Dodaj do ulubionych

Samotnosc w zwiazku...

09.08.07, 16:17
zaczynam czuc sie samotna,caly czas mi go brakuje,a wszystko przez
jego prace,te jego ciagle wyjazdy dobijaja mnie.mam juz tego
dosyc.Wiem za praca jest nieodlacznym elementem zycia,ale pomimo
tego,iz mieszkamy razem czuje sie jakbym mieszkala sama.
Gdy sie budze,mam naiwnie nadzieje,ze on spi obok,gdy wracam z
uczelni,robie sama obiad,sama go jem,sama wychodze spotkac sie ze
znajomymi...moglabym tak wymieniac w nieskonczonosc.
Wiem,ze jemu ten tryb zycia rowniez nie odpowiada...
Jedynym plusem tego wszystkiego jest to,ze kazde razem spedzone
chwile wykorzystujemy maksymalnie i bardzo rzadko klocimy sie.

Moj facet jest zawodowym zolnierzem..zapewne,gdyby pracowal jak
wczesciej byloby wszystko ok,ale teraz doszly tygodniowe
wyjazdy,czasami praca po 24 godziny bo musi zostac na noc w
jednostce.Dodam jeszcze,ze jego jednostka od grudnia przenosi sie
150 km od naszego miejsca zamieszkania,wiec bede go wydywala tylko w
weekendy:( A najgorsze jest to,ze w lipcu 2008 czeka go 4-miesieczny
wyjazd do Afganistanu...no i jak z tym wszystkim sobie poradzic?:(
Obserwuj wątek
    • tezromantyczka Re: Samotnosc w zwiazku... 09.08.07, 16:24
      Mój też ma taką pracę, że 3 tygodnie w miesiącu jest poza domem :(
      I niestety nie zapowiada się, aby szybko miało się to zmienić.
      • de.puta.madre Re: Samotnosc w zwiazku... 09.08.07, 16:30
        to zesmy sobie los wybraly:( Ja z moim facetem rozmawialam na temat
        zmiany pracy,ale to nie jest takie proste,ma umowe podpisana do
        grudnia 2008,wiec jak cos to jeszcze prawie poltora roku sie
        pomecze...ciezko bedzie:(
        • tezromantyczka Re: Samotnosc w zwiazku... 09.08.07, 16:37
          Mój ma podpisany kontrakt na 3 lata, jak go zerwie wcześniej, to
          będzie musiał oddać firmie pieniądze za wszystkie szkolenia itd.
          Myśleliśmy o tym, aby za rok mieć dziecko, ale przy takim trybie
          jego pracy nie wyobrażam sobie tego. :-(
          • de.puta.madre Re: Samotnosc w zwiazku... 09.08.07, 17:10
            my narazie o dziecku nie myslimy,nawet nie moglabym sobie tego
            wyobrazic ehh...przygnebia mnie tez fakt,ze on naprawde lubil to
            prace...a teraz mowi,ze bedzie robic wszystko zeby ja zmienic.Zebym
            jeszcze troche poczekala,az umowa sie skonczy.No i teraz czuje sie
            troche winna ze ,,pozbawiam,, go pracy w ktorej naprawde czul sie
            spelniony.Ale z drugiej strony i ja i on wiemy,ze takie zycie(ciagle
            wyjazdy itp) nie jest na dluzsza mete(przynajmniej dla mnie).No coz
            przemecze sie te 1,5 roku a pozniej mam nadzieje,ze zmieni prace na
            taka,ktora bedzie odpowiadac nam obydwu...

            Tezromantyczko,a jak radzisz sobie z tym,ze tak rzadko sie widujecie?
            Bylo juz tak gdy sie pozaliscie,czy tak jak w moim przypadku
            zmienilo sie to,gdy juz sie znaliscie?Bo ja kompletnie nie moge sie
            przystosowac do tej sytuacji:(
    • minutka_1 Re: Samotnosc w zwiazku... 09.08.07, 16:29
      hmm trudny temat. Domyslam sie ze pracy zmienic nie moze. Uważam ze
      na dłuzsza mete moze stac sie to bardzo uciazliwe dla Waszego
      zwiazku. Znałam takie weekendowe małzeństwo podobna sytuacja jak do
      Twojej - widywali sie tylko w weekendy, az do czasu kiedy on stracil
      prace. zaczał codziennie przesiadywac w domu i tak okropnie sie
      kłócil ze konsekwencja tego byl rozwód. Po prostu nie umieli zyc ze
      soba na codzien. Wiec jezeli masz mozliwosc zmian to zrób to jak
      najszybciej bo najprosciej jest spuscic glowe i sie do tego
      przyzwyczaic. A to nie o to chodzi bo problem jest i bedzie powracal.
      • de.puta.madre Re: Samotnosc w zwiazku... 09.08.07, 16:35
        Wiesz mysle,ze nam nie grozi to,ze nadmiar wspolnego przebywamia ze
        soba grozilby klotniami,rozpadem zwiazku,bo wczesniej spedzalismy
        wiele czasu razem i bylo super.To od kilku miesiecy zaczely sie te
        wyjazdy itp,i nie moge sie teraz w tym wszystkim odnalezc:(
        • minutka_1 Re: Samotnosc w zwiazku... 09.08.07, 16:43
          aa no to co innego. ja sobie takiej sytuacji nie wyobrazam. Fakt my
          wspólnie pracujemy bardzo duzo po kilkanascie godz dziennie no ale
          na miejscu. Czasami sie zdarzy jakis wyjazd mojego na 2 - 3 dni i
          juz wtedy sie zle czuje wiec temu mi bardzo trudno byłoby sie do
          tego przyzwyczaic.
    • danusis Re: Samotnosc w zwiazku... 09.08.07, 22:17
      Ja mam to samo, do tego jestem w ciąży i mam remont na głowie... Prosiłam go,
      żeby nie jechał przynajmniej teraz, ale cóż, jestem sama:(
    • tamarka20 Re: Samotnosc w zwiazku... 09.08.07, 22:25
      Niestety tak już chyba jest w naszych czasach :/ Mój siedzi od kliku miesięcy
      zagranicą i tyle pracuje, że czasami nie ma siły do mnie zadzwonić wieczorem
      (pracuje od rana do 22). Przyjeżdża czasami na kilka dni, albo jak ja mam wolne
      do lecę do niego na kilka dni itp. Ciężko jest, ale z czasem się przyzwyczaiłam.
      Jak mam dużo zajęć to nawet nie mam czasu tęsknić :)
      • 69jagoda69 Re: Samotnosc w zwiazku... 10.08.07, 09:09
        Rozejrzyj sie moze lokalny listonosz jest wolny.
    • kotkaaaa Re: Samotnosc w zwiazku... 10.08.07, 09:12
      etam, teraz wiele par zyje w zwiazkach na odleglosc i nawet ocean
      ich dzieli, jak sie kochaja to nie jest przeszkoda, ty tez sobie
      poradzisz
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka