Dodaj do ulubionych

Kochanki...

20.07.07, 15:59
to: "...Wyrachowane, zakłamane złodziejki cudzych mężów czy kobiety równie
nieszczęśliwe jak zdradzane żony???..." No wlasnie jak to jest?
Obserwuj wątek
    • tou Moim Zdaniem.... 20.07.07, 16:02
      Jeżeli kobieta jest świadoma tego iż jest kochanką, a jej kochanek ma niczego
      nieświadomą żonę i dzieci, to jest wyrachowaną s.uką. Jeżeli chce rozbić jego
      rodzinę z zimną krwią to też jest wyrachowaną s....
      Jeżeli leci na faceta bo ten ma kasę, ale mimo to, wie, że ma żonę i rodzinę, to
      też jest su...

      Jeżeli kochanka jest niczego nie świadoma. Myśli, że facet jest sam, nie ma
      zobowiązań i się zaangażuje, a być może zakocha, więc jest równie skrzywdzona,
      jak ta zdradzana żona.

      W tym wypadku, to facet jest chu....., że okłamuje dwie kobiety.
      • koala_tralalala Re: Moim Zdaniem.... 20.07.07, 16:14
        Dowiedziono, ze kochanki, nawet te swiadome swojej sytuacji sa w znacznym
        stopniu nieszczesliwe. Wiklaja sie w takie zwiazki nieprzypadkowo. Zwykle maja
        powod, np. o podlozu psychologicznym, by trwac w tym chorym zwiazku i tez
        cierpia. Tak twierdza psycholodzy.
      • trypel Re: Moim Zdaniem.... 20.07.07, 17:43
        tou napisała:


        > W tym wypadku, to facet jest chu....., że okłamuje dwie kobiety.

        w kwestii formalnej - facet jest tym chu... w kazdym przypadku bo to on okłamuje
        tą której przysięgał. A ona w kazdym przypadku odpowiada jedynie za siebie i nie
        można miec do niej żadnych "ale" no chyba że porwała faceta, zamkneła w ciemnej
        piwnicy i szantażując brzytwa przystawioną do szyi zgwałciła....
        • myszz Re: Moim Zdaniem.... 20.07.07, 17:58
          no chyba, ze kochanka ma męża to i jedno jest chu i drugie jest chu
          • trypel Re: Moim Zdaniem.... 20.07.07, 18:02
            wtedy tak :) masz racje wtedy ona tez bedzie chu... albo ci..... :D
            • myszz Re: Moim Zdaniem.... 20.07.07, 18:06
              albo oboje będą baaaardzo nieszczęśliwi :>
              • trypel Re: Moim Zdaniem.... 20.07.07, 18:09
                historia zna takie przypadki... ale te odwrotne też
                • myszz Re: Moim Zdaniem.... 20.07.07, 18:13
                  ale bajki lubią sobie poopowiadać
                  • trypel Re: Moim Zdaniem.... 20.07.07, 18:44
                    fakt :) bo z bajkami jest tak że nawet dorośli wydawałoby sie mądrzy ludzie
                    bardzo chetnie słuchaja bajek :D
                    • myszz Re: Moim Zdaniem.... 20.07.07, 18:45
                      oj, tak, szczególnie gdy ten ktoś w domu już zapomina, ze te bajki trzeba opowiadać...
                      • trypel Re: Moim Zdaniem.... 20.07.07, 19:19
                        albo ten ktoś w domu bajek nie chce słuchać...
                        • myszz Re: Moim Zdaniem.... 20.07.07, 22:10
                          czyli każda bajka w końcu się nudzi...
      • kociamama Re: Moim Zdaniem.... 22.07.07, 23:39
        A co z kobietami, ktore nie sa z facetem dla pieniedzy, nie chca rozwalic
        zwiazku z wyrachowania, ale wiedza, ze facet jest zajety. Jednak, zakochuja sie
        w nim, badz dziala miedzy nimi chemia nie do pokonania, takak bezmyslnosc czy
        namietnosc. To co w takim przypadku?

        Pzdr,
        Kociamama.
        • anulex Re: Moim Zdaniem.... 23.07.07, 12:01
          Chemia nie do pokonania? Powiedziałabym, że nie chemia jest nie do pokonania,
          tylko obiekt oddziaływań tej chemii jest słaby. Niedobrze, jeśli ktoś nie
          potrafi panować nad swoimi huciami.

          ---
          Tabula Rasa - forum dla ludzi kochających dyskusje.
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45427
          • anulex Re: Moim Zdaniem.... 23.07.07, 12:23
            "chuciami" a nie "huciami" - przepraszam

            ---
            Tabula Rasa - forum dla ludzi kochających dyskusje.
            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45427
    • kedrok1 Re: Kochanki... 20.07.07, 16:19
      dlacego od razu wyrachowną s???

      A co ją ma obchodzić jego rodzina? A jeśli jest z nim tylko dla seksu bo to lubi to co? Czemu ona winna za zdrady faceta?
    • virtual_woman Re: Kochanki... 20.07.07, 16:29
      Kochanki są równie nieszczęśliwe jak zdradzane żony .
      • martika35 Re: Kochanki... 20.07.07, 16:34
        a jesli kochanka zakocha się w zonatym facecie...
        jesli nie chce rozbijać mu rodziny...
        jesli chce tylko z nim być... tak długo jak sie da... na dowolnych
        warunkach...byle blisko...

        to też wredna s...?
        Nie oceniajcie wszystkich jedną miarą!!!!
        • anulex Re: Kochanki... 23.07.07, 12:20
          Wtedy nie dość, że wredna, to jeszcze głupia. Kłamstwo ma krótkie nogi i
          prawdopodobnie wyjdzie na jaw prędzej czy później. Rodzina będzie zraniona tak
          samo, jak byłaby, gdyby kochanka świadomie chciała ją rozbić. I
          naiwniutkie "Ale ja nie chciałam" nic tu nie zmieni.

          > Nie oceniajcie wszystkich jedną miarą!!!!

          Wykażmy się zrozumieniem i nadstawmy drugi policzek. Ale zaraz... Niby z jakiej
          paki? Ktoś włazi w moje życie z butami, niszczy je, a ja mam go rozumieć,
          szanować a może nawet mu współczuć? Sorry, ale nie wybieram się na świętą.

          ---
          Tabula Rasa - forum dla ludzi kochających dyskusje.
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45427
    • maker6 Re: Kochanki... 20.07.07, 16:32
      jeśli w ich związkach ich partnerzy maja niskie libido - potrzeby w zakresie
      przyjemności a kochanka z kochankiem mają duże i wspólnie się zaspokajaja nie
      raniąc swoich małżonków to w czym rzecz? Chyba lepiej, że mają stałych
      partnerów-kochanków niż mają biegać po przypadkowy sex co raz z kims nowym i
      złapać jakieś choróbsko... !
    • laelia Re: Kochanki... 20.07.07, 17:39
      a dlaczego zaraz kochanka musi być z żonatym? Jak oboje są wolni to nie mogą
      być kochankami?
      ale rozumiem, że chodzi o przypadek, kiedy mężczyzna jest w zaiązku. No cóż, to
      chyba jego problem, prawda? Co ma do tego kochanka? Ona nikogo nie zdradza i
      nie ma potrzeby, żeby piętnować ją jako rozbijaczkę związków. Jakoś nie chce mi
      się wierzyc, że go związała i zgwałciła. To tylko faceci usprawiedliwiają się,
      że kobieta ich uwiodła. Raczej nie uda jej się uwieśc niechętnego, wiernego
      małżonka.
    • ciekawy69 Re: Kochanki... 20.07.07, 19:14
      Wszystko zależy od sytuacji, ogólnie to można podać statystyki.

      Można sobie wyobrazić że:

      Żona ma męża w dupie. Ma kochanków na lewo i prawo. Na rozwód się nie zgodzi.

      Albo męża co wszystkie oszukuje.

      Albo kochankę co uwodzi szefa i planuje wrobić go w dziecko, choćby dla pieniędzy.

      Łatwo się ocenia innych, gorzej jak się jest w takiej sytuacji.

      Często też się zdarza że każda ze stron ma inną wersję tego co się dzieje.
      Więc zależy na podstawie której wersji oceniasz sytuację.

      Równie dobrze możesz zapytać jakie są żony, mężowie, albo ludzie.
    • onnna1 Re: Kochanki... 20.07.07, 20:11
      rownie nieszczesliwe jak zdradzane zony..
      a teraz sobie mysle ze swojego czasu sama bylam sobie winna. glupia bylam.
    • obca1 Re: Kochanki... 20.07.07, 20:16
      > to: "...Wyrachowane, zakłamane złodziejki cudzych mężów

      mężczyzna nie jest przedmiotem, który można ukraść :/

      zy kobiety równie
      > nieszczęśliwe jak zdradzane żony???

      niby z jakiego powodu miałyby być nieszczęśliwe? pewnie będąc tą 3cią czasem im czegoś brakuje..ale większość ma się dobrze i lubią dawkę emocji, którą otrzymują
      gdyby były nieszczęśliwe szybko rzuciłyby to wszystko - może z czasem cierpią..ale poczatki muszą być słodkie :)
      • myszz Re: Kochanki... 20.07.07, 22:09
        jesteś pewna tej drugiej częsci wypowiedzi?
        • obca1 Re: Kochanki... 20.07.07, 22:14
          nie sądzę, żeby ktoś się angażował w coś co od początku jest nieprzyjemne..motywem pakowania się w związek są zwykle miłe odczucia
      • myszz Re: Kochanki... 21.07.07, 09:35
        prócz wyrachowanych są takie które są samotne i wydaje im się, ze uciekną od tej samotności, ze znalazły kogoś kto je docenia, ze wreszcie są czegoś warte i nie myślą wtedy o tym, że żona w domu ryczy, bo żyją swoją nadzieją
    • nero-ego Re: Kochanki... 20.07.07, 21:03
      Powiem Wam jak jest. Ja , mężatka, kiedy spotykałam się z żonatym facetem, zdawałam sobie sprawę, jaką jestem suką. Ale wiecie co?! Nic mnie to nie obchodziło, po mprostu chciałam z nim być, sprawiało mi to przyjemność i tyle!
      • martika35 Re: Kochanki... 20.07.07, 21:19
        wreszcie szczera i konkretna wypowiedź
        w większości czyta się tu opinię osób, które nawet nie powinny czytać o
        zdradach i wykazuja takie oburzenie, ze szkoda słów
        i chciałyby wszystkie "suki" zamknąć do więzienia za zdradę albo podrywanie
        cudzych mężów
        można im albo współczuć albo gratulować fantastycznego związku
        tylko jakoś wkoło nie widzi się zbyt wielu takich małżeństw, za to żonatych
        facetów chętnych do romansowania - całe mnóstwo
        • zapachwiatru Re: Kochanki... 21.07.07, 12:59
          osobiscie nie odwazylabym sie oceniac jakiegokolwiek zwiazku. chociaz lubie
          przygladac sie ludziom i ich zachowaniom.zawsze probuje zrozumiec motywy ich
          postepowania i czesto mi sie to udaje.choc sama zwykle reagowalabym w ich
          sytuacji inaczej. nie szanuje za to i potepiam tych-ktorzy oskarzaja i
          zniewazaja innych i ktorym bardzo latwo przychodzi osądzanie i opluwanie
          ludzi...jak tak mozna?
          to taka dygresja n/t chocby tego forum
    • wakacyjne.sloneczko Re: Kochanki... 21.07.07, 20:34
      nie mam szacunku do takich kobiet.
      moja teoria jest taka(bolesna ale prawdziwa)ze zawsze wina jest kobiety-czyli
      tej K**** kochanki ktora zaciagnela faceta do lozka.jak wiemy, faceci lubia
      sobie pouzywac a kobiety te wyrachowane to wykorzystuja.
      w otoczeniu mam wytuacje ze kochanka zabiera komus meza, ojca, zywiciela, i nie
      am do niej szacunku jest dla mnie najgorsza szmat(K)a na swiecie.grrrrrr
      wkurzylam sie jak o niej pomyslalam.
      ruda zołza!!
      • obca1 Re: Kochanki... 21.07.07, 21:02
        awsze wina jest kobiety-czyli
        > tej K**** kochanki ktora zaciagnela faceta do lozka.jak wiemy, faceci lubia
        > sobie pouzywac a kobiety te wyrachowane to wykorzystuja.

        weźcie zamknijcie tych lubiących poużywać facetów w domu i nie piszcie już takich bzdur :/
    • korek374 Re: Kochanki... 21.07.07, 22:04
      Zadna z tych definicji nie pasuje do kochanki:)
    • maretina Re: Kochanki... 21.07.07, 22:14
      glupie 3,14zdy.
    • maretina Re: biedna maretina... 21.07.07, 22:45
      jesli o pukniu mowa, to puknij sie w czolo. moze to cos da?
      moze moj epitet cie zabolal, bo dajesz ciala zonatemu i sluzysz za materac?
      jesli czujesz nieodparta potrzebe walenia we mnie blotem, skup sie na mojej
      osobie, nie mieszaj w to meza, ktory nie jest uczestnikiem tego forum.
      • sisley.sisley Re: biedna maretina... 21.07.07, 23:02
        Nie przeceniaj sie, nie mam ochoty na Twojej osobie za bardzo sie skupiac.
        Sama nie raz mieszalas tutaj w dyskusje inne osoby, bądź wiec konsekwentna.
        A Twoj epitet mnie nie zabolal. Raczej rozbawil. Tak agresywnie to się
        wypowiadają ci najbardziej sfrustrowani...(kochanką nie jestem ale empatyczna
        bywam więc kamieniem w nikogo nie rzucam, to nie po chrzescijańsku)
        • maretina Re: biedna maretina... 21.07.07, 23:20
          dziwne, ze w dzisiejszym swiecie byle szuje wyciera sobie buzie religia.
          nie jestem sfrustrowna. w kwestii wiernosci i zasd w zyciu partnerow mam
          konkretne poglady, sa one jednoznczne. nie da sie tu dzielic wlosa na czworo.
          zdrada to zdrada.
          • sisley.sisley Re: biedna maretina... 21.07.07, 23:40
            Więc ja jestem ta byle szuja? Ja to sie nawet ciesze ze Ty tak mowisz, mnie by
            niewygodnie bylo gdyby ktos taki jak Ty cos pozytywnego by o mnie powiedzial. Bo
            to by o mnie najlepiej nie swiadczylo.
            A gdybys umiejetnosc myslenia posiadala to wpadlabys na to ze jesli juz nie
            umiesz normalnie rozmawiac i łapiesz sie wyzywania-to najpredzej wyzwac tego
            niewiernego męza by nalezalo. Kochanka to wolny czlowiek, nikomu nic nie
            obiecywala. Nie przysiegala, nie podpisywala. Natomiast mąż tak. No ale niektore
            zony wypierac lubią. I łatwiej im z myslą ze ich biedny, niewinny i bezbronny
            mąż(bez umiejtnosci samodzielnego myslenia i podejmowania swiadomych decyzji)
            zostal uwiedziony przez głupią pi.dę(To oczywiscie Twoja nomenklatura, nie moja)
    • chinaska Re: Kochanki... 22.07.07, 22:31
      Myslę ze w naturze obie opcje występują. To wszystko zalezy od konkretnego
      przypadku.
    • allegretta Kochanki to kobiety szczesliwe i spelnione 23.07.07, 12:42
      Kochanki to kobiety szczesliwe i spelnione, a istnienie zony i dzieci nic mnie
      nie obchodzi.

    • anulex Re: Kochanki... 23.07.07, 12:59
      Kochanki szukają własnego szczęścia idąc po trupach. To obrzydliwe, kiedy mowa
      o trupach żon a arcyobrzydliwe, kiedy w grę wchodzą trupy dzieci. Niczego
      nikomu nie obiecywały, ale to nijak nie zwalnia ich z obowiązku zachowywania
      się fair. Czy jeśli nie obiecałam komuś, że go nie kopnę, mogę go kopać z całej
      siły ile wlezie i wszystko będzie ok?

      Nie powinno się zdradzać. Zachowanie kochanki / kochanka jest pewnie mniej
      okropne niż zachowanie osoby zdradzającej, która przysięgała, patrzy
      zdradzanemu w oczy, kłamie, udaje... Ale to nie zmienia faktu, że jest okropne.

      Nie przekreślam ludzi, którym zdarzyło się popełnić w życiu błąd. Może mają
      inne zalety a może kiedyś zrozumieją, poprawią się. Co nie zmienia faktu, że to
      konkretne zachowanie oceniam bardzo negatywnie.

      ---
      Tabula Rasa - forum dla ludzi kochających dyskusje.
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45427
      • intuition79 Re: Kochanki... 23.07.07, 13:11
        osoba,ktora zdradza dokonuje swiadomego wyboru.Robi to z premedytacja.Jesli
        zrobi to raz, z ciekawosci to pol biedy ale jesli zasmakuje jej(tej osobie)ten
        owoc to pozniej bywa roznie,zaczyna sie uzalezniac.Nie popieram zdrady w zadnej
        postaci ale widze roznice miedzy np.egoistycznym mezem,ktoremu wpadla w oko
        mloda kobietka(wolna)i zaczyna robic wszystko by ja okrecic wokol palca(obiecuje
        jej rozne rzeczy,karmi nadzieja),w koncu dziewczyna taka moze uwierzyc w jego
        slowa i wtedy jej zycie rowniez zaczyna byc dramatem.jemu natomiast jest
        wygodnie miec taka"znajoma",z ktora zawsze moze gdzies wyskoczyc jak tylko ma
        ochote uciec na chwile od zrzedzacej zony,w przetluszczonych
        wlosach,rozciagnietym podkoszulku i zarostem3dniowym bo nadmiar obowiazkow
        rodzinnych byl powodem braku czasu dla siebie samej.Facet zaczyna wciskac owej
        dziewczynie,ze mu na niej zalezy i takie tam,a wszystko to na ogol jest jednym
        wielkim stekiem bzdur,to slowa wypowiadane tylko po to by jak najdluzej
        zatrzymac ja dla siebie.To wynika z jego wygodnictwa i cholernego egoimzu.A
        dziewczyna z czasem zaczyna sie angazowac w zwiazek bo tez chce byc szczesliwa i
        kochana.Dlatego "nie wierz nigdy facetowi";-)
    • mmagi Ciapaty spamujesz:)))))))))))))))))))) :P nt 23.07.07, 13:18

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka