Dodaj do ulubionych

Kochanka męża

19.03.07, 21:10
Romans trwa prawie pięć lat.Teraz kobietka nie chce dłużej czekać.Uświadomiła
żonę, która i tak domyślała się - przeprowadziła separację.Żona chce już
tylko świętego spokoju i podziału majątku, kochanka wspólnego zamieszkania, o
czym on ponoć marzył.A facet od żony wynieść się nie chce - bo on jeszcze nie
wie...Żona sie go pozbyć nie może, kochanka szaleje.Żona każe mu iść,
kochanka grozi i wabi.Facet opowiada kolegom, że z żoną fajnie było w sumie,
a kochanka jak własnego męża oszukiwała, to on ma wątpliwości co do
potencjalnej przyszłości z nią.
Zastanawia mnie finał tej sprawy.Żona to moja siostra.Nie może się go pozbyć,
choć mąż ma własne mieszkanie.Chyba przyjdzie dzielić wszystko sądownie -
choć ona chce tylko połowy na siebie i dzieci.
Obserwuj wątek
    • ostryga81 Re: Kochanka męża 19.03.07, 21:16
      smutne to...
      • wielo-kropek Re: Kochanka męża 19.03.07, 21:22
        I wszystko to dla milosci sie robi.
    • maz_leny Re: Kochanka męża 19.03.07, 21:26
      Ludzie to umieją postawić wszystko na głowie.
      • wielo-kropek Re: Kochanka męża 19.03.07, 21:40
        Ludzie umieja komplikowac sobie w glowach.
      • sulamita Re: Kochanka męża 19.03.07, 21:57
        Według mnie wygląda to tak, że mojemu szwagierkowi dobrze się działo.Żona dbała
        o dzieci i dom, on miał wolność, o jakiej inni nie śnią - moja naiwna,
        kochająca siostra witała go obiadkiem po tych wiecznych delegacjach - Misiu
        taki zmęczony.Kochance tłumaczył, że żona mu utrudnia rozstanie.Jak obie się
        określiły - nie pasuje mu.
        Najgorsze, że to kiedyś był złoty facet.Szybko wskoczył na dobry pułap - dom,
        samochody, reklamowa rodzinka.Zamarzyła mu się adrenalina z blondynką.No i
        przechlapał swoje małżeństwo i rozwalił związek blondynki.
        A teraz jak zbity pies pyta mojej siostry, co on ma zrobić, bo ona przecież go
        tak rozumie.
        Ale - jednocześnie tłumaczy jej, że on tak od razu tamtej sprawy zamknąć nie
        możę, bo obiecał...Honorowy skubaniec.
        Jak moja siostra każe mu sie wyprowadzić do drugiego mieszkanka, które kupił z
        funduszy własnych na nazwisko kochanki i budować nową rodzinkę, to twierdzi, że
        tu jego dom i ma prawo.
        Poza tym zaczął moją siostrę podejrzewać o zdrady, bo nagle wszystkie baby są
        takie...Macho jakiś czy cóś.Miał dwie i nie zamierza rezygnować.Najgorsze, że
        eksmitować go nie ma jak - nie bije, nie pije, do domu wraca.
        Schizofrenia chyba, bo jak to tłumaczyć? Jemu dobrze z obiema było, a tu baby
        wykombinowały problem.
        • kleo_mini Re: Kochanka męża 19.03.07, 22:30
          > taki zmęczony.Kochance tłumaczył, że żona mu utrudnia rozstanie.Jak obie się
          > określiły - nie pasuje mu.

          a pewnie, że mu nie pasuje.
          było wygodnie, i kanapa, i poduszki - a tu kamień pod tyłkiem i nagle niewygodnie.

          tak czy inaczej, moim zdaniem, w tym wypadku żona decyduje. albo bierze
          delikwenta ze skłonnościami do skrzywień kręgosłupa, albo wysyła na drzewo
          biedaka twierdzącego, że skoro kobieta, to zrozumie (i łezkę obetrze).
          • uyu Re: Kochanka męża 19.03.07, 23:20
            Ja to nazywam syndromem Gucia mormona. To taki typ, ktory nie moze zrozumiec
            tego, ze mozna miec hcec pozbyc sie takiego skarbu jak on. A tak naprawde to
            emocjonalnie niedojrzaly facecik, ktoremu odbilo. Niech go siostra za frak i
            won! Inaczej co jakis czas bedzie miala prawo do rozterek uczuciowych
            szlachetnego i honorowego mezczyzny. Tylko panie beda sie zmienialy. Siostra
            zmarnieje, a ten truten bedzie kwitl jak roza po porannej rosie.
            • kleo_mini Re: Kochanka męża 20.03.07, 11:17
              uyu napisała:

              > Ja to nazywam syndromem Gucia mormona.

              fantastyczne:)
        • turzyca Re: Kochanka męża 20.03.07, 01:22
          mysle, ze tu:
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24087
          pare osob bedzie moglo doradzic. Skondensowane doswiadczenie.
        • deodyma Re: Kochanka męża 20.03.07, 11:26
          wiesz co? bo maz Twojej siostry z tamta bedzie musial wszystko zaczynac i
          budowac od podstaw. wiec gdy odejdzie od swojej obecnej zony to wtedy
          automatycznie na tym traci. a stracic wszystko to, co sie dorobil z zona przez
          te wszystkie lata? cwaniaczek zdaje sobie swietnie z tego sprawe i dlatego
          Twoja siostra nie moze sie go pozbyc.
    • e._ Re: Kochanka męża 20.03.07, 11:28
      Bez względu na to, co Twoja siostra postanowi dalej, teraz ma jedyną i
      niepowtarzalną okazję, żeby na nowo ustawić domowe relacje.
      Jeśli on zaczyna byc zazdrosny - niech wychodzi ona sibie tu i tam (nie
      namawiam na zdradę, tylko na samodzielność), niech zostawi tu i tam dwa (dwa!)
      bilety do teatru, filharmonii, cyrku czy gdzieś, gdzie on nie chadza, niech
      kupi sobie czasem kwiaty i cichcem wstawi do wazonu, niech zmieni perfumy,
      niech mimochodem pyta jego albo inne osoby w jego obecności, czy to prawda, ze
      ma takiebłekitne oczy (albo szare, śietliste, przepastne czy jak jej się chce),
      albo - czy to prawda, ż jej tak świetnie w niebieskim itd.
      Na wszelkie jego uwagi czy złosliwości odpowiadałabym, że sam, na własne
      zyczenie dokonał wyboru, a tym samym zrezygnował z prawa wypowiadania uwag aż
      tak osobistych w stosunku do niej..
      Krótko mówiąc, niech buduje inteligentny dystans między nim a sobą, ale nie
      dystans z łez, szlochów, błagań i pretensji.
      Niech facet zobaczy, co traci, że n a p r a w d ę ją może stracić.
      Korzyści widzę dwie: jeśli on oprzytomnieje, musi ją na nowo zdobyć, a który
      facet tego nie lubi? Jeśli dojdzie do rozstania, ona ma już zbudowane własne
      zycie, własnych znajomych, rozrywki itp czyli to, co pozwoli jej przetrwać
      najgorsze.
      • sulamita Re: Kochanka męża 20.03.07, 21:11
        No właśnie, ustawia nowe relacje.Dokładnie tak jak piszesz.A ja hipotetycznie
        zastanawiam się nad przyszłośćią.
        Przez wiele lat facet był naprawdę fajny.Czy zniszczył to, czy znów stanie się
        godnym podziwu facetem?
        Kryzys dopadł go kole 40, dziś ma 45.Czy to szansa na męską dojrzałość? Znaczy
        koniec kryzysu wieku średniego?
        Jako osoba z boku wiele lat go szanowałam jako mężczyznę wyjątkowego.
        Potem nagle stał się egoistyczny i próżny, histerycznie łapiący młodość.
        Wolałabym, żeby znów był taki mądry i odpowiedzialny.
        Czy to zmiana stała, czy przejściowa?
        Czy moja siostra powinna wiać, czy nie niszczyć jej nadziei, że w gruncie
        rzeczy to zakręcony, ale dobry facet?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka