czarna33
07.07.03, 16:59
Wsciekla jestem na siebie i juz.Pozyczylam kumplowi kase,mialo byc na dwa
tygodnie...Sama sie po dwoch upomnialam wiec poprosil jeszcze o dwa.OK.Mialo
byc do konca miesiaca,wiec ostatniego sie Go pytam co tam z nasza
umowa.Tlumaczy sie ,ze cos tam cos tam kase musi od ludzi posciagac(ma
osiedlowa siec)i odda mi w piatek.W piatek odzywa sie sam i mowi,ze ma dla
mnie 1/3 i moze mi przywiezc bo w sobote wyjezdza,a reszte przywiezie mi
dzis.Ja mowie ze spokojnie wytrzymam do poniedzialku i poczekam na
wszystko.A teraz dowiaduje sie(nie od niego)ze siedzi sobie dalej na
wyjezdzie i chyba dzis do mego miasta nie zdazy a jezeli juz to raczej
pozno.Nie bede Was pytac czy go gnebic ,bo gnebic bede tylko jakiego tekstu
mam po raz kolejny uzyc?A i z kazdym kto napisze zem glupia zgodze sie bez
wachania:(((