wielo-kropek
02.12.06, 23:23
Czy fakt, kiedy istniejaca milosc pomiedzy dwojgiem ludzi odfruwa w
nieznane, znika lub wiatr ja rozwiewa jest wam obojetny. Chodzi mi o te
osoby ktorych to dotyczy bezposrednio, ktorzy pozwolili by milosc od nich
uciekla, bo np. zaciezka byla do utrzymania, stad tez i wyrwala im (wam)
sie z rak. Czy nie zal wam dzisiaj ze tak sie stalo, ze daliscie sie
(pokusze sie tu na slowo) oszukac, zaniedbujac milosc ktora pomiedzy wami
kwitla, a w tym tez i siebie ? Czy zauwazyliscie roznice w swoim zyciu
(chodzi mi glownie o wewnetrzne)i czy nie wydaje sie wam ze cos w nim
straciliscie szczegolnego? Cos, co juz nigdy do was nie wroci, a jezeli
nawet to nie bedzie to juz takie szczegolne jak bylo, bo zranione zazwyczaj.