Dodaj do ulubionych

maz kaze mi isc do pracy!!!

17.03.07, 23:05
Mamy 2 letnie dziecko. Ja siedze w domu i zajmuje sie dzieckiem i domem.
Dobrze mi z tym, w domu idealny błysk, moje malenstwo ze mna. A maz wymyslil,
chociaz dobrze zarabia, ze powinnam isc do pracy! Mamy pieniadze! On chce
zebym pracowala nie dlatego, ze brakuje kasy,ale po to zebym nie gnila tak w
domu i gnusniala. Dziecko do zlobka, ja do pracy ,on do pracy. Powiedzial mi,
ze to siedzenie w domu na mnie wplywa amotywujaco, ze sie cofam i ze jestem
malo tworcza. Powiedzial, ze jak sie zestresuje w pracy to wiecej pomyslow
bede miala, bo ponoc dla niego sie mocno opuscilam w lozku! Brzydzi mnie ta
jego egoistyczna postawa!
Obserwuj wątek
    • maretina maz ma racje 17.03.07, 23:07
      w domu sie nie rozwijasz. dal ci do zrozumienia, ze sie uwstweczniasz. zalezy
      ci na mlzenstwie? dzialaj.
      siedzialam w domu cala ciaze i pol roku pon urodzeniu. to nie bylo rozwijajace.
      • avital84 Re: maz ma racje 17.03.07, 23:10
        Również uważam, że mąż ma zdrowe podejście.
        • kalina.tt Re: maz ma racje 17.03.07, 23:21
          Hahaha, już widzę kobietę pracującą np biurze, wracającą do domu po 8-miu
          godzinach pracy, która MUSI ugotować, posprzątać, zając się dzieckiem, jak się
          rozwija. Na pewno ma mnóstwo siły i czasu na czytanie książek, oglądanie filmów,
          na swoje hobby itd, co kto pod pojęciem rozwoju rozumie.
          Nie wierzę w to, że pracujące młode matki mają czas na rozwój.
          Czym w ogóle jest rozwój w pracy, bo IMHO praca zawodowa ludzi ludzi ogranicza
          do jednej tylko dziedziny.
          • maretina Re: maz ma racje 17.03.07, 23:33
            kalina.tt napisała:

            > Hahaha, już widzę kobietę pracującą np biurze, wracającą do domu po 8-miu
            > godzinach pracy, która MUSI ugotować, posprzątać, zając się dzieckiem, jak się
            > rozwija. Na pewno ma mnóstwo siły i czasu na czytanie książek, oglądanie
            filmów
            > ,
            nie MUSI. MOZE. jak ja nie mam sily lub ochoty robi to maz.jak oboje nie mamy
            sily to zmawiamy cos do domu i nie plczemy nad tym. czasami do sprztnia
            (gruntownego) wynajmuje pania a sama biore dziecko pod pache i ide na spacer.
            czytanie? codziennie non stop, dziecko dopomina sie bajek, a w pracy czytam dla
            siebie. mam taka prce, ze czytam przez ok 2-3 z 8 godzin pracy.jezdze tez na
            szkolenia, od pazdziernika ide na kolejne studia. mam kontakt z ludzmi.
            filmy? w piatek w kinie bylam. w tv dawno nic ciekwego nie widzilam. ogldam
            natomiast nationle geogrphic.... hobby? mam kocham samoloty, wiosna ide na kurs
            szybowcowy.
            nie sadze zebym byla uwstecznion, a dziecko mam male, ma dopiero poltora roku.
            > Nie wierzę w to, że pracujące młode matki mają czas na rozwój.
            maja. moja szefowa wlanie skonczyla trzecie studi... jej syn ma 3 latka.
            > Czym w ogóle jest rozwój w pracy, bo IMHO praca zawodowa ludzi ludzi ogranicza
            > do jednej tylko dziedziny.
            moja dziedzina jest wszechobecna w kazdej strefie.... gospodarczej,
            politycznej, psychologicznej itd...
            poza tym w prcy rozwoj moze byc jednokierunkowy. nikt nie musi byc lfa i omega.
            mozna byc specjalista w jednej dziedzinie....np. kardiologiem, inzynierem od
            konkretnej dzialki...
            • owocoskala Nie ma racji 18.03.07, 19:18
              > maja. moja szefowa wlanie skonczyla trzecie studi... jej syn ma 3 latka.
              Wiesz trzeba by z nią pogadać i jej dzieckiem jak dzieciak bedzie miał ze 12
              lat. I wtedy to oceni czy warto było rzucać sie w wir pracy akurat przy tak
              małym dziecku. Znam takie matki które żałują że za dużo pracowały i
              zaniedbywały dziecko. Opiekunka tak nie przypilnuje. Nie łudzmy się. Generalnie
              każde małżeństwo i sytuacja jest inne. Jedne dzieci bardzo dużo chorują, inne -
              mało i mogą chodzić do żłobka. Możesz się trochę porozwijać siedząc w domu. Ja
              od pół roku życia dziecka rozwijałam zainteresowania o których wcześniej nie
              miałam czasu pomyśleć i to wciąż jakoś tam procentuje - też finansowo. Tak do 3
              lat możesz posiedzic w domu - bo to dobre dla dziecka. Później powinno iść
              między dzieci choć na kilka godzin dziennie. Mąż jest trochę dziwny - masz iść
              do pracy by być lepsza w łóżku? :D Żeby później nie zaczął się przejmować z kim
              spędzasz tam czas w tej pracy. Znam takie przypadki kiedy mąż chciał żeby żona
              poszła do pracy a później szybko zaczął tego żałować i być zazdrosnym :). Rób
              tak jak jest dobrze dla dziecka i ciebie.
              • his_girl Re: Nie ma racji 19.03.07, 13:09
                Ciekawe, kto Cię zatrudni po 3 latach siedzenia w domu...
          • kadfael Re: maz ma racje 19.03.07, 10:25
            A kto jej każe pracowac po 8 godzin? Może pójśc na pół etatu, prawda? Więcej
            skoro tu nie chodzi o kasę może popracowac jako wolontariusz, może nie iść na
            etat tylko wziąć prace zlecone. Mozliwości jest wiele. Tylko trzeba chcieć....
            • owocoskala Re: maz ma racje 19.03.07, 11:58
              Więcej
              > skoro tu nie chodzi o kasę może popracowac jako wolontariusz, może nie iść na
              > etat tylko wziąć prace zlecone. Mozliwości jest wiele. Tylko trzeba
              chcieć.... Dlaczego TRZEBA chcieć?
              Zapominasz że to chodzi o małe dziecko które potrzebuje być matką. Gdyby nie
              to to faktycznie można by powiedzieć że człowiek się cofa, odmóżdża itd i w
              ogóle po co ma siedzieć w domu?
              • trypel Re: maz ma racje 19.03.07, 12:03
                owocoskala napisała:


                > Zapominasz że to chodzi o małe dziecko które potrzebuje być matką. Gdyby nie
                > to to faktycznie można by powiedzieć że człowiek się cofa, odmóżdża itd i w
                > ogóle po co ma siedzieć w domu?

                Najbardziej ze wszystkiego dziecko potrzebuje szczęślwiych rodziców i
                odpowiedniej atmosfery. Kłótnie pomiędzy małżonkami i skwaszone miny na pewno
                nie wpłyna na dobre. Osmielam sie twierdzić ze lepiej miec szczęślwiych
                rodziców 4 godz dziennie niz nieszczęśliwych przez 12. Mam pracownika który od
                1,5 roku czyli od urodzenia dziecka spieprza z domu na delegacje kiedy tylko
                moze bo już nie może wytrzymac w domu podporządkowania WSZYSTKIEGO dziecku...
                • owocoskala Re: maz ma racje 19.03.07, 12:14
                  Osmielam sie twierdzić ze lepiej miec szczęślwiych
                  > rodziców 4 godz dziennie niz nieszczęśliwych przez 12. Dla niektóych
                  nieszczęściem jest zajmowanie się dzieckiem a dla innych właście największym
                  szczęściem. Każdy ma inne potrzeby i sposób na życie.
                  • trypel Re: maz ma racje 19.03.07, 12:20
                    Gorzej jak obydwoje małzonków ma na ten temat inne zdanie i nie zdazą sobie
                    tego wyjasnic PRZED pojawieniem sie dziecka...
                    I potem własnie takie historie....
                    • anulex Re: maz ma racje 19.03.07, 21:46
                      Ogólnie zgadzam się, że ludzie nie rozmawiają o takich sprawach PRZED i że to
                      jest olbrzymi błąd. Jednak trzeba dodać, że takie rozmowy na sucho są dość mało
                      wiarygodne. Ludzie nie wiedzą, jak to będzie wyglądało w praktyce. Może się
                      zdarzyć, że facet będzie zwolennikiem modelu tradycyjnego, ale w praktyce nie
                      spodoba mu się, jak żona zmieniła się pod wpływem braku pracy zawodowej. Może
                      się zdarzyć, że kobieta będzie miała w planach kontynuowanie pracy zawodowej,
                      a kiedy urodzi się dziecko, zwariuje na jego punkcie i totalnie zmieni swoje
                      poglądy na te kwestie itp. Tak więc warto (powinno się) rozmawiać, ale
                      rozmawiając należy liczyć się z tym, że wielu sytuacji zwyczajnie nie jesteśmy
                      w stanie przewidzieć.

                      ---
                      Tabula Rasa - forum dla ludzi kochających dyskusje.
                      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45427
      • neroli2 Re: maz ma racje 17.03.07, 23:16
        a ja jestem zdania, że skoro nie musisz pracować ze względów finansowych i nie
        przeszkadza ci ze siedzisz w domu to nie idź do pracy, ja uważam, że po
        urodzeniu dziecka powinno się z nim być ( o ile sytuacja pozwala) do 3 lat.
        Nie jest argumentem, że jeśli zależy ci na małżeństwie ja pisała przedmówczyni
        to powinnaś iść do pracy.
        Ja bym chciała siedzieć z dziekciem w domu jakby mi sytuacja pozwoliła do 3
        roku życia a po tym okresie znalazła prace na 1/2 etatu, po top aby wyjśc
        spotkać się z ludźmi itp w czasie gdy jestem w pracy dziecko w przedszkolu, dla
        dziecka też dobre jest to aby miał styczność z innymi dziećmi ale też aby mieć
        czas na dziecko dom i męża.
        Wszystko zależy w jakim mieście mieszkamy, ja jestem z Warszawy pracuje partner
        też pracuje daje rady jeśli chodzi o dom ale jak pojawi się dziecko to już jest
        problem bo nie miałabym tyle czasu ile chciałabym poświęcic dziecku.

        Reasumując chciałabym miec sytuację w której chodze do pracy na 1/2 etatu a
        reszte czasu poświęcam dziecku, mężowi.
        Tak więc może rozwiązaniem byłaby praca na 1/2 etatu ale tak jak mówię jeśłi
        nie chesz to nie ma nic w tym złego moim zdaniem, że siedzisz z dzieckiem a mąż
        powinien to zrozumieć i zaakceptować twoje decyzje
        • maretina Re: maz ma racje 17.03.07, 23:26
          neroli2 napisała:

          > a ja jestem zdania, że skoro nie musisz pracować ze względów finansowych i
          nie
          > przeszkadza ci ze siedzisz w domu to nie idź do pracy,
          mysl perspektywicznie: nlezy zarbiac na emeryture. niestety mlodosc przemij...
          na dodatek czasami milosc sie konczy... a wtedy z czego bedzie zyc?

          >ja uważam, że po
          > urodzeniu dziecka powinno się z nim być ( o ile sytuacja pozwala) do 3 lat.
          masz dzuiecko? siedzilas kiedys w domu kilka lat? sadzisz, ze dziecko jest taka
          rozrywka? to harowka 24 na dobe.
          > Nie jest argumentem, że jeśli zależy ci na małżeństwie ja pisała
          przedmówczyni
          > to powinnaś iść do pracy.
          pewnie. meza mozna miec gdzies. jego potrzeby, jego zdanie sie nie liczy...
          tak, to po cholore w ogole miec meza.
          zeby sie nie liczyc ze zdaniem meza ( pomijam kwestie szacunku) to nlezy miec
          SWOJE pieniadze moja droga... bez wlasnych pieniedzy nie ma zdanej
          nioezaleznosci. nwet w kochajacym sie malzenstwie.
          > Ja bym chciała siedzieć z dziekciem w domu jakby mi sytuacja pozwoliła do 3
          > roku życia a po tym okresie znalazła prace na 1/2 etatu, po top aby wyjśc
          > spotkać się z ludźmi itp w czasie gdy jestem w pracy dziecko w przedszkolu,
          dla
          >
          > dziecka też dobre jest to aby miał styczność z innymi dziećmi ale też aby
          mieć
          > czas na dziecko dom i męża.
          no po prostu rozplacze sie: sielanka: idealna ko0biet: ma czas na prace,
          sprzatanie, kwitncy wyglad, wychowanie dziecka i jezcze z mezem pofigluje...
          ideal rodem z pani domu!
          > Wszystko zależy w jakim mieście mieszkamy, ja jestem z Warszawy pracuje
          partner
          >
          > też pracuje daje rady jeśli chodzi o dom ale jak pojawi się dziecko to już
          jest
          >
          > problem bo nie miałabym tyle czasu ile chciałabym poświęcic dziecku.
          nigdy nie bedziesz miala odpowiedniej ilosci czasu i sily na dziecko. te dwie
          wartosci sa deficytowe... chyba, ze zapomnisz o sobie i partnerze i zostaniesz
          matka polka cierpiaca.
          >
          > Reasumując chciałabym miec sytuację w której chodze do pracy na 1/2 etatu a
          > reszte czasu poświęcam dziecku, mężowi.
          pomysl jaka emeryture bedziesz miala z 1/2 etatu....jak przezyjesz starosc? pod
          brma kosciola?
          > Tak więc może rozwiązaniem byłaby praca na 1/2 etatu ale tak jak mówię jeśłi
          > nie chesz to nie ma nic w tym złego moim zdaniem, że siedzisz z dzieckiem a
          mąż
          >
          > powinien to zrozumieć i zaakceptować twoje decyzje
          mz znajdzie sobie madra kobiete na boku, z ktora pogada na wszystkie inne
          tematy niz kupki, zupki i konczacy sie w domu ariel do koloropw... proza zycia
          i blad slepych kobiet.
          • crunch4 Re: maz ma racje 17.03.07, 23:55
            po prostu maz dal ci do zrozumienia ,ze stajesz sie dla niego coraz mniej
            atrakcyjna( umyslowo), chce zebys wyszla do ludzi ,miala swoje zainteresowania,
            z takimi ludzmi chyba ciekawsze sa rozmowy? chyba blysk w domu nie jest
            najwazniejszy? a to ,ze maz dobrze zarabia to wielka korzysc dla ciebie bo
            mozesz starac sie o prace taka ktora bedzie ci sprawiac przyjemnosci pomimo
            malej placy
          • neroli2 Re: maz ma racje 18.03.07, 00:03
            w jednym się z toba zgodzę miłość się kończy i do pracy należałoby iśc dla
            emerytury albo chociażby dlatego aby nie zostac na lodzie ale to wybór każdje z
            nas
            skoro ja mam się liczyć z potrzebami męża on powinien liczyć sie też z moimi,
            prawda?
            Na twoje pytanie czy mam dziecko odpowiem miałam ale zmarło :(
            wypowiadasz się jakbys miala niewiadomo jakie pojecie o życiu a inni gadaja
            głupoty ale pamietaj nie kazdy jest taki sam, nie kazdy facet zostawia kobiete,
            jasne ze nie ma co liczyć na to ze bedziemy zyli dlugo i szczesliwie i nic
            zlego sie nie przydarzy bo to roznie bywa.
            A jeśłi chodzi o czas dla dziecka, męza pracę myślę i wiem to z doświadczenia,
            ze wszyztsko można pogodzić trzeba umieć tylko dobrze gospodarowac swoim czasem
            • neroli2 Re:nie dobra żona ale osoba z swoimi przekonaniami 18.03.07, 00:21
              choć czasami to tak jakby być dinozaurem w XXI wieku
          • czarny.kot997 Re: Do Maretina 18.03.07, 18:56
            Maretina, w pelni sie zgadzam z tym co napisalas; wlasciwie chcialam tez cos
            odpisac autorce watku, ale swoja odpowiedzia wyczerpalas watek :)
            pozdrawiam
            czarny kot- (oczywiscie pracujacy pomimo 2 malych dzieci)
    • nutopia ojej dobrazona wróciła?:)) 18.03.07, 00:16
      • wielo-kropek Re: ojej dobrazona wróciła?:)) 18.03.07, 00:43
        Ten twoj maz najwidoczniej przebywal tu na tym forum, naczytal sie troche o
        kobietach siedziacych w domu, o tym jak to kury domowe nie sa szanowane
        itd. itp. Byc moze czytal tez cos o karierach kobiet i tobie niebawem jakas
        wymysli, bo praca bez kariery dla kobiety to podlosc ponoc i utrapienie. A z
        tym ze sie opuscilas w lozku to masz na przyszlosc wymowke kiedy ci sie nie
        zechce kochac -z pracy wrocilam mocno zmeczona, wybacz dzisiaj kochaniutki.
        Ja tak niegrzecznie ci podpowiadam, ale zyczylbym ci zebys nigdy nie
        korzystala z mojej sugeracji. Jednak to "opuscilas sie w lozku" jest
        niesmaczne i dziwie sie twojemu facetowi ze tak wprost ci wygaduje. No,
        chyba ze jest zupelnie tragicznie, ale nie wydaje mi sie ze tak wlasnie
        jest, bo piszesz ze czujesz sie swobodnie, ze ci codziennosc i uklad zyciowy
        pasuje.
    • onka2000 Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 18.03.07, 03:39
      Powiedzial, ze jak sie zestresuje w pracy to wiecej pomyslow
      > bede miala, bo ponoc dla niego sie mocno opuscilam w lozku!

      To chyba jakiś ponury żart.Wiecej stresu=lepszy seks?Cos ten maz podpada.

    • yagiennka A co to za palant? 18.03.07, 11:05
      Skad ty go wytrzasnęłaś?? To on nie wie że dla dziecka najlepiej jest aby
      przynajmniej do tego 3-4 roku matka opiekowała się nim w domu?? Daj mu jakies
      fachowe ksiązki do poczytania o procesie dorastania i rozwoju dziecka, Żłobek to
      jest ostateczność dla ludzi, którzy NIE MAJĄ wyjścia i muszą oboje pracować.
      Skoro mu bardziej zalezy na twoim rozwoju niż dobru dziecka to może on nie
      dorósł do ojcostwa. Powiedz mu aby zajął się swoim rozwojem :)
      Zresztą nie bardzo rozumiem jak mąż może ci coś kazać, a co ty jestes jego
      niewolnica?
      • trypel Re: A co to za palant? 18.03.07, 11:10
        Ta moja cholerna szczerość do bólu... :(

        Nie zniósłbym kobiety siedzącej w domu z dzieckiem... gnuśniejacej,
        uwsteczniajacej się poprzez kontakty wyłącznie z dzieckiem i innymi
        mamusiami... spędzajacej dni na ogladaniu telenowel... straszna perspektywa.
        Kazać nie można bo niby jak ale nie wiem jakbym zareagował jakby moja nie
        chciała wrócic do pracy tylko mówiła że jej dobrze :(
        • yagiennka Re: A co to za palant? 18.03.07, 15:21
          Aha, a jak ci się podoba żłobek dla niemowlaka, w którym dziecko zamiast być z
          matką w tych pierwszych miesiącach rozwoju, gdy kształtują się wszystkie jego
          najwazniejsze cechy i więź z rodzicami oraz tak wazne jest poczucie
          bezpieczeństwa które mu dadzą TYLKO rodzice, lezy sobie i ryczy na sali gdzie
          jest 30 takich?? Może trochę pomyśl, najlepsze dla dziecka jest bycie z matką i
          ojcem też zresztą (ale tu wystarczy mu kilka godzin dziennie) przez pierwsze
          miesiące czy lata życia przynajmniej do tego 3 roku, gdy zaczyna być samodzielne.
          Oczywiście potem jak najbardziej trzeba wrócić do pracy ale urlop wychowawczy po
          to jest aby odchowac dziecko, jak sama nazwa wskazuje. Dobrze miec instytucję
          babcki ale nie każdy ma taki luksus, wtedy kobieta powiedzmy może iść na te pól
          etatu do pracy wcześniej.
          • czarny.kot997 Re: A co to za palant? 18.03.07, 19:08
            yagiennka napisała: "lezy sobie i ryczy na sali gdzie
            > jest 30 takich"

            Sorry, ale ja sie z toba nie zgadzam- sama bylam w zlobku, tak jak moje
            rodzenstwo i moje starsze dziecko a za kilka miesiecy takze mlodsze dziecko,
            wiec troche doswiadczenia w tej kwestji mam- najlepszy dla dziecka jest kontakt
            z innymi dziecmi. A to co piszesz, swiadczy o tym, ze albo ty nigdy nie
            widzialas zlobka od srodka, albo ja zyje na innej planecie :)jeszcze nigdy nie
            widzialam w zlobku lezacych i ryczacych dzieci ;) wierz mi, jesli masz w jednej
            grupie dzieci, ktore nie byly w zlobku i te ktore byly, to odrazu bedziesz
            mogla wywnioskowac ktore sa ktore.
            • styga.gdy Re: A co to za palant? 18.03.07, 19:10
              Mojej koleżanki były i jedyne co z tego okresu pamięta to pobyt z nim w
              szpitalu średnio co trzy m-ce.
              • yagiennka Re: A co to za palant? 19.03.07, 11:38
                Właśnie, jedyne co dziecko może "zdobyć" w takim żłobie to wszelkie
                przeziębienia i choróbska.
            • yagiennka Nieprawda 19.03.07, 11:36
              Kontakt z innymi dziećmi zaczyna być dla rozwoju dziecka wazny właśnie w tym
              wieku około 3-4 lat. Wtedy dziecko wchodzi w proces tzw. socjalizacji, owszem.
              Uważam ze zdecydowanie dziecko powinno iśc do przedszkola i nauczyć się życia w
              grupie. Ale nie niemowlak!!! Niemowlakowi potrzebna jest matka 24 h/dobę. I
              żadna opiekunka przedszkolna nie da mu tego co matka. I tyle.
        • piekielnica1 Re: A co to za palant? 18.03.07, 17:50
          > Nie zniósłbym kobiety siedzącej w domu z dzieckiem... gnuśniejacej,
          > uwsteczniajacej się poprzez kontakty wyłącznie z dzieckiem i innymi
          > mamusiami... spędzajacej dni na ogladaniu telenowel...

          zwładszcza telenowel,
          gratuluję wiedzy na temat wychowywania dziecka!
    • izabellaz1 To podpucha prawda;)? 18.03.07, 11:40
      Ale na wszelki wypadek gdyby nie była to powiem Ci tak. Uwstecznia w każdej
      dziedzinie życia takie siedzenie w domu.
      Ja wytrzymałam rok. Więcej nie dałam rady. Jakbym została jeszcze kilka miesięcy
      więcej to zwariowałabym i moglibyście mnie odwiedzać na przykład na Sobieskiego
      w Wawie;)
      Nie ma to jak plany, przyjemność z rozwoju własnych umiejętności (innych niż
      stworzenie nowego przepisu kulinarnego na obiad), ruch, ruch i jeszcze raz ruch.
      Brak stagnacji, tempo...to lubię!:)
    • frutinka Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 18.03.07, 11:40
      A mnie nie podoba sie Twój login - za bardzo podobny do mojego. Jestem na nie!
    • deodyma Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 18.03.07, 11:49
      maz ma racje!
    • madeinussa Ja bym NIE poszła. 18.03.07, 15:29
      Nie pozwolę nigdy, żeby moje dziecko chodziło do żłobka.
      Przedszkole, OK, żłobek - NIGDY.

      Po 1. Dlatego, że w żłobku non stop dzieci chorują i się wzajemnie zarażają.
      Po 2. Gdyby moi rodzice puścili mnie do żłobka, nigdy bym im tego nie wybaczyła
      - dziękuję z całego serca mojej mamie, że wychowała mnie w domu i była cały czas
      przy mnie.
      Po 3. Która z Was, ma dzieci i uważa, że pomysł męża jest dobry? Ja jestem
      nianią. Wiem, że 2-latki tak czy siak, nie chcą zostawać z kimś obcym. Poza tym,
      nie SKAZAŁABYM swojego dziecka na męczarnie po 8 czy 9 h dziennie w żłobku.
      A po 4. To, że MARETINA chce robić karierę, to nie znaczy, że każda inna mama chce.

      Pomysł dla Ciebie - jeśli masz możliwości - spróbuj otworzyć sobie firmę domową.
      Własną. Tak zrobiła moja mama. Jej firma się tak rozwinęła, jak tata pracował,
      że teraz oboje nie dają sobie rady z nawałem pracy.
      • izabellaz1 Re: Ja bym NIE poszła. 18.03.07, 15:52
        madeinussa napisała:

        > Po 2. Gdyby moi rodzice puścili mnie do żłobka, nigdy bym im tego nie wybaczyła
        > - dziękuję z całego serca mojej mamie, że wychowała mnie w domu i była cały cza
        > s
        > przy mnie.

        No ja ta nie miałam pretensji, że chodziłam do żłobka to raz. Mam nadzieję, że
        moja córka też nie będzie miała do mnie pretensji, że zostaje z nianią w domu.

        > Po 3. Która z Was, ma dzieci i uważa, że pomysł męża jest dobry? Ja jestem
        > nianią. Wiem, że 2-latki tak czy siak, nie chcą zostawać z kimś obcym. Poza tym
        > ,
        > nie SKAZAŁABYM swojego dziecka na męczarnie po 8 czy 9 h dziennie w żłobku.

        W żłobku niekoniecznie. Ja nie mogłam dlatego znalazłam nianię. Moje dziecko Ją
        uwielbia chętnie zostaje. Macha mi przez okno jak wychodzę i krzyczy papa. Jest
        uśmiechnięta i radosna i świetnie się rozwija jak dotąd.
        Za to ja zwariowałabym jakbym miała jeszcze dwa lata siedzieć w domu. Dusiłam
        się i byłabym nieszczęśliwą i sfrustrowaną osobą. A to dziecko by odczuło.

        > A po 4. To, że MARETINA chce robić karierę, to nie znaczy, że każda inna mama c
        > hce.
        >

        To ja staję w parze w Maretiną.
        • madeinussa Re: Ja bym NIE poszła. 18.03.07, 15:56
          Maretina i izabellaz1...

          Jakby jedna osoba - zawsze za sobą w parze. Dziwne?

          A tak na serio.
          Dziewczyna nie napisała, że by się dusiła w domu.
          Skoro Ty się dusiłaś, nie oznacza, że każda inna będzie.
          • izabellaz1 Re: Ja bym NIE poszła. 18.03.07, 16:23
            madeinussa napisała:

            > Maretina i izabellaz1...
            >
            > Jakby jedna osoba - zawsze za sobą w parze. Dziwne?

            Nom i nawet mamy dzieci w tym samym wieku! Dziwne;)


            > A tak na serio.
            > Dziewczyna nie napisała, że by się dusiła w domu.
            > Skoro Ty się dusiłaś, nie oznacza, że każda inna będzie.

            Nie każda będzie ale na rozwój własnej osoby nie wpływa korzystnie zamknięcie z
            czterech ścianach a świat wypełniany przez kredki i zabawki dziecka, Jego kupki
            i inne mamy z podwórka oraz kulinaria domowe, ścierki do podłogi, ajaxy etc.
            • madeinussa Re: Ja bym NIE poszła. 18.03.07, 17:08
              Martw się swoim rozwojem.
            • his_girl Re: Ja bym NIE poszła. 19.03.07, 13:15
              Izabello, ja również się z Tobą zgadzam i ja również mam małe dziecko.
              Madeinussa to po prostu jeszcze młoda dziewczyna, która tak naprawdę nie zna
              życia, a której się wydaje, że pozjadała wszystkie rozumy.
              • m_agilla Re: Ja bym NIE poszła. 19.03.07, 21:24
                Tak, tak.
              • owocoskala Re: Ja bym NIE poszła. 20.03.07, 15:06
                > Madeinussa to po prostu jeszcze młoda dziewczyna, która tak naprawdę nie zna
                > życia, a której się wydaje, że pozjadała wszystkie rozumy.

                To nie jest żaden argument w tej dyskusji każdemu tak można napisać. Skoro tak
                madeinussa nie zna życia to jak wytłumaczysz że w takiej Warszawie są 4 żłobki
                i ze 300 przedszkoli? Może większość kobiet nie podziela bardzo wyzwolonych
                poglądów które duminują na Forum Gazety i jest w stanie się poświęcić dla
                dziecka przez te 3 lata - zwłasza jeśli jest to finansowo wykonalne? To że po 3
                latach nie można znaleź pracy to bzdury i moje wszystkie znajome także espoza
                Wa-wy poznajdywały. Liczą się znajomości a nie przerwa w pracy. Co do emerytury
                to 3 lata są wliczone w liczbę lat do emerytury bez względu na to czy się miało
                pracę przed urodzeniem dzecka czy nie jako okres bezskładkowy - tak jak studia.
          • his_girl Re: Ja bym NIE poszła. 19.03.07, 13:11
            Ja również staję z nimi "w parze". ;)
      • hmatisse Re: Ja bym NIE poszła. 18.03.07, 17:46
        Zostać z dzieckiem - super. Każda kobieta pewnie chciałaby mniej lub bardziej.
        Ale są bardziej przyziemne aspekty,finansowe. Po pierwsze emerytura, po drugie
        po 3-4 letniej przerwie w pracowaniu jest dość trudno wrócić na rynek pracy.
        • madeinussa Re: Ja bym NIE poszła. 18.03.07, 18:07
          Co Wy o tej emeryturze? 2 lata jej nie zbawią.
          • maretina Re: Ja bym NIE poszła. 18.03.07, 22:41
            a za co bys zyla? wyciagalabys rece po cudze ?a moze z nieba ci kasa leci?
            • madeinussa Re: Ja bym NIE poszła. 20.03.07, 22:37
              Chyba napisane jest, że mają pieniądze i z tym nie ma problemów?
              Najpierw się wczytaj, potem komentuj.
    • sabriel Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 18.03.07, 15:44
      Mnie nikt nie musiałby kazać wracać do pracy.Po prostu ciężko by było mi
      siedzieć kilka lat w domu.Nawet jakbym wygrała milion w totka lub miała bogatego
      starego z pracy bym nie zrezygnowała za żadne skarby.
      Na twoim miejscu zastanowiłabym sie poważnie nad sugestiami męża bo chyba nie
      bez powodu daje ci coś wyraźnie do zrozumienia.Może przestałaś być dla niego
      atrakcyjna.Nie pisze tego złośliwie,ale przejść nad tym do porządku dziennego
      raczej nie powinnaś.
    • dziewice Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 18.03.07, 15:45
      no to co :) zmien meza jak Ci nie odpowiada :)
      • cala_w_kwiatkach Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 18.03.07, 18:27
        żłoek to dobra instytucja, jesli dziecko sie go nie boi
        moja 2,5roczna chrzesnica czasami nie chce opuszczac dzieci z grupy
        nie wyobrazam sobie, zeby dopiero w wieku 4-5 lat poslac dziecko do
        przedszkola, nie chcialabym aby 'zdziczalo'(brzydko mowiac) mi w domu
        kontak dziecka z innymi dziecmi jest bardzo istotny i rozwija w inny spsoob niz
        gdy dziecko jest tylko i wylacznie przy rodzicach a nie wie jak zachowac sie
        przy rowiesnikach
        a co do kwestii podjecia pracy, to nie kazda kobieta nastawiona jest na
        robienie kariery i mozna byc swietnie roziwjajaca sie mama, nie zarabiajac,
        jesli nie ma takiej potrzeby finansowej to kobieta moze spelniac swoje
        marzenia, rozwijac pasje i byc zadowolona z zycia mamuska - bardziej, niz gdyby
        miala 8 godzin dziennie odrabiac swoje wbrew swoim przekonaniom, bo mezowi sie
        tak widzi obraz zwiazku
        • styga.gdy Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 18.03.07, 19:04
          Nigdy nie wróciłabym do pracy tylko i wyłącznie dla zachchcianki mojego męża.
          NIGDY!!! Nawet dla ratowania małżeństwa! Jeśli przestełoby mu się coś podobać
          SZEROKIEJ DROGI JUŻ CZAS! NIC NA SIŁĘ! Ani on mnie nie będzie zmieniać,ani ja
          jego! Nagle przestało mu się podobać to że siedzisz w domu? A do tej pory mu to
          nie przeszkadzało? Ja też siedzę w domu z dziećmi i nie czuję się z tego powodu
          jakoś mniej rozwinięta, lub jakoś mniej atrakcyjną zapyziałą matką polką. Mój
          mąż zawsze lubił wracać do domku w którym wszystko było na swoim miejscu, i
          wszystko miało swój czas. Jakoś wśród koleżanek co mają jedno lub dwoje dzieci
          często słyszę pojękiwania że wszystkiego nie mogą ogarnąć. Ze w pracy myślą o
          tym co z dziećmi i o tym co w domu, a w domu czego nie zdążyły lub o czym
          zapomniały zrobić w pracy. Ganiają z kąta w kąt i tak do końca nie rozumieją po
          co. Ja nie jestem przeciwko pracy (ABSOLUTNIE!) bo sama już troszkę o niej
          zaczynam myśleć, ale tylko dlatego bo ja tak czuję. A nie dlatego bo mąż sobie
          tego życzy. Śmieszą mnie co niektóre komentarze,że z matką siedzącą w domu to
          można pogadać o pieluchach, zupkach srupkach itp. Moje dzieci już dawno wyrosły
          z pieluch i zupek, a ja wbrew domniemywań co niektórych nie siedzę cały dzień
          przed tv na telenowelach z papilotami i maseczką na twarzy. Kształcę się cały
          ten czas od kiedy siedzę w domu z dziećmi. Trochę też pracowałam ale nic
          zobowiązującego. I fajnie wyrwać się do ludzi (nie twierdzę,że nie), ale nie
          piszcie że kobieta siedząca w domu to jakaś pomyłka. ZWłaszcza gdy sama tego
          chce i sytuacja materialna na to pozwala. A ja niestety nadal powtórzę to co
          nie raz już pisałam na tym forum: Skoro facet zakłada rodzinę i decyduje się na
          dzieci to niech czuje się za nich odpowiedzialny (w całym tego słowa znaczeniu)
          a przestanie farmazony wymyślać że źle mu w łóżku itp. Może to właśnie swojej
          beznadziejnej osobie to zawdzięcza?????????
          • dziewice Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 18.03.07, 19:17
            a moglabys to napisac w jednym zdaniu? :)
    • atlantis75 Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 18.03.07, 18:52
      Gdy tak sobie czytam wszytskie posty, to myślę, że my kobiety jesteśmy
      cholernie skrzwdzone przez los. Los, który kształtują mężczyźni. Gdyby mój mąż
      powiedział mi, że siedząc z dwuletnim dzieckiem w domu "cofam się i jestem mało
      twórcza" to najpierw dostałby w gębę, a potem byśmy spokojnie porozmawiali...
      Nie ma reguły, dlatego nie lubię wyłącznie czarnych, albo wyłącznie w białych
      postaw.
      Frupinka, mąż być może nie miał złych intencji. W świecie widzianym oczami
      mężczyzny bycie po prostu matką (czyli zajmowanie się domem i wychowywanie
      wspólnego dziecka) jest gorsze od śmierci. Do tego aktualnie widoczne są dwa
      nurty:
      1. Matka domowa, która zajmuje się dzieckiem - z jednej strony wstyd, że się
      nie rozwija zawodowo, że nie będzie miała co wpisać do CV. Z drugiej
      spełnienie, że najważniejsze lata dziecka spędza wspierając go całą sobą w
      rozwoju.
      2. Matka pracujaca - z jednej strony duma, że tak swietnie sobie radzi w pracy,
      że się rozwija. Z drugiej - bolesny i głęboko skrywany wyrzut sumienia, że
      dziecko większość dnia spędza z opiekunką lub w złobku.
      Obydwie postawy zwalczają się wzajemnie. Szczególnie przykre, że my kobiety -
      zamiast się wspierać w naszych wyborach (różnych, ale przecież łączących nas
      właśnie z tego powodu, że jesteśmy matkami) - usiłujemy udowodnić innym, że
      jedynie nasza postawa jest słuszna i najlepsza.
      Gdybyśmy się wspierały i dawały sobie mądre wskazówki, być może mężczyźni
      przestali traktowac nas w kategoriach wyłącznie matek, albo wyłącznie
      kochanek...

      Mąż ma zdrowe podejście? To nie jest zdrowe podejście. Zdrowe podejście nie
      rodzi frustracji i buntu, a raczej skłania do przemyślenia swoich wartości. Dla
      kogoś wartością i szczęściem może być dbanie o dom, gotowanie obiadów i
      wychowanie dziecka. Dla kogoś innego spełnieniem może być praca zawodowa,
      ambitne hobby i wychowanie dziecka. Żadna z tych dróg nie jest zła, jeśli
      została wybrana świadomie i bez presji.
      Sto przeczytanych książek nie świadczą o naszej mądrości. Tak samo jak 5 lat
      spędzonych z wyłącznie z dzieckiem nie świadczą o tym, że jest się dobrą matką.
      Ta granica jest płynna, tak jak różni są ludzie, ich potrzeby i marzenia.

      Frupinko, porozmawiaj z mężem. Opowiedz mu, jak widzisz swoje szczęście. Myślę,
      że każdy mądry i kochający facet chce mieć przede wszystkim żonę szczęśliwą.
      A potem zapisz się na jakiś kurs tylko dla siebie, albo w piątki wychodź z
      koleżanką do kina. Warto jest mieć w życiu jakąś równowagę :)
      • madeinussa Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 18.03.07, 19:01
        ". Dla kogoś wartością i szczęściem może być dbanie o dom, gotowanie obiadów i
        wychowanie dziecka. Dla kogoś innego spełnieniem może być praca zawodowa,
        ambitne hobby i wychowanie dziecka. "

        Dokładnie.
      • czarny.kot997 Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 18.03.07, 19:16
        atlantis75 napisała2. "Matka pracujaca - z jednej strony duma, że tak swietnie
        sobie radzi w pracy,
        >
        > że się rozwija. Z drugiej - bolesny i głęboko skrywany wyrzut sumienia, że
        > dziecko większość dnia spędza z opiekunką lub w złobku."
        tak, a jest jeszcze 3 nurt: matki pracujace i rozwijajace sie -bez wyrzutow
        sumienia i ze szczesliwymi dziecmi w zlobku :)-bo chyba ja i moje kolezanki,
        nie jestesmy jedynymi wyjatkami??? :)
        • atlantis75 Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 18.03.07, 19:23
          czarny.kot997 napisała:

          > tak, a jest jeszcze 3 nurt: matki pracujace i rozwijajace sie -bez wyrzutow
          > sumienia i ze szczesliwymi dziecmi w zlobku :)-bo chyba ja i moje kolezanki,
          > nie jestesmy jedynymi wyjatkami??? :)

          No tak, zapomniałam o 3 nurcie :) Kategoria: ideał. Wada: przekonanie, że jest
          to jedyny ideał na świecie ;)
          • czarny.kot997 Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 18.03.07, 19:58
            no moze nie jedyny ideal, ale to jest moj ídeal, a ty niestety nie podalas
            innych.
            • maretina Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 19.03.07, 10:32
              wcale nie jedyny. jednak uwazam, ze kobieta musi miec swoje pieniadze. tak duzo
              mowi sie o prawach kobiet o rownouprawnieniu... jak sobie to wyobrazacie bez
              prozaicznych pieniedzy? duchowe kwestie tej sprawy zostawmy na boku, o duszy
              mozna rozmawiac wtedy jak podstawy bytowe sa zaspokajane.
              kobieta chce byc niezalezna, chce wzbudzac wsrod facetow podziw....nie zrobi
              tego siedzac w kieszeni u faceta.
              pomijajac samego faceta, uto uwazam, ze nawet ma sie inne zdanie o sobie ( jest
              sie pewniejsza), kiedy karta bankomatowa jest moja, z moich pieniedzy a nie
              jako gratis od meza.
    • rozczochrany_jelonek Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 18.03.07, 18:59
      Twoj maz to madry czlowiek :)
      sluchaj sie go ! :)
    • margo881 Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 18.03.07, 20:09
      frupinko, idź do pracy, nie dla męża, ale dla samej siebie, życie mija bardzo
      szybko, i nie wiesz co się przydarzy w przyszłości, kobieta musi być
      samodzielna finansowo, bo inaczej na starość bez własnej, wypracowanej przez
      siebie emerytury może być bardzo źle
      • sabriel Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 18.03.07, 22:48
        Nic dodać nic ująć margo.
    • turzyca Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 19.03.07, 02:44
      zlota zasada ulatwiajaca zycie: jesli mezczyzna mowi cos, co mozna zrozumiec na
      dwa sposoby, to nie ma na mysli tego gorszego.
      Sprobuj z tego, co powiedzial wyciagnac dobra strone.
      Nie powiedzial, ze oczekuje od Ciebie 8 godzin dziennie tepej nudnej pracy. Ale
      zachecil Cie do wyjscia z domu - martwi sie o Ciebie i troszczy, nieumiejetnie,
      ale jednak stara sie. Przyznaje, ze tekst z lozkiem byl glupi, ale ide o zaklad,
      ze pamieta Cie z dawnych czasow jak wracalas do domu nabuzowana emocjami z dnia
      i rozladowywalas je jakos. A teraz ma cisze i spokoj i teskni do dawnych czasow.
      Pokoj sprzatniety na blysk dla przecietnego faceta jest mniej wart niz iskry
      emocji palace sie w oczach ukochanej kobiety.

      Nie musisz zarabiac kasy? Potraktuj to jako mozliwosc do zajecia sie czyms nie
      do konca powaznym, nigdy nie zrezygnowalas z jakichs planow, bo byly niezyciowe?
      Nie musisz tego robic przez caly dzien, kawalek etatu, niech to bedzie nawet 1/4
      - 2 godziny dziennie z innymi dziecmi Twojemu dziecku nie zaszkodza - moze praca
      na zlecenie do robienia w domu...


      Usmiechnij sie i wrzuc na luz. Maz Cie kocha i chce zeby Wam trojgu bylo dobrze.
    • woman287 Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 19.03.07, 07:40
      kobito,
      mąż ma rację,
      przyznaję może trochę za ostra argumentacja pogratulować męza który nie
      wykorzystuje sytuacji i nie chce Cię od siebie uzależnić
    • twojahanus Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 19.03.07, 08:05
      Ja to bym na Twoim miejscu zrobiła tak- poszła na jakiś kurs- fotografii,
      jezyka. Cos co zawsze chciałaś robi. Zapisała się na fitness, basen, moze do
      partii kobiet. MOże ta praca naprawdę sprawić, ze bedziesz zmęczona, ani w
      domu, ani w pracy nie bedzie w pełni sił. Może coś dorywczego znaleść, na pół
      etatu, ze jak pójdizesz na ten kurs, zeby Ci mąż nie wypominał ze to za jego
      kasę.
      • owocoskala Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 19.03.07, 08:24
        zeby Ci mąż nie wypominał ze to za jego
        > kasę. No co Wy, a praca w domu: sprzątanie, robienie zakupów opieka nad
        dzieckiem 24 godziny na dobę jest nic nie warte? Tak się wydaje tylko tym
        którzy nie mają dzieci: "siedzi w domu i nic nie robi" . To co zarobi mąż jest
        WSPOLNE.
        • maretina Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 19.03.07, 10:01
          praca w domu to harowka. niewdzieczna. nikt za nia nie zaplaci. zatem kobieta
          siedzaca w domu jest zdana na laske faceta. tak jest. kiedy w malzenstwie jest
          ok, to pol biedy, gorzej jak zaczyna sie kryzys.
    • lei76 Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 19.03.07, 10:12
      ja - w podobnej sytuacji jak Ty, załozylam własną firmę.
      tylko mnie nikt nie wyganiał do pracy.
      Sama chciałam zmian.

      Mój mąż jest niezwykle zadowolony z tej sytuacji, zwlaszcza ze sam pracuje duzo
      i ostatnio czesto wyjezdza.
      Ja mam tyle zajec, ze nie nadążam - ale gdy trzeba, mogę póki co wszystko
      odłozyc, zrobic minimum (czyli wysyłkę na poczcie) i zając się dzieckiem.

      Ponadto moja branza jest tak specyficzna i sympatyczna, ze ... ;)
      (sklep w podpisie)
      • trypel Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 19.03.07, 10:21
        Myslicie że mozna spisać jakąś umowę przedślubna typu że albo żona po urodzeniu
        dziecka w raca do pracy w ciagu 6 miesięcy albo maz ma prawo do wymiany na inny
        model bez dodatkowych kosztów?
        :D
        • maretina Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 19.03.07, 10:27
          przeginasz:)
          da sie w umowie przedslubnej napisac, ze maz ma obowiazkoswo ( np. pod kara
          pioeniezna) opuszczac deske sedesowa?:D
          • trypel Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 19.03.07, 10:31
            Kwestia negocjacji. Ale taka umowa miała by sens. Obie strony wiedziałyby czym
            ryzykuja "rozrabiając"...
            Np ja zobowiązuje sie do opuszczania deski i gotowania a małżonka do pracy i
            dbania o siebie i nie przekraczania masy wyjsciowej o wiecej niz 10%
            • maretina Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 19.03.07, 10:33
              to ja jeszcze ( w zwiazku z ta masa) dodalabym zapis o plaskim brzuchu faceta i
              braku lysiny:P
              • trypel Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 19.03.07, 10:35
                Brak łysiny mozna wpisac jesli kobieta zobowiąze się że do 70tki nie straci
                urody....
                • maretina Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 19.03.07, 10:38
                  trypel napisał:

                  > Brak łysiny mozna wpisac jesli kobieta zobowiąze się że do 70tki nie straci
                  > urody....

                  widzisz doszlismy do absurdu.
                  nie mam nic przeciwko dbaniu o urode, wage ( jestem za), ale kopnelabym w dupe
                  na starcie fraglesa, ktory wymaga takich rzeczy.czasami po prostu sie nie da...
                  tez mi milosc... ty ogladasz, ale nie kochasz. lale se kup.kobieta jest
                  czlowiekiem, ktory zgodnie z prawami bilogii sie starzeje, a co za tym idzie
                  czesto traci na urodzie i zyskuje na wadze ( fizjologia zwiazana z hormonami, i
                  metabolizmem, ktory z wiekiem sie zmienia), panow tez to dotyczy...
                  • trypel Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 19.03.07, 10:44
                    A jak mozna zagwarantować że osoba z którą się wiążemy nie zmieni sie po paru
                    latach tak że stanie sie inna osoba...
                    Chocby powie ze nie chce już pracować bo siedzenie z dzieckiem jest jej
                    największą radością.... i co wtedy zrobić? Rozwieźć sie i zostawic dziecko?
                    Odpada bo dziecko (przynajmniej na poczatku), znaleźć kogoś na boku? odpada dla
                    niektórych..., żyć w ciągłej fustracji i poczuciu spieprzenia sobie życia?
                    tak... najczęstsza opcja
                    • maretina Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 19.03.07, 10:47
                      a kto powiedzial, ze sa w zyciu gwarancje na szczescie?
                      wiem jedno, gdyb zalezalo mi na malzenstwie to nie dopuscilabym do tego by
                      ograniczyc siebie do gospodyni domowej. owszem blysk w domu jest fajny, ale nie
                      zastapi relacji miedzyludzkich. wole miec nieumyta podloge i polezec z mezem i
                      pogadac o bzdurach niz za wszelka cene byc idealem. poza tym idealy sa nudne.
                      • trypel Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 19.03.07, 10:51
                        Tobie wierzę :) ale niestety spoglądajac wokół widze więcej tych "innych"
                        Wyjasniając - moja była była akurat tutaj ideałem - wróciła do pracy jak mała
                        miała 3-4 miesiące a ponieważ pracowała z reguły do 20 to na mnie przypadło
                        szczęscie opiekowania się córą :) i fakt przez 2 lata nie miałem ani awansu
                        ani podwyzki ale teraz za to mam kontakt z córa jakiego matka nie bedzie miała
                        nigdy :)
                        Po prostu patrząc wokół boje się tych zmian (dotyczacych obojga partenrów)
                        które z siłą wodospadu działają natychmiast po slubie i to z reguły na
                        niekorzyść...
                        • maretina Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 19.03.07, 10:56
                          wrocilam do pracy po pol roku. mam swietny kontakt z synem, maz tez go ma. to
                          kwestia jakosci a nie samei ilosci czasu spedzonego razem...poswiecenia czasu
                          domowego w 99% dziecku. to procentuje. maly lazi za nami krok w krok, jest
                          bardzo z nami zwiazany. bardzo nam to pasuje.
                          • trypel Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 19.03.07, 11:04
                            No ja w tej chwili widzę sie z córą tylko w weekendy i dalej mam swietny
                            kontakt :) ale pracując np od 7 do 20 przez pierwsze 2-3 lata dziecka to
                            faktycznie dziecka sie nie widzi...
                    • oka2 Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 19.03.07, 10:48
                      trypel napisał:
                      > Chocby powie ze nie chce już pracować bo siedzenie z dzieckiem jest jej
                      > największą radością....

                      a czy radosc ukochanej osoby nie jest juz wazna po slubie?! moze ja o czyms nie wiem..


                      >
                      • maretina Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 19.03.07, 10:51
                        wazna, ale czy radosc meza jest niewazna?:) w ten sposob dojdziemy do kolejnego
                        absurdu. tu potrzeba kompromisu.
                        • trypel Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 19.03.07, 10:54
                          Dokładnie. Najbardziej boje się tego ze dziecko przesłoni wszystko i szczęscie
                          małżonków (ich cele i pragnienia) przestaną sie liczyć bo jest dziecko... a
                          dziecko jest równie ważne jak żona i mąz ale nie najwazniejsze.
                          • maretina Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 19.03.07, 10:56
                            wiesz, ty chyba jestes zazdrosny o dzieci!:D
                            • trypel Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 19.03.07, 11:01
                              Mam inny wzór na zycie we dwójke. Jak jestem z kobietą to kocham JĄ potem
                              dopiero nasze dziecko - jesli zobacze że dziecko staje sie dla niej wazniejsze
                              ode mnie to zaczyna mnie to boleć. Cóż -tego nie zmienię bo... nie chcę :)
                            • oka2 Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 19.03.07, 11:02
                              oczywiscie,ze dziecko jest najwazniejsze! w kazdym badz razie tak mi sie wydaje, bo dzieciaczkow jeszcze nie mamy ;)
                              a slyszlam ,ze ponoc matka przelewa wieksza czesc swojej milosci na dziecko :) z niekorzyscia dla meza ;) prawda ?
                              • maretina Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 19.03.07, 11:05
                                nic sie nie zmienilo w moich uczuciach do meza. milosc do dziecka jest totalnie
                                inna.
                                • oka2 Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 19.03.07, 11:07
                                  i poswiecasz mu tyle samo czasu i uwagi co przed pojawieniem sie dzidzi ?
                                  • maretina Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 19.03.07, 11:15
                                    na slowo "dzidz" mam alergie. ja mam dziecko:)
                                    pewnie, ze nie poswiecam mezowi tyle czasu co dziecku, ale nie tylko ja jestem
                                    rodzicem, maz tez nim jest, zatem on tez mi nie posiweca tyle czasu co kiedys.
                                    natomiast wiecej czasu spedzamy we trojke.
                                    nasz czas jest ok 19-20., jak dziecko spi.
                                    • trypel Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 19.03.07, 11:19
                                      zazdroszcze. Moja chodziła spac o 22 i budziła sie co 2 godz regularnie na
                                      jedzenie do skończenia 2 roku życia.... nastąpił kompletny zanik zycia
                                      sexualnego :)
                                    • czarny.kot997 Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 20.03.07, 12:38
                                      maretina napisała:
                                      "pewnie, ze nie poswiecam mezowi tyle czasu co dziecku, ale nie tylko ja jestem
                                      > rodzicem, maz tez nim jest, zatem on tez mi nie posiweca tyle czasu co
                                      kiedys.
                                      > natomiast wiecej czasu spedzamy we trojke."
                                      no wreszcie ktos napisal cos o ojcu, bo juz myslalam, ze to tylko my mamy
                                      dzieci-MY tzn. nie tylko ja sie zajmuje dzieckiem ale maz rowniez. wbrew temu
                                      co sie tutaj pisze dziecko potrzebuje nie tylko kontaktu z mama ale rowniez z
                                      tata, a jest to dosyc trudne jesli mezczyzna jest jedynym zywicielem rodziny i
                                      pracuje od rana do nocy, zeby zarobic na rachunki; poza tym ten stres, ze jesli
                                      on nie bedzie mogl pracowac to rodzina wyladuje na ulicy jest z pewnoscia nie
                                      do pozazdroszczenia i nie wplywa jakos szczegolnie pozytywnie na zwiazek? Poza
                                      tym nie oszukujmy sie, rozwoj intelektualny pomiedzy pampersami i spiochami
                                      jest powiedzmy "utrudniony". W naszym przypadku to maz zajmuje sie wiecej
                                      dzieckiem i domem, bo moja praca jest bardziej "czasochlonna" i wszyscy..sa
                                      szczesliwi. Dzieki dobrej organizacji czasu zawsze mamy wystarczajac czasu nie
                                      tylko dla dzieci ale i dla siebie.
                              • trypel Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 19.03.07, 11:06
                                Widzisz. Dla mnie nie. Najwazniejsza jest osoba którą pokochałem i z którą
                                zdecydowałem sie na życie razem.
                      • kotka_cnotka Czy żenił się z gosposią? 19.03.07, 11:06
                        Zasłaniasz się dzieckiem, ale tak naprawdę ograniczasz się do takiej roli.
                        Wylicz sobie czynności, przy których nie dałby sobie rady, gdyby został sam z
                        dzieckiem. Bierze nianie Franię i po krzyku. Budowanie więzi nie ogranicza się
                        do bezpośredniego uczestnictwa w codziennych czynnościach życiowych, zatem to
                        nie jest argument. Poza tym, więź istnieje naturalnie. Wychowujesz człowieka,
                        który powinien być samodzielny i twórczy. Dziecku jest potrzebne poczucie
                        bezpieczeństwa. I sztuką jest je wytworzyć zachowując coraz większą odleglość.
                    • owocoskala Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 19.03.07, 12:02
                      Chocby powie ze nie chce już pracować bo siedzenie z dzieckiem jest jej
                      > największą radością.... i co wtedy zrobić? Rozwieźć sie i zostawic dziecko?
                      Wiez wydaje mi się że ty nie masz ani żony, ani dziecka ani... pojęcia co to
                      jest związek i rodzina. Smutne.
        • oka2 Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 19.03.07, 10:36
          trypel napisał:

          > Myslicie że mozna spisać jakąś umowę przedślubna typu że albo żona po urodzeniu
          > dziecka w raca do pracy w ciagu 6 miesięcy albo maz ma prawo do wymiany na inny
          > model bez dodatkowych kosztów?
          > :D
          hehe, bardzo trafnie panie Trypel :)
          nie wyobrazam sobie tego, ze moj maz mi mowi "kaze Ci.." no litosci on mi nie zalozyl obrozy tylko obraczke.
          Osobiscie pochwalam to,ze matka jest z dzieckiem przez pierwsze 2 lata, bo wtedy dziecko lapie najwieksza wiez z matka, i nie bez przyczyny przeciez wprowadzono 2-letni okres macierzynski dla matek.
          Jesli chodzi o pozniejsza prace, to uwazam ,ze zalezy to od osoby i nie mozna na sile komus sugerowac albo wrecz nakazywac "idz do pracy" a jak nie to co, rozwiode sie z toba? to po cholere sie zeniles i chiales miec rodziene..
          • maretina Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 19.03.07, 10:50
            oka2 napisała:

            nie bez przyczyny przeciez wprowadz
            > ono 2-letni okres macierzynski dla matek.
            i nie bez przyczyny kobiety najczesciej wracaja do pracy. wychowawczy ( a nie
            macierzynski, bo w polsce macierzysnki to kilkanascie tygodni)to zero
            pieniedzy. dwa lata siedzenia w domu albo wiecej eliminuja kobiety z rynku
            pracy.

            > Jesli chodzi o pozniejsza prace, to uwazam ,ze zalezy to od osoby i nie mozna
            n
            > a sile komus sugerowac albo wrecz nakazywac "idz do pracy" a jak nie to co,
            roz
            > wiode sie z toba? to po cholere sie zeniles i chiales miec rodziene..
            • owocoskala Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 19.03.07, 12:09
              dwa lata siedzenia w domu albo wiecej eliminuja kobiety z rynku
              > pracy.
              Ależ to jest kompletna nieprawda, tym bardziej że teraz to pracodawcy zaczynają
              walczyć o pracowników. Moja siostra przesiedziała 7 lat i teraz wraca z
              powodzeniem. Jak ktoś jest zdolny to się wdroży.
              • maretina Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 19.03.07, 12:14
                daj spokoj. jedna jaskolka wiosny nie czyni. poza tym ponad polowa kobiet nie
                ma takiego zawodu, zeby po 7 latach pracodawca ja blagal na kleczkach o powrot
                do pracy.
                fajnie, ze siostra tak ma, ale to pojedynczy przyapdek a nie regula, na ktorej
                mozemy oprzec argumentacje w tej dysksji.
    • stokrotka000 Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 19.03.07, 10:58
      A mi sie wydaje ze to smutne jak dla meza przestajesz byc atrakcyjna jako
      kobieta...ze uwaza ze sie nie rozwijasz?Co to w ogole znaczy rozwoj? a ideal
      pustelnika, albo wielcy mistrzowie duchowi...? czasami ludzie rozwijaja sie w
      sobie, w ciszy, spokoju, a rozwoj duchowy?
    • his_girl Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 19.03.07, 12:05
      I bardzo słusznie, że każe Ci iść do pracy. Powinnaś być od niego w miarę
      niezależna.

      Miałam w rodzinie taką sytuację, że moja ciotka nie pracowała odkąd urodziło
      się jej dziecko, trwało to jakieś 15 lat. Jej mąż zginął w wypadku
      samochodowym, mieli niewielkie oszczędności, które szybko się skończyły, a ona
      jako 38-latka musiała szukać pracy. Przy zerowym doświadczeniu było to bardzo
      trudne i gdyby nie pomoc znajomych, pewnie by nic nie znalazła.
      • maretina Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 19.03.07, 12:10
        moj wujek z dnia na dzien zakrecil kurek z pieniedzmi swojej zonie...ciocia
        pracowala jak byla mloda. potem dom, dzieci. on byl panem bo mial kase a ona
        miala siedziec cicho. teraz jej wydziela po kilkanascie zlotych na dzien.
        reszte SOBIE odklada.chce rozwodu... sadzicie, ze ciotka da rade znalesc prace
        majac 50 lat? gdyby nie pomoc rodziny nie mialaby na jedzenie. ma szczescie, ze
        ma rodzenstwo.
        o swoja przyszlosc trzeba dbac samodzielnie. nawet wtedy jak jest w domu wielka
        milosc i zgoda.
        • owocoskala Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 19.03.07, 12:18
          teraz jej wydziela po kilkanascie zlotych na dzien.
          > reszte SOBIE odklada.chce rozwodu...
          To niech ciotka idzie do sądu po alimenty. To tak nie jest że można sobie
          zakręcić kurek i zbierac na rozwód bo żona się znudziła. Zresztą nikt tu nie
          jest zwolennikiem siedzenia w domu 15 lat tylko w czasie kiedy matka jest
          potrzebna dziecku. Od 3-4 lat dziecko powinno iść do przedszkola. To jasne.
          • maretina Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 19.03.07, 12:20
            pojdzie. zapewne dostanie 200 zlotych... luksusy bedzie ja otaczal. szkoda
            gadac. na szczescie ma rodzine. nie damy jej zginac.
            tak czy siak: praca, praca, praca. lepsze to, lepiej zachowac klae i twarz niz
            potem musiec zebrac w sadzie o alimenty.
            • ex.pertka Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 19.03.07, 13:04
              Przypomniala mi sie ta bohaterka ruda z "Gotowych na wszystko",pani
              idealana.Perfekcjonistka,w domu zawsze blysk,wszystko idealnie,obiadki cieple.
              A malzenstwo sie i tak rozpadlo,maz ja zdradzal,bo nie mogl takiej pani domu
              zniesc.
          • turzyca Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 19.03.07, 13:03
            ale wiesz, ja nie chce miec jednego dziecka. Chce miec troje, moze wiecej jesli
            sie bedzie dalo. Poniewaz uwazam, ze roznica pomiedzy dziecmi nie powinna byc
            mniejsza niz dwa lata, a optymalna jest trzy (to moje glebokie, nie poparte
            zadnymi badaniami przekonanie) to wg Twojego scenariusza wychodzi, ze spedze w
            domu co najmniej 9 lat. A w sytuacji totalnego spelnienia marzen 15...


            I w zwiazku z tym totalnym absuredem mam zamiar nie przerywac pracy ponad to, co
            naprawde konieczne w zwiazku z pologiem. Jesli uda nam sie spelnic nasze plany
            zyciowe (a wszystko wskazuje na tak) to obydwoje bedziemy pracowac w domu,
            spedzajac w niedomowym miejscu pracy okolo 40 godzin w miesiacu. Tyle ze dla nas
            obydwojga rodzina byla wartoscia podstawowa i planujac zycie zawodowe staralismy
            sie to uwzgledniac.
            • his_girl Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 19.03.07, 13:07
              Z czego wynika Twoje przekonanie, że optymalna różnica wieku między dziećmi to
              3 lata?
    • ipola Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 20.03.07, 09:41
      Mam 15 miesięczną córkę (druga ma 10 lat). Oboje z mężem pracujemy. Ja wróciłam
      do pracy kiedy córka miała 9 miesięcy, pracuję 8 godzin, 3 godz. zajmuje mi
      dojazd do pracy w obie strony, często muszę zostawać po godzinach. Chciałabym
      pracować na pół etatu, ale pracodawcy nie są tak elastyczni, nie dostosowują
      się do pracownika, to pracownik musi się dostosować. Kogo interesuje, że mała
      budzi się kilka razy w ciągu nocy i ledwo trzymam się na nogach? Gdybym wzięła
      3 lata urlopu wychowawczego, na pewno nie miałabym gdzie wrócić, a znaleźć nową
      dobrą pracę jest bardzo trudne. Najlepiej czułabym się pracując mniej, mając
      więcej czasu dla rodziny i siebie, ale cóż takie są realia. Mąż też dużo
      pracuje, gdybym ja pozostała w domu, nie dalibyśmy rady finansowo. Poza tym
      lubię swoją pracę, lubię założyć eleganckie ciuchy do biura, spotykać sie z
      ludźmi, praca daje mi satysfakcję. Wydaje mi się, że każdy powinien
      odpowiedziec sobie na pytanie, czego chce. Jeśli nie chcesz iść do pracy,
      porozmawiaj z mężem, znajdź sobie coś poza zajęciami domowymi, coś co sprawi,
      że będziesz bardziej interesująca. Mężowi widocznie przeszkadza twoja
      monotematyczność i nie chodzi tu wcale o łóżko, tylko o całą twoją
      postawę,która widocznie zaczęła mu przeszkadzać, stałaś się dla niego nudna.
      Nie ma się co obrażać. Nie chcesz iść do pracy, nie zmusza cię sytuacja
      finansowa, to powiedz mężowi, że dobrze czujesz się w domu. Zrób tylko coś, co
      sprawi, że mąż zmieni zdanie na twój temat, bo inaczej zacznie się oglądać za
      innymi. To, co nieznane jest zawsze bardziej interesujące. Ty musisz być górą.
      Rozważ tylko, czy w ogóle chcesz wrócić do pracy, bo kilkuletnia przerwa może
      ci to znacznie utrudnić. Życzę powodzenia.
      • basiabjork Re: maz kaze mi isc do pracy!!! 20.03.07, 13:54
        Jestesmy z mezem wlasnie po rozmowie pt. jak to bedzie kiedy urodzi sie mala
        Basia. Zamierzam przerwac prace na 2 lata, ewentualnie pracowac w domu na tyle
        na ile bede mogla (godzina - dwie). Na szczescie pracodawca jest otwarty na
        takie eksperymenty. Zamierzam w czasie tych dwoch lat zrobic MBA, mama zostanie
        z mala jak bede miala zajecia. Poniewaz i tak mialam ograniczyc prace i isc na
        studia - "upieke 2 pieczenie na jednym ogniu".
        Przerazaja mnie argumenty w rodzaju: i co, bedziesz u niego na garnuszku? Bede.
        No chyba, ze ja urodze jedno dziecko i je odchowam, a potem on urodzi drugie i
        je odchowa. Wtedy bedzie sprawiedliwie i mozemy miec oddzielne kasy, nie ma
        problemu. W kazdej innej sytuacji - kobieta jest na przegranej pozycji.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka