astreja
06.04.07, 13:04
Mam nadzieję, że to dobre określenie zachowania mojegp męża. Zaraz napiszę w
czym problem.
Najświeższa sytuacja. Zapomniał jak wyłącza się hydrofor(w jakiej pozycji
powinien być wyłącznik, żeby był wyłączony). Siedzę już w aucie a on pyta.
Tłumaczę mu i pokazuję ręką w którą stronę powinien być wyłączony. Nie
zajarzył, cos pokręcił, zaczął się na mnie wydzierać, że nagle źle mu
tłumaczę, że mówiłam co innego dopiero co i się wsciekł. Ja dop jasnej
jeszcze nie mam sklerozy i dokładnie wiem co mówiłam. Mam Te dni i jakoś tak
hormony mi wariują, że niestety się poryczałam juz byłam taka zdenerwowana
(oczywiście ja poszłam wyłączyć ten nieszczęsny hydrofor). A on na
mnie "czego ryczysz?!" już byłam na skraju i mu wrzasnęla, żeby nie odzywał
się do mnie. I oczywiście jak zawsze to ja jestem niedobra. i tak jest
zawsze. On na mnie nawrzeszczy, ale to ja jestem niedobra. Ja nie sprzatam i
w ogóle nic nie robię. Już nie będę zagłębiac się w tę kwestię bo to tez
problem. Ale sama już nie wiem. Odkąd zamieszkaliśmy razem są takie kłótnie,
najpier płakałam, teraz już tegio raczej nie robię(tylko wczoraj nerwy mi
puściły). Nawet mi się kłócić nie chcę bo i tak cokolwiek powiem będzie źle.
Prosiłam go by się na mnie nie wydzirał a on i tak jak się wścieknie(często)
to drze jape. A ja przez to coraz bardziej mam go dość. W ogóle nie czuję by
był moim przyjacielem, wsparciem. Da się coś zrobić? Obawiam się, że kiedyś
nie wytrzymam i odejdę, już zaczynam sobie wyobtrażać, co bym powiedziała,
zrobiła przy rozstaniu. Oczywiście w takiej sytuacji to ja byłabym ta zła bo
odeszłam a on nabrał kredytów itd.
W zasadzie jeszcze mi zależy, by spróbować jakoś mu otworzyć oczy, że on źle
robi(jak mu mówię, że ma na mnie nie wrzeszczeć bo mnie to boli, to on mówi
np. że jestem przewrażliwiona). Może jest jakiś sposób? Mam setrdecznie dość
jego fochów i jakbym mogła to podczas kłótni bym gdzieś uciekła.
Aha, zanim zamieszkaliśmy razem był moim marzeniem i bardzo chciałam ślubu,
teraz to ostatnia rzecz o jakiej myślę.
Mamnadzieję, że wiecie o co mi chodzi. Już biorę deprim bo czasem mam takie
doły, tylko nie piszcie rzuć go, bo to tak najłatwiej, a chcę wykorzystać
wszystkie szanse.
I nie jestem trollem, mimo, że mało piszę. Naprawdę mam taki problem.