Dodaj do ulubionych

Dekompozycja

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.03, 09:02
Ja w sprawie z poprzedniego tygodnia, czy jednym zPolakow jest
Tomek i jest was wiecej? (W Juarez). A do Tomka: zdjecia juz w
drodze. grzes
Obserwuj wątek
    • Gość: liu I co? Dalej chcecie do NAFTA? IP: *.acn.waw.pl 17.05.03, 10:00
      I co? Dalej chcecie do NAFTA? Bo statystyki gospodarcze
      publikowane np. w 'The Economist' plasuja Polske mniej wiecej na
      rowni z Meksykiem.
    • Gość: Ad.Renalina Wrażliwość IP: 195.245.217.* 17.05.03, 16:35
      Dzięki za uwrażliwianie. Piękny reportaż. Martwi mnie tylko moja
      bezsilność, bo nie będę chyba pisał protestów do ambasady
      Meksyku w Polsce, nie zaprzestane kupować szamponu Johnsona, kt
      ory nie gryzie w oczy. Przeraża mnie, że na bezprawie i przemoc
      reaguje się bezsilnością . . .
      • Gość: bruxa Re: Wrażliwość IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.05.03, 12:29
        interwencje w obronie demokracji, której prawdziwym przedmiotem
        są pieniądze, ropa, platyna etc. zbrodnie przeciwko ludzkości w
        demokratycznych krajach to drugie. wstyd mówić, żechcemy
        popierać demokrację, a raczej zbrodnie w imię wyższych wartości!
        ja się pod tym nie podpisuję!
    • Gość: verona Zeby zrozumiec IP: *.nv.nv.cox.net 17.05.03, 17:28
      te zjawiska polecam ksiazke "The best democracy money can buy:
      The truth about cons, globalization, and high-finance
      fraudsters", autor Greg Palast. Dostepna w Amazon.com.
    • Gość: arturito Re: Dekompozycja IP: *.prodigy.net.mx 18.05.03, 00:03
      Nie grzes, tylko arturito! Tak jestem w Juarez. Zresta wydaje
      sie, ze bedziemy mogli sie tutaj spotkac w wiekszej grupce
      rodakow. I moze troche porozmawiac o artykule pana Tochmana. Ja
      tu mieszkam prawie 3 miesiace i do tej pory nie zdalem sobie
      sprawy ze na moje ulicy trwa film grozy. Moze po prostu dlatego
      to nie do konca tak wyglada jak napisano w artykule. Napisze
      wiecej potem.
      • Gość: grzes Re: Dekompozycja IP: *.tvn.pl 18.05.03, 15:26
        Niestety, ja juz jestem w Polsce, wrocilem 2 tygodnie
        temu, jestem o tyle zdziwiony ze dosc intensywnie zylem
        razem z grupa przyjaciol w tym miescie i spotkalismy
        jednego jedynego Polaka, ktory sam byl zdziwiony ze
        spotkal rodakow...:) (wiemy ze jest jeszcze jeden ale w
        El Paso)
        Nie czytasz gazet? (El Diario, El Norte). Pisali ze
        jestesmy w miescie:)
        Tak czy owak, to bardzo fajne uczucie spotakc Polakow na,
        ( z naszego punktu widzenia) koncu swiata.
        • Gość: arturito POLACY W JUAREZ!!! IP: *.prodigy.net.mx 19.05.03, 20:06
          w Jaurez mieszkamy w dwojke polakow. W El Paso jest ich wiecej.
          Jest nawet malzenstwo, ktore wyklada na uniwersytecie UTEP. Nie
          wiem czy sie ze mna zgodzisz, ale ten artykul nie daje
          prawdziwego obrazu tego miejsca. Gdybym go przeczytal nie bedac
          tutaj to pomyslalbym, ze to jakies straszne, "zakazane" miejsce,
          ktore najlepiej omijac z daleka. Moim zdaniem tak nie jest. Ale
          moze uda nam (Polakom mieszkajacym w Juarez) skomentowac
          (zripostowac) ten artukul, zeby oddac to co myslismy o tym i
          wyslac do gazety. Pozdrawiam z goracego meksyku. Jeszcze jedno
          byc moze nam sie uda spotkac z jeszcze jedna polka, ktora tu
          mieszka.
          • Gość: SW Re: POLACY W JUAREZ!!! i w ABQ- 3h od juarez IP: *.proxy.aol.com 24.05.03, 05:43
            wszystko o czym on pisze mialo miejsce do 2000 roku. obecnie o
            morderstwach i zaginieciach kobiet (z tego co ja slyszalam to
            chodzilo takze o biale turystki) sie nie slyszy.
            nie powiem ze juarez jest friendly ale uwazam ze ten artykul to
            jest duzo duzo przesadzony, a nawet powiedzialabym ze jest to
            troche jakis belkot.
            Pozdrawiam z Nowego Meksyku.
        • Gość: Lily Re: Dekompozycja IP: 148.233.211.* 01.06.03, 11:51
          Grzes, to szkoda, ze sie nie poznalismy.
          Z tego co piszesz jest jeszcze oprocz mnie i Arturito, ktory na gesto i czesto
          broni Juarez, jeszcze jeden Polak????
          Czy moglbys skrobnac do mnie: lilipa2000@yahoo.es
          Saludos de Ciudad Juarez.
          • Gość: bn. Polacy w Juarez IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.06.03, 12:23
            rozumiem ze mieszkacie w jednej z tych biednych dzielnic?
            i dementujecie obraz przedstawiony z punktu widzenia osoby
            zyjacej w domu bez okien i pracujacej po 10 godzin w fabryce?

            inaczej co wy tam wiecie? tyle ile wam wladze zkorumpowane
            powiedza - PHI.
            • Gość: arturito Re: Polacy w Juarez IP: *.prodigy.net.mx 05.06.03, 15:27
              tak oczywiscie! bo w Cd. Juarez mieszkamy pod kloszem. do pracy
              jezdzimy autobusem z ciemnymi szybami. kazdy maksykanin ma
              zakazane zblizanie sie do nas na mniej niz 3 metry. po prostu
              nic nie wiemy.

              otooz, moze nie uwierzysz ale wiemy bardzo duzo!!! pracujemy
              przeciez w tych firmach. moja znajoma robi dla tych firm audyt.
              wiemy jakie tu sa warunki zycia, ile sie zarabia. jest
              oczywiscie margines ale on wcale nie jest taki duzy jak to
              przedstawia artykul. powiedz mi ty w takim razie, na podstawie
              czego twierdzisz ze my nic wiemy??? byles tutaj???

              1 dolar na dzien??? smieszne. czasami osobie ktore pilnuje
              samochodu na parkingach daje sie za 20 minut nic nierobienia pol
              dolara. i taki ktos po prostu stoi i pilnuje 20 samochodow na
              parkingu. wszystko tu jest drozsze niz w polsce, a czy mogloby
              byc tak drogie gdyby ludzie nie mogli za to zaplacic. wydaje mi
              sie ze nie.

              dlatego dzieki za to pouczajace wskazowki. ty moze przejdz sie
              po dzielnicach niektorych polskich miast.
    • Gość: Plus Jak zre-komponowac taki swiat? IP: *.crowley.pl 19.05.03, 11:42
      Paskudna historia, naprawde paskudna. Jednakowo
      paskudne sa dla mnie okrucienstwo jednych i obojetnosc
      drugich.
      Stad tytul mojego postu - pytanie. Jakos odpowiedz, ze to
      NAFTA / korporacje sa winne calemu temu zlu, nie
      przekonuje mnie, wiecie?
    • Gość: ola Re: Dekompozycja IP: *.vlo.ids.gda.pl 19.05.03, 11:57
      to co sie tam dzieje to jest w ogole nie do pomyslenia!!!
      dlaczego juarez sie nikt nie zajmnie co? 2 tysiace kobiet
      zamordowano w jednym miescie od 1993r. i nikt nie zwraca uwagi??
      gdzie sie podzialo ONZ?? to ich nie interesuje?? jestem
      zbulwersowana!! i to jeszcze przy granicy z USA?? poprostu nie
      wierze!!
    • Gość: Qba Przeciez gdyby nie korporacje, byloby tam bezroboc IP: *.sympatico.ca 19.05.03, 16:38
      -ie.

      Ci ludzie nie przyjezdzaja tam przymusowo (jak to bywalo w ZSRR na wielkich
      budowach socjalizmu, gdzie wykorzystywano niewolnicza prace wiezniow) tylko
      dlatego, ze chca - w swoich wsiach mieliby gorzej. Korporacje placa nieduzo,
      ale bez nich panowaloby bezrobocie - w Polsce sytuacja zmierza wlasnie w tym
      kierunku...
    • Gość: Jaworek Re: Dekompozycja IP: 217.98.47.* 23.05.03, 10:25
      Panie RUTKOWSKI robota czeka...
    • Gość: arturito Moja prawda o Juarez IP: *.prodigy.net.mx 24.05.03, 22:18
      Czytam artykul o Jurez i nie moge do konca uwierzyc - czy ja
      naprawde mieszkam w tym miescie? Zastanawiam sie wiec, czy ja
      nie widze tego co sie dzieje obok mnie, czy moze czasami ten
      obraz, ktory nakreslono w Gazecie nie jest do konca prawda.

      W Juarez jest: 400 fabryk zagranicznych, dwie szkoly wyzsze
      (uniwersytet i szkola techniczna, ktora szkoli tak bardzo tutaj
      pozadanych inzynierow), parki miejskie z roznymi atrakcjami.
      Jest niezliczona liczba barow, restauracji i klubow, ktore
      dobrze prosperuja. Jest 6 multikin, wiele centum handlowych i
      stadionow (pilka nozna, baseball).

      Chcialbym, zeby w kazdym polskim miescie byly chociaz 4 fabryki
      zagranizne, zeby byly szkole o profilach dopasowanych do
      zapotrzebowania, parki, gdzie mozna spedzic wolny czas (np.
      grajac w pilke nozna). Chcialbym, zeby ludzi w Polsce tez byl
      stac na stolowanie sie w roznych malych lub wiekszych, tanszych
      lub drozszych barach czy restauracjach.

      Juarez nie jest pieknym miejscem i nie jest dobrze
      zorganizowne, ale jak moze byc skoro sie rozwija w tak szybkim
      tempie? Pewnych procesow nie mozna nawet dobrze zaplanowac

      Wiekszosc mieszkancow Juarez, tych ktorzy tutaj mieszkaja od
      dluzszego czasu ma prawo przekraczania granicy. Do El Paso,
      ktore znajduje sie juz w Stanach Zjednoczonych (Texas) podrozuje
      sie wiec bez wiekszego problemu. Artykul daje takie wrazenie,
      jakby marzeniem kazdego Meksykanina byla ucieczka czyli
      mieszkanie i pracowanie w USA. A tak nie jest! Znam wiele osob,
      ktore maja rodziny w stanach i ktore jezdza tam, zeby je
      odwiedzic a potem wracaja do Juarez. Znam wiele osob, ktore
      studiuja na uniwersytecie w El Paso (UTEP) i codziennie
      przekraczaja granice. Zreszta o tym jak wiele osob to robi
      swiadczy ruch na granicy i ciagle kolejki.

      A jak wygladaja tutaj szanse mlodych ludzi. Wiekszosc moich
      znajomych po skonczeniu studiow bez problemu dostaje prace. Nie
      sa to wcale znajomi z bogatych rodzin. Okolo 75% studiujacych
      pracuje podczas studiowania. Doskonale to lacza poniewaz zajecia
      sa prowadzone w trybie wieczorowym. Wynagrodzenia tylko podczas
      praktyk studenckich jakie robia mlodzi Meksykanie dorowuja
      polskiej sredniej krajowej. Firmy, w ktorych pracuja maja
      zachodnie systemy zarzadzania. Dzieki temu zmienia sie podejscie
      i organizacja pracy. Cos czego jeszcze dlugo nie bedzie w Polsce.

      Wiem, ze istnieje rowniez ta druga strona, czyli ludzie z
      nizszymi dochodami, ktorzy nie maja nawet gdzie mieszkac. Ale
      przeciez oni tutaj sami przyjezdzaja. Czy problem jest wiec w
      Juarez, czy moze na poludniu? Przeciez ci ludzie przyjezdzaja
      tutaj bez jakiegokolwiek planowania. To tak jakby w Polsce
      przeniesc sie z jakiegos malego miasteczka do stolicy nie myslac
      i nie planujac gdzie, za co i jak bedzie sie mieszkac i zyc.

      Reporter Gazety twierdzi, ze przyjechal do piekla. Jego opis
      centrum Juarez, w ktorym byl przeraza niesamowicie. Nie wiem ile
      czasu spedzil tutaj, ale ja juz jestem okolo 3 miesiecy i nie
      spotkalo mnie nic takiego. Jezdze autobusami, chodze ulicami,
      rozmawiam z ludzmi. I wcale nikt nie chce mi sprzedawac
      narkotykow, nikt nie proponuje mi uslug seksulnych na ulicy
      (dwunastolatka???), nie wpadam w polmetrowe dziury na ulicy (w
      ktorych rzekomo mozna zlamac noge) bo po prostu ich nie ma. Taki
      obraz jaki przedstawil reporter Gazety mozna „nakreslic” po
      wycieczce do gorszej dzielnicy kazdego z miast Europy, tylko
      czemu od razu „przyklejac latke” calemu miastu.

      Kobiety gina. Liczby, ktore sie podaje sa straszne. Gazety
      drukaja zdjecia zamordowanych. W tym tygodniu zamordowano 12-
      letniego chlopca. Podobno zrobila to policja. Jest to wina
      systemu i tego jak jest zorganizowane miasto. Oburzeni sa
      wszyscy w calym miescie. Ludzie, ktorzy tu mieszkaja od pokolen
      mowia, ze to przez to ruchy ludnosci. Przeciez, tego wczesniej
      nie bylo.

      Ale przeciez nad tym co sie dzieje w miescie nie mozna
      zapanowac. Przeciez, tutaj przyjezdzaja ludzie, ktorzy nawet nie
      sa zarejestrowani. Nikt nie wie o ich istnieniu. Nie maja
      adresu. Jest to latwy cel. Cel po ktorym nie zostaje zaden slad.
      Ale powtarzam, to co sie dzieje budzi oburzenie calej
      spolecznosci. Nie wiem czemu, ale po prostu nie moga sobie z tym
      poradzic. Ale po co podawac argument, ze USA jest tak blisko i
      ze jak to mozliwe, ze takie rzeczy dzieja sie zaraz za granica.
      Czy w Texasie w takim razie prawo jest az tak bardzo
      cywilizowane???

      Ja wiec, dalej mieszkam sobie w Juarez. Caly czas musze
      uspakajac moich znajomych, ktorzy przeczytali artykul w Gazecie.
      Az sie zaczeli o mnie bac.

      Rozmawialem o tym artykule z wieloma osobami tutaj - Polakami
      ktorzy mieszkaja w Juarez i El Paso. Nie do konca moglismy
      uwierzyc w to co napisal dziennikarz o miescie. Moim zdaniem,
      napierw dziennikarz nakreslil sobie ten straszny obraz a potem
      dopasowywal do tego to, co mu pasowalo. No ale za to, artykul
      jest robi wrazenie. Szkoda, ze jest to falszywe wrazenie...

      artur
      • alfred10 Re: Moja prawda o Juarez 26.05.03, 11:18
        Gość portalu: arturito napisał(a):


        > Chcialbym, zeby w kazdym polskim miescie byly chociaz 4 fabryki
        > zagranizne,

        ZA 4 DOLARY DNIOWKI NIKT BY NIE CHCIAL W NICH PRACOWAC I DLATEGO
        TYCH FABRYK U NAS NIE BEDZIE A BEDA W MEKSYKU, BRAZYLII, CHINACH ITD.
        JA JUZ WOLE ZEBY ICH NIE BYLO, TAK JAK SUPERMARKETOW, W KTORYCH
        PRACA NA NISKICH STANOWISKACH JEST WRECZ NIELUDZKA.

        zeby byly szkole o profilach dopasowanych do
        > zapotrzebowania, parki, gdzie mozna spedzic wolny czas (np.
        > grajac w pilke nozna).

        SA W NIEJEDNYM MIESCIE. CHOC RZADKO KIEDY W CENTRUM. SAM Z NICH
        KORZYSTAM I W WAWIE I POD MIASTEM GDZIE MIESZKAM.


        Chcialbym, zeby ludzi w Polsce tez byl
        > stac na stolowanie sie w roznych malych lub wiekszych, tanszych
        > lub drozszych barach czy restauracjach.

        NIE WSZYSTKICH, ALE WIEKSZOSC STAC. PAMIETAJ ZE SA BARY MLECZNE,
        BARDZO TANIE A NIEKTORE SUPER (JAK TEN NA DLUGIEJ W GDANSKU,
        GDZIE JADLEM NAJLEPSZA FASOLKE PO BRETONSKU W ZYCIU). CIEKAWE
        CZY MIESZKANCOW MEKSYKU, KTORZY ZARABIAJA DOLARA DZIENNIE
        STAC NA JEDZENIE W BARACH? SZCZEGOLNIE TYCH Z ANAPRY.



        Firmy, w ktorych pracuja maja
        > zachodnie systemy zarzadzania. Dzieki temu zmienia sie podejscie
        > i organizacja pracy. Cos czego jeszcze dlugo nie bedzie w Polsce.

        U NAS TEZ SA I JA DZIEKUJE ZA TAKI WYZYSK! WOLE MNIEJSZE PIENIADZE,
        ALE LUDZKIE TRAKTOWANIE.


        > Wiem, ze istnieje rowniez ta druga strona, czyli ludzie z
        > nizszymi dochodami, ktorzy nie maja nawet gdzie mieszkac.

        W POLSCE, CHOC BIEDA I BEZROBOCIE SIE POGLEBIAJA, TO JEDNAK
        LUDZI, KTORZY NIE MAJA GDZIE MIESZKAC JEST NADAL MALO.
        TO ZE KTOS NIE MA WODY, PRADU TO SA PRZYPADKI MARGINALNE. NIE
        MA U NAS TAKICH SKUPISK BIEDY I NEDZY I MAM NADZIEJE ZE NIE
        BEDZIE. CZEGO ZYCZE ROWNIEZ MEKSYKANOM.



        > Reporter Gazety twierdzi, ze przyjechal do piekla. Jego opis
        > centrum Juarez, w ktorym byl przeraza niesamowicie. Nie wiem ile
        > czasu spedzil tutaj, ale ja juz jestem okolo 3 miesiecy i nie
        > spotkalo mnie nic takiego. Jezdze autobusami, chodze ulicami,
        > rozmawiam z ludzmi. I wcale nikt nie chce mi sprzedawac
        > narkotykow, nikt nie proponuje mi uslug seksulnych na ulicy
        > (dwunastolatka???), nie wpadam w polmetrowe dziury na ulicy (w
        > ktorych rzekomo mozna zlamac noge) bo po prostu ich nie ma. Taki
        > obraz jaki przedstawil reporter Gazety mozna „nakreslic” po
        > wycieczce do gorszej dzielnicy kazdego z miast Europy, tylko
        > czemu od razu „przyklejac latke” calemu miastu.

        NA SZCZESCIE NIE MOZNA. BYLEM W WIELU MIASTACH POLSKICH I KILKU
        MOLOCHACH EUROPEJSKICH. I BYLEM ROWNIEZ W TYCH, PODOBNO,
        NAJGORSZYCH DZIELNICACH I CZEGOS TAKIEGO NIE BYLO. OWSZEM
        WIEKSZOSC Z TYCH RZECZY DOSTANIESZ, ALE NIE NA ULICY I NIE TAK LATWO
        I BARDZO DROGO. U NA SPODOBNO STADION X LECIA TO NAJWIEKSZE SIEDLISKO
        PRZESTEPCZOSCI W WARSZAWIE. A JA SIE CZUJE TAM BEZPIECZNIE
        I JEDYNE CO MI WPYCHAJA W LAPY TO PIRACKIE PLYTY...


        > Kobiety gina. Liczby, ktore sie podaje sa straszne. Gazety
        > drukaja zdjecia zamordowanych. W tym tygodniu zamordowano 12-
        > letniego chlopca. Podobno zrobila to policja. Jest to wina
        > systemu i tego jak jest zorganizowane miasto. Oburzeni sa
        > wszyscy w calym miescie. Ludzie, ktorzy tu mieszkaja od pokolen
        > mowia, ze to przez to ruchy ludnosci. Przeciez, tego wczesniej
        > nie bylo.

        TO NIE PRZEZ ZADNE RUCHY LUDNOSCI TYLKO BESTIALSKIE ZACHCIANKI
        NOWOBOGACKICH, NEDZE, KORUPCJE I UMOCZENIE CALEGO APARATU
        PANSTWOWEGO (TEGO LOKALNEGO) W TYM CALYM BAGNIE. WIEKSZSE MIGRACJE
        SA W CHINACH I JAKOS TAM JEST PORZADEK. NIE WSPOMINAJAC O EUROPIE.



        > Ale przeciez nad tym co sie dzieje w miescie nie mozna
        > zapanowac.

        BO NIKT NIE CHCE NAD TYM PANOWAC.

        Przeciez, tutaj przyjezdzaja ludzie, ktorzy nawet nie
        > sa zarejestrowani. Nikt nie wie o ich istnieniu. Nie maja
        > adresu. Jest to latwy cel. Cel po ktorym nie zostaje zaden slad.

        WLASNIE!!! DARMOWY SEKS, A NAWET ZAROBEK, SMIERC NA TASMIE VIDEO,
        A KOGO TO OBCHODZI. GDY BY NIE BYLO KORUPCJI I INNA MENTALNOSC
        MIESZKANCOW, SOLIDARNOSC TO BY TEGO NIE BYLO W TAKIEJ SKALI.


        > Ale powtarzam, to co sie dzieje budzi oburzenie calej
        > spolecznosci. Nie wiem czemu, ale po prostu nie moga sobie z tym
        > poradzic. Ale po co podawac argument, ze USA jest tak blisko i
        > ze jak to mozliwe, ze takie rzeczy dzieja sie zaraz za granica.
        > Czy w Texasie w takim razie prawo jest az tak bardzo
        > cywilizowane???

        TEZ SIE DZIWIE. ALE TO CHYBA NORMALNA AMERYKANSKA MORALNOSC
        WYBIORCZA (TAK JAK SPRAWA CZECZENI NA PRZYKLAD, WSZYSCY WIDZA
        TYLKO ONI NIE, BO INTERESY POLITYCZNO-FINANSOWE SA WAZNIEJSZE
        I PEWNIE TAK JEST W JUAREZ-POZA TYM PO CO SIE WTRACAC W CZYJES
        BRUDY?)


        > Ja wiec, dalej mieszkam sobie w Juarez. Caly czas musze
        > uspakajac moich znajomych, ktorzy przeczytali artykul w Gazecie.
        > Az sie zaczeli o mnie bac.
        >
        > Rozmawialem o tym artykule z wieloma osobami tutaj - Polakami
        > ktorzy mieszkaja w Juarez i El Paso. Nie do konca moglismy
        > uwierzyc w to co napisal dziennikarz o miescie. Moim zdaniem,
        > napierw dziennikarz nakreslil sobie ten straszny obraz a potem
        > dopasowywal do tego to, co mu pasowalo. No ale za to, artykul
        > jest robi wrazenie. Szkoda, ze jest to falszywe wrazenie...

        NIE WIEM, NIE BYLE, A TYLKO CZYTALEM. ALE W WIEKSZOSCI Z TWOIMI
        WYWODAMI SIE NIE ZGADZAM I PEWNIE JAK ZWYKLE PRAWDA LEZY GDZIES
        POSRODKU. ALE CIEKAWE CZY BYLES W ANAPRZE? CZY ROZMAIWLAES Z LUDZMI,
        KTORZY MIESZKAJA TAM LATAMI, A NIE MIESIACAMI I KTORZY
        CI ZAUFALI I POWIERZYLI SWOJE TAJEMNICE. MOZE JEDNAK
        W ARTYKULE TOCHMANA JETS PRAWDA? JA UWAZAM GO ZA POWAZNEGO
        DZIENNIKARZA, TAK SAMO JAK FUNDACJE ITAKA ZA UCZCIWA
        ORGANIZACJE. PO CO MIELIBY KLAMAC I PRZEJASKRAWIAC.
        TO TAK DALEKO, ZE MALO KOGO OBCHODZI.
        TAK NA WSZELKI WYPADEK PILNUJ SIE W JUAREZ I POZDRAWIAM.
        j.
        • Gość: Lilianka Re: Moja prawda o Juarez IP: 148.233.211.* 26.05.03, 23:58
          alfred10 napisała:

          > Gość portalu: arturito napisał(a):
          >
          >
          > > Chcialbym, zeby w kazdym polskim miescie byly chociaz 4
          fabryki
          > > zagranizne,
          >
          > ZA 4 DOLARY DNIOWKI NIKT BY NIE CHCIAL W NICH PRACOWAC I
          DLATEGO
          > TYCH FABRYK U NAS NIE BEDZIE A BEDA W MEKSYKU, BRAZYLII,
          CHINACH ITD.
          > JA JUZ WOLE ZEBY ICH NIE BYLO, TAK JAK SUPERMARKETOW, W KTORYCH
          > PRACA NA NISKICH STANOWISKACH JEST WRECZ NIELUDZKA.

          a pewnie, po co mamy nie miec bezrobocia w polsce, polak czy
          pracuje czy lezy to i tak sie mu nalezy!!!!
          a ja jestem za miedzynarodowymi korporacjami w polsce, bo daja
          prace rowniez kadrze wyksztalconej, napedzaja rozwoj calego
          miasta, a dla bezrobotnego lepszym rozwiazaniem jest pracowac za
          male pieniadze niz siedziec w domu.
          >
          > zeby byly szkole o profilach dopasowanych do
          > > zapotrzebowania, parki, gdzie mozna spedzic wolny czas (np.
          > > grajac w pilke nozna).
          >
          > SA W NIEJEDNYM MIESCIE. CHOC RZADKO KIEDY W CENTRUM. SAM Z NICH
          > KORZYSTAM I W WAWIE I POD MIASTEM GDZIE MIESZKAM.

          ciekawa jestem ilu jeszcze niepotrzenych marketingowcow i
          prawnikow zaleje polski rynek pracy, jestem za szkolami wyzszymi
          dopasowanymi do potrzeb rynku lokalnego, ale wiadomo najpierw
          musza byc dobre prezne firmy, zeby bylo co z czym zharmonizowac.
          >
          >
          > Chcialbym, zeby ludzi w Polsce tez byl
          > > stac na stolowanie sie w roznych malych lub wiekszych,
          tanszych
          > > lub drozszych barach czy restauracjach.
          >
          > NIE WSZYSTKICH, ALE WIEKSZOSC STAC. PAMIETAJ ZE SA BARY
          MLECZNE,
          > BARDZO TANIE A NIEKTORE SUPER (JAK TEN NA DLUGIEJ W GDANSKU,
          > GDZIE JADLEM NAJLEPSZA FASOLKE PO BRETONSKU W ZYCIU). CIEKAWE
          > CZY MIESZKANCOW MEKSYKU, KTORZY ZARABIAJA DOLARA DZIENNIE
          > STAC NA JEDZENIE W BARACH? SZCZEGOLNIE TYCH Z ANAPRY.
          >
          > o wlasnie!!!! to moze nie wiesz, ze osoba z anapry stoluje sie
          na stolowce w pracy (dotacja ze strony pracodawcy)- czyli stac
          ja na cos w rodzaju polskiego mlecznego baru!!
          Ale na pewno nie stac ich na tequile, jak napisal redaktor, ze
          meksykanie chleja tequile. I cos sie chyba Tobie pomylilo, oni
          nie zarabiaja dolara dziennie, tylko najnizsze wynagrodzenie
          dzienne to 4 dolary.
          >
          > Firmy, w ktorych pracuja maja
          > > zachodnie systemy zarzadzania. Dzieki temu zmienia sie
          podejscie
          > > i organizacja pracy. Cos czego jeszcze dlugo nie bedzie w
          Polsce.
          >
          > U NAS TEZ SA I JA DZIEKUJE ZA TAKI WYZYSK! WOLE MNIEJSZE
          PIENIADZE,
          > ALE LUDZKIE TRAKTOWANIE.
          zaraz, zaraz a wydawalo mi sie, ze caly czas nabijasz sie z
          ludzi w meksyku, ktory malo zarabiaja, a tu nagle wolisz
          mniejsze pieniadze!!!!
          >
          > > Wiem, ze istnieje rowniez ta druga strona, czyli ludzie z
          > > nizszymi dochodami, ktorzy nie maja nawet gdzie mieszkac.
          >
          > W POLSCE, CHOC BIEDA I BEZROBOCIE SIE POGLEBIAJA, TO JEDNAK
          > LUDZI, KTORZY NIE MAJA GDZIE MIESZKAC JEST NADAL MALO.
          > TO ZE KTOS NIE MA WODY, PRADU TO SA PRZYPADKI MARGINALNE. NIE
          > MA U NAS TAKICH SKUPISK BIEDY I NEDZY I MAM NADZIEJE ZE NIE
          > BEDZIE. CZEGO ZYCZE ROWNIEZ MEKSYKANOM.
          >
          > ja rowniez zycze tego wszystkim.
          >
          > > Reporter Gazety twierdzi, ze przyjechal do piekla. Jego opis
          > > centrum Juarez, w ktorym byl przeraza niesamowicie. Nie wiem
          ile
          > > czasu spedzil tutaj, ale ja juz jestem okolo 3 miesiecy i
          nie
          > > spotkalo mnie nic takiego. Jezdze autobusami, chodze
          ulicami,
          > > rozmawiam z ludzmi. I wcale nikt nie chce mi sprzedawac
          > > narkotykow, nikt nie proponuje mi uslug seksulnych na ulicy
          > > (dwunastolatka???), nie wpadam w polmetrowe dziury na ulicy
          (w
          > > ktorych rzekomo mozna zlamac noge) bo po prostu ich nie ma.
          Taki
          > > obraz jaki przedstawil reporter Gazety mozna „nakreslic” po
          > > wycieczce do gorszej dzielnicy kazdego z miast Europy, tylko
          > > czemu od razu „przyklejac latke” calemu miastu.
          >
          > NA SZCZESCIE NIE MOZNA. BYLEM W WIELU MIASTACH POLSKICH I KILKU
          > MOLOCHACH EUROPEJSKICH. I BYLEM ROWNIEZ W TYCH, PODOBNO,
          > NAJGORSZYCH DZIELNICACH I CZEGOS TAKIEGO NIE BYLO. OWSZEM
          > WIEKSZOSC Z TYCH RZECZY DOSTANIESZ, ALE NIE NA ULICY I NIE TAK
          LATWO
          > I BARDZO DROGO.
          ups....ciekawe skad to wiesz, ze nie tak latwo i nie tak drogo,
          i, "ze czegos takiego nie dostaniesz". Zeby napisac powyzsze
          zdanie musisz miec dobre rozeznanie w CENNIKU!!!!! z drugiej
          strony stare przyslowie mowi kto szuka znajdzie.

          U NA SPODOBNO STADION X LECIA TO NAJWIEKSZE SIEDLISKO
          > PRZESTEPCZOSCI W WARSZAWIE. A JA SIE CZUJE TAM BEZPIECZNIE
          > I JEDYNE CO MI WPYCHAJA W LAPY TO PIRACKIE PLYTY...
          > a ty taki kulturalny i po stadionach dziesiecioleciach latasz
          i po barach mlecznych i najgorszych dzielnicach miast
          europejskich!!!! a zahaczyles juz o amsterdam????
          >
          > > > Ale przeciez nad tym co sie dzieje w miescie nie mozna
          > > zapanowac.
          >
          > BO NIKT NIE CHCE NAD TYM PANOWAC.

          tu sobie moga podac rece z polska policja!!!!
          > > Ja wiec, dalej mieszkam sobie w Juarez. Caly czas musze
          > > uspakajac moich znajomych, ktorzy przeczytali artykul w
          Gazecie.
          > > Az sie zaczeli o mnie bac.
          > >
          > > Rozmawialem o tym artykule z wieloma osobami tutaj -
          Polakami
          > > ktorzy mieszkaja w Juarez i El Paso. Nie do konca moglismy
          > > uwierzyc w to co napisal dziennikarz o miescie. Moim
          zdaniem,
          > > napierw dziennikarz nakreslil sobie ten straszny obraz a
          potem
          > > dopasowywal do tego to, co mu pasowalo. No ale za to,
          artykul
          > > jest robi wrazenie. Szkoda, ze jest to falszywe wrazenie...
          >
          > NIE WIEM, NIE BYLE, A TYLKO CZYTALEM. ALE W WIEKSZOSCI Z TWOIMI
          > WYWODAMI SIE NIE ZGADZAM I PEWNIE JAK ZWYKLE PRAWDA LEZY GDZIES
          > POSRODKU. ALE CIEKAWE CZY BYLES W ANAPRZE? CZY ROZMAIWLAES Z
          LUDZMI,
          > KTORZY MIESZKAJA TAM LATAMI, A NIE MIESIACAMI I KTORZY
          > CI ZAUFALI I POWIERZYLI SWOJE TAJEMNICE. MOZE JEDNAK
          > W ARTYKULE TOCHMANA JETS PRAWDA? JA UWAZAM GO ZA POWAZNEGO
          > DZIENNIKARZA, TAK SAMO JAK FUNDACJE ITAKA ZA UCZCIWA
          > ORGANIZACJE. PO CO MIELIBY KLAMAC I PRZEJASKRAWIAC.
          > TO TAK DALEKO, ZE MALO KOGO OBCHODZI.
          > TAK NA WSZELKI WYPADEK PILNUJ SIE W JUAREZ I POZDRAWIAM.
          > j.
          hmmm...dziennikarze lubia przejaskrawiac, im brutalnijszy arylul
          tym wieksza poczytnosc. Artykul jest chaotyczny i
          niesprawiedliwy dla Meksykanina. I to mi sie nie podoba.
          • Gość: arturito Re: Moja prawda o Juarez IP: *.prodigy.net.mx 27.05.03, 00:26
            Nie do konca chyba zrozumiales o co mi chodzilo. Ja z kolei nie
            rozumiem do konca twoich argumentow. Polemizujesz ze mna na
            temat faktow, ktore nie do konca masz okazje sprawdzic. Sam
            powiedziales, ze nie byles tutaj i nie widziales. Ja opisalem
            wrazenie jakie robi na mnie Juarez i porowuje to z tym co
            napisano w artykule. Osoby, ktore mialy szanse tu byc np. SW
            maja mniej wiecej takie same wrazenia po przeczytaniu tego
            artykulu jakie mam ja.

            Powtarzam wiec: wiem jakie strasznie wrazenie robi artykul na
            osobach, ktore go czytaja nie znajac Juarez. Skoro wiec oni sie
            mnie pytaja, po co zostaje w tym strasznym/zakazanym miejscu to
            ich pytania daja mi duzo do myslenia bo ja tego tak nie
            odbieram.

            Bo jak dla mnie to ten artykul mocno przejaskrawia. Mnie
            naprawde nie interesuje jakie kto mial intencje piszac go, ani
            kto go napisal. Nikomu tez nie zarzucam intencji napisania
            nieprawdy. Chodzi mi tylko o to, ze to, co w nim przeczytalem i
            to co widze wokol, ma niewiele wspolnego. To sa moje odczucia i
            tyle. Ty nie mozesz ich negowac, mozesz co najwyzej przyjechac
            tutaj i opisac swoje wrazenia. Beda jakie beda. To co ja
            napisalem to moje wrazenia. Wrazenia osoby, ktora tu mieszka od
            jakiegos czasu i stara sie byc czescia tej spolecznosci. Bo nie
            jestem tu na zadnych wakacjach i staram sie zyc problemami
            ludzi, ktorzy tu mieszkaja.

            Oczywiscie mozesz przytaczac argument w jakich fabrykach, na
            jakich zasadach i za ile Polacy chcieliby pracowac, ale to nie
            na tym polega! Ja nie bronie korporacji! Jestem ostatnia osoba,
            ktora by to robila. Ale prawda jest taka, ze one decyduja, one
            wybieraja lokalizacje i one placa tyle ile placa. Ludzie tutaj
            godza sie na takie warunki. Sa to warunki, ktore odpowiadaja
            Meksykanom w mniejszym lub wiekszym stopniu. Ale przeciez gdyby
            nikt nie chcial za takie pieniadze pracowac to te korporacje
            musialyby sie stad zwinac albo zaproponowac wiecej.

            Taki jest swiat. Sa narody bogatsze i sa narody biedniejsze. Ale
            bogactwo narodu buduje sie przez wiele lat. Tego nie mozna
            zmienic tak po prostu. A mowienie, ze dobrze by bylo, zeby
            korporacje (nie tylko amerykanskie, ale rowniez np. japonskie,
            francuskie) ktore tu sa zatrudnily wszystkich, oferowaly wysokie
            pensje to po prostu „wishfull thinking”. Tego nie mozna zmienic
            dekretem. Taki po prostu jest swiat, czasami okrutny i tyle. Ok,
            powiedzmy, ze sie ich przycisnie prawem. Wtedy sie wyniosa do
            Chin. Fabryki zamkna a ludzie juz naprawde nie beda mieli co ze
            soba zrobic.

            Na sam koniec jeszcze chcialem podkreslic. Ja nikogo nie
            oskarzam ja tylko opisuje moje wrazenia. Dla ciebie ten artykul
            to byla relacja „skads tam”, a dla mnie jest to opis miasta, w
            ktorym teraz zyje. Dla ciebie to bedzie uzywajac slow
            autora „pocztowka z piekla” a dla mnie to jest po prostu moje
            otoczenie, moje srodowisko. Powiem ci jeszcze tylko, konczac
            juz, ze nie widze tutaj tylu smutnych twarzy ile widze w Polsce.
            Nie wiem, czy ludzie maja tu mniej czy wiecej. Nie wiem, gdzie
            sie ich lepiej traktuje w pracy, ale prawda jest taka, ze nie
            narzekaja tyle ile u nas. No ale to przeciez tylko moje
            wrazenia...
            • alfred10 Re: Moja prawda o Juarez 27.05.03, 12:49
              Gość portalu: arturito napisał(a):

              > Nie do konca chyba zrozumiales o co mi chodzilo. Ja z kolei nie
              > rozumiem do konca twoich argumentow. Polemizujesz ze mna na
              > temat faktow, ktore nie do konca masz okazje sprawdzic.

              POROWNYWALES MEKSYK DO POLSKI, WIEC STARALEM SIE SKONFRONTOWAC
              TWOJE OPINIE O POLSCE Z MOIMI, BO W WIELU MIEJSCACH SIE NIE ZGADZAM.
              RACJA, NIE ZNAM MEKSYKU Z AUTOPSJI, ALE JAK CZYTALEM TWOJE
              WYPOWIEDZI TO MIALEM WRAZENIE, ZE TY NIE ZNASZ POLSKI. ALBO
              ZE ZYLISMY W DWOCH ROZNYCH SWIATACH. A W OGOLE TO PENIE DO KONCA
              SIE NIE ZROZUMIELISMY :(

              Sam
              > powiedziales, ze nie byles tutaj i nie widziales. Ja opisalem
              > wrazenie jakie robi na mnie Juarez i porowuje to z tym co
              > napisano w artykule. Osoby, ktore mialy szanse tu byc np. SW
              > maja mniej wiecej takie same wrazenia po przeczytaniu tego
              > artykulu jakie mam ja.

              ZGADZAM SIE. TO TWOJE SPOSTRZEZENIA. ALE KAZDE MIASTO MA SWOJE
              TAJEMNICE, KTORYCH BYC MOZE NIE ZNASZ. PODOBNO JUAREZ JEST
              OGROMNE, WIEC TYM BARDZIEJ O WIELU RZECZACH MOZESZ NIE MIEC POJECIA.
              I NIGDY NIMI NAWET SIE NIE INTERESOWALES. ALE JAK NAPISALEM
              PEWNIE PRAWDA LEZY GDZIES POSRODKU-KAZDY PROBUJE PRZECIEZ
              DOPASOWYWAC FAKTY DO SWOJEJ TEZY.

              > Powtarzam wiec: wiem jakie strasznie wrazenie robi artykul na
              > osobach, ktore go czytaja nie znajac Juarez. Skoro wiec oni sie
              > mnie pytaja, po co zostaje w tym strasznym/zakazanym miejscu to
              > ich pytania daja mi duzo do myslenia bo ja tego tak nie
              > odbieram.
              >
              > Bo jak dla mnie to ten artykul mocno przejaskrawia. Mnie
              > naprawde nie interesuje jakie kto mial intencje piszac go, ani
              > kto go napisal. Nikomu tez nie zarzucam intencji napisania
              > nieprawdy. Chodzi mi tylko o to, ze to, co w nim przeczytalem i
              > to co widze wokol, ma niewiele wspolnego. To sa moje odczucia i
              > tyle. Ty nie mozesz ich negowac, mozesz co najwyzej przyjechac
              > tutaj i opisac swoje wrazenia. Beda jakie beda. To co ja
              > napisalem to moje wrazenia. Wrazenia osoby, ktora tu mieszka od
              > jakiegos czasu i stara sie byc czescia tej spolecznosci. Bo nie
              > jestem tu na zadnych wakacjach i staram sie zyc problemami
              > ludzi, ktorzy tu mieszkaja.
              >
              > Oczywiscie mozesz przytaczac argument w jakich fabrykach, na
              > jakich zasadach i za ile Polacy chcieliby pracowac, ale to nie
              > na tym polega! Ja nie bronie korporacji! Jestem ostatnia osoba,
              > ktora by to robila. Ale prawda jest taka, ze one decyduja, one
              > wybieraja lokalizacje i one placa tyle ile placa.

              RACJA! ZGADZAM SIE. I JA DLATEGO TAKICH FABRYK BYM NIE CHCIAL,
              WOLALBYM COS SENSOWNEGO, GDZIE JEST GODZIWA PRACA I PLACA.
              I NIE CHODZI MI TU O KOKOSY. NIESTETY JEST INACZEJ. TA DYSKUSJE
              NIE JA ZACZALEM.

              Ludzie tutaj
              > godza sie na takie warunki. Sa to warunki, ktore odpowiadaja
              > Meksykanom w mniejszym lub wiekszym stopniu. Ale przeciez gdyby
              > nikt nie chcial za takie pieniadze pracowac to te korporacje
              > musialyby sie stad zwinac albo zaproponowac wiecej.

              NO I WIDZISZ JAK W WIELU MIEJSCACH SIE ZGADZAMY! :-)
              NIESTETY MEKSYKANOM JEST TRUDNO PROTESTOWAC I STRAJKOWAC
              JAK FRANCUZOM CZY SZWEDOM (W TEJ CHWILI). ALE MOZE WARTO SPROBOWAC?
              TYLKO, ZE CHYBA W TAKIEJ BIEDZIE BRAK LUDZKIEJ SOLIDARNOSCI
              I JAK KTOS NIE BEDZIE CHCIAL ZA 4$ PRACOWAC TO POJDZIE
              KTOS KTO SIE NA TO ZGODZI. ALE GDYBY TAKICH LUDZI NIE BYLO, TO
              MYSLE, ZE NIE OPLACALOBY SIE ZWIJAC INTERESU (TE INWESTYCJE
              TO DOSC DZUE KSOZTA) I LEPIEJ BYLOBY DAC 8 DOLAROW.

              > Taki jest swiat. Sa narody bogatsze i sa narody biedniejsze. Ale
              > bogactwo narodu buduje sie przez wiele lat. Tego nie mozna
              > zmienic tak po prostu.

              OWSZEM, ALE JAK NIC SIE NIE ROBI TO SIE STOI W MIEJSCU.
              W POSLCE WIELE SIE ZMIENIA. WIECEJ NIZ NA BIALORUSI CZY LITWIE.

              A mowienie, ze dobrze by bylo, zeby
              > korporacje (nie tylko amerykanskie, ale rowniez np. japonskie,
              > francuskie) ktore tu sa zatrudnily wszystkich, oferowaly wysokie
              > pensje to po prostu „wishfull thinking”. Tego nie mozna zmienic
              > dekretem. Taki po prostu jest swiat, czasami okrutny i tyle.

              ZGADZAM SIE! NIE JESTEM FANTASTA, TRUDNO SIE NA TO JEDNAK DO
              KONCA GODZIC. ALE NIE WIERZE TEZ W REOWLUCJONITOW, ZE COS SIE
              ZMIENI JAK ZA MAGICZNYM DOTKNIECIEM ROZDZKI.

              Ok,
              > powiedzmy, ze sie ich przycisnie prawem. Wtedy sie wyniosa do
              > Chin. Fabryki zamkna a ludzie juz naprawde nie beda mieli co ze
              > soba zrobic. BYC MOZE I TAK BY BYLO...
              >
              > Na sam koniec jeszcze chcialem podkreslic. Ja nikogo nie
              > oskarzam ja tylko opisuje moje wrazenia. Dla ciebie ten artykul
              > to byla relacja „skads tam”, a dla mnie jest to opis miasta, w
              > ktorym teraz zyje. Dla ciebie to bedzie uzywajac slow
              > autora „pocztowka z piekla” a dla mnie to jest po prostu moje
              > otoczenie, moje srodowisko. Powiem ci jeszcze tylko, konczac
              > juz, ze nie widze tutaj tylu smutnych twarzy ile widze w Polsce.
              > Nie wiem, czy ludzie maja tu mniej czy wiecej. Nie wiem, gdzie
              > sie ich lepiej traktuje w pracy, ale prawda jest taka, ze nie
              > narzekaja tyle ile u nas. No ale to przeciez tylko moje
              > wrazenia...

              NIE WIEM JACY SA MEKSYKANIE, ALE FAKT NARZEKANIE TO POLSKA
              CECHA NARODOWA. JEDNAK U MLODYCH TO SIE CHYBA POWOLI ZMIENIA.
              SMUTNE TWARZE? ALE JA WIDZE TEZ I WESOLE. A SMUTNE WIDZIALEM
              TEZ W NAJBARDZIEJ ROZRYWKOWYM MIESCIE EUROPY-MADRYCIE, GDZIE
              LUDZIE SIE BAWIA CODZIENNIE DO RANA...
              PZODRAWIAM.
          • alfred10 Re: Moja prawda o Juarez 27.05.03, 12:28
            ODPISALEM JUZ NA TWOJEGO POSTA I TO BARDZO DUZO, NIESTETY PRZY WYSYLANIU
            WYSTAPIL BLAD I CALA TRESC UTRACILEM. NIE LUBIE SIE POWTARZAC, NIE MAM
            TEZ DUZO CZASU, WIEC TYM RAZEM BARDZO KROTKO ODPOWIEM:

            Gość portalu: Lilianka napisał(a):

            ) alfred10 napisał:
            )
            ) ) Gość portalu: arturito napisał(a):
            ) )
            ) )
            ) ) ) Chcialbym, zeby w kazdym polskim miescie byly chociaz 4
            ) fabryki
            ) ) ) zagranizne,
            ) )
            ) ) ZA 4 DOLARY DNIOWKI NIKT BY NIE CHCIAL W NICH PRACOWAC I
            ) DLATEGO
            ) ) TYCH FABRYK U NAS NIE BEDZIE A BEDA W MEKSYKU, BRAZYLII,
            ) CHINACH ITD.
            ) ) JA JUZ WOLE ZEBY ICH NIE BYLO, TAK JAK SUPERMARKETOW, W KTORYCH
            ) ) PRACA NA NISKICH STANOWISKACH JEST WRECZ NIELUDZKA.
            )
            ) a pewnie, po co mamy nie miec bezrobocia w polsce, polak czy
            ) pracuje czy lezy to i tak sie mu nalezy!!!!
            ) a ja jestem za miedzynarodowymi korporacjami w polsce, bo daja
            ) prace rowniez kadrze wyksztalconej, napedzaja rozwoj calego
            ) miasta, a dla bezrobotnego lepszym rozwiazaniem jest pracowac za
            ) male pieniadze niz siedziec w domu.

            NIE SADZE, ABY KTOS CHCIAL FABRYKI, GDZIE PLACA 4$ DNIOWKI, ZA TO
            W POLSCE NIE WYZYJESZ, CHYBA ZE NA ULICY. NIE JESTEM ANTYGLOBALISTA
            I JESTEM ZA KAPITALEM ZAGRANICZNYM ALE Z GLOWA. CHCIALBYM ABY
            POSLKA ROZWIJALA SIE JAK IRLANDIA LUB HISZPANIA A NIE MEKSYK,
            CZY KRAJE AMERYKI PLD., ROSJA, NIEKTORE KRAJE AZJATYCKIE,
            GDZIE GLOWNA ZASADA JEST SZYBKI ZYSK I WYZYSK PRACWONIKOW.
            A WSZELKIE INWESTYCJE SA ROBIONE BEZ LADU I SKLADU. A TAK TEZ
            TO WYGLADA CZESCIOWO W POLSCE.
            PRACOWALEM W TAKIM MOLOCHU, KIEDY STUDIOWALEM I ZBIERALEM KASE NA WYJAZD.
            CALY MIESIAC CZYSCILEM POJEMNIKI PO MIESIE I WEDLINACH, NA DWORZE
            W TEMP. 40 STOPNI, W ROBACTWIE I SMRODZIE. ZA MARNE GROSZE, ALE
            TE GROSZE POZWOLILY MI NA TANIE WAKACJE. I W MOJEJ RODZINIE
            TEZ DUZO OSOB PRACOWALO W TAKICH FIRMACH I WIEM JAK TO WYGLADA.
            TY CHYBA NIGDY NIE PRACOWALAS W TAKICH FABRYKACH NA NISKICH
            STANOWISKACH. A JESLI TO JAKO MANAGER, KTORY Z GORY CO
            NAJWYZEJ CZUBKI SWOICH BUTOW WIDZI.

            ) )
            ) ) zeby byly szkole o profilach dopasowanych do
            ) ) ) zapotrzebowania, parki, gdzie mozna spedzic wolny czas (np.
            ) ) ) grajac w pilke nozna).
            ) )
            ) ) SA W NIEJEDNYM MIESCIE. CHOC RZADKO KIEDY W CENTRUM. SAM Z NICH
            ) ) KORZYSTAM I W WAWIE I POD MIASTEM GDZIE MIESZKAM.
            )
            ) ciekawa jestem ilu jeszcze niepotrzenych marketingowcow i
            ) prawnikow zaleje polski rynek pracy, jestem za szkolami wyzszymi
            ) dopasowanymi do potrzeb rynku lokalnego, ale wiadomo najpierw
            ) musza byc dobre prezne firmy, zeby bylo co z czym zharmonizowac.
            ) )
            NIE PISALEM O SZKOLACH, LECZ PARKACH I BOISKACH. CO DO SZKOL
            TO NIE SADZE, ZEBY W MEKSYKU BYLY LEPSZE. U NAS, JAK WSZEDZIE
            SA SZKOLY LEPSZE I GORSZE, ALE W ZWIAZKU Z OSTRA KONKURENCJA
            TYCH PIERWSZYCH JEST CORAZ WIECEJ. I DOPASOWUJA SIE DO RYNKU
            JESTEM PEWIEN TEGO Z AUTOPSJI.
            A W POLSCE PREZNYCH ZAGRANICZNYCH FIRM NIE MA? HA, HA, TO GDZIE
            SIE PODZIALY TE WSZYTSKIE INWESTYCJE ZAGRANICZNE? NIE BYLO
            ICH PEWNIE TYLE CO W MESKYKU, ALE WIECEJ NIZ WINNYCH KRAJACH
            EUROPY-SR-WSCH.
            NIE MA PRACY DLA PRAWNIKOW? JEST! DUZO!!! W ADMINISTRACJI
            PUBLICZNEJ ICH BRAKUJE. NIE SA TO KOKOSY, ALE...
            JAK NIE WIERZYSZ TO PROSZE: WWW.USC.GOV.PL

            ) ) Chcialbym, zeby ludzi w Polsce tez byl
            ) ) ) stac na stolowanie sie w roznych malych lub wiekszych,
            ) tanszych
            ) ) ) lub drozszych barach czy restauracjach.
            ) )
            ) ) NIE WSZYSTKICH, ALE WIEKSZOSC STAC. PAMIETAJ ZE SA BARY
            ) MLECZNE,
            ) ) BARDZO TANIE A NIEKTORE SUPER (JAK TEN NA DLUGIEJ W GDANSKU,
            ) ) GDZIE JADLEM NAJLEPSZA FASOLKE PO BRETONSKU W ZYCIU). CIEKAWE
            ) ) CZY MIESZKANCOW MEKSYKU, KTORZY ZARABIAJA DOLARA DZIENNIE
            ) ) STAC NA JEDZENIE W BARACH? SZCZEGOLNIE TYCH Z ANAPRY.
            ) )
            ) ) o wlasnie!!!! to moze nie wiesz, ze osoba z anapry stoluje sie
            ) na stolowce w pracy (dotacja ze strony pracodawcy)- czyli stac
            ) ja na cos w rodzaju polskiego mlecznego baru!!

            A W POLSCE NIE MA ZAKLADOWYCH STOLOWEK? SA! ZA 4$ DNIOWKI
            TO ZADEN EKSTRA DODATEK. A W OGOLE TO MOWA BYLA O JEDZENIU
            NA MIESCIE A NIE W ZAKLADACH PRACY! MNIEJ ZACIETRZEWIENIA, A MOZE
            BYS LEPIEJ ROZUMIALA MOJE WYPOWIEDZI.

            ) Ale na pewno nie stac ich na tequile, jak napisal redaktor, ze
            ) meksykanie chleja tequile. I cos sie chyba Tobie pomylilo, oni
            ) nie zarabiaja dolara dziennie, tylko najnizsze wynagrodzenie
            ) dzienne to 4 dolary.
            ) )
            I CIEKAWE ILU Z NICH ZARABIA WIECEJ PONAD TA SREDNIA? PEWNIE JAK
            W POLSCE I W EUROPIE I W SWIECIE-GARSTKA.
            Z ALKOHOLEM TO JUZ MNIE ROZMIESZYLAS, BO TO POWSZECHNIE WIADOMO,
            ZE JAK NIE MA PIENIEDZY NA CHLEB TO SA NA ALKOHOL LUB
            PAPIEROSY. I TAK TEZ JEST W POLSCE. WYSTARCZY POJECHAC DO JAKIEJS
            ZAPADLEJ DZIURY PO B. PGR I ZOBACZYC LUDZI BEZ PRACY STOJACYCH
            POD SKLEPEM Z ALPAGA. ZYCIA NIE ZNASZ...

            ) ) Firmy, w ktorych pracuja maja
            ) ) ) zachodnie systemy zarzadzania. Dzieki temu zmienia sie
            ) podejscie
            ) ) ) i organizacja pracy. Cos czego jeszcze dlugo nie bedzie w
            ) Polsce.
            ) )
            ) ) U NAS TEZ SA I JA DZIEKUJE ZA TAKI WYZYSK! WOLE MNIEJSZE
            ) PIENIADZE,
            ) ) ALE LUDZKIE TRAKTOWANIE.
            ) zaraz, zaraz a wydawalo mi sie, ze caly czas nabijasz sie z
            ) ludzi w meksyku, ktory malo zarabiaja, a tu nagle wolisz
            ) mniejsze pieniadze!!!!

            NIE NABIJAM SIE Z NIKOGO!!!!!
            JA ZARABIAM NIEWIELE, NA LUKSUSY MNIE NIE STAC, ZAMIAST NADGODZIN
            DOJEZDZAM DO WAWY I Z POWROTEM ALE MAM TROCHE CZASU NA
            PRYWATNE ZYCIE, NERWOW NIE SZARGAM BEZ POTRZEBY, NIKT MNIE NIE
            PONIZA I TRAKTUJE SIE MNIE JAK PARTNERA. I RACJA WOLE MNIEJSZE
            PIENIADZE ZA SPOKOJNIEJSZA PRACE. NIGDZIE NIE NAPISALEM, ZE
            JESTEM OSZOLOMEM CO 10H PRACUJE I ZYWI SIE W MACDONALDACH...


            ) )
            ) ) ) Wiem, ze istnieje rowniez ta druga strona, czyli ludzie z
            ) ) ) nizszymi dochodami, ktorzy nie maja nawet gdzie mieszkac.
            ) )
            ) ) W POLSCE, CHOC BIEDA I BEZROBOCIE SIE POGLEBIAJA, TO JEDNAK
            ) ) LUDZI, KTORZY NIE MAJA GDZIE MIESZKAC JEST NADAL MALO.
            ) ) TO ZE KTOS NIE MA WODY, PRADU TO SA PRZYPADKI MARGINALNE. NIE
            ) ) MA U NAS TAKICH SKUPISK BIEDY I NEDZY I MAM NADZIEJE ZE NIE
            ) ) BEDZIE. CZEGO ZYCZE ROWNIEZ MEKSYKANOM.
            ) )
            ) ) ja rowniez zycze tego wszystkim.

            PRZYNAJMNIEJ GDZIES SIE ZNALAZL WSPOLNY PUNKT ZACZEPIENIA ;-)
            ) )
            ) ) ) Reporter Gazety twierdzi, ze przyjechal do piekla. Jego opis
            ) ) ) centrum Juarez, w ktorym byl przeraza niesamowicie. Nie wiem
            ) ile
            ) ) ) czasu spedzil tutaj, ale ja juz jestem okolo 3 miesiecy i
            ) nie
            ) ) ) spotkalo mnie nic takiego. Jezdze autobusami, chodze
            ) ulicami,
            ) ) ) rozmawiam z ludzmi. I wcale nikt nie chce mi sprzedawac
            ) ) ) narkotykow, nikt nie proponuje mi uslug seksulnych na ulicy
            ) ) ) (dwunastolatka???), nie wpadam w polmetrowe dziury na ulicy
            ) (w
            ) ) ) ktorych rzekomo mozna zlamac noge) bo po prostu ich nie ma.
            ) Taki
            ) ) ) obraz jaki przedstawil reporter Gazety mozna „nakreslic”
            ) po
            ) ) ) wycieczce do gorszej dzielnicy kazdego z miast Europy, tylko
            ) ) ) czemu od razu „przyklejac latke” calemu miastu.
            ) )
            ) ) NA SZCZESCIE NIE MOZNA. BYLEM W WIELU MIASTACH POLSKICH I KILKU
            ) ) MOLOCHACH EUROPEJSKICH. I BYLEM ROWNIEZ W TYCH, PODOBNO,
            ) ) NAJGORSZYCH DZIELNICACH I CZEGOS TAKIEGO NIE BYLO. OWSZEM
            ) ) WIEKSZOSC Z TYCH RZECZY DOSTANIESZ, ALE NIE NA ULICY I NIE TAK
            ) LATWO
            ) ) I BARDZO DROGO.
            ) ups....ciekawe skad to wiesz, ze nie tak latwo i nie tak drogo,
            ) i, "ze czegos takiego nie dostaniesz". Zeby napisac powyzsze
            ) zdanie musisz miec dobre rozeznanie w CENNIKU!!!!!

            POPRZEDNIM RAZEM NAPISALEM I JUZ MI SIE NIE CHCE. NIE MAM ROZEZNANIA
            PO CENNIKACH, ALE JAK BYWAM W NIEZNANYCH MIASTACH TO LUBIE JE POZNAC
            I CHOC W MADRYCIE JEST ULICA, NA KTOREJ STAOJA PROSTYTUTKI
            JEDNA OBOK DRUGIEJ TO ZADNA Z NICH NIE JEST NACHALNA, ZADNA NIE BYLA
            NIELETNIA. BRONI I KOKSU TEZ MI NIKT NIE WICSKAL...
            A JAK SIE SZUKA TO SIE ZNAJDZIE, RACJA. ALE TO JEST CELOWE DZIALANIE.
            I SPOD LADY ZAWSZE JEST DROGO, O TYM CHYBA KAZDY WIE, CHOCBY
            Z PRL-U. JA NIE SZUKAM I NIE
            • jacekp Re: Moja prawda o Juarez 28.05.03, 09:04
              myslalem, ze ten wstrzasajacy artykul wywola lawine postow, a tu nic... chyba
              juz nikogo nic nie rusza, a moze milczenie to tylko przejaw naszej bezsilnosci?
    • Gość: SEPIA Re: Dekompozycja IP: *.telpol.net.pl / 172.16.4.* 03.09.03, 21:07
      CO SIĘ DIEJE TO JAKIŚ PRZERAZAJĄCY SEN TO GORSZE OD MILCZENIA
      OWIEC A MYSLAŁEM E JUZ GORSZYCH DEWIACJI NIE MA TYLE TYLKO ZE
      TO BYŁA FIKCJA,, DEMONY KTÓRE ATAKUJĄ W SUAREZ SĄ BARDZO
      INTELIGENTNE POPATRZCIE ZE TEN OPENTANIEC ALBO STOI BARDZO
      WYSOKO W CHIERARCHI SPOŁECZNEJ ALBO JEST GENIALNIE INTELIGENTNY
      I PERFEKCYJNIE ZNA MENTALNOSC ,,, JA NIE WIEZE E PRZY TAKIEJ
      LICZBIE MORDÓW NIE POPEŁNIŁ CHOC JEDNEGO BŁĘDU NIE OSTWIŁ
      SLADU TEGO CO WIEM Z TVN -U TO KLINTON DOMAFAŁ SIĘ WYJASNIENIA
      TEJ SPRAWY I NIC MOZE JESLI DUUZOO KRAJÓW TEŻ BY SIĘ TEGO
      DOMAGAŁO ??? NAJWYZSZY CZAS NA TO. ZASTANAWIA MNIE MOTYWACJA DO
      TYCH ZBRODNI I PRZYZNAM SZCZERZE ZE NIE WYDAJE MI SIĘ ZEBY
      ROBIŁ TO CZŁOWIEK !!!!!!!!!!!!!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka