Dodaj do ulubionych

kocham... nie kocham?

16.02.07, 10:57
Sama już nie wiem. :( Jestem ze swoim M. ponad 2 lata. Do tej pory było w
porządku, nie wyobrażałam sobie życia bez Niego... Przez ostatni miesiąc
zaczęło się coś psuć... (mieszkamy razem od kilku miesięcy. Coraz częściej
obrażamy się na siebie, awantury wybuchają o jakieś pierdoły... Nie czuję się
kochana i doceniana w tym związku (mimo, że wiem że on mnie kocha). Może to
jakieś zmęczenie materiału?
No i ostatnio... stało się. Kilka dni ze znajomymi, bez Niego. Impreza,
kolega, pocałunki (nic więcej). Nie mogę zrozumieć dlaczego to zrobiłam,
wcześniej myślałam, że kocham swojego M. tak bardzo, że nie byłabym w stanie
NIGDY go zdradzić...
Teraz się miotam. Nie wiem czy Go jeszcze kocham... Raz mnie totalnie
rozczula, raz czuję do niego wstręt. Raz pragnę, żeby mnie przytulił, później
cała się spinam kiedy mnie całuje.
Czy taki związek ma rację bytu? Jest jakiś sens? Czy ta moje niepewność
minie?? Póki co, nie wyobrażam sobie rozstania, ale męczy mnie już ta sytuacja...
Miał ktoś podobnie? Jak to się skończyło??
Obserwuj wątek
    • rosa_de_vratislavia Re: kocham... nie kocham? 16.02.07, 11:03
      zielona_sowa napisała:

      > Jest jakiś sens? Czy ta moje niepewność
      > minie?? Póki co, nie wyobrażam sobie rozstania, ale męczy mnie już ta
      sytuacja... Miał ktoś podobnie? Jak to się skończyło??

      Miałam podobnie...po 2 latach zaczęły sie wątpliwosci, miotania. Nie były tylko
      pocałunków z innym.
      Moje niezdecydowanie trwało pewnie kolejne dwa lata. Też nie wyobrażałam sobie
      rozstania...
      ...w tym roku będzie 10. rocznica ślubu :)))))
      • d.aga87 Re: kocham... nie kocham? 16.02.07, 11:08
        Juz nawet nie wiem czy mam wyrzuty sumienia... Zaraz "po tym wydarzeniu" plułam
        sobie w twarz, "doceniłam" to, jak bardzo kocham swojego M. A teraz... kiedy
        spotkaliśmy się po paru dniach rozłąki... znowu zgrzyty, wzajemne wyrzuty... Nie
        wiem co robić, pewnie będę czekała na polepszenie sytuacji. Cały czas staram
        się, żeby znów było dobrze. Zobaczymy co z tego wyjdzie...
        • polcia85 Re: kocham... nie kocham? 16.02.07, 11:09
          Funkcjonujesz tutaj na 2 nickach?
        • d.aga87 Re: kocham... nie kocham? 16.02.07, 11:10
          Tak było u mnie...
          • polcia85 Re: kocham... nie kocham? 16.02.07, 11:11
            I Ty też masz swojego "M"...
        • crotalus1 Re: kocham... nie kocham? 16.02.07, 12:09
          Dorośnij...
    • polcia85 Re: kocham... nie kocham? 16.02.07, 11:05
      U mnie się skończyło rozstaniem.
      Właściwie nic konkretnego się nie stało, po prostu w pewnym momencie zaczęło
      się psuć, aż doszłam do momentu, kiedy stwierdziłam, że nie wytrzymam w tym
      związku ani chwili dłużej.

      Ale ludzie są różni i Wam się może ułożyć, zastanów się, czego sama chcesz.
    • aserath Re: kocham... nie kocham? 16.02.07, 11:11
      oj błądzisz dziewczyno, błądzisz.... :) Chyba jakaś niemoc ogólna cię ogarnęła.
      NIe mysl tyle czy kochasz czy juz nie, tylko zrób sobie wakacje. Wyjedź na 2-3
      dni, nabierz dystansu - od razu poczujesz się lepiej!
      • 83kimi Re: kocham... nie kocham? 16.02.07, 11:30
        Chyba 2 lata to jakiś magiczny punkt... gdy ludzie zaczynają wątpić... ja mam
        nadzieję przetrwać gorsze chwile... chcę czuć się tak cudownie jak 2 lata temu!
    • wiki112 Re: kocham... nie kocham? 16.02.07, 12:03
      Proponuję, abyś porozmawiała ze swoim M. Moim zdaniem nie powinnać mówić o
      pocałunku, który, jak wynika z Twojej wypowiedzi, nic dla Ciebie nie znaczył.
      Powiedz mu co czujesz, czego oczekujesz. Może on ma podobne odczucia.
      Ja odniosłam wrażenie, że poprostu pogubiłaś się, być może wkradła się w Wasz
      związek rutyna, zwykłe przyzwyczajenie.
      Uwierz, że są na to sposoby. Wiem coś na ten temat, ponieważ sama byłam w
      takiej sytuacji.
      Pozdrawiam,
      wiki112

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka