Dodaj do ulubionych

Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.11.01, 21:42
Jestem mężatką od 11 lat, bardzo się z mężem kochamy. Mam nadzieję, że się z
nim razem zestarzeję. Od ośmiu lat w ogóle nie ma między nami seksu. Już w
drugim roku małżeństwa podczas stosunku wyobrażałam sobie kolegę z pracy. I
czułam, że mąż odczuwa to samo. Jakoś tak razem wpadliśmy na pomysł, że może
zrobimy trójkąt lub czworokąt. Niestety, nie bardzo mi się to podobało.
Powiedziałam wtedy, że rezygnuję z trójkątów i każdy z nas robi to osobno. I
muszę powiedzieć, że dzięki temu nasze małżeństwo jest szczęśliwe. Oczywiście,
mamy dużo czułości, przytulania się, mizdrzenia itp. Są czułości tylko
zarezerwowane dla nas i jestem przekonana, że nie zdradzamy się w tym
względzie.
Acha, nie mamy głębokich pocałunków, bo chyba bym umarła, miałabym wrażenie, że
całuję brata,matkę albo wujka. Całujemy się po prostu w ucho, głowę, szyję itp.
Muszę powiedzieć, że jest to idelany stan.
Wszyscy nam zazdroszczą takiego udanego małżeństwa. RZeczywiście mamy do siebie
zaufanie i nigdy ono nie zostało naruszone.
Mąż był dłużej z 3 kobietami, ja miałam więcej partnerów, bo chyba temperament
mam większy. Niestety, największy kłopot jest z tymi facetami, bo zmuszam ich
do prezerwatywy no i orientują się, że nie jestem tą do zdobycia na życie. Poza
tym nie do końca mogę zapamiętać się w seksie, bo chcę nad wszystkim zachowac
kontrolę (AIDS, ciąża) itp. Niemniej nie wyobrażam sobei seksu ze swoim mężem.
W ogóle mnie nie pociąga, szczerze mówiąc jak wyobrażam go sobie w scenach
seksualnych, to mnie mdli. Natomiast we wszystkim innym jest nie do
przecenieni. Wybitnie przystojny, był kiedyś modelem (teraz pracuje w mediach)
i cozywiście kobiety szaleją na jego punkcie, a mnie się to szybko skońzyło.
Nasi znajomi (prawie wszyscy się rozeszli) i koniecznie chcą znać receptę na
tak udany związek.
Czegoś nie rozumieją, bo widzą, że mamy przygody na boku a jednak zawsze razem
do kina, na wakacje, dzieci zadbane.
Gdy kiedyś jedna koleżanka "doniosła" mojemu meżowi, że widziała mnie
rozanieloną z jakimś facetem (mam 35 lat,ci mężczyźni najczęściej 19-23),to on
przytomnie spytał ją: A Ty jesteś agentką, że donosisz?" i się uspokoiła.
To jest moja recepta na związek.
Obserwuj wątek
    • onlyania Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu 10.11.01, 22:18
      Kurde, ale fajnie...
      • mily-1 Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu 10.11.01, 23:00
        Ja bym raczej napisał: "Ale paranoja !!!". Na tym świecie jest jednak mnóstwo
        wypaczeń...
        • onlyania Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu 10.11.01, 23:06
          miales na mysli zboczen?
          • Gość: marjanna Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu IP: *.elblag.dialog.net.pl 10.11.01, 23:53
            Totalna głupota.Weż się kobieto za pisanie,a dzieci/te 19-23 lata/,zostaw w
            spokoju.Jesteś chora,Twój "mąż"również.Wybacz ,ale zupełnie nie wiem po co się
            odezwałaś skoro jest tak ok.
            • Gość: paul Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu IP: *.tucson1.az.home.com 11.11.01, 00:03
              Sama nie wiem, co powiedziec.Jestem STRASZNIE zszokowana...Albo moze
              staromodna, ale nie przezylabym takiego ukladu.Zreszta to nie zdarza sie
              czesto - tymbardziej szokuje...Czy nigdy, ale to nigdy ,Sago nie miewasz
              poczucia winy, jakiegos niesmaku, przeblysku , ze moze cos jest jednak nie
              tak ???Jestem w szoku.
          • Gość: Mina Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu IP: *.turboline.skynet.be 11.11.01, 00:01
            oczywiscie pomijajac mozliwosc, ze ktos nas ciula w bambuko i ma ubaw czytajac
            komentarze, to tak jak sie na dobra sprawe przyjrzec, to jest jakas metoda w
            tym szalenstwie. Czlowiek sie nie szarpie. Nie zadrecza. Ma w dupie, bo i tak
            nic sie nie zmieni. Ja sobie czasami mysle, ze najfajniej to by mi sie
            mieszkalo z bratem - rozumie mnie, nie wpierdala w moje osobiste sprawy, jest w
            stanie zabic za moja potencjalna krzywde, a w dodatku lubi sprzatac i prasowac
            (czego ja nie cierpie), potrafi tez gotowac i docenia moj talent kulinarny.
            Mieszkajac z bratem moglabym sobie sprowadzac gachow na chate, on panienki,
            zawsze byloby sie z czego posmiac (mamy to samo poczucie humoru, na ktore
            niestety pozolic sobie mozemy bez zahamowan tylko w rodzinnym gronie), w domu
            byloby czysto, milo, odprasowanie i syto - no kurwa raj!
            Ergo: moze oni sa rodzenstwem, ktore dowiedzialo sie o fakcie po splodzeniu
            dzieci, ktorym los oszczedzil mutacji postkazirodczych?
            • aniutek Re: Nie mam z me˛z˙em seksu - i dzie˛ki Bogu 11.11.01, 05:08
              hmmmmm cos nie za bardzo w to wierze.....
              jesli jest prawda to co pisze Saga to dziwny bardzo zwiazek, ale jesli im
              pasuje coz jedni lubia rybki drudzy akwarium ;)
        • _king Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu 12.11.01, 17:22
          kurde ,ale fajna paranoja.
    • Gość: Janusz Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu IP: *.tvk.tpsa.pl 11.11.01, 06:22
      Jezus Maria !!!!! Bez komentarza :-(((
    • emi123 Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu 11.11.01, 10:00
      Dlaczego napiasałaś ten list?
    • muszynianka Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu 11.11.01, 11:14
      Dawno nie czytałam podobnych bzdur!!! Albo masz chorą wyobraźnię, albo obydwoje
      z mężem klasyfikujecie się do leczenia psychiatrycznego. Swoją drogą jeżeli
      chcesz epatować "orygyginalnością" to nieżle wymślłaś.
    • enancjo Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu 11.11.01, 11:51
      .. niezly scenariusz .. zbyt idealnie brzmi by byla to prawda i jedna rzecz nie
      jest przemyslana .. szkoda dzieciakow .. chyba ze slepe i gluche .. ponadto
      watpie by byly kochane w takiej rodzince .... bo doba ma tylko 24 godziny ..
      wiec dla nich czasu napewno nie ma ....
      .. a facio .. model .. pewnie lubuje sie w 16tkach lub 60tkach hihi.
      Enancjo
      • asiax Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu 11.11.01, 15:17

        dzieci Sagi z domu rodzinnego wyniosa piekne wartosci:
        przywiazanie, zaufanie, czulosc, dobrze pojeta tolerancje
        i partnerstwo.
        Gratuluje!

        Boze, widzisz i nie grzmisz...
        • marsjanin Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu 11.11.01, 15:58
          Co do moralnosci to ani słowa nie powiem. Ten rodzaj nie mieści się w kanonach
          nawet na Marsie. Uczucie - no chyba kpina. Ale tak z ciekawości od strony
          praktycznej. Za te bilety do kina, wczasy, remont mieszkania to rozumiem
          płacicie oddzielnie. A jak trzeba buciki dziecku kupić to co, zrzucacie sie. A
          gotujesz mu czasem albo może on tobie, nie wspomne o praniu koszuli. Macie dwie
          pralki czy jedną a jesli jedną to jak rozliczacie prąd i amortyzacje. A jak sie
          przepali żelazko to kto kupuje nowe? - ten kto ostatnio prasował i popsuł? itd
          itd. I to się u was nazywa małżeństwo czy raczej spółka cywilna z bardzo
          ograniczoną odpowiedzialnością. A jak z odpowiedzialnością za dzieci przy tych
          wszystkich rozliczeniach czysto materialnych.
          Przesyłam głebokie ukłony od psychiatry bo sie doczekasz że wreszcie to on
          (lekarz) przyjdzie do "baby" i spyta "Dlaczego pani jeszcze nie przyszła?
    • Gość: Jo Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 11.11.01, 19:23
      Ludzie, przecież to jakaś podpucha! I to głupio przemyślana na dodatek...
      Kobitka (jesli to kobitka) przeczytała pewnie ten wątek, w którym facet się
      skarży, ze żona nie chce się z nim kochać i proponuje mu lalkę z sex shopu... I
      sobie odreagowuje stresy wymyślając taki wątek.
      No bo niby co - jak z mężem nie śpi, to "dzięki Bogu", ale z innymi to już OK?
      I co to ma niby znaczyć: "Acha, nie mamy głębokich pocałunków, bo chyba bym
      umarła, miałabym wrażenie, że całuję brata,matkę albo wujka." To ona TAK się z
      mamusią całuje????????
    • _kami Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu 11.11.01, 19:37
      Ech, jakieś to dla mnie dziwne jest. Ile tych dzieci Wam się porodziło w ciągu
      trzech lat współżycia? Uważacie, że to dla nich korzystne? Obserwowanie
      rodziców sypiających z innymi? Jasne, że nie złapały żadnego z Was w łóżku z
      kimś innym, ale w końcu się zorientują, co jest grane. I co? Podacie in to jako
      przepis na udany związek?
      A w ogóle to nie wiem, jak można wytworzyć i pielęgnować bliskość prawdziwą w
      takiej sytuacji. Może idealistką jestem, ale wyobrażam sobie, że mogę dzielić
      życie tylko z kimś, kogo kocham. A wtedy oddaję mu się całkowicie. I nie
      oddzielam seksu od reszty życia. Albo z nim jestem, albo nie.
      No i pozostaje współczuć, że nie umieliście się dogadać i zdrowego związku
      zbudować, uciekając w taki sposób, po linii najsłabszego oporu...

      I coś czuję - jak i Jo - że to prowokacja. Tym bardziej, że autorka wątku jakoś
      zamilkła...

      K.
      • Gość: Bonzo Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu IP: *.chello.pl 17.11.01, 04:01
        Dla mnie git.Mnie taki układ pasuje.
        Ludzie wyluzujcie ,wszystko w tym kraju i tak jest pojebane.
        Zony sie kurwią ,mężowie wkładają pały w szmaty,ale co im pozostało.
        To gówno.Zajebany kraj gdzie wszyscy kradną i się pierdolą
        p.s.
        a tak po za tym bym ciebie pierdolną z kolegą na dwa baty kotku,
        może byśmy cię przekonali do trójkąta?

        Pozdrawiam
    • Gość: GIGI Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu IP: *.chello.pl 11.11.01, 22:37
      saga czasem wypowiada sie na temat filmu i kina, jak chcecie ja o cos zapytac
      to tam bo tu juz chyba nie wroci
    • Gość: Biala Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu IP: *.sympatico.ca 12.11.01, 01:04
      Wspolczuje, bo dla mnie bycie z moim mezem jest najwspanialszym zrzadzeniem losu
      • Gość: SAGA Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.11.01, 05:56
        Witam i odpowiadam.
        Bycie z moim mężem jest najwspanialszym podarunkiem od losu, jaki mogłam dostać.
        Ale bycie nie oznacza wszystkiego - jest jeden wyjątek seks, tzn. sam stosunek
        i gra wstępna. Po prostu mąż w ogóle nie jest dla mnie podniecający, ani ja dla
        niego. W pierwszych latach małżeństwa poczuliśmy to, co inni czują najczęściej
        po siedmiu, piętnastu latach.

        Ale czy to jest powód, by się rozstawać i niszczyć życie dzieciom?
        U nas seks nie decyduje o wszystkim.

        Dzieci mamy dwoje.
        Nigdy nie spotykamy się z "tymi osobami" w naszym domu rodzinnym. Mamy
        kawalerkępo mamie męża i tam "to" się odbywa. Tamte sprawy nie mają dostępu do
        naszego życia rodzinnego.

        Poza tym - czy lepiej odejść od siebie, rozwieźć się, żeby dzieci w przyszłośći
        się nie zorientowały w czym rzecz? Czy lepiej, żeby miały pełną, kochającą się
        rodzinę? Pomyślcie! (Ludzie, przecież penetracja mojej pochwy nie musi mieć nic
        wspólnego z moją rodziną, dziećmi i miłością. Czy Wy wszyscy oszaleliście?
        Dlaczego każdy musi łączyć pochwę i czołonka z dziećmi, rodziną i miłością?).

        Przecież my się przy nich ściskamy, całujemy (w czoło, szyję, rękę, oko, ucho).
        Synek jak był mały zapytał, czy jak będzie miał żonę, to będzie ją mógł calowac
        w jej zabawki? POkazujemy dzieciom dużo wspaniałej czułości, która jest
        nieklamana. (Ale powtarzam: nie zniosę tego, żebyśmy uprawiali tzw. pieprzenie,
        bo mnie to nie podnieca, mąż jest zbyt bliską osobą i umarłabym ze śmiechu).
        Pocałunków tzw. głębokich i tak byśmy nie uprawiali przy dzieciach, bez względu
        czy mają lat 3 czy 17.

        Kocham swojego męża.

        Przecież inni mają kochanków a żyją ze sobą pod jednym dachem, nie współżyją i
        udają bliskość przed dziećmi albo nawet nie ma jej w ogóle. TO JEST NORMALNE?
        A na moją historię, gdy istnieje bliskość, czułość, przywiązanie, miłość (tylko
        nie penetracja, tylko nie miłość francuska,tylko nie wspólny orgazm) reagujecie
        tak negatywnie.
        Więc pytam się: Gdzie jest więcej dobra? W tamtych udawanych, pozornych
        małżeństwach, czy u mnie?
        W małżeństwach, ktore nic nie łączy i dzieci to wiedzą i widzą często, czy u
        mnie, gdzie widzą prawdziwe, nieudawane przywiązanie i szacunek. Proszę
        odpowiedzcie sobie w duchu albo na Forum. GDZIE JEST WIĘCEJ DOBRA?

        "marsjaninie" - wyjaśnienie od "strony praktycznej".
        Skąd Twoje pytanie? Żle rozumujesz. Oczywiscie wszystko robimy razem. Pralkę
        mamy jedną, rachunek za prąd jeden itp. RAZEM. Wszystko wspólnie. Jesteś
        naprawdę Marsjaniniem; a może Ty potrzebujesz pomocy psychologa lub psychiatry,
        jeśli rozdział w seksie przenosisz na WSZYSTKIE inne dziedziny?Człowieku,
        zastanów się, to jest normalne? Jestem przerażona, że u Ciebie wszystko zależy
        od seksu, tzn. od jego braku. Jeśli nie mamy seksu,rachunki za telefon płacimy
        oddzielnie!

        Córeczka zagrała drugoplanową rolę w filmie.
        Syn świetnie maluje,uczy się trochę gorzej,ale interesuje go tylko plastyka i
        nic więcej. Myślę, że wyjdzie na ludzi.
        Nie ukrywam, że na wszystko trzeba trochę więcej pieniędzy (utrzymanie
        kawalerki, spotkania z "tamtymi" ludźmi itp), ale dlatego właśnie nie
        wybudowalismy domu, mieszkanie 3 pokoje z dużym hallem tak jak mamy jest
        wystarczające.

        Zapewniam Was - bęziemy ze sobą jak najdłużej. Nie mówię na zawsze i do
        śmierci, bo nigdy nie wiadomo. Nawet takie wspaniałe i typowe (jak Wasze)
        małżęństwa też nie mają nigdy pewności. No i tyle.

        PS. To nie jest podpucha, chciałam się przekonać, co byłoby, gdybyśmy się
        jednej parze przyjaciół zwierzyli. Ale widzę po Waszych reakcjach, że warto to
        jeszcze przemyśleć.
        Pozdrawiam
        • Gość: kobieta Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu IP: 157.25.126.* 12.11.01, 10:56
          Sago,

          nie wiem czy sam potrafiłabym pójść na taki układ (podejrzewam, że raczej nie),
          ale jeśli Twoje małżeństwo rzeczywiście funkcjonuje tak jak piszesz, to mogę Ci
          tylko pogratulować.
          Nie przejmuj się tym co mówią ludzie - najważniejsze jest, żeby Wam było
          dobrze. Zresztą każdy układ jest leprzy niż życie w kłamstwie (zdrady na boku,
          czy udawane orgazmy).
          Życzę Wam dużo szczęścia. :))
          • Gość: Una Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu IP: 62.233.128.* 12.11.01, 11:32
            Czytam, czytam i nie wierzę...
            To też jest udawanie, tylko że nie przed mężem, a przed dziećmi chociażby.
            Skoro jest tak dobrze, świetny układ itd., to po co się ukrywać, a mieszkania
            po mamusi używać jako garsonierę? Wpajać dzieciom od małego, że tak jest
            najzdrowiej. Powinno się przyprowadzać do domu swoich kochanków, a Tatuś tej
            nocy niech śpi na kanapie. Inaczej dzieci nie daj Boże, będą w przyszłości
            tkwić o zgrozo! w niemal kazirodczych związkach ze swoimi wybrankami!
            • Gość: Michal Re: Una IP: 213.241.35.* 12.11.01, 12:00

              Una żyjemy w wolnym kraju,chociaż sam nie jestem polakiem ale przeraża mnie
              myślenie większości w końcu każdy ma wolny wybór i jeżeli odpowiada to dwojgu
              to co nam dotego rozumiem zą pewne zasady,jest pewien poziom ale to ich sumienie
              Polska w końcu to nie Taliban
              • Gość: Una Re: Michał IP: 62.233.128.* 12.11.01, 13:20
                A gdzie ja napisałam, że mi się to nie podoba i Saga w związku z tym nie
                powinna tak żyć? Czytaj dokładnie i nie baw się w prawienie modnych ostatnio
                banałów, że Polska to nie Taliban. Nie wszystko jest albo białe albo czarne.
                Napisałam tylko o hipokryzji, wg której takie zachowanie jest w porządku, ale
                przed dziećmi i całym światem ukrywajmy stan rzeczy. Dla mnie rzeczy dobre tym
                odróżniamy od złych, że nie wstydzimy się o nich mówić w biały dzień. Nie
                osądzam tu Sagi i Jej podobnych osób, ale niech nam nie wmawia, że jest
                przekonana do własnych racji. Chyba zresztą nie jest, stąd ten wątek...
                • Gość: Michal Re: Una IP: 213.241.35.* 12.11.01, 15:29

                  Una czytam bardzo dokładnie to co napisałaś i wcale nie bawię się w żadne banały
                  myślę że hipokryzją jest negowanie tego co robi Saga. Nie można mowić o
                  wszystkim otwarcie a tym bardziej o tym co jest między nimi przeciez to widac
                  nawet po dyskusji na forum. Una wybacz ale nie jest to tak opwiadać otwarcie co
                  nie mówić bardzo tradycyjnym w zwyczajach kraju.
                  • Gość: Una Re: Michał IP: 62.233.128.* 12.11.01, 16:11
                    Pomiędzy opowiadaniem wszem i wobec o swoich praktykach sexualnych, a
                    zachowaniem Sagi, ukrywającej swoje preferencje (każdy tylko nie mąż), widzę
                    różnicę. Każdy normalny rodzic zamyka drzwi do sypialni, chroniąc swoją
                    prywatność przed dziećmi, ale w tym wypadku zastanowiłabym się na miejscu Sagi,
                    czy mogę śmiało spojrzeć własnym dzieciom w oczy i powiedzieć, bierzcie ze mnie
                    przykład. Może to i naiwne, ale...
                    A wszystkim, którzy takim jak ja nawymyślali od Mugoli, odpowiem, że autorka
                    wątku chyba nie po to założyła taki temat, żeby gawiedź przyklasnęła Jej:
                    dzięki Bogu, że nie sypiasz z mężem! Dyskusja to wymiana RÓŻNYCH poglądów. Pzdr
                    • Gość: Michal Re: Una IP: 213.241.35.* 12.11.01, 17:04

                      Una żeby było jasne nigdy nie chcial bym mieć żony w rodzaju Sagi, i nigdy nie
                      polecal bym nikomu takiego malżeństwa ale to inna sprawa. Problemem największym
                      jest to że nie mażna otwarcie rozmawiać wlaśnie o takich problemach by nie być
                      potepionym i tu pies pogrzebany a pozatym malżeństwo Sagi to jej problem a ze
                      im to jest wygodne to co Nam do tego. Pozdr.
          • Gość: psychiat Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu IP: *.talnet.pl 15.11.01, 15:32
            Gość portalu: kobieta napisał(a):

            > Sago,
            >
            > nie wiem czy sam potrafiłabym pójść na taki układ (podejrzewam, że raczej nie),
            >
            > ale jeśli Twoje małżeństwo rzeczywiście funkcjonuje tak jak piszesz, to mogę Ci
            >
            > tylko pogratulować.
            > Nie przejmuj się tym co mówią ludzie - najważniejsze jest, żeby Wam było
            > dobrze. Zresztą każdy układ jest leprzy niż życie w kłamstwie (zdrady na boku,
            > czy udawane orgazmy).
            > Życzę Wam dużo szczęścia. :))

            Kobieto, wybacz, ale pieprzysz od rzeczy. Oni się już nie kochają, a że obojgu
            odpowiada taki styl życia to z sobą są. Tylko, że oni mają dzieci i to jest
            amoralne.
        • Gość: Harry Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu IP: 10.30.42.* 12.11.01, 12:05
          Saga, daj spokoj. Oni tego nie zrozumia nigdy. To Mugole. Ich swiat, przekonania,
          wartosci zbudowane sa na brazylijskich serialach i Big Brotherze. Zycie takie jak
          Twoje ich przerasta. I przeraza.
          • Gość: Yolis Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu IP: *.surfland.com.pl 12.11.01, 14:23
            Gość portalu: Harry napisał(a):

            > Saga, daj spokoj. Oni tego nie zrozumia nigdy. To Mugole. Ich swiat, przekonani
            > a,
            > wartosci zbudowane sa na brazylijskich serialach i Big Brotherze. Zycie takie j
            > ak
            > Twoje ich przerasta. I przeraza.
            Harry-popieram.Ludzie- tu można podyskutować,a Wy się zachowujecie jakby ktoś
            kazał Wam tak żyć.Ciekawe jak wyglądają Wasze związki?W jednym poście
            przeczytałam ,że nic nie jest czarne albo białe-właśnie!Nie jest i każdy ma prawo
            robić wszystko żeby przeżyć to swoje życie jak najlepiej.
            Pozdrawiam Wszystkich.
          • maly.ksiaze Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu 12.11.01, 22:38
            O rany! Osoba mowiaca 'Harrym Potterem' wymysla innych od 'Big Brotherow'. A co
            przepraszam styl zycia ma wspolnego z otwartoscia umyslowa?

            mk.
        • Gość: _kami Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 12.11.01, 21:54
          Gość portalu: SAGA napisał(a):

          [...]

          > Ale czy to jest powód, by się rozstawać i niszczyć życie dzieciom?

          Nie, nie jest. Rzecz w tym, że ludzie różnie chcą żyć. Dla mnie - tylko i
          wyłącznie dla mnie - ideałem jest życie w zgodzie ze sobą. I boję się, że nie
          umiałabym dać dzieciom szczęścia ukrywając przed nimi fakt, że - jak byłaś
          łaskawa to określić - moją pochwę penetrują członki różnych mężczyzn, ale nie ich
          tatusia. Po prostu dla mnie - tylko dla mnie, nie potępiam Cię! - żyie składa się
          z miłości, czułości, dbania o siebie, wspólnych rachunków i wspólnego seksu.

          > Nigdy nie spotykamy się z "tymi osobami" w naszym domu rodzinnym. Mamy
          > kawalerkępo mamie męża i tam "to" się odbywa. Tamte sprawy nie mają dostępu do
          > naszego życia rodzinnego.

          No widzisz, a mój ideał jest inny. Seks to element życia rodzinnego, coś co
          dzielę z najbliższą osobą. "To", mające miejsce w garsonierze, dzielonej między
          mnie, męża i naszych licznych kochanków... jakoś by mi nie pasowało, rozumiesz?

          > Poza tym - czy lepiej odejść od siebie, rozwieźć się, żeby dzieci w przyszłośći
          > się nie zorientowały w czym rzecz? Czy lepiej, żeby miały pełną, kochającą się
          > rodzinę? Pomyślcie!

          A widzisz, ja wychodzę z założenia, że dzieci nie będą szczęśliwe, jeśli ich
          rodzice nie będą szczęśliwi. I związki utrzymywane siłą "dla dobra dzieci" wcale
          ich dobru nie służą. Ja nie umiem wyobrazić sobie siebie w tej sytuacji, ale
          wiem, że nie byłabym szczęśliwa. Jeśli jesteście - cóż, Wasz wybór. Jeśli
          uważacie, że życjąc w ten sposób jesteście w stanie dobrze wychować dzieci i
          przekazać im ideały - róbcie to w zgodzie z własnymi sumieniami. Nie krytykuję
          Was. Ale przyznam, że ciężko mi zrozumieć.

          > (Ludzie, przecież penetracja mojej pochwy nie musi mieć nic
          > wspólnego z moją rodziną, dziećmi i miłością. Czy Wy wszyscy oszaleliście?
          > Dlaczego każdy musi łączyć pochwę i czołonka z dziećmi, rodziną i miłością?).

          No widzisz, a dla mnie piersze nie istnieje bez następnych. A na pewno nie
          zaistnieje penetracja bez miłości. I tyle.

          > POkazujemy dzieciom dużo wspaniałej czułości, która jest
          > nieklamana.

          Wy po prostu rozgraniczacie czułość i seks, a dla mnie to jedno i to samo.

          > (Ale powtarzam: nie zniosę tego, żebyśmy uprawiali tzw. pieprzenie,
          > bo mnie to nie podnieca, mąż jest zbyt bliską osobą i umarłabym ze śmiechu).

          A dla mnie może to mieć miejsce _tylko_ i _wyłącznie_ z bliską osobą.

          > Kocham swojego męża.

          OK. Ja tego nie kwestionuję. Wydaje mi się, że po prostu różnimy się sposobem
          rozumienia i okazywania tego uczucia.

          > Przecież inni mają kochanków a żyją ze sobą pod jednym dachem, nie współżyją i
          > udają bliskość przed dziećmi albo nawet nie ma jej w ogóle. TO JEST NORMALNE?

          Nie.

          > A na moją historię, gdy istnieje bliskość, czułość, przywiązanie, miłość (tylko
          > nie penetracja, tylko nie miłość francuska,tylko nie wspólny orgazm) reagujecie
          > tak negatywnie.

          Ja nie negatywnie. Tylko bezbrzeżnym zdumieniem. Bo Twoje postrzeganie świata i
          związku niebywale różni się od mojego.

          > Więc pytam się: Gdzie jest więcej dobra? W tamtych udawanych, pozornych
          > małżeństwach, czy u mnie?

          Na pewno nie ma ich w owych pozornych i udawanych małżeństwach. A jak jest u
          Ciebie - nie mnie to oceniać. Ocenią zapewne Twoje dzieci, za 10-20 lat.

          > W małżeństwach, ktore nic nie łączy i dzieci to wiedzą i widzą często, czy u
          > mnie, gdzie widzą prawdziwe, nieudawane przywiązanie i szacunek. Proszę
          > odpowiedzcie sobie w duchu albo na Forum. GDZIE JEST WIĘCEJ DOBRA?

          j.w. - okaże się w przyszłości. Nie możesz bowiem wiedzieć, ile tak naprawdę
          widzą i wiedzą Wasze dzieci, kiedy zaczną się domyślać, zastanawiać... Bo jestem
          pewna, że kiedyś popełnicie jakiś błąd, któreś z Was sięzdradzi z czymś, co da do
          myślenia dzieciom. I nie wiadomo, jaki to będzie miało na nie wpływ.

          [...]

          > PS. To nie jest podpucha, chciałam się przekonać, co byłoby, gdybyśmy się
          > jednej parze przyjaciół zwierzyli. Ale widzę po Waszych reakcjach, że warto to
          > jeszcze przemyśleć.

          Przemyśl. To nie jest standardowy i akceptowany sposób życia. Nie jest łatwo coś
          takiego zaakceptować. Nie chodzi o to, że ja na przykład Was potępiam, ale jak
          już pisałam - w ogóle nie jestem w stanie tego pojąć. Obawiam się, że większości
          społeczeństwa będzie trudno to zrozumieć i pojąć, a właściwie wszystkim -
          tolerować. Więc raczej ostrożnie z ujawnianiem się.

          > Pozdrawiam

          Ja również.

          K.
          • Gość: Malwina Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu IP: *.abo.wanadoo.fr 13.11.01, 12:02
            perwersja sama bije z....waszych postow - gowno dzieci obchodzi zycie seksualne ich rodzicow !
            Najwazniejsze by byly poczete w milosci (a tak jest !) i wychowane w szacunku (a tak jest !)
            Dlaczego regulujecie uzytek pochew i innych szpad u ludzi ? co wam do tego ?!
            wystarczy ze zyja w rownowadze i akceptacji modelu ktory wybrali. Nie wam oceniac te wybory !
            oj, oj , znow za panow swiata sie uwazacie ...
            • Gość: Una Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu IP: *.devs.futuro.pl 13.11.01, 13:05
              Gość portalu: Malwina napisał(a):

              > perwersja sama bije z....waszych postow - gowno dzieci obchodzi zycie seksualne
              > ich rodzicow !
              > Najwazniejsze by byly poczete w milosci (a tak jest !) i wychowane w szacunku (
              > a tak jest !)
              > Dlaczego regulujecie uzytek pochew i innych szpad u ludzi ? co wam do tego ?!
              > wystarczy ze zyja w rownowadze i akceptacji modelu ktory wybrali. Nie wam oceni
              > ac te wybory !
              > oj, oj , znow za panow swiata sie uwazacie ...

              Chyba inaczej rozumiemy słowo perwersja i szacunek. A to nam do tego co i Tobie.
              Nikt nie poszedł do domu do Sagi, nie sprawdził ile razy na tydzień sypia z mężem
              i czy w ogóle. Nikt też nie stoi pod Jej domem z transparentem: ŚPIJ Z MĘŻEM!
              Już to pisałam, ale widać nie chciało Ci się wszystkiego czytać: chyba autorka
              wątku nie oczekiwała, że wszyscy Jej przyklasną - dzięki Ci Boże, że...
              Jak dyskusja, to i różne poglądy... Pzdr

          • marsjanin Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu 15.11.01, 17:36
            Gość portalu: _kami napisał(a):

            > Gość portalu: SAGA napisał(a):
            >
            > [...]
            >


            (...)
            >
            > Przemyśl. To nie jest standardowy i akceptowany sposób życia. Nie jest łatwo co
            > ś
            > takiego zaakceptować. Nie chodzi o to, że ja na przykład Was potępiam, ale jak
            > już pisałam - w ogóle nie jestem w stanie tego pojąć. Obawiam się, że większośc
            > i
            > społeczeństwa będzie trudno to zrozumieć i pojąć, a właściwie wszystkim -
            > tolerować. Więc raczej ostrożnie z ujawnianiem się.
            >
            > > Pozdrawiam
            >
            > Ja również.
            >
            > K.

            Nie cytuje całego Twojego wywodu _kami, jedynie fragment, Ale po całości jedyne
            co koniecznie chcę zrobic to złożyć Ci niekłamane wyrazy szacunku za trafność
            spostrzeżeń, kulturę języka a przede wszystkim postawę.
            Serdecznie pozdrawiam
            Marsjanin

            • _kami Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu 15.11.01, 18:19
              marsjanin napisał(a):

              > Nie cytuje całego Twojego wywodu _kami, jedynie fragment, Ale po całości jedyne
              > co koniecznie chcę zrobic to złożyć Ci niekłamane wyrazy szacunku za trafność
              > spostrzeżeń, kulturę języka a przede wszystkim postawę.

              Dziękuję :-)
              A tak poważnie - cóż tu jest do oceniania? "Kto jest bez grzechu niech pierwszy
              rzuci kamień". Wiem, że życie się przeróżnie układa. Ludzie szukają dróg
              osiągnięcia szczęścia, a przynajmniej spokoju i harmonii. Ja Sagi nie rozumiem.
              Przyznaję - nie rozumiem jej sposobu życia. Mnóstwo, mnóstwo wątpliwości to we
              mnie budzi. Ale nie mogę przecież nikogo potępiać. I tyle.

              > Serdecznie pozdrawiam

              Ja również.

              Kami

          • Gość: claudel o co wam chodzi? IP: *.*.*.* 16.11.01, 16:03
            Przepraszam bardzo, czytam i czytam i oczom nie wierzę,
            ludzie jacy Wy jestescie zmatriksowani jedynym słusznym
            stylem życia (tym oczywiśicie, który sami uprawiacie).
            Podnosicie tu argument krzywdy dzieci i tego, że będą
            one nieszczęśliwe, a tak naprawdę to jest czysta
            demagogia, bo gdzie tu jest związek między jednym a
            drugim? Przecież Saga wyraźnie pisze, że kochają sie z
            mężem i swietnie im się układa - dzieci wyrastają w
            atmosferze ciepła i zrozumienia, dlaczego miałyby być
            nieszczęśliwe?! Czy dzieci rodzą się z wbudowaną
            informacją, że ich rodzice uprawiają sex, a jak tego nie
            robią to coś jest nie tak? Takie informacje dochodzą do
            dzieci dość późno i często wywołują szok - świadomość,
            że rodzice uprawiają sex.
            Ja jestem doroslą kobietą, ale naprawdę nie obchodzi
            mnie to, czy rodzice ze sobą sypiają - to ich sprawa,
            dla mnie liczy się to, że tworzą rodzinę, że się kochają
            i wspierają, że wychowują moją siostrę. Ich życie
            sexualne jest ich prywatną sprawą, nawet jakby tego nie
            robili od lat, ale byli ze sobą szczęśliwi, to dlaczego
            ja miałabym się czuć nieszczęśliwa?
            O co Wam chodzi, ludzie?

    • Gość: magnolia Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.11.01, 15:54
      Na pewno jest to jakiś sposó - na trwanie ze sobą, ale czy jest za co
      dziękować...niebiosom??
      • Gość: Kosta Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu IP: 217.153.80.* 12.11.01, 16:47
        Gość portalu: magnolia napisał(a):

        czy jest za co
        > dziękować...niebiosom??

        Sądzę, że Saga ma za co dziękować. Może podziękować:
        - za męża, dzieci (rodzinę),
        - za luźny ale na swój sposób trwały związek,
        - za wzajemne z mężem zrozumienie swoich potrzeb (nawet jeśli ich potrzeby was
        rażą, to nie zmienia to faktu, że takie są ich potrzeby),
        - za umiejętność rozwiązywania swoich problemów - w sposób jawny bez kłamstw,
        - za kochanków dzięki którym nie musi uciekać się do czytania głupawych romansów
        (Saga romanse przeżywa w realu).
        Jeśli obydwoje są z takiego układu zadowoleni, to oby jak najdłużej ta sielanka
        trwała.

    • enancjo Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu 12.11.01, 17:11
      hehe .. a swistaki kreca sreberka ... na boku

      Enancjo

      PS: grafiki na kawlerke z zona .. hihi ...haha ..
      niezla SAGA .. ala serial barzylijski .... same modele chle ch;e ...
    • _king "Kurwy Panki Terrorysci ,Samobujcy i Złodzieje.. 12.11.01, 17:29
      Całe nasze pokolenie"


      Ta pani to przyszła samobójczyni ....
      Z braku wartości łatwo o sepuku
      wersja dwa nie kocha męża ale czuje się bezpieczna z nim
      Wersja trzy to on jej nie kocha a ona daruje wszystko słodkiemu draniowi

      P.S.Frustratka ,wariatka ,buntowniczka ,narkomanka lub zakonnica.....

      zartowałem,
      :))))))))
      Ale się porobiło ,myślałby kto ,że jest sie czym chwalić...
      :))))))))
      A moze nie żartowałem,

      strasznie gówniana historia....

      Plumm
      • Gość: Anna26/7 Nasza Saga sie popisuje... IP: *.244.224.166.Dial1.Washington1.Level3.net 13.11.01, 02:18
        -mezem-modelem
        -corka-aktorka
        -kawalerka po bace
        - i tym, ze 19-latki na nia leca.

        A jak ja wlasny maz nie podnieca to lezke nad nia trza uronic...I tyle.
        • onlyania Re: Nasza Saga sie popisuje... 13.11.01, 03:28
          Ania, wejdz na swoje yahoo....
          • Gość: Anna26/7 Re: Nasza Saga sie popisuje...onlyania IP: *.244.224.166.Dial1.Washington1.Level3.net 13.11.01, 03:35
            Juz wchodza, wrecz plasam...
    • Gość: psychiat Saga IP: *.talnet.pl 15.11.01, 15:29
      Czy Ty aby na pewno wyszłaś za obcego faceta, a może to kazirodztwo.
      Wybacz, ale nie wierzę w wasze uczucie i wróżę wam rychły rozpad pożycia
      (chyba, że oboje zaczniecie kurację odwykową u seksuologa).
      • Gość: Bini Re: Saga - pod rozwage IP: *.hkcable.com.hk 15.11.01, 16:59

        Dlugie pozycie, choc koniec moze byc nieoczekiwany…
        Mialam kiedys znajomych, ktorzy podobnie jak Saga udawali zgodne malzenstwo.
        Swoje potrzeby zalatwiali “na miescie”, poczekali az dzieci dorosna, zaloza
        wlasne rodziny i mysleli, ze ta sielanka bedzie trwala wiecznie. Pech chcial,
        ze w ktoryms momencie wszystko sie wydalo i te dorosle dzieci....przezyly szok.
        Odsunely sie od rodzicow nie mogac im wybaczyc tych kilkunastu lat zaklamania.
        Malzenstwo w koncu sie rozpadlo bo nie bylo dla kogo ani po co udawac. On
        zalozyl nowa rodzine i splodzil jeszcze dwojke dzieci, ona zas pozostala sama.
        Poza tym Saga powinna wziac pod uwage, ze ktorys z jej kochankow lub ktoras z
        kochanek meza moga nie chciec dluzej pozostawac w cieniu i ten caly misterny
        plan moze wziac w leb w najmniej odpowiednim momencie.
        Stoisz na kruchym lodzie.....

        • Gość: NINNA zaklamanie IP: 138.227.189.* 15.11.01, 17:04
          Dlaczego z gory wszyscy zakladacie, ze Saga mieszka w zaklamaniu?
          Dlaczego nie mozecie uwierzyc, ze mozna zyc w sposob niestereotypowy, ale w
          harmonii?

          pozdrowienia
          //NINNA
          • Gość: Bini Re: zaklamanie IP: *.hkcable.com.hk 15.11.01, 18:09
            Gość portalu: NINNA napisał(a):

            > Dlaczego z gory wszyscy zakladacie, ze Saga mieszka w zaklamaniu?
            > Dlaczego nie mozecie uwierzyc, ze mozna zyc w sposob niestereotypowy, ale w
            > harmonii?
            >
            > pozdrowienia
            > //NINNA


            To nie ja zakladam, to stwierdzily dzieci.
            Ja tylko opowiedzialam historie wzieta prosto z zycia.
    • Gość: NINNA Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu IP: 138.227.189.* 15.11.01, 16:17
      Saga, nie sluchaj odpowiedzi tej nietolerancyjnej "dwumoralnej" grupy ludzi.

      Uwazam, ze wasze rozwiazanie jest bardzo madre. W malzenstwie najwazniejsze
      rzeczy to szacunek, milosc i wspolpraca. Ktora przeciez macie. Co do tego, z
      kim wy skaczecie do lozka, to przeciez jest wasz prywatny wybor. Jesli wam jest
      z soba dobrze w ten sposob, to nie rozumiem dlaczego macie sie skazywac na
      zycie bez "milosci cielesnej", albo moze zmuszac sie do niej ze soba nawzajem
      tylko dlatego ze jestescie malzenstwem.

      Co moze wszyscy wy inni uwazacie, ze Saga ma zrobic? Moze ma miec trzecia
      mozliwosc: rozwod? Nieszczesliwe dzieci, ciaganie sie po sadach, szukanie nowej
      drogi zycia, zmuszanie "lozkowych" partnerow na slub, bo takie sa konwencje?

      To rozwiazanie, co ty Sago masz, nie jest wcale nowym wymyslem. Tak kiedys (gdy
      rozwody nie byly mozliwe) tez ludzie rozwiazywali te sprawy. Tylko ze to sie
      trzymalo w tajemnicy przed innymi. Tak samo jak ty to Sago robisz. Ludzie
      dopuszcza wszystko (nawet zboczenie), tylko zeby to na zewnatrz wygladalo na
      moranlie "czyste". To jest wlasnie "dwumoralnosc". W domciu sobie, a przed
      innymi udawac swietoszka. "Dwumoralnosc" uwazam za obrzydliwa rzecz, ktorej
      uprawiacze powinni sie wstydzic.

      Ci co najwiecej krzycza to napewno osoby, ktore tez poprubowaly "milosci
      cielesnej" a plecami swoich malzonkow. Tylko wedlug dwumoralnosci udaja
      swietoszkow i nikt o tym nie wie. A to, ze ty Sago opowiadasz o swoim zyciu, to
      na ciebie krzycza.

      Trzymaj sie Sago. Twoje rozwiazanie jest dobre. Ale zanim powiesz twoim
      przyjaciolom, zbadaj jak to u nich jest z dwumoralnoscia.

      //NINNA
      • Gość: psychiat Ninno zejdź na ziemie! IP: *.talnet.pl 16.11.01, 10:09
        O czym Ty w ogóle piszesz! Dwumoralność to właśnie Saga i jej mąż.
        Przecież nikt jej ani jemu nie zagwarantuje, że kiedyś któreś z nich nie
        zakocha się naprawdę w którymś ze swych seksualnych partnerów. I wtedy odkryją,
        że idealny układ to wzajemne zrozumienie i miłość + seksualna więź. Jeśli
        ludzie nie są z sobą blisko cieleśnie to również duchowo zaczynają się oddalać
        (wiem coś o tym).
        A Ty lepiej daruj sobie swoje rady, bo z tego co piszesz wynika, że jesteś
        jeszcze osobą młodą i mało o życiu (praktycznie) wiesz. Swiomi teoriami możesz
        wyrządzić tym ludziom krzywdę, bo utwierdzasz ich w przekonaniu, że to co robią
        jest dobre dla nich. Ale oni mają również dzieci i w tym momencie ich dobro
        winno być na pierwszym miejscu. To jest dwoje niedojrzałych do wspólnego życia
        ludzi i brak odpowiedzialności za życie istot powołanych przez nich do życia!
        • ninna Re: Ninno zejdź na ziemie! 16.11.01, 10:56
          Widzisz psychiatro, udezylam w stol i nozyczki sie odezwaly... Musiales sie
          poczuc "dotkniety". I chyba uwazales, ze to dotyczy ciebie, skoro tak na moja
          osobe napadasz. To co pisalam nie bylo do ciebie, wiec czego sie mnie czepiasz?
          I ciekawe jaki masz powod, ze chcesz mnie ukazac mniej warta w oczach Sagi
          przez mowienie, ze prawdopodobne jestem mloda i naiwna. To jest po prostu
          malostkowe.

          Nie mysl, ze ja nie wiem o czym pisze. Zostalam wychowana z polska
          dwumoralnoscia i malostkowoscia. Zajelo troche czasu zanim otwozyly mi sie oczy
          na swiat i zanim nauczylam sie o co wogole chodzi.

          Zycie nie jest biale, ani czarne psychiatro i to, ze ty zyjesz w jeden sposob
          (w ten co ci kosciol i rodzice wbijali pala w glowe, ze jest jedyny i normalny)
          to nie znaczy, ze to jest jedyny i normalny sposob bycia. I, ze ma funkcjonowac
          dla wszystkich. Najwazniejsza w zyciu jest tolerancja i szacunek dla WSZYSTKICH
          ludzi bez zaleznosci na plec, rase, przekonanie i wiek.

          Ty moze jestes ode mnie starszy, ale watpie zebys byl bardziej rozwiniety. Na
          co twoj post wskazuje.

          Jesli masz lepsze rozwiazanie na problem Sagi, to moze zamiast zucac miesem,
          wyzywac ja od psychicznie chorych i zboczonych (typowa polska malostkowosc,
          nietolerancja i dwumoralnosc) powiedz jej jak ma zrobic, daj jej rade i tak
          dalej. Kto ci zreszta dal prawo ja tak nisko oceniac. "Kto jest bez winy niech
          pierwszy zuci kamieniem".

          serdeczne pozdrowienia
          //NINNA
          • Gość: psychiat Re: Ninno zejdź na ziemie! IP: *.talnet.pl 16.11.01, 11:02
            Ninno, jestem zdruzgotana Twoją ortografią ! Dziewczyno, weź się za naukę jeśli
            chcesz być wiarygodna ! Również Twój sposób, w jaki dyskutujesz, nie zachęca do
            podnoszenia rękawicy.
            Tacy ludzie, jak Ty, nawet gdy dostaną od życia po łapach, dalej będą uważali,
            że wszystko co robili było dla nich i innych najlepsze.
            • ninna Re: Ninno zejdź na ziemie! 16.11.01, 11:24
              Gość portalu: psychiat napisał(a):

              > Ninno, jestem zdruzgotana Twoją ortografią ! Dziewczyno, weź się za naukę jeśli
              >
              > chcesz być wiarygodna ! Również Twój sposób, w jaki dyskutujesz, nie zachęca do
              > podnoszenia rękawicy.
              > Tacy ludzie, jak Ty, nawet gdy dostaną od życia po łapach, dalej będą uważali,
              > że wszystko co robili było dla nich i innych najlepsze.

              Moja ortografia jest dostosowana do tego, ze mieszkam za granica. W Polsce
              chodzilam tylko do podstawowki a reszte szkol pokonczylam gdzie indziej. Z czasem
              ortografia zanika. A ze uzywam polski w wiekszosci mowiac. Dlatego zamiast od
              razu zucac na kogos miesem, sprawdz kim ta osoba jest. Jesli tak ci moja
              ortografia przeszkadza, to moze bys sprobowala tzw pozytywna krytyke i pokazala
              mi moje bledy i prawidlowe stownictwo. Zamiast ponizac mnie?

              Zreszta juz raz prosilam ciebie o pozytywna krytyke w stosunku do Sagi. Gdzie to
              sie podzialo? Ty tylko spadasz do poziomu ponizania mnie. Sprawdz w poprzednich
              moich postach. Czy ja ciebie psychiatro w jakis sposob ponizam? To wskazuje na
              twoj szacunek i tolerancje dla innych ludzi.

              A co do dostawania po lapach od zycia, to dostalam miejac takie same malostkowe
              spojrzenie na zycie jak ty masz psychiatro (i niestety duza ilosc Polakow).
              Dopiero niedawno nauczylam sie tolerancji i szacunku. Wtedy, nagle swiat zamienil
              sie w naprawde przyjemne miejsce do zycia. Moze sama bys to sprubowala?

              pozdrowienia
              //NINNA
              • Gość: psychiat Re: Ninno zejdź na ziemie! IP: *.talnet.pl 16.11.01, 11:47
                ninna napisał(a):

                > Gość portalu: psychiat napisał(a):
                >
                > > Ninno, jestem zdruzgotana Twoją ortografią ! Dziewczyno, weź się za naukę
                > jeśli
                > >
                > > chcesz być wiarygodna ! Również Twój sposób, w jaki dyskutujesz, nie zachę
                > ca do
                > > podnoszenia rękawicy.
                > > Tacy ludzie, jak Ty, nawet gdy dostaną od życia po łapach, dalej będą uważ
                > ali,
                > > że wszystko co robili było dla nich i innych najlepsze.
                >
                > Moja ortografia jest dostosowana do tego, ze mieszkam za granica. W Polsce
                > chodzilam tylko do podstawowki a reszte szkol pokonczylam gdzie indziej. Z czas
                > em
                > ortografia zanika. A ze uzywam polski w wiekszosci mowiac. Dlatego zamiast od
                > razu zucac na kogos miesem, sprawdz kim ta osoba jest. Jesli tak ci moja
                > ortografia przeszkadza, to moze bys sprobowala tzw pozytywna krytyke i pokazala
                >
                > mi moje bledy i prawidlowe stownictwo. Zamiast ponizac mnie?
                >
                > Zreszta juz raz prosilam ciebie o pozytywna krytyke w stosunku do Sagi. Gdzie t
                > o
                > sie podzialo? Ty tylko spadasz do poziomu ponizania mnie. Sprawdz w poprzednich
                >
                > moich postach. Czy ja ciebie psychiatro w jakis sposob ponizam? To wskazuje na
                > twoj szacunek i tolerancje dla innych ludzi.
                >
                > A co do dostawania po lapach od zycia, to dostalam miejac takie same malostkowe
                >
                > spojrzenie na zycie jak ty masz psychiatro (i niestety duza ilosc Polakow).
                > Dopiero niedawno nauczylam sie tolerancji i szacunku. Wtedy, nagle swiat zamien
                > il
                > sie w naprawde przyjemne miejsce do zycia. Moze sama bys to sprubowala?
                >
                > pozdrowienia
                > //NINNA

                Wszystko ma swoje granice, nawet tolerancja (zaryzykowałabym stwierdzenie, że
                przede wszystkim). Uważasz, że żeby się jej nauczyć trzeba wyjechać z kraju?
                Mój znajomy od 15 lat mieszka w Eurpie Zachodniej i jest o wiele mniej
                tolerancyjny dla różnych zachowań niż ja, żyjąc w tym, według Twych słow,
                nietolerancyjnym kraju.
                Co do krytyki: nie ma krytyki pozytywnej i negatywnej, jest po prostu krytyka.
                A jeśli chodzi o Twoją edukację, to znajomość zasad ortografii nabywa się w
                Polsce w szkole podstawowej. Ty robisz podstawowe błędy, więc nic cię nie
                tłumaczy, chyba, że nie czujesz się już Polką, wówczas możemy inaczej rozmawiać.

                • malwinamalwina Re: te ! 16.11.01, 11:53
                  schowaj kaliber "czujesz sie polka" bo jeden temat drazliwy juz jest.
                  ja dzis czuje sie ...dobrze.
                  To wszystko.

                  rzabka na rzoltym pulku
                  • Gość: Eva Re: te ! IP: *.talnet.pl 16.11.01, 12:33
                    malwinamalwina napisał(a):

                    > schowaj kaliber "czujesz sie polka" bo jeden temat drazliwy juz jest.
                    > ja dzis czuje sie ...dobrze.
                    > To wszystko.
                    >
                    > rzabka na rzoltym pulku

                    Jeszcze jeden nieuk!

                    • Gość: Malwina Re: te ! IP: *.abo.wanadoo.fr 16.11.01, 14:19
                      Ewus, ty tak na serio czy dopiero co na forum weszlas ???????????
                • Gość: ninna Re: Ninno zejdź na ziemie! IP: 138.227.189.* 16.11.01, 13:31
                  Gość portalu: psychiat napisał(a):
                  > Wszystko ma swoje granice, nawet tolerancja (zaryzykowałabym stwierdzenie, że
                  > przede wszystkim).

                  Jedyna granice jaka widze, to jest zachowanie, ktore krzywdzi innych ludzi.

                  >Uważasz, że żeby się jej nauczyć trzeba wyjechać z kraju?
                  > Mój znajomy od 15 lat mieszka w Eurpie Zachodniej i jest o wiele mniej
                  > tolerancyjny dla różnych zachowań niż ja, żyjąc w tym, według Twych słow,
                  > nietolerancyjnym kraju.

                  ha ha. To bylo dobre. Czy mowilam, ze trzeba wyjechac za granice, zeby byc
                  tolerancyjnym? Pisalam, ze wiekszosc Polakow nie jest. Nie pisalam, ze wszyscy za
                  granica nie sa tolerancyjni. Polska nietolerancja rozni sie troche od
                  zagranicznej. Pisalam, ze dopiero niedawno otwozyly mi sie oczy na nietolerancje.
                  Moj wyjazd nie ma nic z tym wspolnego, chyba, ze bym w dalszym ciagu byla
                  dzieckiem... Jedyne co widzialam, to byla nietolerancja innych, nietolerancja
                  ktora rozni sie od Polskiej. Zloscilam sie na nich nie widzac mojej wlasnej.

                  Dopiero niedawno udalo mi sie spotkac ludzi ktorzy naprawde sa tolerancyjni. Ich
                  tolerancja i ich sposob myslenia otwozyly moje oczy. Swiat jest naprawde
                  piekniejszy i przyjemniejszy, gdy sie toleruje innych.

                  Pisalam o tym co sie zdazylo mi. Jesli tego nie widzisz. Nie wiem w jaki ty
                  sposob rozumiesz to co ja pisze. Ale wyglada na to, ze juz od samego poczatku sie
                  nastawilas, ze jestem glupia. I jesli nie znajdzesz cos zeby mi dokuczyc, to
                  wymyslasz.

                  Wiem od mojej mamy, ze w Polsce sie czesto dokucza ludziom przez pisanie "miedzy
                  lnijkami". Nie musisz sie w to bawic, gdzyz ja jestem otwarta i w takie intrygi
                  sie nie bawie.

                  > Co do krytyki: nie ma krytyki pozytywnej i negatywnej, jest po prostu krytyka.
                  Tak. Ale pozytywna krytyka zmienia cos zlego na lepsze. Jesli cos jest zlego, to
                  nie tylko sie okazuje, ze jest zle ale tez daje sie pomysly na zmiane albo
                  pokazuje inne mozliwosci. Pozytywna krytyka jest konstruktywna krytyka. Jest to
                  krytyka z okazywaniem szacunku drugiej osobie. A negatywna krytyka po prostu
                  poniza i niszczy. Negatywna krytyka po prostu poniza i niszczy. Tak jak ty
                  napadasz na moja ortografie. Zamiast sie starac mi pomoc, co inni ludzie robia na
                  innych forum, to ty mnie po prostu chcesz ponizyc.

                  > A jeśli chodzi o Twoją edukację, to znajomość zasad ortografii nabywa się w
                  > Polsce w szkole podstawowej. Ty robisz podstawowe błędy, więc nic cię nie
                  > tłumaczy, chyba, że nie czujesz się już Polką, wówczas możemy inaczej rozmawiać
                  > .

                  Uczylas sie ruskiego w podstawowce? Ile sluwek pamietasz? Czy zdalabys teraz
                  jakbys miala robic mature od nowa?

                  Nie uzywam polskiego na co dzien. Teraz tak, bo uzywam go na forum. A na co dzien
                  uzywam inny jezyk. Mowie czysto i poprawnie i pisze o wiele lepiej niz inni w
                  mojej sytuacji. W liceum chodzilam na lekcje polskiego, dla polskiej mlodziezy za
                  granica i mialam same dobre oceny. Inni w mojej klasie nawet nie umieli czytac po
                  polsku. Nauka nie byla dostosowana do mojego poziomu.

                  Podstawowke skonczylam z dobrymi ocenami, o czym swiadczy to, ze w Polsce
                  dostalam sie do liceum ogolnoksztalcacego na mat-fiz. Ale po pol roku sie z
                  polski wyprowadzilam. Nowego jezyka nauczylam sie w poltora roku tak dobrze, ze
                  mnie od razu wpuscili na odpowiednik mat-fizu. Skonczylam liceum z dobrymi
                  ocenami (o wiele lepszymi niz mi przepowiadali, mowilli mi, ze jako
                  obcokarajowiec nie mam tak dobrych mozliwosci). Na studiach bylam jedna z
                  najlepszych w klasie. Tak ze nie ma sensu ponizac mojej inteligencji, ani
                  wysokosci mojej edukacji.

                  Zreszta, gdybym nie mieszkala za granica, ale byla dyslektykiem to twoja uwaga na
                  moja ortografie byla by taka sama obelga, jak smianie sie z faceta bez nogi, ze
                  kuleje. Twoje ponizanie mnie nie swiadczy nic o mnie ale o tobie.

                  Nie mam kontaktu z Polakami, oprocz mojej mamy i paru osobami z mojej rodziny w
                  Polsce. Nie mam dostepu do polskiej telewizji i zadko czytuje polskie ksiazki.
                  Czyli jak widzisz jedyny moj kontakt z polskim na co dzien to moja mama i forum.
                  A co do mojej polskosci, to w dalszym ciagu mam polska narodowosc, i to jest moja
                  jedyna narodowosc. Gdyz musialabym sie jej pozbyc, zeby zdobyc nowa. Co jest dla
                  mnie nie do pomyslenia, gdyz w sercu jestem Polka. Chyba jest dobrym dowodem, to
                  ze czytam Gazete i ze korzystam z polskiego forum?

                  Gdybym miala mozliwosc na podwojna narodowosc moze bym sie skusila. Ale moze w
                  koncu tacy ludzie jak ty doprowadza mnie to checi zmiany narodowosci.

                  Na koniec musze sie przyznac, ze moja tolerancja ma tez inne granice. Mam
                  trudnosci z tolerowaniem ludzi, ktorzy traktuja mnie bez szacunku. Jesli nie
                  chcesz tolerowac innych ludzi to twoim obowiazkiem jest przynajmniej okazywac im
                  szacunek. Obelgi i rzucanie miesem nie swiadcza zbyt dobrze o czlowieku.

                  Powtazam jeszcze raz. Pora psychiatro, zebys mnie traktowala z szacunkiem. Spobuj
                  tez w strone innych, nawet jesli ich nie tolerujesz.

                  pozdrowienia
                  //NINNA

                  ps. ile razy dostalam pozdrowienia od ciebie, psychiatro. Taki maly wyraz
                  szacunku tak duzo nie kosztuje. Nawet jesli nie lubisz osoby z jakiegos powodu.
                  Nawet idac do pracy chyba mowisz "dzien dobry" osobom ktorych nie lubisz, albo
                  nawet nie znosisz. To jest okazywanie szacunku.
                  • Gość: psychiat Re: Ninno zejdź na ziemie! IP: *.talnet.pl 16.11.01, 14:33
                    Gość portalu: ninna napisał(a):

                    > Gość portalu: psychiat napisał(a):
                    > > Wszystko ma swoje granice, nawet tolerancja (zaryzykowałabym stwierdzenie,
                    > że
                    > > przede wszystkim).
                    >
                    > Jedyna granice jaka widze, to jest zachowanie, ktore krzywdzi innych ludzi.
                    >
                    > >Uważasz, że żeby się jej nauczyć trzeba wyjechać z kraju?
                    > > Mój znajomy od 15 lat mieszka w Eurpie Zachodniej i jest o wiele mniej
                    > > tolerancyjny dla różnych zachowań niż ja, żyjąc w tym, według Twych słow,
                    > > nietolerancyjnym kraju.
                    >
                    > ha ha. To bylo dobre. Czy mowilam, ze trzeba wyjechac za granice, zeby byc
                    > tolerancyjnym? Pisalam, ze wiekszosc Polakow nie jest. Nie pisalam, ze wszyscy
                    > za
                    > granica nie sa tolerancyjni. Polska nietolerancja rozni sie troche od
                    > zagranicznej. Pisalam, ze dopiero niedawno otwozyly mi sie oczy na nietolerancj
                    > e.
                    > Moj wyjazd nie ma nic z tym wspolnego, chyba, ze bym w dalszym ciagu byla
                    > dzieckiem... Jedyne co widzialam, to byla nietolerancja innych, nietolerancja
                    > ktora rozni sie od Polskiej. Zloscilam sie na nich nie widzac mojej wlasnej.
                    >
                    > Dopiero niedawno udalo mi sie spotkac ludzi ktorzy naprawde sa tolerancyjni. Ic
                    > h
                    > tolerancja i ich sposob myslenia otwozyly moje oczy. Swiat jest naprawde
                    > piekniejszy i przyjemniejszy, gdy sie toleruje innych.
                    >
                    > Pisalam o tym co sie zdazylo mi. Jesli tego nie widzisz. Nie wiem w jaki ty
                    > sposob rozumiesz to co ja pisze. Ale wyglada na to, ze juz od samego poczatku s
                    > ie
                    > nastawilas, ze jestem glupia. I jesli nie znajdzesz cos zeby mi dokuczyc, to
                    > wymyslasz.
                    >
                    > Wiem od mojej mamy, ze w Polsce sie czesto dokucza ludziom przez pisanie "miedz
                    > y
                    > lnijkami". Nie musisz sie w to bawic, gdzyz ja jestem otwarta i w takie intrygi
                    >
                    > sie nie bawie.


                    >
                    > > Co do krytyki: nie ma krytyki pozytywnej i negatywnej, jest po prostu kryt
                    > yka.
                    > Tak. Ale pozytywna krytyka zmienia cos zlego na lepsze. Jesli cos jest zlego, t
                    > o
                    > nie tylko sie okazuje, ze jest zle ale tez daje sie pomysly na zmiane albo
                    > pokazuje inne mozliwosci. Pozytywna krytyka jest konstruktywna krytyka. Jest to
                    >
                    > krytyka z okazywaniem szacunku drugiej osobie. A negatywna krytyka po prostu
                    > poniza i niszczy. Negatywna krytyka po prostu poniza i niszczy. Tak jak ty
                    > napadasz na moja ortografie. Zamiast sie starac mi pomoc, co inni ludzie robia
                    > na
                    > innych forum, to ty mnie po prostu chcesz ponizyc.
                    >
                    > > A jeśli chodzi o Twoją edukację, to znajomość zasad ortografii nabywa się
                    > w
                    > > Polsce w szkole podstawowej. Ty robisz podstawowe błędy, więc nic cię nie
                    > > tłumaczy, chyba, że nie czujesz się już Polką, wówczas możemy inaczej rozm
                    > awiać
                    > > .
                    >
                    > Uczylas sie ruskiego w podstawowce? Ile sluwek pamietasz? Czy zdalabys teraz
                    > jakbys miala robic mature od nowa?
                    >
                    A co ma jęzk rosyjski do polskiego?

                    > Nie uzywam polskiego na co dzien.

                    A szkoda.

                    Teraz tak, bo uzywam go na forum. A na co dzi
                    > en
                    > uzywam inny jezyk. Mowie czysto i poprawnie i pisze o wiele lepiej niz inni w
                    > mojej sytuacji. W liceum chodzilam na lekcje polskiego, dla polskiej mlodziezy
                    > za
                    > granica i mialam same dobre oceny. Inni w mojej klasie nawet nie umieli czytac
                    > po
                    > polsku. Nauka nie byla dostosowana do mojego poziomu.
                    >
                    > Podstawowke skonczylam z dobrymi ocenami, o czym swiadczy to, ze w Polsce
                    > dostalam sie do liceum ogolnoksztalcacego na mat-fiz. Ale po pol roku sie z
                    > polski wyprowadzilam. Nowego jezyka nauczylam sie w poltora roku tak dobrze, ze
                    >
                    > mnie od razu wpuscili na odpowiednik mat-fizu. Skonczylam liceum z dobrymi
                    > ocenami (o wiele lepszymi niz mi przepowiadali, mowilli mi, ze jako
                    > obcokarajowiec nie mam tak dobrych mozliwosci). Na studiach bylam jedna z
                    > najlepszych w klasie. Tak ze nie ma sensu ponizac mojej inteligencji, ani
                    > wysokosci mojej edukacji.
                    >
                    > Zreszta, gdybym nie mieszkala za granica, ale byla dyslektykiem to twoja uwaga
                    > na
                    > moja ortografie byla by taka sama obelga, jak smianie sie z faceta bez nogi, ze
                    >
                    > kuleje. Twoje ponizanie mnie nie swiadczy nic o mnie ale o tobie.

                    Teraz w Polsce jest moda na dyslektyków, dobre wytłumaczenie dla nieczytających.

                    > Nie mam kontaktu z Polakami, oprocz mojej mamy i paru osobami z mojej rodziny w
                    >
                    > Polsce. Nie mam dostepu do polskiej telewizji i zadko czytuje polskie ksiazki.

                    To w Szwecji nie można kupić polskiej prasy ani literatury?

                    > Czyli jak widzisz jedyny moj kontakt z polskim na co dzien to moja mama i forum
                    > .
                    > A co do mojej polskosci, to w dalszym ciagu mam polska narodowosc, i to jest mo
                    > ja
                    > jedyna narodowosc.

                    Więc staraj się jak najlepiej ją reprezentować i nie trać kontaktu z żywym słowem!

                    Gdyz musialabym sie jej pozbyc, zeby zdobyc nowa. Co jest dl
                    > a
                    > mnie nie do pomyslenia, gdyz w sercu jestem Polka. Chyba jest dobrym dowodem, t
                    > o
                    > ze czytam Gazete i ze korzystam z polskiego forum?
                    >
                    > Gdybym miala mozliwosc na podwojna narodowosc moze bym sie skusila. Ale moze w
                    > koncu tacy ludzie jak ty doprowadza mnie to checi zmiany narodowosci.
                    >
                    No i słusznie, po co masz się męczyć w nie swojej skórze. Ja nie zmieniłabym
                    nigdy narodowości na inną.

                    > Na koniec musze sie przyznac, ze moja tolerancja ma tez inne granice. Mam
                    > trudnosci z tolerowaniem ludzi, ktorzy traktuja mnie bez szacunku. Jesli nie
                    > chcesz tolerowac innych ludzi to twoim obowiazkiem jest przynajmniej okazywac i
                    > m
                    > szacunek. Obelgi i rzucanie miesem nie swiadcza zbyt dobrze o czlowieku.
                    >
                    Podaj chociaż jedno słowo, którym cię obraziłam.

                    > Powtazam jeszcze raz. Pora psychiatro, zebys mnie traktowala z szacunkiem. Spob
                    > uj
                    > tez w strone innych, nawet jesli ich nie tolerujesz.
                    >
                    > pozdrowienia
                    > //NINNA
                    >
                    > ps. ile razy dostalam pozdrowienia od ciebie, psychiatro. Taki maly wyraz
                    > szacunku tak duzo nie kosztuje. Nawet jesli nie lubisz osoby z jakiegos powodu.
                    >
                    > Nawet idac do pracy chyba mowisz "dzien dobry" osobom ktorych nie lubisz, albo
                    > nawet nie znosisz. To jest okazywanie szacunku.

                    Nie mówię "dzień dobry" komuś kogo nie cierpię, ale musi mi nieźle zaleźć za
                    skórę. Jeśli kogoś nie lubię to za coś konkretnego, więc dlaczego miałabym go
                    szanować.
                    Pozdrawiam (jeśli ma się Ci po tym zrobić lepiej)
                    • Gość: Jo jeśli mogę wtrącić słowo... IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 16.11.01, 18:01
                      Załóżcie sobie osobny wątek na te dywagacje, co? Szanujcie tych, którzy łączą
                      się przez modem i wchodzą na ten wątek, zeby przeczytać coś, co jest niestety
                      totalnie OT.
                      W kwestii ortografii: czy w Internecie zanika znajomość tzw. netykiety? Jeśli
                      szczawiki internetowe nie wiedzą, o co chodzi, powiem krótko: w sieci NIE
                      wytykamy nikomu błędów nierzeczowych. To znaczy jeśli Ninna napisze, że "Żym
                      jest stolicą Hiszpanii", możecie się czepiać jedynie jej nieznajomości faktów,
                      a nie ortografii. ;-))
                      Pozdrawiam.
                    • ninna Re: Ninno zejdź na ziemie! 19.11.01, 18:12
                      Gość portalu: psychiat napisał(a):
                      > A co ma jęzk rosyjski do polskiego?

                      Jezyk jak jezyk. Nie wazne czy polski czy ruski albo japonski. Jak go sie nie
                      uzywa to marnieje. Tak jest wlasnie z moim "pisanym" polskim.

                      > A szkoda.

                      A widzisz? A jak probuje, jak moge, to nie wydaje Ci sie, ze ludzie jak Ty mnie
                      od tego odniecheca?
                      > Teraz w Polsce jest moda na dyslektyków, dobre wytłumaczenie dla nieczytającyc
                      > h.

                      Prawdziwa dysleksja, to nie moda. Znam prawdziwych dyslektykow. Ale to nie jest
                      powodem, zeby sie nie uczyc. Tak samo jak siedzenie na wozku inwalidzkim nie jest
                      powodem zeby zeby tylko siedziec w domu.

                      Zreszta nie wiem zkad Ci takie pomysly do glowy przychodza. Moze niedlugo powiesz
                      slepemu i alergikowi, ze udaje? Dysleksja jest prawdziwym problemem. Tylko, ze
                      dawniej mowilo sie w Polsce dyslektykowi, ze jest glupi. Jest latwiej niewierzyc
                      w czyis problem zamiast naprawde pomoc tej osobie.

                      > To w Szwecji nie można kupić polskiej prasy ani literatury?

                      Przeciez mowie, ze czytam Gazete. Ale z ksiazkami jest trudniej. Jak juz
                      wypozyczysz Quo Vadis 10-ty raz z biblioteki, to zobaczymy jak bedziesz
                      zadowolona.

                      Zreszta ja i tak czytuje teraz ksiazki po angielsku. Czyli jak widzisz, nawet po
                      szwedzku nie czytam. Chyba, ze sa napisane przez Szweda. Wiekszosc innych jezykow
                      jest najpierw tlumaczonych na angielski, a potem na polski czy szwedzki. Dlatego
                      anigelski jest w tym wypadku najlepszy. Ale jak juz mi sie nie uda zdobyc ksiazki
                      po angielsku (co oznacza, ze po polku bedzie po prostu niemozliwe) to biore i po
                      szedzku.

                      > Więc staraj się jak najlepiej ją reprezentować i nie trać kontaktu z żywym słow
                      > em!

                      Wiec zamiast mi naganiac moglabys mi pomoc, tak jak na innych forum mi pomagaja.
                      Na pewno nie smiejesz sie z dzieci, ze zle pisza. A poza tym widze czesto na
                      forum mlodziez co w tym roku bedzie zdawac mature, a oni pisza gorzej ode mnie.
                      Takze nie ma sensu mi dokuczac.

                      > No i słusznie, po co masz się męczyć w nie swojej skórze. Ja nie zmieniłabym
                      > nigdy narodowości na inną.

                      Nigdy nie mow nigdy. Gdyz wiekszosc polakow zdobywa nowa narodowosc jak szybko
                      moga, nawet jesli musza sie pozbyc swojej starej.

                      > Podaj chociaż jedno słowo, którym cię obraziłam.

                      Prawda jest, ze nie rzucasz obelg. Pisalam najpierw ogolnie i zostalo. Ale
                      obrazasz mnie, gdy ponizasz moja inteligencje, tylko dlatego, ze nie pisze
                      poprawnie ortograficznie.

                      > Nie mówię "dzień dobry" komuś kogo nie cierpię, ale musi mi nieźle zaleźć za
                      > skórę. Jeśli kogoś nie lubię to za coś konkretnego, więc dlaczego miałabym go
                      > szanować.

                      Kazdy ma prawo na szacunek. To, ze sie kogos nie lubi, albo nie znosi, nie
                      oznacza zeby nie okazywac szacunku albo przynajmniej nie zachowywac sie
                      kulturalnie w stosunku do tej osoby. Ja jak pisalam zawsze witam wszystkich. Co
                      nie znaczy, ze musze sie przyjaznie usmiechac do tej osoby. Nie zycze Ci potrzeby
                      wspolracy z osoba ktorej nie lubisz, bo jesli nie potraficie sobie okazac
                      szacunku, wspolpraca bedzie przeciez niemozliwa.

                      > Pozdrawiam (jeśli ma się Ci po tym zrobić lepiej)

                      Naprawde bez sensu. Dlaczego mialo by mi byc lepiej? Jesli nie wiesz dlaczego, to
                      nie napewno nie zrozumialas o co mi chodzi. Nie mam zamiaru wymuszac z Ciebie
                      pozdrowien. Chodzilo mi tylko o pokazanie, ze nie potrzeba duzo, zeby byc
                      kulturalnym i okazac szacunek.

                      pozdrowienia
                      //NINNA

                      ps. Patrzac sie na Twoj tekst przypomnialam sobie jeszcze inny maly wyraz
                      szacunku ktory sie uzywa w Polsce (w Szecji sie tego nie uzywa). Pisanie ty z
                      duzej litery. :o) Zawsze sie czlowiek czegos nauczy
    • bukowski27 przykre to bardzo. 16.11.01, 10:21
      nie wyobrazam sobie zycia w takim zwiazku... jezeli sparwwai to komusc radosc i
      przyjemnosc to ok. dla mnie jest to delikatnie mówiąc chore...
    • Gość: a psik Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu IP: 192.168.1.* 16.11.01, 22:30
      rozumiem, ze nie masz nic przeciwko temu by Twoje dzieci w przyszlosci mialy
      podobne rodziny.
      • Gość: monil Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu IP: *.nat.visnet.pl 17.11.01, 00:42
        Saga - ja wszystko rozumiem,ale po jaką cholerę Ty w ogóle wychodziłaś za
        mąż?????????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        Pzdr.
        • Gość: Anna26/7 Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu IP: *.157.61.215.Dial1.Washington1.Level3.net 17.11.01, 00:49
          Gość portalu: monil napisał(a):

          > Saga - ja wszystko rozumiem,ale po jaką cholerę Ty w ogóle wychodziłaś za
          > mąż?????????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          > Pzdr.

          Odpwiadam za Sage. Chodzilo o posiadanie dzieci. Zeby mialy dzainego tatusia i
          dobre geny po tymze ojcu-modelu. I zdolnoscie literackie Sagi. Minil, za maz
          sie wychodzi z roznych przyczyn.

          • Gość: monil Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu IP: *.nat.visnet.pl 17.11.01, 00:57
            Gość portalu: Anna26/7 napisał(a):

            > Gość portalu: monil napisał(a):
            >

            >
            > Odpwiadam za Sage. Chodzilo o posiadanie dzieci. Zeby mialy dzainego tatusia
            > i
            > dobre geny po tymze ojcu-modelu. I zdolnoscie literackie Sagi. Minil, za maz
            > sie wychodzi z roznych przyczyn.

            Sorki Anno, ale żeby mieć dzieci nie trzeba od razu legalizować związku.
            I tak bez obrazy, wolałabym uzyskać odpowiedż od osobiście zainteresowanej.
            Aczkolwiek z Tobą też miło mi się rozmawia!
            Pzdr.

            • Gość: Anna26 Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu IP: *.157.61.215.Dial1.Washington1.Level3.net 17.11.01, 01:04
              Dla uproszczenia zacznij watek do Sagi i wtedy na pewno zauwazy.
              Przepraszam za wtracanie, ale czekam az mezulo wroci z pracy i rece mnie
              swierzbia.
              • Gość: monil Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu IP: *.nat.visnet.pl 17.11.01, 01:14
                Nie ma sprawy droga Aniu.Znam ten ból (czekanie na męża , oczywista).Wątku
                zakładać nie będę, bo może doczekam się na tym odpowiedzi,a jeśli nie to też
                jakoś przeżyję.

                Dobranockowe pozdrowionka :)))
                • Gość: WC Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu IP: *.sympatico.ca 17.11.01, 17:37
                  A mnie zastanawia czy dzieci zostaly splodzone w ciagu pierwszego roku, kiedy
                  jeszcze w miare kwitla milosc fizyczna czy tez bohaterka "musiala sie zmuszac"
                  do wspolzycia z mezem. Po co Saga to opisuje? Jakos nie wierze w to
                  bezgraniczne szczescie i zrozumienie pomiedzy malzonkami.
                  • Gość: wladek Re: NINNA nie dawaj sie! IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 17.11.01, 19:31
                    Wiekszosc piszących mieszka przecież w Kraju, gdzie malżeństwo jest
                    sakramentem, gdzie ludzie nie tolerowaliby mieszkania razem bez ślubu (sambo),
                    związku ludzi mieszkających oddzielnie (särbo), spotykających się okresowo
                    (helgbo) i innych zjawisk, które pewnie znasz. Takich jak wyjazdy dzieci do
                    mamy i jej sambo. Wspólne wakacje z twoimi dziećmi oraz dzieckiem mojej byłej
                    (fd) itd itp. Nie wiem,czy wynika to z obowiązującej religii czy też z tradycji
                    kulturowych.Co do opowieści Sagi to jest to przykład tzw. białego mełżeństwa,
                    które jak na razie się udaje przy zaspokajaniu potrzeb seksualnych. Konflikt
                    powstanie jak ktoś już wspomniał, gdy komuś przestanie odpowiadać rola tej
                    trzeciej (trzeciego). Wiele "poprawnych" małżeństw tak wygląda i tylko presja
                    nietolerancyjnego otoczenia sprawia, że o tym się nie mówi ani nie pisze.
                    Pozdrawiam SAGĘ. NINNA nie zwracaj uwagi na moralizatorskich psycholi.
                    Zazdroszczę Ci, że tu już nie mieszkasz. mvh wl.
              • Gość: SAGA Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.11.01, 04:59
                Władku,
                to nie jest białę małżeństwo. Białe małżeństwo jest wtedy, gdy ludzie udają, że
                są małżeństwem, a nie ma żadnego współzycia (nie tylko seksulanego)
                Jesteśmyłżeństwem,które żyje ze sobą, kocha się, czule traktuje, całuje,
                wychowuje dzieci itp. Po prostu przeszła nam ochota na seks (w sensie stosunku)
                i nie jesteśmy się w stanie do tego zmusić). Naprawde, do głowy mi nie
                przyszło, że to bęzie tak trudne do zrozumienia.
                WC,
                dzieci urodziły się w pierwszych dwóch latach.
                Anna 26/7,
                przepraszam Cię ale jesteś wybitnie złośliwa. Za mąż wyszłam z miłości.
                Małżeństwo trwa z miłości i zestarzejemy się RAZEM z miłości.
                Tylko nie ejstem w stanie przeżywać upojnych orgazmów z moim mężem ani on ze
                mną, ale czy to powinno wziąć górę nad całym małżęństwem? (I o ten problem mi
                chodziło, gdy zakłądałam ten wątek. Czy seks ma stanowić o wszystkim? Moim
                zdaniem nei musi, Waszym - przeważnie - że musi).
                Dla mnie seks to jak mycie zębów, w ogóle nie przykładam do tego jakiejś
                wielkiej miarki. Mój mąż mawia, że dla niego seks z jego dziewczyną, to jak
                zjedzenie obiadu na mieście. I tyle. Więc dlaczego mielibyśmy do mycia zębów i
                obiadu na mieście przywiążywać AŻ TAK WIELKĄ WAGĘ? Czy mycie zębów powinno mieć
                aż taki wpływ na rodzinę, żeby się rozchodzić, dzielić dziećmi, rezygnować z
                miłości do męża/żony.
                Czy z powodu obiadu zjedzonego w bardze, rozpadły się Wasze małżestwa?
                Ludzie....
                • Gość: muzaaa Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu IP: *.dialin.buffalo.edu 18.11.01, 05:20
                  To jest po prostu prowokacja:)).
                  Ciekawa jestem kim sa rodzice Sagi, jaki model rodziny oni stworzyli, kiedy to
                  nasza bohaterka byla jeszcze malutka. Co stalo sie w czasie jej dojrzewania i
                  proby zrozumienia swiata, ze teraz seks prownuje do mycia zebow.
                  Sago, kochaj sie z kims kogo darzysz uczuciem, wtedy moze zrozumiesz jak duzo
                  stracilas oddajac sie mechanicznej czynnosci z kims kto sluzyl Ci za wibrator.
                  Jezeli milosc fizyczna tak malo dla Ciebie znaczy, po co w ogole tracisz czas i
                  energie?
                  Chociaz w jednym masz racje, mycie zebow jest tak samo bardzo wazne dla
                  utrzymania higieny jak seks dla funkcjonowania organizmu. Pozdrawiam:))
                  • Gość: SAGA Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.11.01, 19:09
                    Gość portalu: muzaaa napisał(a):

                    > To jest po prostu prowokacja:)).
                    > Ciekawa jestem kim sa rodzice Sagi, jaki model rodziny oni stworzyli, kiedy to
                    > nasza bohaterka byla jeszcze malutka. Co stalo sie w czasie jej dojrzewania i
                    > proby zrozumienia swiata, ze teraz seks prownuje do mycia zebow.
                    > Sago, kochaj sie z kims kogo darzysz uczuciem, wtedy moze zrozumiesz jak duzo
                    > stracilas oddajac sie mechanicznej czynnosci z kims kto sluzyl Ci za wibrator.
                    > Jezeli milosc fizyczna tak malo dla Ciebie znaczy, po co w ogole tracisz czas i
                    >
                    > energie?
                    > Chociaz w jednym masz racje, mycie zebow jest tak samo bardzo wazne dla
                    > utrzymania higieny jak seks dla funkcjonowania organizmu. Pozdrawiam:))

                    O Boże!!!!!! jak moje życie możesz nazywać prowokacją??? Styl życia, który nie
                    mieści Ci się w głowie nazywasz prowokacją, to znaczy, że nie umeisz tego inaczej
                    zinterpretować?
                    Rodzice - w porządku. Żyją ze sobą do dzisiaj, poza tym, że moja mama w ogóle nie
                    przepada za seksem a ja tak. Ona nigdy nie przeżyła orgazmu, a ja tak, nawet jak
                    mnie mężczyzna bierze tylko za rękę, jestem na minutę przed orgazmem. Moja mama
                    kiedyś, gdy miałam z 22 lata zwierzyła mi się, że słyszała iż kobiety biorą
                    członka do ust, ale w to nie wierzy (miała wtedy 60 lat, keidy to powiedziała).
                    Nigdy przed 18 rokiem życia ani słowem rodzice nie przyznali się do tego, że seks
                    istnieje na świecie. Ja go uwielbiam, onanizuję się od 7 roku życia. Tylko nie
                    mogę z moim mężem, mimo że go kocham, bo to tak jakbym zrobiła z bratem. Ale to
                    się stało gdzieś tak po kilku pierwszych latach małżeństwa.
                • Gość: Anna26/7 Re: Nie mam z mężem seksu - Saga IP: *.244.87.244.Dial1.Washington2.Level3.net 18.11.01, 14:28
                  Milosc i sex ida zazwyczaj w parze. A juz zupelnie dobrze jest, gdy dochodzi do
                  tego przyjazn. Moze to nie miescie sie w mojej tepej glowce, zeby kochac
                  jednego a spac z innym. Nawet pan Depko by sie chyba troche zdziwil tym Waszym
                  malzenstwem. Sex nigdy nie byl dla mnie jedzeniem obiadu ani mysciem zebow.

                  Nie chcialabym byc zlosliwa. Coz zlego jest w wyjsciu za maz by miec dzieci z
                  dobrymi genami? Poza tym zauwaz, ze ja nie zarzucalam Ci podwojnej moralnosci,
                  ani nie prawilam kazan o Twoim stylu zycia. Jesli Tobie i mezowi to odpowiada
                  to ja nie mam parwa Cie osadzac za Twoja seksualnocs. Wytkanelam Ci, ze sie
                  bardzo chwalisz tym co posiadasz i tymi 19-latkami. Bo to mnie akurat bardzo
                  rozsmieszylo. Tak jakbys pod preteskstem zwierzania sie opowiadala nam jak to
                  swietni Ci sie wszystko uklada w innych niz sex dziedzinach zycia.

                  Nie wiem jaki byl cel Twojego postu. Czy chwalenie sie jak Ci dobrze i
                  przedstwienie alternatywnego stylu zycia, dla tych, ktorzy znudzili sie
                  malzonkiem/ka. Czy moze Tobie tez jest smutno, ze ta jak mowisz MILOSC do meza
                  nie ma wymiaru seksualnego. A kiedys miala, no bo skad by byly te dzieci.
    • charlize Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu 18.11.01, 21:30
      Moze i wypowiedz Sagi jest zwyczajna prowokacja, a moze faktycznie, chciala
      sprawdzic, jakie beda reakcje osob postronnych na model malzenstwa, jaki
      stworzyla, zanim zdecyduje sie zdradzic przyjaciolom sekret jej 'udanego'
      zwiazku. Slowo 'udanego' swiadomie umieszczam w cudzysowie, ale nie dlatego, by
      kpic z koncepcji malzenstwa Sagi, tylko dlatego, ze sama nie wiem, czy taki
      uklad mozna nazwac 'udanym'. Bo wydaje sie, ze cos jest jednak nie tak, skoro
      malzonkowie dziela ze soba wszytko oprocz sypialni, ale z drugiej strony, ile
      naprawde udanych malzenstw znacie, ktore sa zgodne i w sypialni i poza nia? Ja
      niewiele. W kazdym zwiazku cos jest nie tak. A to skapstwo meza, pedanteria
      zony, seks, ktorego kobieta unika, a mezczyzna nie moze zrozumiec, dlaczego ona
      nie chce sie juz kochac. A przemoc w rodzinie nie jest wcale zjawiskiem
      marginalnym. Saga i jej maz zyja zgodnie, tak twierdzi Saga i byc moze to
      prawda. Ich dzieci sa kochane. Niektorzy twierdza, ze dzieci zyja w klamstwie.
      Seks moich rodzicow byl dla mnie zawsze tematem tabu. Bedac dzieckiem
      najbardziej balam sie tego, ze rodzice mogliby sie rozwiesc. Nigdy sie nie
      rozwiedli, ale to nie jest idealne malzenstwo, choc na pewno jedno z bardziej
      udanych w mojej rodzinie. Nie mam wlasnej rodziny, ale jestem z kims i w tej
      chwili swiadomosc, ze ta osoba moglaby uprawiac seks z kims innym bylaby dla
      mnie bolesna i nie do zaakceptowania. Nie wiem, czy umialabym sie wzniesc ponad
      uczucie zazdrosci. Ale Saga twierdzi, ze i ona i jej maz maja poczucie
      stabilnosci i trwalosci ich zwiazku, zadne z nich nie obawia sie samotnosci, ze
      zostanie porzucone dla kogos innego, ze ktos trzeci zburzy ich zwiazek, choc
      pewnosci oczywiscie miec nie moga. Sa na pewno przyjaciolmi, zyja w sposob
      calkowicie odmienny, w sposob, jakiego nie lansuje nasza kultura, ale jesli
      oboje akceptuja ten stan rzeczy, to nikt nie ma prawa sprowadzac ich
      na 'wlasciwa' droge. Bo, ktora z drog jest wlasciwa? W wielu postach mowa jest
      o zalozeniach teoretycznych, ze zwiazek winien byc taki czy inny, ale ile
      zwiazkow jest wlasnie takich, czyli politycznie poprawnych, a jednoczesnie
      udanych? Czasem na zewnatrz wszystko wyglada slicznie, a tak naprawde
      malzonkowie sie nienawidza i jedynymi, ktorzy o tym doskonale wiedza sa
      zazwyczaj ich dzieci. Tak na marginesie... pamietam, ze wcale nie tak dawno,
      onanizm byl traktowany jako zboczenie, majace rzekomo prowadzacic u kobiet do
      przerostu łechtaczki. Dzis onanizm jest uznawany za wstepna edukacje seksualna,
      jako pewien etap, wrecz niezbedny dla poznania rekacji wlasnego ciala. Pamietam
      tez, ze niejednokrotnie czytalam, iz w sprawach seksu nie ma mowy o dewiacji,
      jezeli jakas forma wspolzycia, nawet najdziwniejsza, jest akceptowana przez
      oboje kochnakow. Jesli wiec Saga i jej maz wola seks z kims innym, jezeli
      istotnie ich niewiernosc im nie przeszkadza, nie wzbudza dyskomfortu u
      wspolmalzonka, jesli tworza udana rodzine, to o co kruszyc kopie? Nie twierdze,
      ze umialabym sie odnalezc w takim ukladzie, ale nie znam recepty na udany i
      trwaly zwiazek.
      • Gość: muzaaa Re: Saga:) miesci mi sie w glowie:) IP: *.dialin.buffalo.edu 19.11.01, 06:07
        Wiem, ze odbierasz wszystkich ktorzy maja inne zdanie i pojecie o zyciu z druga
        osoba, za przeciwnikow i potepiajacych Twoj sposob na zycie. Nie schlebiaj
        sobie az tak bardzo za swoja oryginalnosc. Twoja pozorna wyzszosc jaka kreujesz
        wykorzysutajc swoj bagaz doswiadczen, (mam na uwadze przyzwolenie Twojego meza
        na kochankow i na odwrot, przy jednoczesnej wstrzemiezliwosci seksualnej miedzy
        Wami) jest dla mnie malo przekonujaca.

        Sfera zycia o ktorej mowimy jest jedna z niewielu, ktore daja czlowiekowi
        radosc i spelnienie. Jedyna w swoimm rodzaju, pozwala uciec do swiata intymnych
        przezyc z kims, kto jest najblizyszy sercu i kochany.

        Zgodzilabym sie, ze uklad opisany przez Ciebie jest do przyjecia, kiedy oprocz
        kochankow z jednej i drugiej strony, istnieje regularne wspolzycie miedzy mezem
        i zona. Moze powielam tylko znane juz i praktykowane rozwiazania miedzy
        zyjacymi razem parami, moze powinnam zastanowic sie nad bardziej abstrakcyjnymi
        modelami zycia. Twoje zycie jest dla mnie abstrakcja.

        Miesci mi sie w glowie niejedno Saga, moge sobie nawet wyobrazic Twoje zycie i
        to jak slicznie Ci sie uklada z mezczyzna ktorego poslubilas z milosci. Czy on
        tez tak samo mocno darzyl Cie uczuciem? Zastanawiam sie tylko (oczywiscie nie
        za bardzo mysle o tym:)), tylko w trakcie pisania), co sie takiego wydarzylo
        w ciagu paru tylko lat Waszego malzenstwa. Moja wyobraznia mowi mi, ze Twoj
        model-maz, okazal sie gey. Wierze, ze przyjazn z takim facetem jest po prostu
        idealna:)
        Sluchaj, moge tylko powiedziec, ze mimo wszystko swietny masz uklad, ale to, co
        okreslasz jako milosc, nia nie jest. Cos Ci umknelo, cos waznego i pieknego. Ja
        tez kocham na rozne sposoby roznych ludzi, ale milosc do mojego mezczyzny jest
        jedyna w swoim rodzaju. Nie wiem czy zyczyc Ci zebys znowu spotkala milosc w
        swoim zyciu, to byloby takie skomplikowane dla Ciebie:).
        Pozdrawiam:)).

        Czy wypowiedzial sie juz ktos, kto praktykuje taki sam model zycia jak Ty Saga?
    • Gość: Eva SAGA a potrzeby fizjologiczne IP: *.talnet.pl 19.11.01, 09:00
      U Sagi i jej męża seks to jedna z potrzeb fizjologicznych, które załatwiają
      szybko i wtedy, kiedy im się chce. Ale to rzeczywiście ich sprawa, jak twierdzi
      NINNA i jej nieliczni kibice. Po co więc SAGA ogłasza na Foru swoje potrzeby,
      jeżeli są tak oczywiste ? Bo ma problem, a jeżeli go ma to niech to napisze.
      Zresztą ja osobiście uważam, że temat jest niewart roztrząsania, bo
      niepotrzebnie rozbudza emocje. Bo czym tu się emocjonować - załatwianiem
      własnych fizjologicznych potrzeb?
      • Gość: Michal Re: Eva a potrzeby fizjologiczne IP: 213.241.35.* 19.11.01, 10:41

        Eva tylko współczuć twojemu partnerowi - powinnaś udac się na wizytę do
        sexsuologa napewno z Tobą coś nietak
      • Gość: Michal Re: Eva a potrzeby fizjologiczne IP: 213.241.35.* 19.11.01, 10:41

        Eva tylko współczuć twojemu partnerowi - powinnaś udac się na wizytę do
        sexsuologa napewno z Tobą coś nietak
    • Gość: Eva Do Michała IP: *.talnet.pl 19.11.01, 11:08
      Może przybliżysz mi swój problem, bo ja nie mam żadnego. Nie wiem kompletnie o
      czym mówisz (a właściwie piszesz). Takie porady bez usasadnienia możesz sobie
      wsadzić w pewien otwór.
      • Gość: Zuza Re: Do Michała IP: *.*.*.* 21.11.01, 15:21
        Oj Michale, Michale, nie wiesz, ze Eva jest najszczesliwasza mezatka na swiecie
        • Gość: Michal Re: Do Michała IP: 213.241.35.* 22.11.01, 11:04

          Zuza wszystko możliwe że jest szczęśliwa ja przeciwko niej nic nie mam razi
          mnie tylko slownictwo którego używa, jakoś to nie przystoi w ustach delikatnej
          kobiety, myślę że taka wcale nie jest czytając jej wątki o perfumach ...
    • Gość: paulina Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 21.11.01, 16:03
      z przerażeniem czytałam kazde kolejne zdanie Twego listu. Zdałam sobie sprawę,
      że nie potrafiłabym tak zyc. trudno znaleźc mi uzasadnienie ,nie oceniam Twego
      postępowania negatywnie tylko Ci współczuję. Może jestem idealistką, może
      miałam to szczęście, że spotkałam swoja druga połowę, może mam za małe
      doświadczenie... nie wyobrazam sobie takiego małzeństwa. Choc coraz częsciej
      zauważam, jak wiele kobiet i mężczyzn udaje w swoich związkach, spotyka się
      ukradkiem z osobami, które chwilowo (może czasem trwale) sa w stanie zaspokoic
      ich potrzeby... moge Ci jedynie współczuć, że w swoim zyciu nie miałaś tego
      szczęścia, że mąż i kochanek, i ten ktoś najwazniejszy i najukochańszy na
      świecie to nie jedna i ta sama osoba.
      pr
      • Gość: SAGA Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.11.01, 01:48
        Gość portalu: paulina napisał(a):

        > z przerażeniem czytałam kazde kolejne zdanie Twego listu. Zdałam sobie sprawę,
        > że nie potrafiłabym tak zyc. trudno znaleźc mi uzasadnienie ,nie oceniam Twego
        > postępowania negatywnie tylko Ci współczuję. Może jestem idealistką, może
        > miałam to szczęście, że spotkałam swoja druga połowę, może mam za małe
        > doświadczenie... nie wyobrazam sobie takiego małzeństwa. Choc coraz częsciej
        > zauważam, jak wiele kobiet i mężczyzn udaje w swoich związkach, spotyka się
        > ukradkiem z osobami, które chwilowo (może czasem trwale) sa w stanie zaspokoic
        > ich potrzeby... moge Ci jedynie współczuć, że w swoim zyciu nie miałaś tego
        > szczęścia, że mąż i kochanek, i ten ktoś najwazniejszy i najukochańszy na
        > świecie to nie jedna i ta sama osoba.
        > pr

        Przepraszam, miałam to szczęście, że mąż i kochanek to jedna i ta sama osoba.
        Przez kilka lat. I to było wspaniałe, ale to co jest teraz też jest wspaniałe. A
        najwspanialsze, że unieśliśmy się nad tym wszystkim i stworzyliśmy fajny model
        małżeństwa. Ktoś napisał, że mój mąż to na pewno gej. Nie rozumiem, dlaczego
        miałby nim być? Gdyby był, to by mi powiedział. Widziałam go jak uprawia seks z
        inną kobietą i nie sądzę, żeby był gejem. Nie miałam powodów,żeby go podejrzewać.
        Mnie się wydaje, że skoro moi rodzice nie zauważali spraw seksu w mojej
        obecności. Był on tematem tabu, czymś zakazanym, to dlatego ja nie jestem w
        stanie z kimś, z kim jestem bardzo blisko tak jak z rodzicami (czyli z mężem)
        wejsć na wspólny erotyczny poziom. Dlatego tak bardzo zaczęło mnie to meczyć w
        związku.

        Po prostu bliska osoba nie kojarzy mi się z seksem - oto jest klucz. Jeśli bliska
        to nie seksualnie.

        Skoro bliska, to od seksu jak najdalej. No naprawdę, gdy widziałam jak mąż bawi
        się z inną kobietą, to było mi głupio, bo to tak jak bym widziała mojego ojca z
        kimś.
        Ale chyba dobrze się stało, że to nie rozwaliło małżeństwa? szkoda dzieci i
        naszej miłości.
        Być może jest to jakaś skaza, ale nie żyje mi się źle.
        Napisałam to wszystko nie dlatego, że mi źle, tylko dlatego, że wydawało mi się
        to wszystko błahostką, jakąś ekstrawagancją i planowałam powiedzieć o tym
        przyjaciołom. Ale na zasadzie: dziś zjedliśmy deser ze ślimaków. Okazuje się, że
        to, co jest jakąś nieistotnoscią w moim życiu, coś co prównuję do mycia zębów
        albo zjedzenia deseru na mieście, jest dla Was poważną sprawą. W związku z tym
        nie powiemy nic przyjaciołom, dopóki się domyślą. Tzn.oni i tak się domyslają,
        ale są przekonani, że my siebie zdradzamy bez wiedzy drugiej strony. Chcieliśmy
        powiedzieć im, że się nie zdradzamy, ale chyba nie ma sensu. Szkoda energii na
        spory, dyskusje i przekonywanie. Tak wnioskuję z tej tu dyskusji.

        Chciałam się też przekonać czy są takie kobiety jak ja, dla których seks jest jak
        wypicie szklanki wina albo zjedzenie sernika. Po prostu ja to mogę robić z
        każdym, kto mnie podbnieca, nie jest to dla mnie w ogóle wielka sprawa, nic
        istotnego. Potrzeba fizjologczna, nie ma nic wspólnego z miłością, uczuciem. I
        jestem najszczęśliwsza na świecie, że znalazłam faceta, który mysli tak samoi
        udało to się wcielic w życie.

        Czy to jest trudne do pojęcia, że małżeństwo łączy w jedno kilka rzeczy
        równocześnie:
        - bardzo lubimy dziewczyny,
        - bardzo lubimy chłopców,
        - bardzo lubimy seks,
        - najbardziej lubimy siebie.
        To jest ta idealna formuła.
        Jeszcze jedno: moje marzenie - to wejść z 5 facetami pod prysznic, np.
        policjantami. I nie ma to nic wspólnego z moim mężem, ani z uczuciem, ani z
        miłością. Miłość jest tylko z NIM.
        • Gość: toni Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu IP: *.kat.forthnet.gr 22.11.01, 03:50
          A czy paly maja maja miec ze saba , pod tym prysznicem ????????
          • Gość: muzaaa Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu IP: *.dialin.buffalo.edu 22.11.01, 04:11
            Saga:) Oki:) juz dobrze:)
            Moge sie z Toba zgodzic, fajnie masz:). Juz nic wiecej nie powiem w tym watku:)
            Pozdrawiam:)

            muzaaa
        • Gość: WC Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu IP: *.sympatico.ca 22.11.01, 23:57
          Gość portalu: SAGA napisał(a):

          > Przepraszam, miałam to szczęście, że mąż i kochanek to jedna i ta sama osoba.
          > Przez kilka lat. I to było wspaniałe, ale to co jest teraz też jest wspaniałe.
          > A
          > najwspanialsze, że unieśliśmy się nad tym wszystkim i stworzyliśmy fajny model
          > małżeństwa. Ktoś napisał, że mój mąż to na pewno gej. Nie rozumiem, dlaczego
          > miałby nim być? Gdyby był, to by mi powiedział. Widziałam go jak uprawia seks z
          >
          > inną kobietą i nie sądzę, żeby był gejem. Nie miałam powodów,żeby go podejrzewa
          > ć.
          > Mnie się wydaje, że skoro moi rodzice nie zauważali spraw seksu w mojej
          > obecności. Był on tematem tabu, czymś zakazanym, to dlatego ja nie jestem w
          > stanie z kimś, z kim jestem bardzo blisko tak jak z rodzicami (czyli z mężem)
          > wejsć na wspólny erotyczny poziom. Dlatego tak bardzo zaczęło mnie to meczyć w
          > związku.
          >
          > Po prostu bliska osoba nie kojarzy mi się z seksem - oto jest klucz. Jeśli blis
          > ka
          > to nie seksualnie.
          >
          > Skoro bliska, to od seksu jak najdalej. No naprawdę, gdy widziałam jak mąż bawi
          >
          > się z inną kobietą, to było mi głupio, bo to tak jak bym widziała mojego ojca z
          >
          > kimś.
          > Ale chyba dobrze się stało, że to nie rozwaliło małżeństwa? szkoda dzieci i
          > naszej miłości.
          > Być może jest to jakaś skaza, ale nie żyje mi się źle.
          > Napisałam to wszystko nie dlatego, że mi źle, tylko dlatego, że wydawało mi się
          >
          > to wszystko błahostką, jakąś ekstrawagancją i planowałam powiedzieć o tym
          > przyjaciołom. Ale na zasadzie: dziś zjedliśmy deser ze ślimaków. Okazuje się, ż
          > e
          > to, co jest jakąś nieistotnoscią w moim życiu, coś co prównuję do mycia zębów
          > albo zjedzenia deseru na mieście, jest dla Was poważną sprawą. W związku z tym
          > nie powiemy nic przyjaciołom, dopóki się domyślą. Tzn.oni i tak się domyslają,
          > ale są przekonani, że my siebie zdradzamy bez wiedzy drugiej strony. Chcieliśmy
          >
          > powiedzieć im, że się nie zdradzamy, ale chyba nie ma sensu. Szkoda energii na
          > spory, dyskusje i przekonywanie. Tak wnioskuję z tej tu dyskusji.
          >
          > Chciałam się też przekonać czy są takie kobiety jak ja, dla których seks jest j
          > ak
          > wypicie szklanki wina albo zjedzenie sernika. Po prostu ja to mogę robić z
          > każdym, kto mnie podbnieca, nie jest to dla mnie w ogóle wielka sprawa, nic
          > istotnego. Potrzeba fizjologczna, nie ma nic wspólnego z miłością, uczuciem. I
          > jestem najszczęśliwsza na świecie, że znalazłam faceta, który mysli tak samoi
          > udało to się wcielic w życie.
          >
          > Czy to jest trudne do pojęcia, że małżeństwo łączy w jedno kilka rzeczy
          > równocześnie:
          > - bardzo lubimy dziewczyny,
          > - bardzo lubimy chłopców,
          > - bardzo lubimy seks,
          > - najbardziej lubimy siebie.
          > To jest ta idealna formuła.
          > Jeszcze jedno: moje marzenie - to wejść z 5 facetami pod prysznic, np.
          > policjantami. I nie ma to nic wspólnego z moim mężem, ani z uczuciem, ani z
          > miłością. Miłość jest tylko z NIM.

          A wasy Ci przypadkiem nie rosna? To nie jest zart. Takie podejscie do seksu u
          kobiet spotyka sie bardzo rzadko.
        • Gość: Eva Re: Do Sagi IP: *.talnet.pl 26.11.01, 14:48
          Cholera, nie chciałam tu więcej zabierać głosu, bo dla mnie takie dyskusje są
          nudne. Ale wkurzasz mnie, bo możesz innym, bardzo młodym ludziom wchodzącym na
          to Forum (sama mam syna), zrobić ogromną krzywdę.
          Dziewczyno, Wy się musicie leczyć! Rodzice Ci zrobili krzywdę i lekarz to musi
          teraz naprawić, jeżeli nie jesteś tego w stanie zrobić sama.
          Tak, jak ludzie, którzy mieli alkoholika w rodzinie muszą się leczyć, jeśli
          mają w związkach z tego tytułu problemy (nazywa się ich współuzależnionymi),
          tak Ty masz problem, tylko innego rodzaju. Najbardziej mi żal dzieci, że
          fundujesz im taki model rodziny.
          • Gość: SAGA Re: Do Sagi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.11.01, 01:32
            Mam propozycję, skoro mnie wysyła się do lekarza, to wyślijmy do niego
            wszystkich, którzy zdradzają swoje żony i meżów tylko robią to w tajemnicy,
            latami ukrywając przed współmałżonkiem kochanków. Wyślijmy tam wszystkich,
            którzy robią sobie skoki w bok w czasie pracy a o 18.00 wracają do żon i mężów
            i obłuda kwitnie. Dobrze? Jak oni wszyscy pójdą, ja też się do lekarza wybiorę.

            Mam wrażenie, że wielu osobom, które tu piszą i zalecają mi leczenie, nie
            podoba się otwartość z jaką uprawiamy seks na boku. Czy gdybym o tym nie mówiła
            męzowi, byłoby lepiej. Wtedy nie musiałabym isć do lekarza.
            O, Boże, dlaczego urodziłam wśród tylu hipokrytów?
    • wredna_asia Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu 22.11.01, 15:25
      Czasem to takim deserem ze slimakow mozna sie niezle zatruc. Sago, dlaczego
      wczesniej nie powiedzialas, ze jestes bi. Moze bysmy razem sprobowaly.
    • Gość: leslawc Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu IP: *.uk.neceur.com 23.11.01, 10:48
      Przeczytalem czesc watkow a Twoje Sago wszystkie i rozumie Cie.
      Rozumie nie znaczy ze uwazam Twoj model malzenstwa za idealny. Rozlaczenie
      seksu z miloscia duchowa to pewna forma wyzwolenia. Ale z drugiej strony
      zubozenie. Nigdy nie bylem fanem np. buddyzmu z tego powodu ze uzyskuje sie tam
      tzw. rownowage duchowa. To znaczy nie znamy co to smutki co to spontaniczne
      wybuchy smiechu. Tam panuje stabilnosc uczuc, pokoj duszy i pelna kontrola
      emocji. A ja kocham niepanowanie nad moimi emocjami. Przelamywanie stresow i
      wpadanie (ale bez przesady) z dolkow psychycznych w euforie to dla mnie atribut
      czlowieczenstwa. Do czego zmierzam buddyzm to pewna forma wyzwolenia
      I tu sie powtarzam bo napisalem wczesniej ze "wyzwolilas" milosc duchowa od
      seksu. Jezeli jestes w pelni z tym szczesliwa to mysle ze odnalazlas swoja
      droge w zyciu i nie powinnas(nniscie) z niech schodzic. Tak dlugo jak nikogo
      nie krzywdzicie a dla siebie jestescie zrodlem milosc (duchowej)to wg. mnie
      jest wszystko ok. Predzej czy pozniej jednak zorientuja sie dzieci ze ich
      rodzice sie roznia od innych rodzicow w tych sprawach. Powinniscie madrze i
      zawczasu je uswiadomic aby nie dokonali tego wczesniej jacys "zyczliwi" sasiedzi
      Konczac ten moj monolog stwierdzam ze tak jak forma wyzwolenia duchowgo w
      buddyzmie mnie nie pociaga bo zubaza game moich emocji (po przez pelna ich
      kontrole) tak i Twoj model milosci jest dla mnie rozmienianiem sie na drobne a
      przez to zubozeniem. U ciebie sex przybral charakter narkotyku i jak narkotyk
      nie podporzadkowuje sie zadnym normom. Moglbym zrozumiec cie bardziej gdybys
      miala meza i jednego kochanka ktory by Twe potrzeby seksualne w pelni zaspokajal
      Ale tak nie jest. Ty cialge szukasz a jak sie Twoje marzenie z piecioma
      facetami pod prysznicem zisci to co przyjdzie jako nastepne ??????

      Pozdrowienia

      Leslawc

      leslawc@gazeta.pl
    • Gość: kato Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 23.11.01, 12:02
      Bardzo ciekawa historia, ty głupia pindo!!!
      Jeżeli ta historia jest prawdziwa, w co szczerze wątpię, to jak
      najszybciej zacznij się leczyć, najlepiej razem ze swoim
      pojebanym mężulkiem. Współczuję Waszym dzieciom momentu, kiedy
      dowiedzą się, że ich kochana mamusia jest dziwką, a ojciec
      pieprzy "wszystko co się rusza i na drzewo nie ucieka...".
      GRATULUJĘ!!!JESTEŚCI BARDZO ORYGINALNIE POJEBANI!!!!
      • Gość: leslawc Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu IP: *.uk.neceur.com 23.11.01, 16:40
        Gość portalu: kato napisał(a):

        > Bardzo ciekawa historia, ty głupia pindo!!!
        > Jeżeli ta historia jest prawdziwa, w co szczerze wątpię, to jak
        > najszybciej zacznij się leczyć, najlepiej razem ze swoim
        > pojebanym mężulkiem. Współczuję Waszym dzieciom momentu, kiedy
        > dowiedzą się, że ich kochana mamusia jest dziwką, a ojciec
        > pieprzy "wszystko co się rusza i na drzewo nie ucieka...".
        > GRATULUJĘ!!!JESTEŚCI BARDZO ORYGINALNIE POJEBANI!!!!

        kato przez takich jak ty debili Polska tracila juz wiele razy niepodleglsc i
        straci ja niedlugo kolejny raz zrob se harakiri a zaoszczedzisz naszej ojczyznie
        swoich chorych genow

        • Gość: Sailor Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu IP: *.swietochlowice.dialup.inetia.pl 25.11.01, 19:43
          Hmmm...jeśli to wszystko co napisała Saga jest prawdą (choć trudno mi w to
          uwierzyć, że wszystko jest takie idealne) to pozostaje tylko pogratulować
          pomysłu na długowieczne małżeństwo, podobno cel uświęca środki :-)

          Życzę powodzenia
          Sailor
    • Gość: nula Re: Nie mam z mężem seksu - i dzięki Bogu IP: *.de.deuba.com 26.11.01, 17:11
      wspolczuje...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka