2szarozielone
07.10.07, 23:30
Chyba w końcu moja huśtawka emocjonalna ustabilizowała się w pozycji: "jest
fajnie" :)
Mam romans, który momentami zabiera mnie prosto do nieba :) Czuję się piękna,
czuję się boginią, czuję się pożądana... Mam rozkosz, mam czułość, mam ciepło
i opiekę... O nic nie muszę się martwić, niczym nie muszę sie gryźć. Niczego
nie muszę poświęcać. Jestem zafascynowana i zauroczona, ciągle czuję dreszcz
emocji. I czuję, że to, co z siebie daję, jest doceniane i upragnione.
I co z tego, że donikąd to nie prowadzi, że nic z tego nie wynika... Akurat
teraz nie musi, akurat teraz miłość mi niepotrzebna. Pewnie przez chwilę - ale
to jest ten moment, kiedy jestem szczęśliwa.
Może to dziwny model, ale... ojej :-D