Dodaj do ulubionych

kochana mamusia...

06.05.03, 12:54
Bylam ostatnio w zoo.Pelno dzieci,usmiechniete rodzinki,wszystko suuuper. I
nagle slysze,jak matka krzyczy na swoje placzace dziecko-malutkie,moze trzy
latka mialo-"juz nie wytrzymam, 24 godziny na dobe z DEBILEM!!" wyobrazacie
sobie?????? ja bylam w szoku!!!!! rozumiem,ze mozna byc zmeczonym,ale bez
przesady!! powiedzialam jej,ze skoro jej dziecko jest "debilem" to swiadczy
to tylko o niej... myslicie,ze sie przejela? zastanawiam sie,po co tacy
ludzie maja dzieci???????przeciez nikt nie mowi,ze wszyscy maja zakladac
rodziny!!! nie wiem,czy nie lepiej tej dziewczynce byloby bez wrednej
matki.koszmar.
Obserwuj wątek
    • Gość: małgosia Re: kochana mamusia... IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 06.05.03, 12:57
      Może debilizm jest w tym przypadku dziedziczny i to jedyna mamina cecha, którą
      dziecko posiada - więc mama chwali się wszem i wobec?
      • Gość: mandarinka Re: kochana mamusia... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 06.05.03, 13:05
        Z moich obserwacji wynika, że takie zachowanie wobec dzieci jest domena młodych
        wiekiem mam. Daleka jestem od uogólniania, wierzę, że osiemnastolatka może być
        lepszą mamą od dojrzałej wiekowo kobiety ale jednak. Jakoś mi sie wydaje, że te
        młode mają pretensje do swoich dzieci, za to, że "zmarnowały" im życie
        przychodząc na świat w mało odpowiednim momencie. No i później ma miejsce
        właśnie takie wyzywanie się. Mam koleżankę, jest mamą świetnego czterolatka.
        Kiedy mały zaczyna marudzić, ona zaczyna swoje: "Jestes niedobry, mamusia cię
        nie kocha i pójdzie sobie zaraz kupić innego synka". Serce mi sie kraje jak
        patrze na tego malucha, który od najmłodszych lat ma wbijane w główkę, że jest
        niekochany a dzieci, jak przedmioty, można sobie kupić. I z niego ma wyrosnąć w
        przyszłości dobry mąż i ojciec? ech...
        • snow.white Re: kochana mamusia... 06.05.03, 13:13
          no wlasnie,a chlopczyka nikt nie pyta,czy chce sobie kupic nowa mamusie!!!!!!

    • atlantis75 Re: kochana mamusia... 06.05.03, 12:59
      To straszne, ale... pomyśl o tej znerwicowanej matce,
      którą widocznie też częstowano w dzieciństwie tego rodzaju
      epitetami. Nasze zachowania w stosunku do dzieci mają
      podłoże w naszych dzieciących latach.

      Prawda zwsze leży po środku.
      Pozdrawiam. Atlantis
      • snow.white no tak... 06.05.03, 13:01
        ...ale wtedy kolko sie zamyka,ta dziewczynka tez tak bedzie na swoje dzieci
        krzyczec,to jest okropne wlasnie :(((

        • Gość: Sonia Re: no tak... IP: *.abo.wanadoo.fr 06.05.03, 13:09
          Ja wlasnie bylam taka mala wyzywana dziewczynka i dlatego teraz bardzo sie boje
          zostac matka, nie chce krzywdzic swoich dzieci, a powrzechnie panuje poglad, ze
          mniej lub bardziej swiadomie powtarzamy zachowania naszych rodzicow. Czy jest
          ty ktos, kto wyzwolil sie z tego blednego kola?
          • snow.white Sonia... 06.05.03, 13:16
            ...wcale nie musi tak byc,ze powtorzysz bledy rodzicow!!Moze wlasnie dlatego,ze
            wiesz,jak to jest,nigdy swoich dzieci nie skrzywdzisz i bedziesz fantastyczna
            mama!!!!!! :)))))))))
          • raszefka Re: no tak... 06.05.03, 18:39
            Służę przykładami z mojej rodziny.
            Moja matka jest furiatką, jakich mało. Kocham ją, a teraz mi już nic nie
            zrobi :) i możemy fajnie pogadać. Nie chce jednak pamiętać o tym, że w
            dzieciństwie nie było tygodnia, żebyśmy z bratem nie dostali pasem (był taki
            używany chyba tylko do tego).
            A moja ciocia uważała, że mama nie jest nawet w połowie taka jak moja babcia.
            Czyli jest lepiej, ale schamt się powtórzył.
            Drugi przykład: siostra mojej mamy = ANIOŁ (dosłownie w przenośni, bo niestety
            nie żyje); opowiadała, że była bita nawet, kiedy była już dorosła, wyzywana od
            dziwek, kiedy chciała iść na wesele którejś z koleżanek itp itd. Nigdy nie
            podniosła ręki na własną córkę. Czyli można się wyzwolić :)))
            Z niepokojem czekam na ciąg dalszy. Nie mam na razie własnych dzieci, ale mogę
            się tylko modlić, żeby się mnie nie bały, kiedy coś im pójdzie nie tak

            Pozdrawiam ciepło!
        • atlantis75 Re: no tak... 06.05.03, 13:15
          snow.white napisała:

          > ...ale wtedy kolko sie zamyka,ta dziewczynka tez tak bedzie na swoje dzieci
          > krzyczec,to jest okropne wlasnie :(((


          Taka agresywna i znerwicowana kobieta powinna mieć jakąś
          psychologiczną pomoc. Albo jakąś bliską osobę, która
          spokojnie wytłumaczy jej dlaczego nie powinna się tak
          zachowywać. Czasami tacy ludzie nie zdają sobie sprawy, że
          robią krzywdę najbliższym. Krzyczą, bo czują bezsilność,
          ból, samotność. Ona sobie po prostu nie radzi. Myślę, że
          pewnie nie myśli o swoim dziecku "debil", tylko w chwilach
          wielkiej bezsilności w ten sposób się wyładowuje. To
          smutne. Miałam takiego Tatę. Mam go nadal, trochę się
          zmienił, bo i ja urosłam. Wybaczyłam mu dopiero, gdy
          dowiedziałam się jakie miał dzieciństwo ze swoją matką...
          Pozdr.
          • Gość: Anton Nie popadajmy... IP: 195.94.204.* 06.05.03, 13:58
            > Taka agresywna i znerwicowana kobieta powinna mieć jakąś
            > psychologiczną pomoc.

            Bez przesady - ja np. mam nie tylko 24 godziny, ale całe życie z debilami... I
            tak do zajebania. Więc jestem skłonny zrozumieć tę biedną kobietę, że znęca się
            nad słabszym, bo silniejszych się boi. Takie są zwyczaje chłopstwa z
            Kongresówki.
    • pajdeczka Re: kochana mamusia... 06.05.03, 14:09
      snow.white napisała:

      > Bylam ostatnio w zoo.Pelno dzieci,usmiechniete rodzinki,wszystko suuuper. I
      > nagle slysze,jak matka krzyczy na swoje placzace dziecko-malutkie,moze trzy
      > latka mialo-"juz nie wytrzymam, 24 godziny na dobe z DEBILEM!!" wyobrazacie
      > sobie?????? ja bylam w szoku!!!!! rozumiem,ze mozna byc zmeczonym,ale bez
      > przesady!! powiedzialam jej,ze skoro jej dziecko jest "debilem" to swiadczy
      > to tylko o niej... myslicie,ze sie przejela? zastanawiam sie,po co tacy
      > ludzie maja dzieci???????przeciez nikt nie mowi,ze wszyscy maja zakladac
      > rodziny!!! nie wiem,czy nie lepiej tej dziewczynce byloby bez wrednej
      > matki.koszmar.

      No i ja się teraz nie dziwię , że tyle pań z FK waha się czy mieć dziecko!
      Ja tego bardzo pragnęłam, nawet nie myślałam ani przez chwilę, że mogłabym go
      nie mieć.
    • Gość: Mahtab Re: kochana mamusia... IP: *.phils.uj.edu.pl 06.05.03, 17:05
      Mam 21 lat, od najmlodszych lat slyszalam same wyzwiska, tyle ze od taty.
      Wiedzialam , ze jestem glupia, durna, idiotka, a cokolwiek zrobilam bylo zle.
      Moja mama tez bez przerwy slyszala wyzwiska, awantury byly kilka razy dziennie,
      zwykle bez powodu. Ciezko jest majac taki przykald rodziny, malzenstwa. ojca,
      matki, partnera wchodzic w zwiazki z mezczyznami-podswiadomie boje sie, ze
      wszyscy tacy sa albo staja sie po slubie. Moje poczucie wlasnej wartosci jest
      bardzo chwiejne, moj brat ma podobne problemy. Ja chyba juz wybaczylam mojemu
      ojcu, bardzo sie zmienil(bo zaczal sie leczyc), choc idealem nie jest, ale
      doceniam kazdy przejaw zainteresowania z jego strony i kazda probe okazania
      uczucia. Uwazam, ze takiej matce potrzebna jest pomoc, ktos musi jej
      uswiadomic, ze powtarza pewien schemat, przez co wyrzadza krzywde swojemu
      dziecku.
      Moj tata dalej raczej nie rozumie, ze nas skrzywdzil. A w kazdym razie nie
      potrafi przyznac sie do bledu, przeprosic.

      Pozdrawiam
    • Gość: Do Mathab Re: kochana mamusia... IP: *.acn.waw.pl 06.05.03, 20:06
      Znam to - mój ojciec też ciągle mnie krytykował, bardzo często krzyczał na mnie
      i to zupełnie z błahych powodów, nie mając przy tym niestety racji. Nigdy mnie
      nie przytulił - w jego obecności zawsze czułam się źle, niepewnie,
      nieswobodnie. Teraz jestem dorosła, mam męża, dziecko, ale ciągle we mnie tkwi
      ta niepewność siebie, nieśmiałość, brak wiary we własne możliwości. Jestem
      atrakcyjną kobietą, ale nie umiem tego wykorzystać, bo ciągle sobie nie ufam,
      mam wrażenie, że wszyscy mnie zaraz skrytykują, czasami nie chce mi się z tym
      żyć. Bardzo się staram dać dziecku wiarę w siebie, to jedna z najważniejszych
      sił w życiu.
      • Gość: Mahtab Re: kochana mamusia... IP: *.phils.uj.edu.pl 07.05.03, 14:58
        Mam nadziej, ze uda mi sie stworzyc zdrowy zwiazek, a pozniej zalozyc rodzine,
        ale na pewno osoby z takim doswiadczeniem, tak traktowane w dziecinstwie maja
        utrudniony start:(
        Zycze powodzenia i duzo cierpliwosci w wychowywaniu dziecka:)
        A przy okazji, jaki jest Twoj maz? Czy widzisz w nim podbienstwa do swojego
        ojca? Bo ja sie boje, ze podswiadomie szukam kogos podobnego i znajde sie w
        roli, ktorej bardzo chce uniknac.

        Pozdrawiam serdecznie
      • Gość: Oskar Re: kochana mamusia... IP: *.telkab.pl 07.05.03, 19:28
        Gość portalu: Do Mathab napisał(a):

        > Teraz jestem dorosła, mam męża, dziecko, ale ciągle we mnie tkwi
        > ta niepewność siebie, nieśmiałość, brak wiary we własne możliwości. Jestem
        > atrakcyjną kobietą, ale nie umiem tego wykorzystać, bo ciągle sobie nie
        ufam,
        > mam wrażenie, że wszyscy mnie zaraz skrytykują, czasami nie chce mi się z
        tym żyć.


        A odwrocmy sytuacje... Kiedy rodzice (matka) sa zbyt opiekunczy,
        rozkladaja "ochronny parasol" nad dzielkiem. Wyreczanie we wszystkim, nawet w
        najdrobniejszych i najprostrzych sprawach. Wtedy dzieje sie to samo. Taki
        mlody czlowiek wchodzacy w dorosle zycie staje sie bezradny, zagubiony i
        niepewny siebie. Nie wierzy we wlasne mozliwosci. W koncu we wszystkim
        wyreczali go rodzice.
        Tak zle i tak nie dobrze...
    • moniorek1 Re: kochana mamusia... 06.05.03, 22:26
      Nie jestes jeszcze matka ,to co ty mozesz wiedziec o tym jak dzieciak potrafi
      wyprowadzic kogos z rownowagi?
      Sama nia jeszcze nie jestem bo wiem co to jest.Mam trzech braci i ja bylam
      najstarsza,wiec musialam mamie pomagac.Bylam tak samo zmeczona jak ona bo jak
      ktorys w nocy wrzeszczal to ja tez nie spalam bo mnie budzil.Robota przy
      dzieciach jest momentami wyczerpujaca.Nie kazdy ma szczescie posiadania
      grzecznego i spokojnego dziecka.Wiec mozna czasem tego wszystkiego nie
      wytrzymac nerwowo,a ty zaraz ja osadzasz.Bedziesz miala swoje to tez ci sie
      nie raz wyrwie taki epitet.
    • Gość: renia Re: kochana mamusia... IP: *.athens.access.acn.gr 06.05.03, 23:21
      snow.white napisała:

      > Bylam ostatnio w zoo.Pelno dzieci,usmiechniete rodzinki,wszystko suuuper. I
      > nagle slysze,jak matka krzyczy na swoje placzace dziecko-malutkie,moze trzy
      > latka mialo-"juz nie wytrzymam, 24 godziny na dobe z DEBILEM!!" wyobrazacie
      > sobie?????? ja bylam w szoku!!!!! rozumiem,ze mozna byc zmeczonym,ale bez
      > przesady!! powiedzialam jej,ze skoro jej dziecko jest "debilem" to swiadczy
      > to tylko o niej... myslicie,ze sie przejela? zastanawiam sie,po co tacy
      > ludzie maja dzieci???????przeciez nikt nie mowi,ze wszyscy maja zakladac
      > rodziny!!! nie wiem,czy nie lepiej tej dziewczynce byloby bez wrednej
      > matki.koszmar.


      Z pewnoscia matka zachowala sie nagannie, ale nie przesadzlabym z tym ze
      dziecku byloby lepiej bez matki. Impulsywna reakcja nie przekresla jeszcze
      matki jako takiej i nie sadze, ze koniecznie z jej dziecka musi wyrosnac
      potwor. Prawdopodobnie jest to kobieta, ktora jeszcze nie zdaje sobie sprawy,
      ze tka do dziecka mowic nie wolno. W spokojniejszej chwili moze, a nawet
      jestem prawie pewna, ze jest dobra mama, byc moze jedyna osoba, ktora to
      dziecko bezinteresownie nosi na rekach, przytula i po prostu kocha. Moja
      koleznaka ma zwyczaj nazywac swoje dziecko mulem bagiennym gdy sie na nie
      wkurzy. Robi to w nerwach, bardzo ostrym tonem, przy innych osobach, zpozoru
      strasznie upokarza w ten sposob swoje dziecko, mnie osobiscie niewiarygodnie
      to razi za kazdym razem gdy ja slysze w ten sposob zwracajaca sie do skadinad
      bardzo "zywej" i uciazliwej momentami coreczki swej. Ale jest to dziewczyna,
      ktora w ogien by poszla za tym "mulem bagiennym" i na pewno przycalej swej
      ulomnosci jest dobra matka. Tak ze ostrozeni z opiniami. Choc oczywiscie pewna
      wiedza i swiadomosc na temat wychowywania traktowania i szanowania dziecka
      bylaby wskazana. Dziwne, ze sa kursy dla narzeczonych, a nie ma dla przyszlych
      matek i ojcow. Moze gdyby wprowadzic obowiazkowe uczestnictwo w kursie
      przygotowawczym do rodzicielstwa podczas ciazy, byloby to jakies rozwiazanie
      dla tych, co za wczesnie i niespodziewanie wpadaja i rodza czewto wcale nie
      wyczekiwane dzieci?
      • snow.white ale... 07.05.03, 08:24
        ..."mul bagienny" to nie to samo,co "debil" wykrzykniety z taka pasja,dziecko w
        histerii... Ale kurs dla przyszlych rodzicow bylby dobrym pomyslem!A do
        moniorka-wiem o dzieciach i ich wychowaniu wiecej niz myslisz i rozumiem,ze
        mozna byc zmeczonym... ale nawet w najwiekszym zmeczeniu nigdy nie odezwalam
        sie tak do dzieci,ktorymi sie zajmowalam!!!I nie dostawalam za to kasy,po
        prostu uwielbiam dzieci i uwazam je za najwiekszy skarb.A takie zachowania
        rodzicow bardzo mnie draznia.
        • julla Re: ale... 07.05.03, 09:10
          Takie zachowania drażnią, wierzę, ale człowiek czasami musiałby być pozbawiony
          układu nerwowego żeby nie wrzasnąć z pasją, gdy dziecko juz naprawdę bardzo
          przegina. To naturalna reakcja, źle jest wtedy, gdy przechodzi w nawyk.
          Poza tym chyba jestem przeciwniczką oszczędzania dziecku mocniejszych wrażeń i
          traktowania go zawsze w białych rękawiczkach. Tak wychowywali swojego synka moi
          znajomi. Chłopczyk po urodzeniu był na krawędzi śmierci, i gdy wyzdrowiał
          nieustannie nosili go na rękach, oszczędzali wszelkich stresów, nigdy nie
          podnieśli na niego głosu itp; i dziecko jest strasznie nadwrażliwe, płacze z
          byle powodu, nie potrafi się bronić przed agresją innych dzieci. Jest okropnie
          wydelikacony. Wydaje mi się, że dziecko powinno jednak poznawać różne strony
          życia, wiedzieć, że bywają sytuacje konfliktowe i nieprzyjemne i też trzeba się
          z nimi zmierzyć. Źle jest wtedy, gdy dziecko jest notorycznie zawrzeszczane i
          gnębione za swoje naturalne, dziecięce reakcje, ale to chyba inny temat.
        • moniorek1 Re: ale... 07.05.03, 19:43
          No ja tez uwielbiam dzieci ale CUDZE.
          Wierz mi jest roznica miedzy zajmowaniem sie cudzym dzieckiem a posiadaniem go
          24h na dobe.
          • snow.white do Moniorka... 07.05.03, 21:13
            opiekowalam sie dwojka cudzych malych dzieci,siostrzyczki,24h na dobe.tak
            wyszlo,musialam pomoc,zreszta chcialam,wiec wiem co mowie,mozesz byc pewna :) i
            nawet jak padalam ze zmeczenia nigdy do nich tak nie powiedzialam...
            pozdrawiam serdecznie!! :)))
      • mantha Re: kochana mamusia... 07.05.03, 11:21
        Gość portalu: renia napisał(a):


        >
        > Z pewnoscia matka zachowala sie nagannie, ale nie przesadzlabym z tym ze
        > dziecku byloby lepiej bez matki. Impulsywna reakcja nie przekresla jeszcze
        > matki jako takiej i nie sadze, ze koniecznie z jej dziecka musi wyrosnac
        > potwor. Prawdopodobnie jest to kobieta, ktora jeszcze nie zdaje sobie sprawy,
        > ze tka do dziecka mowic nie wolno. W spokojniejszej chwili moze, a nawet
        > jestem prawie pewna, ze jest dobra mama, byc moze jedyna osoba, ktora to
        > dziecko bezinteresownie nosi na rekach, przytula i po prostu kocha. Moja
        > koleznaka ma zwyczaj nazywac swoje dziecko mulem bagiennym gdy sie na nie
        > wkurzy. Robi to w nerwach, bardzo ostrym tonem, przy innych osobach, zpozoru
        > strasznie upokarza w ten sposob swoje dziecko, mnie osobiscie niewiarygodnie
        > to razi za kazdym razem gdy ja slysze w ten sposob zwracajaca sie do skadinad
        > bardzo "zywej" i uciazliwej momentami coreczki swej. Ale jest to dziewczyna,
        > ktora w ogien by poszla za tym "mulem bagiennym" i na pewno przycalej swej
        > ulomnosci jest dobra matka. Tak ze ostrozeni z opiniami. Choc oczywiscie
        pewna
        > wiedza i swiadomosc na temat wychowywania traktowania i szanowania dziecka
        > bylaby wskazana. Dziwne, ze sa kursy dla narzeczonych, a nie ma dla
        przyszlych
        > matek i ojcow. Moze gdyby wprowadzic obowiazkowe uczestnictwo w kursie
        > przygotowawczym do rodzicielstwa podczas ciazy, byloby to jakies rozwiazanie
        > dla tych, co za wczesnie i niespodziewanie wpadaja i rodza czewto wcale nie
        > wyczekiwane dzieci?


        Podzielam Twoje zdanie.

        Mam mlodsza o 18 lat siostre, i wiem co to znaczy "wkurzajacy bachor" I
        widzialam jak moja mama tez juz nie wytrzymywala i potrafila konkretnie
        krzyknac na siostre, wiec jestem bardzo daleka od pochopnych osądów matek,
        ktore po prostu nie wytrzymuja nerwowo od czasu do czasu.
        Nie mam szczegolnego nabozenstwa do malych dzieci, ktore potrafia byc malymi
        potworkami, wiec przewaznie biore w obrone matki, ale to akurat moje
        subiektywne zdanie.

    • Gość: moboj Re: kochana mamusia... IP: 62.233.250.* 07.05.03, 09:17
      kiedy ostatnio robiłam zakupy w hipermarkecie byłam swiadkiem takiej oto
      sceny:szła sobie bardzo elegancka mamusia (kostiumik, kapelusz, gustowna
      bizuteria i te wszystkie dodatki...- na oko jakaś bizneswoman) z dwojgiem
      dzieci. chłopczyka (na oko może 4 - letniego) ktoś potrącił wózkiem (tak mi się
      przynajmniej wydało), dzieciak się przewrócił i uderzył glówką o lodówkę.
      oczywiscie zaczął płakać. i tu wkroczyła matka do akcji: poderwała to dziecko z
      podłogi za koszulkę, zaczęła nim potrząsać, wyzywać od pokrak itp a na koniec
      zaczęła go okładać po głowie, po twarzy. w końcu zareagowali ludzie stojący
      obok, zaczęli krzyczeć na tę matke, żeby dała dziecku spokój. i co?
      usłyszelismy od pani taka wiąchę przekleństw, że uszy oklapły...
      zawsze się zastanawiałam nad taka rzeczą: żeby adoptować dziecko trzeba
      wypełnic tony papierów, znieść niezliczone wizytacje w domu, rozmowy z
      psychologiem itp. dlaczego przyszli biologiczni rodzice takich testów nie
      przechodzą? to by było dobre rozwiązanie, choć przy ilości zwykłych wpadek to
      chyba niemożliwe...
      dla mnie niedopuszczalne jest wyzywanie dzieci, bicie - takie traktowanie mocno
      zapada w pamięć dziecka. wiem cos o tym:(:(:(
    • koaa snow.white 08.05.03, 00:46
      snow.white napisała:

      > Bylam ostatnio w zoo.
      jak W-wie to mam ha-pytanie kiedyś czytałem że jest tam pewne miejsce gdzie
      wylęgaja sie płd amerykańskie motyle?
      HaHaHa(za wdechową sorką) :)))))))))
    • igaaaa Re: kochana mamusia... 08.05.03, 09:16
      To mit że wszyscy powinni mieć dzieci. Drugim mitem jest że wszyscy kochają
      swoje dzieci. Zawsze słyszałam 'twój tata cię kocha - po swojemu"
      Ludzie robią dzieci (najlepiej parkę)w owczym pędzie - bo już czas, bo
      koleżanka ma, bo co ja mam właściwie robić w tym życiu...
      kolejny mit - miłość matki do dziecka jest i nie trzeba jej się uczyć, bzdura
      sama musiałam nauczyć się kochać własne dziecko, droga była długa i wyboista,
      bo otoczenie nie rozumiało... ojciec co innego - dziecko musi zasłużyć na jego
      miłość - bzdura, kolejny mit...
      baby blues tak opisywany przez psychologów to nic innego jak brak akceptacji
      dla nowego członka rodziny i nowej dla nas sytuacji, dla niektórych a jest ich
      wielu, nie do zaakceptowania przez całeżycie.
      testy dla przyszłych rodziców - jestem za.
      zresztą świat jest przeludniony - i tak w niedługim czasie do tego dojdzie;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka