Dodaj do ulubionych

bic czy nie bic?

IP: *.dip.t-dialin.net 07.04.03, 18:52
hmm... czy wedlug was kary cielesne pomagaja w wychowaniu dzieci czy nie?
bic czy nie bic? Tylko prosze nie mylic slowa bic ze slowem katowac.

camel
Obserwuj wątek
    • mario2 Re: bic czy nie bic? 07.04.03, 18:57
      dac w dupe jeszcze nikomu nie zaszkodzilo...
    • anahella Re: bic czy nie bic? 07.04.03, 19:00
      Jestem przeciwna biciu. Jakiekolwiek by to bicie nie bylo jest przemoca. A w
      wychowaniu chyba chodzi o szacunek a nie strach. Ale moge sie pomadrzyc, bo
      dzieci nie mam;P
      • capa_negra Re: bic czy nie bic? 08.04.03, 08:43
        Tez moge się pomądrzyć bo nie mam dzieci...
        Jestem przeciwna biciu - sama bita nie byłam, no zdarzył sie jakis klaps w
        wieku przedszkolnym, ale byłam 8 lat jedynaczka i zdarzało się, że jak coś
        chciałam to kładłam sie na betonie i wierzgałam.
        Wiec w sumie nie dziwię sie rodzicom, że w desperacji reka im poleciała.
        Od momentu ukończenia 7 lat nigdy.
        O ile młodszemu dziecku można ewentualnie "dla opamietania" dac kalapsa to w
        przypadku starszych mozna osiągnąc zupełnie odwrotny efekt
    • Gość: mynia5 Re: bic czy nie bic? IP: *.avamex.krakow.pl / 192.168.50.* 07.04.03, 19:10
      Bicie i wogóle przemoc jest oznaka słabości. Jeżeli uzywasz kary cielesnej to
      znaczy,że nie umiesz rozmawiać.Ja zdarzyło się,że kilka razy dałam klapsa ale
      tylko w sytuacji zagrożenia zdrowia i zycia pomimo wcześniejszych ostrzeżeń. To
      znaczy. Jeżeli np. za każdym razem mówiłam małej,że przez ulicę należy
      przechodzić za rękę i ze mną, a ona niebezpiecznie wyrywając rękę próbowała
      zrobic na złość to dałam klapsa i powiedziałam że robię to dlatego,że nie
      słuchała a było bardzo niebezpiecznie i że jest mi przykro. Zwykle to
      wystarczało na zawsze. Ona teraz ma 18 lat. Mlodsza ma 7 i jeszcze rzadziej mi
      sie zdarza. Właściwie nie zdarza się. I wyobraź sobie ,że nie mam kompletnie
      problemów z posluszeństwem. Oczywiście mówię czasem po kilka razy, ale
      wystarczy zniecierpliwienie i podniesiony głos a skutek murowany.Nie rozumiem
      jak reka matce nie uschcnie kiedy najpierw wali a potem mówi do dziecka -
      jestes niedobry, mama cie nie kocha. Przemoc jest zła i rodzi chęć odwetu.
      Jestem przeciw.
      • Gość: camel Re: bic czy nie bic? IP: *.dip.t-dialin.net 07.04.03, 19:45
        Gość portalu: mynia5 napisał(a):

        > Bicie i wogóle przemoc jest oznaka słabości. Jeżeli uzywasz kary cielesnej to
        > znaczy,że nie umiesz rozmawiać.Ja zdarzyło się,że kilka razy dałam klapsa ale
        > tylko w sytuacji zagrożenia zdrowia i zycia pomimo wcześniejszych ostrzeżeń.
        To
        >
        > znaczy. Jeżeli np. za każdym razem mówiłam małej,że przez ulicę należy
        > przechodzić za rękę i ze mną, a ona niebezpiecznie wyrywając rękę próbowała
        > zrobic na złość to dałam klapsa i powiedziałam że robię to dlatego,że nie
        > słuchała a było bardzo niebezpiecznie i że jest mi przykro. Zwykle to
        > wystarczało na zawsze. Ona teraz ma 18 lat. Mlodsza ma 7 i jeszcze rzadziej
        mi
        > sie zdarza. Właściwie nie zdarza się. I wyobraź sobie ,że nie mam kompletnie
        > problemów z posluszeństwem. Oczywiście mówię czasem po kilka razy, ale
        > wystarczy zniecierpliwienie i podniesiony głos a skutek murowany.Nie rozumiem
        > jak reka matce nie uschcnie kiedy najpierw wali a potem mówi do dziecka -
        > jestes niedobry, mama cie nie kocha. Przemoc jest zła i rodzi chęć odwetu.
        > Jestem przeciw.



        dziwne...z jednej strony mowisz, ze "nie", a z drugiej, ze dalas klapsa... to
        jakby troche sie mija. Zaobserwowalem w tym roku w samolocie takie wydarzenie.
        Pech...przede mna siedziala matka z dwojgiem dziec (jedno +-4 lata, drugie max
        2). To mlodsze prawie caly czas krzyczalo (10 godzin), nie chcialo siedziec na
        fotel, chcialo chodzic i sie bawic. Nic , kompletnie nic nie pomoglo.
        Oczywiscie o rozmowie i argumentach nie ma mowy. Dziwne, ale ostatecznie matka
        nei wytrzymala i przylozyla mu dwa czy trzy razy w tylek reka. Wiecie, ..
        pomoglo, przez ostatnie 2 godziny lotu byl spokoj. Jednak cos w tym musi byc.
        Moze rzeczywiscie klaps na cos pomaga.
        Tez dostalem kilka razy w zyciu po tylu, nawet kilka razy porzadne lanie, ale
        pamietam, ze potem juz wolalem 10 razy sprawdzic czy mam lekcje odrobione niz
        przyniesc znow uwage. Cos w tym musi byc.

        camel
    • Gość: Nela Re: bic czy nie bic? IP: Przymorze:* 07.04.03, 20:05
      Klapsa , oczywiście TAK. To naprawdę pomaga. Wychowałam
      tylko jedno dziecko ( jest to już mężczyzna ), nie mam
      porównań, ale mój Syn też czasami oberwał czytaj: dostał
      klapsa, a nawet i trzy. Wyrósł na wspaniałego człowieka.
      I wiecie co wspomina, że jak sie już "nazbierało" to
      wolał oberwać nawet trzy klapsy niż wysłuchiwać kazań. A
      ja wspominam , że te klapsy to mnie chyba bardziej bolały
      niz jego. Bo i ręka zabolała i ściskało w dołku, gdy
      widziałam, że Jemu jest smutno. Bez klapsa, tak zwane
      wychowanie bezstresowe , to w to nie uwierzę.
    • tessa13 Nie, nie, nie i jeszcze raz nie! (n/t) 07.04.03, 20:25

      • hal9000 Re: Nie, nie, nie i jeszcze raz nie! (n/t) 07.04.03, 20:35
        Niech zgadne...
        Nie masz dzieci, prawda?

        Pozdrawiam,
        • tessa13 Re: Nie, nie, nie i jeszcze raz nie! (n/t) 10.04.03, 21:27
          > Niech zgadne...
          > Nie masz dzieci, prawda?

          Masz rację, nie mam własnych dzieci i nie mam zamiaru mieć, ale wiem o czym
          mówię... Bliźniaki mojego byłego męża mieszkały u nas i praktycznie ja je przez
          6 lat wychowywałam (od 4. roku życia). Nie było łatwo - wręcz przeciwnie: masz
          24 lata, nie chcesz dzieci, nie masz ani krzty ambicji macieżyńskich i nagle
          masz dwójkę "podchowanych" w koszmarym wieku... No, dziękuję bardzo! ;-)

          Niejednym razem brało mnie na to, żeby te małe potwory udusić, albo w powietrzu
          rozedrzeć na strzępy, ale ręki na nich nigdy nie podniosłam. Kto bije, temu
          brakuje argumentów...

          Pozdrawiam

          Tessa
    • Gość: miregal nie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 07.04.03, 20:35
      • Gość: camel Re: nie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.dip.t-dialin.net 07.04.03, 21:39
        ty tez nie masz dzieci, nie?
      • Gość: pinokio !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!o to pewnie... IP: *.gen.twtelecom.net 07.04.03, 21:46
        tyle batów dla pinokia? <:(( i czy nie jest Ona wredna??
    • Gość: gosc BIC... i patrzec czy rowno puchnie !!!! IP: *.adsl.snet.net 08.04.03, 02:36
      • Gość: asda Re: NIGDY NIE BIC... i patrzec czy rowno puchnie! IP: *.crowley.pl 08.04.03, 08:31
        Nigdy! Jak mozna uderzyc kogos kto od nas calkowicie zalezy, przyniosl na swiat
        tylko ufnosc, ze rodzice sie nim/nia zajma? Przemoc rodzi przemoc.
    • niedzwiedziczka Zdecydowanie nie bić! 08.04.03, 09:05
      Zdarzyło mie się dać klapsa mojej małej (obecnie 3 latka)
      ale na szczęście już lepiej umiem nad sobą panować i
      ostanio się nie zdarza. Teraz się na nią obrażam i mówię,
      że jak ona mnie nie słucha, to ja jej też nie będę.
      Skutkuje.
      Człowiek bije, jak nie umie poradzić sobie ze swoimi
      emocjami (nawet wywołanymi zachowaniem dziecka). A bicie
      dużego dziecka to bezsensowne poniżanie.
      • Gość: Hella Re: Zdecydowanie nie bić! IP: *.chello.pl 08.04.03, 09:19
        Absolutnie nie!!! Bicie jest wyrazem naszej bezsilności wobec dzieci. Jak można
        bić kogoś słabszego i całkowicie od nas uzależnionego, ufającego nam? Zdaję
        sobie sprawę, że dziecko może nas wyprowadzić z równowagi ale są inne metody.
        Wiem o czym mówię, bo mam dziecko z ADHD (zespół nadpobudliwości
        psychoruchowej) i czasami ciężko zachować spokój... Bardzo dużo dały nam
        warsztaty dla rodziców dzieci nadpobudliwych. Uwierzcie, że wszystko można
        wyegzekwować bez bicia, a nawet bez krzyku. Potrzeba tylko trochę
        cierpliwości...
    • mjma Re: bic czy nie bic? 08.04.03, 09:13
      stanowczo nie bić, ale karać: szlaban na telewizję, komputer, coś tam, ale
      niedługo - kilka dni. Serce się kraje jak dziecko prosi, ale trzeba byc
      konsekwentym i dużo z dzieckiem rozmawiać - na początku jak grochem o ścianę,
      ale z czasem rozumie coraz więcej. Sprawdzone
      m
    • Gość: Gosia Re: bic czy nie bic? IP: *.pabianice.sdi.tpnet.pl 08.04.03, 09:37
      Uderzyłam moje dziecko dokładnie dwa razy. Oczywiście w złości. Za kazdym razem
      traktowałam to jako osobistą przegraną.
      Nie sztuką jest uderzyć za karę. To najłatwiejsze wyjście. Sztuką jest wymysleć
      taką karę która nauczy dziecko rozumieć DLACZEGO tak nie powinno się
      zachowywać. Myślę że od tego jesteśmy dorośli i mamy inteligencję żeby uczyć
      nasze dzieci poprawnego zachowania bez bicia. Tak zachowują się dzieci gdy nie
      mogą poradzić sobie z własnymi emocjami - poprostu biją się między sobą.
      Jak wtedy wytłumaczyć dziecku że nie powinno bić innych?
      Jeżeli mama może mnie uderzyć, to dlaczego ja nie mogę uderzyć innego dziecka?
      Nikt nie powinien bić nikogo. Taką postawę powinniśmy przekazywać naszym
      dzieciom.

      I jeszcze jedno, mam koleżankę która daje klapsy swoim dzieciom na co dzień.
      Efekt? Dzieci praktycznie nie wykonują poleceń wydanych normalnym tonem.
      Reagują na krzyk albo na klapsa.
      Na dzieci innych koleżanek, także moje, ma wpływ choćby zmiana tonu głosu. Po
      prostu dzieci obserwują swoich rodziców i bardzo szybko uczą się na co mogą
      sobie pozwolić i gdzie leży granica ich nieposłuszeństwa.
      Tak więc stanowcze NIE dla bicia dzieci.
      Pozdrawiam
    • Gość: renia Re: bic czy nie bic? IP: *.athens.access.acn.gr 10.04.03, 22:44
      Pozwole sobie zabrac glos w tej dyskusji, albowiem smiesza mnie te wykrzykniki
      w rozpaczliwych haslach w stylu "nie i jeszcze raz nie!!!!!!!". Na samym
      wstepie Autor zaznaczyl, ze prosi o rozroznienie miedzy klapsem a katowaniem
      dziecka. I pomimo , iz miedzy jednym a drugim jest jeszcze caly kosmos
      mozliwosci, to ja obstane przy wersji, ze bic = dac klapsa/klapsy w tylek gola
      reka, o dowolnej sile uderzenia. Kazdy inny rodzaj bicia (poza jednym, o
      ktorym, jesli nie zapomne to wspomne) jest dla mnie nie do przyjecia, nawet
      jesli jest mniej bolesny niz klaps.

      Niewatpliwie bicie powinno byc ostatecznoscia. Niemniej nie uwazam, ze
      mowienie , iz bicie to brak argumentow - ma wiekszy sens. Do dwu -
      trzyletniego dziecka, zdarza sie, ze najlepsze argumenty nie trafiaja. Sa
      rozne dzieci, sa tez rozni rodzice. Praktyka pokazje, ze madry rodzic
      praktycznie nie musi uciekac sie do bicia dziecka gdy skonczy ono jakies 5 - 6
      lat. W mlodszym wieku, to wlasnie klaps czesto jest koronnym argumentem,
      najlepiej przyjmowanym i rozumianym przez dziecko.
      I nie chodzi o to, ze klaps w tylek to przemoc wobec bezbronnej istostki,
      ktora calkowicie nam zawierzyla. Takie ckliwe teksty sa dobre w kosciele na
      koronce do MAtki Bozej Opekunki Rodzin. Zlosliwy nieokrzesany dzieciak wcale
      nie jest taki bezbronny jakby sie moglo wydawac i moze naprawde sprowadzic
      doroslego na skraj bezradnosci. Aby uniknac takich sytuacji warto od czasu do
      czasu, mowiac wprost - dac w tylek, zamiast szukac kolejnego werbalnego czy
      innego (handlowego?) argumentu li tylko po to, by uniknac konfrontacji reki z
      pupą. Nie ma co przesadzac, klaps w tylek jeszcze zadnemu zdrowemu
      emocjonalnie dziecku nie zaszkodzil, a wszyscy moi znajomi, ktorzy dostawali w
      dziecinstwie w tylek uwazaja, ze dobrze im to zrobilo. Sama tez stosowalam
      zcasem to narzedzie wychowawcze, ale naprawde nie pozniej niz do piatego roku
      zycia mojej corki. Pozniej po prostu nie bylo to juz nigdy potrzebne, bo
      zebrane przez lata doswiadczenie nauczylo dziecko co mu wolno a czego nie.
      Dlatego apeluje do pacyfistow, ktorzy dzieci znaja tylko z opowiadan o
      powsciagliwosc w wyrazaniu opinii i snuciu wnioskow, zycie jest najlepszym
      nauczycielem. Trzeba przeciez, rzecz jasna miec wzglad na to, ze dziecko bite,
      maltretowane we wczesnym dziecinstwie, pozbawione milosci rodzicielskiej, na
      pewno inaczej odbierze kazdego klapsa niz dziecko z pelnej zdrowej rodziny.
      Pisalam powyzsze slowa w kontekscie takiej wlasnie - pelnej, niepatologicznej
      rodziny, w ktorej dziecko jest chciane i kochane.

    • charlota Re: bic czy nie bic? 11.04.03, 07:58
      Gość portalu: camel napisał(a):

      > hmm... czy wedlug was kary cielesne pomagaja w wychowaniu dzieci czy nie?
      > bic czy nie bic? Tylko prosze nie mylic slowa bic ze slowem katowac.
      >
      > camel

      Czasami sie zdarzyło,
      jak byłyśmy nieznośne z siostrą,
      że dostałyśmy parę razy w tyłek,
      ale nigdy nie traktowałam tego
      jako jakieś straszne maltretowanie czy bicie,
      po prostu dla opamiętania.
      Teraz też nie uważam tego za coś strasznego,
      wręcz przeciwnie,czasami nie ma innego sposobu.


      ---Śmiejmy się!
      Kto wie czy świat potrwa jeszcze trzy tygodnie?"-
      • soraya1 Re: bic czy nie bic? 11.04.03, 09:50
        ja tlumacze 3 razy, gdy dziecko tego nie "rozumie" bez zadnego gadania daje
        porzadnego klapa, ale to dziecko samo sobie na taka sytuacje musi
        zapracowac....jakims dziwnym sposobem wlanie w dupsko otwiera mu oczy i pomaga
        myslec-absolutnie nie popieram katowania, a cigle bicie nic nie daje, to ma byc
        raz na jakis czs, tak zeby nie bylo to rutyna, zebynie traktowalo tego jak cos
        normalnego, tylko jak kare nie tylko cielesna..
        generalnie moje kary maja odbierac rozne przyjemnosci dziecku,np: brak
        komputera, brak tygodniowki, i wszystko to, co moze go pozbawic na jakis czas
        przyjemnosci...no i oczywiscie moja i meza zelazna konsekwencja, nie ma, ze
        boli..
        dzieci sa cwane i caly czas probuja ile moga przegiac...nasze starsze dziecko
        (11 lat) wie, ze nie ma co przeginac....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka