zielona_sowa
16.02.07, 10:57
Sama już nie wiem. :( Jestem ze swoim M. ponad 2 lata. Do tej pory było w
porządku, nie wyobrażałam sobie życia bez Niego... Przez ostatni miesiąc
zaczęło się coś psuć... (mieszkamy razem od kilku miesięcy. Coraz częściej
obrażamy się na siebie, awantury wybuchają o jakieś pierdoły... Nie czuję się
kochana i doceniana w tym związku (mimo, że wiem że on mnie kocha). Może to
jakieś zmęczenie materiału?
No i ostatnio... stało się. Kilka dni ze znajomymi, bez Niego. Impreza,
kolega, pocałunki (nic więcej). Nie mogę zrozumieć dlaczego to zrobiłam,
wcześniej myślałam, że kocham swojego M. tak bardzo, że nie byłabym w stanie
NIGDY go zdradzić...
Teraz się miotam. Nie wiem czy Go jeszcze kocham... Raz mnie totalnie
rozczula, raz czuję do niego wstręt. Raz pragnę, żeby mnie przytulił, później
cała się spinam kiedy mnie całuje.
Czy taki związek ma rację bytu? Jest jakiś sens? Czy ta moje niepewność
minie?? Póki co, nie wyobrażam sobie rozstania, ale męczy mnie już ta sytuacja...
Miał ktoś podobnie? Jak to się skończyło??