zielona.ona
04.02.07, 15:18
:(
Spotykalam sie z takim jednym facetem przez niecale 4 miesiące....
Uznalam ze jednak to nie to czego szukam..., zaniepokoily mnie jego pewne
"nawyki" [ ciagle kontrole "gdzie jestes? z kim z czym? co robisz" itp.,
miliony smsow dziennie i telefonow, "rozliczanie z czasu" czyli "jeszcze nie
dotarlas do domu??? przeciez prace skonczylas o 16.00 starczy ci pol godziny
na dojazd a juz jest 16.40!!!" - paranoja po prostu... :(
Plus pare innych rzeczy - ktore kazaly mi uznac ze facet nie jest na poziomie
jaki bym sobie zyczyla u mezczyzny :-/
Zerwalam - tym bardziej ze poznalam innego faceta - w ktorym sie mocno
zakochalam i chcialam byc po prostu fair [ ale zerwalabym nawet gdyby nikt
nowy sie nie pojawil... poziom kultury jaki wyszedl z "bylego" (na pocz. sie
niezle maskowal) byl na poziomie stadionu i bazaru 10-lecia :(:(:(]
Zerwanie z Nagabem - bylo dosyc mocne (musialam tak, bo zadne subtelne
sposoby i aluzje nie dawaly rezultatu) i lekko brutalne - powiedzialam ze
koniec, ze nic nie bede wyjasniac , ze go nie chce widziec na oczy , ze
zegnam... i prosze by wiecej sie mnie nie czepial i nie szukal kontaktu...
Walczylam 3 tygodnie zeby uszanowal te decyzje - byly telefony, maile -
klimaty na zmiane od nienawisci do wyznawania "milosc"
Od "pozalujesz ty (piiiiip...)"[cenzura ;)] do "daj mi jeszcze raz szanse -
bardzo cie kocham sloneczko ty moje."
Udalo sie - juz nie pisze, nie dzwoni, wogole nie mamy kontaktu ale....
okazalo sie ze ... robi cos innego :(
Otoz - opowiada na prawo i lewo - jaka to ja suka i swinia. To raz.
Opowiada ktokolwiek mu sie nawinie -jaka bylam w lozku, co lubilam co nie
(:(:(:(:( ], opowiada rzeczy ktore sa moimi prywatnymi sprawami i sadzilam ze
skoro mu mowie to zachowa to dla siebie.
Najgorsze jest to ze nie ogranicza sie do tylko swoich znajomych ale tez
wspolnych czy wrecz tylko moich (ktorych np. widzial raz w zyciu...)
czasami gada ze wciaz jestesmy razem, ze to tylko chwilowe moje
"fochy"...(sic!!!!)
Jestem wsciekla - i bezradna :(
najgorsze jest to ze... po porstu boje sie ze to wszystko dotrze do mojego
obecnego Mezczyzny na ktorym bardzo mi zalezy...
Nie znaja sie, TEORETYCZNIE nie powienien do niego dotrzec ale... chyba juz
wpadam w paranoje.
Nie chce zeby moj obecny partner wysluchiwal tych bzdur... :(
Wierze oczywiscie ze jesli jednak by sie tak stalo - to mu nie uwierzy i zaufa
mi.
ale... zawsze jakis niepokoj jest - ze zaufanie zostanie nadszarpniete:(
A pozatym nie chce mieszac go w to "bagienko" i narazac na kontakt z kims kto
prezentuje poziom dna i metra mułu. :( [ chyba tez zle o mnie swidczy ze z
kims takim przez chwile bylam :(]
Boje sie tego i wogole jestem wsciekla - czemu musze byc narazona na takie
zachowania bylego palanta i nagaba ktory nie moze sie pogodzic ze zostal
odrzucony :( ????? Czemu?????? :(:(:(:(:(
Nie wiem co robic - olac i liczyc ze mu sie znudzi i sie w koncu przymknie
czy jednak zareagowac...
Tylko tez nie mam pomyslu jak :(