Dodaj do ulubionych

Walka ze soba:(

27.01.07, 14:15
Chcialabym z Nim zerwac, zapomniec to wszytsko ale sie nie da:(
Ciagle robie z siebie idiotke, prosze o spotakanie po kazdej klotni.. Wiem ze
mu zalezy ale czemu nie potrafie poczekac na Jego krok?
Chce to skonczyc a nie potrafie...
Wszytsko dookola mi Go przypomina:(
Mam dosyc tej zazdrosci, wybuchowosci, robienia ze mna kogos kim nie jestem:(
Obserwuj wątek
    • bzyk100 Nie walcz. Nic nie rob :). 27.01.07, 14:36
      grzeszny-aniol napisała:

      " Ciagle robie z siebie idiotke...Chce to skonczyc a nie potrafie..."

      Nie walcz. Oszczedzaj sily :). Widuj go najczesciej jak tylko mozesz.
      Kloc sie nawet. Czuj sie jak idiotka. Wkrotce obudzisz sie i bedziesz
      z niego wyleczona. Twoj post jest pierwsza jaskolka nadchodzacych zmian :).
      • grzeszny-aniol Re: Nie walcz. Nic nie rob :). 27.01.07, 14:43
        Moze racja, chyba klapki z oczu mi spadly..
        Ale najgorsze jest to ze ja wcale nie chce konca, chce zmian, chce zeby znow
        bylo jak dawniej:(
        • bzyk100 Panta rhei :). 27.01.07, 14:50
          grzeszny-aniol napisała:

          "chce zmian, chce zeby znow bylo jak dawniej:("

          Jedno wyklucza drugie :). Zmiany sa nieuniknione.
          Nie mozesz wejsc dwa razy do tej samej plynacej wody.
          Dojrzalas do zmian. Jeszcze tydzien, dwa...
          • grzeszny-aniol Re: Panta rhei :). 27.01.07, 15:09
            Jest mi smutno jak cholera jak to czytam ale potrzebuje takich slow:(
            Po prostu kiedys bylo inaczej i chce zeby bylo tak samo:(
            Czemu On si etak zmienil?:(
            • bzyk100 Re: Panta rhei :). 27.01.07, 15:27
              grzeszny-aniol napisała:

              "Jest mi smutno jak cholera jak to czytam ale potrzebuje
              takich slow:( Po prostu kiedys bylo inaczej i chce zeby bylo
              tak samo:(Czemu On si etak zmienil?:("

              Smutek w zwiazku jest poczatkiem konca. Awangarda nadchodzacego
              rozstania. Tak samo byc juz nie moze. Moze byc inaczej - lepiej,
              radosniej i cudowniej. Nie wydaje mi sie aby to bylo juz twoim
              udzialem. Zacznij sie z tym godzic. Smutek wolno zacznie odplywac...
              • grzeszny-aniol Re: Panta rhei :). 27.01.07, 21:30
                Wierze ze smutek odplynie...
                Dzieki:)
    • kasianorwegia Re: Walka ze soba:( 27.01.07, 14:39
      jesli czujesz,ze wbija Cie w jakies role i jest Ci z tym zle-to powinnas chyba
      jednak nabrac dystansu do calego zwiazku.pewnie nie zapomnisz z dnia na
      dzien...no i nikt nie obiecuje ze bedzie latwo.postaraj sie odejsc malymi
      kroczkami jesli nie potrafisz nagle.

      walcz o siebie skoro nie widzisz juz szans na bycie razem.
      pozdrawiam
      • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 27.01.07, 14:45
        Widze szanse, ale to On musi sie zmienic:( ja nie moge wiecznie sie zmieniac....
        • kasianorwegia Re: Walka ze soba:( 27.01.07, 14:47
          rozmawialas z nim o tym?czy wlasnie rozmowy na ten temat zawsze koncza sie
          awantura?czemu nie potraficie dojsc do porozumienia?
          • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 27.01.07, 15:11
            Rozmawiamy, ale gdy ja mowie ze chce zeby sie zmienil, zeby przestal byc egoista
            to... On zmienia temat. Na przyklad wczoraj wywlekl sprawy z mojej przeszlosci,
            z czasow kiedy nie bylismy razem i mial mi za zle ze to nie On byl moim
            pierwszym:( bezsensu...
            • kasianorwegia Re: Walka ze soba:( 27.01.07, 15:31
              no to rzeczywiscie to wszystko jest jakies dziwne... zastanow sie czy to jest
              milosc i czy chcesz byc z nim bo go kochasz-a moze po prostu boisz sie
              odejsc,bo przeraza Cie to,ze bedzie bolalo?
              uklad nie jest zdrowy...
              • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 27.01.07, 21:31
                Wiem, toksyczny uklad...
                Moze po prostu nie wyobrazam sobie jak wygladac bedzie zycie bez Niego?
    • cioccolato_bianco Re: Walka ze soba:( 27.01.07, 15:26
      szanuj siebie...
      • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 27.01.07, 21:32
        :( wlasnie...
    • scandia Re: Walka ze soba:( 27.01.07, 21:40
      Wiesz, moze daj mu jakos do zrozumienia, ze moze Ciebie stracic i wszystkie te
      piekne chwile. Tylko zrób to jakos normalnie, moja kobieta, rzucila mnie z dnia
      na dzien i sie jej zapytalem, jak to tak? Tak nie mozna, a ona mi mowi, ze
      dawala mi znaki od miesiaca... a to bylo tak, ze codziennie wieczorem czule
      sms'y, spotkania, slowa "kocham Cie", przytulania, bez zadnych klotni, sylwester
      spedzony razem (spala u mnie) itp. Jestem facetem, jestesmy prostymi istotami,
      ale, ale ja w tym nie widzialem zadnego znaku, ze cos jest nie tak :) sie
      rozpisalem, ale do czego dąze: Otóz :) daj mu moze poczuc zagrozenie, pogadaj
      moze szczerze... jesli jest o co walczyc to walcz. Wbrew powszechnej opinii
      panującej na forum, facet potrafi sie zmienic! Wiadomo, ze nie z dnia na dzien,
      trzeba czasu, ale jesli mu zalezy, to potrafi to zmienic. Moze zaproponuj mu
      pomoc w tym zmianach, ze to wyjdzie na lepsze... jeszcze raz: jesli jest o co
      walczyc, to walcz.
      • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 27.01.07, 21:45
        Wiem o co chodzi, czytalam Twoje posty;)
        Myslisz ze nie daje mu do zrozumienia? Duzo z nim rozmawiam na ten temat...
        Ale z drugiej strony facet to taka istota ktora sama musi zdobywac kobiete, musi
        sie starac, a jesli ja za Niego sie staram to On nie widzi takiej potrzeby juz
        chyba:( i to jest moj najwiekszy blad...
        • scandia Re: Walka ze soba:( 27.01.07, 21:50
          Hmmm, no kurcze, troche dziwna sytuacja, ale to zawsze tak jest, ze nie docenia
          sie tego co ma, dopiero jak sie straci zaczyna sie show. Nie chce Ci radzic,
          rzuc go, bla bla :) ale juz sam nie wiem co napisac. Koles musi zobaczyc, ze
          moze Cie stracic, musisz cos w tym kierunku zrobic. Zeby to tylko nie byl
          kolejny powód do jakiejs wielkiej kłotni. Btw. Gdybys byla moja dziewczyna i mi
          powiedziala, ze cos nie gra, to bym postaral sie to razem z Toba rozwiazac.. bo
          to wlasnie jest milosc :)
          • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 27.01.07, 21:53
            Jak On mi mowi ze cos nie gra to robie wszytsko, zeby zaczelo grac...
            Wczoraj byla klotnia, dzisiaj przyjechal, pogadalismy, NIBY ok bo powiedzial, ze
            kocha, ze mnie nie chce stracic, ze pamieta co obiecywal i ze to wszytsko sie
            spelni.
            A teraz? dzwonie.. nie odbiera, napewno nic sie nie stalo, siedzi z
            kolegami...albo... moze ktorejs kolezance sie zwierza?;/ paranoja mnie dopada...
            Sorki ze tak marudze ale musze sie komus wyzalic:(
            • scandia Re: Walka ze soba:( 27.01.07, 21:58
              Pisz, pisz, pisz - to pomaga jak cholera, wiem bo sam przez to przechodziłem i
              przechodze w sumie :)
              A dlugo ze soba jestescie? Masz racje, nie mozesz w zwiazku walczyć za 2, w
              sumie to tak u mnie bylo, ze staralem sie chyba za bardzo, i tak wyszlo, ze nic
              nie mam :P A moze on ma jakas blizsza kolezanke?
              • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 27.01.07, 22:03
                POmaga, masz racje:)
                Hmm... jestesmy razem jakies 1,5 roku, od poczatku to nie byl prosty zwiazek,
                ale ostatnio bylo coraz lepiej i wydawalo mi sie ze juz nie bedzie glupich
                zagrywek:(
                Blizsza kolezanke? wlasciwie to nie, ale On ostatnio strasznie stal sie pewny
                siebie, przez co duzo kolezanek zwraca na Niego uwage. A i tak jedna z nich
                probuje mnie ciagle denerwowac, ostatnio napisala mu smsa czy pojdzie z Nia na
                spacerek, nie poszedl ale mieszka niedaleko niej wiec pewnie to nie byloby
                problemem... ale z jej opisu na gg wynika ze jest na "domowce", moze go
                zaprosila?:(
                aaaa moje chore mysli...;/
                Dlaczego On nie odbiera? nigdy tak nie robi...zawsze odbiera no chyba ze sie
                ostro poklocimy i musi ochlonac...
                • scandia Re: Walka ze soba:( 27.01.07, 22:08
                  Huhu, no niedobrze, ze takie mysli CI glowe zawracaja.. nie mozesz po prostu sie
                  do niego przejsc, nie odbiera domowego? Strasznie zle, ze taka niepewnosc sie
                  wkrada w ten zwiazek, to zle wrozy. Miejmy nadzieje, ze jednak bedzie dobrze :)
                  • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 27.01.07, 22:13
                    Nie wsiade w tramwaj o tej godzinie i do niego nie pojade bo sie okaze ze bede
                    stala pod Jego domem jak kretynka, bo Jego napewno tam nie ma...
                    Ostatnia eska brzmiala ze gada z kumplem, ale boje sie ze to nasze dzisiejsze
                    spotkanie i slowa ze kocha byly tylko po to zeby sie nie zastanawiala za bardzo:(
                    a jutro sie dowiem ze cos zrobil;(:(:(
                    • scandia Re: Walka ze soba:( 27.01.07, 22:18
                      Kurcze, wspolczuje Ci i z drugiej strony podziwiam, ze masz jeszcze sile dla
                      takiego faceta. Ja oddalbym wszystko za taką kobiete... jak to pisali mi inni,
                      uszy do góry i nie smuc sie <przytul>
                      • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 27.01.07, 22:25
                        dziekuje:):*
                        Byl juz taki watek ze kobiety cierpia przez swoja sile.
                        Narazie daje rade, pozniej pewnie moja psychika bedzie troszke spaczona;/
                        On oddawal wsztysko-do czasu.

                        A jak u Ciebie? ulozylo sie? tzn jak idzie zapominanie?
                        • scandia Re: Walka ze soba:( 27.01.07, 22:29
                          Zapomnienie idzie jak krew z nosa ;P haha, nie no niby z dnia na dzien lepiej,
                          ale jednak cos tam wewnatrz boli jak cholera :) ogolnie to mam do niej zal, ze
                          tak to zakonczyla, tak sie nie powinno robic. Narazie nie utrzymujemy zadnych
                          kontaktów, a ja staram sie ciagle gdzies wychodzic. Wczorajsze wyjscie
                          zakonczylo sie kacem gigantem :P ledwo dzisiaj zyje, bylem co prawda na
                          bilardzie, ale 1 piwko, jeden drink i na lajcie :)

                          Od poniedzialku chce sie wziac jakos w garsc bardziej :) ogarnac pewne sprawy,
                          doprowadzic sie do ladu, moze do jakiegos salonu SPA pojde :)))))
                          • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 27.01.07, 22:31
                            Do salony spa... ohohoh ladnie ladnie:D
                            Racja, tak robic sie nie powinno.
                            Przypuszaczam ze jakbym teraz wyszla gdzies to tez bym miala kaca giganta:D
                            ale u mnie najgorsze jest to ze czuje sie samotna, wlasciwie tak jakbym poza nim
                            nie miala nikogo:(
                            • scandia Re: Walka ze soba:( 27.01.07, 22:36
                              Az mi w myslach przeszlo "o cholera" :) kobietoo ratuj sie! Moj najwiekszy blad
                              jaki popelnilem, to wlasnie to, ze oddalem sie swojej women bezgranicznie.
                              Wszelkie kontakty z przyjaciolmi, znajomymim naprawde okroilem, byla tylko ona.
                              Postawilem wszystko na jedna karte :P i przegralem, moze bylem zbyt pewny tego,
                              ze mnie kocha. Nie widzialem zadnych zlych znaków itp.

                              Nie zatracaj siebie, cos na zasadzie, ze gdyby nie poszlo tak jak bys chciala,
                              to lepiej zebys miala do kogo "pojsc", z kim pogadac itp. Nie stawiaj tylko na
                              niego, bo mozesz sie jeszcze bardziej zawiesc niz teraz. Na mnie to spadlo tak z
                              nienacka, ze sam nie wiem jak to mozliwe, czasami mysle, ze to dlugi glupi sen...
                              • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 27.01.07, 22:38
                                Ale juz nie ma nadziei ze Ona wroci?:(
                                to taki paradoks, zawsze mowilam ze faceci nie cierpia po rozstaniu:( a jednak...
                                Czasem ciezko jest odbudowac to co sie stracilo, jesli chodzi o kontakty ze
                                znajomymi, ale wiem ze to najgorsze co moglam zrobic;(
                                • scandia Re: Walka ze soba:( 27.01.07, 22:46
                                  No z nią to juz raczej temat zamkniety, juz 20 dni minelo... raczej nie dawala
                                  znaków i nie przejawiala checi spotkania sie ze mna... powoli cos we mnie
                                  umiera, z tego co bylo kiedys, moze teraz gdyby napisala "dajmy sobie szanse,
                                  mozna to odbudowac, zaczac od nowa" to bym sie skusil, ale napewno za jakis
                                  czas, juz nie bedzie tak. Bardzo mnie zranila, czuje sie oszukany, zawiodlem sie
                                  na maxa, ale nadal ją kocham...

                                  Ohhh, faceci cierpia po rozstaniu i to bardzo :) jakos rola "singla" nie pasuje
                                  do mnie, ale zostalem zmuszony do tego.

                                  Zycze Ci z calego serca, zeby wam sie chociaz ulozylo. Ojjjjjj, koles powinien
                                  Ciebie calowac po nogach, a nie... nie widzi jaki skarb ma, jak straci, to
                                  bedzie sobie pluł w brode.

                                  I jak to jest, ze ludzie, ktorzy naprawde chcieliby zaznac prawdziwej milosci i
                                  są do tego gotowi, a mijają się, i nie trafiają na siebie.

                                  Wrrrrrrrrrr, wlasnie napisala mi sms'a, co za @#$%&*@#%&*@#&*, to wraca tam na
                                  dole.. ;( nie podobal sie jej moj opis na gg..... ehhhhh :( czemu ona mi to
                                  robiiiiii
                                  • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 27.01.07, 22:51
                                    kobiety-wredne stworzenia, ot dlaczego napisala smsa;/ ale faktycznie mogla sie
                                    powstrzymac...;/ chyba nie odpiszesz?
                                    Dobrze ze potrafiles sie zdystanosowac do tego, bo ja mimo bolu nie umiem:(
                                    ale mam nadzieje ze kiedys sie naucze;)
                                    On byl gotowy, zawsze to powtarzal... slowa rzucone na wiatr:)
                                    Dzisiaj jeszcze mowil "jak pojedziemy na wakacje..." heeh zabawne...

                                    Dziekuje za cieple slowa:) Tobie zycze sily w zapominaniu...:)
                                    • scandia Re: Walka ze soba:( 27.01.07, 22:59
                                      Ooooooo ja moją lubą chcialem na ferie zabrac w jakies cieple miejsce :)
                                      powspominac, pogadac, byc blizej :) ale odmówila :) robilem cuda, stawalem na
                                      glowie, ale odrzucila mnie.. :)

                                      ten tego, no wakacje tez planowalismy razem... i duzo rzeczy :) fajnie jest
                                      marzyc, i tak sobie planowac, ale gorzej, jak to pozniej nie ma szans bytu...
                                      zostaje taki niedosyt.

                                      To mowisz, tj. piszesz, że ze swoim bedziesz walczyc? :) Powodzenia w tej
                                      ciezkiej i nierownej walce. Mam nadzieje, ze sie opamieta ten "burak" :P I
                                      doceniiiii to, czego inna kobieta juz nigdy moze mu nie zaoferowac. Wkurza mnie
                                      to, ze koles ma takie szczescie, a nie potrafi go "spozytkowac". Co za swiat!
                                      • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 27.01.07, 23:13
                                        Wlasnie sie dowiedzialam ze nie byl z kolega...:[
                                        • scandia Re: Walka ze soba:( 27.01.07, 23:18
                                          A z kim? Co, gdzie jak?
                                          • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 27.01.07, 23:23
                                            Mowil ze jest u kolegi, a jego kumpel mowi ze u niego byl chwile;/
                                            i jak nie podejrzewac..?
                                            No zabije zabieje !!
                                            • scandia Re: Walka ze soba:( 27.01.07, 23:26
                                              Haha, faceci tak mają, wiem po sobie, ze czasem mowilem, ze ide tam, bylem tam,
                                              ale wracajac spotkalem kogos, zagadalem sie itp. i zapomnialem o calym bozym
                                              swiecie :) i nie zlosc sie tak szybko, bo po 1 zlosc pieknosci szkodzi, a po 2
                                              nic jeszcze nie jest pewne gdzie byl i z kim itp. :)
                                              • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 27.01.07, 23:30
                                                dzieki za pocieszenie:)
                                                jesli zlosc pieknosci szkodzi to ja chyba juz jestem brzydka a poza tym wlosy mi
                                                wypadly z nerwow:P
                                                Ale On tak nie robil jak mowisz...chociaz moze cos sie stalo bo przed chwila
                                                zadzwonil i powiedzial "cos jest nie tak, zadzwonie potem"...tylko co to moze
                                                znaczyc? mzoe byc tez sciema:)
                                                • scandia Re: Walka ze soba:( 27.01.07, 23:35
                                                  Hmmm, jak cos jest nie tak :P ja tego nie rozumiem, no jak zadzwoni "potem" to
                                                  daj znac o co chodzilo. <przytulas>
                                                  • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 27.01.07, 23:38
                                                    a gdybym ja to wiedziala;p
                                                    odezwe sie...:)
                                                  • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 27.01.07, 23:45
                                                    zadzwonila jego matka z pytaniem czy jest u mnie bo nie moze sie do niego
                                                    dodzwonic od dwoch godzin...;|
                                                    co sie dziejeeee?
                                                  • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 28.01.07, 00:10
                                                    No juz z nim gadam, bez komentarza, czemu On zawsze musi sie pakowac tam gdzie
                                                    nei trzeba?
                                                    ehh.. nei pytaj o co chodzi;)
                                                    W kazdym razie dziekuje za wsparcie i wysluchiwanie moich zali...:)
                                                    Od dzis jestes moim forumowym ulubiencem:D
    • raohszana Re: Walka ze soba:( 27.01.07, 23:35
      Rzuć go w diabły - ja się z takim użerałam przez 2 lata. A ile się naobiecywał!
      Jakby to spisać to by wyszło więcej niż Volumina Legum. Nie zmieni sie i nie
      zrealizuje juz tego, co obiecał. Jak sie dotąd za to nie wziął to nic sie nie
      da zrobić.
      • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 27.01.07, 23:37
        COS zawsze robil, ale duzo jeszcze chcial zrobic...
        co bedzie to bedzie, zobaczymy...
        • scandia Re: Walka ze soba:( 27.01.07, 23:39
          Wlasnie :) bede dalej sie upieral przy tym, ze facet jak kocha, to potrafi sie
          zmienic, i nie w 1 dzien, ale pewnie w jakims dluzszym czasie, z pomocą swojej
          kobiety! Milosc to magia :)
        • raohszana Re: Walka ze soba:( 27.01.07, 23:39
          Hmm... taak... tylko czemu kończy się na chęci zrobienia i słowach? Za
          człowieka nie mówią słowa, lecz czyny. Na pewno moja sytuacja sie rozni od
          Twojej, ale podobny typ faceta - dla Ciebie wszystko, tak zrobie, zobaczysz! Ja
          zobaczyłam tylko tyle, ze co jak co, ale pozytku to z niego nie bedzie :)
          Rozumiem Twój ból, bo sama też miotałam się pół roku nim się rozstałam - i z
          kazdym dniem było coraz gorzej...

          Pozdrawiam gorąco
          • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 27.01.07, 23:44
            pol roku - ale pocieszenie;p
            • raohszana Re: Walka ze soba:( 27.01.07, 23:45
              Przestroga raczej :) Sama się zastanawiam co mi do łba strzeliło, osobie
              poniekąd rozsądnej, zeby tak masochistycznie ze sobą postępowąc :p
              • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 27.01.07, 23:46
                ja bym chciala zeby ot tak to zniknelo, bez bolu...
                szkoda ze to nie mozliwe:(
                ale czytajac posty wiem ze mozliwe jest zapomniec;)
                • raohszana Re: Walka ze soba:( 27.01.07, 23:50
                  Wiesz, u mnie to było tak - wnerwił mnie niemożebnie i z nim zerwałam. Byłam
                  tak wściekła, że przez dłuzszy czas nie czułam bólu. Potem do mnie trafił, ale
                  jakoś tak dużo lżej niż się spodziewałam :)
                  Zapomniec jest mozliwe i czasem nawet lepiej ;p
                  • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 27.01.07, 23:52
                    Tylko ze ja mam tak: wnerwia mnie niemilosiernie, kloce sie z nim przez pol nocy
                    telefonicznie, mam ochote mu powiedziec wypie***** a rano sie budze i o
                    wszytskim zapominam...
                    Tak jakby to byl sen...
                    Wiem nienormalna jestem:P
                    • raohszana Re: Walka ze soba:( 27.01.07, 23:54
                      Nie jesteś - też tak miałam. Bywało, że przez tydzień chodziłam wściekła[nie
                      było jak porozmawiać] i potem, jak juz miałam z nim rozmawiac - pyk! i cała
                      złosc przechodziła.
                      Do czasu włąsnie. W koncu przegiął maksymalnie i do mnie dotarło, że pozwoliłąm
                      na zbyt wiele :)
                      • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 27.01.07, 23:57
                        Ale ja z nim o tym rozmawiam i to duzo tylko przyzwyczailam sie do klotni i wiem
                        ze je najlepiej zapomniec bo wogole nic nie buduja, gdyz sa to wypowiedziane
                        slowa z wscieklosci...
                        Ale czasem wscieklosc jest taka ze...zabijaC:D
                        • raohszana Re: Walka ze soba:( 28.01.07, 00:00
                          O konfliktach nie mozna zapomnie - skoro są i powodują kłotnie, to trzeba je
                          rozwiązać. Wspominałas w kilku wątkach, że są problemy - on obiecał sie
                          zmienić. I niewiele z jego słow wynika. Czy to w porzadku?^^
                          • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 28.01.07, 00:03
                            Nie nie jest w porzadku ale ja wiem ze Go na to stac (naiwna jestem?) bo wiem
                            jak kiedys sie staral.
                            Tylko ze wiekszosc klotni sa powodowane przez blahostki "bo zupa byla za slona"
                            nie wiem ja Go chyba juz wybielam;/
                            • raohszana Re: Walka ze soba:( 28.01.07, 00:06
                              Kiedyś to i dinozaury żyły i ludzie byli bogaci i w ogóle ^_-
                              To samo - na poczatku to cudo nie facet, potem jakos ciezej, zeby sie postarał,
                              prawda? Ten sam typ, tylko inny model :)
                              Wybielasz. Do tego, żeby to całkowicie zrozumiec i przestać to jeszcze kawałek
                              drogi. Bardzo długo tez tak robiłam - a bo to, a bo tamto, a bo stres, a bo
                              brak czasu. Dla mnie to było wtedy oczywiste, ze nic sie przecież nie dzieje i
                              jest dobrze, tylko... - i tak się ciągnęło. Dopiero po tym jak mnie tak znewił
                              to trafiło do mnie, ze coś jest mocno nie tak.
                              • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 28.01.07, 00:09
                                Z jednej strony chce byc taka jak Ty i meic ta sile a zdrugiej jej nei chce...
                                milosc.. co ona z ludzmi robi;/
                                • raohszana Re: Walka ze soba:( 28.01.07, 00:11
                                  Masz tą siłe - w sobie.
                                  Zmienia punkt widzenia, czasem zbyt mocno i nie w tą stronę w którą potrzeba :/
                                  • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 28.01.07, 00:14
                                    W sumie to masz racje ze nie w ta strone co trzeba..
                                    Trzeba ja zmienic ale nie wiem jak;/
                                    • raohszana Re: Walka ze soba:( 28.01.07, 00:19
                                      Zanalizuj swoje uczucia - przecież boli Cię to co on robi. Obiecał, ze zmieni
                                      zachowanie. Nie zmienił, boli Cię nadal. Zadbaj o siebie, to Ciebie ma nie
                                      boleć, Ty jesteś najważniejsza!

                                      Muszę Cię niestety opuścic[chociaż wcale nie chce, bo jak powiedziałam -
                                      rozumiem Cię] niestety, jutro czeka mnie przymusowy wypad do stolycy :/
                                      Pomyślę jeszcze o tym, jak zmieniać i skrobnę coś jutro.
                                      Dobranoc, spij dobrze i myśl sobie o pzyjemnych rzeczach NIE związanych z nim :)
                                      • scandia Re: Walka ze soba:( 28.01.07, 00:19
                                        Haha :) ja przejmuje stery :)
                                        • scandia Re: Walka ze soba:( 28.01.07, 00:30
                                          Spisz juz?
                                      • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 28.01.07, 13:48
                                        dziekuje za nocne wsparcie i przepraszam ze to ja opuscialam to forum bez
                                        zadnego dobranoc...:(
                                        Ale brat chcial isc spac i nie moglam dluzej siedziec:(
                                        Hmm...myslalam ale o Nim wiec ;/
                                        • raohszana Re: Walka ze soba:( 28.01.07, 14:03
                                          A pogoń łachmytę ze swoich myśli! :)
                                          Naprawdę powinnaś spróbowac sprowadzac mysli na inne tor - na początku to zdaje
                                          się niemozliwe, ale praktyka czyni mistrza i na pewno się uda. To Cię uspokoi.
                                          • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 28.01.07, 19:53
                                            Dzisiaj obiecal ze sie zmieni jesli mu w tym pomoge...
                                            • raohszana Re: Walka ze soba:( 28.01.07, 20:02
                                              Ooo, słuchaj, a to nie ten sam przypadkiem? I co, kolejny raz dasz się nabrac?
                                              Pic na wode fotomontaż, jakby chciał sie zmienic to juz dawno by to zrobił i
                                              bez 'jak mi pomozesz'. Asekuruje sie - moze nic nie robic i powiedziec - bo TY
                                              mi nie pomagasz!
                                              • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 28.01.07, 20:08
                                                Ale ludziom chyba nalezy dawac szanse...?
                                                Czasem jest to ostatnia moze szansa ale potrzebna;]
                                                On mi wiele razy Ja dawal i chyba bylo warto...
                                                • raohszana Re: Walka ze soba:( 28.01.07, 20:10
                                                  Ile można?
                                                  To, ze on Ci 'dawał szanse' nic nie znaczy, co to, interse czy związek? Albo w
                                                  tę albo wewtę, tak to się bedziesz użerac jeszze X czasu :)
                                                  • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 28.01.07, 20:16
                                                    Narazie mam sile;)
                                                    Sama pisalas ze kiedys peklo i powiedzialas stop.
                                                    A mysle ze szansa jaka On mi dal byla dla Niego trudniejsza niz Ta dla mnie...

                                                    Ale mi net zamula;/
                                                  • raohszana Re: Walka ze soba:( 28.01.07, 20:20
                                                    Nie porównuj. Tego się nie porównuje. Zresztą,czy Ty go krzywdziłas czy tez
                                                    chodzi o to, ze on sie nie obraził, bo były Cię pocałował?^^

                                                    Mam nadzieje, ze szybko pęknie :P
                                                  • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 28.01.07, 20:38
                                                    No ja bym Go za jaja powiesila jakby Go jakas laska pocalowala...;/
                                                  • raohszana Re: Walka ze soba:( 28.01.07, 20:45
                                                    Ze sobą byliście jak były Cię pocałował?
                                                    Poza tym - od kiedy odpowiadasz za czyny byłęgo? Coś nie halo z tym Twoim, jak
                                                    uwaza, ze moze sie czepiac o to, co ktos robi Ciebie :/
                                                  • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 28.01.07, 20:51
                                                    Chodzi o fakt, ze bylismy ze soba.
                                                    A ja powinnam sie zachowac inaczej niz zachowalam;/
                                                    Nie wiem czy to jest czepianie sie o cos co ktos robi za mnie...
                                                  • raohszana Re: Walka ze soba:( 28.01.07, 20:53
                                                    Moment - Ty całowałas byłego czy były Ciebie? Jak były Ciebie, to jego niech
                                                    sie obecny czepia, a nie Ciebie^^
                                                  • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 28.01.07, 20:59
                                                    A uwazasz ze mozna sie calowac tak ze caluje jedna osoba? hehe do tanga trzeba
                                                    dwojga;)
                                                    Mialam w tym jakis tam wklad wiec mam do siebie o to pretensje, o to ze sie
                                                    poddalam chwili bo powiedzial ze teskni;/
                                                    A bylego to On nienawidzi...
                                                  • raohszana Re: Walka ze soba:( 28.01.07, 21:18
                                                    Ło masz - to i byłęgo nienawidzi? Taki zakompleksiony? Ja osobiscie bym
                                                    zwiewała ile sił w nogach^^
                                                  • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 28.01.07, 21:24
                                                    a no tak jakos Go nie moze zniesc za to ze przez dlugi czas trul mi dupe i sie
                                                    narzucal i zadne slowa do niego nie docieraly (to tak poza tym ze mnie pocalowal:P)
                                                    Zakompleksiony nie bo w porownaniu z bylym to hoho ale zazdrosny napewno. Miedzy
                                                    innymi dlatego chcialam z nim byc-bo byl zazdrosny i przez to czuc bylo ze mu
                                                    zalezy.
                                                    Po zwiazku totalnie bez zazdrosci to bylo potrzebne...
                                                    No teraz wiadomo ze juz troche zazdrosc meczy...
                                                  • raohszana Re: Walka ze soba:( 28.01.07, 21:30
                                                    Podejrzewam, że nawet bardzo Cię to już zaczyna meczyc - bo gdyby tak nie było,
                                                    to nie odwarzyłabyś się napisać na forum. Wiesz, mi najbardziej pomagało
                                                    wygadanie się komuś, kto rozumiał. Czasem całe noce siedziałam i gadałam :)
                                                  • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 28.01.07, 21:34
                                                    Rozmowa pomaga to wszytsko glebiej zaanalizowac ale bez nerwow, na spokojnie;)
                                                    Napisalam tutaj bo chyba przyjaciolka ma juz dosyc sluchania naszych wzlotow i
                                                    upadkow wiec przestalam ja meczyc, choc brakuje mi Jej...
                                                    Ale dzieki ze Ty sluchasz i pomagasz;*
                                                  • raohszana Re: Walka ze soba:( 28.01.07, 21:41
                                                    Ja to rozumiem, wiec słuchać i pomoc na ile się da chcę :)
                                                    Trzeba się wspierać ;*
                                                  • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 28.01.07, 21:47
                                                    Wiesz to jest tak... Ja nie chce z Nim zerwac przez klotnie i wogole jakos tak
                                                    agresywnie konczyc ten zwiazek.
                                                    Chcialabym zeby to sie w nas wypalilo i zebysmy byli tego swiadomi... a z nas
                                                    sie to nie wypala, ani ze mnie, ani z Niego mimo wszytsko.
                                                    Kiedys mi powiedzial ze jestem dla Niego kobieta z ktora chcialby zalozyc
                                                    rodzine ale przez to ze sie klocimy boi sie ze nawet nie bedziemy przyjaciolmi a
                                                    tego bardzo potrzebuje...
                                                    Duzo dla Niego zrobilam, wiele w Nim zmienilam i wiem ze mnie potrzebuje bo jest
                                                    swiadomy tego co bedzie z Nim gdy przestaniemy byc razem.
                                                    On byl troche inaczej chowany niz ja, cale zycie spedzil wsrod blokowisk z
                                                    kumplami ktorzy cale dnie spedzaja na obijaniu sie wlasciwie...
                                                    Dzieki mnie zauwazyl ze mozna zyc inaczej, bo jak mowi zzawsze chcial kogos
                                                    takiego znalezc kto mu pokaze inna droge.
                                                    Czuje sie poniekad za Niego odpowiedzialna i wiem ze moze to glupio brzmi...
                                                  • raohszana Re: Walka ze soba:( 28.01.07, 21:52
                                                    Rodzenstwo ma? Jak ma i najmłodszy - uciekaj byle szybciej! Wiesz, ja miałąm
                                                    niemalze identycznie - też chłopak z blokowiska, też niby wszystko się dało
                                                    zmienićm było dobrze, rodzine i dzieci i domek z ogrodkiem w myslach
                                                    widzielismy... Po jakims czasie wszystko zaczeło sie zmieniac - coraz gorzej
                                                    zaczeło sie dziac, ale tak jak i u Ciebie - nadal w nas było to COŚ. Ja
                                                    przymykałam oczy, na kompromis, aby tylko było dobrze - ale juz nigdy nie
                                                    było... On niby chciał, ale już nigdy nie zebrał sie na czyny, to były ciagle
                                                    tylko słowa... Też czułam sie odpowiedzialna i nadal troszkę czuję[wiem, co sie
                                                    z nim dzieje]jednak - nie mozna odpowiadac za cudze zycie, za to, co ta osoba
                                                    obi. Oni obaj musza zyc dalej i dac sobie rade, bo i Ty i ja zasługujemy, aby
                                                    nas szanowano i aby dla nas czyniono, a nie tylko na słowa
                                                  • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 28.01.07, 21:59
                                                    Wiem... czasem sie zastanawiam co moglby mi dac inny, czy by bardziej sie staral.
                                                    Wiesz tylko najgorsze jest to ze ja nie wyobrazam sobie byc z kims innym, Jego
                                                    znam juz na wylot, kazdy usmiech, kazdy gest... wszytsko...
                                                    Wiem ze jak z nim zerwe to bedzie ze mna bardzo zle pod kazdym wzgledem i pewnie
                                                    bardzo trudno bedzie mi kiedykolwiek juz komus zaufac tak jak Jemu.
                                                    Przy Nim jestes w 100% soba...
                                                    A co do rodzenstwa-ma, ale jest starszym bratem;]
                                                    Gdzie szukac takich na ktorych zaslugujemy:P?
                                                  • raohszana Re: Walka ze soba:( 28.01.07, 22:05
                                                    Ja sobie nie wyobrażałam w ogole - jak to może być, że ja się któregoś dnia
                                                    obudzę i pierwszą rzeczą jaką zobaczę, nie będzie jego uśmiech, nie poczuję
                                                    jego zapachu albo od razu nie będę sięgać po telefon, żeby posłąc mu cos na
                                                    dzien dobry... A jednak... Akurat zerwanie zbiegło sie z rokiem akademickim,
                                                    zajełam sie sobą, przyjaciołkami[taki wypad, same kobitki plus czareczka miodku
                                                    pitnego - jest supoer!]. Kochałam go bardzo, był dla mnie najlepszy i w ogole
                                                    co to mogło byc za zcie bez niego? Po tych kilku miesiacach wyszło z niego
                                                    wszystko, zauwazyłam jaki jest - jak bardzo mało ja dla niego znaczyłam, jak
                                                    duzo ustepowałąmaby tylko mojemu kochaniu było dobrze... Nie warto było. Ja tak
                                                    uwazam. Nie warto dac siebie komus, kto juz tego nie chce.
                                                    Jak to gdzie? Wszedzie! Ja z racji tego, ze w miescie sporym bywam co dzien
                                                    pawie to widuję całkiem sporo ciekawnych ^^
                                                  • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 28.01.07, 22:10
                                                    ja tez w miescie sporym mieszkam;)
                                                    Pamietam jak bylo kiedys- wielu kolegow, spotkania, a to kawka a to herbatka a
                                                    to spacerek, imprezy-kolezanka mi mowila ze rozsiewam feromony.
                                                    Gdy On sie pojawil zniknela cala moja pewnosc siebie tzn bylam pewna ale tylko
                                                    dla Niego. Poza tym ja nawet nie zauwazam na ulicy przystojnych facetow:P
                                                    I znow wszytsko zaczynac od poczatku? eeee... niee.. ja nie umiem byc sama;/
                                                    Dobra ja zmykam dzisiaj juz bo musze sie wreszcie wyspac po tych nocach
                                                    nieprzespanych...
                                                    Dobranoc i 3maj sie;)
                                                    Odezwe sie jutro;)
                                                  • raohszana Re: Walka ze soba:( 28.01.07, 22:13
                                                    Eee tam, umiesz byc sama, tylko sie boisz trochę^^
                                                    Do jutra :) Dobranoc
                                                  • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 29.01.07, 12:49
                                                    Witam dzisiaj;)
                                                    Nio mowie Ci ze nie umiem, zawsze z kims bylam.
                                                    Potrzebuje obecnosci faceta, potrzebuje przyjazni z facetem.
                                                    Nawet jesli bylam sama to mialam przyjaciela (ale przyjaznie damsko meskie nie
                                                    istnieja)
                                                  • raohszana Re: Walka ze soba:( 29.01.07, 12:56
                                                    A ja uparcioe wmawiam, ze umiesz^^
                                                    Jak nie istnieją jak istnieją? Mam psiapsiela i jakos od paru lat się
                                                    przyjażnimy:)
                                                    To się kumpluj też z babami. Na pewno znajdzie się jakaś o męskim podejsciu do
                                                    spraw.
                                                  • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 29.01.07, 12:59
                                                    Ee tam baby to sa baby: kloca sie, zazdroszcza sobie i wogole..
                                                    Mialam przyjaciolke dobra ale jakos teraz widze ze sie wykrusza:(
                                                    I nie powiesz mi ze z tym przyjacielem nigdy Cie nic nie laczylo? albo ze nie
                                                    myslalas jakby to z Nim bylo? albo zadne z Was nigdy nic nie czulo do drugiego?
                                                  • raohszana Re: Walka ze soba:( 29.01.07, 13:13
                                                    Kurde, to jakies dziwne te baby znasz^^
                                                    Włąsnie tak Ci powiem - nigdy nic nas nie łączyło, nie myslałam jakby z nim
                                                    było i zadne z nas nic nie czuło do drugiego. On ma dziewczynę, ja róznie.
                                                    Jestesmy jak brat i siostra, nie ma i nie bedzie szans zeby cos było, za bardzo
                                                    jetesmy ze soba zwiazani w inny sposob :)
                                                  • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 29.01.07, 13:16
                                                    No to faktycznie jest dobry przyklad, ale kto wie co bedzie w przyszlosci:P
                                                    Ja po prostu uwazam ze predzej czy pozniej konczy sie w....;)
                                                    A no moze napewno te baby sa dziwne...
                                                  • raohszana Re: Walka ze soba:( 29.01.07, 18:50
                                                    Nic nie bedzie^^ Ani ja jego nie pociagam ani on mnie[zupełnie nie w moim
                                                    typie] :)
                                                    Baby nie sa dziwne, tylko czasem je zrozumiec trudno... Czasem jest bol, bo
                                                    podobno ja zbyt mesko mysle i nijak nie potrafie skapnac czasem o co chodzi
                                                    moim przyjaciołkom :>
                                                  • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 29.01.07, 21:32
                                                    Heheh to moze ja dlatego rozumiem co do mnie piszesz;P
                                                  • raohszana Re: Walka ze soba:( 30.01.07, 18:07
                                                    Myślę, ze to bardzo prawdopodobne :]
                                                  • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 31.01.07, 17:15
                                                    Witam spowrotem:)
                                                    Musze Ci powiedziec ze moj chlopak chyba cos zrozumial i jest jakby...lepiej:)
                                                    a co u Ciebie?
                                                    Pozdrawiam
                                                  • raohszana Re: Walka ze soba:( 31.01.07, 17:22
                                                    We're back :)
                                                    Nie napalaj się od razu, poczekaj co będzie dalej.
                                                    a u mnie sesja :)

                                                    Pozdr
                                                  • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 31.01.07, 17:27
                                                    A to oby byla dobrze zaliczona;)
                                                    Nie napalam sie, ale musze powiedziec ze troszke ciesze;)
                                                    wiem, wiem poczekam zeby nie bylo ze sie nastawie na dobre a tu bach...
                                                  • raohszana Re: Walka ze soba:( 31.01.07, 18:30
                                                    :)
                                                    W sumie niby zacząc najłatwiej - pokazać, ze się coś robi, postarac sie na
                                                    pokaz... gorzej z kontynuacją jakoś tak. Zobaczymy, jak to będzie, może i
                                                    trafiło cos do niego^^
                                                    Chociaz po tym co tu czytam i jakie mam przykłądy z zycia to coraz mniej wierzę
                                                    w facetów :]
                                                  • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 31.01.07, 18:34
                                                    Oj ale Ty jestes anty nastawiona na facetow:P
                                                  • raohszana Re: Walka ze soba:( 31.01.07, 18:37
                                                    Zaraz tam 'anty' :P
                                                    Lenie to są, większe niż ja :>
                                                  • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 31.01.07, 18:39
                                                    Ale lenistwo nie przekresla faceta wg mnie;)
                                                    jestes anty tylko sie przyznac nie chcesz;>
                                                  • raohszana Re: Walka ze soba:( 31.01.07, 19:13
                                                    Za to niedbalstwo i niemyślenie owszem :P
                                                    Jakbym była anty to bym zadnego nie lubiła :)
                                                  • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 31.01.07, 19:23
                                                    raohszana napisała:

                                                    > Za to niedbalstwo i niemyślenie owszem :P
                                                    *Kobiety tez takie bywaja;)
                                                  • raohszana Re: Walka ze soba:( 31.01.07, 19:27
                                                    Owszem, ale to one czesciej daja z siebie wiecej i za wszelką cene starają sie
                                                    zeby 'było dobrze', nawet kosztem siebie :)
                                                  • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 31.01.07, 19:34
                                                    Bo kobiety moga miec pretensje do siebie za to ze maja sile wbrew sobie a faceci
                                                    ze wcale jej nie maja;)
                                                    Spadam stad...papa;)
    • nadinka_nadinka Re: Walka ze soba:( 28.01.07, 07:38
      wyjedz sama na tydzien i nie bierz telefonu. bedziesz daleko, bedzie ci latwiej.
      i zobaczysz, czy naprawde ci zalezy.
      • megg29 Re: Walka ze soba:( 28.01.07, 08:11
        Człowiek ma to, na co się godzi...
    • qw994 Re: Walka ze soba:( 28.01.07, 21:36
      Może świetnie odnajdujesz się w roli ofiary?
      • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 28.01.07, 21:39
        Moze...
        W sumie racja.
        On ciagle triumfuje bo ja znow przymykam oko i ide na kompromis.
        • qw994 Re: Walka ze soba:( 28.01.07, 21:49
          Znam taką osobę. Sprawia wrażenie ciągle pokrzywdzonej, skarży się bez przerwy
          i na początku rzeczywiście robi to wrażenie. Teraz doszłam do wniosku, że ona
          odnajduje się w takim układzie. I to nie tylko ona-jej facet, ale i innych.
          • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 28.01.07, 21:51
            czyli jaka jest naprawde...
            Ja sie nie skarze wiecznie, umiem byc szczesliwa tak samo z Nim jak i z innymi:)
            Wiec moze nie jestem takim samym przypadkiem:D
            • qw994 Re: Walka ze soba:( 28.01.07, 21:53
              Tego nie wiem, ale skoro to, co opisałaś, powtarza się ciągle... to warto się
              zastanowić.
              • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 28.01.07, 22:00
                eee ja nic nie wiem ;/ juz sie gubie w tym swoich myslach
    • sekretka1 Re: No to teraz we dwie mamy ten sam problem he he 28.01.07, 22:18
      • grzeszny-aniol Re: No to teraz we dwie mamy ten sam problem he h 29.01.07, 12:57
        No to zawsze razniej:)
        a co sie dzieje u Ciebie w zwiazku?
    • emae Re: Walka ze soba:( 29.01.07, 10:15
      Aż dziwne, że nie ja to pisałam... Gdybym miała skłonności do teorii
      spiskowych, uznałabym, że któraś moja kumpela chce mi pomóc na forum :) Moja
      sytuacja jest strasznie podobna (też duże miasto, też jest starszym bratem,
      pretensje miał o to samo :( ) Dziwnie mi się to czyta, wszyscy radzą: zakończ,
      zerwij, a ja bym nie chciała... Podobnie zresztą jak Ty. Zresztą u mnie nie
      jest chyba tak źle jak u Ciebie, w ogóle jestem z nim szczęśliwa, tylko
      czasem... trochę... smutno... Ale mam taki drobny plan, to czy go wprowadzę w
      życie zależy od Niego.
      • raohszana Re: Walka ze soba:( 29.01.07, 11:27
        To może ja powołam grupę wsparcia, skoro jest tyle dziewczyn z podobnymi
        problemami? :)
        • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 29.01.07, 12:54
          A to chyba nie bylby glupi pomysl:D
          zalozymy grupe terapeutyczna.
          Moze nawet facetow zaprosimy z podobnymi problemami? w koncu przyda sie meskie
          spojrzenie na sprawe;)
          • raohszana Re: Walka ze soba:( 29.01.07, 12:57
            Jak się przyplącze jakiś to pewnie, że go bierzemy^^ Ja mam uprawnienia do
            prowadzenia grup terapeutycznych[zawsze sie zastanawiałąm, a po cholere mi to^^]
            i możemy działac :D
            • grzeszny-aniol Psycholog? 29.01.07, 13:02
              mamy psychologa na forum?:P
              • raohszana Re: Psycholog? 29.01.07, 13:16
                Poniekąd :P Mgr z tego jeszcze nie mam, ostrez sobie zabki, na razie mam tylko
                uprawnienia do grup wsparcia[szkolenia w ramach pracy w stowarzyszeniu]. Kursy
                i inne takie. Na psychologi owszem wyznaję się, ale jestem samoukiem, wiec
                terapii bym sie raczej nie podjęła :)
                Ok, ja wybywam na uczelnię, napisze coś jeszcze później

                Papa, trzymajcie się dzielnie kobietki, Ty Aniołku w szczegolnosci
                • grzeszny-aniol Re: Psycholog? 29.01.07, 13:21
                  o to widze ze podobne zainteresowania mamy;]
                  • raohszana Re: Psycholog? 29.01.07, 18:48
                    Jak ciekawie się złożyło ;]
      • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 29.01.07, 12:51
        U mnie tez nie jest tak zle, czasem pewne rzeczy wychodza pod wlpywem chwili tak
        jak ten post. Nie chce z nim zerwac wlasciwie... tzn chyba ze nie bedzie innego
        wyjscia..
        jaki masz plan? podzielisz sie;)?
        • emae Re: Walka ze soba:( 30.01.07, 10:25
          Trochę pisania będzie... Ech, szalona jestem :)
          Obiecał mi coś. Obiecał nawet, nie przymuszany, że zrobi to w określonym
          terminie. Chodzi o coś ważnego, związanego z wspólną przyszłością, którą
          planujemy. Jeśli tego nie zrobi.... Pokaże, że tak naprawdę mu nie zależy, że
          to nie jest dla niego ważne. Można powiedzieć, że go sprawdzam. Nie wiem, czy
          to dobre, w sumie kocham go, nie powinnam traktować miłości "jak kontraktu".
          Ale nie chcę stać się kolejną z tych płaczących na tym forum, że "mój chłopak
          zostawił mnie po dziewięciu latach". Albo wszystko, albo nic.

          Co by nie było, nie chcę być okrutna. Niedługo (za jakieś pół miesiąca) będzie
          taka fajna data, zaproszę go wtedy gdzieś, gdzie jeszcze nie był, żeby z tym
          miejscem nie wiązały się żadne wspomnienia. Będzie miło. Przypomnę mu o
          obietnicy, zasygnalizuję, że może być źle, jeśli to zaniedba.

          Potem... liczę na happy end. Ale w razie najgorszego, pójdę kiedyś do niego pod
          jego nieobecność. Zabiorę rzeczy (nie mam ich dużo, więc to nie będzie
          drastyczne), posprzątam. Prawdopodobnie mnie zastanie. Nie będę trzaskać
          drzwiami, spędzimy miły wieczór. Przypomnę mu jeszcze raz, dam mu szansę na
          naprawienie tego.

          Jeśli nie naprawi... Zabiorę go gdzieś, to będzie jakieś dwa dni później. Nie
          wymyśliłam jeszcze, czy to będzie jakieś miejsce, które znamy, czy jakieś nowe.
          Chciałabym, żeby nie wiązało się ze wspomnieniami, żeby nie widywał go zbyt
          często, jakieś takie miejsce oderwane od rzeczywistości. I wtedy powiem. Ciężko
          będzie. Mam nadzieję, ze w ogóle do tego nie dojdzie.

          A dzisiejszą noc spędziłam z nim, mówił takie piękne rzeczy... W ogóle nie
          powinnam rozważać tego planu :)
          • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 31.01.07, 17:19
            Kurcze Ty to dopiero masz sile;)
            Czasem wydaje mi sei ze warto jednak sie starac, przynajmniej jesli nie doceni
            bedziesz wiedziala ze zrobilas wszytsko co moglas.
            No u mnie tez troche lepiej, moze jednak do facetow cos dociera;P?
            3maj sie cieplo:)
    • grzeszny-aniol Ale mnie wkurzyl;/ 01.02.07, 19:04
      Dzisiaj widzielismy sie doslownie jakies 7 min bo jechal do pracy i chwile na
      przystanku sie widzielismy (dluzej czekalam na niego niz go widzialam)
      Pyta sie czy widzimy sie jutro a ja mowie ze jak ma czas, a on ze nie wie bo na
      silownie chyba pojdzie.
      Jesli wybierze silownie a nie mnie na piatkowe popoludnie to go zabije!!! :/
      • grzeszny-aniol Wybral silownie 02.02.07, 20:40
        Rozumiecie? zamiast milego piatkowego popoludnia ze mna wybral silownie!
        Mi zalezalo na tym spotkaniu ale postanowilam ze koniec z robieniem z siebie
        idiotki...
        Napisal ze o 19 mozemy sie spotkac... o 19 to on mnie moze pocalowac w...;)
        poszlam sobie spokojnie na zakupy a on sie wkurzyl:D wreszcie mi sie udalo:D
        • raohszana Re: Wybral silownie 02.02.07, 21:03
          Korci powiedziec - a nie mówiłam :P
          • grzeszny-aniol Re: Wybral silownie 02.02.07, 21:08
            A no mowilas;)
            szczerze mowiac jak sie dowiedzialam ze wybral silownie to sie nie zdziwilam,
            potem pomyslalam o Tobie i stwierdzilam ze musze byc silna i to po prostu olac:)
            • raohszana Re: Wybral silownie 02.02.07, 21:12
              Cieszę się, że się na coś przydałam :)
              A olej buca i świetnie się baw, to najlepsze co możesz zrobić
              • grzeszny-aniol Re: Wybral silownie 02.02.07, 21:14
                no wlasnie mam straszna ochote sie dzisiaj swietnie bawic...trzeba by na jakas
                impreze isc;P
                ale kurde... ja zawsze cos robie z mysla o nim...poszlam na zakupy i kupilam
                album na zdjecia dla niego, tzn na walentynki mu chce zrobic taki ladny;)
                • cioccolato_bianco Re: Wybral silownie 02.02.07, 21:18
                  ale dlaczego o 19 sie nie chcialas z nim spotkac? wczesniej on silownia, ty
                  zakupy... a pozniej wieczor razem ;)
                  • grzeszny-aniol Re: Wybral silownie 02.02.07, 21:19
                    bo bysmy spedzili pewnie jakies 2 godziny razem....;/
                    • cioccolato_bianco Re: Wybral silownie 02.02.07, 21:22
                      ktore z was o 21 musi byc w domu? ;)
                      • grzeszny-aniol Re: Wybral silownie 02.02.07, 21:24
                        Zadne z nas nie musi ale ani ja nie lubie przesiadywac u Niego do pozna ani on u
                        mnie;/ mieszkamy z rodzicami wiec jakos tak niewypada wg mnie...
                        A poza tym on ma mi łaskę robic ze sie ze mna spotka?
                        Ja bym to inaczej rozegrala...poszla na silownie wczesniej a pozniej miala
                        wiecej czasu:) ale on wolal spac do 15 (brak mi wyrozumialosci, bo po nocce byl)
                        • cioccolato_bianco Re: Wybral silownie 02.02.07, 21:25
                          nooo... zawsze sie mozna spotkac na miescie, isc razem na impreze etc.
                          • raohszana Re: Wybral silownie 02.02.07, 21:26
                            Ile tak można? Koleś nie chciał, to kit mu w ucho. Woli siłownie niż
                            dziewczynę - no to chyba jakieś priorytety ma nie w tę stronę :)
                            • cioccolato_bianco Re: Wybral silownie 02.02.07, 21:27
                              ja mam inne zdanie, ale nie moj chlop, nie moj problem ;)
                            • grzeszny-aniol Re: Wybral silownie 02.02.07, 21:29
                              No wlasnie ja ostatnio sie czuje jakby silownia byla jego kochanka:P
                              Powaznie mowie:D
                              no przeciez kto to widzial zeby konkurowac z silownia? no ok, chce dbac o cialo
                              ale bez przesady...
                              • raohszana Re: Wybral silownie 02.02.07, 21:30
                                Wykręca się jak może. Powiedzieć wprost nie umie, ze mu sie nie chce starać i
                                tyle.
                                O ciało należy dbać, ale rozwiązać to można inaczej niż izolujac sie od
                                kobiety :/
                                • grzeszny-aniol Re: Wybral silownie 02.02.07, 21:33
                                  No jak sie łaskawie ze mna spotka zamiast isc na silownie to mowi "znow nie
                                  bylem na silowni..."... Tragedia prawda?:P
                                  • raohszana Re: Wybral silownie 02.02.07, 21:34
                                    Oj straszna, jak on może z taką tragedią żyć?! :P
                                    A poważnie - to czyste chamstwo i prostactwo, tudzież buractwo! Powiedz mu
                                    proszę ode mnie, że troki od kaleson z niego, a nie męzczyzna!
                                    • grzeszny-aniol hehehehe 02.02.07, 21:36
                                      heheh przekaze:)
                                      Kiedys mi mowil gdy byl z jakas tam laska to pod koniec zwiazku zawsze sie
                                      liczyla silownia i koledzy... u nas powoli tez tak zaczyna byc, ze ja jestem
                                      gdzies na dalszym koncu....
                                      Moze podejmuje decyzje?
                                      • raohszana Re: hehehehe 02.02.07, 21:41
                                        "Podejmowanie decyzji" może się ciagnąc w nieskończonośc. Ja musiałam sama
                                        kopnąc, bo ten sie zdecydowac nie mogł 'ja Cie tak kocham, ale wiesz, teraz to
                                        ja ide na impreze, bo koledzy, a jutro jade tam bo sie z tym umowiłem, a w
                                        ogole w ten weekend sie nie widzimy, bo musze jechac do tego, a potem mam
                                        siłke, a później gadam z tym..." i tak ciagle. Przestajesz sie liczyc, sama go
                                        kopnij w rzyć :)
                                        • grzeszny-aniol Re: hehehehe 02.02.07, 21:43
                                          Jak juz wczesniej pisalam wole poczekac az to wszytsko tak samo zgasnie...
                                          No moj w sumie poza silownia i czasem kumplami nie robi wymowek. Na imprezy beze
                                          mnie nie chodzi itd, poza tym zawsze wiem co robi...
                                          • raohszana Re: hehehehe 02.02.07, 21:46
                                            To się naczekasz :)
                                            Znow racjonalizujesz :) Usprawiedliwiasz go - tym sposobem umniejszasz włąsne
                                            potrzeby. Ja wiem, ze to cholernie trudno zacząc dbac o siebie - bo w koncu to
                                            ten ukochany, najcudniejszy, jemu ma byc dobrze. Trzeba, bo Ty się liczysz.
                                            • grzeszny-aniol Re: hehehehe 02.02.07, 21:48
                                              No ale ja juz to wiem i nie mialam zamiar racjonalizowac, tylko porownac Twojego
                                              ex'a z tym moim dziwnym typem.
                                              Swoja droga powiedzial ze mam sie dzisiaj nie odzywac, pewnie sie zali kolegom
                                              jaka to zla laske ma:P (a koledzy ze swoimi laskami tylko dla seksu napewno go
                                              zrozumieja)
                                              • raohszana Re: hehehehe 02.02.07, 21:52
                                                Trochę racjonalizujesz - ten fragment 'no tylko te wymowki i czasem, a tak
                                                to..." ^^ Znam ten bol, ja swojego nawet jak mnie olewał to potrafiłam
                                                wytłumaczyc :)
                                                Obaj to dziwne typy :D
                                                Bardzo go zrozumieją i mu na pewno wytłumacza, zeby sobie taka dla seksu
                                                znalazł, miałby czysty układ i bez smecenia :P
                                                • grzeszny-aniol Re: hehehehe 02.02.07, 21:55
                                                  Jesli tak to przynajmniej bede miala powod zeby go znienawidzic a poza tym zeby
                                                  uwazac go za totalnego durnia:)
                                                  Bo gdyby Ci jego wspaniali koledzy wiedzieli jak sie potrafi zakochac przy
                                                  dziewczynie to pewnie by go wysmiali bo wiadomo "przeciez nie wypada byc milym
                                                  dla kobiety" w ich mniemaniu:)
                                                  • raohszana Re: hehehehe 02.02.07, 22:03
                                                    Z jakimi matołami on się zadaje, ło matko... Nie no, kobiete to za włosy i do
                                                    jaskini :)
                                                  • grzeszny-aniol Re: hehehehe 02.02.07, 22:06
                                                    nie no wiesz kolegow sprowadzilam akurat do jednego aspektu:) pogadac sie z nimi
                                                    tez da;)
                                                    Ale wiesz... z nimi tez musze konkurowac wiec zlosc sie rodzi...;/
                                                  • raohszana Re: hehehehe 02.02.07, 22:08
                                                    Konkurowanie z kolegami to przegrana sprawa... niestety... Jak juz do tego
                                                    dochodzi to jest naprawdę źle.
                                                    Ja nie wiem, czemu te chłopy tak mają?
                                                  • grzeszny-aniol Re: hehehehe 02.02.07, 22:10
                                                    no ja wlasnie tego nie wiem. Ja nigdy nie zmuszalam go do konkurowania z
                                                    kolezanka (no chyba ze w bardzo skrajnych wypadkach)
                                                  • raohszana Re: hehehehe 02.02.07, 22:25
                                                    Wiesz, dziewczyna/kobieta odwołą spotkanie bo np. przyjaciołce zalało
                                                    mieszkanie albo zachorowała i potrzebuje pomocy. A chłop to odwoła bo koleś
                                                    japę pod blokiem drze, bo mu brakuje 30 groszy na piwo i przy okazji razem
                                                    posiedzą i pogadaja głupoty :/
                                                  • grzeszny-aniol Re: hehehehe 03.02.07, 11:02
                                                    Moj jeszcze tak nie robi... jeszcze;P
                                                  • raohszana Re: hehehehe 03.02.07, 11:57
                                                    Kwestia czasu :P
                                                  • raohszana Re: hehehehe 03.02.07, 12:06
                                                    A tak w ogóle to jest tylko jeden, najbardziej meski i najlepszy męzczyzna -
                                                    właśnie wyżera mi kaszkę bananową z miseczki i cały nosek sobie upaprał :)
                                                  • grzeszny-aniol Re: hehehehe 03.02.07, 12:22
                                                    uuuu jak slodziascie;)
                                                  • raohszana Re: hehehehe 03.02.07, 12:26
                                                    Bardzo, zwłaszcza, że się zsadzić z kolan nie bardzo daje... Dobrze, ze chociaż
                                                    tę kaszkę wcina, bo na papu wybredny jak żaden i nic nie chce jeśc, procz kilku
                                                    rzeczy, w dodatku za bardzo kalorycznych :) Jeszcze troszkę a nie dam rady go
                                                    podniesc, a mu dopiero na trzeci roczek idzie :)
                                                  • grzeszny-aniol Re: hehehehe 03.02.07, 12:28
                                                    I komu ukradalas takiego kochanego dzieciaczka?
                                                    Chyba nie Twoj:P
                                                  • raohszana Re: hehehehe 03.02.07, 12:29
                                                    Pewnie, że mój i nikomu nie oddam! Tyle, że nie dzieciaczek - kocurek moj :)
                                                  • grzeszny-aniol Re: hehehehe 03.02.07, 12:30
                                                    No a ja juz myslalam ze dzieciaczka masz:P
                                                    a kocurek to jak najbardziej - przynajmniej jest wierny:)
                                                  • raohszana Re: hehehehe 03.02.07, 12:32
                                                    Szczęśliwie obeszło się :) Brr.. jak ja pomysle, ze byłym mogłabym miec
                                                    dzieci... arrghhh!
                                                    Najlepszy z najlepszych mężczyzn :) Wszystkie cechy ma - dopomina sie o papu,
                                                    żada czułosci nie zważajac na to, co robisz, mruczy jak sie go głaszcze i w
                                                    dodatku nie zostawia brudnych skarpetek nigdzie - ideał męzczyzny ;)
                                                  • grzeszny-aniol Re: hehehehe 03.02.07, 12:33
                                                    a przede wszytskim... nie marudzi:)
                                                  • raohszana Re: hehehehe 03.02.07, 12:38
                                                    Nie marudzi? Jak to - nie marudzi? Marudzi^^
                                                  • grzeszny-aniol Re: hehehehe 03.02.07, 12:39
                                                    a jak wyglada marudzenie Twojego kota?:)
                                                  • raohszana Re: hehehehe 03.02.07, 12:42
                                                    Podobnie jak marudzenie facetów - szturcha mnie łebkiem, łapką, turla sie po
                                                    mnie i pomiaukuje[bo on nie bardzo umie maiuczeć tak prawdziwie]. Zupełnie jak
                                                    facet, a ile mniej z nim zachodu - i nie ma problemów z kolegami ani siłownią
                                                    ani w ogole z niczym prawie :)
                                                  • grzeszny-aniol Re: hehehehe 03.02.07, 12:43
                                                    tylko ze sika do kuwety:]
                                                    czyli...kocha Cie bezwgledu na wszytsko:)
                                                  • raohszana Re: hehehehe 03.02.07, 12:46
                                                    Czyli nie ma kłopotu z deską i jej podnoszeniem/opuszczaniem :)
                                                    Aha :) I jak tu nie kochać takiego męzczyzny? :)
                                                    Swoją drogą moj były był o niego zazdrosny :P
                                                  • grzeszny-aniol Re: hehehehe 03.02.07, 12:47
                                                    Ten twoj byly to juz wogole mial patologiczne zachowania jak byl zazdrosny o kota;|
                                                  • raohszana Re: hehehehe 03.02.07, 12:50
                                                    On w ogóle to jedna wielka patologią :P
                                                    Zazdrosny był pewnie dlatego, ze na kota nigdy nie zdarzyło mi się wrzeszczec i
                                                    wnerwia, a na niego tak. Dziwne, bo kocur ma po nim imię, a jaki odmienny :D
                                                  • grzeszny-aniol Re: hehehehe 03.02.07, 12:52
                                                    ja bym kota nie nazwala imieniem eksa bo bym pozniej patrzec na niego nie mogla
                                                    (na kota).
                                                    Swoja droga to ciekawe-zwierzeta lepsze niz faceci, ale ze zwierzetami seksu nie
                                                    bedzie chyba uprawiac?:P
                                                  • raohszana Re: hehehehe 03.02.07, 12:57
                                                    Cóż, akurat tak się złożyło, że sę w tym samymczasie przyplątali - eks jeszcze
                                                    moim nie był, a że uzwał ładnego nicka to sobie umyśliłam, ze kocura tak
                                                    nazwe :)
                                                    Noo taak, do tego to jednak trzeba osobnika ludzkiego płci mskiej :)
                                                  • grzeszny-aniol Re: hehehehe 03.02.07, 12:58
                                                    Czyli to mialo byc tak slodko ze kotek tak samo jak chlopak sie nazywa i chyba
                                                    cos nie wyszlo:)
                                                    Dobrze ze ja nie nazwala zadnego zwierzecia imieniem chlopaka... chociaz
                                                    wlasciwie to on ma imie jak zwierze:D
                                                  • raohszana Re: hehehehe 03.02.07, 13:01
                                                    Nie^^ Po prostu to moje kocie demoniszcze nie mogło sie inaczej nazywac. Tamtem
                                                    mi po prostu przypomniał, ze istnieje sobie takie ładne imionko :)
                                                    Jak zwierze? Znaczy co, Burek czy inny Reks? :P
                                                  • grzeszny-aniol Re: hehehehe 03.02.07, 13:03
                                                    moj ma na imie jak taki ssak podobny do jelenia:D
                                                  • raohszana Re: hehehehe 03.02.07, 13:05
                                                    A to zwierzak! :P Też ma tyle futra i kopyta? :P
                                                  • raohszana Re: hehehehe 03.02.07, 13:05
                                                    Tfu, racice miało byc ^^
                                                  • grzeszny-aniol Re: hehehehe 03.02.07, 13:07
                                                    czasem kopie ale racic nie zauwazylam, a z futrem to kiepsko bo bardzo krotke
                                                    wloski ma;)
                                                    Ale jakby nie bylo to najprawdziwszy ssak:D
                                                  • raohszana Re: hehehehe 03.02.07, 13:10
                                                    Buuu, to ja wole takie ssaki z długimi grzywami :)
                                                    Ssak, w dodatku ssamolubny :P
                                                  • grzeszny-aniol Tak zmieniajac temat... 03.02.07, 13:12
                                                    Wlasnie podjelam taka mala egoistyczna detoksykcje i jestem z siebie dumna;))
                                                    Chcialabym sie z nim dzisiaj spotkac i pogadac sobie tak milo ale nie! dam rade:))
                                                  • raohszana Re: Tak zmieniajac temat... 03.02.07, 13:14
                                                    To gratuluj! Wreszcie coś dla siebie :) Znajdź sobie jakieś zajecie miłe albo
                                                    pojdź na kawe z kumpelą, ja zawsze jak jestem z psiapsiołami to nie myslę wcale
                                                    o facetach ani problemach:)
                                                  • grzeszny-aniol Re: Tak zmieniajac temat... 03.02.07, 13:15
                                                    Mam duzo nauki wiec to mnie napewno pochlonie a bedzie duzo bardziej ambitne niz
                                                    zameczanie sie ze nie dzwoni:)))
                                                  • raohszana Re: Tak zmieniajac temat... 03.02.07, 13:16
                                                    Zdecydowanie, i więcej pożytku przyniesie. Same korzyści :)
                                                    Dobra, ja zmykam, bo siedze i pisze, miast brać się do roboty :)
                                                    Do zobaczenia!
                                                  • grzeszny-aniol Re: Tak zmieniajac temat... 03.02.07, 13:17
                                                    milej soboty :)))
                                                  • raohszana Re: Tak zmieniajac temat... 04.02.07, 00:02
                                                    W miarę udana była :)
                                                    A jak u Ciebie? Czy wytrzymałas bez chłopaka i on bez Ciebie?
                                                  • grzeszny-aniol Re: Tak zmieniajac temat... 04.02.07, 12:08
                                                    Przeczytaj moj watek "bez komentarza..." :((((((
                                                  • raohszana Re: Tak zmieniajac temat... 04.02.07, 14:52
                                                    Taaa, przeczytałam... Głupek, kopa mu w rzyć :)
                                                  • grzeszny-aniol Re: Tak zmieniajac temat... 04.02.07, 14:54
                                                    Po co sie wysilac z tym kopaniem:P
                                                  • raohszana Re: Tak zmieniajac temat... 04.02.07, 14:57
                                                    Fakt, nie jest wart wysiłku :D
                          • grzeszny-aniol Re: Wybral silownie 02.02.07, 21:27
                            No wlasnie: mozna.
                            W Jego przypadku mozna gdy ma pieniadze a ze ich chwilowo nie ma to nie mozna;/
                            Poza tym stwierdzi ze nie pije (ach przez silownie) wiec na impreze nie pojdzie.
                            Dziwny z niego czlowiek cos ostatnio:(
                            • raohszana Re: Wybral silownie 02.02.07, 21:28
                              Nie pije to na impreze nie pojdzie? Ależ debilny wykręt!
                • raohszana Re: Wybral silownie 02.02.07, 21:19
                  To wybywaj :) Jakeś z np. Wawy to wybor masz naprawdę poteżny. Podobnie z
                  Poznaniem, a i w Katowicach mozna sie nezgorzej zabawić :) Jak w reszcie miast
                  to nie wiem, bo nie zdarzyło mi się mieszkać :D
                  A po cholere? Jeszcze go po łebi głaszczesz jak on jest nidobry?
                  • grzeszny-aniol Re: Wybral silownie 02.02.07, 21:21
                    A no w Poznaniu wiem ze wybor potezny:D w koncu moje miasto:P
                    A ja wlasnie nie wiem...podswiadomie kupilam ten album:/
                    • raohszana Re: Wybral silownie 02.02.07, 21:25
                      To jakiś czas mieszkałyśmy w tym samym miescie :P
                      Wcale mu nie dawaj, zostaw sobie. Powinnaś troszczyć sie o siebie i siebie
                      rozpieszczać
    • este78 Re: Walka ze soba:( 04.02.07, 13:28
      skad ja to znam mam to samo, znowu się z nim pokłócilam i znaowu sobie obiecuję
      ze nie wyciąnę piewsza ręki,nie będe błagać ele jestem chyba za słaba na to. Za
      kilka miesięcy ma byc nasz ślub, ale chyba nic z tego nie będzie, przestaję już
      wierzyć w miłośc
      • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 04.02.07, 13:30
        ja dzisiaj przestalam...
        Slub? tez o tym mowil:)
        Nie odzywaj sie! ja sobie dzisiaj juz na to pozwalam i od dzisiaj dosc robienia
        z siebie idiotki!
        Trzymaj sie!
        • este78 Re: Walka ze soba:( 04.02.07, 16:47
          odezwał się pierwszy napisał maila, wygląda na to ze slubu nie będzie ,
          prawdopodbnie jeszcze dzisiaj zwrócę mu pierśionej=k, nie umiem bez niego zyć,
          ale bede musiała, najgorsze ze teraz sama musze chodzic i odwoływac wszedzie
          ślub wesele
          • este78 Re: Walka ze soba:( 04.02.07, 16:49
            dowiedziałm, z się ze ma watpliwości i ze mysli cały czas o tym co będzie gdy
            spotka "lepsza " ode mnie. wniosek chyba jedne: najwyraźniej nigdy mnie tak
            naprawde nie kochał i wiem tez jedno żadna go nie pokocha tak jak ja będzie
            tego zalował do końca zycia ale jego wybór
            • grzeszny-aniol Re: Walka ze soba:( 04.02.07, 18:09
              To jest takie straszne jak facet z ktorym wiazesz przyszlosc w pewnym momencie
              mowi ze moze na swiecie istanieje jakas lepsza niz Ty:(
              Naprawde Ci wspolczuje i w tym wypadku niewiele mozna powiedziec...
              Pociesz sie tym ze lepiej teraz kiedy jeszcze slubu nie macie, niz pozniej
              kiedys by byly np dzieci..
              3maj sie cieplo!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka