rosane1
28.03.07, 00:33
Nie czuje zadowolenia z niczego.
Monotonia, monotonia...
Nic mnie nie cieszy.
Nie wierze, ze to moze sie zmienic.
Czy juz nic sie w moim zyciu nie zmieni?
Nie bedzie ruchu?
Czy jeszcze kiedys moje serce sie usmiechnie?
Czy los sie usmiechnie?
A moze juz zawsze bedzie tylko pustka?
Mowia: nie mozesz byc szczesliwa uciekajac przed zyciem. Ale to ono przede mna
ucieka. Umyka mi miedzy palcami. Jak ziarenka piasku przez sito.
Mieliscie tak kiedys? Macie? Czujecie, ze sie do tego zblizacie?
Czy to proces postepujacy?
Mysle, ze chyba lepiej jest sie z tym zaczac godzic. Polubic ten bezsens
istnienia. Pustke, samotnosc, niespelnienie. Usmiechnac sie do nich.
Walczac z tym bedzie sie mialo jeszcze wieksze poczucie kleski.
Taka smutna refleksja wieczorowa pora.