mike2005
13.04.07, 21:47
Scenariusz na ogół jest podobny. Panny szukające "księcia z bajki"
starają się trzymać konkurentów (czasami jednego, innym razem
kilku) w odwodzie, bo liczą, że każdy następny może być jeszcze lepszy. Do
pewnego czasu łudzą się, żywiąc nadzieję (a
ta, jak wiadomo, matką głupich jest), iż uda im się w końcu spotkać
wyśnionego "rycerza w lśniącej zbroi". Po pewnym czasie panny takie
budzą się z ręką w nocniku, dowiedziawszy się, że facet, do którego
jednak coś czują, powziął pewne zamiary wobec innej (a co, może
miał czekać do usranej śmierci, aż jaśnie księżniczka łaskawie się
zdecyduje?!).
W końcu księżniczki spuszczają z tonu, tylko czasem jest już za
późno na pewne manewry, zwłaszcza jeśli na niedoszłego księcia
wyczekiwało się do późnego wieku, i trzeba zadowolić się "towarem
przebranym", który pozostał na "wtórnym" rynku matrymonialnym. Inna
opcja to staropanieństwo.
Może wam się to nie podobać, ale taka jest prawda.