Dodaj do ulubionych

maż znika z domu - co mam robić?

17.02.07, 00:52
do tej pory byliśmy idealnym małżeństwem, dwoje dzieci, fajny dom wszędzie
chodziliśmy razem
od pewnego czasu mój mąż zaczął wieczorami znikać z domu - nawet parę razy
zdarzyło mu się wrócić rano
oczywiście za każdym razem mówi że wyciągnął go jakiś kolega, że spotkał
starego kumpla i chcieli pogadać, że np za dużo wypił i usnął przy stole i
dla tego nie wrócił i takie tam...
wiele razy mówiłam mu że jak ma kogoś to niech powie, ale on się całkowicie
wypiera...
nie wiem już czy mu wierzyć, czy nie!!!
teraz siedzę w środku nocy przy kompie bo znów go nie ma
co ja mam robić???
przecież się z nim nie rozwiodę - wszystko mamy wspólne /a trochę już tego
jest/ i najważniejsze: mamy maleńkie dzieci, poza tym nie mam pewności że w
jego życiu jest inna kobieta...
ale nawet gdy to rzeczywiście tylko chlanie z kumplami to i tak mam dosyć
jego ucieczek z domu i czekania czy wróci.
nie wiem co robić, żeby nim potrząsnąć - mam zrobić strajk i przestać mu prać
i gotować? - rozmowy nie przynoszą efektu obiecuje,że będzie wieczorem w domu
a potem i tak znika....albo mówi że jest dorosły i nikomu nie musi się
tłumaczyć z tego co robi...
doradzcie co mam robić, bo zwariuję!!!
Obserwuj wątek
    • czerwonowlosa Re: maż znika z domu - co mam robić? 17.02.07, 01:00
      jak to nie musi sie tlumaczyc? a ty to co jestes :jego sluzaca?
      ja bym sie ubrala w bielizne super sexy i tak go powitala, jak wraca po nocce.
      jak odmowi sexu odpowiedz bedzie raczej jednoznaczna...
      mozesz tez sprobowac sama wyjsc na cala nocke nie mowiac mu dokad sie
      wybierasz,ale oczywiscie z kolezankami, a on niech zajmie sie dziecmi w tym
      czasie!
      • qmata Re: maż znika z domu - co mam robić? 17.02.07, 01:07
        dzięki za chęć pomocy!
        z tym tłumaczenie i służącą to myślę tak jak ty ale nie mogę na to nic poradzić.
        z tą bielizną to może i dobry pomysł, ale jak to zrobię a on mnie wyśmieje i
        powie że jest zbyt pijany albo jest późno i chce mu się spać to już będzie moja
        całkowita porażka, a poza tym ile mam czekać czasami wraca o 2,3 a czasami o 8.
        ja z domu nie wyjdę bo dzieci są bardzo małe....a poza tym nawet jakbym wyszła
        to potem będzie jeszcze gorzej, bo będzie miał wymówkę że on wychodzi bo ja też
        wychodzę...
        • czerwonowlosa Re: maż znika z domu - co mam robić? 17.02.07, 01:14
          wyobrazam sobie co czujesz, wiem, ze nie jest ci latwo; od takiego nocnego
          czekania mozna oszalec... wiadomo, wyobraznia dziala strasznie!
          a moze on ma po prostu jakis ciezki moment w zyciu?
    • heart_of_ice Re: maż znika z domu - co mam robić? 17.02.07, 01:10
      ja bym mu nie uwierzyla
      bo niby do tej pory co - nie mial tych kolegow?
      byli zawsze, a na noce nie znikal....

      strajk to nie metoda, ubieranie sie w seksowna bielizne tez nie, bo jego reakcja
      nie musi byc dowodem na nic, a jak cie zdradza, to bielizna niczego nie zmieni

      za to ty tez moglabys zniknac raz i drugi i metnie potem tlumaczyc, gdzie bylas
      (tylko zebys miala zapeniona opieke do dzieci)

      Pauli
      --
      Mężczyźni są z Marsa, a kobiety ze...Snickersa;)
      • czerwonowlosa Re: maż znika z domu - co mam robić? 17.02.07, 01:17
        to co dziewczyna ma robic? pokornie czekac na pana i wladce?
        • heart_of_ice Re: maż znika z domu - co mam robić? 17.02.07, 01:22
          > to co dziewczyna ma robic? pokornie czekac na pana i wladce?

          przeciez napisalam, co moim zdaniem ma zrobic (przynajmniej na poczatek)

          Pauli
          --
          "Miotłę z wystrzelonym airbagiem. Niewielki przebieg. Na chodzie. Sprzedam."
          • czerwonowlosa Re: maż znika z domu - co mam robić? 17.02.07, 01:26
            wybacz, zle przeczytalam, to chyba ta pozna godzina...
            fakt, ze moglaby znikac, a on niech posiedzi tak pol nocki czekajac na nia!
        • maretina Re: maż znika z domu - co mam robić? 18.02.07, 09:54
          czerwonowlosa napisała:

          > to co dziewczyna ma robic? pokornie czekac na pana i wladce?

          wystawic walizki za drzwi. zlozyc pozew rozwodowy. teraz jest mod.ltwiej zaczac
          od nowa. tragedia bedzie ok 40-50 lat.
    • wymyslona Re: maż znika z domu - co mam robić? 17.02.07, 01:16
      wiem co czujesz
      ja tez wlasnie siedze w necie a moj mezczyzna gdzies....i nie moge sie do niego
      dodzwonic :(
      • czerwonowlosa Re: maż znika z domu - co mam robić? 17.02.07, 01:18
        moj przynajmniej jest w robocie...mam nadzieje
        • qmata Re: maż znika z domu - co mam robić? 17.02.07, 01:29
          w Walentynki też powiedział że idzie do pracy /wieczorem/ bo musi sprawdzić
          jakieś faktury - zadzwoniłam tam - oczywiście nikt go w pracy nie widział...
          a jak wrócił i spytałam gdzie był to powiedział że w pracy...
          nie było go co prawda tylko 2 godziny, ale i tak szlak mnie trafia...
          • czerwonowlosa Re: maż znika z domu - co mam robić? 17.02.07, 01:33
            uwazaj, bo jak bedziesz mu robila awantury i wymowki jeszcze czesciej bedzie
            znikal...
      • qmata Re: maż znika z domu - co mam robić? 17.02.07, 01:26
        mój też nie odbiera....
        a ja sobie siedzę i nasłuchuję czy dzieci nie płaczą...
        i ręce mi się z nerwów trzęsą..
        • czerwonowlosa Re: maż znika z domu - co mam robić? 17.02.07, 01:29
          bedziesz padnieta jutro...dzisiaj i pewnie odbije to sie na maluchach...walnij
          kielich wodki i kladz sie spac!
          • qmata Re: maż znika z domu - co mam robić? 17.02.07, 01:32
            masz rację tylko wątpię czy uda mi się usnąć, jak się znam to będę się zrywać
            na dzwięk każdego przejeżdżającego samochodu....
            ale spróbuję
            dobranoc
            • wymyslona Re: maż znika z domu - co mam robić? 17.02.07, 01:33
              ciezko usnac, gdy po glowie chadza najgorsze mysli, wiem jak to jest bo przez
              romans rozwiodlam sie z mezem :(
              • czerwonowlosa Re: maż znika z domu - co mam robić? 17.02.07, 01:38
                jego czy twoj romans?
                tez mialam swego czasu podobny problem, ale nie rozwiodlam sie, teraz to ja
                romansuje, ale tez nie rozwiode sie dla przygody...
                • wymyslona Re: maż znika z domu - co mam robić? 17.02.07, 01:40
                  jego
            • czerwonowlosa Re: maż znika z domu - co mam robić? 17.02.07, 01:35
              dobranoc i odwagi
    • danagr Re: maż znika z domu - co mam robić? 17.02.07, 01:44
      nie ciekawie to wyglada, jesli ci zalezy na zwiazku musisz trzymac reke na
      pulsie i miec oczy szeroko otwarte. U mnie zaczelo sie tak jak u ciebie i w
      koncu pan malzonek wyprowadzil sie do innej. Czulam, ze jest nie tak, kiedy
      pytalam sie czy jest ktos miedzy nami, wypieral sie, wrecz mowil, ze stwarzam
      sobie sama problemy do czasu kiedy odwiedzilam jego pania i zastalam tam jego.
      Nie mowie, ze w twoim przypadku tez tak jest. Trudno jest radzic nie znajac
      waszej historii malzenstwa. Jesli nie chcesz wiedziec czy stoi jakas kobieta na
      waszej drodze, nic nie rob, ale jesli czujesz (a takie zeczy raczej sie czuje i
      widzi np. bardziej dba o siebie, raptem kupuje nowe zeczy i nosi przy sobie
      komorke) i nie chcesz byc oklamywana szukaj.
      • czerwonowlosa Re: maż znika z domu - co mam robić? 17.02.07, 01:57
        a moim zdaniem lepiej nie wiedziec, zawsze mezowi mowilam rob co chcesz, ale
        zebym ja sie nigdy nie dowiedziala...bo potem jak nie ma zaufania to juz
        koniec...
        nigdy nie znizylam sie do szukania
        a ona biedna co zrobi, nawet jakby znalazla jakies dowody niewiernosci,
        rozwiedzie sie ? z dwojka maluchow?bedzie darla sie na niego? zniknie na dobre
        a on jak puka nawet jakas sekretarke czy tipsiare, to jak zona madrze sie
        zachowa, pobawi sie i wroci do niej, ma przeciez rodzine na utrzymaniu
        moze jestem naiwna, ale tak mysle
        • danagr Re: maż znika z domu - co mam robić? 17.02.07, 10:41
          bez obrazy ale raczej jestes naiwna.
    • baler_inca Re: maż znika z domu - co mam robić? 17.02.07, 02:08
      Pan detektyw -> kilka fotek jeśli jest coś na rzeczy -> poważna rozmowa poparta
      dowodami -> rozwód z orzeczeniem o winie

      Jeśli nie detektyw, to chociaż ktoś bliski kto potrafiłby go śledzić.
      Koniecznie z aparatem fotograficznym.

      Brzmi koszmarnie, ale być może to jedyna metoda na drania. Jesli jest taki
      niewinny, to tez się okaże i nie będziesz przynajmniej martwić się o kochanke,
      tylko o alkoholizm ślubnego.

      Głowa do góry, ale działaj, musisz jakoś się bronić, skoro on nie jest łaskaw
      zdjąć ci z barków tego nocnego czekania i martwienia się.

    • jendza1 Re: maż znika z domu - co mam robić? 17.02.07, 07:18
      Wspol-czuje bardzo:(.
      Trudna sytuacja.
      Wiesz, a moze wlasnie nie tyle trzeba sie 'trzymac', ile wlasnie 'puscic'?
      Pozwolic sobie na utrate motywacji? Pozwolic na szczere przezywanie bolu? Na
      przyklad na pytanie, dlaczego nie ugotowalas/nie upralas itd odpowiedziec
      spokojnie i beznamietnie oraz zgodnie z prawda, ze cala ta sytuacja tak Cie
      doluje, ze nie znajdujesz w sobie sil?
      Wyjechac na tydzien, dwa - do rodziny/sanatorium/gdzies, zostawiajac mu dzieci
      i caly ten bajzel? Bez zalatwiania opiekunki ani niczego? Tak beztrosko, jak
      on... Dzieciom nic sie nie stanie, wierz mi... A on bedzie musial wziac sie za
      zycie, a nie za 'kolegow'...

      Nie wiem, moze to glupi pomysl...

      Tak czy siak - sily i odwagi!!!
      pzdr
      j.
      • baler_inca Re: maż znika z domu - co mam robić? 17.02.07, 09:42
        Ona nie zostawi maleńkich dzieci z meżem, któremu nie ufa.
        Ja nie mam dzieci, a wiem, że bym nie zostawiła. Co dopiero ona, gdy dzieci to
        teraz jedyne, co ma.
        Ja się upieram przy detektywie i późniejszej rozmowie popartej dowodami. Po co
        się tak męczyć i zjadać od środka?

        • marusia100 Re: maż znika z domu - co mam robić? 17.02.07, 09:54
          "Qmata", nie daj sie zwieść, twój mąż kogoś ma i ty nie pomożesz ani sobie, ani
          waszemu związkowi, jeśli będzies, tak jak teraz, spychać te myśl gdzieś na bok.
          Bo czujesz sama, że chodzi o kobietę, prawda? Nie chcesz tego do seibie
          dopuścić, to normalne, normalniejsze, niż ci sie wydaje!
          Nie daj sobie wmówić, że nie powinnaś pytać, interesować sie itp. Detektyw
          pewnie trochę kosztuje, będzie ci sie też cieżko na to zdobyć. Jest prostsze
          rozwiązanie: zażądaj billingów z telefonu komórkowego męża, mówiąc mu otwarcie,
          dlaczego to robisz. Zobaczysz, co będzie...
          Nie chowaj głowy w piasek, bo mąż z pewnością już cię zdradził (i te
          Walentynki, to dopiero). A swoją drogą, niezły z niego f..., tak traktować żonę
          z dwójka malutkich dzieci.
          • qmata Re: maż znika z domu - co mam robić? 17.02.07, 10:36
            wielkie dzięki za wszystkie odpowiedzi, jakoś mi lżej jak czuję że nie jestem z
            tym sama...
            mąż wrócił o 6.00 trzeźwy i samochodem, powiedział, że był z kumplami "pod
            kufelkiem", że wypił tylko jedno piwo, że do 3 grali w karty i rozmawiali o
            życiu a potem ich porozwoził, a rozwożenie trwało dlatego tak długo bo jeden z
            nich mieszka w miejscowości oddalonej o 30km.
            brzmi jak niezła bujda, ale jednak trochę mu wierzę - w końcu nigdy nie
            trafiłam na jakikolwiek ślad innej kobiety...
            a zachowuję się już jak domowy detektym; przeglądam jego komórkę i maile i
            generalnie zwracam na wszystko baczną uwagę i nic...
            nawet jak w tym wszystkim nie ma innej kobiety to i tak mam dosyć tego jego
            wychodzenia - jak wrócił to postawiłam mu ultimatum:
            zapomonamy o tym co było, ja ci wierzę że nie ma innej kobiety i od dzisiaj
            koniec wychodzenia i zaczynamy żyć jak normalna kochająca się rodzina, ale
            jeżeli jeszcze raz znikniesz wieczorem z domu to zaczynamy separację.
            nie mówiłam mu dokładnie na czym ta separacja ma polegać ale mam zamiar zacząć
            wtedy tak żyć jakbym nie miała męża tzn. nie będę mu gotować, prać, prasować,
            będzie spał w salonie na kanapie, dziećmi będę się zajmować sama tak jakbym
            była samotną matką /to akurat nie będzie wielkie poświęcenie bo i tak sama się
            nimi zajmuję/ nie będziemy razem nigdzie chodzic, generalnie przestanę go
            zauważać, a w sprawach bardzo ważnych jak już będę musiała to wyślę mu smsa -
            ciekawe jak długo to wytrzyma? po prostu wmówię sobie że już nie mam męża i
            będę miała święty spokój - przecież nie można martwić się i czekać na kogoś kto
            nie istnieje, a jeżeli chciałby się kiedyś wyprowadzić to tym bardziej będzie
            mi łatwiej bo już niewiele się zmieni..../ w tą wyprowadzkę to zresztą nie
            wierzę, on bardzo kocha dzieci, mamy fajny domek z ogródkiem i generalnie
            nieźle nam się wiedzie i nie wierzę żeby był aż taki głupi żeby z tego
            zrezygnował/
            tak naprawdę to cały czas wierzę że wszystko się jeszcze dobrze ułoży, ale mam
            już dosyć przymykania oczu na jego wybryki nie potrafię patrzeć jak on mnie
            traktuje i nic nie robić - na razie mam silne postanowienie działać zgodnie z
            ultimatum
            jeszcze raz bardzo wszystkim dziękuję za wsparcie /szczególnie czerwonowłosej/ -
            jakoś łatwiej mi było znieśc to czekanie jak mogłam z kimś przyjaznym i
            rozumiejącym mnie pogadać
            oczywiście napiszę czy udało mi się coś osiągnąć
            • danagr Re: maż znika z domu - co mam robić? 17.02.07, 10:50
              badz twarda i konsekwentna w swoim postanowieniu, bardzo Ci tego zycze.
              • rolling_stone Re: maż znika z domu - co mam robić? 17.02.07, 10:56
                zakladajac nawet, ze maz mowi prawde (w co watpie), nie najlepiej swiadczy takie
                zachowanie o liczeniu sie z twoim zdaniem. chyba czas na radykalne dzialania.
              • qmata Re: maż znika z domu - co mam robić? 17.02.07, 12:31
                będę konsekwentna - obiecuję
                jak zacznę się łamać to jeszcze raz przeczytam wszystkie wasze odpowiedzi /choć
                czytałam już je z 10 razy/ i nabiorę nowych sił do walki....
                • heart_of_ice Re: maż znika z domu - co mam robić? 17.02.07, 12:57
                  trzymamy kciuki:))

                  Pauli
                  --
                  Mężczyźni są z Marsa, a kobiety ze...Snickersa;)
                • mamab26 Re: maż znika z domu - co mam robić? 17.02.07, 13:23
                  Wiesz ,mój mąż mi ostatnio powiedział ,że inni traktuja nas tak ,jak im na to
                  powalamy...
                  Chyba coś w tym jest

                  My odkąd jesteśmy razem mamy ustalone zasady ,których się trzymamy (oboje) i
                  jak do tej pory całkiem nieźle nam się układa.
                  Nie ma mowy o jakimś łażeniu osobno po nocach ,czy piwkach z kolegami.
                  Mamy wspólnych znajomych ,więc nie widzę powodu ,żeby on sam się z nimi
                  spotykał...

                  I nie wyobrażam sobie sytuacji ,że ja siedzę z dzieckiem w domu ,a on baluje po
                  nocach.

                  Tylko ,że ja mu o tym zawsze mówiłam.
                  Nigdy nie udawałam ,że nie ma problemu ,jak mi coś nie pasowało.

                  Co do Twojego męża to chyba chciałby mieć przywileje żonatego i kawalera
                  jednocześnie.Ale tak się niestety nie da.
                  Skoro decyduję się na związek z drugą osobą ,to muszę liczyć się z jej zdaniem.
                  Wolność?Wolni to są kawalerowie.A skoro się człowiek decyduje na małżeństwo ,to
                  niech się poczuwa do jakiś obowiązków.

                  Ja mojego nie zmuszałam i nadal nie zmuszam ,żeby był ze mną.A skoro jest ,to z
                  własnej woli.Jeśli ważniejsze byłyby dla niego imprezki i koledzy ,to proszę
                  bardzo ,droga wolna.Mógłby sobie robić ,co chce.Ale już beze mnie...
                  Ale tak jak już pisałam ,musisz jasno i konkretnie wyrażać swoje zdanie.
                  I konsekwentnie się tego trzymać.

                  Kwestię posiadania kochanki pomijam ,bo to inny temat
                  Mój mąż wie ,że gdyby mu przyszło do głowy mnie zdradzać ,to lepiej ,żebym sie
                  o tym nie dowiedziała.
                  Bo ja to w ogóle zołza jestem :P

                  Pozdrawiam i życzę rozwiązania problemów
                  Aga
                  • agava.juice Re: maż znika z domu - co mam robić? 17.02.07, 13:40
                    Brawo! Dobre podejście. Jednak w twoim przypadku widzimy mężczyznę, który ma
                    respekt przed żoną i autentycznie nie chce kłopotów. Są jednak tacy, którzy
                    muszą postawić na swoim i basta, bo baba nie będzie im mówić co mają robić.
                    Taki despota też może powiedzieć: jak ci się nie podoba to faktycznie bądź
                    sama, ja z męskiego życia nie zrezygnuję, będę miał kolegów i będę chodził
                    gdzie zechcę! Jak się ma takiego testosterona w domu to niestety ... tylko
                    mniej męscy faceci dają się zatrzymać w domu i cierpią w milczeniu, ale i tak
                    do czasu ... No cóż jak facet nie szanuje swojego związku to żadne zabranianie
                    i szantaż nie pomogą. Ciekawa jestem jak sobie z trudnymi typami radzicie?
                    Myślę, że dyskretne olewanie i wprowadzanie w paranoję, zazdrość to jedyna
                    metoda na podrażnienie ambicji faceta. Niech się napala i dostaje figę.
                    Najlepiej być ruchomym celem a nie stać jak kołek.
                    • mamab26 Re: maż znika z domu - co mam robić? 17.02.07, 17:10
                      Żeby nie wyszlo ,żem taka straszna ,to ja też mam respekt przed mężem :P
                      A tak gwoli ścisłości to czy wasi faceci to po slubie się tak pozmeniali?
                      Wcześniej byli inni?Czy miłość tak ślepa? :)))

                      >baba nie będzie im mówić co mają robić.
                      >będę miał kolegów i będę chodził gdzie zechcę!
                      bo ja po takim tekście to kazałabym się mojemu pakować...i vice versa...

                      I oczywiście ,że wplałabym być sama ,niż całe życie użerać się z despota ,który
                      w nosie ma mnie i moje uczucia
                  • bupu Re: maż znika z domu - co mam robić? 17.02.07, 21:02
                    Balowanie po nocach podczas gdy żona w domu za wierną Penelopę robi uważam za
                    naganne, ale chodzenie wszędzie razem uważam z kolei za chore. Udusiłabym się i
                    uciekła z wrzaskiem od faceta który by czegoś takiego ode mnie wymagał.
                  • qmata Re: maż znika z domu - co mam robić? 18.02.07, 01:55
                    masz całkowitą rację, kiedy rozmawiałam z mężem poważnie o tej całej sytuacji
                    to powiedział dokładnie to co ty napisałaś: stwierdził że ja po prostu robię
                    problem z jego wypadów bo nie rozumiem mżczyzn, a każdy mężczyzna w pewnym
                    wieku i po paru latach małżeństwa zaczyna marzyć o tym żeby być równocześnie
                    mężem i kawalerem chodzącym z kumplami na piwo i pogaduchy - oni chyba po
                    prostu nie rozumieją, że jedno wyklucza drugie....
            • silic Re: maż znika z domu - co mam robić? 17.02.07, 13:04
              > będzie spał w salonie na kanapie,

              A jak ty go chcesz do tego zmusić ?
              Jeśli chcesz zaczynać wojnę to miej świadomość do czego to może doprowadzić i
              czy jesteś na to gotowa. I czy sama takie coś wytrzymasz ?
        • jendza1 Skutek czy przyczyna? 17.02.07, 20:42
          Przeczytalam uwaznie wszystkie wypowiedzi w watku Qmatej i pewien aspekt sprawy
          nie daje mi spokoju...
          To znaczy - generalnie - nie to, ze polemizuje tu z Qmata, czy z Baler inca...


          Otoz ta ostatnia
          napisala:
          > Ona nie zostawi maleńkich dzieci z meżem, któremu nie ufa.

          Inna rzecz, to fakt, ze wszystkie panie w tym watku - gdy w kontekst wchodza
          dzieci - pisza np. 'wez opiekunke i idzcie'

          A ja bym chciala przeczytac 'wezcie opiekunke i idzcie'...
          I dziwi mnie, dlaczego tak naprawde ona 'z nim nie zostawi tych dzieci'?
          Co on - inwalida jest jakis?
          Przeciez jak na razie wiemy tylko, ze wychodzi za czesto z domu...
          Autorka watku nie pisze, ze on jest nieodpowiedzialny w kadrze opieki nad
          dziecmi...
          Owszem, pisze, ze to ona sie nimi zajmuje...

          A ja chcialam spytac - dlaczego?
          Zatem - czytajac te wszystkie wypowiedzi nie moglam sie oprzec wrazeniu, ze to
          jest tak:
          gdy to glownie on prowadzi samochod, to w momencie, gdy ona wreszcie siadzie za
          kolkiem, on ja wgniata w grunt, bo ona nie umie/nie mozna jej zaufac itd.
          I odwrotnie: gdy to ona zajmuje sie zawsze dziecmi, a on ma tego pecha, ze
          chcialby raz to zrobic sam, to wtedy ona wdeptuje go w grunt, bo przeciez on
          nie umie...

          Jakie efekty?
          Ona nie siada za kierownice, on wychodzi z domu...
          Moze upraszczam ciut, ale nie jak chodzi o istote problemu...:((

          Najpierw dajmy sobie szanse, traktujmy sie jak ludzie, a potem sie moze okazac,
          ze sprawy, jak ta z tego watku, w ogole nie stana sie naszym udzialem...

          Innymi slowy - zastanawiam sie, czy takie meskie wychodzenie z domu to
          rzeczywiscie jest przyczyna jakiegos malzenskiego nieporozumienia/niedogrania,
          czy moze jego... skutek?

          pzdr
          j.
          • qmata Re: Skutek czy przyczyna? 18.02.07, 02:11
            nie nie to zupełnie nie tak akurat jestem dobrym kierowcą i mój mąż też tak
            twierdzi, ale to nie ma nic do rzeczy....
            mój mąż nie zostaje z dziećmi ponieważ jak większośc facetów po prostu się tego
            boi, ponieważ dzieci są bardzo małe /chodzą do żłobka/, ale mam nadzieję, że
            jak podrosną to się to zmieni
            poza tym ja się opiekuje dziećmi sama, ponieważ on bardzo dużo pracuje - trzeba
            mu to przyznać - ja też pracuję i swoje zarabiam, ale to dzięki niemu możemy
            sobie pozwolić na trochę więcej niż przeciętna rodzina
            jest mi bardzo ciężko opiekować się dwójką dzieci, pracować i prowadzić dom,
            ale nie mogę jeszcze wymagać od niego pomocy, ponieważ pracuje po 15 godzin
            dziennie /albo gdy trzeba to dłużej/ i są tego efekty....
            często go prosiłam żeby mniej pracował, ale on lubi swoją pracę i świetnie się
            w niej realizuje - co oczywiście nie tłumaczy jego kłamstw i znikania na całe
            noce z domu.......
            • jendza1 Re: Skutek czy przyczyna? 18.02.07, 06:05

              qmata napisała:

              > nie nie to zupełnie nie tak akurat jestem dobrym kierowcą i mój mąż też tak
              > twierdzi, ale to nie ma nic do rzeczy....

              Owszem, nie ma nic do rzeczy - podajac ten przyklad pisalam generalnie o
              stylach bycia 'malzonkow' wobec siebie nawzajem.

              > mój mąż nie zostaje z dziećmi ponieważ jak większośc facetów po prostu się
              tego
              >
              > boi, ponieważ dzieci są bardzo małe /chodzą do żłobka/,

              czyli - poniewaz nie ma na to ochoty/nie interesuje go to/mierzi go zajmowanie
              sie maluchami

              ale mam nadzieję, że
              > jak podrosną to się to zmieni


              samo sie nie 'zmieni':(. Przeciez wiezi z dzieckiem zawiazuja sie od pierwszych
              chwili jego istnienia, przeciez niemowlak rozpoznaje ojca, jako osobe bliska,
              juz po doswiadczeniach w zyciu plodowym, przeciez opieka nad niemowleciem to
              rzeczywisty fundament dobrych wiezi z tym dzieckiem w przyszlosci itd..
              Jak to sobie wyobrazasz, ze za pare lat nagle, jak za dotknieciem
              czarodziejskiej rozdzki, zainteresuje go, czy maly/a umie czytac i co
              powiedziala pani w szkole? Czy dobrze mu/jej w gronie kolegow? Albo o czym
              marzy? Wtedy dopiero naprawde moze sie zaczac bac....:(, bo kontakt z dzieckiem
              bedzie wiecej od niego wymagal... A on nie bedzie mial w zanadrzu zadnej
              znajomosci Waszych dzieci...

              on bardzo dużo pracuje - trzeba
              >
              > mu to przyznać - ja też pracuję i swoje zarabiam, ale to dzięki niemu możemy
              > sobie pozwolić na trochę więcej niż przeciętna rodzina
              > jest mi bardzo ciężko opiekować się dwójką dzieci, pracować i prowadzić dom,
              > ale nie mogę jeszcze wymagać od niego pomocy, ponieważ pracuje po 15 godzin
              > dziennie /albo gdy trzeba to dłużej/ i są tego efekty....

              Alez MUSISZ wymagac... Kobieto, z tego, co piszesz, wynika ze w pewnym sensie
              to Wy nie jestescie wcale rodzina, jeju:((((! Tak, jakbyscie mieli rodzaj
              kontraktu. On pracuje po 15 godzin (a jestes pewna, ze to 'praca'? Hm, moze on
              CI tak tylko mowi, moze praca trwa np. 10, a reszta to zabawa?), a w zamian za
              to, co Ci laskawie odpali na dzieci, ma kobiete do lozka, praczke, sprzataczke,
              kucharke, inkubator/nianke, kogos do prowadzenia domu itd. Genialnie
              ZAINWESTOWAL, przyznaje... A TY to co, Ty to moze nie pracujesz po 15 godzin?
              Bo pracujesz po dwadziescia pare w istocie...

              Przetrzyj oczy, zobacz, jak pieknie sama go tlumaczysz:((. Po co on ma wracac
              do domu, jak go to wszystko w tym domu po prostu NIE INTERESUJE I MU
              PRZESZKADZA? Miedzy innymi dlatego tez, ze tej rzeczywistosci on w ogole NIE
              ZNA, nie potrafi sie w niej sam poruszac. TO nie jego bajka... a ile zagrozen...

              Daj mu ROZSMAKOWAC zmeczenie po nocy z marudzacym dzieckiem, pozwol mu przezyc
              chwile ODPOWIEDZIALNOSCI - jak nie zmieni pieluchy, to maluch bedzie cierpial,
              pozwol mu na satysfakcje, ze i tu sobie poradzil, po prostu WLACZ go w zycie
              rodziny. Daj mu je odczuc naprawde.

              Nie wiem, nie znam CIe, nie wiem, co konkretnie powinnas zrobic, ale zauwaz, z
              tego, co piszesz, wynika, ze WY sie mijacie we wszystkich przestrzeniach zycia,
              a TY to akceptujesz, jesli nie - tym sterujesz... Zdraznilo CIe tylko, ze on
              nie wraca na noc... A to tylko wierzcholek gory lodowej...

              Gdzie sa Wasze wspolne przestrzenie? Wspolne fascynacje, wspolna
              odpowiedzialnosc za akty, ktore wspolnie podejmujecie? Chcialas byc idealna
              zona, zeby mezowi bylo w domu milo i przyjemnie, to wszystko robilas sama,
              usuwajac klody spod stopek, prawda? Bo pan i wladca, ktory do domku pieniazki
              przynosci, bardzo jest zmeczony i JEMU SIE NALEZY ODPOCZYNEK... Tobie nie...
              Prawda?

              Qmata, czlowiek tak ma, ze docenia to, co wymaga od niego pracy. Bo jak nad
              czyms popracuje, to zaczyna to czuc/rozumiec, otwiera sie na to...

              Przemysl to wszystko jeszcze raz, przebuduj Wasze zycie, nie smuc sie skutkami -
              usuwaj przyczyny...

              SCISKAM
              j.
            • bupu Re: Skutek czy przyczyna? 18.02.07, 12:40
              Mam coraz większe wrażenie ze Twój mąż traktuje Wasz dom jak hotel: przyjść,
              najeść się, wyspać, oddać gacie do prania. A Ty się dajesz wykorzystywać w
              charakterze niewolnicy do wszystkiego. Tu aż się prosi o wielką karczemną
              awanturę. Co znaczy ze się boi, to są jego dzieci! Bycie ojcem nie polega
              wyłącznie na dostarczeniu plemnika, a potem pieniędzy na utrzymanie progenitury,
              o ile się orientuję. Temu panu trzeba solidnego wstrząsu zeby zrozumiał na czym
              polega małżeństwo i co to właściwie jest rodzina.
    • lolitka.w.trabancie Postawić warunki i konsekwentnie je egzekwować. 17.02.07, 13:15
      Wychodzi - wiesz dokąd i z kim oraz kiedy wróci. I oczywiście nie co drugi
      dzień, tylko raz na jakiś czas.
      W przeciwnym razie - nie ma po co wracać.

      Jak nie dotrzyma słowa, weź ślusarza i zmień zamki choćby w nocy. I po prostu
      go wywal.
      Albo otrzeźwieje, albo odejdzie do innej... trudno.
      A nawet jak odejdzie, to puszczony w jej ramiona bez ekscytującego dreszczyka
      konspiracji - duża szansa, ze otrzeźwieje.

      W takim upokorzeniu jak piszesz nie da się żyć.

      Wszelkie opowieści o bieliźnie sexy albo wynajmowaniu detektywów są dobre dla
      studentek. Życie to nie bajka.
      • olaboga.gdzie.ma.noga Re: Postawić warunki i konsekwentnie je egzekwowa 17.02.07, 13:52
        tak bardzo kocha dzieci, a nimi się nie zajmuje i tylko Ty to robisz? Niezła miłość. Raczej traktuje dzieci jak zabawki na 15 min. A Ty masz dookoła nich zapierd* lać???

        lolitka dobrze gada. Ja bym jescze dodała - jak chce wychodzić się rozerwać, to dlaczego by nie razem? Weż opiekunkę do dzieci raz na jakiś czas i wychodźcie razem.
        • baler_inca A'propos zamków 17.02.07, 15:26
          Jak to jest z tą zmianą zamków? Na filmach to się często zdarza, ale czy taki
          współwłaściciel mieszkania/domu po zastaniu zmienionych zamków nie ma
          przypadkiem prawa wezwac policji? I wtedy biedna kobieta MUSI otworzyć mu
          drzwi. Z własnego domu nie można nikogo prawnie wyrzucić... A tak gadać z
          policją przez drzwi i tłumaczyć się z nowych zamków to dośc upokarzające jest:(


          • silic Re: A'propos zamków 17.02.07, 15:30
            o ile ja wiem to taki "wyrzucony" mieszkaniec jeśli jest zameldowany to ma prawo
            przyjść z policją i domagać się wpuszczenia. Ma prawo tam mieszkać i nie można
            go tak zwyczajnie wyrzucić - tym bardziej że ma tam swoje rzeczy (pewnie też
            prawo do lokalu) a nie jest tylko zameldowany.
            Wymiana zamków to tylko w filmach i ksiażkach.
            • baler_inca Re: A'propos zamków 17.02.07, 15:31
              Otóż to. A szkoda, bo co poniektórym przydałby się taki szok nad ranem...
              • horpyna4 Re: A'propos zamków 17.02.07, 21:02
                Można im zrobić szok wieszając nad drzwiami wiaderko z wodą tak, żeby otwarcie
                drzwi spowodowało przechylenie wiaderka...
                • kol.3 Re: A'propos zamków 18.02.07, 11:15
                  Detektyw i zdobycie dowodów, co facet robi na tych nocnych wypadach są nie od
                  rzeczy. Na wypadek gdyby sprawy źle się potoczyły.
                  Jeśli rozpoczniesz separację z mężem nie mając dowodow na jego zdradę to facet
                  może Ci zarzucić niespełnianie obowiązków małżeńskich i będzie miał atuty,
                  natomiast Twoje tłumaczenie że wychodził z kolegami wypadnie blado.
                  • kol.3 Re: A'propos zamków 18.02.07, 11:23
                    Dodam, że moja koleżanka rozwodzi się z mężem, ona na niego nie zbierała
                    żadnych papierów, on jej zrobił krzywdę, ale papiery na nią ma, nie macie
                    pojęcia jakie drobne rzeczy są uznawane w sądzie za przestępstwo.Chwilowo ona
                    płaci karę za karą, on postanowił raczej rozdać ich wspólny majątek niż
                    dopuścić do jego podziału, no jednym słowem można się nauczyć co potrafi facet.
                  • lolitka.w.trabancie Detektyw... 18.02.07, 11:45
                    ... to nie jest najlepsza droga do ratowania małżeństwa.

                    Z drugiej strony - opisywane prezez Ciebie doswiadczenia sa dla mnie szokujace.
                    Chyba sama zainteresowana musi się nad tym zastanowić i podjąć decyzję w
                    oparciu o jej konkretną sytuację.
                    My jej możemy podsunąć kilka rozwiązań.

                    Wstrząs jest dobry na myślącego i uczciwego chłopa. NA szuje i pieniacza -
                    detektyw.
          • lolitka.w.trabancie Re: A'propos zamków 18.02.07, 11:42
            baler_inca napisała:

            > Jak to jest z tą zmianą zamków? Na filmach to się często zdarza, ale czy taki
            > współwłaściciel mieszkania/domu po zastaniu zmienionych zamków nie ma
            > przypadkiem prawa wezwac policji? I wtedy biedna kobieta MUSI otworzyć mu
            > drzwi. Z własnego domu nie można nikogo prawnie wyrzucić... A tak gadać z
            > policją przez drzwi i tłumaczyć się z nowych zamków to dośc upokarzające jest:
            (

            Oczywiście mieszkanie jest wspólne. Ale jeśli beztrosko wróci /a sądząc po
            poście założycielki wątki - dosc beztrosko traktuje sprawę/ - zamknięte drzwi
            nim potrząsną i moze zmuszą do refleksji.
            Policja nie jest taka chętna pchać się do konfliktów domowych.
            Co do tłumaczenia policji zawsze można zrobć minę blondynki o powiedzieć, że
            sie zaciął i nie miała jak męza poinformować, o co chodzi.
            I jeszcze jedno - chłop, który wzywa policję do własnej żony udowadnia tylko,
            że rozmyślania o rozwodzie są jak najbardziej na miejscu.

    • e._ Re: maż znika z domu - co mam robić? 18.02.07, 12:03
      Pewien stary i bardzo znany mecenas, juz niestety nie żyjący, mawiał zawsze:
      Kiedy masz zawrzeć zwiazek małżeński, traktuj tę drugą strone tak, jakbyście
      się rozwodzili. Potem będzie już tytlko lepiej!
      To nie jest pozbawione racji. Zabezpieczenie swoich interesów i
      dokładne "prześwietlenie" ukochanego otworzyłoby niejedne oczy, zapobiegło
      niejednemu samobójstwu czy nieopisanemu cierpieniu z miłości. I wcale nie
      chodzi tu o cyniczne podejscie bez miłosci, miłość nie ma nic do tego.
      W Twoim konkretnym przypadku, gdyby o mnie chodziło, bez wahania zdecydowałabym
      się na detektywa. Mieliśmy taki przypadek wśród znajomych, że ona myślała że on
      lata na panienki a on tymczasem przegrywał wszystko, co mieli, w kasynie.
      Poszedł dom, dwa samochody, antyki, zawartość kont, niewielka lecz nieźle
      funkcjonująca firma, zostały olbrzymie długi, które ona musi spłacać, pracując
      na siebie i dwóch synów. Bo była wspólnota majątkowa. Długi spłacała przez
      ponad 10 lat, zyjąc w skrajnie skromnych warunkach, w maleńkim mieszkaniu razem
      z nim, bo tylko tak można było przeprowadzić sie z ich pięknej willi.
      Więc detektyw może wiele wyjaśnić. Zadbać o Wasze - Twoje i dzieci -
      bezpieczeństwo. Dać Ci materiał konkretny do przemysleń i dalszych działań,
      niekoniecznie rozwodowych. Bywa, ze taka rozmowa z dowodami w ręku (fotografie
      czy filmy) z jego rodzicami czy rodzeństwem działa cuda. Bywa, ze na niego
      działa jak sole trzeźwiace. Ale też, jeśli to nic nie da, jest dobrym dowodem w
      sądzie na korzystne orzeczenie rozwodu po Twojej myśli.
      Wiesz, jeśli to ma się "przewrócić" to naprawdę lepiej teraz, kiedy dzieci są
      mniejsze a Ty młodsza, niż za kilka lat. Ale warto walczyć do końca. Zachować
      godność i szacunek do samej siebie.
      Nie warto się tylko martwić i czekać, nie warto...
      • qmata Re: maż znika z domu - co mam robić? 19.02.07, 21:30
        bardzo wam wszystkim dziękuję za odpowiedzi....nie liczyłam na taki odzew!
        wszystkie bardzo dokładnie przeczytałam /wielokrotnie/ i teraz chciałabym
        odpowiedzieć, ale jakoś tak "hurtowo":
        przede wszystkim nie mam zamiaru się rozwodzić, tylko za wszelką cenę walczyć o
        to żeby dzieci miały pełną, kochającą się rodzine...
        druga sprawa to opieka faceta nad małymi dziećmi, to nie do końca jest tak, że
        facet musi opiekować się dziećmi od niemowlęctwa, oni rzeczywiście tak mają, że
        boją się dotykać do maleńkich dzieci - bo boją się że mogą zrobić im krzywdę.
        poza tym wiele razy spotkałam się z sytuacją, że facet nabiera dobrego kontaktu
        z dzieckiem dopiero wtedy, kiedy dziecko robi się komunikatywne tzn pomiędzy 2,
        a 3 rokiem życia.
        widzę po moim mężu że ze starszym dzieckiem ma coraz lepszy kontakt - coraz
        częściej chce go ze sobą zabierać jak jedzie np coś zawieźć koledze, albo do
        sklepu...
        jedna z dziewczyn zarzuciła mi że z taką pewnością piszę, że mój mąż pracuje po
        15 godzin. napisała, że może ja tak tylko myślę a on kilka z tych godzin
        spędzonych poza domem spędza na zabawie - zdecydowanie nie! mogę mieć taką
        pewnośc ponieważ otworzył sobie własną firmę, w której pracuje po godzinie
        17 /jak wróci z pracy na normalnym etacie/. ta firma mieści się bardzo blisko
        domu i widzę przez okno, że pracują, a poza tym na moment to w każdej chwili
        mogę tam wyskoczyć
        generalnie po "poważnej rozmowie" jest teraz lepiej /tzn. jeszcze nie zniknął/,
        ale cały czas czuję się jak bym siedziała na granacie, który może w każdej
        chwili wybuchnąć....
        w końcu od jego ostatniego "wypadu" minęło dopiero kilka dni....
        bardzo chciałabym wierzyć że już będzie dobrze, ale tyle razy mnie oszukał i
        nie dotrzymał słowa, że musi dużo czasu upłynąc nim znów mu zacznę do końca
        ufać...
        zamiast cieszyć się że jest w domu to cały czas się zastanawiam: kiedy znowu???
        jeszcze raz wszystkim dziękuję i obiecuję że będę pisać....
        • wielo-kropek Re: maż znika z domu - co mam robić? 19.02.07, 21:37
          Moze ty powinnas pomyslec o wyjsciach do kolezanek. Czasem tez nad ranem
          wrocic.
        • hholy Re: maż znika z domu - co mam robić? 19.02.07, 21:49
          no wlasnie
          a czy on wie,ze kobieta po paru latach malzenstwa i calym dniu spedzonym z
          dziecmi potrzebuje odpoczynku psychicznego i spotkan z przyjaciolkami/znajomymi?
          a co do tego,ze mezczyzni boja sie brac WLASNE dzieci na rece i dlatego sie
          nimi nie zajmuja-to masz racje,ale tylko LENIWI mezczyzni,ktorzy NIE SA
          zainteresowani wlasnymi dziecmi
          za malo wymagasz od swojego meza
        • maretina Re: maż znika z domu - co mam robić? 19.02.07, 22:57
          nic na sile nie osiagniesz. zeby byla pelna, funkcjonujaca rodzin musi byc
          prawda, szczerosc, szacunek. obie strony musza do tego dazyc. sama sie
          zakichasz na smierc, dzieci i tak bed patrzyly na patologie ( tatus nie
          wracajacy do domu, wszystko robi mamusia)i patologicznie sie wychowaj: corka
          bedzie sadzila, ze nalezy uslugiwac gacetom i siedziec w garach i byc bierna
          jak mamusia a synek stwierdzi, ze trzeba byc takim jak tata. inny nie bedzie
          umial byc, bo tylko takie cos w domu ogldal. naprawde tego chcesz?
          • maretina Re: maż znika z domu - co mam robić? 19.02.07, 23:02
            mialo byc "facetach" a nie gacetach:D
        • bupu Re: maż znika z domu - co mam robić? 19.02.07, 23:18
          To ze niektórzy faceci się boją zajmować niemowlętami nie oznacza że nie da się
          ich z dziećmi oswoić. Bo się da :)
        • jendza1 Uderz w stol...:) 20.02.07, 10:16
          To sie odzywam, he,he...

          Napisalas

          > jedna z dziewczyn zarzuciła mi że z taką pewnością piszę, że mój mąż pracuje
          po
          >
          > 15 godzin. napisała, że może ja tak tylko myślę a on kilka z tych godzin
          > spędzonych poza domem spędza na zabawie

          A o tych 15 godzinach pisalam ja...:)

          Zdecydowanie jednak chcialabym zwrocic uwage na fakt, ze CI niczego
          nie 'zarzucam', a juz na pewno nie zakladam z gory, ze znam Twoja sytuacje...
          Wrecz przeciwnie...

          Widzisz, to jest tak:
          ktos umieszcza post na forum. W tym poscie przedstawia swoj problem/pytanie itd.
          Jesli jest to osoba powazna, to i post jest wiarygodny.
          Gdy widze ten autentyzm, a mam cos do powiedzenia,albo tak mi sie wydaje,
          wowczas pisze, starajac sie swoim spojrzeniem na sprawe cos do uwag innych
          dorzucic.
          Naprawde nie w mojej intencji, ani tez, jak widze i rozumiem, nie w intencji
          znakomitej wiekszosci forumowiczow, jest rozliczanie kogokolwiek z tego, co
          dana osoba robi 'w realu'.
          Przypomne: mamy 'material', jaki mamy. I na jego podstawie wnioskujemy o
          sytuacji. Na 'sądzenie', 'zarzucanie', rozliczanie' itp - nie ma tu miejsca.

          Popatrz - sama pisalas, ze jak maz wychodzi nocami, to mowi, ze z kolegami, ale
          Ty masz watpliwosci... Na tej samej zasadzie mozliwe jest przypuszczenie, ze z
          15 godzin pracy iles tam jest przeznaczone na zabawe... dopoki Ty nie
          stwierdzisz, ze to niemozliwe, bo po prostu wiesz.

          Innymi slowy - nie czuj sie 'zaatakowana', bo nikt, jak widze w tym watku, Cie
          nie atakuje. Ludzie probuja spojrzec na Twoja sytuacje, majac dane, ktore nam
          przedstawilas, i swoim namyslem nad ta sytuacja jakos CI pomoc. To wszystko.

          A ja sie dalej upieram, ze problemem nie sa tylko jego nocne wyjscia. Problem
          jest glebiej. Gdzie?
          Dostrzezesz i zrozumiesz, gdy sie otworzysz, gdy zechcesz to zobaczyc.

          Na razie masz raczej potrzebe, by bronic meza, by udowodnic wszystkim, a
          najbardziej sobie, ze jestescie szczesliwa rodzina.
          Nie twierdze, ze nie, ale chyba jednak cos gdzies nie gra, skoro zalozylas ten
          watek?

          Odwagi, Qmata!
          i do roboty! Dla Waszego dobra!!!
          I nie mow tylko o 'dobru dzieci' i ewentualnie malzonka...
          Wiesz, dzieci nie moga byc szczesliwe, jesli ich mama szczesliwa nie jest.
          W samolocie w razie zagrozenia maske tlenowa nalezy zalozyc najpierw... sobie,
          dopiero potem dziecku. Rozumiesz, dlaczego?
          I jeszcze inaczej to powiem: mamy kochac blizniego tak wlasnie, JAK siebie...
          NIe bardziej, ale i nie mniej.
          Idealem jest ROWNOWAGA. Dopiero potem mozliwe jest prawdziwe poswiecenie...

          pzdr.
          j.
          • login.kochanie Re: Uderz w stol...:) 20.02.07, 15:39
            Droga Jendzo, ponieważ to jest internet i można tu wszysko, pozwolę sobie
            napisać,że jesteś mądrą kobietą na wysokim poziomie kobiecości.Jestem pod
            wrażeniem i pozostaję z szacunkiem :)))
        • green_land Re: maż znika z domu - co mam robić? 20.02.07, 19:42
          Wiesz, jesteś jak czytam inteligentną i mądrą kobietą, co nie zawsze idzie w
          parze.
          Jasne, że super byłoby, gdyby potrafił opiekować się dziećmi jak Ty. Ale jeżeli
          ciężko pracuje i są tego wymierne efekty, to tylko sie cieszyć. Może
          niedoczytałam, ile On ma lat? Może to ta tzw. druga młodość?
          Wiesz, bo może jest tak,że żadna kochanka jednak w grę nie wchodzi, pozostają
          koledzy (może on im stawia kolejki itd?), i może rzeczywiście niewiele będziesz
          mogła zrobić. Wiec może pozwól Mu na taki wypad raz na tydzień? Urośniesz wtedy
          w Jego oczach, a On nie będzie mógł Ci zarzucić, że go terroryzujesz:)
          A może jednak skusisz się na wyjście i pozostawienie go z dziećmi na np.2
          godziny? Dzieciakom raczej nic nie będzie, o On trochę zasmakuje tej
          przyjemności?
          Zyczę powodzenia i tzrymam kciuki! Poradzisz sobie!
    • hholy Re: maż znika z domu - co mam robić? 19.02.07, 21:36
      piszesz:do tej pory bylismy idealnym malzenstwem i na potwierdzenie:dwoje
      dzieci,fajny dom
      sorry ale dzieci czy wspolny dorobek nie swiadcza o tym,czy zwiazek jest udany
      swietnie sie dogadywaliscie,a tu nagle takie cos?
      jak dla mnie to sytuacja mocno podejrzana
    • walutka Re: maż znika z domu - co mam robić? 19.02.07, 22:35
      Jak w miarę dobrze stoisz z finansami to proponuję wynająć prywatnego detektywa
      bo chyba nie ma nic gorszego niż tego typu niepewność.
      • wielo-kropek Re: maż znika z domu - co mam robić? 19.02.07, 22:39
        I co detektyw tu zmieni? Przeciez moze kolezanke tez spotkac ktora bedzie
        chciala z nim porozmawiac po dlugich latach niewidzenia sie. Detektyw to
        jeszcze nie materac.
        • baler_inca Re: maż znika z domu - co mam robić? 20.02.07, 12:39
          A ty myslisz, że jak detektyw zobaczy go z babką w knajpie to od razu poleci do
          żony z radosną nowiną "zdrada, zdrada!"? Otóż nie. Dopiero jak zobaczy, że się
          mąż z kimś całuje, obejmuje, trzyma za rękę w TEN sposób, robi dyskretnie fotki
          i dopiero z nimi przyłazi do żony. O knajpie może tylko powiedziec, że miało
          miejsce, ale mąż nie wykazywał skłonności do romansu.
          • wielo-kropek Re: maż znika z domu - co mam robić? 20.02.07, 18:20
            baler_inca napisała:

            > A ty myslisz, że jak detektyw zobaczy go z babką w knajpie to od razu poleci
            do
            >
            > żony z radosną nowiną "zdrada, zdrada!"? Otóż nie. Dopiero jak zobaczy, że
            się
            > mąż z kimś całuje, obejmuje, trzyma za rękę w TEN sposób, robi dyskretnie
            fotki
            >
            > i dopiero z nimi przyłazi do żony. O knajpie może tylko powiedziec, że miało
            > miejsce, ale mąż nie wykazywał skłonności do romansu.
            Fotki dzisiaj mozna sobie skompilowac dogodnie jak sie tylko chce. Wystarczy
            ze mozna miec np. twoje zdjecie, dolozyc do tego faceta z ktorym sie calujesz
            i to nawet pod palmami np. czy nad brzegiem oceanu (mam nadzieje ze ladne
            zdjecie by bylo). Nawet gdyby ten detektyw przyniosl zdjecie jej meza
            calujacego sie z inna kobieta, to maz zawsze moze sie tym argumentem o jakim
            napisalem wyprzec, lub poprostu powiedziec, ze kolezanka (szczegolnie kiedy
            to mialo miejsce w knajpie) wypila sobie troche wiecej i nieznane mu
            uczucia sie w niej dawne wzbudzily, a on nie mial odwagi zeby ja odepchnac.Na
            dodatek opieprzyc zone za to ze mu nie ufa i glupich detektywow nasyla, ze
            twroni pieniadze na glupoty ktore sobie sama ubzdurala. Ze sie mocno na niej
            zawiodl, rozczarowal i ze pewnie zacznie szukac sobie nowej kobiety bo zaczal
            watpic w przyszlosc z nia.
            • baler_inca Re: maż znika z domu - co mam robić? 20.02.07, 23:00
              I dobrze. Niech szuka. Wynocha zatem z domu i pozew w sądzie.
    • lewania Re: maż znika z domu - co mam robić? 20.02.07, 13:57
      po pierwsze w ryj mu za to, ze traktuje Cie jak idiotke, bo mu sie wydaje, ze
      wierzysz w jego wykrety. Ewidentnie Cie zdradza!

      Proponuje walizki za drzwi bo zdarzaja mu sie "wypadki" ostatnio za czesto.Jak
      przemysli niech wroci, jak nie to Twoja decyzja czy chcesz zyc z facetem, ktory
      cie zdradza.
      • wielo-kropek Re: maż znika z domu - co mam robić? 20.02.07, 18:23
        Skad taka pewna jestes ze on ja zdradza. Czy jesli kobieta wroci do domu
        pozniej to tez trzeba ja koniecznie posadzac o zdrade?
        • qw994 Re: maż znika z domu - co mam robić? 20.02.07, 23:06
          Jak raz wróci później - to nie.
          Jak zacznie wracać później permanentnie, a nawet nad ranem, to co ty byś sobie
          pomyślał? Że do rana gra w brydża z przyjaciółmi?
    • leeloo844 Re: maż znika z domu - co mam robić? 12.04.20, 13:41
      Po pierwsze jak on wraca, to ty znikaj. Jesli jest trzeźwy, to zostawiaj go z dziecmi. To proste, buty, torebka i wychodzisz. Ja mialam trochę lzejsza wersję. Pan zjadal rano śniadanko i myk na rybki, do lasku, postrzelac, na motorek wracal wieczorem. Ja jak chcialam miec dzien dla siebie to zawsze go uorzeedzalam, stalalam z nim że zostaje z dziecmi. A ten hyc i go nie ma. Singiel kurde. Jak sie wkurzylam kolejny raz że on sobie tak poprostu wychodzi, zapytalam ,,a ty sie gdzies wybieraz?,, a on ,,no przecież nie bede w domu siedzial,, no to sie zagotowalam. Ani nie zapyta czy chcemy jechac z nim, ani nie ustala ze jabzostaje z dziecmi. Wiec zaczelam robic dokladnie tak samo. Podalam śniadanko, makijaż, fryzurka, torebunia. I tylko suchy komunikat ,,jade na zakupy,, ,,ide na konie,, ,,jade naa basen,, a potem nie odbieeralam tel, oddziwanialam po 2 h -bo nie moglam odebrac. I sie wyjazdki skonczyly. Szanowny organizuje czas tak, ze albo jedziemy wszyscy razem, albo ustala wczesniej gdzie chce jechac i na ile. A jakby mi na noc zniknął to latalby na wysokosci lamperii. Wiatrak bym z niego zrobila. Co oni sobie mysla. Ze kim oni sa. Banda.
      • tt-tka Re: maż znika z domu - co mam robić? 13.04.20, 14:03
        Leeloo, watek jest sprzed kilkunastu lat... inny, w ktorym sie rozpisalas, tez niemlody.
        Pogadac mozna, bo czemu nie, ale zwracanie sie z rada do autorek to tak ciut bez sensu jest.
        • leeloo844 Re: maż znika z domu - co mam robić? 14.04.20, 10:45
          Teraz dopiero zauwazylam. Byl na szczycie listy, nie wiem kto go odkopal i po co :)
          • tt-tka Re: maż znika z domu - co mam robić? 14.04.20, 13:25
            Pewnie spamer... kilka takich staroci ostatnio wyciagnela jakas fuja, reklamujac agencje detektywistyczna.
    • moleda_m Re: maż znika z domu - co mam robić? 16.04.20, 15:15
      a może ma problemy z grami i hazardem. o tym tak się nie mówi, a na prawde często i tak bywa.
    • ponownie Re: maż znika z domu - co mam robić? 16.04.20, 21:59
      00:52 to nie środek nocy, chyba że 13 lat temu inaczej to działało ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka