jorane
15.03.07, 23:49
Czy widzicie zależność pomiędzy inteligencją, a byciem (niebyciem) w związku?
W zasadzie tyczy się to nie tylko - związków jako takich, ale także o
uczestwnictwie w życiu społecznym. Wydaje mi się, że osoby, które są
"wybitnie" inteligentne czują się bardzo samotne, czasem też są nieświadome
swoich intelektualnych możliwości !
Ba, często bywa wręcz przeciwnie, niż być powinno: mają zaniżoną samoocenę,
szukają akceptacji ze strony środowiska, a że ich sposób "rozumienia" działa
zupełnie inaczej - nie znajdują tego. Brzmi to paradoskalnie, ale tak jest !
Tak samo przy poszukiwaniu "drugiej połówki", osoby te, wchodzą w związki z
przypadkowo dobranymi partnerami, a kiedy z czasem okazuje się że nic z tego
nie wychodzi, myślą, że coś z nimi jest nie tak, zamykają się w sobie i czują
się jeszcze bardziej samotne.
Z drugiej strony, osoby inteligentne powinny doskonale sobie z tego zdawać
sprawę - niestety często tak nie jest (widocznie brak im jakiejś rzeczy w
mózgu, odpowiadającej za to - w tym sęk).
Drażni mnie w nich to, że próbują zdobywać akceptację grupy, że porównują się
do "nich", a w przyadkach, gdy ją mają - są przez nią ograniczeni, mają
"związane ręce" ZUPEłNIE NIE ZDAJĄC SOBIE Z TEGO SPRAWY !
Jakie wysuwacie wnioski?
Trochę zboczyłam z głównego tematu wątku, wybaczcie.