Dodaj do ulubionych

napady na kobiety

IP: 10.9.33.* 16.11.01, 11:20
Szukam kilku kobiet, które przeżyły napad na ulicy (i które niestety były
obiektem tego ataku).
Wiem, że to bardzo delikatny temat i że niekoniecznie ktoś chce jeszcze do
niego wracać, ale na wypadek gdyby któraś z kobiet zgodziłaby się opowiedzieć
krótko otakim wypadku, wyjaśniam cel moejgo podpytywania:

w loaklnym dodatku robimy wkładkę o samoobronie kobiet. Będą rady fachowców od
technik samoobrony, wypowiedzi policjantów, adwokatów, psychologów etc.
I właśnie relacje "bezpośrednie" (ANONIMOWE) byłyby chyba trafnym uzupełnieniem
tekstów.

Dziękuję i czekam,
Magda Garncarek.
Obserwuj wątek
    • Gość: Eva Re: napady na kobiety IP: *.talnet.pl 16.11.01, 13:06
      Napadnięto mnie latem tego roku w drodze do pracy, przed ósmą rano, na własnej
      ulicy, w Gdańsku. Ale właściwie to był drobny incydent. Mijało mnie dwóch
      dresiarzy i jeden z nich złapał mnie od tyłu za szyję i zerwał złoty łańcuszek.
      Wkurzyłam się i zaczęłam się wydzierać najgłośniej, jak potrafiłam. Jeden z
      nich się wystraszył i przebiegł na drugą stronę ulicy (a samochodów mnóstwo,
      wszyscy się spieszą do pracy, panowie i ich małżonki w swych pięknych
      limuzynach). Rzuciłam taką wiązankę, że nawet się zdziwiłam skąd to potrafię.
      Ten, który został, rzucił mi łańcuszek krzycząc "masz!". Spróbowałam
      moją "cenną" biżuterię przydeptać, ale on się po nią schylił, więc go
      odciągnęlam i odzyskałam swoją własność. Tylko jedna osoba (kobieta) uchyliła w
      aucie okno i zapytała czy pomóc. Podziękowałam. Nikt nie zaoferował, że
      podwiezie mnie do pracy, więc poszłam na tramwaj. Mogło się to skończyć o wiele
      gorzej, tak, jak z moją matką w ubielym roku, którą brutalnie pobito. Ale ona
      miała przy sobie wtedy dużą gotówkę i to był napadad zorganizowany.
      Uraz w niej i we mnie pozostał do dzisiaj, ale generalnie się nie biję.
      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka