Dodaj do ulubionych

Wyfruwanie z gniazda

14.04.07, 00:29
Jak wspominacie moment swojego usamodzielnienia/wyprowadzki od rodziców?Ile
mieliście lat i co spowodowało,że zrobiliście to właśnie w tym momencie?Jaka
była reakcja rodziców,szczególnie tych nadopiekuńczych i wasze odczucia po fakcie?
Obserwuj wątek
    • caprissa Re: Wyfruwanie z gniazda 14.04.07, 00:39
      normalna..
      studia

      a czesto potem miłosc, nowy zwiazek- moje kuzynki
      praca
    • po.rzeczka Re: Wyfruwanie z gniazda 14.04.07, 00:40
      Ja mam prawie 29 i mieszkam z mamą.Kończę dopiero studia,bo zmieniałam
      kierunek.Moi rodzice są rozwiedzeni,jestem jej jedynym dzieckiem.Moja mama jest
      już na wczesniejszej emeryturze i jest schorowana.Więc mozna sobie wyobrazić,że
      moja chęć wyprowadzki nie napawa jej optymizmem.Pracuję,ale nie utrzymuję się
      samodzielnie.Po studiach chcę dołączyc do mojego chłopaka,który za granicą robi
      doktorat.
      • caprissa Re: Wyfruwanie z gniazda 14.04.07, 00:41
        rozumiem...
        ale rodzice rozumieja ze dzieci maja swoje zycie

        • po.rzeczka Re: Wyfruwanie z gniazda 14.04.07, 00:47
          Nie wszyscy.Nie chodzi o to,że ja mam jakies wątpliwości,marzę,żeby mieszkać
          osobno.Moja mama zawsze powtarza,że najlepiej nawet blisko siebie,ale
          oddzielnie.Ale chyba raczej ze wskazaniem na to blisko.
    • laverne Re: Wyfruwanie z gniazda 14.04.07, 08:37
      Studia. Chyba najbardziej naturalny sposób na wyfrunięcie. Na początku
      studiów "wraca sie" do Rodziców, potem się ich odwiedza, a "wraca się" do
      siebie.
      Kiedyś przeczytałam, że dzieciom trzeba dać korzenie i skrzydła, przy czym to
      drugie jest dużo trudniejsze.

      Moim Rodzicom się to udało.
      • 83kimi Re: Wyfruwanie z gniazda 14.04.07, 10:46
        Ja mam 24 lata, w tym roku kończę studia i chciałabym się usamodzielnić - ale
        najpierw chcę znaleźć jakąś sensowną pracę, trochę popracować i wtedy zacznę
        szukać jakiegoś lokum. Rozważam też wyjazd za granicę od września, jeśli się
        uda - wówczas automatycznie będę musiała radzić sobie sama. Nie sądzę, aby dla
        moich rodziców był to problem. Moja sisotra od razu po studiach przeprowadziła
        się do Niemiec, do chłopaka, jest tam już od 7 lat, rodzice jeżdżą do niej, ona
        do nas przyjeżdża i jest ok.
    • i.nes Re: Wyfruwanie z gniazda 14.04.07, 10:43
      po.rzeczka napisała:
      > Jak wspominacie moment swojego usamodzielnienia/wyprowadzki od rodziców?Ile
      > mieliście lat i co spowodowało,że zrobiliście to właśnie w tym momencie?Jaka
      > była reakcja rodziców,szczególnie tych nadopiekuńczych i wasze odczucia po
      > fakcie?

      Miałam 22 lata i studiowałam. Było nam już trochę ciasnawo we 4 dorosłe osoby.
      Rodzice kupili małe mieszkanie w ramach inwestycji emerytalnej. A że ja miałam
      już trochę kasy za pracę na uczelni, to postanowiliśmy spróbować mnie tam
      przenieść - na 3 miesiące z opcją powrotu, gdyby było ciężko finansowo. Ale
      okazało się, że jak wyszłam z domu rodzinnego i zasmakowałam wolności, to już
      nigdy do tego domu nie wróciłam jako domownik - wyłącznie jako gość :)

      --
      Life's a journey, not a destination.
    • trypel Re: Wyfruwanie z gniazda 14.04.07, 11:41
      19 lat, wyjazd na studia, rodzice oczywiscie przezywali na maxa zwłaszcza ze
      wyprowadzałem sie w stanie wojny (z nimi) ale po pół roku sie przyzwyczaili i
      sami sie odezwali pierwsi. Potem było już OK.
      I swoje dziecko wypchne choćby na siłę na studia w innym miescie bo to najlepszy
      sposób na usamodzielnienie.
      • i.nes Re: Wyfruwanie z gniazda 14.04.07, 12:13
        trypel napisał:
        > I swoje dziecko wypchne choćby na siłę na studia w innym miescie bo to
        > najlepszy sposób na usamodzielnienie.

        Tak, to prawda! Moja Mama zawsze się śmiała, że nic mnie nie nauczyło tyle
        rozumu, co te pierwsze miesiące samodzielności ;)

        --
        Life's a journey, not a destination.
    • rlena Re: Wyfruwanie z gniazda 14.04.07, 15:49
      Wyjechalam z domu na studia. Na poczatku bylo roznie - fascynujacco,ale czasem
      ciezko. Po dwoch latach jezdzilam do rodzicow rzadziej, i moj tato byl jakby
      troche "obrazony". Po trzech latach wiedzialam,ze powrotu do rodzinnego domu
      juz nie bedzie, choc milo bylo tam od czasu do czasu wracac, po prostu w
      odwieddziny.
      Pomimo tego,ze doswiadczylam sporo trudnych sytuacji, z ktorymi musialam sobie
      radzic sama, a w kazdym razie bez wsparcia rodzicow, ZAWSZE WIEDZIALAM, ze
      stanie na wlasnych nogach, pomimo trudow daje mi najwieksza satysfakcje.
      Tak tez to widze dzisiaj, gdy mam juz swoj wlasny dom i rodzine.
      Ogolnie mowiac, rodzice nie utrudniali mi zbytnio "wyfruniecia z gniazda", choc
      nie obylo sie bez klotni i roznicy zdan. W tej chwili nasze stosunki sa dobre.
      Mysle,ze pokazalam im, ze potrafie byc odpowiedzialna za swoje zycie, i to ich
      uspokoilo.
    • nerri Re: Wyfruwanie z gniazda 14.04.07, 15:57
      Ja miałam...hmm...prawie 22;) Ciężko...przedewszystkim tato to przeżył
      ciężko,zwłaszcza,że nie wyprowadziłam się na studia a zamieszkałam z facetem;)
      Hehe...na początku(dałam im dwa miesiące na "ochłonięcie") jeździłam co
      miesiąc,potem co dwa...a teraz...za mało mnie tam troszkę;)
      A wspominam super...ale ciężko było - na początku;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka