fiona_apple
10.09.07, 11:07
Witam w ten pochmurny dzień ;)
Siedzę sobie w domu, właśnie przejrzałam oferty pracy, bo właśnie jej szukam. Ponad rok temu skończyłam dzienną anglistykę w Warszawie. Bardzo lubiłam i wciąż lubię to miasto, świetnie mi sie studiowało, a w międzyczasie uczyłam Business English w firmach, co też dawało mi wiele satysfakcji. Jedyna skaza to miejsce zamieszkania Lubego - Toruń.
Poznaliśmy się kiedy jeszcze studiował na WAT, po czym cztery lata temu po zakończeniu uczelni wojsko wysłało go do pracy do miasta pierników. Przez 3 lata jeździliśmy do siebie i do tej pory nie wyobrażamy sobie życia bez siebie.
Ponieważ on nie mógł (i wciąż nie może) przeprowadzić się do stolicy, ja rok temu sprowadziłam się do niego. Łatwo znalazłam pracę w szkole językowej. Niestety, to był niewypał. W Warszawie miałam elastyczny czas pracy, decydowałam kogo i gdzie chcę uczyć, a tutaj okazało się, że obowiązków poza nauczaniem jest tyle, że zdażało się, że się działam w pracy po 11 godzin. Poza tym pracowałam codziennie do 21szej lub 22giej. :( Co więcej, wypaliłam się zupełnie i uczenia nie sprawia mi już przyjemności. Korporacyjne kursy Business English - tak, zwykłe kursy - NIE. Niestety, rynek kursów w firmach w Toruniu jest bardzo mały i zazwyczaj mało mają one wspólnego z Business English.
Szukam więc pracy. Jak na razie nie tak długo - kontrakt w szkole skończył się 31.06. Jak się domyślacie, znaleźć pracę nie jest łatwo. Chciałabym tłumaczyć albo być PA w firmie, w której moja świetna znajomość jezyka się na coś przyda. Niestety, nie ma tu wiele firm zagranicznych, ale wierzę, że w pewnym momencie mi się poszczęści.
Problem w tym, że przez tą całą sytuację ja ogólnie źle czuję się w Toruniu. Jest to piękne miasto, ma śliczną starówkę, którą mieszkańcy uwielbiają, ale ja wolałabym wrócić do stolicy. Kiedy tylko tam jadę, czuję się u siebie, a tu czuję się obco. Natomiast mój Luby nie może na razie zmienić pracy i choć dyskutowaliśmy na temat mojego powrotu do Wawki, nie wyobrażamy sobie rozłąki i ponowne widywania sie tylko w weekendy. Błędne koło.
Na dodatek ja jestem osobą, która lubi pracować i mieć obowiązki, więc czasami mam wrażenie, że coś mi ucieka. Na szczęście lubię gotować, więc wykorzystuję czas wolny na codzienne eksperymenty, a Luby ma codziennie eksperymentalny obiad na stole. :)
Pozdrawiam wszystkie, które przeniosły się gdzieś za Lubym, choć czasem słyszę, że to idiotyczny powód do przeprowadzki. Mam nadzieję, że mi się wszytko ułoży. Trzymajcie kciuki.