Dodaj do ulubionych

------- Wielodzietność jest OK---------

IP: *.157.81.214.Dial1.Weehawken1.Level3.net 14.07.03, 18:10
A nie mówiłem.


Przed kilkoma dniami w jednej z gazet pojawił się komentarz socjologa, z
którego można wyczytać, że Podkarpacie jest zacofane. I bynajmniej
stwierdzenie to nie dotyczyło gospodarki, ekonomii czy wykształcenia.
Socjolog zacofanie połączył z faktem, że w tym regionie, w porównaniu z
innymi w Polsce, rodzi się wciąż jeszcze wiele dzieci. Taka opinia oburzyła
środowiska rodzin wielodzietnych.
Wyniki spisu powszechnego pokazały smutną prawdę - w naszym kraju
dramatycznie zmniejsza się liczba ludności. Okazało się, że jest nas ponad
330 tysięcy mniej niż przypuszczano. Inaczej jest jednak na Podkarpaciu,
gdzie w ostatnich 15 latach liczba ludności wzrosła o ponad 4 procent.
Większy przyrost ma tylko Małopolska.
Wiele osób, patrząc na niemal katastrofalne liczby, zastanawia się, co jest
powodem takiej - można już powiedzieć dramatycznej - sytuacji. Niektórzy
mówią, że jest to wynik niekorzystnych zmian, jakie zaszły w społeczeństwie.
Na pewno do przyczyn tego stanu rzeczy można zaliczyć bardzo wysokie
bezrobocie, pęd za pieniądzem i wygodne życie. Już teraz utrwalił się w
społeczeństwie model rodziny dwa plus jeden lub małżeństwo bezdzietne. Coraz
częściej ludzie zamiast cieszyć się dziećmi, wybierają wygodne życie, a żeby
zabić samotność kupują sobie psa czy kota. Z drugiej jednak strony, jest
wiele małżeństw, które z różnych przyczyn, od siebie niezależnych, nie mogą
mieć dzieci. Do czego prowadzi taka sytuacja? Krótko mówiąc: do katastrofy
gospodarczej i ekonomicznej.

Zacofani czy mądrzy?
Tymczasem istnieją dwa regiony w Polsce: Małopolska i Podkarpacie, gdzie -
jak wykazał spis - rodzi się dużo dzieci. W południowo-wschodniej Polsce jest
jeszcze stosunkowo dużo rodzin wielodzietnych. Taka sytuacja martwi jednak
pewne środowiska. Na łamach jednego z regionalnych dzienników, komentując
dane dotyczące dzieci rodzących się na Podkarpaciu, socjolog prof. Jerzy
Chłopecki powiedział: "Jesteśmy zacofani".
Taka opinia oburzyła wiele osób. - Bardzo mnie to zabolało - powiedziała nam
Danuta Kowalczyk, od 12 lat prezes Towarzystwa Rodzin Wielodzietnych w
Krośnie. - Uważam, że wyrażanie takich opinii jest bardzo niesprawiedliwe.
Sama mam czworo dzieci i myślę, że są one moim największym skarbem. Zgadzam
się, że wśród rodzin wielodzietnych są i patologiczne, ale to są wyjątki. Czy
patologie nie zdarzają się wśród osób, które np. nie mają dzieci? Ja znam
wiele osób wykształconych, światłych, mądrych, które swoje życie nastawiły na
dzieci i każdego maleństwa wypatrują z wielką nadzieją i radością - dodaje.
Obecnie Towarzystwo Rodzin Wielodzietnych w Krośnie skupia ponad 1900 rodzin.
Są wśród nich takie, które mają nawet jedenaścioro, trzynaścioro czy
szesnaścioro dzieci. - Staramy się pomagać tam, gdzie możemy. Organizujemy
zbiórki pieniędzy, odzieży, podręczników. Generalnie ludziom, którzy mają
dużo dzieci, żyje się trudno (łatwiej na wsi niż w mieście), ale jakoś sobie
dają radę i pomimo problemów są szczęśliwi - podkreśla pani Danuta.

Z wizytą u "zacofanych"
Niewielki domek pod Krosnem - Kombornia, a w nim ład, porządek. Pod piecem
wygrzewa się kot. O tym, że mieszka w nim aż 18 osób (rodzice i szesnaścioro
dzieci) świadczą porozstawiane wszędzie łóżka i słusznej wielkości garnki.
Jak sobie radzą rodzice tej gromadki? Przecież to nie byle jakie zadanie:
wyżywić i ubrać taką rodzinę... - Żyjemy skromnie. Mamy dwa hektary pola i
jedną pensję (ojciec rodziny pracuje w pobliskim Krośnie). Nie kupujemy więc
ziemniaków czy jarzyn. Dzieciaki zdzierają ubrania jeden z drugiego -
opowiadają. - Nie potrzebujemy pomocy, a jeśli komuś nie starcza np.
ziemniaków, to możemy się jeszcze podzielić - dodają.
Miła, serdeczna, ciepła rodzina, gdzie każdy do każdego odnosi się z miłością
i szacunkiem, choć jak wszędzie, czasem zdarzy się sprzeczka.
Wracamy do Krosna, do domu pani Danuty, matki czworga dzieci. - Co ja mogę
powiedzieć? Żyjemy skromnie, z jednej pensji męża. Ja już od 15 lat nie
pracuję - opowiada pani Danuta (dodajmy, że wcześniej pracowała jako
ekonomista i ma ukończone studia wyższe).
Najstarsza z córek pani Danuty to Kasia. Jest studentką - kończy prawo.
Utrzymuje się głównie z kredytu studenckiego, który ma zamiar spłacić w
przyszłości, gdy zacznie pracować. Druga z kolei to Agata. W tym roku zdała
maturę i w związku z tym, że rodziców nie stać na utrzymanie dwóch studentek,
poszła do dwuletniej szkoły pomaturalnej. Chce zostać kosmetyczką. Kolejne
dzieciaki to bliźniaki: skończyły trzecią klasę gimnazjum. - Z całej czwórki
jestem bardzo dumna, są moim największym skarbem i nie oddałabym ich nikomu
za nic na świecie - podkreśla mama, która na pytanie, dlaczego zdecydowała
się na niemodną dziś czwórkę, odpowiedziała: - Bóg mi je dał, a ja je
przyjęłam.
Podobnie o swoich dzieciach mówi inna krośnianka, także pani Danuta, matka
pięciorga dzieci. - Nie wyobrażam sobie życia bez nich i czasem sobie myślę,
że szkoda, że Bóg nie dał mi ich więcej. Drużyna piłkarska to byłoby coś -
mówi z uśmiechem.

Wielodzietność z wyboru
Zajrzyjmy jeszcze do jednego domu: do Ewy i Krzysztofa, którzy są rodzicami
ośmiorga dzieci. Mieszkają w bloku w 70-metrowym mieszkaniu. Różnica wieku
pomiędzy ich najstarszą a najmłodszą pociechą wynosi 18 lat.
- Pierwsze maleństwo przyszło na świat, kiedy jeszcze byliśmy studentami.
Kolejne pojawiały się w różnych odstępach czasowych wtedy, kiedy już czułam
się dobrze i mogłam nosić kolejnego malucha. Dodam tylko, że każde z moich
dzieci karmiłam przynajmniej rok piersią. Przynajmniej - bo zdarzało się i
dużo dłużej - śmieje się pani Ewa.
Jak sobie radzą? Pani Ewa (po studiach wyższych, z tytułem magistra) swoje
powołanie życiowe odnalazła w domu przy dzieciach. Jej mąż pracuje zawodowo.
Wychodzi rano, kiedy jeszcze wszyscy śpią. Wraca, gdy wszyscy (oprócz żony,
która oczywiście - choć zmęczona - czeka z obiadokolacją i ciepłą herbatą)
już śpią; wolne ma tylko w niedziele.
- Chcę powiedzieć o dziwnej ekonomii Pana Boga. Mówi się, że kiedy Pan Bóg
daje dziecko, to daje i na dziecko. Z własnego doświadczenia mogę to
potwierdzić. Teraz, kiedy jest nas już dziesięcioro, żyje się nam lepiej,
dostatniej, niż gdy było nas o połowę mniej - mówi pani Ewa, która dalej
wyjaśnia, że czasem jest jej trudno ogarnąć wszystkie sprawy, cały dom. Wtedy
zdaje się na Boga: - Właściwie tak układamy nasze życie, by Bóg był na
pierwszym miejscu. Jest więc wspólny pacierz, codzienne czytanie Pisma
Świętego, wspólna Msza Święta, a na wakacjach rekolekcje - dzieli się swoim
codziennym życiem zapracowana mama.

Mądre Podkarpacie
Patrząc na utrudzonych (wspomniany socjolog powiedziałby: zacofanych) ojców i
matki, ktoś mógłby spytać: no i co oni mają z tego życia? - ciągła robota,
troska, zmęczenie. Tak, ale oni na pewno by dopowiedzieli: i miłość, i
radość, i poczucie, że robi się coś naprawdę sensownego.
Podkarpacie bogate dziećmi - mądre Podkarpacie. Tam ludzie wiedzą, że dzieci
to skarb. A tym, którzy nadal uważają, że to zacofanie, przypomnijmy, iż np.
bogate rody centralnej Afryki nie liczą swojego bogactwa w pieniądzach,
złocie itd., ale właśnie w dzieciach, bo to one są nadzieją każdego narodu.
Zacofanie czy mądrość?
Małgorzata Pabis
Obserwuj wątek
    • Gość: andros niezły tekst... IP: 195.136.67.* 14.07.03, 18:35
      "A tym, którzy nadal uważają, że to zacofanie, przypomnijmy, iż np.
      bogate rody centralnej Afryki nie liczą swojego bogactwa w pieniądzach,
      złocie itd., ale właśnie w dzieciach, bo to one są nadzieją każdego narodu.
      Zacofanie czy mądrość?"



      ...jesli mogę coś autorce poradzić(rozumiem,że cytowany jest tu artykuł
      gazetowy):raczej niech Pani nie zachwala tutaj wzorów kulturowych którymi
      kieruja sie wspomniane "bogate rody centralnej Afryki" bo moze ktoś uwierzyć...

      No...ale jest Pan wybornym kawalarzem : tekścik perełka!

      Znam natomiast interesujace forum na którym na pewno taki tekst znalazłby wielu
      entuzjastycznych czytelników i przysporzyłby Polsce splendoru.
      Podaję link: www.tamtam.com





      • Gość: polishAM Re: niezły tekst... IP: *.157.81.214.Dial1.Weehawken1.Level3.net 14.07.03, 18:56
        To czy znalazł entuzjastów czy nie dowiemy się za dziewięć miesięcy. Bez dzieci
        jest smutno w domu.
        • Gość: moboj Re: niezły tekst... IP: 62.233.250.* 16.07.03, 07:17
          Gość portalu: polishAM napisał(a):

          Bez dzieci
          >
          > jest smutno w domu.

          nie mam dzieci, nie jest mi smutno. dla dzieci trzeba mieć czas i pieniądze. no
          chyba, że w Twoim domu jest smutno...
          • Gość: polishAM Re: niezły tekst... IP: *.nas33.philadelphia1.pa.us.da.qwest.net 17.07.03, 01:30
            Jeżeli w domu u Ciebie jest wesoło bez dzieci, to znaczy, że jesteś smutną
            osobą w wesołym domu. Co tam jest takie wesołe. Serpentyki, papiloty, zawsze
            włączony telewizor, ładna muzyka, śmiech z pudełka. A może się sama śmiejesz,
            żeby zapełnić ciszę.
            • Gość: moboj Re: niezły tekst... IP: 62.233.250.* 17.07.03, 10:23
              Gość portalu: polishAM napisał(a):

              > Jeżeli w domu u Ciebie jest wesoło bez dzieci, to znaczy, że jesteś smutną
              > osobą w wesołym domu. Co tam jest takie wesołe. Serpentyki, papiloty, zawsze
              > włączony telewizor, ładna muzyka, śmiech z pudełka. A może się sama śmiejesz,
              > żeby zapełnić ciszę.

              ładnie opisałeś swój dom. zapomniałeś dodać jeszcze panienek lekkich obyczajów,
              o których wspomniałeś w innym poście.
              mnie ten opis nie dotyczy. i nie dotyczy wielu bezdzietnych rodzin. pomyśl jak
              się poczuły osoby, które tych dzieci mieć nie mogą. aha - poza tym ja mam 25
              lat i dla mnie to nie jest odpowiedni wiek na rodzenie dzieci.
              • Gość: polishAM Re: niezły tekst... IP: *.nas15.philadelphia1.pa.us.da.qwest.net 17.07.03, 19:02
                Nie odpowiedziałaś co jest takie wesołe w domu bez dzieci. W wieku 25 lat to
                chyba ja nawet mogłem urodzić dziecko (żart). Chyba naprawdę przesadzasz. Teraz
                mówię poważnie. Zdecyduj się natychmiast, bo będziesz bardzo żałowała. Potem
                już nie będzie wyboru, a to najważniejsza rzecz w życiu. W tych sprawach z
                wiekiem, wcześniejsze decyzje tracą sens. Sensem życia jest dziecko.
                • kora3 Re: niezły tekst... 17.07.03, 23:55
                  tak sobie czytam polemikę moboj z autorem wątku .....Zgroza ....
                  Jak w ogóle mozesz dykowac dziewczynie czy i kiedy ma mieć dziecko i
                  ewentualnie ile ??:))
                  Moboj m bsolutną słuszność: na dziecko trzeba miec czas i pieniądze ...i trzeba
                  też czuć,z e sie chce dziecka ....Posiadanie potomstwa bo 'wypada" i "inni
                  mają" świadczy o braku dojrzałości :(
                  Obawiam się,z e w twoim przypadku znów mamy do czynienia z "wiedzący
                  najlepiej" :(( Sporo tu takich ...:(
                  Zrozum,z e DLA CIEBIE posiadanie pomostwa może być najwżniejsze i masz do tego
                  prawo , ale to co jest w TWOIM POJĘCIU najlepsze dla Ciebie nie musi być
                  njlepsze i najważniejsze dla innych :) Nie uszczęśliwiaj więc nikogo na siłę
                  radami typu 'miej jak najszybciej" ...Dziecko to wielka odpowiedzialność ,
                  jeśli człowiek nie czuje się n nią gotowy nie powinien brać jej na siebie ...To
                  nie zabawa, ni nie obowiązek,z e każdy rozmnożyć się musi :)
                  twierdzisz,z e dom jest pusty bez dzieci ..moze Twój był dla ciebie póki nie
                  miałeś potomstwa, ale dla kogoś innego życie moze być fajne i ciekawe bez
                  dzieci ....Zrozum to !!!

                  A jeśli chodzi o wielodzietność to jest jaknajbardziej OK :)
                  Jeśli tylko rodzice zdają sobie sprawę z odpowiedzialności jaką na siebie biorą
                  i mają środki do utrzymania większej liczby dzieci oraz dość sił aby je urodzić
                  (matka rzecz jasna:) i wychować ...dla mnie mgą mieć nawet pietnaścioro ....
                  jeżeli natomiast dzieci się rodzą, bo się rodzą ...bo kasę na prezerwatywę
                  lepiej było wydać na wino marki wino to szkoda mi tylko tych dzieciaków ....
                  Tacy "rodzice" często żyją i piją za pieniądze, które sprytnie wyłudzają od
                  rozmaitych instytucji, jako wielodzietna rodzina ....

                  Pozdro
                  Korcia
                  • Gość: polishAM Re: niezły tekst... IP: *.nas15.philadelphia1.pa.us.da.qwest.net 18.07.03, 01:19
                    Kora "Obawiam się,z e w twoim przypadku znów mamy do czynienia z "wiedzący
                    najlepiej" :(( Sporo tu takich ...:( "

                    Gdybym wszystko wiedział to miałbym w tej chwili gromadkę dzieci.
                    • kora3 Re: niezły tekst... 18.07.03, 02:07
                      Gość portalu: polishAM napisał(a):


                      > Gdybym wszystko wiedział to miałbym w tej chwili gromadkę dzieci.

                      A czego nie wiesz w tym temacie ???
                      Nie gniewaj się, ale jeśli masz być moze problemy z płodności to nie wyzywaj
                      się na innych :(
                      oczywiście teoretyzuję, bo nie wiem czy masz takowe, ale twoja odpowiedź
                      sugeruje,ze być moze ....
                      • Gość: moboj Re: niezły tekst... IP: 62.233.250.* 18.07.03, 08:02
                        dzięki kora:)
                        a co do poliszama (choć miałam ochotę umieścić w środku jeszcze dwie literki)
                        to własnie ty tu, koleś, chcesz odgrywać rolę "wiedzącego najlepiej", a nie
                        kora. daruj sobie facet. miej sobie tę swoją wizję i zacznij ją wprowadzać w
                        życie tam, gdzie jesteś. a od nas się odwal.
                • Gość: moboj Re: niezły tekst... IP: 62.233.250.* 18.07.03, 07:59
                  Gość portalu: polishAM napisał(a):

                  > Nie odpowiedziałaś co jest takie wesołe w domu bez dzieci. W wieku 25 lat to
                  > chyba ja nawet mogłem urodzić dziecko (żart). Chyba naprawdę przesadzasz.
                  Teraz
                  >
                  > mówię poważnie. Zdecyduj się natychmiast, bo będziesz bardzo żałowała. Potem
                  > już nie będzie wyboru, a to najważniejsza rzecz w życiu. W tych sprawach z
                  > wiekiem, wcześniejsze decyzje tracą sens. Sensem życia jest dziecko.

                  słuchaj facet, odwal się od moich decyzji. gdzie jest napisane, że w wieku 25
                  lat trzeba urodzic dziecko, bo jak nie to już koniec. ja nie mam ochoty na
                  rodzenie dzieci teraz. mam prawo do takiej decyzji, a ludziom takim jak ty nic
                  do tego. za bardzo się chyba przejąłeś rolą sumienia narodu, albo
                  misją "kościelno-maryjkową".
                  • Gość: polishAM Re: niezły tekst... IP: *.tnt34.ewr3.da.uu.net 18.07.03, 08:21
                    Wlasnie zmienilem zdanie. Nie powinnas miec dzieci. Zapomnij to co wszystko
                    napialem. Zapomnij o dziecku.
                    • Gość: moboj Re: niezły tekst... IP: 62.233.250.* 18.07.03, 09:36
                      Gość portalu: polishAM napisał(a):

                      > Wlasnie zmienilem zdanie. Nie powinnas miec dzieci. Zapomnij to co wszystko
                      > napialem. Zapomnij o dziecku.

                      ty naprawdę przejąłeś się misją:)
                      nie masz prawa dyktować kto i kiedy powinien mieć dzieci.
                      może to ty nie powinieneś ich mieć - taki apodyktyczny tatuś to nic dobrego.
                      • kora3 Re: niezły tekst... 18.07.03, 10:20
                        he he ...Moboj ..dobrze, ze jest ten kolo ...bp ludzi, by nie wiedzeili kiedy
                        mieć dzieci :) a swoją drogą...jak na takiego expertaa :)szybko zmienia
                        zdnioe "ródź - zapomnij " ..można się pogubić :D
    • aankaa Re: ------- Wielodzietność jest OK--------- 14.07.03, 20:34
      Gość portalu: polishAM napisał(a):

      > A nie mówiłem.
      > Wyniki spisu powszechnego pokazały smutną prawdę - w naszym kraju
      > dramatycznie zmniejsza się liczba ludności.

      w naszym, czy w Twoim ??

    • Gość: Dzidka Polishamie, złodzieju.. IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 14.07.03, 20:40
      Zapomniałes wspomnieć, że powyższy tekst jest autorstwa jednego z pracowników
      pisemka pt. "Nasz Dziennik"...
      Jak sie coś cytuje, należy podać źródło - nawet tam, gdzie teoretycznie go nie
      znają...
      • Gość: polishAM Po prostu kochaj sie. IP: *.tnt34.ewr3.da.uu.net 15.07.03, 01:10
        To chyba oczywiste, ze nie staralem sie sprawiac wrazenia, ze to ja redagowalem
        ten artykul. Zreszta juz dawno na tym forum pisalem o zaletach wielodzietnosci
        we wlasnych slowach i ten artykul byl tego potwierdzeniem. Nie spodziewalas sie
        chyba, ze taki artykul mogl wyjsc z koszernych media polskojezycznych, ktore
        moga czytelniczka zaproponowac jedynie aborcje i zycie oparte na watpliwych
        przeslankach jak materializm i egoizm. Zreszta Wyborcza, Polityka i Wprost
        naprawde nienawidza katolikow i chca, zeby rodzilo sie ich jak najmniej.
        Ciekawe, ze Zydowka nigdy by aborcji nie przeprowadzila, wiec ich propozycje
        dla nas sa nie do przyjecia. Dziecko ma zawsze pierwszenstwo i dla niego
        poswiecamy zycie. Kto inaczej widzi filozofie zycia po prostu sie myli.
        • Gość: Kessi Kto to jest Polisham?! IP: 193.128.25.* 15.07.03, 10:52
          Człowieku, ty tak na serio czy jaja sobie robisz?! Chyba to drugie?!
          • Gość: ws Re: Kto to jest Polisham?! IP: *.gds.pl 15.07.03, 11:37
            Gość portalu: Kessi napisał(a):

            > Człowieku, ty tak na serio czy jaja sobie robisz?! Chyba to drugie?!
            Niestety, on tak na serio. Poczytaj go na FA.
    • uasiczka rodziców nie stać 15.07.03, 08:42
      Gość portalu: polishAM napisał(a):

      W tym roku zdała
      > maturę i w związku z tym, że rodziców nie stać na utrzymanie dwóch
      studentek,
      > poszła do dwuletniej szkoły pomaturalnej. Chce zostać kosmetyczką.


      hmmmmmmmmmmmmmmmmm.... powodzenia. ale pozwolisz, że ja mojego (przyszłego)
      dziecka tak nie "urządzę"
    • Gość: moboj Re: ------- Wielodzietność jest OK--------- IP: 62.233.250.* 15.07.03, 09:06
      ja wolę mieć jedno lub dwoje dzieci, ale za to wolę zapewnić im dobre warunki
      zycia: bez podzierania ubrań, przyzwoitego jedzenia i świetnych szkół. skoro ta
      wielodzietność jest taka OK to czemu w tych rodzinach tyle oszczędzania,
      szarpania się z każdym groszem itp? dużą rodzinę można mieć jak ma się
      wystarczającą ilość kasy, bez dorabiania do tego ideologii z "naszego
      dziennika".
    • Gość: Mira Re: ------- Wielodzietność jest OK--------- IP: most:* / 192.168.0.* 15.07.03, 09:39
      Właśnie wychowuje swojego ukochanego jedynaka i uważam, że nie stać nas na
      więcej (finansowo). Całe wakacje w rozjazdach, różnorakie zajęcia pozaszkolne,
      wszystkie współczene bawidka, dobre ubrania. I tak sobie myślę cóż z tego, że
      będzie starannie wykształcony i z dużą pewnością siebie, jeżeli w przyszłości
      będzie musiał utrzymać kilku emerytów ze swojego wynagrodzenia. Tylko nieliczni
      z dzisiejszych mi podobnych egoistów będą w stanie utrzymać się ze składek
      jakie obecnie płacą w towarzystwach ubezpieczeniowych. Społeczeństwa zachodnie
      jeszcze bardziej zdegenerowane wiekiem będą drenować i tą młodą krew. Naprawdę
      obawiam się, że życie da nam po kulach za tę politykę "świadomego planowania
      rodziny". Większość polityków SLD to ludzie z awansu społecznego i pochodzenie
      z wielodzietnych rodzin jest ich udziałem, toteż jest dla nich synonimem biedy
      i zacofania. Pozdrawiam
      • Gość: polishAM Re: ------- Wielodzietność jest OK--------- IP: *.tnt34.ewr3.da.uu.net 15.07.03, 10:22
        Widocznie brakuje mi talentu Mira, poniewaz nie potrafilbym przedstawic tego w
        sposob w jaki Ty to zrobilas. W koncu dnia i tak nic sie nie sprawdzi z tego co
        zaplanujemy. Nigdy nie zostaniemy milionerami. I w rezultacie bedziemy
        zadowoleni z rzeczy fundamentalnej jaka jest harmonia. A te zapewnia liczna
        rodzina. W leb wezma plany na wysoka emeryture, na wielkie podroze, czy luksus.
        Bedziemy szczesliwi jezeli zdrowie nam bedzie sprzyjac, a jezeli i to bedzie
        szwankowac to jedynie bedziemy mogli sie oprzec na rodzinie. Powrocmy do podstaw
        • capa_negra Wielodzietność jest OK ???????? 15.07.03, 10:55
          Mieszkam na tym mądrym podkarpaciu i czytając ten artukuł miałam wrażenie , że
          czytam bajke o żalaznym wilku.
          Owszem znam jedną wielodzietna rodziną, której sie powiodło - on prawnik, ona
          nauczycielka 5 dzieci w wieku 5-19 lat.
          Ale znam tez inne rodziny wielodzietne i to nie patologiczne, którym juz nie
          jest tak dobrze.
          Matka przewaznie nie pracuje, zresztą przydzieciach 5 i więcej to nic
          dziwnego, ojciec..przecietny ojciec jest w stanie przynieć 1000 - 1500 zł , o
          ile jest w tej szczęsliwej sytuacji, że ma pracę - a jeśli nie ???
          Nawet ten z pensją...jedzenie, prąd a gdzie czynsz i PEC??? czy ktoś sobie
          zdaje jak większośc tych rodzin jest zadłużona??
          A co z rodzina, która mieszka w starej rozwalającej sie chałpie - 16 dzieci w
          róznym wieku ( tylko 16 bo część zmarła) rodzice nigdy nigdzie nie pracowali,
          zyja z tego co urośnie, znajdą, dostaną , a czasami i ukradną .
          Tak wielodzietność jest OK pod warunkiem, że nas na zaspokojenie podstawowych
          potrzeb tej rodziny .... ale niestety nie często tak jest.
          Moi rodzice pochodzą z tradycyjnych wielodzietnych rodzin ale w latach kiedy
          oni się rodzili 1938 i 1942 rodziny z 5 i więcej dziećmi nie były niczym
          szczególnym.
          Były to normalne rodziny, żadnej przerażającej biedy czy patologii, dobre
          stosunki między rodzeństwem.
          Pytam wiec skoro wszystko było ok to dlaczego w następnym pokoleniu standardem
          jest 2 dzieci ??? - łacznie ojciec z matka mieli 10 rodzeństwa i w następnym
          pokoleniu tylko w jednym domu urodziło sie 4 dzieci i w jednym 3 - chyba to
          jednak o czymś świadczy
          Większość dziewczyn u mnie w pracy 40-50 latek ma 3 dzieci i pracujących męzów
          Nieprzelewa im się, a pewności pracy w tej sytuacji na rynku pracy nie ma
          żadnej
          Ich rodziny muszą się utrzymać za 2000-3000 tys.( z przewagą 2000)
          Na szczęście większośc ich dzieci wchodzi w wiek kiedy opuszcza sie gniazdo i
          będzie mogło wylecieć z tej krainy szczęśliwości jaką jest podkarpacie, gdzie
          pleban ma zawsze racje, ręce same składają się do modlitwy, a podstawowym
          źródłem wiadomość jest niedzielne kazanie.
          • Gość: polishAM Re: Wielodzietność jest OK IP: *.tnt34.ewr3.da.uu.net 15.07.03, 11:26
            Przede wszystkim popularne jest stwierdzenie, ze wielodzietnosc to bieda i
            pijanstwo. Kiedy jednak ktos sie pofatyguje i zobaczy to od wewnatrz,
            dostrzeze, ze tak nie jest. Jest bardzo skromnie ale za to jest wiecej
            zyczliwosci. Kiedy przyjdzie do podsumowania zycia Ci rodzice sa jednak
            zdecydowanymi zwyciezcami. Planistom pozostaja jedynie zepsute
            videomagnetofony, zuzyte samochody i meczace wycieczki zagraniczne, ktore i tak
            nie byly specjalnie tak atrakcyjne jak to nam sie wydawalo. Mowie wam to
            wszystko niewazna laurka. Liczy sie tylko wielodzietna rodzina.
            • Gość: moboj Re: Wielodzietność jest OK IP: 62.233.250.* 15.07.03, 11:33
              Gość portalu: polishAM napisał(a):

              > Przede wszystkim popularne jest stwierdzenie, ze wielodzietnosc to bieda i
              > pijanstwo. Kiedy jednak ktos sie pofatyguje i zobaczy to od wewnatrz,
              > dostrzeze, ze tak nie jest. Jest bardzo skromnie ale za to jest wiecej
              > zyczliwosci.

              skąd ta teoria, że stopień życzliwości zależy od liczby osób w rodzinie?

              Kiedy przyjdzie do podsumowania zycia Ci rodzice sa jednak
              > zdecydowanymi zwyciezcami. Planistom pozostaja jedynie zepsute
              > videomagnetofony, zuzyte samochody i meczace wycieczki zagraniczne, ktore i
              tak
              >
              > nie byly specjalnie tak atrakcyjne jak to nam sie wydawalo.

              przesadzasz.

              Mowie wam to
              > wszystko niewazna laurka. Liczy sie tylko wielodzietna rodzina.

              w takim razie powiadom nas jak juz będziesz miał szesnaścioro dzieci, a może i
              więcej. i pozwól, zeby każdy decydował za siebie.
            • capa_negra Re: Wielodzietność jest OK 15.07.03, 11:40
              Gość portalu: polishAM napisał(a):

              > Przede wszystkim popularne jest stwierdzenie, ze wielodzietnosc to bieda i
              > pijanstwo. Kiedy jednak ktos sie pofatyguje i zobaczy to od wewnatrz,
              > dostrzeze, ze tak nie jest. Jest bardzo skromnie ale za to jest wiecej
              > zyczliwosci. Kiedy przyjdzie do podsumowania zycia Ci rodzice sa jednak
              > zdecydowanymi zwyciezcami. Planistom pozostaja jedynie zepsute
              > videomagnetofony, zuzyte samochody i meczace wycieczki zagraniczne, ktore i
              tak
              >
              > nie byly specjalnie tak atrakcyjne jak to nam sie wydawalo. Mowie wam to
              > wszystko niewazna laurka. Liczy sie tylko wielodzietna rodzina.

              polishAM - widzisz i czytasz tylko to co chcesz zobaczyć
              Po pierwsze napisałam, że większość z tych rodzin nie jest patologiczna -
              owszem podałem przykład jednej takiej

              Po drugie jeśli jest skromnie i zyczliwie to ok , ale na podkarpaciu jest
              głownie nędznie , a wtedy i o zyczliwość jakoś trudniej

              Czytaj to co napisałam, a nie to co chcesz przeczytać , a po za tym maż
              wrażenie że do wielodzietnoći dorabiasz ideologię.
              Są rodziny , które świadomie mają więcej dzieci i sa takie które poprostu mają -
              a to przejaw ciemnoty , a nie swiadomy wybór

              A tak między nami - to chyba wolę sie nudzic na zagranicznej wycieczce niz
              rozkoszowac gotowaniem dla 10 osób - cóż jestem przegrana bo na podsumowaniu
              zycia nie wyjdzie mi wielodzietna rodzina.
            • jop Re: Wielodzietność jest OK 15.07.03, 13:10
              Gość portalu: polishAM napisał(a):

              > Przede wszystkim popularne jest stwierdzenie, ze wielodzietnosc to bieda i
              > pijanstwo.

              Niestety, w większości przypadków to bieda - ile rodzin Polsce naprawdę stać na
              utrzymanie 3 i więcej dzieci bez balansowania na granicy nędzy?

              > Kiedy jednak ktos sie pofatyguje i zobaczy to od wewnatrz,
              > dostrzeze, ze tak nie jest. Jest bardzo skromnie ale za to jest wiecej
              > zyczliwosci.

              Jasne. Przychodzi wujek i przynosi 1 (słownie: jedną) czekoladę do podziału na
              8 osób. Naprawdę widzę tę życzliwość malującą się w oczach...

              > Kiedy przyjdzie do podsumowania zycia Ci rodzice sa jednak
              > zdecydowanymi zwyciezcami.

              Chyba tylko pod takim względem, że zmniejszają prawdopodobieństwo wylądowania w
              domu starców. Ale za to jak to rodzeństwo zacznie walczyć o tę mizerną schedę...

              > Planistom pozostaja jedynie zepsute
              > videomagnetofony, zuzyte samochody i meczace wycieczki zagraniczne, ktore i
              > tak nie byly specjalnie tak atrakcyjne jak to nam sie wydawalo. Mowie wam to
              > wszystko niewazna laurka.

              Ach, ci biedacy w luksusowych samochodach, niezłych mieszkaniach, dobrych
              ciuchach. Jakże mi ich żal. To musi być straszne, mieć poczucie, że człowiek
              nie musi się martwić o to, co do gara włożyć, że poświęca dziecku tyle czasu,
              ile powinien, bo ma jedno czy dwójkę. To naprawdę okropne - żeby człowieka było
              stać na studia dla dzieci. Po prostu sam smutek i żałość - ile tracą ludzie,
              którzy nie muszą sypiać z rodzeństwem w jednym łóżku.

              >Liczy sie tylko wielodzietna rodzina.

              Z której jedna osoba skończy studia, a reszta - choćby nie wiem jak
              utalentowana - powiększy grono bezrobotnych sprzedawczyń, krawcowych i
              ślusarzy. W najlepszym razie. Bo pewnie nierzadko skończy jako miejscowa
              żulernia i klienci opieki społecznej, po pięciu klasach podstawówki.

              JoP
              • Gość: moboj Re: Cześć Jop IP: 62.233.250.* 15.07.03, 20:50
                świetny post:) lepiej tego nie można było ująć. nie sztuka napłodzić
                dwadzieścioro dzieci. sztuka potem te dzieci utrzymać i na odpowiednim poziomie
                wykształcić.
                • Gość: JoP Re: Cześć moboj ;-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.03, 21:12
                  Gość portalu: moboj napisał(a):

                  > świetny post:) lepiej tego nie można było ująć. nie sztuka napłodzić
                  > dwadzieścioro dzieci. sztuka potem te dzieci utrzymać i na odpowiednim
                  > poziomie wykształcić.

                  Wiesz, czysta obserwacja. Miałam w podstawówce koleżankę, co miała pięcioro
                  rodzeństwa. Żadna patologia, normalna, kochająca się, zgrana rodzina o średnich
                  dochodach. Tylko że przy tej liczbie osób oni wegetowali na pograniczu biedy,
                  na obiad jadali "kartofle z ziemniakami", a przy kolacji kanapki ściśle
                  wyliczano. Sorry, ale to dla mnie jest dość dalekie od wyobrażenia o życiu nie,
                  żeby luksusowym, nie, żeby wygodnym - ale po prostu godnym. Dzieci pokończyły
                  jakieś zawodówki (koleżankę nie tak dawno temu zobaczyłam jako sprzedawczynię w
                  sklepie papierniczym - wiem, że to żadna hańba, praca jak praca, ale jakoś było
                  mi nieswojo), a mających ochotę wyjechać z tekstem, że rodzice na pewno im to
                  rekompensowali miłością i zainteresowaniem, od razu uprzedzam - rodzice
                  zapierniczali od świtu do zmierzchu albo odwrotnie, żeby w ogóle się jakoś
                  utrzymać i po powrocie z nocnej zmiany raczej nie byli skłonni do mądrych
                  rozmów o życiu a la mama Borejko. Zresztą realnie licząc: ile przy szóstce
                  dzieci można poświęcić czasu i uwagi jednemu?

                  JoP
            • moniorek1 Re: Wielodzietność jest OK 17.07.03, 01:44
              Gość portalu: polishAM napisał(a):

              > Przede wszystkim popularne jest stwierdzenie, ze wielodzietnosc to bieda i
              > pijanstwo. Kiedy jednak ktos sie pofatyguje i zobaczy to od wewnatrz,
              > dostrzeze, ze tak nie jest. Jest bardzo skromnie ale za to jest wiecej
              > zyczliwosci.

              Ale ty pieprzysz! Zamiast tej zyczliwosci czesto jest wiecej
              goryczy,szczegolnie jak sie odchodzilo od stolu bedac wciaz glodnym.
              Pochodze z rodziny wielodzietnej wiec wiem o czym mowie.Powiem ci jeszcze ,ze
              nie powiele modelu rodziny moich rodzicow.
    • tumoi Re: ------- Wielodzietność jest OK--------- 15.07.03, 11:43
      Czy Ty również posiadasz rodzinę wielodzietną?
    • Gość: Ewa Re: ------- Wielodzietność jest OK--------- IP: *.chello.pl 15.07.03, 12:00
      Uważam, że ilość dzieci jest indywidualna i prywatną sprawą każdego człowieka
      jednak pod jednym warunkiem, ŻE SAM ZAROBI NA UTRZYMANIE, WYKSZTAŁCENIE I
      WYCHOWANIE POTOMSTWA!!!!!!!!!!!! Jakim prawem ktos funduje sobie 5,6.......18
      dzieci na rachunek podatników? Pieniędzy brakuje na służbę zdrowia, policję,
      oświata lezy, wydatków masa, a my szerokim gestem z budżetu państwa ( czytaj
      kieszeni podatników) obdarowujemy wielodzietne rodziny.
      Mnie stać na wychowanie, wykształcenie ( książki, lekcje języków obcych,
      sport), ubranie ( nie z lumpeksów), wakacje ( 8-10 tygodni w roku - latem także
      w ciepłych krajach, zima na nartach) , jedzenie ( świeże, w dobrym gatunku),
      leczenie ( jak potrzebne są okulary to szkła plastikowe, w dobrej oprawce, leki
      oryginalne nie generyki) JEDNEGO DZIECKA MIMO,ŻE OBOJE PRACUJEMY I NIE
      ZARABIAMY NAJGORZEJ. Jest to nasza decyzja. Wolimy poświęcić czas jednemu
      dziecku i nie padać na twarz ze zmęczenia, spędzać wspólnie atrakcynie czas. I
      to nasza sprawa. Na tyle nas stać i od nikogo pieniedzy nie bierzemy!
      • Gość: polishAM Re: ------- Wielodzietność jest OK--------- IP: *.tnt34.ewr3.da.uu.net 15.07.03, 12:49
        Zwracam sie do Ewy, poniewaz jest przykladem planistki, o ktorych na poczatku
        wspominalem. Ja moze dotknac w przyszlosci najwiekszy zawod. Te wakacje w
        dalekich krajach to dla mnie farsa, dobre jedzenie to przesada, wystarczy
        skromne, generics sa identyczne, powtarzam identyczne do oryginalnych tylko
        robione przez inne firmy, czyli nie bedzie to Glaxo-Smith Kline, czy Novartis,
        a powiedzmy ICN. Edukacja, tu jestem zgodny ze nie nalezy oszczedzac, ale 19-
        letnie dziecko powinno sobie poradzic, ewentualnie na studiach wieczorowych.
        Stanowczo doradzam wiecej dzieci. Odpowiadam tumoi, ze nie mam w ogole dzieci.
        Poza tym jestem znany tu na forum kobieta poniewaz podobny watek zalozylem
        poltora roku temu. Jestem rowniez zamozny i w wiekszosci spedzam czas w
        obecnosci pan lekkich obyczajow i tego rodzaju rozrywkach. Ale nawet to sie
        przejada. I dochodze do wniosku, ze wlasnie rodzina wielodzietna jest
        prawdziwym szczesciem. Zauwazylem, ze rodzice rodzin malodzietnych sa niepewni
        siebie. Dzieci sa egoistami i pozostawiaja rodzicow bez opieki itp. To nie jest
        dobry pomysl.
        • Gość: moboj Re: ------- Wielodzietność jest OK--------- IP: 62.233.250.* 15.07.03, 13:02
          Gość portalu: polishAM napisał(a):

          > Zwracam sie do Ewy, poniewaz jest przykladem planistki, o ktorych na poczatku
          > wspominalem. Ja moze dotknac w przyszlosci najwiekszy zawod. Te wakacje w
          > dalekich krajach to dla mnie farsa, dobre jedzenie to przesada, wystarczy
          > skromne, generics sa identyczne, powtarzam identyczne do oryginalnych tylko
          > robione przez inne firmy, czyli nie bedzie to Glaxo-Smith Kline, czy
          Novartis,
          > a powiedzmy ICN. Edukacja, tu jestem zgodny ze nie nalezy oszczedzac, ale 19-
          > letnie dziecko powinno sobie poradzic, ewentualnie na studiach wieczorowych.
          > Stanowczo doradzam wiecej dzieci.

          a ja stanowczo odpowiadam, że każdy żyje tak jak chce. jeśli kogoś stać na
          posiadanie większej ilości przychówku to proszę bardzo, ale niech to robi na
          własny koszt. nie sztuką jest napłodzic dzieci, a potem stać w kolejce do
          opieki społecznej.

          Odpowiadam tumoi, ze nie mam w ogole dzieci.
          > Poza tym jestem znany tu na forum kobieta poniewaz podobny watek zalozylem
          > poltora roku temu. Jestem rowniez zamozny i w wiekszosci spedzam czas w
          > obecnosci pan lekkich obyczajow i tego rodzaju rozrywkach.

          no to niech ci te panie lekkich obyczajów urodza stado dzieci, bo jak na razie
          to Ty chyba nie wiesz, o czym mówisz.

          Ale nawet to sie
          > przejada. I dochodze do wniosku, ze wlasnie rodzina wielodzietna jest
          > prawdziwym szczesciem. Zauwazylem, ze rodzice rodzin malodzietnych sa
          niepewni
          > siebie. Dzieci sa egoistami i pozostawiaja rodzicow bez opieki itp. To nie
          jest
          >
          > dobry pomysl.

          kolejna dziwna teoria niepoparta żadnymi dowodami: że niby dzieci z rodzin
          wielodzietnych nie są egoistami? otóż charakter dziecka żależy od tego, jak się
          je wychowa.
          a tak na marginesie: tatuś, który zabawia się z panienkami lekkich obyczajów
          nie jest najlepszym przykładem dla przyszłych dzieci.
          • Gość: polishAM Re: ------- Wielodzietność jest OK--------- IP: *.tnt34.ewr3.da.uu.net 15.07.03, 13:23
            Na pewno dobrym przykladem nie jestem. Ale w dobie aborcji, zboczen i przemocy
            to nie wyglada wcale tak strasznie. Przeciez ze skalpelem w reku nie chodze.
        • Gość: Ewa Re: ------- Wielodzietność jest OK--------- IP: *.chello.pl 15.07.03, 16:23
          Może dla Ciebie wakacje w dalekich krajach to farsa, farsą nie są dla dzieci,
          które całe wakacje spędzają w domach! Jako lekarz wiem jaka jest róznica między
          generykami a lekami oryginalnymi. Nie widzę powodu, aby dziecko miało studiować
          zaocznie skoro jest zdolne i chce się uczyć. Na wszystko w życiu jest czas.
          Jestem jedynaczką i nazwanie mnie egoistka jest wielkim nieporozumieniem. Moim,
          niemłodym juz rodzicom, daje więcej miłosci, opieki- gdy jej potrzebują- i
          pomocy niż niejedno dorosłe dziecko z tych wielodzietnych.
          A kazdy powinien wybierać sobie taki model życia jaki mu odpowiada.
          P.S. Kolega z klasy syna ( taki z wielodzietnej rodziny 3 czy 4 dzieci w różnym
          wieku) mrużył oczy. Zapytałam dlaczego, a on na to, że źle widzi. Ja na to czy
          był u okulisty - on tak. Więc czemu nie nosi okularów? Czy wiesz co usłyszałam -
          że będzie miał za miesiąc bo w ubiegłym rodzice musieli kupic Ani buty a w tym
          Madzia bardzo chorowała i wydali na lekarstwa. Jeśli nic się nie wydarzy
          chłopiec będzie kilka miesięcy po stwierdzeniu krótkowzroczności miał okulary
          ( -3,5 i -4,0). Takie najtańsze z grubymi szkłami. Dlaczego o tym piszę? Bo
          moje dziecko - to jedyne przy mniejszej wadzi nie musiało czekać ani jednego
          dnia. Dochody wspomnianej rodziny i nasze są porównywalne. Pozostawiam bez
          komentarza.
          • Gość: polishAM Re: ------- Wielodzietność jest OK--------- IP: *.tnt34.ewr3.da.uu.net 15.07.03, 17:16
            Przede wszystkim ja nie bylem zamozny w Polsce. Zawsze mnie cieszyly male
            rzeczy. Patrzylem z rezerwa na przepych ale lubilem ksiazki i czerpac wiedze.
            Moj kolega, fizyk nuklearny podobnie reagowal. Nie przelewalo sie, ale
            lekarstwa i opieka lekarska byla. Jedzenie jako takie. Nigdy nie przywiazalem
            do tego wagi. Bogaci koledzy nigdy mi nie imponowali. Obawiam sie czy to
            wszystko nie idzie w zlym kierunku. Wmawia sie ludziom, ze powinni miec to i
            tamto, kobiety niepotrzebne kosmetyki, facet super samochod, operacje
            plastyczne, mnostwo niepotrzebnych rzeczy. Czemu ja potrafilem byc zawsze
            szczesliwy wyjezdzajac 10 kilometrow do Osowej Gory z Poznania czy do
            Strzeszynka, autobusem lub pociagiem. Uwazam, ze dajac zbyt wiele dzieciom w
            zasadzie robi im sie krzywde. Ja nigdy bym nie zamienil dziecinstwa z nikim.
            Prezenty byly wowczas skromne ale jak cieszyly. Dzisiaj jestem bardzo zaradny,
            nie wpadam w zle humory i w ogole jestem cierpliwy. Inni maja problemy, sa
            wybuchowi, mnie to nie dotyczy. Wolalbym, zeby moje dzieci nie dostaly
            wszystkiego bezwarunkowo, wprost przeciwnie wolalbym zeby poznaly smak
            niedoboru a jednoczesnie milosci i opieki. To jest mozliwe jedynie w rodzinie
            wielodzietnej. Przeciez moi rodzice mieli nieporownywalnie gorzej niz ja. Czy
            my z tym wszystkim nie przesadzamy. Wydaje nam sie, ze jest nieznosnie a ludzie
            w nieporownywalnie gorszych warunkach wychodzili na ludzi. Obawiam sie ze droga
            jaka nam oferuja zwolennicy zupelnego planowania prowadzi do odchylen. Obym sie
            mylil.
            • Gość: tamagochino1 do polish AM IP: *.ds.uj.edu.pl / 192.168.12.* 15.07.03, 20:07
              Nie przeczytałam wszystkich postów, ale wydaje mi się, ze jesteś równie
              jednostronny jak zwolennicy modelu 2+1.
              Co do harmonii, jaką zapewnia duuża rodzina, to uważam, ze to wierutna bzdura.
              To, czy w rodzinie jest harmonia czy nie zalezy od charakteru członków rodziny
              a nie ilości dzieci, czy mnogości pokoleń pod jednym dachem. Znam rodziny
              mające 1, 2 dzieci szanujace i kochające się wręcz bezprzykładnie, i znam takie
              z 4 lub 5 dzieci, zamozne i dobre zorganizowane, w których jeden drugiego
              utopiłby w szklance wody - brat, siostra - niewazne. Liczba dzieci, wyznanie,
              sytuacja finansowa nie mają znaczenia.
              Mam trójkę młodszego rodzeństwa i taki model obowiązywał tam, gdzie się
              wychowałam. Jednoczesnie jesteśmy jedyną rodziną w okolicy, w której wszystkie
              (dwoje) dzieci w wieku 'odpowiednim' poszły na studia, pomimo ciężkiej sytuacji
              finansowej rodziców. Teraz patrze na to, jakim nieszczęściem dla taty i mamy
              jest to, że Młodszym nie mogą zapewnić takich szans, jakie mieliśmy ja z Bratem
              (nie piszę o wyjazdach za granicę, ale dodatkowych zajęciach, typu angielski,
              basen czy trening karate). Kochają nas nad życie, ale nie są szczęsliwi. Są
              baaardzo zmęczeni, a jeszcze trochę czasu minie,zanim będą mogli sobie pozwolić
              na odpoczynek, a my będziemy mogli im pomóc w znaczący sposób. Widać doskonale,
              ze piszesz z oddalenia, bez znajomosci polskich realiów, i nie myślę tu o
              patologiach, a o zwykłych, codziennych kłopotach, które zmasowane potrafia
              odebrać ochotę do czegokolwiek. Duza rodzina moze być szczęśliwa i kochająca,
              ale na ogół nie ma to nic wspólnego z rozmiarami. Najczęściej jednak jest to
              rodzina wytrącona w jakiś sposób z równowagi, w której nie wszyscy mają
              mozliwosć zrealizować swoje marzenia. Często nie są w stanie wykorzystać nawet
              talentów i uzdolnień. Jak w każdej gromadzie zawsze coś odbywa się czyimś
              kosztem, w małej rodzinie o tę równowagę jest łatwiej (co tez niczego nie
              gwarantuje, ale faktycznie wiele ułatwia). Gdy patrze na rodziny moich
              rodziców, oraz rodziny w sumie 11ciorga rodzeństwa moich rodziców, jestem
              przekonana, że dwójka to rozwiazanie w mojej sytuacji optymalne.
            • Gość: jendza stan posiadania jest rzecza wzgledna... IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 15.07.03, 20:23
              jeden ma dwa dolary dniowki na wyzywienie i uwaza, ze jest wybrancem losu, a
              innemu potrzeba do szczescia prywatnych lekcji angielskiego za.... niebotyczne
              pieniadze..., najnowszych pluszakow, ktore kosztuja krocie, wakacji na
              Gwadelupie i nie wiem jeszcze, czego... Kasa rzecz wzgledna i subiektywna
              nader... I co najwazniejsze, nie ona - ostatecznie - sie liczy...
              Masz wiec racje, POLISHam...

              Tylko - skoro juz wiesz, co potrzebne do szczescia - moze warto zyc w zgodzie z
              zywionymi przekonaniami???? I tego wlasnie, znaczy zalozenia kochajacej sie
              RODZINY, z dowolna liczba dzieci, zycze CI najbardziej. Dla CIEBIE, TWOJEJ
              WYBRANEJ oraz
              WASZYCH MALUCHOW...

              A ze co poniektorzy malkontenci z tego forum czegos sie moze przy okazji
              naucza.... to juz rzecz poboczna zupelnie...

              Zycie jest gdzie indziej, jak napisal Milan Kundera bodaj....

              Szczescia zyczy i pozdrawia Wszystkich
              jendza

              • Gość: JoP Re: stan posiadania jest rzecza wzgledna... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.03, 20:43
                O, następna odrealniona. Czy Państwo Emigranci mogliby wreszcie łaskawie
                załapać, że Polska to nie Stany, gdzie z pensji sprzątaczki można utrzymać
                rodzinę, kupić przyzwoitą furę i dom na kredyt? Paruosobowa rodzina z dochodami
                rzędu średniej krajowej w Polsce musi ostro walczyć o byt, więc przestańcie z
                łaski swojej pieprzyć farmazony o wakacjach na Gwadelupie i drogich zabawkach,
                bo tacy ludzie zwykle muszą się ostro nagimnastykować, żeby wysłać dzieci
                choćby na obóz harcerski w Zadupiu Mniejszym. A wydatki na wykształcenie to nie
                fanaberia, tylko bilet do lepszego życia. Rodziny, które nie stać na
                zapewnienie dzieciom solidnego wykształcenia będą produkowały niewydolnych
                społecznie klientów opieki społecznej, bo czasy ułatwień i stypendiów już się
                skończyły.

                J.
                • Gość: jendza tak sie sklada, IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 15.07.03, 21:12
                  ze sama jestem dzieckiem sprzataczki!
                  I to wcale nie francuskiej:)), a polskiej, jak
                  najbardziej, i to z prowincjonalnego, malego miasteczka.
                  Bylo nas dwie siostr u mamy, obydwie skonczylysmy studia,
                  a ja jestem we Francji tylko przez PRZYPADEK.
                  Mama nie tylko byla sprzataczka, byla jeszcze CIEZKO
                  CHORA sprzataczka...
                  I NIE NARZEKAM, ze nie mialam na WAKACJE!
                  Dzieki faktowi, ze na nie nie mialam, teraz umiem
                  sie cieszyc tym, co mi zycie ofiarowalo:)))
                  A poza tym - wiedzialam, ze jesli chce WAKACJE,
                  to SAMA musze na nie zarobic...
                  To samo na przyklad z butami na zime...
                  Kiedys pracowalam w wakacje CALY MIESIAC,
                  przez CALE DNIE w sadzie, by zarobic na...
                  owe buty wlasnie...
                  Inna rzecz, ze - zeby mi to zycie cos ofiarowalo- sporo sie napracowalam...:)))
                  Opowiadac CI, jak wygladalo dziecinstwo w latach 70-tych i ile
                  godzin spedzilam w stosownych kolejkach w sklepach,
                  a ile w sadach - probujac od psychopatycznego ojca
                  wyegzekwowac choc minimum?
                  Opowiadac CI, jak malomiasteczkowe spoleczenstwo traktuje
                  dziecko z rozbitej, znaczy patologicznej rodziny sprzataczki?

                  Jak to wszystko wiesz, to nie krzycz, prosze, tylko
                  zamknij buzie i sprobuj ZROZUMIEC, co w zyciu LICZY
                  SIE NAPRAWDE....
                  Bo na pewno nie PIENIADZE...
                  Owszem, sa uzyteczne... Jednak mozna zyc dobrze - bez pieniedzy;
                  samo ich posiadanie NIE DAJE JEDNAK GWARANCJI SZCZESCIA.

                  Im wczesniej to pojmiesz, tym lepiej dla CIEBIE...

                  I Twoich BLISKICH, co WAZNIEJSZE
                  Pozdrawiam!
                  j
                  • Gość: moboj Re: tak sie sklada, IP: 62.233.250.* 15.07.03, 22:01
                    Gość portalu: jendza napisał(a):

                    > ze sama jestem dzieckiem sprzataczki!
                    > I to wcale nie francuskiej:)), a polskiej, jak
                    > najbardziej, i to z prowincjonalnego, malego miasteczka.
                    > Bylo nas dwie siostr u mamy, obydwie skonczylysmy studia,
                    > a ja jestem we Francji tylko przez PRZYPADEK.
                    > Mama nie tylko byla sprzataczka, byla jeszcze CIEZKO
                    > CHORA sprzataczka...
                    > I NIE NARZEKAM, ze nie mialam na WAKACJE!
                    > Dzieki faktowi, ze na nie nie mialam, teraz umiem
                    > sie cieszyc tym, co mi zycie ofiarowalo:)))

                    to znaczy, że ci, którzy jeżdżą na wakacje co roku nie potrafią się tym cieszyć?

                    > A poza tym - wiedzialam, ze jesli chce WAKACJE,
                    > to SAMA musze na nie zarobic...
                    > To samo na przyklad z butami na zime...
                    > Kiedys pracowalam w wakacje CALY MIESIAC,
                    > przez CALE DNIE w sadzie, by zarobic na...
                    > owe buty wlasnie...
                    > Inna rzecz, ze - zeby mi to zycie cos ofiarowalo- sporo sie
                    napracowalam...:)))

                    sobie wyobraź, ze ja mam tylko jednego brata, ale też pracowałam w wakacje,
                    zbierałam owoce i takie tam. moi rodzice są średnio zamożni, stać ich było na
                    nasze studia, wakacje itp. ale ja tez pracowałam. i nie ma co generalizowac, że
                    jak jest się z wielodzietnej to dobrze, i się docenia i cos tam, a jak ma się
                    tylko jednego brata lub jedną siostrę to juz człowiek jest zdemoralizowanym
                    egoista niedoceniającym to, co daje życie.

                    > Opowiadac CI, jak wygladalo dziecinstwo w latach 70-tych i ile
                    > godzin spedzilam w stosownych kolejkach w sklepach,
                    > a ile w sadach - probujac od psychopatycznego ojca
                    > wyegzekwowac choc minimum?
                    > Opowiadac CI, jak malomiasteczkowe spoleczenstwo traktuje
                    > dziecko z rozbitej, znaczy patologicznej rodziny sprzataczki?
                    >
                    > Jak to wszystko wiesz, to nie krzycz, prosze, tylko
                    > zamknij buzie i sprobuj ZROZUMIEC, co w zyciu LICZY
                    > SIE NAPRAWDE....
                    > Bo na pewno nie PIENIADZE...

                    to po co pracowałaś latem? chyba po to, żeby mieć pieniądze, prawda?

                    > Owszem, sa uzyteczne... Jednak mozna zyc dobrze - bez pieniedzy;

                    i bez butów, o których pisałaś

                    > samo ich posiadanie NIE DAJE JEDNAK GWARANCJI SZCZESCIA.

                    ależ nikt tu niczego takiego nie napisał

                    >
                    > Im wczesniej to pojmiesz, tym lepiej dla CIEBIE...
                    >
                    > I Twoich BLISKICH, co WAZNIEJSZE
                    > Pozdrawiam!
                    > j
                    • Gość: jendza Nie generalizuje, IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 15.07.03, 23:20
                      Gość portalu: moboj napisał(a):

                      >
                      > to znaczy, że ci, którzy jeżdżą na wakacje co roku nie potrafią się tym
                      cieszyć
                      > ?

                      Zadnych TAKICH:))) Nie powiedzialam niczego takiego, bo nie ma reguly:)), ja
                      tylko twierdze, ze LATWIEJ jest
                      docenic wyjazd na wakacje, jesli sie samemu na nie zarabia, i LATWIEJ
                      dzieki temu samodzielnemu zarabianiu pojac, ze NIE WSZYSTKO sie nam
                      NALEZY z racji, ze tylko ISTNIEJEMY... A zatem SWIADOMY wybor, ze mam
                      tylko jedno dziecko, ale ono za to ma SZCZESLIWE DZIECINSTWO, znaczy
                      stosowny poziom zycia w wymiarze materialnym, jest ELIMINOWANIEM
                      szczescia do statusu materialnego li i jedynie... A to po prostu PRZEKLAMANIE...
                      Do tego dodajmy, ze wzglednosc materialistyczna funduje mnostwo PULAPEK...
                      Ot, Twoje dziecko mozesz wyslac na kolonie do Rabki, ale ono chce
                      chocby na owa GWADELUPE... i wraz jest nieszczesliwe...
                      Majac kilkoro rodzenstwa predzej po prostu pojmie, ze NIE WSZYSTKO dla niego,
                      z racji, ze po prostu jest... ZE SAMO moze/powinno powalczyc, by na przyklad
                      pojechac pod namiot na Mazury... I bardziej sie bedzie cieszyc z tych,
                      wypracowanych wlasnymi rekami Mazur, niz z tej GWadelupy, TWOJA krwawica
                      zyciu wydartej... Zapewne...

                      >
                      >
                      > sobie wyobraź, ze ja mam tylko jednego brata, ale też pracowałam w wakacje,
                      > zbierałam owoce i takie tam. moi rodzice są średnio zamożni, stać ich było na
                      > nasze studia, wakacje itp. ale ja tez pracowałam. i nie ma co generalizowac,
                      że
                      >
                      > jak jest się z wielodzietnej to dobrze, i się docenia i cos tam, a jak ma się
                      > tylko jednego brata lub jedną siostrę to juz człowiek jest zdemoralizowanym
                      > egoista niedoceniającym to, co daje życie.

                      Oj, Moboj, nie czytasz mnie uczciwie... Ja przeciez tez mam 'tylko' jedna
                      siostre... Nie o to chodzi, ze jak sie jest z malej rodziny, to jest sie
                      aspolecznym, przeciez NIKT Z NAS tego nie twierdzi. Ja opowiedzialam co nieco
                      o moim zyciu, bo mi zarzucono, ze mieszkam za granica, to nie wiem, jak zycie w
                      Polsce wyglada... A to klasyczny argumentum ad personam (ktoryz to juz raz
                      powtarzam na forum?) MOWIMY tylko, ze w duzej rodzinie czlowiek ma wiecej
                      szans, by wzrastac w zdrowiu emocjonalnym. Oczywiscie generalnie rzecz
                      ujmujac... Oraz, ze predzej sie dorasta i sensowniej sie ustawiaja hierarchie
                      wartosci. Tylko tyle. Moze raczej: AZ TYLE...

                      >
                      > to po co pracowałaś latem? chyba po to, żeby mieć pieniądze, prawda?

                      Nie po to, zeby miec pieniadze, tylko po to, zeby miec BUTY...
                      BO znacznie wczesniej sie nauczylam, ze pieniadze to SRODEK,
                      tylko SRODEK, a CEL - to zupelnie cos innego...
                      I DLATEGO stac mnie bylo na to, by zarabiac pieniadze, zbierajac
                      owoce na przyklad, ale innym w nauce pomagalam - ZA DARMO...
                      I do dzis nie 'MAM' roznych rzeczy... Ja ich tylko 'UZYWAM'...
                      Rozumiesz roznice?

                      Pozdrawiam i ide spac!
                      j
                      • Gość: basia Re: Nie generalizuje, IP: *.kolornet.pl / 192.168.3.* 16.07.03, 00:45
                        Gość portalu: jendza napisał(a):


                        >
                        > Oj, Moboj, nie czytasz mnie uczciwie... Ja przeciez tez mam 'tylko' jedna
                        > siostre... Nie o to chodzi, ze jak sie jest z malej rodziny, to jest sie
                        > aspolecznym, przeciez NIKT Z NAS tego nie twierdzi. Ja opowiedzialam co nieco
                        > o moim zyciu, bo mi zarzucono, ze mieszkam za granica, to nie wiem, jak zycie
                        >
                        > Polsce wyglada... A to klasyczny argumentum ad personam (ktoryz to juz raz
                        > powtarzam na forum?) MOWIMY tylko, ze w duzej rodzinie czlowiek ma wiecej
                        > szans, by wzrastac w zdrowiu emocjonalnym. Oczywiscie generalnie rzecz
                        > ujmujac... Oraz, ze predzej sie dorasta i sensowniej sie ustawiaja hierarchie
                        > wartosci. Tylko tyle. Moze raczej: AZ TYLE...

                        To tylko kwestia wychowania i wpojenia pewnych zasad.
                        >
                        > > > to po co pracowałaś latem? chyba po to, żeby mieć pieniądze, prawda?
                        >
                        > Nie po to, zeby miec pieniadze, tylko po to, zeby miec BUTY...
                        > BO znacznie wczesniej sie nauczylam, ze pieniadze to SRODEK,
                        > tylko SRODEK, a CEL - to zupelnie cos innego...
                        > I DLATEGO stac mnie bylo na to, by zarabiac pieniadze, zbierajac
                        > owoce na przyklad, ale innym w nauce pomagalam - ZA DARMO...
                        > I do dzis nie 'MAM' roznych rzeczy... Ja ich tylko 'UZYWAM'...
                        > Rozumiesz roznice?

                        Ale zeby uzywac tych rzeczy to potrzebujez pieniedzy???
                        >
                        > Pozdrawiam i ide spac!
                        > j
                        • Gość: jendza Re: Nie generalizuje, IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 16.07.03, 09:48
                          Gość portalu: basia napisał(a):

                          > Gość portalu: jendza napisał(a):
                          >

                          > > I do dzis nie 'MAM' roznych rzeczy... Ja ich tylko 'UZYWAM'...
                          > > Rozumiesz roznice?
                          >
                          > Ale zeby uzywac tych rzeczy to potrzebujez pieniedzy???

                          Nie rozumiesz, Basiu, trudno.
                          Twoj problem.
                      • Gość: moboj Re: Nie generalizuje, IP: 62.233.250.* 16.07.03, 07:25
                        Gość portalu: jendza napisał(a):

                        > Zadnych TAKICH:))) Nie powiedzialam niczego takiego, bo nie ma reguly:)), ja
                        > tylko twierdze, ze LATWIEJ jest
                        > docenic wyjazd na wakacje, jesli sie samemu na nie zarabia, i LATWIEJ
                        > dzieki temu samodzielnemu zarabianiu pojac, ze NIE WSZYSTKO sie nam
                        > NALEZY z racji, ze tylko ISTNIEJEMY... A zatem SWIADOMY wybor, ze mam
                        > tylko jedno dziecko, ale ono za to ma SZCZESLIWE DZIECINSTWO, znaczy
                        > stosowny poziom zycia w wymiarze materialnym, jest ELIMINOWANIEM
                        > szczescia do statusu materialnego li i jedynie... A to po prostu
                        PRZEKLAMANIE..
                        > .
                        > Do tego dodajmy, ze wzglednosc materialistyczna funduje mnostwo PULAPEK...
                        > Ot, Twoje dziecko mozesz wyslac na kolonie do Rabki, ale ono chce
                        > chocby na owa GWADELUPE... i wraz jest nieszczesliwe...
                        > Majac kilkoro rodzenstwa predzej po prostu pojmie, ze NIE WSZYSTKO dla niego,
                        > z racji, ze po prostu jest... ZE SAMO moze/powinno powalczyc, by na przyklad
                        > pojechac pod namiot na Mazury... I bardziej sie bedzie cieszyc z tych,
                        > wypracowanych wlasnymi rekami Mazur, niz z tej GWadelupy, TWOJA krwawica
                        > zyciu wydartej... Zapewne...

                        sobie wyobraź, że te wszystkie rzeczy można osiągnąć poprzez dobre i rozważne
                        wychowanie własnego dziecka.
                        • Gość: jendza Re: Nie generalizuje, IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 16.07.03, 09:47
                          Gość portalu: moboj napisał(a):

                          >
                          > sobie wyobraź, że te wszystkie rzeczy można osiągnąć poprzez dobre i rozważne
                          > wychowanie własnego dziecka.

                          sobie wyobraz, ze nie mam ochoty uruchamiac wyobrazni - wystarczy popatrzec na
                          efekty 'rozwaznego' wychowania dzieci... chocby w krajach srodziemnomorskich...
                          • wladyslawa1912 Re: Nie generalizuje, 16.07.03, 15:29
                            Gość portalu: jendza napisał(a):

                            > sobie wyobraz, ze nie mam ochoty uruchamiac wyobrazni

                            i dlatego nie potrafisz zrozumiec tego co napisala moboj.


                            - wystarczy popatrzec na
                            > efekty 'rozwaznego' wychowania dzieci... chocby w krajach
                            srodziemnomorskich...

                            rozumiem, ze piszesz o rodzinach malodzietnych krajow srodziemnomorskich. bo w
                            wielodzietnych wszystko reguluje sie samo i problemow wychowawczych nie ma,
                            prawda?

                            • Gość: jendza wladyslawa1912 IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 17.07.03, 07:26
                              Proponuje zatem, bys uruchomila swoja wyobraznie,
                              albo najlepiej kieszen i przynajmniej rok urlopu,
                              i przyjechala do jakiegos
                              kraju srodziemnomorskiego, zeby popatrzec....

                              We Francji znam jedna (sic!) osobe, ktora - podam
                              to jako przyklad tylko, pewien wyznacznik - traktuje
                              cudzoziemcow jako przedstawicieli ludzkiego
                              gatunku. I to nie tylko tych
                              ze Wschodu. Zgoda, to bardzo dobrze wychowana
                              i wyksztalcona osoba, pochodzaca ze scislych
                              elit kulturalnych tego kraju... PRZEZ przypadek,
                              zapewne - bo nadal sie upieram, ze w wielodzietnej
                              rodzinie LATWIEJ dobrze wychowac dziecko, choc
                              WIELODZIETNA RODZINA NIE DAJE GWARANCJI takiego
                              efektu - to jedyny TUBYLEC, jakiego znam, z rodziny...
                              wielodzietnej...

                              A swoja droga - ile razy mozna pisac to samo?
                              Wypadaloby, Wladko, uruchamiac nie tyle wyobraznie,
                              ile PRZYNAJMNIEJ podstawowe umiejetnosci czytania ze zrozumieniem...


                              pozdrawiam
                              j.

                              wladyslawa1912 napisała:

                              > Gość portalu: jendza napisał(a):
                              >
                              > > sobie wyobraz, ze nie mam ochoty uruchamiac wyobrazni
                              >
                              > i dlatego nie potrafisz zrozumiec tego co napisala moboj.
                              >
                              >
                              > - wystarczy popatrzec na
                              > > efekty 'rozwaznego' wychowania dzieci... chocby w krajach
                              > srodziemnomorskich...
                              >
                              > rozumiem, ze piszesz o rodzinach malodzietnych krajow srodziemnomorskich. bo
                              w
                              > wielodzietnych wszystko reguluje sie samo i problemow wychowawczych nie ma,
                              > prawda?
                              >
                              • wladyslawa1912 Re: wladyslawa1912 17.07.03, 18:22
                                Gość portalu: jendza napisał(a):

                                > Proponuje zatem, bys uruchomila swoja wyobraznie,
                                > albo najlepiej kieszen i przynajmniej rok urlopu,
                                > i przyjechala do jakiegos
                                > kraju srodziemnomorskiego, zeby popatrzec....
                                >
                                > We Francji znam jedna (sic!) osobe, ktora - podam
                                > to jako przyklad tylko, pewien wyznacznik - traktuje
                                > cudzoziemcow jako przedstawicieli ludzkiego
                                > gatunku. I to nie tylko tych
                                > ze Wschodu. Zgoda, to bardzo dobrze wychowana
                                > i wyksztalcona osoba, pochodzaca ze scislych
                                > elit kulturalnych tego kraju... PRZEZ przypadek,
                                > zapewne - bo nadal sie upieram, ze w wielodzietnej
                                > rodzinie LATWIEJ dobrze wychowac dziecko, choc
                                > WIELODZIETNA RODZINA NIE DAJE GWARANCJI takiego
                                > efektu - to jedyny TUBYLEC, jakiego znam, z rodziny...
                                > wielodzietnej...
                                >
                                > A swoja droga - ile razy mozna pisac to samo?
                                > Wypadaloby, Wladko, uruchamiac nie tyle wyobraznie,
                                > ile PRZYNAJMNIEJ podstawowe umiejetnosci czytania ze zrozumieniem...
                                >
                                >
                                > pozdrawiam
                                > j.
                                >
                                > wladyslawa1912 napisała:
                                >
                                > > Gość portalu: jendza napisał(a):
                                > >
                                > > > sobie wyobraz, ze nie mam ochoty uruchamiac wyobrazni
                                > >
                                > > i dlatego nie potrafisz zrozumiec tego co napisala moboj.
                                > >
                                > >
                                > > - wystarczy popatrzec na
                                > > > efekty 'rozwaznego' wychowania dzieci... chocby w krajach
                                > > srodziemnomorskich...
                                > >
                                > > rozumiem, ze piszesz o rodzinach malodzietnych krajow srodziemnomorskich.
                                > bo
                                > w
                                > > wielodzietnych wszystko reguluje sie samo i problemow wychowawczych nie ma
                                > ,
                                > > prawda?
                                > >
                                • wladyslawa1912 Re: 17.07.03, 18:32
                                  przepraszam za poprzedni post, za szybko kliknelam.

                                  szczerze mowiac nie rozumiem o czym piszesz. ja nie mieszkam w polsce i tutaj
                                  mnostwo tubylcow traktuje dobrze cudzoziemcow, imigrantow, rowniez tych z
                                  europy wsch. czy azji/afryki. a wiekszosc tubylcow NIE pochodzi z rodzin
                                  wielodzietnych. ja tez dobrze traktuje WSZYSTKICH ludzi, rowniez tych z
                                  biedniejszych/bardziej zacofanych krajow, a nie pochodze z rodziny
                                  wielodzielnej.
                                  widac masz racje, nie posiadlam jeszcze podstawowej umiejetnosci czytania ze
                                  zrozumieniem. ale to dlatego, ze jestem niewyksztalconym tlumokiem, dopiero
                                  niedawno zaczelam podstawowke wieczorowo. umiem juz skladac literki, ale
                                  jeszcze nie rozumiem co czytam.
                                  • Gość: jendza Re: IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 17.07.03, 18:58
                                    wladyslawa1912 napisała:

                                    > przepraszam za poprzedni post, za szybko kliknelam.
                                    >
                                    > szczerze mowiac nie rozumiem o czym piszesz. ja nie mieszkam w polsce i tutaj
                                    > mnostwo tubylcow traktuje dobrze cudzoziemcow, imigrantow, rowniez tych z
                                    > europy wsch. czy azji/afryki. a wiekszosc tubylcow NIE pochodzi z rodzin
                                    > wielodzietnych. ja tez dobrze traktuje WSZYSTKICH ludzi, rowniez tych z
                                    > biedniejszych/bardziej zacofanych krajow, a nie pochodze z rodziny
                                    > wielodzielnej.
                                    > widac masz racje, nie posiadlam jeszcze podstawowej umiejetnosci czytania ze
                                    > zrozumieniem. ale to dlatego, ze jestem niewyksztalconym tlumokiem, dopiero
                                    > niedawno zaczelam podstawowke wieczorowo. umiem juz skladac literki, ale
                                    > jeszcze nie rozumiem co czytam.

                                    Hm, a moze Ty po prostu zbyt szybko klikasz... NALOGOWO?

                                    pozdrawiam!
                                    j
              • Gość: tamagochino1 Re: stan posiadania jest rzecza wzgledna... IP: *.ds.uj.edu.pl / 192.168.12.* 15.07.03, 20:46
                Stan posiadanie - owszem, ale wykształcenie już nie. Moja Mama jest w stanie
                uszyć mojej córce wieeelkiego burego niedżwiedzia za darmo, ze ztarych kurtek-
                misów, ale nie stać jej na zapewnienie siostrze takiego samego wykszałcenia jak
                mnie . PolishAm chce dobrze, ale teoretyzuje, i widać to z daleka. Mam
                nadzieję, ze po urodzeniu piątego dziecka przez jego żone zamieszka na
                Podkarpaciu i da nam wszystkim dobry przykład ;)
                • Gość: jendza Dzieci IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 15.07.03, 21:17
                  to nie worki bez dna, ktore krzycza o 'jeszcze'...
                  Dzieci tez MOGA na siebie PRACOWAC.
                  Ja nie tylko zrywalam owoce w sadach (patrz wyzej
                  pare linijek),ale tez robilam wiele innych rzeczy...
                  Jasne, LEPIEJ, gdy rodzice dadza WSZYSTKO:))

                  Najlepiej jednak, gdy zycie dostatecznie wczesnie
                  nas nauczy, ze NIC ZA DARMO!
                  I ze nasze zycie spoczywa w naszych rekach:)))
                  Iluz rodzicow, ktorzy wlasciwie lozyli na swoje
                  JEDYNE pociechy, teraz je odwiedza w wiezieniach?
                  Nie rzecz w tym, ILE dasz swemu dziecku pieniedzy,
                  chodzi o to, JAK je wychowasz, czy nauczysz
                  najzwyklejszej na swiecie ODPOWIEDZIALNOSCI:)))
                  za siebie i najblizszych...
                  A to NAJLATWIEJ osiagnac w wielodzietnej rodzinie.
                  Oczywiscie mozna i - majac jedynaka....
                  Tyle tylko, ze ciut trudniej....

                  Pozdrawiam
                  j.
                  • Gość: tamagochiino1 Re: Dzieci IP: *.ds.uj.edu.pl / 192.168.12.* 15.07.03, 21:50
                    Wspólczuję Ci ciężkiego dziecinstwa. Wiem i ja i moje rodzeństwo co to jest
                    praca w sadach i jagodnikach .Wstając o 5 rano zbierałam maliny by zarobić na
                    przyjemności, nie na buty. Tak samorobi teraz moja siostra. I to jest NORMALNE.
                    Sytuacja, w której dziecko mniej niz 16 letnie musi zapewnić sobie samo
                    podstawowe atrykuły typu odzież, obuwie czy pozywienie to PATOLOGIA a nie
                    nauczanie odpowiedzialnosci. A sytuacja, w której wykształcenie to fanaberia i
                    wrzucanie w worek bez dna to skrzywiony oglad świata wywołany tragicznym
                    dzieciństwem. Mam nadzieję, ze nie karzesz swoim dzieciom zarabiać samym na
                    buty czy wykształcenie do poziomu matury (bo studia to inna sprawa, moje studia
                    rodzice sponsorowali przez rok). Jestem pewna, ze twoja matka byłaby szczęśliwa
                    mogąc samej kupić Ci buty.
                    • Gość: jendza Re: Dzieci IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 15.07.03, 23:30
                      Sliczne, co napisalas, wiec odpowiem...:))
                      CHoc oczka mi sie kleja...
                      Napisalam, co napisalam, bo co poniektorzy mysla
                      sobie, ze jak sie pisze z francuskiego adresu,
                      to sie zycia w Polsce nie zna...:))
                      A to bzdura oczywista, o:))!
                      Nie wydaje mi sie, zebym byla jakos szczegolnie skrzywdzona
                      faktem, ze mialam ciezkie dziecinstwo:))
                      Jedni maja latwiej, inni trudniej, po prostu!
                      Dlatego stale powtarzam, ze im SZYBCIEJ sie nauczymy,
                      ze NASZE ZYCIE W NASZYCH REKACH, tym lepiej dla nas:)).
                      I tego warto uczyc nasze dzieci...:))!
                      A w wiekszej rodzinie NAPRAWDE LATWIEJ WYCHOWAC sie na
                      czlowieka, ktory ma SERCE - i wlasciwie ustawiona
                      hierarchie wartosci. To tyle.
                      Pewnie, moja mama bylaby szczesliwa, mogac mi kupic wtedy te
                      buty. NIe miala na te buty, wiec sama sobie zarobilam.
                      NAPRAWDE korona mi z glowy nie spadla...
                      Gdybym jednak na przyklad zaszla w niechciana ciaze,
                      NIE USUNELABYM na pewno, w zadnym przypadku, ze o
                      materialnych powodach w ogole nie wspomne...
                      Bo sa naprawde tego nie warte... Zycie sie tak szybko
                      ZMIENIA i tak jest BEZCENNE...
                      Pewnie, trudno swiadomie sie decydowac na 12 dziecko,
                      gdy cala 11-ka nie ma co jesc, ale tez poprzestanie na jednym
                      i nerwowa egzystencja, by nie bylo nastepnego, bo to pierwsze
                      nie bedzie mialo na tenis na przyklad, nie jest ani madre, ani
                      zdrowe...

                      Pozdrawia cieplutko
                      jendza (szczesliwa, ze w ogole istnieje,
                      ze mogla tyle w zyciu roznych ciekawych i dobrych
                      rzeczy zrobic...)
                      A teraz zmykam do lozka naprawde!
              • Gość: moboj Re: stan posiadania jest rzecza wzgledna... IP: 62.233.250.* 15.07.03, 21:02
                Gość portalu: jendza napisał(a):

                > jeden ma dwa dolary dniowki na wyzywienie i uwaza, ze jest wybrancem losu, a
                > innemu potrzeba do szczescia prywatnych lekcji angielskiego za....
                niebotyczne
                > pieniadze..., najnowszych pluszakow, ktore kosztuja krocie, wakacji na
                > Gwadelupie i nie wiem jeszcze, czego... Kasa rzecz wzgledna i subiektywna
                > nader... I co najwazniejsze, nie ona - ostatecznie - sie liczy...
                > Masz wiec racje, POLISHam...

                to zamieszkaj w Polsce, miej tu męża i np. pięcioro dzieci i spróbuj tę całą
                gromadę utrzymać za tysiąc zlotych. jak ci się ta sztuka uda to wtedy pogadamy.


                >
                > A ze co poniektorzy malkontenci z tego forum czegos sie moze przy okazji
                > naucza.... to juz rzecz poboczna zupelnie...

                oj, tak. mamy się uczyć z bzdur wysysanych z palca przez "nasz dziennik"? to,
                że chce się posłać dziecko na studia to jest malkontenctwo? gratuluję wyczucia
                językowego:)

                >
                > Zycie jest gdzie indziej, jak napisal Milan Kundera bodaj....
                >
                > Szczescia zyczy i pozdrawia Wszystkich
                > jendza
                >
                • Gość: jendza Moboj, IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 15.07.03, 21:26
                  Ja sie SAMA poslalam na studia, jasne?
                  Poczytaj moje dwa poprzednie posty...
                  A studia doktoranckie robilam, pracujac
                  na TRZECH ETATACH, zeby SIE UTRZYMAC...
                  i jeszcze mamie pomoc...
                  W NASZEJ HISTORII osoba 20-letnia
                  ZAWSZE byla osoba DOROSLA... NIE odbieraj zatem
                  swemu dziecku prawa do zadbania o SIEBIE, dobrze?
                  Widzisz, SAMA nie pojmujesz, ze czlowiek, dorosly
                  czlowiek, czyli taki, ktory rozpoczyna studia na przyklad,
                  MOZE sie utrzymac SAM... Nie wiem, ile masz lat...
                  ALe ja u schylku lat 80 nie mialam WATPLIWOSCI,
                  wlasnie jako dwudziestolatka, ze jesli nie pomoge sobie
                  sama, to nie pomoze mi NIKT.
                  I dzieki temu osiagnelam, co osiagnelam...
                  A znam mnostwo 'mlodych' ludzi na tzw. zlotym ZACHODZIE,
                  ktorzy majac ponad 40-ke (sic!) nadal siedza na garnuszku
                  u rodzicow....

                  I co TY na to?

                  Pozdrawiam tradycyjnie oraz serdecznie, wbrew pozorom,
                  j.
                  • Gość: JoP Re: Moboj, IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.03, 21:40
                    Gość portalu: jendza napisał(a):

                    > Ja sie SAMA poslalam na studia, jasne?

                    Ja też. Ale częściowo dzięki temu, że rodzice płacili za moje lekcje
                    angielskiego od drugiej klasy podstawówki, bo w szkole był wtedy rosyjski.

                    > W NASZEJ HISTORII osoba 20-letnia
                    > ZAWSZE byla osoba DOROSLA... NIE odbieraj zatem
                    > swemu dziecku prawa do zadbania o SIEBIE, dobrze?

                    Śmiem twierdzić, że ten dwudziestolatek może mieć problemy, jeśli nie jest
                    szczególnie uzdolniony, nie ma sporo samozaparcia, a wychował się w środowisku,
                    gdzie nie dbano o edukację i chodził do kiepskich szkół. Dzielne dzieci
                    wkuwające nocami przy lampie naftowej wbrew przeciwnościom losu to raczej mit
                    (albo wyjątek od reguły). Obecnie dziecko wychowane w klimacie, gdzie
                    wykształcenia nie ceni się i nie promuje będzie wolało jarać blanty pod blokiem
                    niż zgłębiać budowę jądra komórkowego (albo innego whatevera).

                    JoP
                    • Gość: jendza JoP IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 15.07.03, 22:02
                      To prawda!
                      Ale nie uszczesliwisz swojego - potencjalnie
                      mniej zdolnego dziecka NA SILE..., zmuszajac
                      je do lekcji angielskiego od drugiej klasy itd...
                      Dziecko MUSI chciec, jak KAZDY z nas...
                      A w tym calym cyrku z rodzina wielodzietna chodzi
                      o to, ze w takiej wlasnie rodzinie dziecko
                      ma wieksze szanse PREDZEJ pojac, na czym naprawde
                      polega zycie..., ile NAPRAWDE od niego zalezy,
                      a ponadto, JAK budowac RELACJE z innymi...
                      A przeciez o te wlasnie RELACJE
                      czesto wlasnie sie ostatecznie ROZBIJAMY, niestety...

                      Sam wiesz na pewno, ze czesto o zatrudnieniu chocby - na przyklad
                      - nie decyduja kompetencje, czy profesjonalizm przyszlego
                      pracownika..., bron Panie...,
                      a najczesciej... wyczucie psycholiczne kandydata,
                      ktorym ten przekonuje... przyszlego szefa...

                      Prawda?
                      Pozdrawiam!
                      j.
                      • Gość: JoP Re: JoP IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.03, 22:20
                        Gość portalu: jendza napisał(a):

                        > To prawda!

                        Co? ZOstawiaj jakiś cytat aboco...

                        > Ale nie uszczesliwisz swojego - potencjalnie
                        > mniej zdolnego dziecka NA SILE..., zmuszajac
                        > je do lekcji angielskiego od drugiej klasy itd...

                        Jasne, a jak nie będzie chciało nauczyć czytać w zerówce - nie zmuszać. Bo nie
                        uszczęśliwimy.

                        > Dziecko MUSI chciec, jak KAZDY z nas...

                        Ja na początku nie chciałam. I jestem głęboko wdzięczna rodzicom, że mnie
                        przekonali. Ośmiolatek jest jeszcze za głupiutki, żeby podejmować decyzje
                        życiowe. Wybierać to sobie może, czy chce zbierać znaczki czy pudełka po
                        zapałkach, ale nie sprawy związane z nauką, zdrowiem, bezpieczeństwem, etc.

                        > A w tym calym cyrku z rodzina wielodzietna chodzi
                        > o to, ze w takiej wlasnie rodzinie dziecko
                        > ma wieksze szanse PREDZEJ pojac, na czym naprawde
                        > polega zycie..., ile NAPRAWDE od niego zalezy,
                        > a ponadto, JAK budowac RELACJE z innymi...
                        > A przeciez o te wlasnie RELACJE
                        > czesto wlasnie sie ostatecznie ROZBIJAMY, niestety...

                        Jasne, jedynacy i ludzie z nielicznym rodzeństwem żyją na pustyni i nie wchodzą
                        w interakcje międzyludzkie, w wieku 18 lat na widok obcej osoby uciekają na
                        drzewo i musi je ściągać straż pożarna.

                        > Sam wiesz na pewno, ze czesto o zatrudnieniu chocby - na przyklad
                        > - nie decyduja kompetencje, czy profesjonalizm przyszlego
                        > pracownika..., bron Panie...,

                        Nie wiem, może u Ciebie, u mnie głównie przyjmuje się ludzi do pracy, żeby
                        robili co do nich należy. Znaczy, specjalista od DTP może wieczorami biegać z
                        siekierą po ulicy, dopóki zlecenie jest złożone dobrze i na czas. Fajn bai mi.

                        > a najczesciej... wyczucie psycholiczne kandydata,
                        > ktorym ten przekonuje... przyszlego szefa...

                        Na litość boską, i rzeczywiście wierzysz, że ludzie z rodzin wielodzietnych są
                        lepszymi partnerami/pracownikami/przyjaciółmi?

                        JoP
                        • Gość: jendza Re: JoP IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 16.07.03, 09:51
                          Gość portalu: JoP napisał(a):

                          > Gość portalu: jendza napisał(a):
                          >
                          >
                          > Na litość boską, i rzeczywiście wierzysz, że ludzie z rodzin wielodzietnych

                          > lepszymi partnerami/pracownikami/przyjaciółmi?
                          >
                          > JoP

                          'Wiare' to ja uruchamiam w zupelnie roznych rejonach egzystencji...
                          pzdr
                          j
                      • Gość: polishAM Do Jendzy. IP: *.nas53.philadelphia1.pa.us.da.qwest.net 16.07.03, 06:23
                        Dokładnie tak samo to widzę jak Ty. Muszę przyznać, że miałem również kiedyś
                        momenty kiedy uważałem, że należy wychować dwójkę na odpowiednim standarcie,
                        zapewnić im każdą zachciankę. Teraz zupełnie zmieniłem zdanie. Ja nikomu za
                        lekcje angielskiego nie płaciłem. Jeszcze czego? Ja nie znając angielskiego,
                        musiałem się nauczyć murzyńskiego języka Zulu z ANGIELSKICH podręczników w
                        ciągu czterech tygodni!!! (w wieku 21 lat w kopalni w RPA). Ale chodzi mi o to,
                        że przyglądam się rodzinom i widzę patologię. Ja nie chcę, żeby moje dzieci
                        były płytkie i znudzone myśląc, że im się wszystko należy od życia jak to widzę
                        dookoła. Moja matka szyła kiedyś i przerabiała odzież dla mnie i człowiek był
                        zadowolony. A teraz robi się takie snobstwo, żeby nie nosić używanej odzieży i
                        inne bzdury wmawiane żeby innym pokazać, że się jest lepszym. A pamiętacie czym
                        był używany ciuch zagraniczny w Polsce w latach 70-tych czy 60-tych? Jednym
                        słowem ja się widzę bardziej w roli tatusia obarczonego dużym rodzeństwem ze
                        skromnym budżetem, niż małej zamożnej rodziny z barkiem, z koniaczkami z dwójką
                        bezczelnych dzieci ponieważ je zepsułem już od początku początku istnienia.
                        Czwórka to absolutne minimum. Siódemka to w sam raz. Acha, jeszcze jedno wam
                        powiem. Najlepiej wspominam czasy kiedy było naprawdę ciężko i trudno. Zwracam
                        się do wszystkich, ale specjalnie tytułuję post do Jendzy, ponieważ czuję do
                        niej największą sympatię.
                        • Gość: moboj Re: Do Jendzy. IP: 62.233.250.* 16.07.03, 07:52
                          Gość portalu: polishAM napisał(a):

                          > Dokładnie tak samo to widzę jak Ty. Muszę przyznać, że miałem również kiedyś
                          > momenty kiedy uważałem, że należy wychować dwójkę na odpowiednim standarcie,
                          > zapewnić im każdą zachciankę. Teraz zupełnie zmieniłem zdanie. Ja nikomu za
                          > lekcje angielskiego nie płaciłem. Jeszcze czego? Ja nie znając angielskiego,
                          > musiałem się nauczyć murzyńskiego języka Zulu z ANGIELSKICH podręczników w
                          > ciągu czterech tygodni!!! (w wieku 21 lat w kopalni w RPA). Ale chodzi mi o
                          to,
                          >
                          > że przyglądam się rodzinom i widzę patologię. Ja nie chcę, żeby moje dzieci
                          > były płytkie i znudzone myśląc, że im się wszystko należy od życia jak to
                          widzę
                          >
                          > dookoła. Moja matka szyła kiedyś i przerabiała odzież dla mnie i człowiek był
                          > zadowolony. A teraz robi się takie snobstwo, żeby nie nosić używanej odzieży
                          i
                          > inne bzdury wmawiane żeby innym pokazać, że się jest lepszym. A pamiętacie
                          czym
                          >
                          > był używany ciuch zagraniczny w Polsce w latach 70-tych czy 60-tych? Jednym
                          > słowem ja się widzę bardziej w roli tatusia obarczonego dużym rodzeństwem ze
                          > skromnym budżetem, niż małej zamożnej rodziny z barkiem, z koniaczkami z
                          dwójką
                          >
                          > bezczelnych dzieci ponieważ je zepsułem już od początku początku istnienia.

                          to zepsucie to byłaby tylko twoja "zasługa". skoro nie potrafiłeś dobrze
                          wychować to masz znudzone dzieci. dzieci trzeba wychować, niekoniecznie rodząc
                          im kilkanaście sztuk rodzeństwa.

                          • Gość: polishAM Re: Do Jendzy. IP: *.nas53.philadelphia1.pa.us.da.qwest.net 16.07.03, 08:48
                            To jest również sprawa filozofii życia. Ja zamiast iść na łatwiznę wolę pewnego
                            rodzaju wyzwanie. Dla mnie nie jest najważniejsza bierność i bezpieczeństwo.
                            Poza tym ja żadnych obaw nie mam. Jeżeli są inne rodziny wielodzietne to ja na
                            pewno sobie dam radę. Wielokrotnie w wielu sprawach mówiono mi, że w czymś nie
                            podołam. Zawsze to okazywało się mitem. Poza tym to nie jest wojna, powódź, czy
                            trzęsienie Ziemii. To są dzieci w normalnych warunkach. W łóżeczkach, pod
                            kołderką z poduszeczką. A niektórzy to przedstawiają jak wichurę. Głowa do góry
                            dziewczyny.
                        • Gość: jendza POLISHam IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 16.07.03, 10:09
                          zyczac CI wymarzonej gromadki maluchow
                          :)))))
                          pozdrawia
                          j.
                      • Gość: moboj Re: JoP IP: 62.233.250.* 16.07.03, 07:49
                        Gość portalu: jendza napisał(a):

                        > To prawda!
                        > Ale nie uszczesliwisz swojego - potencjalnie
                        > mniej zdolnego dziecka NA SILE..., zmuszajac
                        > je do lekcji angielskiego od drugiej klasy itd...
                        > Dziecko MUSI chciec, jak KAZDY z nas...
                        > A w tym calym cyrku z rodzina wielodzietna chodzi
                        > o to, ze w takiej wlasnie rodzinie dziecko
                        > ma wieksze szanse PREDZEJ pojac, na czym naprawde
                        > polega zycie..., ile NAPRAWDE od niego zalezy,
                        > a ponadto, JAK budowac RELACJE z innymi...
                        > A przeciez o te wlasnie RELACJE
                        > czesto wlasnie sie ostatecznie ROZBIJAMY, niestety...

                        czy ty myslisz, że jak się nie ma dwadzieścioro rodzeństwa to żyje się w buszu
                        w jakiejś pustelni bez kontaktu z ludźmi? relacje w rodzinie, relacje między
                        rodzeństwem, rodzicami nie zależą od liczebności tychże rodzin. wychodziłoby na
                        to, ze ja i mój brat mamy chęć wymordowania się wzajemnie (a jesteśmy dla
                        siebie najlepszymi kumplami), a te rodzinki, w których jest więcej dzieci to
                        już tylko zawsze sama słodycz, miłość i pokój. no bez przesady.

                        >
                        > Sam wiesz na pewno, ze czesto o zatrudnieniu chocby - na przyklad
                        > - nie decyduja kompetencje, czy profesjonalizm przyszlego
                        > pracownika..., bron Panie...,
                        > a najczesciej... wyczucie psycholiczne kandydata,
                        > ktorym ten przekonuje... przyszlego szefa...

                        i sądzisz, że te kwalifikacje , jak to nazwałaś "psychologiczne" (bo chyba to
                        miałas na myśli pisząc "psycholiczne") ma się szanse osiągnąć tylko w
                        wielodzietnej rodzinie? dobre sobie. więc 3/4 polski nie nadaje się do pracy,
                        skoro mamy w Polsce jakieś 2000 rodzin wielodzietnych (dane z artykułu)i tylko
                        te osoby nadają się do tego, by pracować.
                        >
                        > Prawda?
                        > Pozdrawiam!
                        > j.
                  • Gość: moboj Re: Moboj, IP: 62.233.250.* 16.07.03, 07:41
                    Gość portalu: jendza napisał(a):

                    > Ja sie SAMA poslalam na studia, jasne?
                    > Poczytaj moje dwa poprzednie posty...
                    > A studia doktoranckie robilam, pracujac
                    > na TRZECH ETATACH, zeby SIE UTRZYMAC...
                    > i jeszcze mamie pomoc...
                    > W NASZEJ HISTORII osoba 20-letnia
                    > ZAWSZE byla osoba DOROSLA... NIE odbieraj zatem
                    > swemu dziecku prawa do zadbania o SIEBIE, dobrze?

                    nie mam dzieci, ale jak już będę miała to na pewno nie będę mu odbierac szansy
                    dobrego startu, jeśli tylko mnie na to będzie stać. dziecko trzeba dobrze
                    wychować i wtedy ono będzie potrafiło docenic to, co dla niego robimy.

                    > Widzisz, SAMA nie pojmujesz, ze czlowiek, dorosly
                    > czlowiek, czyli taki, ktory rozpoczyna studia na przyklad,
                    > MOZE sie utrzymac SAM... Nie wiem, ile masz lat...

                    mam 25. własnie skończyłam drugie studia (dzienne), w czasie których
                    utrzymywali mnie moi rodzice, bo sami doszli do wniosku, ze mam się zając
                    nauką, a nie pracą. i w tym momencie z twoich teorii wynikałoby, że jestem
                    zblazowana,znudzona,wiecznie rozkapryszona i nic w życiu nie osiągnę. otóż
                    pudło, moja droga. do końca życia będę wdzięczna swoim rodzicom, że tyle we
                    mnie zainwestowali, że mogłam naprawdę postudiować bez żadnych przeszkód, że
                    teraz mam dobry zawód, w którym pomagam ludziom, więc jak widzisz nie jest ze
                    mną tak źle.

                    to wszystko, co tu glosisz to tylko teorie. jeszcze niedawno polishAM narzekał,
                    że generalizujemy, bo piszemy, ze wielodzietne rodziny to patologia. oki.
                    zgodzę się, że są rodziny z kilkorgiem dzieci, gdzie nie ma patologii. jednak
                    wy też nie gadajcie, że jak rodzice za wszystko zapłacili to już dzieciak jest
                    spisany na straty i co gorsza - siedzi w więzieniu !!! (tak gdzieś w twoim
                    poście było napisane). no ludzie, nie przesadzacie trochę?
                    • Gość: jendza Re: Moboj, IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 16.07.03, 10:04
                      Com napisala, napisalam.
                      Upierasz sie,zeby wyczytywac w moich postach
                      to, czego tam nie ma.
                      No to CI JESZCZE RAZ POWTORZE:

                      LATWIEJ (widzisz? slownie: LATWIEJ) wychowac
                      dziecko, znaczy wpoic mu pare waznych zyciowych
                      zasad, kiedy NATURALNIE musi sie dzielic
                      z rodzenstwem i czasem samo na siebie popracowac.
                      JASNE???
                      Czy ja gdzies napisalam, ze TYLKO rodzina wielodzietna
                      daje taka mozliwosc, albo wrecz gwarancje?

                      ech, szkoda slow.
                      Reagujesz tak, jakbym Cie atakowala osobiscie,
                      a mnie to ANI W GLOWIE!
                      Jestem tylko zmeczona, bo odnosze wrazenie,
                      ze gadam, jak dziad do obrazu.
                      Ja o gruszce, a TY widzisz w tym moim opisie
                      zyrafe z przykrocona szyjka...

                      Dobrego dnia CI zycze... A jak juz zechcesz
                      przeczytac to, co napisalam, bez emocji, to
                      moze cos dotrze...

                      Raczej juz tu wiecej nie zajrze....

                      pzdr.
                      j
                      • Gość: moboj Re: Moboj, IP: 62.233.250.* 16.07.03, 10:08
                        Gość portalu: jendza napisał(a):

                        > Com napisala, napisalam.
                        > Upierasz sie,zeby wyczytywac w moich postach
                        > to, czego tam nie ma.
                        > No to CI JESZCZE RAZ POWTORZE:
                        >
                        > LATWIEJ (widzisz? slownie: LATWIEJ) wychowac
                        > dziecko, znaczy wpoic mu pare waznych zyciowych
                        > zasad, kiedy NATURALNIE musi sie dzielic
                        > z rodzenstwem i czasem samo na siebie popracowac.
                        > JASNE???

                        nie wiem, czy łatwiej, bo wychodziłoby na to, ze jedynacy to istoty
                        krwiożercze, które nigdy w życiu niczym się nie podzielą, a to oczywista
                        nieprawda.
                        • Gość: jendza Re: Moboj, IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 16.07.03, 10:14
                          Gość portalu: moboj napisał(a):

                          > Gość portalu: jendza napisał(a):
                          >
                          > > Com napisala, napisalam.
                          > > Upierasz sie,zeby wyczytywac w moich postach
                          > > to, czego tam nie ma.
                          > > No to CI JESZCZE RAZ POWTORZE:
                          > >
                          > > LATWIEJ (widzisz? slownie: LATWIEJ) wychowac
                          > > dziecko, znaczy wpoic mu pare waznych zyciowych
                          > > zasad, kiedy NATURALNIE musi sie dzielic
                          > > z rodzenstwem i czasem samo na siebie popracowac.
                          > > JASNE???
                          >
                          > nie wiem, czy łatwiej, bo wychodziłoby na to, ze jedynacy to istoty
                          > krwiożercze, które nigdy w życiu niczym się nie podzielą, a to oczywista
                          > nieprawda.

                          TO TOBIE BY 'wychodzilo' i swoj wlasny wniosek ocenilas
                          jako nieprawdziwy.
                          Zrozum, Ty rozmawiasz nie ze mna, tylko ze soba...

                          Gdybym sie chciala wyzlosliwic dodalabym, ze to pewno
                          efekt wychowania bez licznego rodzenstwa.
                          BO w licznym rodzenstwie NIE MA WYJSCIA i ROZMAWIAC
                          trzeba, a nie gadac do siebie...
                          • Gość: polishAM Re: Moboj, IP: *.nas53.philadelphia1.pa.us.da.qwest.net 16.07.03, 10:35
                            Już nie wspomnę o pewnych praktycznych względach, bo teraz jest najlepszy czas
                            żeby mieć dzieci. Otóż obecnie jest spory zwyż, ze względu na liczbę urodzin
                            lat pocz. lat 80-tych. To oczywiście powoduje problem na rynku pracy. Ale już
                            dziś wiadomo, że za lat dwadzieścia czeka nas duży niż demograficzny i dzieci
                            urodzone teraz nie będą miały żadnych problemów na rynku pracy. Będzie niedobór
                            pracowników i to chroniczny. Bardzo niewielu zdaje sobie teraz z tego sprawę.
                          • Gość: moboj Re: Moboj, IP: 62.233.250.* 16.07.03, 10:52
                            Gość portalu: jendza napisał(a):

                            > Gdybym sie chciala wyzlosliwic dodalabym, ze to pewno
                            > efekt wychowania bez licznego rodzenstwa.
                            > BO w licznym rodzenstwie NIE MA WYJSCIA i ROZMAWIAC
                            > trzeba, a nie gadac do siebie...

                            a gdybym ja chciała sie odwzajemnić to napisałabym: wzajemnie - bo przecież ty
                            tez masz tylko jedną siostrę. ja mam jednego brata - mojego wspaniałego kumpla
                            i najlepszego człowieka jakiego znam:)
            • Gość: moboj Re: ------- Wielodzietność jest OK--------- IP: 62.233.250.* 15.07.03, 20:57
              Gość portalu: polishAM napisał(a):

              > Przede wszystkim ja nie bylem zamozny w Polsce. Zawsze mnie cieszyly male
              > rzeczy. Patrzylem z rezerwa na przepych ale lubilem ksiazki i czerpac wiedze.
              > Moj kolega, fizyk nuklearny podobnie reagowal. Nie przelewalo sie, ale
              > lekarstwa i opieka lekarska byla. Jedzenie jako takie. Nigdy nie przywiazalem
              > do tego wagi. Bogaci koledzy nigdy mi nie imponowali. Obawiam sie czy to
              > wszystko nie idzie w zlym kierunku. Wmawia sie ludziom, ze powinni miec to i
              > tamto, kobiety niepotrzebne kosmetyki, facet super samochod, operacje
              > plastyczne, mnostwo niepotrzebnych rzeczy.

              a przyszła ci do tej małej główki myśl, ze ludzie chcą mieć samochó i kosmtyki
              i co ty tam jeszcze z taką pogardą wymieniasz? przyszło ci do głowy, że nie
              każdy chce żyć tak jak ty? oki - podajesz nam tu receptę na życie to sam się do
              niej zastosuj: skoro jesteś zamożny to rozdaj tę kasę innym ludziom, a potem
              postaraj się o dwadzieścioro dzieci: dawaj im trzy razy dziennie chleb z
              masłem, a raz w tygodniu ziemniaki ze skwarkami. a jedynym kosmetykiem w twojej
              rodzinie może być szare mydło jeśli ci to tylko sprawi przyjemnośc.

              Czemu ja potrafilem byc zawsze
              > szczesliwy wyjezdzajac 10 kilometrow do Osowej Gory z Poznania czy do
              > Strzeszynka, autobusem lub pociagiem. Uwazam, ze dajac zbyt wiele dzieciom w
              > zasadzie robi im sie krzywde. Ja nigdy bym nie zamienil dziecinstwa z nikim.
              > Prezenty byly wowczas skromne ale jak cieszyly. Dzisiaj jestem bardzo
              zaradny,
              > nie wpadam w zle humory i w ogole jestem cierpliwy.

              czy ta cierpliwość wzięła się od skromnych prezentów? a to dobre:):):)

              Inni maja problemy, sa
              > wybuchowi, mnie to nie dotyczy.

              tak, to zapewne od elektrycznych kolejek i klocków lego z dzieciństwa.

              >Wolalbym, zeby moje dzieci nie dostaly
              > wszystkiego bezwarunkowo, wprost przeciwnie wolalbym zeby poznaly smak
              > niedoboru a jednoczesnie milosci i opieki. To jest mozliwe jedynie w rodzinie
              > wielodzietnej. Przeciez moi rodzice mieli nieporownywalnie gorzej niz ja. Czy
              > my z tym wszystkim nie przesadzamy. Wydaje nam sie, ze jest nieznosnie a
              ludzie
              >
              > w nieporownywalnie gorszych warunkach wychodzili na ludzi. Obawiam sie ze
              droga
              >
              > jaka nam oferuja zwolennicy zupelnego planowania prowadzi do odchylen. Obym
              sie
              >
              > mylil.

              ciebie chyba rodzice musieli zaplanować, boś nieźle od pionu odchylony:)
            • luiza-w-ogrodzie Do polishAM 16.07.03, 06:39
              PolishAM, tez jezdziles pociagiem do Osowej Gory (zanim zamknieto jezioro
              Goreckie do kapieli) i rowerem do Strzeszynka? Piekne to byly czasy... Do
              jakiej szkoly chodziles?

              Co do Twojej teorii, ze duzo dzieci jest dobrym zabezpieczeniem na starosc,
              pozwole sie nie zgodzic. Im wiecej dzieci, tym nizsze maja wyksztalcenie i tym
              mniej pozniej zarabiaja. Jezeli jako ludzie dorosli z trudem beda wiazac koniec
              z koncem, jest malo prawdopodobne, ze beda z ochota utrzymywac starzejacych sie
              rodzicow. Raczej wyszarpna im ostatnia poduszke spod glowy. Wiem, wiem, sa
              wyjatki, ale mowimy nie o wyjatkach, a o regulach.

              Pozdrawiam
              Luiza-w-Ogrodzie

              Zawieszona na teczy pod gwarancja wizji
              • Gość: polishAM Re: Do polishAM IP: *.nas53.philadelphia1.pa.us.da.qwest.net 16.07.03, 07:00
                To znaczy ja nawet nie wiem, że nad jez. Góreckim było kąpielisko, bo za moich
                czasów nie było. Ale potrafiłem dopłynąć na samą wyspę (200m), kiedy byłem w
                dobrej formie. Strzeszynek to cała historia, bo wielokrotnie z kuzynami
                mieliśmy rozbite tam namioty na kampingu, a niektóre lata wynajmowaliśmy
                kampingi "bambino" (półokrągłe). Żadnych negocjacji, Luiza. Czwórka dzieci
                minimum all the way do siedmiu.
                • luiza-w-ogrodzie Co ma kobieta z gromadki dzieci? 17.07.03, 05:36
                  Gość portalu: polishAM napisał(a):

                  > To znaczy ja nawet nie wiem, że nad jez. Góreckim było kąpielisko, bo za
                  moich czasów nie było.

                  Tam nigdy nie bylo legalnego kapieliska, ale i tak sie plywalo. Pozniej wladze
                  parku narodowego postawily tablice zakazujace kapieli no i posylaly straznikow
                  z mandatami.

                  >Żadnych negocjacji, Luiza. Czwórka dzieci minimum all the way do siedmiu.

                  Wcale z Toba nie negocjuje - mam juz swoje dzieci i wiecej nie potrzebuje ;oD
                  Mam tylko jedno pytanie: z iloma kobietami masz zamiar miec taka ilosci dzieci?
                  Bo chyba zdajesz sobie sprawe, jak meczaca sprawa jest ciaza, jak wielkim
                  wysilkiem porod i karmienie, a z kazdym kolejnym dzieckiem jest coraz ciezej.
                  Nie mozna z gory przewidziec konsekwencji zdrowotnych dla kobiety. Mam
                  kolezanke, ktora tak ciezko przechodzila kazda ciaze ze po drugiej odmowila
                  prokreacyjnej wspolpracy z mezem. Znam kilka takich, co po jednym dziecku (i
                  spedzeniu kilku miesiecy w szpitalu przed i po jego urodzeniu) nie zdecydowaly
                  sie na wiecej dzieci, choc przedtem chcialy.

                  Myslales moze o tym, ze za dziesiec lat matka Twoich dzieci bedzie stara
                  kobieta bez ciaglosci zawodowej, z zylakami, hemoroidami, biustem do pasa i
                  brzuszkiem do kolan, nie mowiac o ciezkiej nerwicy? Czy zarabiasz tyle, zeby
                  bylo Ciebie stac na odciazenie jej od obowiazku opieki gromadka dzieci? Czy
                  bedziesz oplacal pania do sprzatania i prasowania? Nianke? Dawal pieniazki na
                  fryzjera i kosmetyczke?

                  Pozdrawiam
                  Luiza-w-Ogrodzie

                  Zawieszona na teczy pod gwarancja wizji
                  • Gość: polishAM Do Luizy. IP: *.nas33.philadelphia1.pa.us.da.qwest.net 17.07.03, 08:07
                    Acha, zapomniałem dodać. Podstawowa Nr76 na Grunwaldzie, Licea 9 i 2 (Matejki),
                    i jeden semestr Akademii Ekonomicznej.
                    Luiza zrozum, ja zawsze miałem to co chciałem. Kochałem się w młodych
                    ślicznotkach to miałem takie w wieku kiedy miałem 20, 30, 40 lat. Przejadły mi
                    się ślicznotki. Było kilka wartościowych, klasowych dziewczyn, partnerów, nie
                    należało się rozdzielać. Jestem kasowy i komunikatywny. Żadna decyzja nie
                    będzie podjęta bez obopólnej zgody na wszystkie warunki. Zdaję sobie sprawę, że
                    żona może nie starzeć się gracefuly. Wiem, że wielu facetów się uderza w czoło,
                    pewnie by się ze mną zamienili ale taki jest end of the story.
                    • luiza-w-ogrodzie Od Luizy do polishAM 18.07.03, 04:36
                      Gość portalu: polishAM napisał(a):

                      > Acha, zapomniałem dodać. Podstawowa Nr76 na Grunwaldzie, Licea 9 i 2
                      (Matejki),i jeden semestr Akademii Ekonomicznej.

                      Hej, ja tez jestem z Grunwaldu i tez chodzilam do dwojki! Tylko chyba w innym
                      roczniku, jak wynika z ponizszego...

                      > Luiza zrozum, ja zawsze miałem to co chciałem. Kochałem się w młodych
                      > ślicznotkach to miałem takie w wieku kiedy miałem 20, 30, 40 lat.

                      Ehem, przeprasam za niedyskrecje, to ile masz teraz lat? I dopiero teraz
                      zabierasz sie do zakladania rodziny, w dodatku wielodzietnej? Nie boisz sie ze
                      bedziesz mial wojujace nastolatki w domu kiedy bedziesz juz w wieku emerytalnym
                      i marzyl o swietym spokoju? No i zone tez powinienes miec ze dwadziescia lat
                      mlodsza, zeby byla plodna i miala sile do wychowywania dzieckow. Dogadasz sie z
                      taka o pokolenie mlodsza? Czyzbys nie bral pod uwage takich problemow
                      technicznych?

                      Przejadły mi
                      > się ślicznotki. Było kilka wartościowych, klasowych dziewczyn, partnerów, nie
                      > należało się rozdzielać.

                      Przypomina mi to narzekania mojego bylego z liceum. Teraz ma zone o kilkanascie
                      lat mlodsza i narzeka, ze jej nie rozumie, ze nie ma o czym z nia pogadac. To
                      chyba nie Ty, Andrzej? ;oD

                      >Jestem kasowy i komunikatywny. Żadna decyzja nie
                      > będzie podjęta bez obopólnej zgody na wszystkie warunki.

                      Warunki, na ktore zgadzacie sie teraz moga nie byc warunkami na ktore zgodzicie
                      sie za dziesiec lat.

                      >Zdaję sobie sprawę, że żona może nie starzeć się gracefuly.

                      Pomysl tez o wlasnym starzeniu.

                      >Wiem, że wielu facetów się uderza w czoło, pewnie by się ze mną zamienili ale
                      taki jest end of the story.

                      Uwazam podobnie jak Ty, ze w zyciu nalezy kierowac sie wlasnymi upodobaniami (w
                      granicach rozsadku) a nie facetami czy kobietami uderzajacymi sie w czolo.

                      Pozdrawiam
                      Luiza-w-Ogrodzie

                      Zawieszona na teczy pod gwarancja wizji
        • kraszan1 Re: ------- Wielodzietność jest OK--------- 15.07.03, 16:41
          Gość portalu: polishAM napisał(a):

          > Odpowiadam tumoi, ze nie mam w ogole dzieci.
          > Poza tym jestem znany tu na forum kobieta poniewaz podobny watek zalozylem
          > poltora roku temu. Jestem rowniez zamozny i w wiekszosci spedzam czas w
          > obecnosci pan lekkich obyczajow i tego rodzaju rozrywkach. Ale nawet to sie
          > przejada. I dochodze do wniosku, ze wlasnie rodzina wielodzietna jest
          > prawdziwym szczesciem.
          [...]

          To wejdź człowieku w związek małżeński, załóż wielodzietną rodzinę a za kilka
          lat możemy się spotkać i powymieniać poglądy. Na razie jesteś dla mnie marnym
          człowieczkiem kopiującym czyjeś poglądy bez wprowadzania ich w życie.

          Biblia o takich mówi: Faryzeusze

          pzdr
          -K

          -----------------------------
          Ja nie jestem hakerem, ta pani przyszla tu z tymi plikami i z nimi wychodzi
          • summa Re: ------- Wielodzietność jest OK--------- 16.07.03, 12:42
            No właśnie, polisHAM, Twoje posty byłyby ZNACZNIE bardziej wiarygodne, gdybyś
            NAJPIERW dorobił się siódemki dzieci, a POTEM świecił przykładem.
        • raszefka Pękłam ze śmiechu!! 17.07.03, 09:35
          Gość portalu: polishAM napisał(a):

          > Zwracam sie do Ewy, poniewaz jest przykladem planistki, o ktorych na poczatku
          > wspominalem. Ja moze dotknac w przyszlosci najwiekszy zawod. Te wakacje w
          > dalekich krajach to dla mnie farsa, dobre jedzenie to przesada, wystarczy
          > skromne, generics sa identyczne, powtarzam identyczne do oryginalnych tylko
          > robione przez inne firmy, czyli nie bedzie to Glaxo-Smith Kline, czy
          Novartis,
          > a powiedzmy ICN. Edukacja, tu jestem zgodny ze nie nalezy oszczedzac, ale 19-
          > letnie dziecko powinno sobie poradzic, ewentualnie na studiach wieczorowych.
          > Stanowczo doradzam wiecej dzieci. Odpowiadam tumoi, ze nie mam w ogole
          dzieci.
          > Poza tym jestem znany tu na forum kobieta poniewaz podobny watek zalozylem
          > poltora roku temu. Jestem rowniez zamozny i w wiekszosci spedzam czas w
          > obecnosci pan lekkich obyczajow i tego rodzaju rozrywkach. Ale nawet to sie
          > przejada. I dochodze do wniosku, ze wlasnie rodzina wielodzietna jest
          > prawdziwym szczesciem. Zauwazylem, ze rodzice rodzin malodzietnych sa
          niepewni
          > siebie. Dzieci sa egoistami i pozostawiaja rodzicow bez opieki itp. To nie
          jest
          >
          > dobry pomysl.
          Ty, Poliszam, jaja sobie robisz!! Normalnie wypisz - wymaluj, jak z piosenki
          Genesis sprzed jakichś dziesięciu lat: "Just do as I say, don't as I do", czy
          jakoś tak
      • Gość: KOBIETA Re: ------- Wielodzietność jest OK--------- IP: 80.51.242.* 28.07.03, 22:59
        Ewo, nawet jesli niektóre z tych rodzin wielodzietnych korzystają z zasiłków
        (nie przypuszczam, żeby nimi szafowano), to na pewno nie będą z nich kozrystac
        całe życie. Natomiast będą całeżycie pracować i wspomagać skarb państwa swoimi
        podatkami.
        O ile wiem 20% rodziców rodzin wielodzietnych ma wyższe wykształcenie
        (www.stowarzyszenie rodzin wielodzietnych), podczas gdy rodzice małodzietni -
        15%. Można przypuszczać, że rodzice ci przekażą dzieciom ambicje.
        Co do os\zczędności uczono mnie że jest - w przciwieństwie do konsumeryzmu -
        cnotą, którą warto wpajac dzieciom opd małego.

    • Gość: Gal Re: ------- Wielodzietność jest OK--------- IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 16.07.03, 12:28
      Patrząc na rodziny znajomych wokół mnie (kiedyś w dzieciństwie i teraz), mam
      wrażenie, że w rodzinach wielodzietnych, dzieci rzeczywiście wyrastają na
      ludzi z większym ładem moralnym i życiowym niż (szczególnie) jedynacy. Mają
      również więcej empatii, i to takiej "życiowej" empatii z życzliwością dla
      ludzi ale bez akceptacji "róbta co chceta". Środowisko w którym się obracam do
      średniej krajowej nie należy (właściwie wszyscy z wyższym wykształceniem),
      więc ta obserwacja nie dotyczy pewnie wszystkich rodzin wielodzietnych w
      Polsce, ale wydaje mi się, że żeby wyciągać jakieś wnioski lepiej porównywać
      dzieci z tego samego środowiska, a nie jedynaka profesora z dwunastką dzieci
      wiecznie zapitego ex-PGRowca.

      Powyższa obserwacja już wystarczy, aby było jasne, żem beton nad betony, ale
      by dopełnić obrazu dodam jeszcze wnioski;
      Zastanawiałem się oczywiście jakie są tego przyczyny. I wnioski mam zbieżne z
      Jendzą. Trudniejsze życie uczy samodzielności, przeszkody - wytrwałości,
      życie "na co dzień" (to co innego niż spotkanie z kolegami na dwie godziny) w
      większej grupie zmusza do zauważania potrzeb "innych" i respektowania ich,
      nawet kosztem własnych. To oczywiste, ale czy to jedyny powód?
      Nie. Zauważyłem inną regułę; RODZICE to główny powód, że dzieci są inne.
      Inni ludzie decydują się na posiadanie licznego potomstwa i ponoszenie
      (również trudnych) konsekwencji tegoż, a inni na maksimum jedno. I SWOJE cechy
      przekazują dzieciom. Brak lub jedno dziecko jest zazwyczaj wyrazem egoizmu
      rodziców i troski o WŁASNE wygodne życie, a nie o szczęście potomka -
      "najlepsze warunki rozwoju dla dziecka" to tylko typowa wymówka powtarzana
      jak mantra, bo tak się lepiej czują.

      Pozdrowienia,

      Gal

      Powyższe jest oczywiście tylko moją opinią i jak każde uogólnienie nie dotyczy
      wszystkich, a w szczególności Szanownych Forumowiczek, których motywacje i
      cechy charakteru są całkowicie odmienne, w co nie wątpię. W związku z tym, z
      góry przyznaję rację wszystkim, którzy stwierdzą "mnie to nie dotyczy".
      • Gość: moboj Re: ------- Wielodzietność jest OK--------- IP: 62.233.250.* 16.07.03, 12:44
        Gość portalu: Gal napisał(a):

        Brak lub jedno dziecko jest zazwyczaj wyrazem egoizmu
        > rodziców i troski o WŁASNE wygodne życie, a nie o szczęście potomka -
        > "najlepsze warunki rozwoju dla dziecka" to tylko typowa wymówka powtarzana
        > jak mantra, bo tak się lepiej czują.
        >
        > Pozdrowienia,
        >
        > Gal

        a może po prostu tacy rodzice potrafią zdac sobie sprawę z ciężaru jaki mogą
        wziąć na swoje barki? już tu pisałam, ze nie sztuka napłodzić dzieci, a potem
        mieszkać w 16 w małym mieszkanku. tylko co to za życie? moi rodzice mają nas
        tylko dwoje i nie uważam, żeby byli egoistami. moi sąsiedzi nie mają w ogóle
        dzieci i czy to znaczy, ze są egoistami? nie. egoizmu nie mierzy się liczbą
        posiadanych dzieci.
        a tak na marginesie: co złego jest w wygodnym życiu? w tym, że chce się mieć
        trochę przestrzeni zyciowej we własnym mieszkaniu, w wyjazdach w ciekawe
        miejsca w wakacje (niekoniecznie na tę wymienianą w innych postach gwadelupę),
        że chce sie mieć samochód itp? dla mnie nie ma w tym nic złego.
        • Gość: siedem ile płacisz zusu? IP: 213.216.66.* 16.07.03, 13:14
          powiedzmy ze 500 pln. dajesz wiec jakiemuś dziadziowi nędza utrzymanko. jesli
          bedziesz miał jedno dziecko to twoja małżonka juz nie dostanie nic przy
          założeniu ze twoje dziecko dozyje i bedzie płaciło 500pln zusu, twojej
          emerytury. oczywiscie to nie jest takie proste. tow. miller co roku dokłada 45
          mld z innych miejsc do emerytur i rent ale zbyt długo to na tym nie pojedziemy.


          5040

          • Gość: moboj Re: ile płacisz zusu? IP: 62.233.250.* 16.07.03, 13:45
            Gość portalu: siedem napisał(a):

            > powiedzmy ze 500 pln. dajesz wiec jakiemuś dziadziowi nędza utrzymanko. jesli
            > bedziesz miał jedno dziecko to twoja małżonka juz nie dostanie nic przy
            > założeniu ze twoje dziecko dozyje i bedzie płaciło 500pln zusu, twojej
            > emerytury. oczywiscie to nie jest takie proste. tow. miller co roku dokłada
            45
            > mld z innych miejsc do emerytur i rent ale zbyt długo to na tym nie
            pojedziemy.

            czyli rozumiem, że mam urodzić stado dzieci ku chwale ojczyzny i przyszłych
            emerytów? tylko weź pod uwagę to, zę nie będzie mnie stać na wykształcenie
            każdego z tych dzieci (załózmy jest ich ośmioro), a skoro ich nie wykształcę,
            to one nie znajdą pracy. a jak nie znajdą pracy to nie będą płacić zusu.
            • Gość: Gal Re: ile płacisz zusu? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 16.07.03, 13:59
              Gość portalu: moboj napisał(a):

              > czyli rozumiem, że mam urodzić stado dzieci ku chwale ojczyzny i przyszłych
              > emerytów? tylko weź pod uwagę to, zę nie będzie mnie stać na wykształcenie
              > każdego z tych dzieci (załózmy jest ich ośmioro), a skoro ich nie
              wykształcę,
              > to one nie znajdą pracy. a jak nie znajdą pracy to nie będą płacić zusu.

              Nie. Urodź tyle dzieci ile możesz ale nie zero lub jedno. Większość ludzi
              mających jedno dziecko naprawdę nie stoczy się w nędzę z powodu drugiego. A,
              że będzie trzeba mocniej zakasać rękawy? No cóż.... To tylko sprawa decyzji i
              wybór wartości w życiu.

              Problem w tym, że brak lub jedno dziecko w rodzinie przedstawiane jest obecnie
              jako postawa do naśladowania. I znajduje licznych naśladowców o czym świadczą
              statystyki przyrostu (a raczej regresu) naturalnego.

              Pzdr.
              Gal

              Pzdr.
              Gal
              • Gość: moboj Re: ile płacisz zusu? IP: 62.233.250.* 16.07.03, 14:40
                Gość portalu: Gal napisał(a):

                > Nie. Urodź tyle dzieci ile możesz ale nie zero lub jedno.

                jasne. w imię statystyk urodze dwoje - nieważne, ze np. nie będę miała na to
                kasy i czasu(nauczyciele nie zarabiają kokosów).

                Większość ludzi
                > mających jedno dziecko naprawdę nie stoczy się w nędzę z powodu drugiego.

                sobie wyobraź jednak, że takie rodziny istnieją - znam dwie takie.


        • Gość: Gal Re: ------- Wielodzietność jest OK--------- IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 16.07.03, 13:24
          Gość portalu: moboj napisał(a):

          >> a może po prostu tacy rodzice potrafią zdac sobie sprawę z ciężaru jaki
          mogą
          > wziąć na swoje barki? już tu pisałam, ze nie sztuka napłodzić dzieci, a
          potem
          > mieszkać w 16 w małym mieszkanku. tylko co to za życie? moi rodzice mają nas
          > tylko dwoje i nie uważam, żeby byli egoistami. moi sąsiedzi nie mają w ogóle
          > dzieci i czy to znaczy, ze są egoistami? nie. egoizmu nie mierzy się liczbą
          > posiadanych dzieci.

          Brak dzieci (z wyboru) jest wyrazem egoizmu lub głębokiej depresji. Jeżeli w
          ogóle widzimy sens własnej egzystencji na tym świecie, a "skądś" się przecież
          wzięliśmy, ktoś nas musiał urodzić i wychować, to egoizmem jest nie dać tej
          samej szansy drugiemu człowiekowi, nawet istniejącemu na razie "in spe". My
          też istnieliśmy "in spe" jakiś czas temu i nasi rodzice dali nam tę szansę.
          Rodzaj sztafety pokoleń, spłaty metafizycznego długu wdzięczności wobec
          rodziców za nasze własne istnienie. "Nie chcę mieć dzieci" to postawa
          egocentryczna, człowieka skupionego na własnych wyłącznie potrzebach. Jeżeli
          jest się natomiast przekonanym o bezsensie swojego życia i w związku z tym nie
          chce się narażać kogoś (dziecko) na przeżycie tej traumy, to jest to wyrazem
          depresji.
          Jedno dziecko natomiast to zaspokojenie własnych li tylko potrzeb
          macierzyńskich/ojcowskich bez liczenia się z potrzebami dziecka.



          > a tak na marginesie: co złego jest w wygodnym życiu? w tym, że chce się mieć
          > trochę przestrzeni zyciowej we własnym mieszkaniu, w wyjazdach w ciekawe
          > miejsca w wakacje (niekoniecznie na tę wymienianą w innych postach
          gwadelupę),
          > że chce sie mieć samochód itp? dla mnie nie ma w tym nic złego.

          Nic złego w wygodnym życiu nie ma (choć wygoda rozleniwia:)). Złem staje się
          kiedy ta wygoda jest głównym celem życia, kiedy dla wygody rezygnuje się z
          dziecka. Dziecko przejmuje ten wzór i uważa za własny i jedyny właściwy a
          wielodzietne rodziny to dla niego idioci, którzy dobrowolnie pozbawiają się
          tej przykładowej Gwadelupy dla innego człowieka. To jest kwestia hierarchii
          wartości, jak ktoś wcześniej napisał. Nie ma powodu czuć się źle z powodu
          wygodnego życia, ale nie ma się czym szczycić kiedy dla własnej wygody
          rezygnuje się z dziecka.

          Pzdr.
          Gal

          Powyższe jest oczywiście tylko moją opinią i jak każde uogólnienie nie dotyczy
          wszystkich, a w szczególności Szanownych Forumowiczek, których motywacje i
          cechy charakteru są całkowicie odmienne, w co nie wątpię. W związku z tym, z
          góry przyznaję rację wszystkim, którzy stwierdzą "mnie to nie dotyczy".
          • Gość: Ewa Re: ------- Wielodzietność jest OK--------- IP: *.chello.pl 16.07.03, 14:11
            Mylisz dwie rzeczy wygodę jako taka, która zresztą też nie jest niczym złym i
            chęć a także możliwości zaspokojenia potrzeb dziecka/dzieci. Dziecku jest
            potrzebna zadowolona z życia, wypoczęta matka , która ma czas i ochote iść do
            kina/teatru/parku itp, pograć w Czarnego Piotrusia, poczytać, pogadać,
            odpowiedzieć poważnie na setke pytań. Taka matka nigdy nie będzie kobieta,
            która zajmuje sie, chocby trójka dzieci w różnym wieku. Zajmuje uczciwie a nie
            odwala obowiązki. Bo jedno dziecko uczy się chodzic, drugie prosi, żeby mu
            poczytać, a trzecie ma problem z matematyką. Owszem, można puścic wszystko na
            żywioł, raz dziennie dziecko przebierać, raz na kilka dni kąpać, odpowiadac
            byle co na pytania ( albo zbywać), niech się samo uczy czytać, a matematyka to
            jego problem. Owszem zacznie dbać o swoje sprawy, często w myśl zasady "po
            trupach"i "zniszczyć konkurencję", zeby tylko mieć ojca/matkę choć na chwile
            tylko dla siebie! Dzieci z wielodzietnych rodzin zwykle mniej w zyciu widziały,
            bo rodziców stac na mniej ( oczywiście zakładając, że porównujemy zblizone
            środowiska pod wzgledem wykształcenia i możliwości materialnych).
            Totalną bzdurą jest twierdzenie, ze jedynacy sa wiekszymi egoistami niż ci,
            którzy posiadają wiecej rodzeństwa. Z moich obserwacji wynika, że jest
            odwrotnie. W klasie syna jest mniej więcej po 1/3 - jedynaków, rodzin z dwójka
            dzieci i takich, których w domu jest troje ( powyżej trójki nie ma).
            Najbardziej nieprzyjemna, roszczeniowai egoistyczną postawę ma 2 chłopców z
            grupy troje dzieci ( i co ciekawsze są to "środkowe" dzieci), dwoje ze
            środkowej grupy i jeden jedynak. Jedynak ma zresztą wyjątkowo wrednych rodziców
            i jego cechy sa raczej dziedziczne ( tym lepiej, że przekazalije w genach tylko
            jednemu dziecku).
            • Gość: JoP Re: ------- Wielodzietność jest OK--------- IP: 213.17.128.* 16.07.03, 14:46
              Gość portalu: Ewa napisał(a):

              > Totalną bzdurą jest twierdzenie, ze jedynacy sa wiekszymi egoistami niż ci,
              > którzy posiadają wiecej rodzeństwa.

              Z moich obserwacji wynika, że jedynacy nie są egoistami, bo od małego nie mieli
              partnerów do zabawy w postaci rodzeństwa na każde zawołanie, tylko musieli dbać
              o kontakty międzyludzkie, żeby mieć się z kim bawić.

              JoP
            • Gość: Gal Re: ------- Wielodzietność jest OK--------- IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 16.07.03, 15:26
              Gość portalu: Ewa napisał(a):

              > Mylisz dwie rzeczy wygodę jako taka, która zresztą też nie jest niczym złym
              i
              > chęć a także możliwości zaspokojenia potrzeb dziecka/dzieci.

              > Dziecku jest
              > potrzebna zadowolona z życia, wypoczęta matka , która ma czas i ochote iść
              do
              > kina/teatru/parku itp, pograć w Czarnego Piotrusia, poczytać, pogadać,
              > odpowiedzieć poważnie na setke pytań.

              Zgadzam się co do potrzeb dzieci, co więcej są to tylko niektóre ich potrzeby.
              Nie zgadzam się natomiast co do tego, że spełnianie tych potrzeb musi
              następować "na każde zawołanie" i natychmiast, wręcz przeciwnie; konieczność
              poczekania - bo mama robi co innego (byle to była prawda a nie zbycie dziecka),
              czy nawet zrezygnowania z czegoś uczy dziecko tego, że są również inni ludzie
              na świecie i nie jest ono pępkiem tego świata - a to nie szkodzi.
              A ponadto jest jescze tata...


              > Taka matka nigdy nie będzie kobieta,
              > która zajmuje sie, chocby trójka dzieci w różnym wieku.
              > Zajmuje uczciwie a nie
              > odwala obowiązki. Bo jedno dziecko uczy się chodzic, drugie prosi, żeby mu
              > poczytać, a trzecie ma problem z matematyką. Owszem, można puścic wszystko
              na
              > żywioł, raz dziennie dziecko przebierać, raz na kilka dni kąpać, odpowiadac
              > byle co na pytania ( albo zbywać), niech się samo uczy czytać, a matematyka
              to
              > jego problem.

              Śmiem twierdzić całkiem inaczej... i nie mówię tego teoretycznie...
              Dzieci widzą i rozróżniają prawdę od pozorów dość precyzyjnie. Troje dzieci to
              nie tragedia i bezmiar obowiązków nie do ogarnięcia - wierz mi;)). "Zbywający"
              rodzice zdarzają się i przy jedynaku. To nie zależy od ilości dzieci tylko od
              rodziców.

              Lepiej jest kiedy mama nie pracuje lub pracuje w niepełnym wymiarze godzin ale
              nawet kiedy pracuje na pełen etat (byle nie 8-20) da się wszystko
              zorganizować. Bez padania na nos. W ogóle mam wrażenie, że obecnie za łatwo
              ludzie "padają na nos".
              A wiesz jak fajnie usłyszeć jak trzy lata starszy brat mówi do młodszego: "Ja
              ci to równanie wytłumaczę, bo mama pomaga Filipowi"? On już wie, że może
              pomóc innym. I stara się pomagać - braciom, mamie, kiedy widzi, że inni też
              pracują. I ja nic w tym złego nie widzę. Nie jest również niczym złym uczenie
              samodzielności - również uczenia się.

              > Owszem zacznie dbać o swoje sprawy, często w myśl zasady "po
              > trupach"i "zniszczyć konkurencję", zeby tylko mieć ojca/matkę choć na chwile
              > tylko dla siebie!

              One właśnie nie są egoistyczne. I są tego uczone niejako automatycznie.

              > Dzieci z wielodzietnych rodzin zwykle mniej w zyciu widziały,
              >
              > bo rodziców stac na mniej ( oczywiście zakładając, że porównujemy zblizone
              > środowiska pod wzgledem wykształcenia i możliwości materialnych).

              Chodzi Ci o wyjazdy? To nieprawda. Zamiast na wczasy w 4-ro gwiazdkowym hotelu
              jadą z rodzicami pod namiot. Czy naprawdę sądzisz, że to dla nich strata?

              > Totalną bzdurą jest twierdzenie, ze jedynacy sa wiekszymi egoistami niż ci,
              > którzy posiadają wiecej rodzeństwa. Z moich obserwacji wynika, że jest
              > odwrotnie. W klasie syna jest mniej więcej po 1/3 - jedynaków, rodzin z
              dwójka
              > dzieci i takich, których w domu jest troje ( powyżej trójki nie ma).
              > Najbardziej nieprzyjemna, roszczeniowai egoistyczną postawę ma 2 chłopców z
              > grupy troje dzieci ( i co ciekawsze są to "środkowe" dzieci), dwoje ze
              > środkowej grupy i jeden jedynak. Jedynak ma zresztą wyjątkowo wrednych
              rodziców
              >
              > i jego cechy sa raczej dziedziczne ( tym lepiej, że przekazalije w genach
              tylko
              >
              > jednemu dziecku).

              Cóż, takie są Twoje obserwacje. Moje inne. Nie mogę im zaprzeczyć bo to klasa
              Twojego syna i ja nie znam tych ludzi.

              Pzdr.
              Gal
              • Gość: polishAM Re: ------- Wielodzietność jest OK--------- IP: *.nas35.philadelphia1.pa.us.da.qwest.net 16.07.03, 16:54
                Gal, pięknie to ujęłaś, bo ja właśnie CHCĘ wielodzietnej rodziny z pełną
                świadomością zagrożeń i uroków takiej rodziny. W ogóle jest weselej. Ja jestem
                wiecznym optymistą i jestem zawsze w dobrym nastroju. Innymi słowy ja lubię
                siebie samego i chciałbym mieć rodzica takiego jakim sam jestem, chociaż moi
                rodzice są jeszcze lepsi. Moi rodzice powiedzieli mi (mam rodzeństwo), że
                żałują, że nie mieli więcej dzieci. Poza tym nikt na forum nie wspomniał o
                NAJWIĘKKSZYM zagrożeniu. Że jedynakowi może się na przykład coś stać
                tragicznego. I co wtedy. Wszystkie rachunki biorą wtedy w łeb, bo nikt nie
                wróci minionego czasu. Czy ktoś o tym pomyślał. Że nie wspomnę o tym, że
                jedynak może pojechać w siną dal za granicę i co wtedy z rodziną.
                PRAWDZIWA RODZINA TO DUŻA RODZINA.
              • Gość: Ewa Re: ------- Wielodzietność jest OK--------- IP: *.chello.pl 16.07.03, 21:19
                Opiszę Ci pewną znaną mi rodzinę z 3 dzieci. Rodzice ( oboje )pracują na
                pełnych etatach, żeby zapewnić dzieciom jedzenie, ubranie ( może w mniejszym
                stopniu bo jedno "donasza" po drugim), nauke języków. Matka pada na nos (
                wychodzi o 7.00 wraca po 17.00), obiadów nie jadają- nie ma czasu ugotować,
                łózka porozwalane ( chłopiec bardzo zdziwiony zapytał kto u nas ściele i oczy
                zrobiły mu się okrągłe jak spodki gdy dowiedział sie, że każdy swoje, w tym mój
                12 syn też),dzieci ubrane nieadekwatnie do pogody i stale chore ( infekcje,
                zatrucia pokarmowe 4-5 razy w roku), ale zdarzają sie i poważniejsze choroby.
                Dzieci nie są ze sobą zżyte ( określenia" moja wstrętna siostra "gości na co
                dzień w ich słowniku).O wakacjach raczej moga pomarzyć i pozazdrościć kolegom
                własnie czterogwiazdkowych hoteli ( a przy okazji dokuczyć tym którzy gdzieś
                byli i cos widzieli, zniszczyć przywiezioną pamiątkę, powyśmiewać się). W tej
                rodzinie ( a nie są to lumpy- oboje rodzice z wyższym wykształceniem z tzw.
                dobrych domów) nie ma pieniędzy nawet na wyjazd pod namiot.Wakacje spedza się
                przed telewizorem lub włócząc się po ulicach nie wiadomo z kim.
                To także obrazek wielodzietnej ( ale tylko z 3 dzieci) rodziny.
                Pozdrawiam - Ewa
                • Gość: polishAM Re: ------- Wielodzietność jest OK--------- IP: *.nas35.philadelphia1.pa.us.da.qwest.net 16.07.03, 22:36
                  To jest obraz małodzietnej rodziny w której rodzice stracili kontrolę , nie
                  wiem dlaczego. Tak właśnie będzie wyglądać rodzina "moboj" bez znaczenia, czy
                  będzie miała dziewięć dzieci, czy zero. Gwarantuję Ci, że łóżka rodziców też
                  nie są pościelone. Nasuwa się pytanie DLACZEGO? Ponieważ rodzicom robili
                  wszystko mamusia i tatuś. Na marginesie jedzenia. Czy wiesz, że otycie jest
                  powodem utraty zdrowia większości amerykanów. Choroby wieńcowe są powodem
                  utraty życia. Serki i wędlina w społeczeństwie jest bardziej szkodliwa niż
                  zanieczyszczenie środowiska, papierosy, wódka i narkotyki. Spójrz się tak w
                  Nowym Yorku na przechodniów i za głowę się schwycisz. Lekarze doszli do
                  wniosku, że dobrze robić sobie dni bez jedzenia żeby nasze żołądki odpoczęły.
                  Dam Ci radę. Nie jedz nic przez 4 dni i będziesz miała takie dobre samopoczucie
                  jak nigdy wcześniej (popijaj tylko herbatę z miodem). Ja tak robię. Nie wiem co
                  z tymi chorobami, ale powiem Ci, że sterylność nie jest dobra również. Organizm
                  jest gotowy na walkę z bakteriami i wirusami. Nasze tabletki nie walczą z
                  mikroustrojami. Nasz organizm to robi.
                  • Gość: moboj panie polishAM:( IP: 62.233.250.* 16.07.03, 23:04
                    Gość portalu: polishAM napisał(a):

                    > To jest obraz małodzietnej rodziny w której rodzice stracili kontrolę , nie
                    > wiem dlaczego. Tak właśnie będzie wyglądać rodzina "moboj" bez znaczenia, czy
                    > będzie miała dziewięć dzieci, czy zero.

                    a skąd masz pewnośc jak będzie wyglądać moja rodzina? tylko prosze o sensowne
                    uzasadnienie. nie znasz mnie, nie wiesz nic o mnie, nie wiesz jaki mam
                    charakter i jak jest w moim i mojego partnera domu. ale za to wiesz jaka będzie
                    moja rodzina.
                    tak się składa, że ja i mój partner mamy dwie małe chrzesniaczki, którymi się z
                    powodzeniem zajmujemy. a ja pracuje z dziecmi , nawet tymi ciężko
                    upośledzonymi, na co dzień i umiem sobie z nimi radzić. no ale ty z cała
                    pewnościa pozjadałeś wszystkie rozumy, masz sposób na uzdrowienie całego świata
                    i wiesz wszystko o wszystkich.
                    • Gość: polishAM Re: panie polishAM:( IP: *.nas33.philadelphia1.pa.us.da.qwest.net 17.07.03, 00:57
                      Przepraszam. To było kretyńskie z mojej strony.
                      • moniorek1 Re: panie polishAM:( 17.07.03, 08:16
                        Gość portalu: polishAM napisał(a):

                        > Przede wszystkim popularne jest stwierdzenie, ze wielodzietnosc to bieda i
                        > pijanstwo. Kiedy jednak ktos sie pofatyguje i zobaczy to od wewnatrz,
                        > dostrzeze, ze tak nie jest. Jest bardzo skromnie ale za to jest wiecej
                        > zyczliwosci.

                        Ale ty pieprzysz! Zamiast tej zyczliwosci czesto jest wiecej
                        goryczy,szczegolnie jak sie odchodzilo od stolu bedac wciaz glodnym.
                        Pochodze z rodziny wielodzietnej wiec wiem o czym mowie.Powiem ci jeszcze ,ze
                        nie powiele modelu rodziny moich rodzicow.

                        • Gość: polishAM Re: panie polishAM:( IP: *.nas33.philadelphia1.pa.us.da.qwest.net 17.07.03, 09:07
                          I nie powinieneś. Bo jesteś niezrównoważony.
                          • moniorek1 Re: panie polishAM:( 17.07.03, 09:15
                            Gość portalu: polishAM napisał(a):

                            > I nie powinieneś. Bo jesteś niezrównoważony.

                            Ty za to jestes!
                            Pieprzysz tu o rodzinkach wielodzietnych, zamiast sobie taka sprezentowac, to
                            za kurwami sie uganiasz.
                            • sagan2 Re: panie polishAM:( 17.07.03, 09:18
                              moniorek1 napisała:


                              > Pieprzysz tu o rodzinkach wielodzietnych, zamiast sobie
                              > taka sprezentowac, to za kurwami sie uganiasz.

                              Moniorek :) znowy teksgt na sygnaturke ;))
                              milego dnia!
                              • moniorek1 Re: panie polishAM:( 17.07.03, 09:24
                                sagan2 napisała:


                                > Moniorek :) znowy teksgt na sygnaturke ;))
                                > milego dnia!


                                :) Mozesz sobie wziasc.
                                To hipokryta jakis w dodatku chory.Ciekawe ile jego dzieci te panienki juz
                                wyskorobaly, no ale jak zwykle tacy jak on "katolicy" najglosniej wrzeszcza o
                                ochronie zycia poczetego.
                                • sagan2 Re: panie polishAM:( 17.07.03, 09:26
                                  pewnie dlatego tak wrzeszczy, bo nigdy nie zaznal nawet
                                  jednego wrzeszczacego dzieciaka...
                                  ... rozumiem, ze mozna miec szacunek do rodzin
                                  wielodzietnych, ktore umieja sobie poradzic w swoim
                                  zyciu, ale trzeba zachowac umiar i zdrowy rozsadek.
                                  no i nie krzyczec, gdy sie ma zerowa praktyke...
                  • Gość: Ewa Re: ------- Wielodzietność jest OK--------- IP: *.chello.pl 17.07.03, 14:36
                    Jeżeli uważasz, że niejedzenie przez 4 dni i popijanie herbaty z miodem jest
                    dobre dla rosnącego dziecka to włos sie na głowie jeży! Jestem ZDECYDOWANIE
                    PRZECIWNA PRZEJADANIU SIĘ- NIGDY, ALE TO PRZENIGDY NIE ZMUSZAŁAM DO JEDZENIA
                    MOJEGO DZIECKA - mialo raczej niedowagę niz nadwagę i nigdy nie demoniZowałam
                    jedzenia, ale ZAWSZE proponowałam świeże, czysto przygotowane, smaczne i zdrowe
                    jedzenie.Z odpowiednio dobranymi składnikami - kierując sie logika i zdrowym
                    rozsądkiem a nie tabelami.
                    Zawsze dbałam, tak jak mnie tego nauczono w domu, aby jeść w spokoju, i myć
                    ręce.
                    • Gość: polishAM Re: ------- Wielodzietność jest OK--------- IP: *.nas17.philadelphia1.pa.us.da.qwest.net 18.07.03, 03:02
                      polishAM - Lekarze doszli do wniosku, że dobrze robić sobie dni bez jedzenia
                      żeby nasze żołądki odpoczęły. Dam Ci radę. Nie jedz nic przez 4 dni i będziesz
                      miała takie dobre samopoczucie jak nigdy wcześniej (popijaj tylko herbatę z
                      miodem). Ja tak robię.

                      Response Ewy

                      Ewa - Jeżeli uważasz, że niejedzenie przez 4 dni i popijanie herbaty z miodem
                      jest dobre dla rosnącego dziecka to włos sie na głowie jeży!

                      A gdzie ja w swoim wątku "uważam, że niejedzenie przez 4 dni jest dobre dla
                      rosnącego dziecka". Dlaczego próbujesz manipulować moimi słowami?
                • Gość: Anton Mowa była o wielodzietności IP: *.acn.waw.pl 17.07.03, 09:59
                  Gość portalu: Ewa napisał(a):
                  > To także obrazek wielodzietnej ( ale tylko z 3 dzieci) rodziny.

                  No niestety, trójka dzieci to jeszcze żaden wyczyn... Trudno te patologie,
                  które opisujesz, uznać za spowodowane wielodzietnością, bo ta rodzina
                  wielodzietna po prostu nie jest.
                  • sagan2 Re: Mowa była o wielodzietności 17.07.03, 10:03
                    Gość portalu: Anton napisał(a):


                    > No niestety, trójka dzieci to jeszcze żaden wyczyn...
                    > Trudno te patologie, które opisujesz, uznać za
                    > spowodowane wielodzietnością, bo ta rodzina
                    > wielodzietna po prostu nie jest.

                    czyli gdyby w tej rodzinie bylo wiecej dzieci, to byloby
                    lepiej (bo wielodzietne)???
                    • Gość: Anton Re: Mowa była o wielodzietności IP: *.acn.waw.pl 17.07.03, 10:05
                      Tego to nie wiem (bo i skąd?). Ale ci ludzie wyraźnie mają problem i nie jest
                      nim wielodzietność.
                      • sagan2 Re: Mowa była o wielodzietności 17.07.03, 10:07
                        ale gdyby mieli wiecej dzieci, to problem bylby jeszcze
                        wiekszy. tak wiec szczescie rodziny naprawde nie zalezy
                        *wylacznie* od ilosci dzieci. problemy moga miec tak samo
                        wielo jak i bezdzietni. te same probemy.
                        • Gość: Anton Re: Mowa była o wielodzietności IP: *.acn.waw.pl 17.07.03, 10:20
                          To demagogia.

                          Przede wszystkim - nie wiadomo, co by się stało, gdyby mieli więcej dzieci.
                          Może mieliby więcej problemów, może mniej (bo np. okoliczności zmusiłyby ich do
                          zmiany podejścia).

                          Po drugie - z całą pewnością rodziny bezdzietne mają inne problemy niż
                          wielodzietne. Rodzinom bezdzietnym np. przez myśl nie przechodzi problem "kiedy
                          już Karolek wyrośnie z tego sweterka to dać go Małgosi czy Patrykowi?".

                          Po trzecie - wielodzietność nie jest gwarancją szczęścia. Relacje moich
                          znajomych, których rodzice na wielodzietność się zdecydowali są jednak
                          krzepiące.
                          • sagan2 Re: Mowa była o wielodzietności 17.07.03, 10:29
                            nie wiem, czy demagogia. niektore problemy (nie
                            wszystkie, oczywiscie) wynikaja z cech, ktorych dzietnosc
                            czy bezdzietnosc za nic nie zmieni.
                            mi chodzilo jedynie o dostrzezenie faktu, ze
                            wielodzietnosc nie jest gwarancja szczescia. tak jak i
                            nie jest gwarancja nieszczescia i ciezakiego zycia.
                            sam to zauwazyles w swoim poscie :)

                            a przykladow za i przeciw szczesciu rodzin wielodzietnych
                            mielismy w tym watku troche
                • Gość: Gal Re: ------- Wielodzietność jest OK--------- IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 17.07.03, 12:46
                  Przecież to jest bez sensu i doskonale sobie z tego zdajesz sprawę:)
                  Pomijając już fakt, że trójka dzieci nie tworzy rodziny wielodzietnej
                  (oficjalnie 4+), to mógłbym odpowiedzieć listem opisującym rodzinY z jednym
                  dzieckiem, rozkapryszonym, roszczeniowym, egoistycznym do granic możliwości,
                  skoncentrowanym wyłącznie na sobie, "dzieciątkiem" w wieku dziewiętnastu lat,
                  które NIGDY po sobie łóżka nie pościeliło i któremu mamusia załatwia maturę bo
                  jemu się nie chce - a przecież dziecku trzeba w nauce pomagać, prawda?. A jak
                  JEDYNAK matury nie zda, toż to dramat. Czy wymaga uzasadnienia dlaczego
                  mamusia ("dla świętego spokoju") łatwiej zdecyduje się ścielić łóżko
                  jedynakowi niż piątce dzieci?
                  To, jakie są dzieci, to w 99% zasługa (lub wina) rodziców, ich genów i
                  wychowania. Jeżeli oni nie widzą potrzeby ścielenia łóżek - ich dzieci robić
                  tego nie będą (statystycznie rzecz biorąc, oczywiście). To samo odnosi się do
                  tysiąca innych cech. Większa ilość dzieci WYMUSZA samoistnie ich szybszą
                  samodzielność i uczestniczenie w życiu rodziny - również na rodzicach.

                  A odnosząc się do Twojego opisu już bezpośrednio:
                  Zastanowiły mnie Twoje obserwacje i zwróciłem uwagę na kilka z nich:

                  > Opiszę Ci pewną znaną mi rodzinę z 3 dzieci. Rodzice ( oboje )pracują na
                  > pełnych etatach, żeby zapewnić dzieciom jedzenie,

                  Czy to znaczy, że mamy jedynaków rezygnują masowo z pracy?

                  > ubranie ( może w mniejszym
                  > stopniu bo jedno "donasza" po drugim),

                  A co w tym złego? W jaki sposób chcesz uczyć swoje dziecko szacunku dla
                  ubóstwa, jeżeli "donaszanie" ubrania po starszym bracie jest dla Ciebie czymś
                  nagannym? Czy uczysz tego swoje dziecko? Nie, ono samo to chłonie w domowej
                  atmosferze. I tak będzie oceniało ludzi jako dorosły. Po ubraniu. Znoszone
                  ubranie to powód do gardzenia innym człowiekiem. Tamte, okropne dzieci jako
                  dorośli nie będą z tym mieli problemu.

                  > nauke języków.

                  A jednak im się chce...

                  > Matka pada na nos (
                  > wychodzi o 7.00 wraca po 17.00),

                  Nienajlepsze rozwiązanie, już o tym pisałem, ale czy matki jedynaków pracują
                  inaczej?

                  > obiadów nie jadają- nie ma czasu ugotować,

                  O ile dłużej gotuje się obiad dla pięciu osób niż dla trzech? Czy gdyby ta
                  kobieta miała jedno dziecko to gotowałaby?

                  > łózka porozwalane ( chłopiec bardzo zdziwiony zapytał kto u nas ściele i
                  >oczy zrobiły mu się okrągłe jak spodki gdy dowiedział sie, że każdy swoje, w
                  >tym mój 12 syn też),

                  Gratuluję wychowania syna.

                  > dzieci ubrane nieadekwatnie do pogody i stale chore ( infekcje,
                  > zatrucia pokarmowe 4-5 razy w roku), ale zdarzają sie i poważniejsze
                  > choroby.


                  I cóż mogę powiedzieć... Mam znajomych z piątką dzieci. Ona jest lekarzem
                  pediatrą (z "dwójką" i dwiema nadspecjalizacjami), on - nauczycielem. Ze
                  względu na jej kolejne specjalizacje, to, że lepiej zarabia niż on a więcej
                  pracuje - to on zajmuje się "od początku" wychowaniem dzieci (nie karmił tylko
                  piersią:). Jego sposób ubierania dzieci (najprościej mówiąc b. "lekki")
                  wywoływał u niej panikę - przy pierwszym dziecku, lęk - przy drugim, lekkie
                  obawy - przy trzecim... a później się z tym pogodziła, a nawet uznała, że w
                  tym szaleństwie jest metoda. Bo dzieci NIE CHOROWAŁY. Są zahartowane, odporne
                  i bardzo zdrowe. Oczywiście nie tylko z powodu nienoszenia czapek zimą. To był
                  cały program hartowania dzieci, który on wdrożył w domu. I znalazł na to czas
                  i chciało mu się. A nie znasz chorowitych jedynaków? Bo ja znam całe multum.

                  A zatrucia pokarmowe? To wynik braku dbałości o higienę. Z jednej strony
                  piszesz, że w domu nie gotują obiadów więc to albo stołówka albo dzieci z
                  głodu wyjadają resztki ze śmietników. To napisz to wprost.


                  > Dzieci nie są ze sobą zżyte ( określenia" moja wstrętna siostra "gości na co
                  > dzień w ich słowniku).

                  Masz rację. Od jedynaka takiego określenia na pewno nigdy nie usłyszysz. On
                  nie ma siostry. A język dzieci jest taki jak ich rodziców.

                  > O wakacjach raczej moga pomarzyć i pozazdrościć kolegom
                  > własnie czterogwiazdkowych hoteli ( a przy okazji dokuczyć tym którzy gdzieś
                  > byli i cos widzieli, zniszczyć przywiezioną pamiątkę, powyśmiewać się). W
                  >tej
                  >rodzinie ( a nie są to lumpy- oboje rodzice z wyższym wykształceniem z tzw.
                  >dobrych domów) nie ma pieniędzy nawet na wyjazd pod namiot.Wakacje spedza się
                  >przed telewizorem lub włócząc się po ulicach nie wiadomo z kim.

                  Wiesz ile kosztuje wyjazd "pod namiot" dla pięcioosobowej rodziny? Dodatkowo
                  100 PLN dziennie do normalnych wydatków domowych (w domu też jedzą). Dwa
                  tygodnie pod namiotem to 1400 złotych. Nie są w stanie odkładać 100 PLN
                  miesięcznie na wakacje? Nie żartuj. Wystarczy chcieć.
                  A co do czterogwiazdkowego hotelu. Dałem ten przykład celowo. "Wczasy" all
                  inclusive na Riwierze Tureckiej (bo tam najtaniej) hotel-plaża-bar-piwo-basen,
                  hotel-plaża-bar-piwo-basen, półdniowa wycieczka żeby obejrzeć jakieś ruiny
                  (ale to nudne i gorąco), więc hotel-plaża-bar-piwo-basen itd. i fruu spowrotem
                  do Polski. "Jak dzieci spędziłyście wakacje?" "Ja, ja! Byłem w
                  czterogwiazdkowym hotelu, proszę Pani!" Żałosne. I szkoda, że to
                  jest "zrozumiałym powodem do zadowolenia. Moje dziecko coś widziało. Gdybym
                  miała ich więcej, to już nie byłoby mnie stać na tak atrakcyjne wakacje dla
                  mojego dziecka". Widzisz tu sens? Jasne, że możan też inaczej, ale tak
                  wyglądają w 90% te wakacje w czterogwiazdkowych hotelach. Popatrz na oferty
                  biur podróży. Co w nich dominuje? To co się sprzedaje najlepiej. A dzieci uczą
                  się, że to powód do chwały.
                  Niedostatek pieniędzy na łatwe (ale zbyt często ogłupiające) wakacje zmusza
                  rodziców do inwencji i pewnego wysiłku ale wakacje mogą być atrakcyjne i
                  uczące czegoś dzieci. Znowu zależy to od rodziców i ich systemu wartości. I
                  mam wrażenie, że rodzice dla których drugie dziecko jest już nadmiernym
                  obciążeniem wybierają łatwe rozwiązania również na wakacje. I to nie zależy od
                  ich statusu materialnego.

                  Reasumując - moim zdaniem, ludzie decydujący się SWIADOMIE na więcej dzieci
                  stawiają człowieka przed rzeczami a nie odwrotnie. Powszechne zrozumienie dla
                  postawy "jedno dziecko to max, bo mnie nie stać, bo przecież muszę mu zapewnić
                  odpowiedni start w życiu (tak naprawdę - duuuużo kolorowych przedmiotów, przy
                  jak najmniejszym wysiłku z mojej strony)" to efekt akceptacji "kosumenckiej"
                  roli człowieka w społeczeństwie. "Jesteśmy tu po to, żeby konsumować jak
                  najwięcej" - a ja się z tym nie zgadzam. To "dobro dziecka" to wymówka,
                  najczęściej dla własnego wygodnictwa, aby móc samemu konsumować jak najwięcej.

                  >To także obrazek wielodzietnej ( ale tylko z 3 dzieci) rodziny.

                  Jak pisałem na początku, obrazki są różne.
                  Ideałem byłoby, gdyby to rodzice "ścielący łóżka" mieli więcej dzieci a
                  ci "inni" jak chcą to żadnego. Po kilku pokoleniach świat byłby znacznie
                  lepszy.:))) Niestety tak nie jest, bo zbyt wielu rozsądnych i wartościowych
                  ludzi dało się przekonać, że jedno dziecko to ideał.

                  I jeszcze na koniec, jeden obrazek (i anegdotka zarazem) ze szkoły moich tym
                  razem dzieci;
                  Parę lat temu, na zebraniu rodzicielskim zastanawialiśmy się w jakim terminie
                  zrobić ferie zimowe (szkoła jest społeczna więc ma dowolność w tym względzie).
                  Któryś z rodziców zaproponował, żeby zrobić w innym terminie niż "cała reszta
                  Warszawy", bo wtedy we wszystkich ośrodkach narciarskich jest tłok, trudno o
                  miejsca itp. Na co jedna z mam wstała i powiedziała "Ależ proszę Pana, nie
                  jest tak źle! W zeszłym roku na tydzień przed feriami dostałam bez problemu
                  miejca w CZTEROGWIAZDKOWYM hotelu w Gstaad".:))
                  Pytanie za trzy punkty: Co ta Pani chciała innym powiedzieć? :)))
                  Pytanie za jeden punkt: Co do zakomunikowania innym dzieciom będzie miało jej
                  dziecko po powrocie z wakacji? :)))


                  >Pozdrawiam - Ewa

                  Pozdrawiam,
                  Gal

                  • Gość: Ewa Re: ------- Wielodzietność jest OK--------- IP: *.chello.pl 17.07.03, 14:29
                    Ja Cię nie przekonam, ani Ty mnie. Wybierasz z mojego listu oderwane z
                    kontekstu watki i część dorabiasz. Nie przypominam sobie, żebym pisała o
                    wakacjach na Riwierze Tureckiej - gdzie byo nudno i gorąco ( choć ja nie mając
                    jeszcze dziecka zjeździłam Turcję wzdłuż i wszerz i wcale nie podzielam opinii,
                    że jest nudna). Moje dziecko spędza atrakcyjne wakacje ( w tym 3 tygodnie na
                    obozie językowym w Anglii ok 10,000 PLN + kieszonkowe - nie byłoby mnie stac
                    przy gromadce). Przemilczasz, bo Ci wygodnie, fakt niszczenia, z zawiści,
                    pamiątek przywiezionych z wakacji- moje dziecko NIGDY czegoś takiego by nie
                    zrobio- bo po prostu potrafiłam je wychować.To, że wspomniane przeze mnie
                    dzieci stale choruja wynika z braku podstawowych nawyków higienicznych ( nie
                    wyciągają resztek ze śmietników), tylko zwyczajnie nie myją rąk, nie chowają
                    resztek jedzenia do lodówki. Nie nauczyła ich tego mama zajęta rodzeniem i
                    doglądaniem kolejnego potomka.
                    Twoja znajoma lekarka na dwie podspecjalizacje a nie nadspecjalizacje- to tak
                    na marginesie.
                    Piszez, że jak jedynak nie zda matury to dramat bzdura! Jestem jedynaczką,
                    maturę, wiele lat temu zdałam, ale na studia się nie dostałam ( zabrakło mi
                    kilku punktów). Pochodzę z dość znanej rodziny prawniczo-lekarskiej i jeden
                    telefon mojego ojca załatwiał mi indeks. Jednak nikt z rodziny rączek nie
                    załamywał i przez rok zasuwałam jako salowa na punkty. Po roku dostałam indeksi
                    skończyłam studia ( z czerwonym dyplomem). I jak to się ma do Twojej teorii?
                    A wogóle proponuję więcej tolerancji wobec ludzi, którzy zdecydowali się mieć
                    jedno dziecko lub nie mieć żadnego - ich wybór. Ja jestem tolerancyjna do
                    momentu gdy nie wyciągają ręki po wszelkiego rodzaju zapomogi, świadczenia
                    socjalne i nie domagają sie, również za moje pieniądze, specjalnych praw.
                    Pozdrawiam - Ewa
                    P.S. Nie uważam, żeby nieco używane ubranie przechodziło z dziecka na dziecko.
                    Sama dostaję od koleżanki i sama daję kuzynce mającej młodszego synka. Więc
                    znów pudło w Twojej teorii, ze mój syn będzie oceniał ludzi według ubrania.
                    Uważam jednak, że kazdy powinien mieć coś własnego, kupionego tylko dla niego.
                    Robi się dziecku wielką szkodę zmuszajac je do stałego noszenia zniszczonej
                    garderoby i po kimś starszym. A juz niedopuszczalne jest donaszanie butów!
                    • Gość: Gal Re: ------- Wielodzietność jest OK--------- IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 17.07.03, 16:48
                      Gość portalu: Ewa napisał(a):

                      > Ja Cię nie przekonam, ani Ty mnie.

                      Pewnie tak będzie

                      > Wybierasz z mojego listu oderwane z
                      > kontekstu watki i część dorabiasz.

                      Hola! Do Twojego tekstu nie zostało dodane przeze mnie, ani odjęte, ani
                      przekręcone ani jedno słowo. Jest zaprezentowany w całości, w kolejnych
                      fragmentach dokładnie tak, jak go napisałaś. To, co ja napisałem jest wyraźnie
                      od niego oddzielone.


                      > Nie przypominam sobie, żebym pisała o
                      > wakacjach na Riwierze Tureckiej - gdzie byo nudno i gorąco ( choć ja nie
                      mając
                      > jeszcze dziecka zjeździłam Turcję wzdłuż i wszerz i wcale nie podzielam
                      opinii,
                      >
                      > że jest nudna).

                      Oczywiście, że nie pisałaś o Turcji. To ja napisałem i nie sugerowałem , że to
                      Ty. Ty napisałaś tylko z uznaniem o czterogwiazdkowym hotelu jako udanych
                      wakacjach dla dziecka, cytuję:
                      "i pozazdrościć kolegom własnie czterogwiazdkowych hoteli". Ja tylko zwróciłem
                      uwagę na to jak wyglądają typowe "wczasy" w czterogwiazdkowych hotelach w
                      Turcji albo Tunezji (bo tam najtaniej). To jest właśnie typowy sposób
                      zapewnienia dziecku "możliwości zobaczenia świata". Wystarczy spojrzeć na
                      oferty biur podróży. I smutnym jest, że dzieci się tym właśnie chwalą. Bo
                      chwalą się pieniędzmi, jeżeli jeszcze do Ciebie to nie dotarło. Chwalą się
                      czymś, co nie ma wartości, blichtrem. Powinnaś "czytać ze zrozumieniem":)
                      A Turcja rzeczywiście jest ciekawa. Tylko Ty nie o Turcji pisałaś a
                      o "czterogwiazkowym hotelu" jako powodzie zazdrości, nieprawdaż?

                      > Moje dziecko spędza atrakcyjne wakacje ( w tym 3 tygodnie na
                      > obozie językowym w Anglii ok 10,000 PLN + kieszonkowe - nie byłoby mnie stac
                      > przy gromadce).

                      Gratuluję. A tak przy okazji (bez żadnych złośliwości) jeżeli te 10'000 to za
                      kurs językowy w Anglii tylko, to trochę przepłacasz. Trzy tygodnie w dobrej
                      szkole 24h/tydz w Londynie, z wycieczkami, z utrzymaniem, w samodzielnym
                      pokoju i z przelotem w obie strony, nie powinien kosztować więcej jak 8-9tys.
                      Sprawdź oferty u konkurencji.:)


                      > Przemilczasz, bo Ci wygodnie, fakt niszczenia, z zawiści,
                      > pamiątek przywiezionych z wakacji- moje dziecko NIGDY czegoś takiego by nie
                      > zrobio- bo po prostu potrafiłam je wychować.

                      Już się poprawiam. Nie chciałem poprzednio być zbyt dosłowny, ale jeżeli
                      sobie tego życzysz...Oczywiście niszczenie czegokolwiek jest wysoce naganne.
                      Źle to świadczy o tych dzieciach i ich wychowaniu. Ale, prawdę mówiąc,
                      chciałbym osobiście zobaczyć tę całą sytuację, posłuchać co i jak do tych
                      dzieci mówił Twój syn... choć, jakkolwiek było, nic ich rzecz jasna nie
                      usprawiedliwia. Zawsze w klasie będą dzieci o różnym statusie materialnym (bez
                      względu na dzietność rodzin). I zawsze będzie to potencjalnym źródłem
                      konfliktów. Moje dzieci uczone są przede wszystkim nie chwalenia sie w ogóle a
                      pieniędzmi/rzeczami w szczególności. Nie jest to łatwe, a dzieci potrafią być
                      okrutne dla innych, szczególnie jak czują taką atmosferę w domu -
                      że "czterogwiazdkowy hotel" to jest to! I uważaj na słowo NIGDY.

                      A przy okazji, przypomniała mi się scenka z Grecji widziana w dzieciństwie.
                      Był to wówczas biedny kraj i w Mykenach było sporo żebrzących, a może bardziej
                      dopraszających się czegokolwiek od turystówdzieci. Jeden z nich (turystów)
                      kupił torbę cukierków i rozrzucił je po ziemi. Dzieci rozpierzchły się
                      zbierając te cukierki, zaczęły między sobą o nie walczyć, wyrywać sobie
                      wzajemnie. W tym czasie sympatyczny ofiarodawca wyjął kamerę i zaczął to
                      wszystko filmować... Podszedł do niego starszy Grek, lewą ręką odsunął kamerę
                      od jego twarzy a prawą naruszył jego cielesność.
                      I tak sobie teraz myślę, że bicie ludzi jest wyrazem braku wychowania. Dobrze,
                      że chociaż nie zniszczył mu kamery. Ale najdziwniejsze, że wówczas bardzo
                      miałem ciepłe uczucia dla tego Greka. Byłem w podobnym wieku co te dzieci i
                      pewnie też niewychowany.

                      Mam nadzieję, że to Cię satysfakcjonuje.


                      > To, że wspomniane przeze mnie
                      > dzieci stale choruja wynika z braku podstawowych nawyków higienicznych ( nie
                      > wyciągają resztek ze śmietników), tylko zwyczajnie nie myją rąk, nie chowają
                      > resztek jedzenia do lodówki. Nie nauczyła ich tego mama zajęta rodzeniem i
                      > doglądaniem kolejnego potomka.

                      Mylisz się zasadniczo sądząc, że niemycie rąk jest skutkiem nadmiaru
                      obowiązków matki wynikających z rodzenia kolejnych dzieci.:) Sorry, ale ręce
                      się załamują z rozpaczy:)))).


                      > Twoja znajoma lekarka na dwie podspecjalizacje a nie nadspecjalizacje- to
                      tak
                      > na marginesie.


                      Ależ oczywiście tu masz całkowitą rację! To skutek mojego nieuctwa, ciemnoty i
                      zacofania. Przepraszam stukrotnie.:)


                      > Piszez, że jak jedynak nie zda matury to dramat bzdura!


                      Pisałem o konkretnej, rzeczywistej rodzinie. Tak jak Ty, mam nadzieję. A dla
                      nich to był dramat, przynajmniej takich relacji musiałem wysłuchiwać codziennie


                      > Jestem jedynaczką,
                      > maturę, wiele lat temu zdałam, ale na studia się nie dostałam ( zabrakło mi
                      > kilku punktów). Pochodzę z dość znanej rodziny prawniczo-lekarskiej i jeden
                      > telefon mojego ojca załatwiał mi indeks. Jednak nikt z rodziny rączek nie
                      > załamywał i przez rok zasuwałam jako salowa na punkty. Po roku dostałam
                      indeksi
                      >
                      > skończyłam studia ( z czerwonym dyplomem). I jak to się ma do Twojej teorii?

                      Gratulacje po raz kolejny! Nie wątpię, że wśród jedynaków też są pozytywne
                      jednostki. Przez całą tę dyskusję jednak, staram się przedstawić pogląd, że
                      większa rodzina skłania do większej samodzielności dzieci a rodziców do
                      polegania na ich samodzielności. I tyle.
                      A jeżeli i teraz muszę bardzo wprost; Ja mówię częściej/rzadziej, mniej/
                      bardziej a nie NIGDY/ZAWSZE:)

                      > A wogóle proponuję więcej tolerancji wobec ludzi, którzy zdecydowali się
                      mieć
                      > jedno dziecko lub nie mieć żadnego - ich wybór. Ja jestem tolerancyjna do
                      > momentu gdy nie wyciągają ręki po wszelkiego rodzaju zapomogi, świadczenia
                      > socjalne i nie domagają sie, również za moje pieniądze, specjalnych praw.

                      Hmm. Ja tylko wyrażam swoją opinię. Do rodzin z jednym dzieckiem nie strzelam
                      a do opinii o ich motywach i konsekwencjach tegoż mam prawo, jak sądzę.
                      Co do sensu, zasadności i moralności zapomóg dla rodzin wielodzietnych to
                      można by długo, ale to oddzielny temat, bo wiesz, ja nigdzie o pieniądzach nie
                      pisałem i pomocy dla nich nie postulowałem. Nie wiem dlaczego to dla Ciebie -
                      jedynaczki i matki jedynaka - jest takie istotne? Bo to Twoje pieniądze...
                      Rozumiem.

                      > Pozdrawiam - Ewa
                      > P.S. Nie uważam, żeby nieco używane ubranie przechodziło z dziecka na
                      dziecko.
                      > Sama dostaję od koleżanki i sama daję kuzynce mającej młodszego synka. Więc
                      > znów pudło w Twojej teorii, ze mój syn będzie oceniał ludzi według ubrania.
                      > Uważam jednak, że kazdy powinien mieć coś własnego, kupionego tylko dla
                      niego.
                      > Robi się dziecku wielką szkodę zmuszajac je do stałego noszenia zniszczonej
                      > garderoby i po kimś starszym. A juz niedopuszczalne jest donaszanie butów!

                      Cieszę się, że dopuszczasz używanie przez dzieci odzieży po rodzeństwie i nie
                      uważasz tego za naganne. To wobec tego "tylko tak zabrzmiało", wymienione
                      łącznie
                      z innymi. wyłącznie negatywnymi cechami tej rodziny. Czy zauważyłaś, że w
                      Twoim opisie nie mają oni jednej pozytywnej cechy?

                      A tak poza tym, nie znam jednej rodziny w której którekolwiek dziecko nie
                      miałoby czegoś "własnego, kupionego tylko dla niego".



                      Pozdrowienia
                      Gal

                      PS. Dla pewności powróciłem do sygnatury;
                      Powyższe jest oczywiście tylko moją opinią i jak każde uogólnienie nie dotyczy
                      wszystkich, a w szczególności Szanownych Forumowiczek, których motywacje i
                      cechy charakteru są całkowicie odmienne, w co nie wątpię. W związku z tym, z
                      góry przyznaję rację wszystkim, którzy stwierdzą "mnie to nie dotyczy".


                      • Gość: Ewa Re: ------- Wielodzietność jest OK--------- IP: *.chello.pl 17.07.03, 18:28
                        Odpowiem po kolei ( nie cytując będzie chyba czytelniej). Oczywiście kurs w
                        Anglii kosztuje ok 8-9 tys, tylko dziecko musi(!) mieć kieszonkowe. Mój syn (
                        co bardzo kłóci się z Twoim obrazem jedynaka-egoisty-potwora) ZAWSZE pamięta,
                        aby swoim bliskim przywieść jakiś drobiazg.
                        ZAWSZE bardzo o to dbałam, aby syn nauczony był skromności i nie chwalenia się
                        wyższym stanem posiadania rodziny ( nie jest to jego zasługą).NIGDY , i
                        podkreślam to z całą stanowczością, bo znam dobrze swoje dziecko, nie
                        przechwalał się, nie wymachiwał przed nosem. Drobiazg przywieziony z wakacji, o
                        znikomej wartości materialnej, syn miał w piórniku w charakterze maskotki.
                        Kolega zapytał co to i skąd ma. Syn odpowiedział a maskotka straciła żywot pod
                        butem kolegi.
                        Dziwi mnie Twój ironiczny stosunek do faktu, że nie chcę dzielić się swoimi
                        pieniędzmi. A Ty chcesz? Czy uważasz, że sprawiedliwe, z punktu widzenia
                        społecznego, jest zabieranie jednym a dawanie drugim? Czy hołdujesz zasadzie,
                        że każdemu po równo? A może każdemu według jego potrzeb?
                        Ja jestem zdania, że każdy na to co ma powinien zapracować ( mnie nikt niczego -
                        co tez nie jest zgodne z Twoim poglądem na jedynaków- niczego nie dał. To, że
                        dzis coś posiadam zawdzięczam swojej i męża pracy a także wyrzeczeniom i
                        rezygnowaniu z pewnych rzeczy ( np. odpoczynku) na korzyść innych. Naprawdę nie
                        widze powodu, aby dofinansowywać ludzi, którzy decyduja sie na liczne potomstwo
                        nie zastanawiając sie jak sobie z tym poradzą materialnie.Takie postępowanie to
                        własnie egoizm - i to olbrzymi.
                        Pozdrawiam - Ewa
                        • Gość: Gal Re: ------- Wielodzietność jest OK--------- IP: 195.117.238.* 17.07.03, 20:55
                          O cenie wspomniałem jedynie, bo zrozumiałem, że napisałaś 10'000 +
                          kieszonkowe. Wybacz.

                          Przeczytałem kilka Twoich postów w tym wątku (m.innymi do Leny) i w
                          wątku "siostrzanym" na FK i zrozumiałem, że nie ma o co kruszyć kopii. Ja
                          pisałem o osobach, które decydują się na jedno dziecko z egoizmu i nadmiernego
                          przywiązywania wagi do pieniędzy, osobach dla których empatia to obce słowo.
                          Ty po prostu nie pasujesz do tych motywacji o których wspominałem. Z Twoich
                          postów to jasno wynika, ale dopiero teraz to do mnie dotarło.
                          Życzę zadowolenia z syna.
                          Gal

                          _______________________________________________________________________________
                          Powyższe jest oczywiście tylko moją opinią i jak każde uogólnienie nie dotyczy
                          wszystkich, a w szczególności Szanownych Forumowiczek, których motywacje i
                          cechy charakteru są całkowicie odmienne, w co nie wątpię. W związku z tym, z
                          góry przyznaję rację wszystkim, którzy stwierdzą "mnie to nie dotyczy".
    • Gość: Lena Wielodzietność jest OK ale ...... IP: 80.48.96.* 17.07.03, 12:22
      Myślę, że mam prawo wypowiedzieć się w tej sprawie, ponieważ sama pochodzę z
      wielodzietnej rodziny. Moi rodzice wychowali 3 własnych i 2 adoptowanych
      dzieci. Dwóch naszych osieroconych kuzynów zostało naszym rodzeństwem bo tak
      nasi rodzice pojmowali rolę rodziców chrzestnych. Myślę, że to obrazuje
      najlepiej postawę moich rodziców w życiu. Dali nam wszystkim wykształcenie,
      nauczyli odpowiedzialności i samodzielności. Przypuszczam, że to co otrzymałam
      w duchowym wymiarze dostałabym w takim samym stopniu będąc jedynaczką. Dlatego
      uważam, że gloryfikowanie wielodzietności jako wartości samej w sobie jest
      nieporozumieniem. Wielodzietnymi powinni być rodzice odpowiedzialni, świadomi
      obowiązków, mający coś do dania i przekazania dzieciom. W Polsce bardzo często
      widzimy wielodzietność wcale nie planowaną, "na żywioł", "jakoś to
      będzie", "jak się wychowuje 10 to i 11 jakoś się wychowa". Zwykle rodzina
      zawodowo niemobilna, bez - powiedziałabym może obraźliwie ale prawdziwie -
      kwalifikacji na rodzica posiada gromadę dzieci które wychowują się "jakoś",
      zwykle na podwórkach. Jeśli w domu nie ma szacunku między dorosłymi nikt nie
      nauczy dzieci tego we wzajenych relacjach. Dużą rodziną trzeba umieć
      pokierować, nieprawdą jest, że sama wielodzietność już jakieś wartości wnosi.
      Podzielam zdanie Gala, bezdzietność lub jedno dziecko jest egoizmem. I zdanie
      Jędzy i Gala, że z rodzeństwem mamy szansę uczyć się głebszych relacji, że daję
      nam to pewną szkołe życia. Tylko, by te relacje były głebokie, dobre, by z
      wielodzietnej rodziny człowiek nie wyniósł złości, zazdrości, poczucia krzywdy
      i nie mówił "ja nigdy w życiu takiej mieć nie chcę" potrzebni są świadomi
      rodzice, którzy nauczą własną postawą.
      Mam nadzieję, że Polisham posiada takie poczucie, że własnym dzieciom ma do
      przekazania wiele wartości moralnych za które w życiu będą mu wdzięczne.
      Pozdrawiam.
      • Gość: moboj Re: Wielodzietność jest OK ale ...... IP: 62.233.250.* 17.07.03, 14:13
        Gość portalu: Lena napisał(a):

        Dlatego
        > uważam, że gloryfikowanie wielodzietności jako wartości samej w sobie jest
        > nieporozumieniem.

        zgadzam się w pełni.

        > Podzielam zdanie Gala, bezdzietność lub jedno dziecko jest egoizmem.

        egoizm - postawa zyciowa polegająca na kierowaniu się w postępowaniu głównie
        własnym dobrem, korzyścią i przyjemnością, i nieuwzględnianiu interesów innych
        ludzi; samolubstwo.
        taaa, chyba znam największego egoistę świata. to mój lekarz pediatra z
        dzieciństwa. zaadoptował jedną dziewczynkę, bo z zoną nie mogli mieć dzieci.
        jak ktoś nie ma kasy to leczy za darmo, poświęca wiele czasu swoim pacjentom,
        nie robi nic na odwal się. każdemu nieba by przychylił. no ale ma tylko jedno
        dziecko - to stanowczo egoista. aaa, i jest jeszcze moja sąsiadka nauczycielka -
        nie ma dzieci, ale po godzinach pracy zajmowała sie biednymi dziciakami z
        osiedla, pomagała im w nauce. tak po prostu to robiła. no ale tez jest
        egoistką, bo nie ma dzieci.
        janina ochojska - to tez zapewne egoistka, bo nie ma dzieci. tak jak i
        niektórzy lekarze, którzy nie zamierzaja mieć dzieci, bo jadą gdzieś np. do
        afryki leczyc ludzi.
        taa, trzeba uzupełnić definicję slownikową. albo po prostu nie generalizować.

        • Gość: lolyta Re: Wielodzietność jest OK ale ...... IP: *.mia.bellsouth.net 17.07.03, 14:46
          Moboj, z ust mi to wyjelas. Nalezy tu dolozyc Matke Terese z Kalkuty, Dalaj
          Lame, papieza, Leonarda da Vinci, Michala Aniola i paru innych ktorzy znacznie
          lepiej by sie przysluzyli swiatu gdyby zamiast zajmowac sie tym, czym zajmuja/
          zajmowali postanowili sie nieegoistycznie mnozyc jak kroliki.
          • Gość: Gal Re: Wielodzietność jest OK ale ...... IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 17.07.03, 14:57
            Gość portalu: lolyta napisał(a):

            > Moboj, z ust mi to wyjelas. Nalezy tu dolozyc Matke Terese z Kalkuty, Dalaj
            > Lame, papieza, Leonarda da Vinci, Michala Aniola i paru innych ktorzy
            znacznie
            > lepiej by sie przysluzyli swiatu gdyby zamiast zajmowac sie tym, czym
            zajmuja/
            > zajmowali postanowili sie nieegoistycznie mnozyc jak kroliki.


            Motywacje lolyto, motywacje są ważne:), Szczególnie przyjżyj się Michałowi
            Aniołowi i Leonardowi ;-))))

            Pzdr.
            Gal
            • lolyta Re: Wielodzietność jest OK ale ...... 17.07.03, 15:22
              No wlasnie z postow Twoich i Poliszhama wynika jasno, ze ich motywacje to li i
              jedynie egoizm, nie chce mi sie teraz szukac w tej setce postow, ale napisales
              cos takiego jak w pysk strzelil. A to, ze ludzie ktorzy decyduja sie na 0 lub 1
              dziecko niekoniecznie robia to dlatego, ze w glowie im konsumpcyjny styl zycia
              tylko inny pomysl na zycie, to sie jakos w tych 100 postach nie pojawilo.

              • Gość: polishAM Re: Wielodzietność jest OK IP: *.nas15.philadelphia1.pa.us.da.qwest.net 17.07.03, 19:46
                Przykład Marii Teresy i tego doktora pomagającego bezinteresownie ludziom jest
                typowym przykładem na to, że egoizm nie wzbudza specjalnego entuzjazmu u
                forumowiczów. To rzecz pozytywna. U mnie też w cenie jest bezinteresowność,
                wzajemne poszanowanie, stosunki międzyludzkie, akceptacja innych. Te może
                zapewnić jedynie duża wielodzietna rodzina. No chyba, że jesteś Marią Teresą z
                Kalkutty, lub doktorem dobroczynnym. Ale pytam się. Ile osób udziela się w
                organizacjach dobroczynnych? Większość ludzi to egoiści i pozerzy, którzy ze
                słowem "zagraniczny" kojarzą sobie jakiś magiczny czar mierzenia wartości
                swojej osobowości. Gal, jesteś milionerem i bogaczem (one million dollar men).
                Odgadnąłeś filozofię życia i teraz spokojnie przyglądać się na nieporadność
                innych. Zwyciężyłeś z zakłamaniem i sztucznymi plastikowymi wartościami
                narzucanymi nam przez uzurpatorów z tzw. elit medialno decydenckich.
                Gratuluję Ci i pozdrawiam.
                • Gość: lolyta Re: Wielodzietność jest OK IP: *.mia.bellsouth.net 17.07.03, 20:41
                  PolishAm, PIEEEEPRZYYYSZZZZZ!!!!!! Sorry za nieparlamentarne wyrazenie, ale
                  inaczej sie tego nie da nazwac. Wcale nie jest powiedziane, ze ci, ktorzy nie
                  maja dzieci albo maja tylko jedno a przy tym nie sa misjonarzami to egoistyczni
                  konsumenci. Moga miec po prostu inny pomysl na zycie - kariere naukowa albo
                  artystyczna na przyklad, co niekoniecznie wiaze sie zreszta z duzymi
                  pieniedzmi, przynajmniej w Polsce. Czy naprawde uwazasz, ze np. utalentowany
                  spiewak, spedzajacy zycie na walizkach, przynoszacy ludziom radosc swoim
                  talentem, to taki egoista tylko dlatego ze nie wloczy za soba po hotelach 5
                  dzieci?
                  • Gość: polishAM Re: Wielodzietność jest OK IP: *.nas15.philadelphia1.pa.us.da.qwest.net 17.07.03, 21:15
                    Tak. Bo nie dał szansy przyszłemu pokoleniu. Jego pierwszym obowiązkiem było
                    dziecko. Był albo mało zaradny, albo egoista.
                    • Gość: melmire Re: Wielodzietność jest OK IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 17.07.03, 21:21
                      Kurcze, wszyscy mowie ze czlowiek to nei zwierze, a tu prosze - pierwszym i
                      najwazniejszym obowiazkiem - reprodukcja!
        • Gość: Gal Re: Wielodzietność jest OK ale ...... IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 17.07.03, 14:55
          Wiesz, nie napisałaś nic o powodach dla których ci ludzie dzieci nie mają lub
          mają jedno. Czy uważają, że "tak będzie lepiej dla tego dziecka", czy nie mogą
          mieć dzieci lub mieć więcej dzieci? Szczególnie z Ochojską bym uważał a i pani
          nauczycielka, być może nie wybrała bezdzietności z własnej woli. I ciekawe ile
          lat miał ten pediatra kiedy wreszcie udało mu się adoptować dziecko?

          Dowodzenie czegokolwiek za pomocą wyrwanych przykładów nie jest najlepszym
          sposobem. Nie zmieni niczyich obserwacji i wniosków z nich płynących. Jeżeli w
          Twoim lub kogoś, kogo naprawdę dobrze znasz przypadku, decyzja o posiadaniu
          jednego dziecka wynikała z pobudek wyższych - to nie zmienia to faktu, że
          większość motywacji jest bardzo przyziemnych i... egoistycznych. A to wcale
          nie wróży dobrze temu dziecku.

          Dlatego wolę nawet usłyszeć "Tak, jedno mi wystarczy, bo to kupa obowiązków a
          ja mam ochotę dobrze się bawić w tym życiu i nie marnować go na gary i
          bachory" niż "To dla dobra mojego dziecka". Pierwsze przynajmniej uczciwie
          stawia sprawę, drugie brzmi mocno fałszywie.

          Pzdr.
          Gal



          • Gość: basia Re: Wielodzietność jest OK ale ...... IP: 212.160.76.* 17.07.03, 15:52
            Wielodzietność jest o.k. Ale bezdzietność tez.

            każdy chce przezyc swoje zycie jak najlepiej. Każdy dąży do szcżęścia. Lecz nie
            ma jednego rodzaju szczęścia. To co sprawia radość jednemu niekoniecznie sprawi
            ja innemu. każdy ma jakiś pomysł na swoje zycie i stara sie go realizować.
            Jedni widzą szczęście w dużej rodzinie- i ją mają. Ale nie każdemu daje radośc
            duża rodzina. ma inny pomysł na swoje zycie. I czy to takie złe?? Może to i
            egoizm(choc ja tak nie uważam).

            Bo każdy chce byc szczęśliwy. Niektórzy chcą miec duzo dzieci, maja je i sa
            szczęśliwi. W porządku mają to co daje im zadowolenie z życia. Tylko dlaczego
            ktoś, mający inny cel w zyciu jest od razu zły?? Złe jest to że nie chce miec
            dzieci, albo chce malo dzieci? On nie ma prawa do szczęścia??

            Tylko jest jedna recepta na udane zycie, szczęśliwych ludzi??
            • Gość: Lena Re: Wielodzietność jest OK ale ...... IP: 80.48.96.* 17.07.03, 16:16
              Nie uważam, że każdy człowiek musi mieć dzieci. Pisałam o rodzinach i o
              rodzicach. Tak jak nie gloryfikuję wielodzietności tak i nie uważam, że każdy
              mieć dzieici musi. Z obserwacji jednak wiem, że często egoizmem podyktowana
              jest chęć posiadania jednego dziecka /absuradlny jest przykład, że ktoś
              adoptował jedno/. Bo dzieci chcą mieć rodzeństwo, zanim osiągną te naście lat i
              same zobaczą, że jest im dobrze bo nie muszą się dzielić. Zapytajcie jedynaka
              tak nawet 10-12-tniego /nie piszę już o młodszych/, oni zazdroszczą rodzeństwa
              kolegom. Potem z tego "wyrastają". Nie uważam, że należy mieć 4+ bo chyba ktoś
              kto to poleca nie zna realiów polskich. Kobieta z 2-3 dzieci chorujących nawet
              sporadycznie jest bez skrupułów zwalniana z pracy. Dzisiaj młode kobiety
              odsuwają jak mogą widmo macierzyństwa bo utrata pracy ściągnie rodzinę w
              ubóstwo. Polski rząd interesuje się ustawowo jedynie dzieckiem nienarodzonym,
              narodzone jest prywatną sprawą rodziny.
              Pozdrawiam,
              • Gość: Ewa Re: Wielodzietność jest OK ale ...... IP: *.chello.pl 17.07.03, 18:42
                Poruszyłaś bardzo ważną kwestię- czy nam sie to podoba czy nie dzieci chorują.
                A im jest ich więcej tym ilość chorób w domu jest większa ( nie mówię juz o
                tym, ze jedno zaraża drugie, ale rzadko się zdarza, żeby wszystkie zapadły np.
                na infekcję górnych dróg oddechowych naraz). Nikt ODPOWIEDZIALNY nie zostawi
                samych chorych dzieci. Co zatem robi matka? W mysl przysługujących jej praw
                udaje sie do lekarza pierwszego kontaktu i bierze zwolnienie na opieke ( czasem
                na siebie). Za kilka dni jedno zdrowieje a zaczyna chorować drugie i scenariusz
                zaczyna się od początku. A pracę trzeba wykonać. Psioczy szef ( zawalone
                terminy), psioczą koledzy ( musza zastepować mamusię i siedzieć po godzinach -
                a w domu czeka własne dziecko/dzieci).Po 3-4 takim zwolnieniu szefa trafia
                szlag i daje mamuśce wymówienie ( restrukturyzacja, redukcja, reforma itp),
                trzymając się litery prawa. Mamuśka zostaje bez pracy- zwykle o ile nie ma
                bardzo wysokich kwalifikacji trudno ją dostać przy gromadce dzieci-i rodzina
                zostaje tylko z jedną pensja. Utrzymanie 6-7 osób z pensji np. 4 tys ( co nie
                jest małą pensją) to nie lada sztuka. I co robi rodzinka? Ano udaje się po
                zapomogę/zasiłek/pomoc ( niepotrzebne skreślić).Moralne? Moim zdaniem tak sobie.
                Pozdrawiam- Ewa
              • Gość: Gal Re: Wielodzietność jest OK ale ...... IP: 195.117.238.* 17.07.03, 20:35
                Gość portalu: Lena napisał(a):

                > Polski rząd interesuje się ustawowo jedynie dzieckiem nienarodzonym,
                > narodzone jest prywatną sprawą rodziny.
                > Pozdrawiam,

                Lena, nie budź demonów!!! Ten wątek już ma koło 130 postów. Dołącz do dzieci
                Rebecę i Millera i będzie pierwszy "tysięcznik" na forum.:)))

                Pzdr.
                Gal
          • Gość: lolyta Re: Wielodzietność jest OK ale ...... IP: *.mia.bellsouth.net 17.07.03, 15:59
            Gość portalu: Gal napisał(a):


            > Dlatego wolę nawet usłyszeć "Tak, jedno mi wystarczy, bo to kupa obowiązków a
            > ja mam ochotę dobrze się bawić w tym życiu i nie marnować go na gary i
            > bachory" niż "To dla dobra mojego dziecka". Pierwsze przynajmniej uczciwie
            > stawia sprawę, drugie brzmi mocno fałszywie.

            Gaaaal, no blaaagqam, nieee pieeeprz, mialam o Tobie znacznie lepsze zdanie...
            Ile z tych par ktore maja jedno dziecko mowi ze jedynym powodem dla
            ograniczenia liczby potomstwa jest dobro jedynaka? Bo ja sie z takim
            tlumaczeniem nigdy nie spotkalam. Ja poprzestane na dwojeczce, wiesz dlaczego?
            Bo MNIE calkowicie tyle dzieci wystarcza. Bo juz przy drugiej ciazy mnie lupie
            w kosciach mimo zazywania wapna, bo nie mam ochoty najlepszych lat zycia
            spedzic na ciazach i pologach, zwlaszcza ze przy opcji wielodzietnej
            statystycznie jednej lub dwoch ciaz nie donosze. Bo oprocz dzieci mam swoje
            pasje ktorych nie zamierzam zarzucic, a te pasje to bynajmniej nie hotele
            czterogwiazdkowe i dziwki. Bo nie po to poswiecilam 10 lat nauki i kupe kasy na
            rozwijanie pewnych zainteresowan i umiejetnosci zeby to wszystko poszlo do
            smieci. Bo nie mam ochoty z gromadka dzieci do konca zycia mieszkac w
            wynajmowanym apartamencie. Bo w samochodzie mam miejsce tylko na dwa foteliki,
            a tu gdzie mieszkam transport publiczny nie istnieje. Bo chce miec czs na to,
            zeby moje dzieci nauczyc mowic w dwoch jezykach. Wszyscy ktorych znam a ktorzy
            rezygnuja z
            wielodzietnosci (a rezygnuja wszyscy) stawiaja sprawe w taki sposob, w jaki to
            przedstawilam powyzej. Owszem, dobro dziecka tez sie w tych argumentach
            pojawia, ale nigdy jako jedyny powod, wiec jeszcze raz: nieeee pieeeprzcieee,
            pliiiiz.
            Chcesz, wyzywaj mnie od egoistek. I pozdrow ode mnie swoja szostke dzieci.
            Poliszhamowe dzieci tez pozdrawiam.

            A do Poliszhama jeszcze i do tych co maja poglady zblizone do niego:
            To bardzo fajnie, ze sie wyszalal na dziwkach a teraz uwaza ze czas sie
            ustatkowac. Ale zeby on sie mogl po swoich szalenstwach z dziwkami i
            ustatkowaniu materialnym wielodzietnie rozmnazac, musi znalezc mloda, zdrowa
            dziewczyne. Ktora nie ma duzych szans ani na skonczenie porzadnej szkoly, ani
            na jakakolwiek niezaleznosc materialna, bo te dzieci musi zaczac rodzic dosc
            wczesnie, jesli ma zrealizowac zamierzony program. A co, jesli ciaze i pologi
            bedzie przechodzic zle? 5 lat w szpitalu? A potem z taka gromadka na karku tez
            niekoniecznie bedzie miec czas, sily i mozliwosci zeby zadbac o swoje zycie,
            swoje wyksztalcenie, swoja niezaleznosc. Jednym slowem, postawa "ja chce miec
            rodzine wielodzietna" to moim zdaniem egoizm nie mniejszy niz postawa "nie chce
            dzieci", przynajmniej jesli taka chec jest deklarowana przez potencjalnego
            tatusia. Ze nie wspomne o sytuacji, w ktorej tacie cos sie dzieje - umiera,
            dostaje paralizu, albo najnormalniej mu sie zycie w wielodzietnej rodzinie
            nudzi - i matka, bez pracy, wyksztalcenia i zaplecza materialnego zostaje z tym
            kramem na glowie.

            Pozdrawiam
            • Gość: jendza Lolyto, IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 17.07.03, 17:15
              poza wszystkim, znaczy poza cala dyskusja
              'merytoryczna' zdumiewa mnie jedna rzecz:
              ani POLISHam, ani Gal, ani ja, ani nikt
              inny w tym watku, a przeczytalam wszystkie
              posty, nie twierdzi, ze Lolyta, Ewa, MOboj, czy
              inni, KONKRETNI Forumowicze posiadajacy
              jedno, czy dwoje dzieci SA EGOISTAMI.
              Wymieniamy sobie tylko, ot, pozytywne
              opinie na temat wielodzietnosci,
              dostrzegajac W SAMYM FAKCIE posiadania
              duzej rodziny wiele plusow.
              Kiedy Gal mowil o egoistycznych motywacjach
              posiadania tylko jednego dziecka, nie twierdzil,
              ze to dotyczy Ciebie na przyklad, tylko ze wybor
              modelu 2+1 BARDZO CZESTO wynika z egoizmu.
              Ja znam matke, ktora SOBIE urodzila piecioro
              dzieci, bo JEJ to dalo poczucie spelnienia.
              Nie zrobila tego z pobudek altruistycznych bynajmniej,
              czy tym bardziej - prospolecznych...., ze o dobru
              tych dzieci nie wspomne nawet...
              I do dzis trzyma na uwiezi, w swoim domu, prawie wszystkie
              te dzieci, juz w wieku srednim... zelazna reka.

              Zdumiewa mnie fakt, ze ani TY, wybacz, ani Moboj,
              ani Wladyslawa1912 (bodaj) NIE CHCECIE za zadne skarby
              nawet sprobowac pojac, ze nikt sie tutaj WASZYCH
              wyborow zyciowych nie czepial, chocby dlatego po prostu,
              ze NIE ZNAlismy WASZYCH wyborow...
              Agresja w wielu wypowiedziach to jakby potwierdzenie
              starego, dobrego przyslowia (wybacz ponownie:)), ze
              ... na zlodzieju czapka gore...

              Nie krzycz zatem,prosze, nie reaguj, jakbys byla
              osobiscie ZAATAKOWANA, bo nie jestes:)).
              Pozwol potencjalnej, wykreowanej przez CIEBIE
              niewyksztalconej zonie POLISHama dokonac JEJ
              wyboru, zrealizowac JEJ WARIANT szczescia,
              jesli tak bardzo chcesz, by swiat respektowal
              TWOJE wybory...

              Pozdrawiam
              j.
              • Gość: lolyta Doprawdy, Jendzo? IP: *.mia.bellsouth.net 17.07.03, 20:33
                Gość portalu: jendza napisał(a):

                > poza wszystkim, znaczy poza cala dyskusja
                > 'merytoryczna' zdumiewa mnie jedna rzecz:
                > ani POLISHam, ani Gal, ani ja, ani nikt
                > inny w tym watku, a przeczytalam wszystkie
                > posty, nie twierdzi, ze Lolyta, Ewa, MOboj, czy
                > inni, KONKRETNI Forumowicze posiadajacy
                > jedno, czy dwoje dzieci SA EGOISTAMI.

                Acha. Gal napisal:
                Brak dzieci (z wyboru) jest wyrazem egoizmu lub głębokiej depresji. Jeżeli w
                ogóle widzimy sens własnej egzystencji na tym świecie, a "skądś" się przecież
                wzięliśmy, ktoś nas musiał urodzić i wychować, to egoizmem jest nie dać tej
                samej szansy drugiemu człowiekowi, nawet istniejącemu na razie "in spe". My
                też istnieliśmy "in spe" jakiś czas temu i nasi rodzice dali nam tę szansę.
                Rodzaj sztafety pokoleń, spłaty metafizycznego długu wdzięczności wobec
                rodziców za nasze własne istnienie. "Nie chcę mieć dzieci" to postawa
                egocentryczna, człowieka skupionego na własnych wyłącznie potrzebach. (...)

                Jedno dziecko natomiast to zaspokojenie własnych li tylko potrzeb
                macierzyńskich/ojcowskich bez liczenia się z potrzebami dziecka.

                Lena napisala:
                Podzielam zdanie Gala, bezdzietność lub jedno dziecko jest egoizmem.

                PolishAm napisal:

                Stanowczo doradzam wiecej dzieci.

                U mnie też w cenie jest bezinteresowność,
                wzajemne poszanowanie, stosunki międzyludzkie, akceptacja innych. Te może
                zapewnić jedynie duża wielodzietna rodzina.

                > Wymieniamy sobie tylko, ot, pozytywne
                > opinie na temat wielodzietnosci,
                > dostrzegajac W SAMYM FAKCIE posiadania
                > duzej rodziny wiele plusow.

                Nie, Jendzo, nie tylko. To znaczy, akurat Twoje wypowiedzi faktycznie nie
                wartosciuja w ten sposob, ale poczytajmy innych:

                PolishAm napisal:

                Kiedy przyjdzie do podsumowania zycia Ci rodzice sa jednak zdecydowanymi
                zwyciezcami. Planistom pozostaja jedynie zepsute videomagnetofony, zuzyte
                samochody i meczace wycieczki zagraniczne, ktore i tak nie byly specjalnie tak
                atrakcyjne jak to nam sie wydawalo. Mowie wam to wszystko niewazna laurka.
                Liczy sie tylko wielodzietna rodzina.

                Obawiam sie ze droga jaka nam oferuja zwolennicy zupelnego planowania prowadzi
                do odchylen.

                Ale chodzi mi o to, że przyglądam się rodzinom [malodzietnym] i widzę
                patologię.

                Do Ciebie tylko o jedno sie przyczepie:
                 Iluz rodzicow, ktorzy wlasciwie lozyli na swoje JEDYNE pociechy, teraz je
                odwiedza w wiezieniach?

                Ja uwqazam ze proporcje rozkladaja sie po rowno - jesli jedynaklow jest w
                wiezieniach wiecej niz takich z siodemka rodzenstwa to tylko dlatego, ze tych
                drugich jest zwyczajnie znacznie mniej.

                > Zdumiewa mnie fakt, ze ani TY, wybacz, ani Moboj,
                > ani Wladyslawa1912 (bodaj) NIE CHCECIE za zadne skarby
                > nawet sprobowac pojac, ze nikt sie tutaj WASZYCH
                > wyborow zyciowych nie czepial, chocby dlatego po prostu,
                > ze NIE ZNAlismy WASZYCH wyborow...

                A kto mowi ze ja nie probuje pojac? Jesli wchodze w dyskusje to po to, zeby sie
                POWYMIENIAC pogladami a nie wciskac swoje. Ale, widzisz, lektura wyjatkow
                postow ktore specjalnie dla Ciebie powyzej wklepalam swiadczy o tym, ze jednak,
                hm, zwolennicy wielodzietnosci maja tendencje do narzucania swojego punktu
                widzenia jako jedynie slusznego...

                > Agresja w wielu wypowiedziach to jakby potwierdzenie
                > starego, dobrego przyslowia (wybacz ponownie:)), ze
                > ... na zlodzieju czapka gore...
                >
                > Nie krzycz zatem,prosze, nie reaguj, jakbys byla
                > osobiscie ZAATAKOWANA, bo nie jestes:)).

                Jendzo kochana, gdzie ja nakrzyczalam??????


                > Pozwol potencjalnej, wykreowanej przez CIEBIE
                > niewyksztalconej zonie POLISHama dokonac JEJ
                > wyboru, zrealizowac JEJ WARIANT szczescia,
                > jesli tak bardzo chcesz, by swiat respektowal
                > TWOJE wybory...

                Nie kreowalam zony Polishama. Jedynie sprobowalam sobie realnie wyobrazic model
                zycia jakiejkolwiek zony zyjacej wedlug jego recepty. Oczywiscie, jesli ktoras
                kobieta chce, ja jej nie zabraniam - gdzie to wyczytalas? Wlasna piersia jej
                przed Polishamem chronic nie bede.

                PolishAm ponadto zauwaza:
                Zauwazylem, ze rodzice rodzin malodzietnych sa niepewni
                siebie. Dzieci sa egoistami i pozostawiaja rodzicow bez opieki itp. To nie jest
                dobry pomysl.

                Coz, mam dokladnie odwrotne obserwacje od niego. Moja babcia, majaca jedynie 3
                dzieci, jest przez nie regularnie odwiedzana, zapraszana na wakacje itp. Matka
                mojego tescia, ktora powila 7 dzieci, ostatnie lata zycia spedzila samotnie w
                wozku inwalidzkim.


                I jeszcze jedno. Akurat Ty kladziesz w swoich postach nacisk na chwalebne
                skutki zycia w trudnych warunkach, ktore Cie uksztaltowalo. Ale czy to naprawde
                jedyny sposob na to, zeby wychowac wartosciowych, samodzielnych ludzi? (Zauwaz
                zreszta, ze ci, ktorzy tak gloryfikuja trudne dziecinstwo, jako argumentu
                uzywaja faktu, ze sami doszli do lepszej pozycji, wyksztalcenia, pieniedzy. Hm,
                czyli jednak te rzeczy sie licza? No bo gdyby nie, to po co do nich dochodzic?)
                Podobnie trudne warunki maja dzieci w rozbitych rodzinach, tam tez sie standard
                zyciowy zazwyczaj obniza. Czy w zwiazku z tym nalezy promowac samotne
                macierzynstwo jako lepiej przygotowujace dzieci do zycia?
                • Gość: jendza Re: Doprawdy, Jendzo? IP: *.w193-252.abo.wanadoo.fr 18.07.03, 09:08



                  jendza:
                  ) ) poza wszystkim, znaczy poza cala dyskusja
                  ) ) 'merytoryczna' zdumiewa mnie jedna rzecz:
                  ) ) ani POLISHam, ani Gal, ani ja, ani nikt
                  ) ) inny w tym watku, a przeczytalam wszystkie
                  ) ) posty, nie twierdzi, ze Lolyta, Ewa, MOboj, czy
                  ) ) inni, KONKRETNI Forumowicze posiadajacy
                  ) ) jedno, czy dwoje dzieci SA EGOISTAMI.

                  LOlyta:
                  ) Acha. Gal napisal:
                  ) Brak dzieci (z wyboru) jest wyrazem egoizmu lub głębokiej depresji. Jeżeli w
                  ) ogóle widzimy sens własnej egzystencji na tym świecie, a "skądś" się przecież
                  ) wzięliśmy, ktoś nas musiał urodzić i wychować, to egoizmem jest nie dać tej
                  ) samej szansy drugiemu człowiekowi, nawet istniejącemu na razie "in spe". My
                  ) też istnieliśmy "in spe" jakiś czas temu i nasi rodzice dali nam tę szansę.
                  ) Rodzaj sztafety pokoleń, spłaty metafizycznego długu wdzięczności wobec
                  ) rodziców za nasze własne istnienie. "Nie chcę mieć dzieci" to postawa
                  ) egocentryczna, człowieka skupionego na własnych wyłącznie potrzebach. (...)
                  )
                  ) Jedno dziecko natomiast to zaspokojenie własnych li tylko potrzeb
                  ) macierzyńskich/ojcowskich bez liczenia się z potrzebami dziecka.
                  )
                  ) Lena napisala:
                  ) Podzielam zdanie Gala, bezdzietność lub jedno dziecko jest egoizmem.
                  )
                  ) PolishAm napisal:
                  )
                  ) Stanowczo doradzam wiecej dzieci.
                  )
                  ) U mnie też w cenie jest bezinteresowność,
                  ) wzajemne poszanowanie, stosunki międzyludzkie, akceptacja innych. Te może
                  ) zapewnić jedynie duża wielodzietna rodzina.

                  I ponawiam pytanie, Lolyto: GDZIE ktorakolwiek z cytowanych przez Ciebie osob
                  stwierdzila, ze Lolyta, Moboj, czy Ewa SA EGOISTKAMI? Zrozum, rozpatrujemy temat
                  abstrakcyjnie, a wiemym o sobie tyle, ze POlISHam nie ma w ogole rodziny i jest
                  mezczyzna 'w sile wieku', znaczy dbanie jedynie o wlasne widzimisie (jesli
                  takowe bylo jego udzialem:)) ) juz mu sie przejadlo..., i doskonale dzieki
                  SWOIM DOSWIADCZENIOM pojal, ze nie tedy droga; Gal jest mezczyzna w sile wieku
                  z trojeczka poGalow, a ja na przyklad - czego wczesniej nie bylo wiadomo - jak
                  dotad nie posiadam dzieci, poniewaz dopiero od niedawna jest kandydat na
                  tatusia. Bo zeby miec dzieci, trzeba ZE WZGLEDU na te dzieci - zapewnic im
                  minimum - nie tylko finansowe, choc to tez wazne, ale przede wszystkim
                  emocjonalne:))) A dziecko bez tatusia tego minimum nie ma, co stwierdzam jako
                  exdziecko bez tatusia. I dodam, ze OD ZAWSZE chcialam miec duzo dzieci, ale
                  najpierw skonczylam wiele lat studiow, spotkalam moja polowke pomaranczy...
                  GAL MOWI nie o TWOJEJ konkretnej sytuacji, Gal mowi o sytuacji WYPREPAROWANEJ,
                  o konstrukcie myslowym, eksemplum, gdzie ludzie nie chca miec dzieci DLATEGO,
                  ze to zaburzy ich spokoj, zmusi do ciezkiej pracy, odbierze mozliwosci zycia
                  w wiekszym materialnym dostatku etc.
                  Czystym przykladem bylaby pewnie para moich znajomych: malzenstwo przed
                  trzydziestka, oboje z wyzszymi studiami, dookola mnostwo chetnych babc i cioc
                  do pomocy przy potencjalnym maluszku, doskonale warunki materialne, WSZYSTKO -
                  usunela pierwsza ciaze, BO NIE BYLA JESZCZE NA TO GOTOWA, bo nie chciala po
                  prostu tego dziecka (nie wiem, co on na to...).
                  POWTARZAM (do znudzenia), fakt, ze np. LOlyta ma jedno dziecko (jesli ma tylko
                  jedno) nie znaczy, ze jest EGOISTKA. Mowimy o zupelnie innej sprawie...


                  jendza:
                  )
                  ) ) Wymieniamy sobie tylko, ot, pozytywne
                  ) ) opinie na temat wielodzietnosci,
                  ) ) dostrzegajac W SAMYM FAKCIE posiadania
                  ) ) duzej rodziny wiele plusow.
                  Lolyta:
                  ) Nie, Jendzo, nie tylko. To znaczy, akurat Twoje wypowiedzi faktycznie nie
                  ) wartosciuja w ten sposob, ale poczytajmy innych:
                  )
                  ) PolishAm napisal:
                  ) Kiedy przyjdzie do podsumowania zycia Ci rodzice sa jednak zdecydowanymi
                  ) zwyciezcami. Planistom pozostaja jedynie zepsute videomagnetofony, zuzyte
                  ) samochody i meczace wycieczki zagraniczne, ktore i tak nie byly specjalnie
                  tak
                  ) atrakcyjne jak to nam sie wydawalo. Mowie wam to wszystko niewazna laurka.
                  ) Liczy sie tylko wielodzietna rodzina.
                  )
                  ) Obawiam sie ze droga jaka nam oferuja zwolennicy zupelnego planowania
                  prowadzi
                  ) do odchylen.
                  )
                  ) Ale chodzi mi o to, że przyglądam się rodzinom [malodzietnym] i widzę
                  ) patologię.
                  )
                  ) Do Ciebie tylko o jedno sie przyczepie:
                  )  Iluz rodzicow, ktorzy wlasciwie lozyli na swoje JEDYNE pociechy, teraz je
                  ) odwiedza w wiezieniach?
                  )
                  ) Ja uwqazam ze proporcje rozkladaja sie po rowno - jesli jedynaklow jest w
                  ) wiezieniach wiecej niz takich z siodemka rodzenstwa to tylko dlatego, ze tych
                  ) drugich jest zwyczajnie znacznie mniej.

                  NO to jeszcze raz: przeciez nie napisalam, ze wszyscy jedynacy, znakomicie
                  dofinansowani, koncza w wiezieniach, prawda? Znam tez przypadek dziecka
                  z rodziny wielodzietnej, ktora utrzymywala samotna matka, wypruwajac sobie
                  zyly, zeby gowniarze mieli markowe rzeczy, a jeden z tych ukochanych synkow
                  niedawno dostal dozywocie:(. Powtarzam raz jeszcze to samo, choc
                  przeformulowane: WIELOdzietna RODZINA nie DAje GWARANCJI wychowania
                  SZCZESLIWEGO czlowIEKA, z wlasciwie ustawiona hierachia wartosci itd...., daje
                  tylko na to WIEKSZA SZANSE. POLISHam jest zbytnim optymista piszac 'zapewnia'...
                  Swoja droga, ciekawe, dlaczego ja sie nie oburzylam na POLISHama GALa i innych
                  za te ich poglady, choc sama jeszcze dzieci nie mam i nie wiadomo tak naprawde,
                  czy je bede miala (znaczy wlasne, bo ewentualna adopcja to zupelnie inna
                  sprawa...). Wynikaloby przeciez, ze tez jestem egoistka badz osoba z ciezka
                  depresja, skoro tych dzieci jeszcze nie mam, bedac sporo po trzydziestce,
                  prawda?

                  jendza:
                  ) ) Zdumiewa mnie fakt, ze ani TY, wybacz, ani Moboj,
                  ) ) ani Wladyslawa1912 (bodaj) NIE CHCECIE za zadne skarby
                  ) ) nawet sprobowac pojac, ze nikt sie tutaj WASZYCH
                  ) ) wyborow zyciowych nie czepial, chocby dlatego po prostu,
                  ) ) ze NIE ZNAlismy WASZYCH wyborow...
                  Lolyta:
                  ) A kto mowi ze ja nie probuje pojac? Jesli wchodze w dyskusje to po to, zeby
                  sie POWYMIENIAC pogladami a nie wciskac swoje.
                  j: i dlatego Ci odpisuje, bo naprawde inaczej nie widzialabym sensu
                  ponownego powtarzania wszystkiego, co juz tyle razy...
                  Lolyta:
                  Ale, widzisz, lektura wyjatkow
                  postow ktore specjalnie dla Ciebie powyzej wklepalam swiadczy o tym, ze
                  jednak, hm, zwolennicy wielodzietnosci maja tendencje do narzucania swojego
                  punktu widzenia jako jedynie slusznego...

                  jendza:
                  Otoz, jak juz Ci wykazalam - nie maja... To tylko sprawa Twojego emocjonalnego
                  odbioru tego, co zostalo napisane. Gdzies w jednym z ostatnich postow Moboj
                  bodajze napisala, zeby sie (chyba) POlISHam od niej ODCZEPIL (jesli zle
                  zapamietalam osoby i sformulowania, sorrryyy!), bo nie on bedzie JEJ dyktowal,
                  ile ma miec dzieci... A przeciez jak POLISHam zakladal watek to pewno nawet nie
                  mial swiadomosci, ze MOboj w ogole istnieje, a i teraz pewno mu wszystko bardzo
                  jedno, ile jakas MOboj ma/chce miec dzieci... Bardzo trzeba byc w centrum
                  wlasnego ego, zeby z tej tu pisaniny takie wlasnie wnioski wyciagac....

                  Teraz bede troche skracac...:))

                  Lolyta:
                  ) Jendzo kochana, gdzie ja nakrzyczalam??????
                  )
                  jendza: nie bede CI, Lolyto droga, wklejac, bo to sensu
                  nie ma, sama obejrzyj, prosze, swoje posty, zobacz ich
                  ducha, zobacz, ile razy i w jakich momentach powielasz literki....,
                  sama ocen:)) dla siebie:))...

                  [ciach]

                  Lolyta:
                  ) I jeszcze jedno. Akurat Ty kladziesz w swoich postach nacisk na chwalebne
                  ) skutki zycia w trudnych warunkach, ktore Cie uksztaltowalo. Ale czy to
                  naprawde jedyny sposob na to, zeby wychowac wartosciowych, samodzielnych ludzi?
                  (Zauwaz zreszta, ze ci, ktorzy tak gloryfikuja trudne dziecinstwo, jako
                  argumentu uzywaja faktu, ze sami doszli do lepszej pozycji, wyksztalcenia,
                  pieniedzy. Hm,czyli jednak te rzeczy sie licza? No bo gdyby nie, to po co do
                  nich dochodzic?)
                  )
                  ) Podobnie trudne warunki maja dzieci w rozbitych rodzinach, tam tez sie
                  standard zyciowy zazwyczaj obniza. Czy w zwiazku z tym nalezy promowac samotne
                  ) macierzynstwo jako lepiej przyg
                  • Gość: jendza Re: Doprawdy, Jendzo? cd (SOOOORRRRYYY) IP: *.w193-252.abo.wanadoo.fr 18.07.03, 09:10

                    Lolyta:
                    > I jeszcze jedno. Akurat Ty kladziesz w swoich postach nacisk na chwalebne
                    > skutki zycia w trudnych warunkach, ktore Cie uksztaltowalo. Ale czy to
                    naprawde jedyny sposob na to, zeby wychowac wartosciowych, samodzielnych ludzi?
                    (Zauwaz zreszta, ze ci, ktorzy tak gloryfikuja trudne dziecinstwo, jako
                    argumentu uzywaja faktu, ze sami doszli do lepszej pozycji, wyksztalcenia,
                    pieniedzy. Hm,czyli jednak te rzeczy sie licza? No bo gdyby nie, to po co do
                    nich dochodzic?)
                    >
                    > Podobnie trudne warunki maja dzieci w rozbitych rodzinach, tam tez sie
                    standard zyciowy zazwyczaj obniza. Czy w zwiazku z tym nalezy promowac samotne
                    > macierzynstwo jako lepiej przygotowujace dzieci do zycia?

                    jendza: na te pytania juz Ci czesciowo odpowiedzialam:))
                    Otoz ja - wbrew pozorom - nie klade nacisku na chwalebne skutki zycia w
                    trudnych warunkach... Ja o trudnych warunkach mojego dziecinstwa powiedzialam
                    dopiero, zaatakowana argumentem, ze jakoby nie znam realiow zycia
                    patologicznych rodzin w Polsce, bo jestem bogata zachodnia kapitalistka:))
                    Otoz nic bardziej blednego, pochodze z rodziny biednej i rozbitej do tego,
                    czyli jak najbardziej patologicznej, oraz niewielodzietnej. Wiec takie
                    argumenty osoby je stosujace moga sobie o tylek (pardon) potluc. Hm, do dzis
                    czuje, jak bolalo, gdy mnie w szkole podstawowej posadzono o kradziez...
                    ksiazki, jedynie na podstawie przeslanki, ze ksiazki lubie, a mama nie ma pewno
                    pieniedzy, zeby mi je kupic... NEgatywne stereotypy dotycza nie tylko rodzin
                    wielodzietnych, niestety:))
                    Z moimi wymarzonymi dziecmi czekalam na moment, kiedy beda WARUNKI na
                    wielodzietna rodzine. Przede wszystkim priorytetem wg mnie sa RODZICE. Oboje
                    musza tworzyc prawdziwy, partneski MONOLIT i oboje musza takiej rodziny CHCIEC.
                    Bo rodzina jest naprawde RODZINA, gdy jest w niej MILOSC. A kolejne dziecko to
                    WIELKIE BOGACTWO: to jeszcze jeden CZLOWIEK do KOCHANIA:)))!
                    I oczywiscie musi byc minimum materialne, ktore pozwoli taka rodzine
                    wyzywic/ubrac, musi byc dach nad glowa (o tym zreszta, o prawie rodziny do
                    godnego zycia, pisal tez papiez w jednej z encyklik...) itd. TEaraz mamy juz
                    wreszcie monolit rodzicielski, stosowne warunki materialne itd., a moze sie
                    okazac, ze dzieci... nie bedzie... Bo to naprawde nie tylko od czlowieka
                    zalezy, POKORY, MOI DRODZY, nie kazdemu i nie zawsze, kiedy o tym tylko
                    zamarzy, OPATRZNOSC (biologia, natura, w zaleznosci od zywionych przekonan)
                    dziecko ofiaruje...
                    Jesli my takimi 'szczesciarzami' nie bedziemy, juz zdecydowalismy, ze
                    adoptujemy -
                    dzieci, dodam, nie 'dziecko'...
                    Pozdrawiam
                    j
            • Gość: Gal Re: Wielodzietność jest OK ale ...... IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 17.07.03, 18:11

              :-))))))))))))

              Bardzo mi się Twój post podobał:)) Ten ostatni oczywiście, bo co do Michałka i
              Leona, to pewnie Cię rozczaruję, ale oni dzieci nie mieli z przyczyn, że się
              tak wyrażę "pozaartystycznych":)

              No dobra, mam nadzieję, że ostatni raz piszę na ten temat;

              1. Uważam, że w większości przypadków za decyzją o nieposiadaniu dzieci w
              ogóle lub posiadaniu jednego dziecka stoi egoizm decydentów (jednego lub
              obojga).
              2. Uważam, że liczne rodzeństwo dobrze wpływa na kształtowanie się charakteru
              u dzieci i skłania całą rodzinę do zachowań "pro-rodzinnych".
              3. Uważam, że chowając jedynaka robi mu się krzywdę.
              4. Uważam, że częste (wbrew temu co mówisz - poczytaj ten wątek i
              uzasadnienia "dlaczego nie") deklaracje "Mam tylko jedno dziecko, bo dzięki
              temu zapewnię mu godziwą edukację i start w życiu" są polepszaniem sobie
              nastroju i wynikają ze świadomości własnego wygodnictwa ale "brzmią" lepiej.
              5. Uważam,że jak każda reguła ma swoje wyjątki (przywróciłem sygnaturę, co by
              chociaż uniknąć polemik NIGDY-ZAWSZE).
              6. Uważam, że mam prawo uważać, bo opieram to na własnych obserwacjach i
              doświadczeniu życiowym.

              KONIEC

              Lolyto! Nigdy bym nie namawiał a nie tylko nie zmuszał kobiety do zachodzenia
              w ciążę i rodzenia dzieci, jeżeli jej stan zdrowia na to nie pozwala! O co Ty
              mnie podejrzewasz?:))
              Tak się składa, że to ja jestem w domu głównym oponentem dalszego powiększania
              stanu rodziny:)) Sam przeciw żonie i dzieciom:))) Co prawda z innych jeszcze
              (nie finansowych) powodów, ale też się zastanawiam, czy sam siebie nie
              oszukuję i czy w istocie nie chodzi o to, że mi się nie chce po prostu mieć
              kolejne nieprzespane noce, kolki, pieluchy itp.:))) Człowiek łatwo sobie
              zracjonalizuje to co dla niego nieprzyjemne. I niestety szóstki nie mam.
              Zaledwie mizerna połowa. :)))
              Ponadto dwójka dzieci to dla mnie akceptowalne minimum:))) Więc się załapałaś:)

              Ja żyję na tym świecie, tu w Polsce i bardzo twardo (wbrew pozorom) stąpam po
              ziemi, tylko nóż mi się w kieszeni otwiera, kiedy widzę co się dzieje wokoło -
              a moda na jedno dziecko ma właśnie "trend wzrostowy". Co więcej jest
              to "zachowanie postępowe i wyraz świadomego rodzicielstwa".
              Blaga i tyle.

              Poza tym denerwująca jest agresja wobec wielodzietnych rodzin przebijająca z
              niektórych postów a i spotykana niekiedy w realu, nawet wobec trójki dzieci|
              Moja żona jakiś czas temu była w księgarni razem z dziećmi. Wybierając książki
              trzymała dwóch młodszych za ręce a starszy chodził sam. Potrącił przy tym
              koszyk pewnej pani. Pani (może miała zły dzień), oburzyła się mocno i zawołała
              do żony "Nie może pani dziecka trzymać przy sobie??!", żona, pokazując
              trzymanych młodszych powiedziała "Trzymam dwóch pozostałych". Na co pani,
              najpierw nieco zdetonowana, po sekundzie wybuchnęła "To po co pani tyle tych
              dzieci rodziła??!"
              Wtedy mnie to tylko rozbawiło (było to dobrych kilka lat temu), ale teraz z
              taką agresją spotykam się częściej.



              Pzdr.
              Gal
              PS A mama tej trójki daleeeeka jest od obrazu otyłej, zapuszczonej kury
              domowej tak wstrząsająco tu odmalowanej przez niektóre
              zwolenniczki "jednodziectwa". Trzeba tylko chcieć.:))))

              -----------------------------------------------------------------------------

              Powyższe jest oczywiście tylko moją opinią i jak każde uogólnienie nie dotyczy
              wszystkich, a w szczególności Szanownych Forumowiczek, których motywacje i
              cechy charakteru są całkowicie odmienne, w co nie wątpię. W związku z tym, z
              góry przyznaję rację wszystkim, którzy stwierdzą "mnie to nie dotyczy".


              • Gość: lolyta Re: Wielodzietność jest OK ale ...... IP: *.mia.bellsouth.net 17.07.03, 20:14
                Gość portalu: Gal napisał(a):

                >
                > :-))))))))))))
                >
                > Bardzo mi się Twój post podobał:)) Ten ostatni oczywiście, bo co do Michałka
                i
                > Leona, to pewnie Cię rozczaruję, ale oni dzieci nie mieli z przyczyn, że się
                > tak wyrażę "pozaartystycznych":)

                jesli chodzi o sklonnosc Leonarda do mlodych chlopcow, to z tego co kojarze,
                mial on powodzenie u obu plci. Poza tym homoseksualisci tez miewaja dzieci.
                Michal Aniol podobno byl brzydki jak kupa i gburowaty i strasznie leonardowi
                powodzenia zazdroscil, no moze on faktycznie nie mial z kim tych dzieci miec...

                Ale mysle ze jest dla wszystkich jasne, ze chodzilo mi nie o te konkretnie
                wymienione osoby, tylko wcale niemala grupe ludzi, ktorzy maja pomysl na zycie
                inny niz konsumpcja albo gromadka dzieci.

                Pozdrowionka.
                • Gość: Gal Re: Wielodzietność jest OK ale ...... IP: 195.117.238.* 17.07.03, 20:30
                  A uwierzysz mi na słowo, że dzieci, nawet liczne "innych" aktywności nie
                  eleminują? Gwarantuję do trójki. Powyżej opieram na przykładach znajomych. Nie
                  jest łatwo, ale kto nam gwarantował, że ma być łatwo. Łatwizna rozleniwia.:))

                  Pzdr.
                  Gal
          • Gość: moboj Re: Wielodzietność jest OK ale ...... IP: 62.233.250.* 17.07.03, 19:52
            do EWY i LOLYTY - wasze posty bardzo mi się spodobały:)
            do GALA - nauczycielka, o której pisałam nie ma dzieci z wyboru. wraz z mężem
            podjęła taka decyzję. po prostu nie chcieli mieć dzieci i tyle. czy są
            egoistami? nie. znam ich bardzo dobrze i to świetni ludzie, a egoizmu w nich
            ani trochę. po prostu każdy z nas ma prawo stwierdzić "nie chcę mieć dzieci".
            nie każdy musi mieć dzieci tak, jak nie każdy będzie profesorem medycyny, albo
            noblistą. ktoś tu mądrze napisał: sa różne przepisy na szczęśliwe życie tak jak
            różni są ludzie. i może to lepiej, że ktoś, kto czuje, że nie chce mieć dzieci
            ich po prostu nie ma. bo postępowanie w rodzaju "najpierw uroodzę, a potem
            zobaczę jak będzie" jest niehumanitarne. to eksperymentowanie na żywym
            człowieku. kiedy byłam na stażu to na terapie logopedyczną przychodzili tacy
            rodzice wiecznie z tego dzieciaka niezadowoleni. ani krzty miłości tam nie było.
            a co do pediatry - miał około 35 lat, jego żona około 40, kiedy adoptowali tę
            dziewczynkę, bardzo okaleczoną psychicznie, z rodziny alkoholików. dziewczynka
            miała może 10 - 12 lat. to była ich świadoma decyzja, żeby była tylko ona
            jedna. ona też nie chciała rodzeństwa. poświęcili jej naprawdę wiele czasu,
            dali wszystko co mieli do zaoferowania najlepszego (mówię tu o duchowych
            wartościach). i wiecie co? nie znam fajniejszej rodzinki.
            do LENY - a dlaczego uważasz decyzję o adopcji za absurd? podjęłaś kiedys taką
            decyzję? tak, stanowczo adopcja dziecka to jest egoizm. zastanów się, co ty
            wypisujesz.
            zgodze sie natomiast z Tobą w kwestii odsuwania macierzyństwa. sama mam 25 lat,
            mój partner 26. jesteśmy ze sobą od 8 lat, od 6 razem mieszkamy. on pracuje na
            razie na umowę na czas określony. ja przez ostatni rok zarabiałam jedynie
            korepetycjami, bo byłam na stażu, za który nie dostawałam ani grosza. mieszkamy
            w wynajętym mieszkaniu z dwojgiem innych osób. czy myślisz, że to są warunki na
            rodzenie dziecka? nawet żeby zajśc w ciążę to trzeba mieć kasę na lekarzy,
            witaminy i poród w przyzwoitych warunkach. jestem całkiem świadoma tego, że
            pewnie pierwsze dziecko urodzę po trzydziestce i całkiem mi z tym dobrze. jest
            mi też dobrze z tym, że może będzie to tylko jedno dziecko. i z taką
            swiadomością ja i mój partner jesteśmy szczęśliwi. to chyba dobrze, prawda?
            dziecko potzrebuje szczęśliwych, odprężonych rodziców. twoim zdaniem jestem
            egoistką. no i dobrze. ja tak o sobie nie myślę, bo wiem jaką jestem osobą i
            czego w życiu dokonałam i co nadal robię dla innych ludzi. a ty sobie myśl co
            chcesz.
            do JENDZY - otóż Lena i Gal napisali, że ludzie bezdzietni lub z jednym
            dzieckiem to egoiści. otóż ja chcę mieć jedno dziecko, a za egoistkę sie nie
            uważam. jak już pisałam znam też kilka rodzin bezdzietnych lub z jednym
            dzieckiem i oni sa świetnymi ludźmi. egoistą sie jest niezależnie od liczby
            dzieci. a liczba dzieci nie jest wyznacznikiem egoizmu. wiesz, ja jestem
            logopedą i nauczycielem. jako logopeda zajmuję sie dziećmi z zespołem downa, z
            autyzmem, z porażeniami mózgowymi - wszystkie mniej lub bardziej upośledzone
            umysłowo. takie rodziny z reguły mają po jednym dziecku, bo boją się, że
            choroba sie powtórzy. i naprawdę to nie wynika z ich egoizmu.

            i cytat z Gala: Uważam, że mam prawo uważać, bo opieram to na własnych
            obserwacjach i doświadczeniu życiowym.

            • Gość: Ewa Re: Wielodzietność jest OK ale ...... IP: *.chello.pl 17.07.03, 20:19
              Mądrze piszesz. Jestes odpowiedzialna osobą, nie lekkoduchem, nie bezmyslnym
              stworzeniem i nie egoistką. Jestes odpowiedzialna za dziecko, które powołacie
              do życia, za jego przyszłość , zdrowie, edukację.
              Ja chyle czoła przed "egoistycznym" pediatrą, który zdobył sie na adopcję, i to
              adopcję, okaleczonej psychicznie dziewczynki. Klaniam się nisko "samolubnej"
              nauczycielce, która zrobiła więcej dla innych niż niejedna matka otoczona
              gromadką.
              W moim środowisku większość znajomych ma 1-rzadziej 2 dzieci. Trójka to
              ewenement. Mam na myśli ludzi, z którymi sie przyjaźnię, a nie których znam.
              Wśród zaprzyjaźnionych par ( 30-45 latkowie) są 3 małżeństwa bezdzietne. Nie
              wiem z wyboru czy konieczności, bo, w przeciwieństwie do wielu obdarzonych
              licznym potomstwem, uwazam te sprawę za delikatna i osobistą, taką, o która nie
              nalezy pytać.
              A tak zupełnie na marginesie- ciekawa jestem czy orędownicy wielodzietności,
              którzy nas, mających inny poglad na życie , okrzyknęli egoistami i samolubami
              wiedzą, że niewielka dawka egoizmu( sic) jest niezbędna dla zdrowia
              psychicznego i prawidłowego funkcjonowania.
              Jestem lekarzem. Pracuje na Oddziale Intensywnej Terapii i wielokrotnie byłam
              świadkiem żenujących rozmów- kłótni o podział spadku po żyjącej(!) jeszcze
              osobie. Kłóciło się, najczęściej, liczne rodzeństwo. Takie, które według Gala
              poszłoby za sobą w ogień.
              Mój ojciec jest adwokatem. Jego obserwacje z sali sądowej są jeszcze bardziej
              przerażające- w przypadku podziałów majątkowych po niezyjacych
              rodzicach "kochające się", nieegoistyczne rodzeństwo potrafi procesować się o
              przysłowiową pietruszkę.
              Co na to obroncy tez i egoistach?
              • Gość: Gal Re: Wielodzietność jest OK ale ...... IP: 195.117.238.* 17.07.03, 21:22
                Gość portalu: Ewa napisał(a):

                > Mądrze piszesz. Jestes odpowiedzialna osobą, nie lekkoduchem, nie bezmyslnym
                > stworzeniem i nie egoistką. Jestes odpowiedzialna za dziecko, które
                powołacie
                > do życia, za jego przyszłość , zdrowie, edukację.
                > Ja chyle czoła przed "egoistycznym" pediatrą, który zdobył sie na adopcję, i
                to
                >
                > adopcję, okaleczonej psychicznie dziewczynki. Klaniam się nisko "samolubnej"
                > nauczycielce, która zrobiła więcej dla innych niż niejedna matka otoczona
                > gromadką.
                > W moim środowisku większość znajomych ma 1-rzadziej 2 dzieci. Trójka to
                > ewenement. Mam na myśli ludzi, z którymi sie przyjaźnię, a nie których znam.
                > Wśród zaprzyjaźnionych par ( 30-45 latkowie) są 3 małżeństwa bezdzietne. Nie
                > wiem z wyboru czy konieczności, bo, w przeciwieństwie do wielu obdarzonych
                > licznym potomstwem, uwazam te sprawę za delikatna i osobistą, taką, o która
                nie
                >
                > nalezy pytać.
                > A tak zupełnie na marginesie- ciekawa jestem czy orędownicy wielodzietności,
                > którzy nas, mających inny poglad na życie , okrzyknęli egoistami i
                samolubami
                > wiedzą, że niewielka dawka egoizmu( sic) jest niezbędna dla zdrowia
                > psychicznego i prawidłowego funkcjonowania.
                > Jestem lekarzem. Pracuje na Oddziale Intensywnej Terapii i wielokrotnie
                byłam
                > świadkiem żenujących rozmów- kłótni o podział spadku po żyjącej(!) jeszcze
                > osobie. Kłóciło się, najczęściej, liczne rodzeństwo. Takie, które według
                Gala
                > poszłoby za sobą w ogień.
                > Mój ojciec jest adwokatem. Jego obserwacje z sali sądowej są jeszcze
                bardziej
                > przerażające- w przypadku podziałów majątkowych po niezyjacych
                > rodzicach "kochające się", nieegoistyczne rodzeństwo potrafi procesować się
                o
                > przysłowiową pietruszkę.
                > Co na to obroncy tez i egoistach?

                Tylko tyle, że jedynacy na pewno nie kłócą się z rodzeństwem o spadek. I znowu
                masz rację!
                Pzdr.
                gal
              • Gość: moboj Re: Wielodzietność jest OK ale ...... IP: 62.233.250.* 18.07.03, 08:11
                dzięki Ewa:)
            • Gość: polishAM Re: Wielodzietność jest OK IP: *.nas15.philadelphia1.pa.us.da.qwest.net 17.07.03, 20:19
              "najpierw uroodzę, a potem zobaczę jak będzie"

              Ja to traktuję w ten sposób, że nie mając dzieci wydaje mi się, że mi ktoś
              umarł. Po prostu brakuje mi gromady rozwrzeszczonych bachorów męczących mnie
              swoimi problemami itp. Pytanie czy sobie poradzę jest w tym przypadku nie na
              miejscu. A o wczasach w Grecji, Turcji czy innych tam folderowych duperelach
              proszę mi lepiej nie wspominać. Nawet gdyby mi je ktoś oferował za darmo, nie
              skorzystał bym.
              • Gość: lolyta Re: Wielodzietność jest OK IP: *.mia.bellsouth.net 17.07.03, 20:48
                Gość portalu: polishAM napisał(a):

                >Po prostu brakuje mi gromady rozwrzeszczonych bachorów męczących mnie
                > swoimi problemami itp.

                Acha, TOBIE brakuje? No to swietnie, powodzenia. Ale wiesz, INNYM moze nie
                brakowac. Jesli jednak chcesz dzieci, bo TOBIE ich brakuje, to znaczy ze chodzi
                Ci o zaspokojenie TWOJEJ potrzeby. A innym zarzucasz egoizm?
                • Gość: polishAM Re: Wielodzietność jest OK IP: *.nas15.philadelphia1.pa.us.da.qwest.net 17.07.03, 21:10
                  Mojej potrzeby, kosztem kogo? Maria Teresa z Kalkutty też zaspakaja swoje
                  potrzeby niesienia pomocy bo jest egoistką? Czy Ty zastanowiłaś się zanim
                  wysłałaś ten post.
    • luiza-w-ogrodzie Wielodzietność - kto jest za? 18.07.03, 05:06
      Z tego watku wynika, ze glownie panowie oraz panie-teoretyczki. Czyzby mialo to
      cos wspolnego z faktem ze ci pierwsi nie maja szansy zeby nosic ciaze i rodzic
      a te drugie rowniez nie maja doswiadczenia z ciaza i rodzeniem dziecmi?

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      Matka dwojki (zredukowanej z planow czworki pod wplywem doswiadczen)
      • Gość: Lena Re: Wielodzietność - kto jest za? IP: 80.48.96.* 18.07.03, 10:14
        Wszyscy zgadzamy się do jednego - dzieci należy mieć świadomie. Urodzić i
        wychować tyle dzieci ile sami czujemy, że powinniśmy. W mojej
        rodzinie /rodzeństwo, kuzynostwo/ liczba dzieci na rodzinę nie przekracza 2.
        Wśród znajomych 3 to już rzadkość i to trzecie jest zwykle "wpadką". Przyczyn
        takiego podejścia na pewno jest sporo. Konsumpcyjne podejście do życia jest
        czymś co ogarnia chyba cały świat i wszędzie słyszy się, że młodzi już nie chcą
        żyć jak rodzice /słyszałam to w Indiach, słyszałam to w Kenii - młodzi chcą
        mieć 2 dzieci co oburza "starych"/. Cięzkie czasy też są przyczyną ale o ile -
        jakby powiedziała babcia - było gorzej a dzieci sie rodziły to wszyscy wiemy,
        że one się rodziły bo nie było antykoncepcji a teraz jest.
        Nikomu i nigdy nie powiedziałabym, że powinien mieć więcej dzieci. Gal ma
        rację, tu dwoje decydentów ma cos do powiedzenia. Kobieta jeśli nie może oprzeć
        się na mężczyźnie nie zdecyduje się nawet na dwójkę dzieci nie mówiąc o
        większej liczbie i, co za tym idzie - rezygnację zpracy i pozostaniu w domu.W
        dzisiejszych czasach rozwody zdarzają się coraz częściej, wzrost standardu
        życia spowoduje jeszcze większe możliwości rozpoczęcia nowego życia /np.
        wynajęcie mieszkania/ a takie możliwości wielu ludzi nie skłaniają do
        komprmisów w już istniejącym małżeństwie. O ile ludzie w wieku moich rodziców
        rozwodów nie aprobowali to dziś rozejrzyjmy się dookoła - większość uważa, że
        każdy ma prawo rozpocząć nowe życie z nową miłością. Kobiety wolą rozpoczynać
        je z jednym dzieckiem, na pomoc socjalną państwa nie mają co liczyć, na byłego
        męża - jak pokazuje życie - nierzadko równiez nie.
        Zaznaczam, że nie jestem przeciwna rozwodom a tylko stwierdzam fakt.
        Pozdrawiam.
        • Gość: moboj Re: Wielodzietność - kto jest za? IP: 62.233.250.* 18.07.03, 10:22
          masz rację - dzieci trzeba mieć świadomie. decyzja należy do dwojga osób. nie
          do babć, cioć i innych takich postronnych osób, którym nudzi się na emeryturze
          i szukają zajęcia. każdy powinien mieć tyle dzieci na ile jest go stać, nie
          tylko finansowo.
          jak juz pisałam - pewnie przyjdzie mi urodzić dziecko po trzydziestce i jestem
          świadoma tego, że może to być moje jedyne dziecko. z taką świadomością i ja, i
          mój partner czujemy się szczęśliwi i zadowoleni.
    • lyche1 Re: Profilaktyka przeciw Piotrusiowi :))nt 29.07.03, 00:21

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka