tadeusz_ski.51
03.04.12, 13:10
amerykańskiemu kształtowaniu świata, czyli wprowadzaniu chaosu i bałaganu. Naiwnością byłoby sądzić, że Syria sama oparłaby się przewrotowi, którego główną siłą napędową jest wsparcie z zewnątrz. Dekompozycja Bliskiego Wschodu rozdrażniła Rosję i Chiny, niebagatelne też jest wsparcie Iranu, stąd nie da się dokonać tam zamachu stanu i powtórki z Iraku, bez uwzględnienia możliwości militarnego zaangażowania się tych państw po stronie władzy. Teraz problemem Amerykanów jest wyjście "z twarzą" z tej awantury. Podburzony arabski motłoch bez ich pomocy, zostanie szybko zgnieciony. I dobrze! Niech się nie dają podpuszczać, bo nawet sytuacja Irakijczyków, tej syryjskiej hordy durni i ciemniaków niczego nie nauczyła! Oni najpierw powinni przepędzić tych, którzy ich podpuszczają, obiecują "gruszki na wierzbie" i szczują przeciw Baszarowi Assadowi.