Dodaj do ulubionych

Jajeczkowa sprawa

15.02.07, 16:47
Cześć. Zwracam się do was z prośbą o opinię.
W skrócie sprawa wygląda tak:
Moja starsza siostra, która od kilku lat leczy się na bezpłodność, poprosiła
mnie o moje komórki jajowe. Jej jajeczka mają jakiś problem i nie nadają się
do zapłodnienia. Co prawda jest w kolejce po anonimowe jajeczka w banku, ale
trwa to ponoć miesiącami, a siostra zbliża się już do 40- tki.
Z jajeczka i plemników jej męża powstałby zarodek, z którym byłaby w ciąży.
Co prawda poruszyłam już tę sprawę na forum bezpłodności, jednak myślę, że nie
do końca rozumiem niektóre argumenty dziewczyn, które są właśnie po tej
"drugiej stronie" problemu. Czy komórka jajowa to tylko komórka jajowa, czy
może już dziecko? Czy dać swoje jajeczko to szczodrość, czy początek
komplikacji? czy nie dać, to rozsądek, czy egoizm? Co byście zrobiły,
gdybyście stanęły same przed taką propozycją...?
Będę wdzięczna za posty.
Obserwuj wątek
    • maialina1 Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 16:49
      Komorka jajowa dopoki nie poaczy sie z plemnikiem, jest TYLKO KOMORKĄ, nie
      zadnym dzieckiem, ani nawet zarodkiem!
      A i po polaczeniu sie z plemnikiem jeszcze nic pewnego, choc obroncy "zycia"
      twierdza ze to juz "dziecko".
      • maialina1 Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 16:52
        Obawiam sie ze twoje watpliwosc wyplywają z nieprawdilowego wyobrazenia komorki
        jajowej. Ona nie ma raczek ani nozek, ani mozgu, ani nawet serca, NIE MA NIC i
        jest mikroskopijnej wielkosci, to znaczy takiej ze ją widac pod mikroskopem.
        Nawet nie mozesz jej sobie polozyc na dloni, ani nawet na palcu.
        W takim przedstawieniu sprawy twierdzenie ze "to juz dziecko" zakrawa na
        beznadziejny zart.
        • maretina Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 19:11
          co mialas z bilogii?:)
          po zaplodnieniu ta komorka ma raczki, nozki, moze nawet kolor oczu wlscieielki
          komorki.
          pytanie brzmi: czy ktos umie oddac swoje dziecko komuss na wychowanie i jeszcze
          na to patrzec, czy tez nie. natomiast nie odwracajmy kota ogonem, ze komorka
          jajowa jest taka sama komorka jak kzda inna w ludzkim organizmie.
          • maialina1 Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 21:57
            maretina napisała:

            > co mialas z bilogii?:)
            Same piątki.

            > po zaplodnieniu ta komorka ma raczki, nozki,

            Gratuluję wyobraźni.
            Ja mowie o wyglądzie zewnetrznym komorki, a nie o materiale genetycznym ktory
            sie w niej znajduje, czyli tym co z niej powstanie za pare miesiecy.
            • maretina Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 22:11
              ja wspolczuje Ci brku wyobrazni. jak oddzielisz zawartosc komorki ( material
              genetyczny) od niej samej, tak zeby przekzac komorke bez tego materialu?:)
              badzmy powazni. rozumiem argument: tak dalabym, ale nie pojmuje udawania greka.
              mamy sie cofac w wiedzy i udawac, ze komorka jajowa kobiety po zapolodnieniu
              nie jesst dzieckiem dawczyni? na milosc boska, nie mozna oklamywac samej siebie.
              • hholy Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 22:19
                wspolczuje wszystkim ludziom poczetym z czystego egoizmu rodzicow zaslepionych
                instynktem macierzynskim-ktorzy chca miec dziecko ZA WSZELKA CENE
                wszystkim ludziom,ktorzy beda zyc ze swiadomoscia,ze pochodza w polowie z banku
                spermy czy z banku jajeczek
                albo gorzej-z nieswiadomoscia tego faktu
                i cale ich zycie bedzie jednym wielkim klamstwem

                • maretina Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 22:24
                  ale pojechalas. nie zgadzm sie z niczym co tu napisalas.
                  nie widze nic zlego w powiedzeniu dziecku prawdy. dlczego nie? tak samo jak z
                  adopcja.
                  starania o dziecko to walka z choroba, ktor nzywa sie nieplodnoscia. leczenie
                  to egoizm? od kiedy? ludzie wygodni i maksymalnie skoncentrowani na sobie nie
                  potrzebuja dzieci, bo dzieciom trzeb wiele poswiecic. dltego prosze, zastanow
                  sie, czy rodzice, ktorzy beda zarywali noce z niemowlakiem, ltali po gabinetch
                  lekarsskich z kazdym ktarem, oszczedzli na sobie po to by dziecku dac jak
                  najwiecej s egoistami. przeciez to nonsens! wiel drog prowdzi do rodzicielstwa.
                  jedna z nich jest adopcja komorki jajowej, zarodka czy skorzystanie z banku
                  spermy.
                  • hholy Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 22:35
                    biegajac z dzieckiem po lekarzach,poswiecajac sie dziecku ,wstajac do niego w
                    nocy itd. beda zaspokajac SWOJA potrzebe macierzynstwa-w tym widze egoizm.Skoro
                    nie sa egoistyczni,to dlaczego nie adoptuja OBCEGO dziecka?-bo chca miec SWOJE.
                    (z naciskiem na ONI i CHCA) a wiesz,takie,ktore urodzi kobieta(nawet z CUDZEJ
                    komorki czy cudzego plemnika)-bedzie BARDZIEJ "ich" niz obce dziecko.W
                    dodatku"nowka sztuka" a nie jakies tam dziecko alkoholikow.
                    oczywiscie,gdybym byla poczeta z anonimowego plemnika i komorki mojej mamy to
                    chcialabym o tym wiedziec od poczatku,a nie zyc w klamstwie.Ja nie widze nic
                    zlego w powiedzeniu dziecku prawdy,tylko widze zlo w tej prawdzie-w tym
                    podejsciu do macierzynstwa.Kim jest taki czlowiek?Produktem.A produkty sluza
                    zaspokajaniu potrzeb.
                    • maretina Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 22:39
                      to ja w takim razie z egoizmu zostalam matka. chcialam miec dziecko, bo
                      chcialam zrealizowac SWOJA potrzebe macierzynstwa. rodzac dziecko nie
                      zaspokajalam pragnien i potrzeb saiadki czy pana jozka.
                      hohoho! wiedzilam, ze za chwile ktos wyjmie z rekwa dyzurny slogn"zadoptuj", to
                      se zadoptuj. sa ludzie chccy miec SWOJE dziecko, to takie dziwne? Ty marzylas o
                      cudzym?
                      do reszty Twoich bredni ustosunkowywac sie nie bede, bo zw tak waznym temacie
                      nie zamierzam zanizac poziomu dyskusji.
                      jeszcze jedno: za dzieci alkoholikow miej pretensje do tychze a nie do
                      nieplodnych! to bedzie zrozumiale.
                      • hholy Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 22:54
                        ja nikomu nie kaze adoptowac!!!
                        to byl tylko argument na potwierdzenie tezy,ze rodzice,ktorzy chca miec dziecko
                        realizuja SWOJA potrzebe macierzynstwa!!! ja wcale nie twierdze,ze to jest
                        dziwne!ale dziwne jest tworzenie "swojego" dziecka z komorki jajowej obcej
                        kobiety,czy siostry(sic!)
                        to Ty napisalas,ze rodzice nie sa ludzmi egoistycznymi"bo lataja z dzieckiem
                        do lekarza".A lataja,bo sie boja o dziecko.A strach to uczucie nieprzyjemne(ach
                        ta ulga,gdy czteroletni chlopiec znow zaczyna roznosic dom zamiast lezec w
                        lozku z 40 st.goraczki bezradnie sie rozgladajac)
                        prawda jest taka,ze wiekszosc dzieci,ktore przebywaja w osrodkach adopcyjnych
                        pochodzi z rodzin patologicznych-a ja nie mam zadnych pretensji,ze ktos tam ich
                        nie chce adoptowac.Ja tylko stwierdzilam FAKT,ze malo kto chce takie dziecko.
                        • maretina Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 23:00
                          hholy napisała:

                          > ja nikomu nie kaze adoptowac!!!
                          poczytaj co napisalas.
                          > to byl tylko argument na potwierdzenie tezy,ze rodzice,ktorzy chca miec
                          dziecko
                          >
                          > realizuja SWOJA potrzebe macierzynstwa!!!

                          pogubilam sie w meandrch Twoich mysli.
                          adopcja ma byc argumentem na egoizm ewentualnych rodzicow?
                          >ja wcale nie twierdze,ze to jest
                          > dziwne!ale dziwne jest tworzenie "swojego" dziecka z komorki jajowej obcej
                          > kobiety,czy siostry(sic!)
                          nie zrobilbym czegos takiego, ale przyjmuje do widomosci, ze ktos moze uwazac
                          inaczej.
                          > to Ty napisalas,ze rodzice nie sa ludzmi egoistycznymi"bo lataja z dzieckiem
                          > do lekarza".A lataja,bo sie boja o dziecko.

                          wlasnie, boja sie o dziecko bo kochaja, bo sa za nie odpowiedzialni,nie lataja
                          po gabinetach lekarskich dla rozkoszy, prawda?
                          >A strach to uczucie nieprzyjemne(ach
                          >
                          > ta ulga,gdy czteroletni chlopiec znow zaczyna roznosic dom zamiast lezec w
                          > lozku z 40 st.goraczki bezradnie sie rozgladajac)
                          sugerujesz, ze normalne byloby zlmanie rak, ze dziecko pokonalo chorobe? znowu
                          sie zgubilam w tym co piszesz.
                          > prawda jest taka,ze wiekszosc dzieci,ktore przebywaja w osrodkach adopcyjnych
                          > pochodzi z rodzin patologicznych-a ja nie mam zadnych pretensji,ze ktos tam
                          ich
                          >
                          > nie chce adoptowac.
                          a ja nie ptrze na te dzieci poprzez pryzmat ich rodzicow. dziecko jest
                          dzieckiem. nie ma sensu jako kuli u nogi wieszac mu etykietke z wypisanymi
                          bledami rodzicow.

                          >Ja tylko stwierdzilam FAKT,ze malo kto chce takie dziecko.
                          nie pojmuje tylko co to ma do tematu dyskusji. dziecko w domu dziecka nie jest
                          juz komork jajowa, ktora komus mozna ofiarowac.tu sie zgadzamy, prawda?
                          • hholy Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 23:08
                            ha ha zachowujesz sie jak Jehowi,ktorzy wyrywaja z kontekstu fragmenty Biblii
                            • maretina Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 23:11
                              hholy napisała:

                              > ha ha zachowujesz sie jak Jehowi,ktorzy wyrywaja z kontekstu fragmenty Biblii
                              zbyt gornolotnie okreslilas swoja wypowiedz. biblia? daj spokoj, nie prowokuj
                              zlosliwych komentrzy!:)
                              • hholy Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 23:14
                                a wiesz co to jest metafora????
                                • maretina Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 23:25
                                  hholy napisała:

                                  > a wiesz co to jest metafora????
                                  a co Ty wiesz w temcie, o ktorym mowa? bo osmieszasz sie swoimi tekstami udjac
                                  fachowca, gdy tymczasem nie masz elementarnych zaobow wiedzy o czyms nad czym
                                  sie uparcie madrzysz?
                                  • hholy Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 23:30
                                    ja nie udaje zadnego fachowca.I nie wypowiadam sie na temat tego zagadnienia od
                                    strony technicznej.
                                    dla mnie "zarodek"=poczatek istnienia istoty ludzkiej
                                    • maialina1 Re: Jajeczkowa sprawa 16.02.07, 08:55
                                      No wlasnie!
                                      A komorka to nie zarodek!
                                      Zarodek to jest jak komorka nie tylko trafi na plemnik ale jeszcze trafi na
                                      odpowiednie warunki!
                                      Skoro twerdzicie ze "komorka = dziecko" to niech sobie ja dziewczyna wezmie i
                                      zahoduje we wlasnej kuchni. Przeciez z komorki bedzie dziecko, tak? - wedlug
                                      waszego rozumowania.
                        • dwiesiostry Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 23:11
                          Hholy, umówmy się, że jak ktoś chce adoptować dziecko, to stara się o adopcję, a
                          jak ktoś chce rodzić swoje, stara się rodzić swoje. Proste?
                          Poza tym jeśli chodzi o dzieci w przepełnionych domach dziecka: za ten stan
                          odpowiedzialni są nieodpowiedzialni dysfunkcyjni rodzice biologiczni (np.
                          alkoholicy, narkomani), którzy nie chcą zrzec się praw do dziecka i skazują je
                          na pobyt w tych cudownych placówkach, albo państwo, nie udzielając pomocy
                          rodzinom wielodzietnym i zbyt biednym. Chętnych na adopcję jest więcej niż
                          dzieci do adopcji.
                          Ale nasi panowie rządzący myślą o najbiedniejszych. Np. pan Piłka dałby darmówki
                          do kina. Po prostu śmiech na sali.
                          • hholy Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 23:16
                            ja nie proponowalam adopcji jako alternatywe dla urodzenia wlasnego dziecka!
                      • hholy Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 23:01
                        i fajnie,ze sobie uswiadomilas,ze rodzac dziecko zaspokoilas SWOJA potrzebe
                        macierzynstwa(i swego mezczyzny,rzecz jasna)-ja nigdzie nie twierdze,ze to
                        DZIWNE czy ZLE
                        tak samo wychodzimy za maz,zeby zaspokoic swoja potrzebe(bezpieczenstwa...?)
                        ja tez chce miec kiedys dzieci-takie wiesz w polowie ze mnie a w polowie z
                        mojego cudownego boskiego zielonookiego mezczyzny
                        nie wyobrazam sobie,zeby MOJE dziecko patrzylo na mnie oczami obcego faceta/czy
                        obcej kobiety
                        nie uwazasz,ze to wbrew naturze-RODZIC dziecko,ktore nie powstalo z Ciebie i
                        Twojego mezczyzny? co innego WYCHOWYWAC dziecko,ktore biologicznie nie jest
                        Twoje.
                        • maretina Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 23:07
                          pisalam juz wyzej, za nie zrobilam czegos takiego, ale tu nie chodzi o mnie.
                          przyjmuje do wiadomosci fakt, ze kogos vtki sposob zosstania rodzicem
                          uszczesliwi. jezeli to nie czyni nikomu krzywdy, to dlaczego nie?
                          ja nie oddalabym komorki, to moje dziecko. moje dzieci moga byc tylko ze mna i
                          ze swoim tata.
                          nie przyjelabym tez obcej komorki, bo nie sadze zebym potrafila pokochac cudze
                          dziecko. nie umiem sobie tegio wyobrazic. natomiast... ten kto tego pragnie i
                          ma sszanse n realizacje... do dziela.
                          mam forumow kolezanke, ktora zaadoptowla zarodek innej pary. czesto po inv
                          zostaja zamrozone zarodki i ludzie pomgaja innym parom zostac rodzicmi. kiedy
                          ma sie 18 zarodkow i blizniet z inv to trzeba na powaznie pomyslec co zrobuc z
                          tymi zamrozonymi... moja kolezanka z tego skorzystala. czeka na wyniki
                          transferu, goraco jej kibicuje. chce byc mama, to niech zostanie! AMEN!
                          • hholy Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 23:13
                            no i wlasnie-dla takih ludzi,ktorzy za wszelka cene chca zostac rodzicami to sa
                            tylko"zarodki",ktore"dojrzeja" w brzuchu "mamy" DLATEGO ,ze ONA chce urodzic
                            dziecko
                            a jak sie nie "przyjma" to ona zrobi transfer jeszcze raz (przeciez ma jeszcze
                            18 zarodkow zamrozonych,co za problem)
                            ciekawa jestem tylko,co sie dzieje takiego z tymi"zarodkami" przez te 9
                            miesiecy w brzuchu(oprocz tego,ze nastepuje fizyczny rozwoj),ze owe "zarodki"
                            zaczynaj byc "dziecmi"
                            • maretina Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 23:21
                              hholy napisała:

                              > no i wlasnie-dla takih ludzi,ktorzy za wszelka cene chca zostac rodzicami to
                              sa
                              >
                              > tylko"zarodki",ktore"dojrzeja" w brzuchu "mamy" DLATEGO ,ze ONA chce urodzic
                              > dziecko
                              masz tendencje do upraszczania. zgaduje, ze nic nie wiesz o tym czym dla
                              nieplodnej pary jest dostnie takiego zarodk. to nie "tylko" zarodek. to bsolut
                              szczescia.
                              > a jak sie nie "przyjma" to ona zrobi transfer jeszcze raz (przeciez ma
                              jeszcze
                              no tak, nie wiesz nic o tym problemie. to jest naturlne, ze jak sie jeden
                              tranfer nie udje to po okrslonym czasie robi ssie kolejny. w koncu po to sie
                              kobietye stymuluje do mnogiej opwulcj, zeby byl mozliwosc kilku prob, bo
                              sttystycznie ok 10-15% zarodkow zostaje z mama.

                              > ciekawa jestem tylko,co sie dzieje takiego z tymi"zarodkami" przez te 9
                              > miesiecy w brzuchu(oprocz tego,ze nastepuje fizyczny rozwoj),ze owe "zarodki"
                              > zaczynaj byc "dziecmi"
                              no jak tego nie rozumiesz bedac kobiet, to ja nie podejmusie sie misji
                              uswidamiania. nie mam na to ani czasu ( jest pozno) ani ochoty, bo generalnie
                              nie robi na mnie zadnego wrazenia Twoje oburzenie. duzo mowisz w temcie, o
                              ktorym nie masz nawet minimalnego poziomu wiedzy. ta dyskusja nie ma sensu,
                              Tobie sie wydje, ze cos wiesz, ja mam pewnosc, ze guzik wiesz o tym
                              problemie.pewnie byloby ltwiej sie porozumiec gdybys byla obeznna w tematyce,
                              kw ktora na sie na sile zaglebisz z zawzietoscia laika.mniej zawzietosci a
                              wiecej wiedzy. wtedy pogadamy.
                          • hholy Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 23:26
                            ja rozpatruje to zagadnienie od strony mentalno-moralno-etycznej
                            a Ty-od strony technicznej
                            nie chce Cie obrazac,ale Ty w ogole nie rozumiesz o czym ja mowie
                            • dwiesiostry Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 23:43
                              HHoly, ja jestem świeża w temacie, ale z tego, co się orientuję, to jest tak. Po
                              stymulacji hormonalnej pobiera się jajka, 6, 8, czy 20, zależy, ile się
                              wyprodukuje. Potem bierze się kilka i robi się z nich zarodki. Jedne się
                              "przyjmą", inne nie, w sposób naturalny. Kobiecy organizm też wydala w sposób
                              naturalny złe embriony, żadna z nas nawet nie wie, ile razy. Zdrowe i silne
                              zarodki wstrzykuje się do macicy w liczbie 2-3, bo dalej też się mogą nie
                              przyjąć. Dlatego kobietom leczonym na bezpłodność często zdarza się ciąża mnoga.
                              Jajeczka i zarodki są mrożone i mogą być wykorzystane do zrobienia kolejnego
                              dziecka lub do adopcji. Żaden zarodek nie jest niszczony. Jeśli coś napisałam
                              źle, to niech mnie ktoś poprawi.
                              • hholy Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 23:46
                                wiem o tym wszystkim co napisalas,bo zdawalam mature z biologii
                                tylko,ze mnie interesuje MORALNA i ETYCZNA strona zagadnienia,a nie szczegoly
                                techniczne
                                produkcji czlowieka
                                • dwiesiostry Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 23:58
                                  Zatem utrzymywanie ludzi w śpiączce, karmienie sondą, dializowanie, przeszczepy
                                  organów i wszelkie "nienaturalne" działania ratujące życie, które daje ludziom
                                  technika są równie niemoralne. No jak w pysk strzelił.

                                  Może po prostu nie wszystko, co "naturalne" jest właściwe. Modelowy przykład:
                                  biedni rodzice z trzynaściorgiem dzieci, bo antykoncepcja jest nienaturalna, a
                                  kalendarzyk ciągle zawodzi.
                                  Prawda jest taka, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i tyle.
                                  • hholy Re: Jajeczkowa sprawa 16.02.07, 00:05
                                    nie porownuj przeszczepu organow do inzynierii genetycznej
                                    wszak watroba to nie dziecko
                                    RATOWANIE zycia ludzkiego a TWORZENIE nowego zycia ludzkiego to dwa odmienne
                                    zagadnienia.Wszak nie ma moralnego dylematu podczas przeszczepu serca czy
                                    karmieniu sonda.A przy zamrazaniu ludzkich zarodkow kwestia etyczna istnieje.
                                    a moj punkt widzenia jest obiektywny.
                                    • dwiesiostry Re: Jajeczkowa sprawa 16.02.07, 00:14
                                      Zrozumienie przez człowieka natury rzeczy pozwala na ingerencję w naturalne
                                      procesy. naturalnym procesem jest łączenie się plemnika i jaja w ciele kobiety.
                                      Przy zabiegu in vitro plemnik robi to samo z jajem, tylko w laboratorium.
                                      Zarodek wskakuje do macicy za pomocą strzykawki i zahacza się w niej równie
                                      naturalnie jak zarodek po stosunku (naturalnym) A potem rodzi się dziecko.
                                      • hholy Re: Jajeczkowa sprawa 16.02.07, 00:16
                                        no i...?
                                        • dwiesiostry Re: Jajeczkowa sprawa 16.02.07, 00:19
                                          Jeśli się niejasno wyraziłam:)
                                          Lekarz, czy laborant nie produkują zarodka z syntetycznego materiału, tylko
                                          pomagają w naturalnym procesie. Tyle.
                                          • hholy Re: Jajeczkowa sprawa 16.02.07, 00:21
                                            hm hm-czyli powiadasz,ze polaczenie w warunkach laboratoryjnych Twojej komorki
                                            jajowej z plemnikiem faceta Twojej siostry to calkiem naturalny proces?
                                      • hholy Re: Jajeczkowa sprawa 16.02.07, 00:19
                                        zrozumienie natury rzeczy pozwala na ingerencje????czyli jezeli rozumiem,ze
                                        odciecie doplywu tlenu = smierc to moge ta wiedze wykorzystac zakladajac komus
                                        worek foliowy na glowe?
                                        • dwiesiostry Re: Jajeczkowa sprawa 16.02.07, 00:22
                                          Oj, Hholy, nie odbiegaj od tematu tak drastycznie;) Kiedyś ludzie wierzyli, że
                                          kobieta zachodzi w ciążę w czasie menstruacji. Dziś nauka poszła trochę do
                                          przodu, więc wypadałoby z tego skorzystać.
                                          Dzięki za wymianę zdań. Na mnie pora:)
                                          • hholy Re: Jajeczkowa sprawa 16.02.07, 00:26
                                            ja tez dziekuje
                                            ja nikogo nie potepiam za to,ze chce sie spelnic w roli rodzica
                                            tylko jak dla mnie za duzo w tym techniki a za malo uczuc
                                            milosci na przyklad
                                            ja tam bym sie chciala rozmnozyc z milosci
                                            i powielic swoj material genetyczny z kims,kogo kocham
                                            a nie z obcym plemnikiem
                                            i zeby ten proces zaszedl w moim ciele
                                            a nie w probowce
                                            made with love-hholy
                                            • warsawvoice Re: Jajeczkowa sprawa 16.02.07, 09:13
                                              hholy napisała:

                                              > ja tez dziekuje
                                              > ja nikogo nie potepiam za to,ze chce sie spelnic w roli rodzica
                                              > tylko jak dla mnie za duzo w tym techniki a za malo uczuc
                                              > milosci na przyklad
                                              > ja tam bym sie chciala rozmnozyc z milosci
                                              > i powielic swoj material genetyczny z kims,kogo kocham
                                              > a nie z obcym plemnikiem
                                              > i zeby ten proces zaszedl w moim ciele
                                              > a nie w probowce
                                              > made with love-hholy


                                              polecam te watki :-)

                                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=45427&w=56410126
                                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=45427&w=56409864
                                              forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45427 na tym forum
                                        • warsawvoice Re: Jajeczkowa sprawa 16.02.07, 09:10
                                          hholy napisała:

                                          > zrozumienie natury rzeczy pozwala na ingerencje????czyli jezeli rozumiem,ze
                                          > odciecie doplywu tlenu = smierc to moge ta wiedze wykorzystac zakladajac
                                          komus
                                          > worek foliowy na glowe?
                                          oczywiscie ze tak ... stan pokoju miedzy narodami nie jest stanem permanentnym
                                          wbrew temu co sie niektorym wydaje i w stanie wojny takie dzialania sa jak
                                          najbardziej powszechnie akceptowane
                        • dwiesiostry Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 23:16
                          Aha, no i jeszcze chciałam napisać, że człowiek to tak skonstruowany jest, że
                          niestety pragnie zaspokajać własne pragnienia:) Jeśli jest to posiadanie
                          dziecka, to i tak jeszcze nie najgorzej, bo jak pomyślę o narkotykach czy seksie
                          z przypadkowymi partnerami... ;))
                          Ja tam uważam, że jak będzie o jedno szczęśliwe dziecko (człowiek) na świecie
                          więcej, to ludzkość niewiele straci. Nawet, jak ktoś go nazwie "produkt".
      • pomidorekk Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 16:52
        jeżeli to by miała być moja siostra, dla której do jedyna szansa na własne
        dziecko, to bym się zdecydowała.
        Trzeba tylko pamietac, że to nie Twoje dziecko, tylko siostry.- bo z tego może
        wynikac w przyszłości nawięcej problemów.
        • pomidorekk Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 16:53
          oczywiście mówiąc o dziecku, nie miałam na myśli komórki jajowej, tylko tego
          dziecka w przyszłości.
          Komórka jajowa, to komórka jajowa. Niesie Twój materiał genetyczny.
      • krokodyl123 Komórki do wynajęcia 16.02.07, 00:00
        To tylko komórka! o co tyle wrzasku! Zasrana mała komórka! Jeszcze taka mała,
        ani rączek ani nóżek nie ma! Ani nawet gadać nie potrafi!

        Tyle, że ta komórka ma DNA, jak to(nie)dawno odkryto dzięki nowoczesnym
        mikroskopom i innym skomplikowanym maszynom, a zatem wchodzimy na nieco inny
        obszar...
    • madeinussa Oczywiście, że DAĆ! 15.02.07, 16:51
      Bez wahania bym to zrobiła. Komórka jajowa to komórka, a nie dziecko.
      Moim zdaniem zrobiłabyś coś cudownego dla siostry. A w końcu to będzie Twoja
      siostrzenica.
      Dzidziuś będzie rozwijał się w niej i w niej też dojdzie do zapłodnienia, więc
      myślę, że sprawa jest prosta.
    • eliza_dm Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 16:52
      Siostrze oddalabym bez wahania, w koncu tak naprawde jestescie z tej samej krwi
      i kosci, wiec ona bedzie miala wrazenie (tak mysle), ze to dziecko jest jej
      bardziej niz z takiej obcej komorki.
      • leni6 Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 17:36
        Zgadzam sie zupelnie z poprzedniczką. W koncu to siostra. Napewno macie podobne
        geny wiec siostrze tez bedzie latwiej z ta swiadomoscia.
        Autorko, to bedzie jej dziecko, zapamietaj to sobie, to ze oddasz jej komorke
        jajowa nic nie zmienia. Mozna by porownac do oddania organu (nie stalaby sie
        wtedy Toba), tyle ze na szczescie duzo mniej inwazyjne ;)
    • lumpeksiara81 DAĆ! 15.02.07, 16:54
      Jak pisały moje poprzedniczki - to jest tylko komórka jajowa, a nie żadne
      dziecko. Pomyśl, co Ty byś wolała na jej miejscu - komórkę od własnej siostry
      czy od niewiadomo kogo?
      • warsawvoice Re: DAĆ! 15.02.07, 18:02
        to ze piszesz na forum i masz watpliwosci to przyklad ze jednak sprawa nie jest
        taka prosta dla ciebie ... jajeczko ma TWOJ material genetyczny , natura tak
        nas uksztaltowala w procesie ewolucyjnym by walczyc o swoje , bo tylko ten
        sposob gwarantowal zdrowe potomstwo , bo kazdy musial sie starac na swoj
        sposob ... w przypadku gdy juz sie jednak zdecydujesz na tak , musisz zapomniec
        o tym ze tak naprawde to bedzie twoje dziecko ... inaczej twoja siostra stanie
        sie twoja konkurentka o uczucia ... moze kobiety lzej do tego podchodza , ja
        nie wiem czy facet odpowiedzialny dalby sobie psychiczna rade by "podarowac"
        swoje geny innemu facetowi i nie myslec o narodzonym dziecku jak o swoim ...
        • ama_leta Re: DAĆ! 15.02.07, 18:27
          DAC!!
          Gdyby moja siostra mnie poprosila, zrobilabym to bez namyslu.. Tyle, ze dla niej
          to dalabym sie pokroic!!
          Ona nazwala swoja corke moim imieniem..
        • dwiesiostry Dzięki 15.02.07, 18:45
          Dzięki za Wasze wypowiedzi. Co prawda wzbudziły u mnie szczere zdumienie z
          powodu łatwości decyzji, no ale w końcu chciałam poznać świeżą opinię osób
          postronnych.
          Do maialina1: dzięki, że uświadomiłaś mnie, jak wygląda komórka jajowa:) Tak
          podejrzewałam, że nie ma mózgu ani nóżek, niemniej z niej wszystko bierze
          początek, prawda? Właśnie z komórki jajowej połączonej z plemnikiem. Nie
          twierdzę, że jajko to dziecko, ale z jajka tworzy się dziecko. Jak dam pestkę
          jabłka właścicielce plantacji śliwek, i ona tę pestkę zasadzi w swoim sadzie,
          nie wyrośnie z niej nic innego, jak jabłko:)
          Do lumpeksiary: osobiście wolałabym adoptować dziecko. Jeśli miałabym wybierać
          jajeczko, wybrałabym dawczynię anonimową.
          Myślę cały czas o tym, że wciąż będę widzieć dziecko w jakimś stopniu do mnie
          podobne i będę mieć świadomość, że jest tak samo w połowie moje, jak moje własne
          dzieci- też "moje" w połowie. No...tylko tyle.
          Wydaje mi się, że Wasze odpowiedzi są wynikiem powierzchownego potraktowania
          tematu, (zwłaszcza porównanie jajeczka do innego organu:)), niemniej szczerze
          dziękuję i za nie. Mój pierwszy odruch był identyczny. Pozdrawiam
          • his_girl Re: Dzięki 15.02.07, 18:58
            Prawda jest taka, że nikt, kto w takiej sytuacji nie był, nie będzie w stanie
            Ci doradzić. :( Pozostaje nam życzyć Tobie jak najlepszego wyboru.
        • xtrin Re: DAĆ! 16.02.07, 13:17
          > jajeczko ma TWOJ material genetyczny,
          > natura tak nas uksztaltowala w procesie ewolucyjnym by walczyc o swoje

          Akurat genom to taka sytuacja powinna niezwykle pasować. Przekazuje dalej własny
          materiał genetyczny jednocześnie nie ponosząc kosztów związanych z urodzeniem i
          wychowaniem, a mając sporą dozę pewności, że wychowane będzie dobrze.
          Sytuacja wręcz idealna.
    • his_girl Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 18:30
      Jakiego rodzaju masz wątpliwości? Uważasz, że to byłoby Twoje dziecko?
    • angoisse Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 18:38
      To tak jakby twoja siostra miała operację i potrzebna by jej była dodatkowa
      krew, najczęściej krew oddaje rodzina. I tyle. Dajesz jej część siebie (która
      tobie nie jest potrzebna teraz i żadnej straty w związku z tym nie poniesiesz
      bo i krew i komorki jajowe się odradzają), ona ją przyjmuje, i zyje dalej jako
      ona nie jako ty. Tak, jak po przetoczeniu krwi ona nie będzie tobą, tak twoja
      komórka jajowa użyta do jej ciąży nie będzie twoim dzieckiem.
      • warsawvoice Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 18:41
        angoisse napisała:

        > To tak jakby twoja siostra miała operację i potrzebna by jej była dodatkowa
        > krew, najczęściej krew oddaje rodzina. I tyle. Dajesz jej część siebie (która
        > tobie nie jest potrzebna teraz i żadnej straty w związku z tym nie poniesiesz
        > bo i krew i komorki jajowe się odradzają), ona ją przyjmuje, i zyje dalej
        jako
        > ona nie jako ty. Tak, jak po przetoczeniu krwi ona nie będzie tobą, tak twoja
        > komórka jajowa użyta do jej ciąży nie będzie twoim dzieckiem.

        wierzysz w to ?
        • angoisse Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 18:45
          Własnie się zastanawiam... Bo technicznie, tak, wierzę w to. Ale jeśli chodzi o
          psychikę... to banki danych nie na darmo sa anonimowe... To trudne.
          • warsawvoice Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 18:48
            angoisse napisała:

            > Własnie się zastanawiam... Bo technicznie, tak, wierzę w to. Ale jeśli chodzi
            o
            >
            > psychikę... to banki danych nie na darmo sa anonimowe... To trudne.

            spytalem bo nie wiem skad informacje ze komorki jajowe sie odradzaja no i
            porownywanie krwi ( czegos co zuzywamy w ciagu naszego zycia ) z nowym zyciem (
            ktore powolujemy ) nijak mi sie nie chce porownac ....
            • angoisse Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 18:52
              komórke jajową co miesiąc mam nową :) chcesz jedną? jak jej w tym miesiącu nie
              dopadnie plemnik to idzie na straty.
              www.dziecko-info.com/planowanie_ciazy/cykl_miesieczny.shtml
              • warsawvoice Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 18:55
                angoisse napisała:

                > komórke jajową co miesiąc mam nową :) chcesz jedną? jak jej w tym miesiącu nie
                >
                > dopadnie plemnik to idzie na straty.
                nie nowa a inna :-) komorki sa przechowywane w organizmie i jest ich stala
                liczba , nie odtwarzaja sie
              • dwiesiostry Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 18:56
                angoisse, zwłaszcza Tobie gratuluję bezrefleksyjności:)
                Jednak mój post się na coś przydał. Popatrz, jakich ciekawych rzeczy właśnie się
                dowiedziałaś w internecie.
                • angoisse Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 19:01
                  Dwie siostry- jak nie lubisz swojej siostry to jej nie dawaj tej komórki, albo
                  sprzedaj za solidną kasę, bo inaczej w przyszłości będziesz jej chciała zabrać
                  dzieciaka.
                  Tu nie ma o czym dyskutowac jak masz wątpliwości.
                  Są tacy którzy dadzą siostrze jedną swoją nerkę, żeby nie musiała mieć dializ,
                  i są tacy którzy będa mysleć tylko o tym , żeby mieć swoje całe zdrowe obie.
                  • warsawvoice Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 19:04
                    angoisse napisała:

                    > Dwie siostry- jak nie lubisz swojej siostry to jej nie dawaj tej komórki,
                    albo
                    > sprzedaj za solidną kasę, bo inaczej w przyszłości będziesz jej chciała
                    zabrać
                    > dzieciaka.
                    > Tu nie ma o czym dyskutowac jak masz wątpliwości.
                    > Są tacy którzy dadzą siostrze jedną swoją nerkę, żeby nie musiała mieć
                    dializ,
                    > i są tacy którzy będa mysleć tylko o tym , żeby mieć swoje całe zdrowe obie.
                    :-) nadal sie pytam czy ty nerke celowo porownujesz do dziecka ? ...
                    • angoisse Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 19:05
                      to , że da siostrze komórkę wcale nie oznacza, że siostra będzie mieć dziecko.
                      Od komórki do dziecka jeszcze baaaardzo długa droga.
                      • warsawvoice Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 19:07
                        angoisse napisała:

                        > to , że da siostrze komórkę wcale nie oznacza, że siostra będzie mieć
                        dziecko.
                        >
                        > Od komórki do dziecka jeszcze baaaardzo długa droga.

                        :-)) a mozesz mi tak lopatologicznie napisac jak bardzo ? :-)))) bez obrazy ale
                        moze i ja sie dzis czegos ciekawego dowiem :-))))
                        • angoisse Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 19:09
                          proste, ciąża 40latki to bardzo często ciąża zagrożona. w tym roku poroniły
                          moje 2 koleżanki, mimo że do 40tki mają jeszcze trochę.
                          • warsawvoice Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 19:11
                            angoisse napisała:

                            > proste, ciąża 40latki to bardzo często ciąża zagrożona. w tym roku poroniły
                            > moje 2 koleżanki, mimo że do 40tki mają jeszcze trochę.

                            no ale chyba nie zakladasz ze zdesperowana kobieta odpusci bez tego co sobie
                            wymarzyla ?
                            • angoisse Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 19:13
                              a konkretnie o co ci chodzi?
                  • dwiesiostry Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 19:05
                    angoisse, widzę, że jednak nie załapałaś. Skoro dla Ciebie nerka i komórka
                    jajowa to to samo, bo i to w brzuchu, i to w brzuchu, to rzeczywiście nie mamy o
                    czym dyskutować.
                    Niemniej dzięki za opinię, przemyślę ją:)

                    • angoisse Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 19:08
                      widzisz, nie to samo. Komorke jajowa możesz oddac bez szkody dla siebie. A
                      wycinajac nerkę- raz, ze masz poważną operację, dwa że jak ci druga nawali to
                      możesz umrzeć.
                      • warsawvoice Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 19:09
                        angoisse napisała:

                        > widzisz, nie to samo. Komorke jajowa możesz oddac bez szkody dla siebie. A
                        > wycinajac nerkę- raz, ze masz poważną operację, dwa że jak ci druga nawali to
                        > możesz umrzeć.

                        :-)))) przyznam ze pod koniec dnia poprawiasz mi humor :-))) a o instynkcie
                        macierzynskim kiedys slyszalas ?
                        • angoisse Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 19:12
                          Widze, że się chcecie kłócić w radiomaryjnym wydaniu. Jak dwiesiostry nie ma
                          jeszcze swoich dzieci i ma z tym mieć problem w przyszlosci to nich nie daje
                          żadnych swoich jajeczek z których to ona ma zaludniac świat . A wg ciebie
                          kiedy ten instynkt macierzynski się pojawi? -, kiedy jej ginekolog bedzie
                          pobierał jajeczko?;))
                          • warsawvoice Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 19:14
                            angoisse napisała:

                            > Widze, że się chcecie kłócić w radiomaryjnym wydaniu. Jak dwiesiostry nie ma
                            > jeszcze swoich dzieci i ma z tym mieć problem w przyszlosci to nich nie daje
                            > żadnych swoich jajeczek z których to ona ma zaludniac świat . A wg ciebie
                            > kiedy ten instynkt macierzynski się pojawi? -, kiedy jej ginekolog bedzie
                            > pobierał jajeczko?;))
                            kiedy JEJ dzieciak powie do JEJ siostry MAMO .....chociazby wtedy ... i nie
                            wiem gdzie tu widzisz rm ...
                            • angoisse Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 19:17
                              dlatego mówię, że to sprawa jej psychiki.
                              Jak czuje, że tak sobie będzie wyobrażać to dziecko, to nie ma o czym mówic, bo
                              sfiksuje i życie siostrze i dziecku zatruje.
                              Jakby siostre głęboko kochała jako siostrę, to inaczej by podchodziła. A jeśli
                              się skupia na swojej komórce to widać, że się nie nadaje na darczyńcę.
                              • warsawvoice Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 19:18
                                angoisse napisała:

                                > dlatego mówię, że to sprawa jej psychiki.
                                > Jak czuje, że tak sobie będzie wyobrażać to dziecko, to nie ma o czym mówic,
                                bo
                                >
                                > sfiksuje i życie siostrze i dziecku zatruje.
                                > Jakby siostre głęboko kochała jako siostrę, to inaczej by podchodziła. A
                                jeśli
                                > się skupia na swojej komórce to widać, że się nie nadaje na darczyńcę.
                                otoz to ... wiec zamiast mowic oddaj , trzeba sie spytac czy jestes tego na 100
                                proc pewna bo nie bedzie od tej decyzji odwrotu ...
                                spadam do domu :-)
                                • angoisse Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 19:27
                                  więc mówimy o tym samym, wszystko byłoby prostsze jakby wyłączyć uczucia, i
                                  psychikę. A psychike każdy ma taką jaką ma on sam, nie ktoś inny,
                                  i taką jaką mu ukształtowano w rodzinie, w procesie wychowawczym wpajając
                                  jakieś tam normy. To nie jest sprawa do dyskutowania i przekonywania przez
                                  innych,zależy tylko od świadomości siebie.
                        • dwiesiostry Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 19:12
                          warsawvoice, miałam już stąd iść, ale zaczyna być zabawnie:) Innymi słowy
                          powinnam się zgodzić, bo jest duża szansa na to, że siostra nie donosi tej
                          hipotetycznej ciąży. Może nawet na mszę mogłabym dać w tej intencji?
                          Inna sprawa- ciekawe, czy ktoś się orientuje, na czym polega cały proces
                          pobierania jajeczek. Ale i tak dla mnie to najmniej ważne.
                          • angoisse ach, rozumiem, jesteś trollem 15.02.07, 19:14
                            który chciał zrobic troche zamieszania.

                            to może jednak oddaj nerkę.
                            tak na zapas,
                            w końcu dzieci z niej nie będzie :)
                          • ishtarr Pobieranie jajeczek- jak wyglada. 15.02.07, 22:38
                            Proces wymaga przygotowan zarowno dawczyni jak i biorczyni.
                            U was obu nalezy zsynchronizowac cykle, tak by komorka pobrana od Ciebie mogla
                            zostac zaplodniona (pewnie in vitro) i implantowana Twojej siostrze w momencie,
                            gdy jej ciało jest gotowe na przyjęcie zarodka.
                            Poniewaz u kobiety dochodzi do pojedynczej a nie mnogiej owulacji (jest jedna
                            komorka jajowa a nie kilka jak u np. psa- sorry za porownanie, jesli urazilam),
                            lekarz najprawdopodobniej wywola u Ciebie tzw. hiperowulacje- czyli dojdzie do
                            uwolnienia kilku komorek jajowych. Celem tego jest zwiekszenie szans na ciaze.
                            Wszystkie te zaboegi beda wymagaly leczenia hormonami (synchronizacja cyklu i
                            hiperowulacja). Niestety nie pamietam jak sie przyzyciowo pobiera komorki, ale
                            wydaje mi sie ze dla Ciebie bedzie to po prostu lezenie na fotelu
                            ginekologicznym, jak podczas standardowej wizyty. Podkreslam- nie jestem pewna
                            co do samego sposobu pobierania.
                            • maretina Re: Pobieranie jajeczek- jak wyglada. 15.02.07, 22:43
                              ishtarr napisała:

                              > Proces wymaga przygotowan zarowno dawczyni jak i biorczyni.
                              > U was obu nalezy zsynchronizowac cykle, tak by komorka pobrana od Ciebie
                              mogla
                              > zostac zaplodniona (pewnie in vitro) i implantowana Twojej siostrze w
                              momencie,
                              >
                              > gdy jej ciało jest gotowe na przyjęcie zarodka.
                              a mrozeniu cieklym azotem slyszalas?:) komorki mozna mrozic. tak samo jak
                              sperme.
                              > Poniewaz u kobiety dochodzi do pojedynczej a nie mnogiej owulacji (jest jedna
                              > komorka jajowa a nie kilka jak u np. psa- sorry za porownanie, jesli
                              urazilam),
                              >
                              > lekarz najprawdopodobniej wywola u Ciebie tzw. hiperowulacje- czyli dojdzie
                              do
                              > uwolnienia kilku komorek jajowych. Celem tego jest zwiekszenie szans na ciaze.
                              > Wszystkie te zaboegi beda wymagaly leczenia hormonami (synchronizacja cyklu i
                              > hiperowulacja). Niestety nie pamietam jak sie przyzyciowo pobiera komorki,
                              ale
                              > wydaje mi sie ze dla Ciebie bedzie to po prostu lezenie na fotelu
                              > ginekologicznym, jak podczas standardowej wizyty. Podkreslam- nie jestem
                              pewna
                              > co do samego sposobu pobierania.
                              pobiernie to punkcja w miejcowym znieczuleniu.
                              • maretina Re: Pobieranie jajeczek- jak wyglada. 15.02.07, 23:01
                                pomyliam sie, punkcja w znieczuleniu ogolnym.
                                • hholy Re: Pobieranie jajeczek- jak wyglada. 15.02.07, 23:05
                                  Ty interpretujesz co ja pisze w taki sposob,ze w ogole nie rozumiez co chce
                                  przekazac
                                  a o adopcji pisalam w zwiazku z realizowaniem przez ludzi swej potrzeby
                                  macierzynstwa
                                  a teraz pokaz mi,gdzie ja napisalam,ze ktos ma kogos adoptowac???
                                • ishtarr Re: Pobieranie jajeczek- jak wyglada. 15.02.07, 23:21
                                  Na pewno w ogolnym? Wydawalo mi sie, ze miejscowe.
                                  W kazdym razie lekarz przeprowadzi punkcję jajnika pod kontrola USG, polega to
                                  na nakluciu pecherzyka Graafa, w ktorym zawarta jest komorka jajowa.

                                  • maretina Re: Pobieranie jajeczek- jak wyglada. 15.02.07, 23:22
                                    wiesz, moze obie mamy racje. moze rodzaj znieczuleni ustala anestezjolog?
                        • xtrin Re: Jajeczkowa sprawa 16.02.07, 13:21
                          > a o instynkcie macierzynskim kiedys slyszalas ?

                          Instynkt macierzyński w stosunku do jajeczek?
                          To biedna musi przeżywać śmierć dziecka co miesiąc.
                          • dwiesiostry Re: Jajeczkowa sprawa 16.02.07, 15:37
                            xtrin, tym się różnię od Ciebie w tej dyskusji, że Ty możesz dywagować, co byś
                            zrobiła, gdybyś, a ja stoję przed realnym problemem. I jeszcze dodam, żeby Ci
                            było łatwiej skumać, że myślę też o konsekwencjach, za rok, za trzy, piętnaście,
                            trzydzieści itp. Więc może zdobądź się na odrobinę refleksji i nie wypowiadaj
                            się o krwawieniu miesięcznym. Chyba, że dla Ciebie jajko w miesiączce i jajko- z
                            którego kiedyś będzie realny człowiek, to to samo. Jeśli tak, to Ci współczuję.
                            • xtrin Re: Jajeczkowa sprawa 16.02.07, 15:47
                              > xtrin, tym się różnię od Ciebie w tej dyskusji, że Ty możesz dywagować,
                              > co byś zrobiła, gdybyś, a ja stoję przed realnym problemem

                              A... to tylko dyskusja dla tych, co stoją przed taką decyzją? To przepraszam.
                              Ale w takim razie należało to na wstępie dokładnie zaznaczyć.

                              > Więc może zdobądź się na odrobinę refleksji i nie wypowiadaj
                              > się o krwawieniu miesięcznym.

                              Po co prosisz o opinie, jeżeli opinie niezgodne z Twoją linią programową z
                              miejsca odrzucasz?
                              Czyżby to tylko prowokacja mająca na celu coś "udowodnić"?

                              > Chyba, że dla Ciebie jajko w miesiączce i jajko-z którego kiedyś
                              > będzie realny człowiek, to to samo. Jeśli tak, to Ci współczuję.

                              Współczujesz mi tego, że uważałam na lekcjach biologii? :)

                              Po co ta agresja?!
                              • dwiesiostry Re: Jajeczkowa sprawa 16.02.07, 16:11
                                Instynkt macierzyński w stosunku do jajeczek?
                                To biedna musi przeżywać śmierć dziecka co miesiąc.

                                Agresja? To nie jest agresja, ale na drwinę właśnie tak reaguję. Ale w sumie
                                masz rację, nie mogę przecież wymagać od Ciebie poziomu, więc współczuję dalej.
                                I dzięki, w tym tonie nie widzę sensu dalszej wymiany zdań.
                                • xtrin Re: Jajeczkowa sprawa 16.02.07, 19:18
                                  > Ale w sumie masz rację, nie mogę przecież wymagać
                                  > od Ciebie poziomu, więc współczuję dalej.

                                  Współczucie trolla to ostatnie, czego mi potrzeba :).
                              • ravny Re: Jajeczkowa sprawa 16.02.07, 16:16
                                Daj spokój, to trol.
          • annna84 Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 18:50
            Czytałam kiedyś artykuł o kobietach, które oddały swoje komórki obcym kobietom,
            a potem nie mogły przestać myśleć o tym, że gdzieś tam żyją ich dzieci.
            Próbowały je nawet odszukać. Oddanie komórki jajowej to chyba jednak co innego
            niż oddanie nerki czy krwi. Z tej komórki powstanie nowy człowiek, który bedzie
            nosil Twoje geny. No, ale lepiej oddać komórkę siostrze, z którą i tak macie
            wspólne geny, niż obcej kobiecie.
            • warsawvoice Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 18:53
              annna84 napisała:

              > Czytałam kiedyś artykuł o kobietach, które oddały swoje komórki obcym
              kobietom,
              >
              > a potem nie mogły przestać myśleć o tym, że gdzieś tam żyją ich dzieci.
              > Próbowały je nawet odszukać. Oddanie komórki jajowej to chyba jednak co
              innego
              > niż oddanie nerki czy krwi. Z tej komórki powstanie nowy człowiek, który
              bedzie
              >
              > nosil Twoje geny. No, ale lepiej oddać komórkę siostrze, z którą i tak macie
              > wspólne geny, niż obcej kobiecie.

              a ja wlasnie nie wiem czy lepiej .... najbardziej wyniszczajace sa wojny domowe
              bo uczucia goruja nad rozsadkiem ... jezeli autorka watku ma watpliwosci to
              znalazla sie w sytuacji nie do pozazdroszczenia .... bo wszystko jedna ktora
              droge wybierze , bedzie czegos zalowala
              • maretina Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 19:18
                uwazam, ze jesli oddwac komork, to tylko obcej biorczyni. nie widziec jej
                wczesniej, nie znac danych, adresu, nic. zostawic komorke w klinice i czesc.
                sadze, ze z oddnie komorki w rodzinie beda tylko klopoty. tu wiekszosc pieknie
                porownuje komorke rozrodcza do krwi czy nerki ( na bilogii te osoby chyba spaly
                snem niedzwiedzia), tylko tej nerki pozniej nie beda ogldac. ta komoreczka
                kiedys bedzie zywym czlowiekiem... a co jesli np, siostra bedzie kiepska mama?
                albo jej pogldy wychowawcze beda inne niz pogldy dawczyni? czy dawczyni nie
                zareaguje jak matka i nie bedzie bronic dziecka? czy nie wyrwie jej sie kiedys
                tekst"zostaw moje dziecko?!"
                a co jesli psychika sie z tym nie upora i cle zycie bedzie cierpieniem?
                kim dla tego dziecka jest biologiczy ojciec? tata i wujkiem w jednym? a matka
                jest matka czy siostra? itd.... nonsens. jesli brc komorke jajowa, to tylko od
                obcych. nikt w poblizu z tego powodu nie cierpi.
                • annna84 Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 19:27
                  maretina chyba jednak masz rację, a właściwie napewno. Bo jednak
                  widywać "swoje" dziecko wychowywane przez kogoś innego. I co jeśli dziecko
                  będzie bardzo podobne do "prawdziwej" matki, będzie miec jej cechy charakteru.
                • dwiesiostry Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 19:50
                  Maretina, dokładnie. Nie potrafiłabym się odciąć, w stylu: to nie jest moje
                  dziecko, tylko siostry. Raczej: moja siostra jest mamą mojego dziecka.
                  Skomplikowane. Ale przecież są dzieci adopcyjne, które mają i biologicznych
                  rodziców i tych, którzy je wychowują i to z nimi są emocjonalnie związane. Co
                  nie wyklucza kontaktów z tymi pierwszymi. Nigdy nie znałam nikogo takiego.
                  Każdy, kto się wypowiada na ten temat, mówi co myśli, albo myślałby, a nie co
                  przeżył.
                  Jako matka wiem, że patrząc na dzieci, czasem patrzy się jakby na siebie. A może
                  nie zawsze...?
                  Pozdrawiam Cię.
                  • maretina Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 20:03
                    patrzac na mojego syna kajtka widze siebie. trudno odcic sie w nim ode mnie, bo
                    jest do mnie szalenie podobny.
                    inaczej patrze na inne dzieci a inaczej na mojego szkraba.
                  • fe77 Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 20:04
                    jeżeli jesteś matką, to tym bardziej nie dawaj jej tego jajeczka.
                    Anonimowo tak.
                    popieram Maretinę
                • asienka32 Przeczytałam z przerażeniem pierwsze posty 15.02.07, 20:20
                  chojnych dawczyń komórej jajowych i dopiero przy maretinie odetchnełam z ulgą,
                  że ktoś myśli na tym forum.

                  maretina napisała:

                  > uwazam, ze jesli oddwac komork, to tylko obcej biorczyni. nie widziec jej
                  > wczesniej, nie znac danych, adresu, nic. zostawic komorke w klinice i czesc.
                  > sadze, ze z oddnie komorki w rodzinie beda tylko klopoty.
                  > a co jesli psychika sie z tym nie upora i cle zycie bedzie cierpieniem?

                  Twoja psychika! NIGDY W ŻYCIU nie powinnas się na to zgodzić. To zbyt ryzykowny
                  krok, zbyt emocjonalna sprawa.
                  Jeśli chcesz wybrnąć jakoś z tej sytuacji, bo zdaję sobie sprawę, ze siostra
                  się obrazi na Ciebie to zaproponuj siostrze, zeby zgłosiła się po anonimowego
                  dawcę a Ty oddaj swoją komórkę, również anonimowo do banku.
                  • angoisse Re: Przeczytałam z przerażeniem pierwsze posty 15.02.07, 20:29
                    a niby dlaczego ma w ramach "rekompensaty"(?) oddawac jajeczko do banku?
                    nie chce dac siostrze bo uwaza że sobie z tym emocjonalnie nie poradzi , to
                    mówi dokładnie to siostrze -i sprawa zamknięta.
                    • asienka32 Re: Przeczytałam z przerażeniem pierwsze posty 15.02.07, 20:44
                      angoisse napisała:

                      > a niby dlaczego ma w ramach "rekompensaty"(?) oddawac jajeczko do banku?
                      > nie chce dac siostrze bo uwaza że sobie z tym emocjonalnie nie poradzi , to
                      > mówi dokładnie to siostrze -i sprawa zamknięta.

                      To raczej pomysł jak spróbować załagodzić sprawę z siostrą. Nie trzeba oddawać,
                      moze wystarczy zedeklarować gotowosć.
                      Myślę, ze 40-letnia walcząca z niepłodnoscią kobieta jest mocno zdesperowana i
                      nadwrazliwa na ew. odmowę.
                      I tyle.
                      • dwiesiostry Re: Przeczytałam z przerażeniem pierwsze posty 15.02.07, 21:10
                        Nie, nie, asienka, z siostra nie mam problemu. Ona zapytala, ja odmowilam,
                        wszystko ok. Tylko, ze ja wciaz sie nad tym zastanawiam. Moze bedzie miec zal,
                        no nic nie poradze na to. Chcialabym byc w porzadku wobec siebie, dlatego pytam,
                        jakie zdanie moga miec inni na ten temat. W duzej mierze przewaza 'nie', a mimo
                        to nie mam pewnosci. No tak to na razie wyglada :)
                        • dwiesiostry Re: Przeczytałam z przerażeniem pierwsze posty 15.02.07, 21:13
                          Zreszta czytaj uwaznie: napisalam, ze siostra JEST zapisana w banku po anonimowe
                          jajko, ale przyznanie go trwa miesiacami, a czas tu jest istotny.
                        • asienka32 Re: Przeczytałam z przerażeniem pierwsze posty 15.02.07, 21:18
                          Moim zdaniem postąpiłaś słusznie. Nie poradziłabyś sobie z problemem swojego-
                          nieswojego dziecka. Instynkt macierzyński to jest coś niezależne od nas.
                          Po co Ci to. Siostra zrozumie. I zrozumie z czasem również, że proponowanie Ci
                          było od poczatku błędem. MOże już o tym wie.
                          Będzie dobrze.
                          ps. nie myśleli o adopcji? Moi znajomi właśnie adoptowali malucha - coś
                          wspanialego i dla nich, i dla dziecka, które znalazło swój dom.
    • izabellaz1 Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 20:42
      Nie znajduję się w takiej jak Twoja sytuacji więc trudno mi dawać Ci jakieś
      recepty i pisać mądrości. Powiem Ci jak ja na to patrzyłabym. Gdybym nie miała
      dziecka i gdybym nie miała takiego dylematu jak Ty to pewnie bez wahania
      powiedziałabym Ci "ODDAJ komórkę jajową". Ale mam dziecko i wiem, że Ono
      powstało z części mnie. Wiem, że to patetycznie brzmi ale tak to czuję.
      Zastanowiłam się chwilę czy byłabym w stanie oddać część siebie i mieć
      świadomość, że po części moje dziecko wychowuje ktoś inny. Że nie miałabym
      żadnego wpływu na jego wychowanie, rozwój choćbym nawet chciała czy zaczęła
      chcieć. Nie wiem jak zareagowałabym gdyby to dziecko przyszło na świat i gdybym
      je zobaczyła czy nie obudziłoby się coś we mnie. To będzie 50% Twoich genów.
      Może będzie miało Twoje oczy, ustna, nos, może będzie do Ciebie podobne. I jak
      tak pomyślałam to chyba jednak nie zdecydowałabym się.
      Nic na to nie poradzę. Tak uważam. Po prostu bałabym się swojej reakcji gdyby
      dziecko się urodziło.
      Pewnie zaraz posypie się na mnie grad negatywnych opinii ale proszę Cię zastanów
      się bardzo dobrze nad tym. Pomyśl o wszystkim co napisałam.
      • kadfael Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 21:06
        Mam takie same zdanie jak Maretina i Izabella. Ja po prostu uważam, że nie
        jestes w stanie przewidzieć jak zareagujesz za parę lat na dziecko, które
        bedzie biologicznie Twoim dzieckiem a tak naprawde nie. Ja rozumiem , jesli
        już, takie anonimowe oddanie-nie wiem, kto będzie rodzicem, nie wiem gdzie,
        kiedy sie urodzi itd., ale spotykac na co dzień, patrzeć jak dorasta, słuchać
        jak nie do mnie mówi -mamo. To by było ponad moje siły.
    • hholy Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 22:13
      to zalezy od Twojego swiatopogladu
      bo przeciez bylabys genetyczna matka tego dziecka
      w pewien sposob byloby to Twoje dziecko
      taka zabawa w boga
      to,ze sie nie zgodzilas nie oznacza Twojego egoizmu
      ja tez nie bym tego nie zrobila
      ani nie poprosilabym siostry o komorke jajowa...
      a Twoja siostra nie ma prawa miec pretensji
    • hholy Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 22:21
      przeciez dziecko(czyt.czlowiek) to nie jest produkt,ktory mozna wyprodukowac
      • warsawvoice Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 22:23
        hholy napisała:

        > przeciez dziecko(czyt.czlowiek) to nie jest produkt,ktory mozna wyprodukowac
        da sie , to kwestia czasu , co innego mentalnosc czlowieka ktory nigdy
        wczesniej nie spotykal sie z tego typu sytuacja
        • hholy Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 22:39
          warsawvoice:jestem swiadoma faktu,ze TECHNICZNIE sie da,ale czy mozna to robic?
          ludzie maja do tego prawo?
          • maretina Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 22:41
            hholy napisała:

            > warsawvoice:jestem swiadoma faktu,ze TECHNICZNIE sie da,ale czy mozna to
            robic?
            > ludzie maja do tego prawo?

            maja. nie mozna zrobic zabiegu zabronionego prawem.
            • gojaa79 Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 23:24
              wydaje mi się że powinnaś sama się zastanowić jak będziesz się z tym czuła za x
              miesięcy czy lat.Czy na tyle kochcsz swoją siostre aby w przyszłości jej tego
              nie wykrzyczeć przy jakiejś kłótni.

              Tyle tu za co i przeciw,a to tylko pomiesza Ci w głowie.
          • warsawvoice Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 23:30
            hholy napisała:

            > warsawvoice:jestem swiadoma faktu,ze TECHNICZNIE sie da,ale czy mozna to
            robic?
            > ludzie maja do tego prawo?
            czlowiek pisze prawo wiec czlowiek je ustala ... problem moze polegac na tym ze
            nie wiedzac o konsekwencjach moze i popelnia bledy
            • hholy Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 23:35
              nie mialam na mysli kodeksu karnego tylko prawo natury
              • warsawvoice Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 23:38
                hholy napisała:

                > nie mialam na mysli kodeksu karnego tylko prawo natury
                prawem natury jest ewolucja , kiedys zanim nie bylo ludzi byly ryby ktore
                zrobily o jeden krok za daleko i wyszly na lad ... teraz historia zaczyna sie
                powtarzac , tyle ze czlowiek poprzez technike a nie wlasna ewolucje przyspiesza
                jej bieg ... a prawo naturalne to prawo ktore obowiazuje w naturze do ktorej
                czlowiek tez sie zalicza ... tak wiec jezeli cos tworzy czlowiek to z automatu
                staje sie to prawem naturalnym
                • hholy Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 23:43
                  w zasadzie:tak
                  tylko zawsze mi sie wydawalo,ze czlowiek to takie zwierze troche inne niz
                  wszystkie
                  slowo :"natura","naturalne" nie oznacza przeciez "bedace elementem zwierzecosci
                  czlowieka"
                  • warsawvoice Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 23:47
                    hholy napisała:

                    > w zasadzie:tak
                    > tylko zawsze mi sie wydawalo,ze czlowiek to takie zwierze troche inne niz
                    > wszystkie
                    > slowo :"natura","naturalne" nie oznacza przeciez "bedace elementem
                    zwierzecosci
                    >
                    > czlowieka"
                    a to taka mania wielkosci ktora lubi sie czlowiek chelpic jako bardzo zadufany
                    w sobie gatunek zdolny zabic cos w imie swojego widzimisie ...jestesmy
                    zwierzetami czy nam sie to podoba czy nie , co najwyzej bardziej uzaleznionymi
                    od techniki
                    • hholy Re: Jajeczkowa sprawa 15.02.07, 23:53
                      mania wielkosci?nie zgadzam sie!ja che byc aniolem po smierci!:)
    • xtrin Re: Jajeczkowa sprawa 16.02.07, 13:26
      Oczywiście, że bym dała. Nie wyobrażam sobie jak można nie dać.
      Co miesiąc jakieś jajeczko oddaję kanalizacji, a siostrze miałabym żałować? Absurd!

      PS. Post uznaję za prowokację.
      • maretina Re: Jajeczkowa sprawa 16.02.07, 13:28
        prowokacja jest chyba Twoj post.
        • xtrin Re: Jajeczkowa sprawa 16.02.07, 13:31
          > prowokacja jest chyba Twoj post.

          Miałam oczywiście na myśli post otwierający wątek. Sam w sobie (no, może poza
          "czy komórka to już dziecko") jeszcze wiarygodny, ale pozostałe wypowiedzi
          autorki przemawiają za opcją prowokacji.
          To zresztą bez znaczenia, problem ciekawy. I - przyznam, że to dla mnie pewna
          niespodzianka - poglądy na sprawę są skrajnie różne.
      • martajoanna84 Re: Jajeczkowa sprawa 16.02.07, 21:15
        Alez to nie kwestia żałowania! Oddając komórkę kanalizacji, jak to określiłaś,
        usuwasz jedynie komórkę z organizmu, i tylko komórkę, ona ginie jako komórka
        właśnie. Natomiast gdy oddajesz komórkę do zapłodnienia, powstaje z tego TWOJE
        dziecko. Jeśli to Twoje dziecko ma wychowywać Twoja siostra i traktować jak
        własne, to naprawdę nie trzeba dużej wyobraźni, żeby zrozumieć jak wielkie
        problemy ta sytuacja będzie generować. Niezależnie od naprawdę dobrej woli obu
        sióstr...
        • xtrin Re: Jajeczkowa sprawa 17.02.07, 10:10
          Innymi słowy wolisz oddać komórkę kanalizacji niż siostrze. Wolisz, żeby nie
          było z niej nic, niż dziecko, które siostra wychowa.
          Osobiście nie uznawałabym tego dziecka za swoje. Moje dziecko byłoby wtedy,
          gdybym sama przespała się z jego ojcem, sama urodziła, sama wychowała. Bądź w
          inny sposób się na nie zdecydowała. Takie dziecko po prostu będzie mieć trochę
          moich genów, nieco więcej, niż gdyby było z własnego jajeczka siostry.
          A nawet gdyby dziwnym trafem kiedyś mi się odmieniło, to problemy z tego
          wynikające nie będą większe niż wyrzuty sumienia, że nie pomogłam własnej siostrze.
          Nie miałabym wątpliwości zgadzając się na takie coś. Nie wiem za to czy
          zdecydowałabym się prosić siostrę o coś takiego, ale to już inna bajka.
    • bukfa Re: Jajeczkowa sprawa 16.02.07, 19:47
      Masz racje, to sprawa bardzo skomplikowana! Po przeczytaniu Twoich wypowiedzi
      na forum wydaje mi sie ze nie jestes gotowa do takiej decyzji. Piszesz
      o "Twoim" dziecku, a moim zdaniem dlugoterminowe powodzenie takiej operacji
      przede wszystkim wymagaloby absolutnej jasnosci co do tego ze dziecko jest
      TYLKO i WYLACZNIE dzieckime swoich rodzicow, czyli Twojej siostry i Jej meza.
      Ty jestes tylko lub az dawczynia komorki, i zrzekasz sie CALKOWICIE wszelkich
      praw do nazywania dziecka swoim. jesli nei potrafisz zdobyc sie na taka
      postawe, to moim zdaniem nir powinnas byc dawczynia i skazywac dziecko, siebie
      i siostre na emocjonalne komplikacje na reszte zycia.

      Ogladalam kiedys reportaz o odwrotnej sytuacji - jedna siostra po wyleczeniu
      raka nie byla zdolna do ciazy, ale miala zrowe komorki jajowe. jej mlodsza
      siostra zaofiarowala swoje cialo i nosila dziecko stworzone z komorek siostry i
      szwagra. Oczywiscie zaraz po porodzie oddala dziecko rodzicom. MOge tylko
      chylic czola przed taka sila psychiczna i poswieceniem, ale nie kazdy jest do
      tego zdolny!

      • maretina Re: Jajeczkowa sprawa 16.02.07, 20:26
        dla kogods bliskiego moglabym posluzyc jako inkubator. wiedzialabym, ze
        dziecko, ktore nosze nie jest moje. w tej kwestii nie mialabym jakichkolwiek
        watpliwosci.
        • martajoanna84 Re: Jajeczkowa sprawa 16.02.07, 21:17
          To prawda, to jest inna sytuacja. Jak miło poczytać rozsądne wypowiedzi :)
      • dwiesiostry Re: Jajeczkowa sprawa 16.02.07, 23:38
        Bukfa, szanuję twoje zdanie, ale szczerze mówiąc denerwuje mnie takie patetyczne
        mówienie: całkowicie masz się zrzec praw do dziecka, jesteś tylko dawczynią,
        dziecko jest wyłącznie twojej siostry itp. A może to nie o to chodzi? Sorry, nie
        oszukujmy się. Jeśli zdecydujemy się na to, nie będziemy z siostrą trzymać tego
        faktu w tajemnicy. Mam rżnąć głupa i udawać, że z dzieckiem, które jest do mnie
        podobne fizycznie czy psychicznie, nie mam nic wspólnego?
        Myślę, że i tak będę jakoś z nim związana emocjonalnie, mniej czy więcej, będę o
        nim myśleć, może tęsknić. Tak, jak za najbliższą rodziną.
        Na pewno nie upomnę się o dziecko, bo to siostra będzie jego mamą, ale też nie
        mogę wypierać się z tego, że dziecko w pewnym sensie jest moje.
        • baticorte Re: Jajeczkowa sprawa 16.02.07, 23:44
          ale o czym ty mówisz? przeciez ZDECYDOWANa JESTES ze nNIE DASZ tej komórki,
          to o czym te dywagacje? chcesz przekonywac forumowiczow do swojego pogladu na
          te sprawe? po co? nie maja prawa do innego???
          • dwiesiostry Re: Jajeczkowa sprawa 16.02.07, 23:51
            Baticorte, nie jestem zdecydowana. W tym sęk.
            Poza tym wyrażam swoją opinię. Wolno mi?:)
            • baticorte Re: Jajeczkowa sprawa 16.02.07, 23:56
              a dokąd ma cie to wyrazanie opinni zaprowadzic? bo na forum nie musisz niczego
              udowadniac, to ty masz problem, nie inni. a o wspolnym dziecku z siostra
              zapomnij, albo ona bedzie miec dziecko albo ty.
            • olamka1 NIE oddawaj - własnie dlatego, że siostrze!!! 17.02.07, 00:09
              To dziecko nigdy nie zniknie z Twojego życia! Bedziesz na nie patrzyła i
              wiedziała, że jest Twoje w sensie genetycznym, że jest tak samo w 50% Twoje jak
              byłoby Twoje dziecko z kazdym innym facetem. A potem??? Gdy dziecko kiedyś się
              dowie? Będzie wiezdziało, ze biologiczną matką jesteś Ty... . Moim zdaniem
              człowiek na razie psychicznie nie jest w stanie zdrowo wychodzić z takich
              sytuacji! Może kiedyś... na razie to nas przerasta. Myślę, ze z tego wyjdzie
              toksyczny układ. Naprawdę. Niech siostra lepiej skorzysta z anonimowego jajeczka.
              • xtrin Re: NIE oddawaj - własnie dlatego, że siostrze!!! 17.02.07, 10:20
                > Myślę, ze z tego wyjdzie toksyczny układ.

                Biorąc pod uwagę podejście autorki wątku - niewątpliwie. Ale w innych sytuacjach
                nie musi.
                Poza podejściem do sprawy są też zresztą pewne inne warunki - związek między
                siostrami czy własne dzieci dawczyni. Jeżeli za x lat, przekraczając 40 czy 50
                rok życia dawczyni nie będzie mieć dzieci własnych to pewnie są większe szanse
                na to, że jej stosunek do siostrzenicy/siostrzeńca stanie się chorobliwy.

                Ale nikt jakoś nie zastanawia się nad konsenkwencjami odmowy. Czy to waszym
                zdaniem nie będzie rodzić żadnych konfliktów?
        • kasia_ruchasia ja 16.02.07, 23:55
          ja nie oddałabym swojej komórki jajowej swojej siostrze dlatego ze zawierała by
          ona mój materiał genetyczny mowiąc najprościej. Patrzyłabym potem na nie jak na
          swoje dzieco.
          Proponuje lekcje z genetyki.
          Pozdrawiam
        • bukfa Re: Jajeczkowa sprawa 17.02.07, 02:25
          Oczywiscie ze zawsze bedziesz wiedziala ze to Twoje geny (w polowie!), dlatego
          sytuacja jest trudna i malo kto bylby zdolny nie myslec o dziecku siostry jako
          o wlasnym w jakiejs czastce. Jednak dziecku potrzebna jest bardzo klarowna
          wizja swiata, w ktorym mama to mama a ciocia to ciocia, i wlasnie na tym
          polegalby heroizm Twojego daru dla siostry. Moze np. jak jej dziecko by mialo 5-
          6 lat i pytalo skad biora sie dzieci, a siostra by mu tlumaczyla o jajeczkach i
          plemnikach, to by powiedziala "a Twoje jajeczko dala mamusi ciocia". W oczach
          dziecka to nie czynilo by Cie ani troche bardziej jego mama. Mi nie chodzi o to
          ze masz nie czuc do przyszlej siostrzenicy/siostrzenca czegos wiecej, ale
          uwazam ze dla dobra dziecka granica powinna byc zakreslona jasno. Nie wiem, nie
          jestem psychologiem dzieciecym, ale wydaje mi sie ze takowy by sie ze mna
          zgodzil.
          Zreszta tak na marginesie nie do konca rozumiem to przywiazanie do wlasnych
          genow (nie Twoje w szczegolnosci, tak ogolnie mowie o tej dyskusji). W koncu
          nikt z nas wlasnego genotypu nie stworzyl, wiec skad to poczucie wlasnosci i
          dumy? Dla mnie rodzic to ktos kto dziecko wychowuje, zarywa noce, przynosi
          picie etc. etc. a nie ten z kim laczy Cie historia genetyczna.
          • lotosss Re: Jajeczkowa sprawa 17.02.07, 04:57

            Ja np. dalabym siostrze jajeczko a dlaczego?
            Wiedzialabym, ze dziecko bedzie w dobrych rekach.
            Nie rozpatrywalabym sprawy ale przeciez to moje dziecko,
            raczej skupilabym sie na tym, iz ofiarowalam najcenniejszy dar.

            Chcialam przytoczyc jedna autentyczna historie.
            Akcja dzieje sie na Fiji, gdzie spora liczbe mieszkancow stanowia hindusi.
            Tak chyba 50% hindusow i 50% fijinczykow.
            Te dwie grupy etniczne nie mieszaja sie ze soba.
            Hindusi na Fiji zostali przywiezieni do uprawy trzciny cukrowej, wiec jak mozna
            sie domyslec sa traktowani troche gorzej. (tak ogolnie)

            W szpitalu na porodowce pielegniarka zamienila (nie wiem czy celowo czy to
            przypadek)noworodka hindusa z noworodkiem fijianczyka.

            Wyszlo to dopiero kiedy chlopcy ciut podrosli, poniewaz hindusi maja proste
            wlosy jak drut a ci drudzy baranki krecone.
            Obie rodziny zaczely dochodzic co sie stalo z ich biologicznym dzieckiem.
            Wkoncu szpital doszedl do sedna sprawy i dal obu rodzina opcje
            aby zamienily sie dziecmi czyli w efekcie zwrocenie biologicznego dziecka sobie
            nawzajem.

            I tu ciekawa sytuacja zaszla:
            kazda rodzina chciala jak najbardziej swoje dziecko biologiczne ale nie miala
            zamiaru oddac dziecka ktore juz chowala pare lat.
            Final koncowy:
            Rodziny ustalily ze beda sie spotykac w takim razie ze soba.

            pozdrawiam
            • warsawvoice Re: Jajeczkowa sprawa 17.02.07, 08:55
              lotosss napisała:
              > Chcialam przytoczyc jedna autentyczna historie.
              > Akcja dzieje sie na Fiji, gdzie spora liczbe mieszkancow stanowia hindusi.
              > Tak chyba 50% hindusow i 50% fijinczykow.
              > Te dwie grupy etniczne nie mieszaja sie ze soba.
              > Hindusi na Fiji zostali przywiezieni do uprawy trzciny cukrowej, wiec jak
              mozna
              >
              > sie domyslec sa traktowani troche gorzej. (tak ogolnie)
              >
              > W szpitalu na porodowce pielegniarka zamienila (nie wiem czy celowo czy to
              > przypadek)noworodka hindusa z noworodkiem fijianczyka.
              >
              > Wyszlo to dopiero kiedy chlopcy ciut podrosli, poniewaz hindusi maja proste
              > wlosy jak drut a ci drudzy baranki krecone.
              > Obie rodziny zaczely dochodzic co sie stalo z ich biologicznym dzieckiem.
              > Wkoncu szpital doszedl do sedna sprawy i dal obu rodzina opcje
              > aby zamienily sie dziecmi czyli w efekcie zwrocenie biologicznego dziecka
              sobie
              >
              > nawzajem.
              >
              > I tu ciekawa sytuacja zaszla:
              > kazda rodzina chciala jak najbardziej swoje dziecko biologiczne ale nie miala
              > zamiaru oddac dziecka ktore juz chowala pare lat.
              > Final koncowy:
              > Rodziny ustalily ze beda sie spotykac w takim razie ze soba.

              to ja przytocze inna historie :-)
              serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34180,3896853.html
              "Szpital pomylił dzieci: trwa walka o zmianę religii
              asz, PAP2007-02-05, ostatnia aktualizacja 2007-02-05 10:54
              Pewien Chińczyk, pomyłkowo zamieniony po urodzeniu w szpitalu w Malezji,
              odnalazł po 21 latach swoich prawdziwych rodziców, a teraz walczy o zmianę
              nazwiska i religii - podały malezyjskie media.
              Jak pisze dziennik "The Star", urodzony w 1978 r. na południu Malezji Zulhaidi
              Omar nigdy nie czuł się związany ze swoimi rodzicami, a jego chińskie rysy
              narażały go na docinki w szkole. Jako 13-latek chłopiec opuścił dom rodzinny.

              Osiem lat temu w supermarkecie, gdzie pracował, zobaczyła go - jak się okazało -
              rodzona siostra, którą uderzyło, że nieznajomy jest niezwykłe podobny do jej
              ojca Teo Ma Leonga. Pokrewieństwo potwierdziły przeprowadzone później testy DNA
              i po trzech miesiącach Zulhaidi przeniósł się do swoich prawdziwych rodziców -
              relacjonuje gazeta.

              Rodzina zdecydowała się opowiedzieć historię tej pomyłki dopiero teraz, gdy
              okazało się, że to jeszcze nie koniec kłopotów. 29- letni Zulhaidi postanowił
              bowiem zmienić nazwisko na chińskie i przejść na buddyzm.

              W muzułmańskiej Malezji konstytucja zabrania muzułmanom porzucania islamu, a
              akt taki jest karany więzieniem."
          • warsawvoice Re: Jajeczkowa sprawa 17.02.07, 09:00
            bukfa napisała:
            > Zreszta tak na marginesie nie do konca rozumiem to przywiazanie do wlasnych
            > genow (nie Twoje w szczegolnosci, tak ogolnie mowie o tej dyskusji). W koncu
            > nikt z nas wlasnego genotypu nie stworzyl, wiec skad to poczucie wlasnosci i
            > dumy? Dla mnie rodzic to ktos kto dziecko wychowuje, zarywa noce, przynosi
            > picie etc. etc. a nie ten z kim laczy Cie historia genetyczna

            mylisz rodzica z opiekunem, przywiazanie do genow jest jak juz wczesniej
            pisalem podstawowym mechanizmem majacym wyselekcjonowac najlepsze mozliwe
            kombinacje , jezeli ty nie widzisz sensu rozpowszechniania swoich , to logiczne
            ze ich nie rozprzestrzenisz poprzez swoje dzieci i po prostu twoja kombinacja
            zniknie, przetrwaja tylko te ktore maja determinacje sie rozpowszechniac
            • xtrin Re: Jajeczkowa sprawa 17.02.07, 10:34
              > mylisz rodzica z opiekunem

              Opiekun to pani w przedszkolu, a nie rodzic dziecko wychowujący. Np. adopcyjny.

              > przywiazanie do genow jest jak juz wczesniej pisalem podstawowym
              > mechanizmem majacym wyselekcjonowac najlepsze mozliwe kombinacje
              > jezeli ty nie widzisz sensu rozpowszechniania swoich , to logiczne
              > ze ich nie rozprzestrzenisz poprzez swoje dzieci i po prostu twoja
              > kombinacja zniknie, przetrwaja tylko te ktore maja determinacje sie
              > rozpowszechniac

              Ale w takim razie tak bardzo pragnąc rozpowszechnienia swoich genów absolutnie
              powinniśmy na coś takiego przystać. W końcu to sposób właśnie na rozmnożenie
              własnych genów. Do tego bardzo niewielkim kosztem. Geny z takiej okazji powinny
              się niezwykle ucieszyć.
              • dwiesiostry Re: Jajeczkowa sprawa 17.02.07, 10:37
                Do xtrin, lotosss, bukfy jedno pytanie: czy jesteście matkami?
                • xtrin Re: Jajeczkowa sprawa 17.02.07, 10:39
                  > Do xtrin, lotosss, bukfy jedno pytanie: czy jesteście matkami?

                  A Ty?
                  • dwiesiostry Re: Jajeczkowa sprawa 17.02.07, 10:44
                    Jak już się domyślasz tak, jestem matką. Zresztą jajeczka pobiera się tylko u
                    kobiet, co mają swoje dzieci. Na pytanie, dlaczego kobieta jest przywiązana do
                    takiej błahostki, jak swoje geny, odpowiadam: nie wiem, ale taki jest fakt.
                    Nie odpowiedziałaś na pytanie:)
                    • xtrin Re: Jajeczkowa sprawa 17.02.07, 10:56
                      > Jak już się domyślasz tak, jestem matką.

                      Nie ma więc problemu, że kiedyś dziecko siostry będzie jedynym, które będziesz
                      mogła uznać za własne.

                      > Nie odpowiedziałaś na pytanie:)

                      Byłam. Zadowolona?
                      • dwiesiostry Re: Jajeczkowa sprawa 17.02.07, 13:18
                        > Byłam. Zadowolona?

                        Zabawna jesteś. Dlaczego miałabym być zadowolona albo niezadowolona?
                        Dyskusja z ludźmi, którzy nie wiedzą jak to jest być rodzicem, to czyste
                        teoretyzowanie.
                        • xtrin Re: Jajeczkowa sprawa 17.02.07, 14:24
                          > Zabawna jesteś. Dlaczego miałabym być zadowolona albo niezadowolona?
                          > Dyskusja z ludźmi, którzy nie wiedzą jak to jest być rodzicem, to czyste
                          > teoretyzowanie.

                          Można nie być rodzicem i wiele wiedzieć. Można nim być i nie wiedzieć nic.
                          Życie różnie się układa. Nie każdy lubi na forum opowiadać o swojej sytuacji. Ja
                          na przykład nie mam zamiaru dzielić się z obcymi osobami moimi doświadczeniami,
                          szczególnie tymi, o których sama wolałabym zapomnieć.
                    • lotosss Re: Jajeczkowa sprawa 17.02.07, 23:31
                      Witaj

                      Jestem mama 18 letniego syna

                      pozdrawiam

              • warsawvoice Re: Jajeczkowa sprawa 17.02.07, 11:07
                xtrin napisała:

                > > mylisz rodzica z opiekunem
                >
                > Opiekun to pani w przedszkolu, a nie rodzic dziecko wychowujący. Np.
                adopcyjny.
                >
                > > przywiazanie do genow jest jak juz wczesniej pisalem podstawowym
                > > mechanizmem majacym wyselekcjonowac najlepsze mozliwe kombinacje
                > > jezeli ty nie widzisz sensu rozpowszechniania swoich , to logiczne
                > > ze ich nie rozprzestrzenisz poprzez swoje dzieci i po prostu twoja
                > > kombinacja zniknie, przetrwaja tylko te ktore maja determinacje sie
                > > rozpowszechniac
                >
                > Ale w takim razie tak bardzo pragnąc rozpowszechnienia swoich genów absolutnie
                > powinniśmy na coś takiego przystać. W końcu to sposób właśnie na rozmnożenie
                > własnych genów. Do tego bardzo niewielkim kosztem. Geny z takiej okazji
                powinny
                > się niezwykle ucieszyć.

                no to mam pytanie ... planujesz swoje dziecko urodzic , czy tez adoptowac lub
                nie miec w ogole ?
                a co do wychowywania obcych genetycznie dzieci ... sklonnosc do ryzyka,
                poswiecen czy oddawania zycia w imie obrony zdrowia i zycia dziecka jest
                wieksza u biologicznych rodzicow , jezeli w przyrodzie taki mechanizm
                przynaleznosci genowej (egoizmu genowego) jest rozpowszechniony to znaczy ze na
                przestrzeni setek milionow lat ewolucji byl bardziej efektywny
                • xtrin Re: Jajeczkowa sprawa 17.02.07, 11:22
                  > no to mam pytanie ... planujesz swoje dziecko urodzic ,
                  > czy tez adoptowac lub nie miec w ogole ?

                  Nie wiem. I jaki to ma związek z tematem?

                  > a co do wychowywania obcych genetycznie dzieci ... sklonnosc do ryzyka,
                  > poswiecen czy oddawania zycia w imie obrony zdrowia i zycia dziecka jest
                  > wieksza u biologicznych rodzicow

                  Niż u?

                  > jezeli w przyrodzie taki mechanizm przynaleznosci genowej (egoizmu
                  > genowego) jest rozpowszechniony to znaczy ze na przestrzeni setek
                  > milionow lat ewolucji byl bardziej efektywny

                  Nie za bardzo rozumiem do czego się odnosisz.
                  Selekcja genów i związany z tym mechanizm potrzeby rozwoju gatunku są znane i -
                  poza kreacjonistami - nikt z tym się nie kłóci. Tutaj rozmawiamy o sytuacji
                  sztucznej, gdzie osobie nie mogącej dochować się własnego potomstwa pomaga się w
                  tym medycznie. Ale nie oceniamy zachowania pragnącej mieć dzieci siostry, a
                  dyskutujemy nad zachowaniem się dawczyni jajeczka.
                  Jeżeli przenieść to na zachowania biologiczne to należałoby to porównywać z
                  samcem, który roznosi swoje geny bez konieczności zajmowania się potomstwem. To
                  jest jak najbardziej w przyrodzie rozpowszechnione.
                  Pozatem mówimy o siostrach. Znane są przypadki opieki nad potomstwem siostry w
                  celu zachowania ciągłości własnych genów.
          • xtrin Re: Jajeczkowa sprawa 17.02.07, 10:30
            > Zreszta tak na marginesie nie do konca rozumiem to przywiazanie do wlasnych
            > genow (nie Twoje w szczegolnosci, tak ogolnie mowie o tej dyskusji). W koncu
            > nikt z nas wlasnego genotypu nie stworzyl, wiec skad to poczucie wlasnosci i
            > dumy?

            Też nie do końca to rozumiem. I to wcale nie jest marginalna w tej dyskusji sprawa.
            Kwestia jest o tyle dziwna, że mamy tutaj siostry. A więc osoby mające geny z
            tego samego źródła. Geny w naszym jajeczku mają bardzo wiele wspólnego z genami
            w jajeczku siostry.

            Do obrońców własności genów: a co, jeżeli byłyby to bliźniaczki jednojajowe?
            Wtedy geny owe byłyby zupełnie identyczne. Czy w takim przypadku decyzja byłaby
            łatwiejsza? I idąc dalej: czy pan premier ma się czuć biologicznym ojcem córki
            prezydenta? :)
        • xtrin Re: Jajeczkowa sprawa 17.02.07, 10:15
          > Jeśli zdecydujemy się na to, nie będziemy z siostrą trzymać tego faktu
          > w tajemnicy. Mam rżnąć głupa i udawać, że z dzieckiem, które jest
          > do mnie podobne fizycznie czy psychicznie, nie mam nic wspólnego?

          Wątpię, by ludzie zastanawiali się jakim cudem dziecko jest to ciotki podobne (o
          ile wogóle będzie). Więc o ile nie będziesz mówić na przywitanie "a to moja
          siostrzenica, ale z mojego jajeczka urodzona" to nikt nie będzie wnikał.

          > Tak, jak za najbliższą rodziną.

          Ależ siostrzenica to JEST najbliższa rodzina :).
          • dwiesiostry Re: Jajeczkowa sprawa 17.02.07, 10:50
            No i jeśli chodzi o te sprawę. Moim zdaniem klarowność sytuacji i mówienie
            prawdy od początku jest jedynym normalnym wyjściem, bo tajemnice wyniszczają
            rodzinę. Dziwne też by było to, że wyjeżdżam do siostry na miesiąc bez dzieci i
            męża, a potem nagle siostra zachodzi w ciążę. Kto by się nie domyślił?
            • yagiennka Re: Jajeczkowa sprawa 17.02.07, 16:47
              Nikt tego faktu nie skojarzy, mi by do głowy nie przyszło. Ot pojechała siostra
              do siostry, a poza tym to chyba nie zawsze przy in vitro się zachodzi od razu??
              Często potrzeba kilku prób i kilka miesięcy to może potrwać. Nie wiem też czemu
              masz jechać az na miesiąc do siostry, jajeczka się chyba pobiera i zamraża, ale
              nie znam szczegółów technicznych, najpierw wiem że sa jakieś leki na wspomaganie.
              W kwestiach formalnych ja uważam że: rodzinie nie mówić - tylko najbliższym.
              Dziecko też nie musi wiedzieć, podejrzewam zresztą że dosyć długo nie rozumiało
              by w ogóle o co chodzi i kto jest w końcu jego matką. Kwestia podobieństwa jest
              w ogóle bez znaczenia, siostry sa do siebie zwykle podobne więc ich dzieci jakoś
              tam do siebie też. A dziecko może akurat odziedziczyć więcej cech po ojcu i
              będzie mało podobne do siostry.
              • xtrin Re: Jajeczkowa sprawa 18.02.07, 11:17
                > Kwestia podobieństwa jest w ogóle bez znaczenia, siostry sa do siebie
                > zwykle podobne więc ich dzieci jakoś tam do siebie też. A dziecko może
                > akurat odziedziczyć więcej cech po ojcu i będzie mało podobne do siostry.

                Dziedziczenie chodzi krętymi ścieżkami, bywamy podobni do ciotek, kuzynów czy
                ciotko-babek. Wszystko jedno go kogo dzieciak będzie podobny, żadna konfiguracja
                nie powinna wzbudzać "podejrzeń", w końcu siotry wywodzą się z tych samych genów.
                • dwiesiostry Re: Jajeczkowa sprawa 18.02.07, 12:23
                  No po prostu nie mogę uwierzyć. A czy nie przyszło Wam do głowy, że podobieństwo
                  dziecka, czy nie, to jest najmniej ważne?? Że najważniejsze są zasady?
                  Moim zdaniem tajemnica w rodzinie jest niszcząca, i trzeba od początku mówić jak
                  jest, żeby nie było niedomówień, spekulacji, szeptów i rozmów po kryjomu. Tak
                  jak dzieciom się normalnie mówi, że są adoptowane, i to dla nich żadna sensacja.
                  Kiedy natomiast dowiadują się o tym kiedy są dorosłe, to wywraca im się życie do
                  góry nogami.

    • yagiennka Siostrze - zawsze 17.02.07, 16:16
      Siostrze bym oddała bez problemu. I tak wszystko zostanie w rodzinie, przeciez
      siostra też jest po części taka sama genetycznie jak ja? Z tym że owo dziecko
      byłoby jakby częściowo moje, tak bym sie czuła. Ale i tak byłabym ciotką i
      miałabym bliski kontakt z dzieckiem więc myślę że to się da ułożyc. Tylko ta
      świadmośc że to jest po części twoje dziecko może być trudna i dziwna.
      • warsawvoice Re: Siostrze - zawsze 17.02.07, 17:16
        yagiennka napisała:

        > Siostrze bym oddała bez problemu. I tak wszystko zostanie w rodzinie, przeciez
        > siostra też jest po części taka sama genetycznie jak ja? Z tym że owo dziecko
        > byłoby jakby częściowo moje, tak bym sie czuła. Ale i tak byłabym ciotką i
        > miałabym bliski kontakt z dzieckiem więc myślę że to się da ułożyc. Tylko ta
        > świadmośc że to jest po części twoje dziecko może być trudna i dziwna.
        "Siostrze bym oddała bez problemu" oraz "Tylko ta świadmośc że to jest po
        części twoje dziecko może być trudna i dziwna" no to widzisz jakis problem czy
        nie ???
        • lotosss Re: Siostrze - zawsze 18.02.07, 00:58

          Powtarzam jeszcze raz jestem mama.
          Siostrze jak najbardziej tak oddalabym jajeczko.
          Wejdz przez chwile w polozenie siostry.

          Pomysl, ze moze siostra woli od Ciebie te jajeczko, moze nie chce od obcej osoby
          ale widac, ze musi taka sytuacje rozwazyc tez, czas ucieka.
          Od obcej osoby moga byc przekazane rozne choroby droga genetyczna typu:
          choroby serca czy cukrzyca czy tez tam inne.

          Oczywiscie nie masz obowiazku jak zle bedziesz czuc sie psychicznie.

          pozdrawiam


          • dwiesiostry Re: Siostrze - zawsze 18.02.07, 11:06
            Nie, nie woli. Ma kolejkę do jajek i musi czekać, o jajka po prostu jest trudno.
            A od siostry miałaby szybko.
            Dzięki za wypowiedzi. temat już się chyba wyczerpał. Pozdrawiam wszystkich i
            dziękuję:)
            Siostra
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka