Witajcie.
Proszę Was o obiektywną poradę, co można w danej sytuacji zrobić. Moje życie zamieniło się w koszmar odkąd nade mną mieszkanie wynajęła para, która ma za nic ciszę. Muzyka typu bum-bum (pisaliśmy niejednokrotnie im wiadomości, teraz dostali ode mnie ostrzejszą wiadomość i od kilku dni się uspokoili). Wieczorami wyraźnie słychać jak biegają (?) po mieszkaniu, a wiem, że mają stare, drewniane podłogi, ponieważ mieszkanie jest ruderą przeznaczoną do sprzedaży. Grillują pod oknami bloku, ogrodzili sobie kawałek wspólnego terenu. Palą papierosy na klatce schodowej. Imprezy trwają piątek, sobotę. Przez ostatnią nie spaliśmy do 1 w nocy, dzieci co chwilę się budzilh. Jest wychodzenie co 5 minut na papierosa (mają niewyregulowane drzwi i hałas niesie się po stropie). Nie wiem, czy ja jestem przewrażliwiona, czy oni uciążliwi? Nigdy nie zwracałam uwagi za grilla czy hałasy, jedynie za muzykę. Ale nie ukrywam, że męczące jest ich cwałowanie po mieszkaniu, zakładam sobie słuchawki, słuchając podcastów, a nadal ich słyszę. Nie wiem, w jaki sposób mogę działać - trochę boję się zemsty, że np.rano zobaczę pocięte opony od auta. Sąsiedzi nie są, delikatnie mówiąc, osobami o dobrym statusie. Ona pochodzi z patologicznej rodziny, on - siedział za jakieś przewinienie (nie wiem za co dokładnie).
Co robić, by nie spotkała mnie zemsta? Wydałam na mieszkanie grube pieniądze, chciałabym jedynie spokoju, chociaż po tej 20, kiedy moje dzieci śpią... Moje dzieci wstają codziennie przed 7, do godziny 9-10 jest zawsze cicha zabawa przy stoliku, jakaś plastelina, farby. Należą do dzieci spokojnych, aferki zdarzają się stosunkowo rzadko - zanim ktoś mi zarzuci, że pewnie moje bąbelki dają w kość

Całe szczęście nie, kiedyś spytałam innej sąsiadki, czy nas słychać, odpowiedziała, że słyszała ich ledwie parę razy.
Nie jestem księżniczką wrażliwą na hałasy, wiem, że w bloku życie toczy się swoim rytmem, ale dlaczego mamy tak schamiałe społeczeństwo, które nie zwraca uwagi na innych?