Gość: Saga
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
10.11.01, 21:42
Jestem mężatką od 11 lat, bardzo się z mężem kochamy. Mam nadzieję, że się z
nim razem zestarzeję. Od ośmiu lat w ogóle nie ma między nami seksu. Już w
drugim roku małżeństwa podczas stosunku wyobrażałam sobie kolegę z pracy. I
czułam, że mąż odczuwa to samo. Jakoś tak razem wpadliśmy na pomysł, że może
zrobimy trójkąt lub czworokąt. Niestety, nie bardzo mi się to podobało.
Powiedziałam wtedy, że rezygnuję z trójkątów i każdy z nas robi to osobno. I
muszę powiedzieć, że dzięki temu nasze małżeństwo jest szczęśliwe. Oczywiście,
mamy dużo czułości, przytulania się, mizdrzenia itp. Są czułości tylko
zarezerwowane dla nas i jestem przekonana, że nie zdradzamy się w tym
względzie.
Acha, nie mamy głębokich pocałunków, bo chyba bym umarła, miałabym wrażenie, że
całuję brata,matkę albo wujka. Całujemy się po prostu w ucho, głowę, szyję itp.
Muszę powiedzieć, że jest to idelany stan.
Wszyscy nam zazdroszczą takiego udanego małżeństwa. RZeczywiście mamy do siebie
zaufanie i nigdy ono nie zostało naruszone.
Mąż był dłużej z 3 kobietami, ja miałam więcej partnerów, bo chyba temperament
mam większy. Niestety, największy kłopot jest z tymi facetami, bo zmuszam ich
do prezerwatywy no i orientują się, że nie jestem tą do zdobycia na życie. Poza
tym nie do końca mogę zapamiętać się w seksie, bo chcę nad wszystkim zachowac
kontrolę (AIDS, ciąża) itp. Niemniej nie wyobrażam sobei seksu ze swoim mężem.
W ogóle mnie nie pociąga, szczerze mówiąc jak wyobrażam go sobie w scenach
seksualnych, to mnie mdli. Natomiast we wszystkim innym jest nie do
przecenieni. Wybitnie przystojny, był kiedyś modelem (teraz pracuje w mediach)
i cozywiście kobiety szaleją na jego punkcie, a mnie się to szybko skońzyło.
Nasi znajomi (prawie wszyscy się rozeszli) i koniecznie chcą znać receptę na
tak udany związek.
Czegoś nie rozumieją, bo widzą, że mamy przygody na boku a jednak zawsze razem
do kina, na wakacje, dzieci zadbane.
Gdy kiedyś jedna koleżanka "doniosła" mojemu meżowi, że widziała mnie
rozanieloną z jakimś facetem (mam 35 lat,ci mężczyźni najczęściej 19-23),to on
przytomnie spytał ją: A Ty jesteś agentką, że donosisz?" i się uspokoiła.
To jest moja recepta na związek.