meewee
17.10.06, 01:46
Poznalam faecta.Calkiem niedawno.Zrobil na mnie naprawde duze wrazenie.I
zaczely sie smsy,telefony,nawet kwiaty dostarczane do domu o poranku.I
wszytsko byloby pieknie, gdyby on nie byl zonaty.Co prawda szczesliwym
malzonkiem jest od bardzo niedawna, okres nazeczenstwa trwal pare ladnych
lat,zone podobno kocha a mimo to nie przeszkadza to mu w codziennych
polgodzinnych rozmowach przez telefon w ktorych wzdycha jaka jestem wspaniala
itd.Ciagle zaproszenia na obiady,kolacje,mile slowa niby mi schlebiaja.Cos
mnie w nim strasznie pociaga.A mimo to walcze sama ze soba i caly czas
odmawiam i przypominam o instytucji malzenstwa.Powiedzcie mi drogie kobiety
co myslicie o tej dosc prozaicznej sytuacji?Czego ten facet chce?....chyba
juz przestaje wierzyc w instytucje malzenstwa.Pozdrawiam