wierszynka
16.11.06, 14:30
To jest wątek sprzed pół roku. Na dole natomiast jest dzisiejszy cią dalszy.
Jestem matką dwójki cudownych dzieci ,mam 30 lat i życiowa rewolucję. Mój
jeszcze mąż jak sie okazało od dawna mnie zdradzał. Żyłam w błogiej
nieświadomości bo chyba tak było mi wygodnie... Tak naprawdę juz od dawna
żyliśmy razem ale obok siebie. Od momentu kiedy w naszym życiu pojawiły sie
dzieci wszystko się zmieniło. Ja musiałm stanąć na wysokości zadania a on
właściwie nic nie musiła robić. Troche w tym mojej winy bo to ja go do
takiego stanu rzeczy przyzwyczaiłam. Zawsze byłam twarda i wiedział że we
wszystkim sobie poradzę. i tak było i dalej tak jest. Kiedy dowiedziałm się o
pierwszej zdradzie świat runął mi na głowę . Nie wiedziałm jak to możliwe-no
ale przepraszał ,błagał zapewniał o miłości. Ponieważ mam dzieci i kiedyś
moim marzeniem było stworzyć cudowna rodzine WYBACZYŁAm. Nie minęło jednak
pół roku jak dowiedziałm sie o kolejnej przygodzie. Wtedy powiedziałm stop.
Koniec. Kazałm mu się wyprowadzić i tak też uczynił. Nie mieszkamy już razem
od kwietnia. W czerwcu wyjechał do pracy za garnicę -za tydzień wraca. Błaga
o przebaczenie ,gra i mówi że przecież sa dzieci.....chwyty poniżej pasa.
Jednak ja zaczęłam się spotykać z kimś kogo znam od dawna,kto zakochany jest
we mnie od kilku lat.To jednak skomplikowana sytuacja. On niedawno rozstał
się ze swoją kobietą ,ma córeczkę. Poświęcił wszystko by byc ze mną . A ja
mam z tego tytułu wielkie wyrzuty sumienia. Zżerają mnie one poprostu. Może
rzeczywiście za szybko się pocieszyłam.Oczywiście jestem znienawidzona przez
całą jego rodzinę. On tez został potępiony. Nie wiem co robić . Wydaje mi sie
że czekałam na niego całe życie. Przyjaźniliśmy sie od 10 lat. Wie o mnie
więcej niż mój mąż i zawsze mogliśmy na siebie liczyć. Ale jak budować własne
szczęście kiedy przed oczami mam jego byłą kobiete z małym dzieckiem. Wiem że
nie byli szczęśliwi,bo w gronie naszych wspólnych znajomych zachodziliśmy w
głowe czemu oni sa razem skoro cały czas sie kłóca ,rozstaja . Wiem teraz że
byli razem z przyzwyczajenia,tak jak ja z moim mężem. Tłumacze to sobie na
wszystkie sposoby by jakoś siebie usprawiedliwić. Może ktoś z was mi pomoże
odpowiedziec na pytanie CZY WARTO CIERPIEC KATUSZE PSYCHICZNE W IMIE MIŁOŚCI
NA KTÓRA SIE TYLE CZEKAŁO. CZY TO STAN PRZEJŚCIOWY A PÓŹNIEJ SIE OD TEGO
UWOLNIE? A MOŻE KTOŚ BYŁ W PODOBNEJ SYTUACJI?
pół roku później(czyli dziś)
Mój przyjaciel,któremu zaufałam prowadził podwójne życie-udowodnił mi to mój
były mąż który jak twierdzi kocha mnie nad życie i wierzy że jest dla nas
jeszcze szansa.
Życie jest tak okrutne,że żyć się nie chce