Dodaj do ulubionych

buraki z warszawy

02.10.06, 12:57
witam
mam samochod firmowy z warszawy
jezdze nim po wroclawiu
i dzisiaj znowu mnie to spotkalo
wyjezdzajacx z podporzadkowanej wroclawianin wjechal mi pod kola naumyslnie
jak zatrabilam
wyzwal od durnych burakow z warszawy wysiadajac z samochodu i robiac mi sceny
smutno...

Obserwuj wątek
    • krwawabestia Re: buraki z warszawy 02.10.06, 12:59
      trzeba było spokojnie poprosic aby powtorzył wszystkie wyzwiska abys mogła je
      zapisac i zdac relacje policji kiedy ta przyjedzie
    • snoepje Re: buraki z warszawy 02.10.06, 19:08
      CO ZA HIPOKRYZJA!!! bo Ci co nas warszawiakow od burakow wyzywaja po prace do
      Warszawy pierwsi leca
      • shady27 dobrze powiedziane 02.10.06, 20:04
        moze zakazac im pracy w warszawie to mielibysmy swiety spokoj i wyzsze pensje, bo tacy nam je tylko zanizaja
    • nieodpowiedzialna Re: buraki z warszawy 02.10.06, 23:45
      Największe buraki w Warszawie to właśnie przyjezdni... 5 dni pracuja jak woły za psie pieniądze (zaniżanie pensji), 2 dni spędzają u siebie, przywiozą wałówkę i żyją dalej...
      i może nie byłoby to takie złe gdyby chociaż nie narzekali... ale 90% nienawidzi Warszawy a mimo to spędza tu pół życia... to są buraki z Warszawy :)
      Pracuję z takimi na codzień... zwykłe włazidupy i za 5 PLN wyliżą każdemu...
      • frutinka Re: buraki z warszawy 02.10.06, 23:50
        Wow! Co za patriotyzm lokalny! Aż chce sie rzygać! Taka kultura plemienna, jak
        widzę. A nie przyszło Wam do głowy, że buractwo nie współgra nijak z miejscem
        urodzenia czy zamieszkania? W Warszawie mam kilku fantastycznych znajomych, ale
        i znam kilku buraków. A jak słysze komentarze typu - przyjezdni zanizają NAM
        pensje itp, to mi sie niedobrze robi. Warszawa jest tak samo moja jak i Twoja.
        To, że się tam urodziłaś nie przesądza o niczym. Co za zaścianek, naprawdę!
        PS. Nie pracuje ani nie mieszkam w Wawie.
        • emmanuella Re: buraki z warszawy 03.10.06, 00:00
          Witam
          Nie urodziłam sie w Warszawie, jestem z tzw przyjezdnych, ale moja firma ma tu
          baze i pracuje w WAW. Nigdy nie powiedziełam złego słowa na Warszawiaków. Wiec
          nie wiem skąd tyle jadu w stosunku do osob przyjezdnych.
          • widokzmarsa Re: buraki z warszawy 03.10.06, 00:04
            bo prawdziwi wieśniacy to warszawiacy
            • emmanuella Re: buraki z warszawy 03.10.06, 00:06
              Mam znajomych wśród Warszawiaków jak i mieszkańcow innych miast Polski, pniewaz
              moja firma zatrudnia pracowniow z roznych regionow naszego kraju i sa to
              przemili ludzie. Wiadomo, w kazdym miescie znajda sie buraki, ale nie mozna
              stereotypować.
              • widokzmarsa Re: buraki z warszawy 03.10.06, 00:11
                bo tam jest dużo ludzi. Ale jak w każdym kraju gdzie rządzą czerwoni następuje
                centralizacja wszystkiego w stolicy i napływ pieniądza oraz wszelkiego rodzaju
                hołoty. Burak może mieć wyższe wykształcenie. Ale masz rację, ilościowo jest tam
                bardzo dużo ciekawych ludzi.
                • emmanuella Re: buraki z warszawy 03.10.06, 00:13
                  Ja mam wyższe wykształcenie i nie uważam się za buraka ;-)
                  • ania.downar Re: buraki z warszawy 03.10.06, 14:42
                    Burak za buraka nigdy sie nie uwaza :-)))
                    • emmanuella Re: buraki z warszawy 03.10.06, 14:45
                      Ok, więc jestem burakiem :)
            • izabellaz1 Re: buraki z warszawy 03.10.06, 00:17
              No i widzicie? Zaczyna się. Dlaczego tyle jest jadu w stosunku do mieszkańców
              Wawy? NIGDY nie przyszłoby mi do głowy żeby myśleć o kimś źle bo pochodzi z
              innego miasta albo szaro się gęsić bo "jestem ze stolicy". Doceniam każdego
              człowieka. Wszyscy jesteśmy Polakami i kropka. Tylko ja raczej spotykam się z
              tym, że to właśnie o Wawrszawiakach tak źle się mówi. Moja przyjaciółka miałą
              chłopaka z Zakopca. Super gostek. Pewnego wieczoru poszli z jego znajomymi do
              knajpy. Jeden kumpel nie wiedział, że przyjaciółka jest z Wawy. Świetnie się
              bawili wszyscy. Gadali o pierdołach itp. Raptem zgadało się o tym gdzie kto
              mieszka. Przyjaciółka powiedziała, że w Wawie i skończyło się. Koleś
              spochmurniał i do końca imprezy się do niej nie odzywał, lekceważył itd. A
              przecież przez kawał wieczoru świetnie się bawili i rozumieli.
              Inna historia. Jako, że często jeździła do Zakopca przemieszczała się pociągami
              do Krakowa i potem w góry. Nawiązuję do wypowiedzi o przyjezdnych pracujących w
              Wawie. Nie czuję żadnego problemu, że ktoś tu pracuje i zarabia na życie bo w
              innym mieście pracy nie mógł znaleźć. Mam wielu znajomych z całej Polski. Super
              ludzie. No i koleżanka wsiadała sobie zawsze w piątek z chłopakiem do pociągu a
              tam jak tylko przekroczyli progi wagonu to zaraz jechali na Warszawiaków i
              obrabiali im d...y po chamsku. No i po co? Dlaczego? Mieszkają tu przez 5 dni,
              uśmiechają się, chodzą na kawę, do pubów, rozmawiają itp. a za chwilkę obgadują
              wzgardliwie. Dlaczego??? Mnie nigdy do głowy coś takiego nie przyszło ale jak
              się ciągle słyszy jacy to Warszawiacy to okropni są to co mam sobie myśleć...
              Sorki trochę przydługo napisałam
              • widokzmarsa Re: buraki z warszawy 03.10.06, 00:22
                bo cała polska buduje stolicę. A wystarczy przenieść sejm i ministerstwa do
                białegostoku i za dziesięć lat tam polska zbuduje metro i trochę dwupasmówek a
                pensje będą większe...
                • ewab2507 ja nie chcę tego stada darmozjadów w Białymstoku 04.10.06, 13:12
                  :):)

                  a tak nawiasem mówiąc, to wszędzie są różni ludzie. przez dwa lata jeździłam do
                  Wawy na szkolenia. poznałam ludzi z całej Polski i Warszawiacy niczym się nie
                  od nich różnili.

                  najbardziej w trakcie całej nauki wkurzyła mnie dzieweczka, która w trakcie
                  naszych szkoleń przeniosła się z jakiejść podwrocławskiej mieściny do Wawy. Gdy
                  się już przeprowadziła, to się jej od tej Wawy przewróciło w głowie. Wyjechała
                  do mnie na przykład pewnego razu z tekstem, że ja to taka biedna jestem, bo
                  musze pewnie ze swojego Białegostoku pół nocy jechać, żeby się dostać na
                  szkolenie, albo wręcz dzień wcześniej przyjeżdzać. Ja jej na to odpowiedziałam,
                  że dojazd z Bstoku do Wawy zabiera 2 godziny. A ona do mnie z taką durną
                  ironią: "naprawdę? myślałam, że to na końcu świata"... no żesz... sama z tego
                  swojego pipidówka dojeżdżała przez diabli wiedzą ile czasu, a gdy już się do
                  Wawki przeniosła to wielką damulkę zgrywa, podczas gdy nie ma podstawowej
                  wiedzy z geografii. nie skomentowałam, bo jej podejście do życia to jej sprawa.
                  szkoda mojej energii na takie indywidua. ja zwyczajnie ignoruję obecność w moim
                  otoczeniu tak zwanych "buraków"
              • nadinka_nadinka Re: buraki z warszawy 03.10.06, 08:19
                > No i widzicie? Zaczyna się. Dlaczego tyle jest jadu w stosunku do mieszkańców
                > Wawy?

                moze wlasnie dlatego, ze czesc warszawiakow zarzuca przyjezdnym, ze zanizaja
                place [zawsze mnie to smieszylo], ze zabieraja im miejsca pracy, ze to buraki,
                kartofle itp. na mazurach, krupowkach, czy nad morzem widac jak zachowuja sie
                niektorzy warszawiacy. nie twierdze, ze to jest regula, zarowno w wawie jak i
                pcimiu dolnym sa ludzie normalni i chamy. nie ma co uogolniac i nie ma co sie
                zalic, ze cala polska atakuje warszawe :-)
      • shady27 masz 100% racji 03.10.06, 08:57

      • kohol Re: buraki z warszawy 03.10.06, 09:43
        No proszę, a w realu spotykam normalnych, fajnych warszawiaków :)
        Pozdrawiam - przyjezdna :)
    • grogreg Re: buraki z warszawy 03.10.06, 08:36
      Cierpisz za grzechy mieszkancow Stolycy.

    • maialina1 Re: buraki z warszawy 03.10.06, 08:43
      Bo po Wroclawiu sie nie jezdzi warszawskim samochodem.
      • krwawabestia Re: buraki z warszawy 03.10.06, 10:32
        a własnie Polonia dokopała waszym piłkarzykom 5-1 :)
    • genoveva Re: buraki z warszawy 03.10.06, 10:48
      Gratulacje , właśnie spotkałaś 100% buraka ;)
      Moim zdaniem buractwo rozkłada się w miarę równomiernie i można je spotkać
      wszędzie – wśród mieszkańców miast, miasteczek, wsi wśród przyjezdnych i
      miejscowych. Może w Warszawie faktycznie buraków jest więcej, ale cóż się
      dziwić, w końcu to wielkie miasto ;)
      Gorąco pozdrawiam
      Barszczyk ;)
      • krwawabestia Re: buraki z warszawy 03.10.06, 10:56
        w warszawie mieszka około 2 mln ludzi
        a wiekszosc buractwa to przyjezdni
        • super.kinia Re: buraki z warszawy 03.10.06, 12:38
          2 piętra niżej sporowadziło się kilku ludzi z jakiegoś tam miasta w polsce -
          pracują 5 dni tutaj,potem w weekend myk do domu po wałówkę. wiecie jak się
          zachowują?

          -codziennie znoszą do domu siaty piwa (najtańszego)
          - wyciągają głsniki na balkon, rozkręcają muzyję na maxa, siadają na ławce pod
          blokiem i sączą 1 (jedno) piwo przez pól nocy
          - wyrzucaja śmieci na klatkę, zamiast na śmietnik
          - jeżeli danej niedzieli nie jadą na wieś po jedzenie - uządzają sobie pijacke
          imprezy - muzyka dudni na maxa pół nocy, po interwencjach policji wyciszają, a
          potem znów od 6 rano w niedzielę głośniki na balko, na parapety na oknach i
          muza na fulla.
          - czasmi tez rozkręcaja muzykę i wychodzą z domu


          i jak ich nazwac, bo chyba nie burakami. Chamstwo, to też za słabe okreslenie.

          I tacy mają czelność pluć na Warszawę? Niegodni tego miasta.
          • super.kinia Re: buraki z warszawy 03.10.06, 12:40
            a i jeszcze jedno - w 2 pokojowym mieszkaniu gnieździ się ich chyba z ośmioro.
          • emmanuella Re: buraki z warszawy 03.10.06, 13:00
            Tak jak pisalam wyzej, nie jestem z Warszawy, ale tu pracuje, Nigdy nie
            powiedziałam złego słowa na mieszkańcow stolicy, a wrecz przeciwnie, jadąc
            samochodem na "obcej" rejestracji to ja spotykam sie z obelgami.
          • genoveva Re: buraki z warszawy 03.10.06, 13:02
            Wiesz, ten opis pasuje mi idealnie do ludzi, którzy mieszkają niedaleko mnie,
            no może z wyjątkiem wyjazdów na wieś po jedzenie. Tylko, że oni urodzili się w
            Warszawie ... ;)
          • martha_l Re: buraki z warszawy 04.10.06, 11:43
            super.kinia napisała:

            > 2 piętra niżej sporowadziło się kilku ludzi z jakiegoś tam miasta w polsce -
            > pracują 5 dni tutaj,potem w weekend myk do domu po wałówkę. wiecie jak się
            > zachowują?
            >
            > -codziennie znoszą do domu siaty piwa (najtańszego)
            > - wyciągają głsniki na balkon, rozkręcają muzyję na maxa, siadają na ławce
            pod
            > blokiem i sączą 1 (jedno) piwo przez pól nocy
            > - wyrzucaja śmieci na klatkę, zamiast na śmietnik
            > - jeżeli danej niedzieli nie jadą na wieś po jedzenie - uządzają sobie
            pijacke
            > imprezy - muzyka dudni na maxa pół nocy, po interwencjach policji wyciszają,
            a
            > potem znów od 6 rano w niedzielę głośniki na balko, na parapety na oknach i
            > muza na fulla.
            > - czasmi tez rozkręcaja muzykę i wychodzą z domu
            >
            >
            > i jak ich nazwac, bo chyba nie burakami. Chamstwo, to też za słabe okreslenie.
            >
            > I tacy mają czelność pluć na Warszawę? Niegodni tego miasta.



            A ty na starej pradze mieszkasz?
            • genoveva Re: buraki z warszawy 04.10.06, 11:55
              Ależ tego typu klimaty można znaleźć nie tylko na starej Pradze. Żeby daleko
              nie szukać, np. prawie samo centrum, tzw. Dziki Zachód, podobno elitarna
              dzielnica ;)
              • martha_l Re: buraki z warszawy 04.10.06, 13:21
                Tak samo łatwo znaleźć to w każdym innym mieście. A tylko wokół Wszawy taka
                atmosfera...
    • calypsa Re: buraki z warszawy 03.10.06, 13:50
      Warszawiacy zawsze byli i sa nadal uważani za burkaów. Dlaczego? Bo niektórzy z
      nich robia wszystko, żeby ten negatywny obraz utrzymać. To jak stereotyp.
      Uogólnia się.. na wszystkich przenosi, chociaż to nie do końca moze być prawdą.
      Smutne to..
    • ewelita Re: buraki z warszawy 03.10.06, 14:33
      bo warszawiacy tak właśnie jeżdzą, jak buraki :-)))

      Tak na serio, mieszkam we Wrocławiu i powiem ci, ze gdybyś miała inna
      rejestrację ( np. z Poznania) to wyzwał by cię od pyr. A gdybyś miała
      dolnośląską to nazwałby cię dupą wrocławską.

      Niestety, buractwo nie zależy od regionu, można je spotkać na każdym kroku.
    • ania.downar Re: buraki z warszawy 03.10.06, 14:41
      Zamiast sie zalic i plakac na wszelki wypadek sprawdzilabym, czy aby
      rzeczywiscie on byl na podporzadkowanej. Bo czasami sa skrzyzowania rownorzedne
      i jesli jedzie sie prosto po szerszej ulicy, mozna sie niezle wpieprzyc na
      tego, ktory Ci wyjezdza z prawej bo ma pierwszenstwo.
    • lykaena Re: buraki z warszawy 03.10.06, 19:03
      Cala ta dyskusja to jakas zenada,jedni ,ze buraki to z Warszawy,drudzy ,ze nie
      prwda ,bo przyjezdni.O co chodzi?? Burak to burak- okreslenie na
      chamstwo,zasciankowosc,dulszczyzne,brak oglady. Nie zalezy od
      miasa,kraju,regionu.Nie rozumiem chamstwa,a usprawiedliwianie go niechecia do
      jakiegos miasta jest szczegolnie zalosne. A wypowiedzi ludzi o tych przyjezdnych
      co na weekend po "walowke" jezdza sa szczegolnie zalosne. Mam znajomego
      pracujacego w Wawie, na kazdy weekend jest on u nas w miescie,przywozi pewnie
      jedzienie,ktore da mu mama czy babcia.I ja jakos nie widze w tym nic
      nadzwyczajnego,czemu mialby siedziec w weekend w miescie,w ktorym zna tylko
      ludzi z pracy(obojetne czy to Warszawa ,czy Poznan)Teskni za znajomymi ,rodzina
      to jest raczej naturalne. Dziwne sa te opinie...
      a "najpiekniejsze warszawianki to przyjezdne"
      P.S> W stolicy nie mieszkam ,z nie pochodze i tam nie pracuje
    • kasiar74 Re: buraki z warszawy 03.10.06, 19:45
      `chyba jakieś przeczulenie, jakby mnie ktoś zwyzywał od śląskiej baby bym sie
      nieźle uśmiała, a tu chyba jakiś kompleksy powychodziły
    • dr.tapczan Re: buraki z warszawy 04.10.06, 16:38
      burasem z podporzadkowanej bym sie nie przejmowal. zdal sobie czlowiek sprawe
      ze swej przegranej pozycji, wiec Cie zaatakowal w prymitywny sposob.

      warszawiakow gubi czasem, podkreslam CZASEM pycha wynikajaca z uzyskiwania
      ponadprzecietnych dochodow/wynagrodzen oraz poczucie bycia zaliczanym do lub co
      najmniej mozliwosc spotkania tzw. "warszawki". zeby nie bylo - znam wielu
      uczciwych i porzadnych mieszkancow stolicy, jednak znam tez wielu, ktorym po
      prostu "odbilo"

      a "warszawka"? to socjeta, wipy, blyszczace i dawno juz wyblakle gwiadzy
      szklanych ekranow, artysci najczesciej znani z faktu, ze sa znani, usmiechniete
      twarze lansowane przez kolorowe pisma, szalone projektantki i projektanci,
      partnerzy i partnerki jeszcze mniej znanych partnerow.

      "warszawka" spotyka sie czesto na licznych imprezach, w pieknych klubach, w
      swietle jupiterow, obiektywach kamer i aparatow. najwieksza wartoscia takich
      spotkan jest oczwyiscie mozliwosc otarcia sie o kogos bardziej znanego oraz -
      co najlepsze - znalezienia sie w kadrze z takowym, bowiem jak wiadomo,
      mowic "imprezowalem z X-em" to moze kazdy.

      ponadto, na takie imprezy to okazja do wypicia i zjedzenia czegos, choc o ile
      picie jest "hot", to jedzenie "not", wszak typ anorektyczny jest teraz w modzie
      (vide - ze juz tak po nazwisku - prezenterki Dzien dobry TVN)

      poczucie takie lub tez nawet mozliwosc przypadkowego spotkania sie np. przy
      sasiadujacych pisuarach, ramie w ramie ze znanym aktorem Y daje nieslychana
      przewage. warszawiak taki udajac sie do miejsc odleglych ma swiadomosc tego, ze
      miejscowi nie moga spotkac znanego aktora Y w toalecie, gdyz ten korzysta z
      pisuarow publicznych tylko w znanym i modnym klubie Z

      jak nie trudno zauwazyc takie podejscie demonstrowane czesto juz na wejsciu
      drazni nieco mieszkancow miejsc odleglych, stad mysle w odpowiedzi powszechna
      niechec do mieszkancow stolicy


      ps. jezdzisz autem na warszawskich blachach po wroclawiu, a skad pochodzisz
      dorga allsweatness? ma to oczywiscie dla sprawy poslednie znaczenie, lecz
      zaspokoic swa ciekawosc chcialem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka