Dodaj do ulubionych

Kobieta bez auta

IP: *.no / 192.168.0.* 18.03.03, 21:34
krakus.mp   17-03-2003 22:02 napisal na forum Auto-Moto:

>Czasem jeżdżę Seicentem 1100 Brush(2002r),którego zabieram żonie.

Czy Wam mężowie też zabierają samochody? Czy to oni na nie zarobili, żeby teraz traktować je jak swoje?
Obserwuj wątek
    • tralalumpek Re: Kobieta bez auta 18.03.03, 21:53
      nie rozumiem tematu, od kiedy to co tam nazwales jest samochodem?
    • melinek Re: Kobieta bez auta 18.03.03, 22:13
      Gość portalu: Dziadek w Skodzie napisał(a):

      > Czy Wam mężowie też zabierają samochody? Czy to oni na nie zarobili,
      > żeby teraz traktować je jak swoje?

      Jesli samochod zostal nabyty w trakcie trwania malzenstwa,
      stanowi on wspolny dorobek malzonkow, bo gwaratntuje to
      wspolnota majatkowa malzenstwa (z wyjatkiem tych, co podpisali
      intercyze).

      Moj maz gdyby mogl prowadzic samochod, mialby drugi dla siebie.
      • tralalumpek Re: Kobieta bez auta 18.03.03, 22:18
        moj ma swoje autko ale woli jezdzic moim, nie mam nic naprzeciw....
        ja mu wprawdzie wmawiam ze to do niego nie pasuje bo za male a z niego
        wieksiejszy mezczyzna ale nie pomaga, wszystko jednak odbywa sie za obopolna
        zgoda
        • aankaa Re: Kobieta bez auta 18.03.03, 23:01
          tralalumpek napisała:

          > moj ma swoje autko ale woli jezdzic moim, nie mam nic naprzeciw....

          przecież trzeba je nieraz zatankować :)

          (może któryś z czytających Panów chciałby się przejechać moim "wyrobem
          samochodopodobnym" ?)
          • anahella Re: Kobieta bez auta 18.03.03, 23:05
            aankaa napisała:

            > (może któryś z czytających Panów chciałby się przejechać moim "wyrobem
            > samochodopodobnym" ?)

            A co masz? Kaszlaka?
            Jak mialam kaszla to tez zaden facet nie rwal sie zeby go prowadzic:) ani moj
            osobisty facet ani zaden inny.
            • aankaa Re: Kobieta bez auta 18.03.03, 23:07
              anahella napisała:

              > A co masz? Kaszlaka?

              prawie, DU
              co by to nie było, tankowania wymaga
              propozycja nadal aktualna
          • tralalumpek Re: Kobieta bez auta- aankaa 18.03.03, 23:07
            aankaa napisała:

            > tralalumpek napisała:
            >
            > > moj ma swoje autko ale woli jezdzic moim, nie mam nic naprzeciw....
            >
            > przecież trzeba je nieraz zatankować :)
            >
            > (może któryś z czytających Panów chciałby się przejechać moim "wyrobem
            > samochodopodobnym" ?)


            ale my nie mamy problemow z tankowaniem, tzn. w zasadzie moj maz wychodzi z
            zalozenia ze tankowanie, mycie, servis, zmiana kol letnie/zimowe, odkurzanie i
            woda w spryskiwaczu to jego zadanie. ja wsiadam do mojego autka i ma jechac....
            nie rozumiem twojego zatroskania
            • aankaa Re: Kobieta bez auta- aankaa 18.03.03, 23:10
              tralalumpek napisała:

              > tankowanie, mycie, servis, zmiana kol letnie/zimowe, odkurzanie i woda w
              spryskiwaczu to jego zadanie.

              to, niestety, moje zadanie :(
              i wiem, że do spryskiwacza dolewa się płynu (odpowiedniego do pory roku) a nie
              wody !!

              < ja wsiadam do mojego autka i ma jechac....
              > nie rozumiem twojego zatroskania

              teraz już rozumiesz ?
              • tralalumpek Re: Kobieta bez auta- aankaa 18.03.03, 23:14
                aankaa napisała:

                > tralalumpek napisała:
                >
                > > tankowanie, mycie, servis, zmiana kol letnie/zimowe, odkurzanie i woda w
                > spryskiwaczu to jego zadanie.
                >
                > to, niestety, moje zadanie :(
                > i wiem, że do spryskiwacza dolewa się płynu (odpowiedniego do pory roku) a
                nie
                > wody !!
                >
                > < ja wsiadam do mojego autka i ma jechac....
                > > nie rozumiem twojego zatroskania
                >
                > teraz już rozumiesz ?


                przynajmniej sie staram, ja bym obrazila mojego meza gdybym pojechala sam do
                myjni tak samo jak gdybym starala sie zrobic kawe na sniadanie, albo pojsc
                rano do sklepu po mleko do kawy, to jego zadania (jego decyzja), starm sie to
                doceniac i szanowac
                • aankaa Re: Kobieta bez auta- aankaa 18.03.03, 23:19
                  koło samochodu "się zakrzątnę", jajecznicy nie robię :)
                  • tralalumpek Re: Kobieta bez auta- aankaa 18.03.03, 23:22
                    aankaa napisała:

                    > koło samochodu "się zakrzątnę", jajecznicy nie robię :)


                    co do jajówy, to to tez robię ja...........
                    a tak na ucho to ja jestem całkiem "mechaniczna", całkiem dobrze sobie radzę z
                    techniką ale skoro mąż mi odbiera dobrowolnie te obowiązki to się na to
                    zgadzam,
                    jeżeli jestem sama w drodze to oczywiście sama tankuję czy nalewam wody do
                    spryskiwaczy
    • Gość: PSOTKA Re: Kobieta bez auta IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.03.03, 23:06
      SZCZERZE-SPECJALNIE NIE ZROBIŁAM PRAWKA.PO PIERWSZE-WOZIĆ GO Z IMPREZ-
      ZDECYDOWANIA NIE,KŁÓCIĆ SIĘ KTO I KIEDY,O KTÓREJ ODDA-SZKODA NERWÓW.JEDYNIE CO
      MOŻNA,TO SKŁADAĆ SAMEJ NA NOWY,A TO TROCHĘ MOŻE POTRWAĆ.A JAK ŁADNIE POPROSZĘ
      TO WOZI MNIE NAWET W CZASIE PRACY,,,
      • anahella caps lock ci sie zacial? n/t 18.03.03, 23:13
        Gość portalu: PSOTKA napisał(a):

        > SZCZERZE-SPECJALNIE NIE ZROBIŁAM PRAWKA.PO PIERWSZE-WOZIĆ GO Z IMPREZ-
        > ZDECYDOWANIA NIE,KŁÓCIĆ SIĘ KTO I KIEDY,O KTÓREJ ODDA-SZKODA NERWÓW.JEDYNIE
        CO
        > MOŻNA,TO SKŁADAĆ SAMEJ NA NOWY,A TO TROCHĘ MOŻE POTRWAĆ.A JAK ŁADNIE POPROSZĘ
        > TO WOZI MNIE NAWET W CZASIE PRACY,,,

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka