Dodaj do ulubionych

On ma żonę...

    • garraretka A autorka wątku zamilkła... n/txt 15.10.07, 22:36

      • fergie18 Re: A autorka wątku zamilkła... n/txt 15.10.07, 22:41
        żal jej dupe ściska że prawda w oczy kole!!
        • enith Re: A autorka wątku zamilkła... n/txt 16.10.07, 08:22
          Nie sądzę, by autorka wątku żałowała swojego postępowania. Gdyby tak było,
          zostawiłaby tego mięczaka, a na to się chyba nie zapowiada. A co do AIDS, którym
          rzekomo o mało się nie zaraziłaś. Co to za faceta-szmatę sobie wzięłaś, skoro
          był taki głupi, że nawet gumy mu się nie chciało naciągnąć, gdy walił cię w
          rogi? Do niego miej pretensję, że ciupciał bez pomyślunku, a nie do jakiejś
          obcej baby.
          • fergie18 Re: A autorka wątku zamilkła... n/txt 16.10.07, 16:32
            Ależ ja mam dom nich obojga pretensje!! A przepraszam, moim zdaniem to ona jest
            glupsza je*biąc sie z kim popadnie wiedzac ze ma syfa!! A co do faceta - to skad
            do cholery na poczatku znajomosci mialam wiedziec ze to szmata?? skoro zachoywal
            sie normalnie??
    • his_girl Re: On ma żonę... 16.10.07, 16:41

      A jak wyobrażasz sobie przyszłość waszego związku?
    • jowita771 Re: On ma żonę... 16.10.07, 17:07
      cóż za romantyczna historia. Taki amant musi się czasem nakombinować. Jak smsa
      chce do swojej lubej wysłać, to musi z telefonem do kibelka zasuwać. Harlekin.
      • dori-dora Re: On ma żonę... 16.10.07, 17:32
        ależ strasznie gremialnie krytykujecie dziewczynę. Człowiek jest tylko
        człowiekiem i niewiadomo jak zareaguje się w danej sytuacji. Czy ona na zimno
        wykalkulowała pójście do łóżka z kolegą?a poza tym jednak faceci w wieku do 25
        lat nie powinni sie żenić bo są niedojrzali. Może faktycznie uczciwiej byłoby
        albo zerwać (bo dziewczyna się zbyt mocno zaangażuje) lub niech się przyzna
        żonie są jeszcze młodzi i mogą sobie ułożyć sobie życie na nowo. ale z własnego
        doświadczenia powiem że można sie zarzekać że nigdy się kogoś nie zdradzi ale
        lepiej nie być tak na 100% pewien swojego zachowania w danej chwili:)
        • fergie18 Re: On ma żonę... 16.10.07, 18:39
          właśnie dlatego, że nie "przekalkulowała na zimno" swojego postepowania tylko
          poszla na żywioł jest dla mnie zwykłym ścierwem
    • roseana Re: On ma żonę... 16.10.07, 18:30
      Nie będę odpowiadać pojedynczo na komentarze bo dużo zostało napisane pod moją
      nieobecność, z resztą na niektóre nie mam ochoty odpowiadać.
      Dzisiaj powiedziałam mu jak to widzę i że trzeba skończyć całą historię.
      Zachwycony nie był lecz przyznał mi racje. Niby miałoby sie chęć na więcej, ale
      nie ma sensu pakować sie w taki chory układ - on nie zostawi żony, a ja nie chcę
      być dziewczyną, która będzie czekała aż on łaskawie sie odezwie bo ma akurat
      trochę wolnego czasu. Zależy mi na nim, ale trudno. A że sie lubimy to postaramy
      sie żeby wszystko zostało na koleżeńskiej stopie.
      Do krytykujących mnie w kulturalny sposób, reszta krytykujących może nie czytać
      bo i tak wie swoje - rozumiem Wasze podejście, ja sama pierwszy raz jestem w
      takiej sytuacji, nigdy też nie zdradziłam żadnego z moich partnerów. Ale nie
      zamierzam przepraszać jakbym popełniła jakąś wielką zbrodnie. Jestem wolna,
      nikogo nie zdradzam, a mimo to miałam jakieś wyrzuty sumienia i ja to
      zakończyłam. Chociaż nie przeczę, że gdybym miała szansę na bycie więcej niż tą
      drugą to mogłoby potoczyć sie zupełnie inaczej.
      Wszystkim życzliwym dziękuje za rady i słowa wsparcia.
      • fergie18 Re: On ma żonę... 16.10.07, 18:43
        "Do krytykujących mnie w kulturalny sposób"

        JA Cie krytykuje niekulturalnie bo Ty nie zachowujesz się jak kulturalna osoba ,
        więc czemu chcesz żeby wobec Ciebie ktos był kulturalny ;-/
        • rosa_de_vratislavia Re: On ma żonę... 16.10.07, 19:17
          fergie18 napisała:

          > "Do krytykujących mnie w kulturalny sposób"
          >
          > JA Cie krytykuje niekulturalnie bo Ty nie zachowujesz się jak
          kulturalna osoba


          Nie? Być może ten początek romansu nie był najlepzym krokiem, ale
          Roseana jest wolną kobietą i to nie ona ślubowałą komukolwiek przed
          ołtarzem "miłośc i wierność"...to facet zdradza żonę, R. nikogo nie
          zdradza.
          Skoro (słusznie poniekąd)czuje jednak coś w rodzaju wyrzutów
          sumienia i zrywa ten dziwny układ - należą się jej gratulacje (silna
          wola!) i słowo wsparcia.
          IMO najpaskudniejszy w tym układzie jest młody żonkoś, który
          postanowił mieć w domu kucharkę a na boku kochankę.
          • fergie18 Re: On ma żonę... 16.10.07, 19:31
            Oczywiście , że głównym winnym w tej sytuacji jest ten facet, ale nawet gdyby to
            on ją najpierw podrywał, to ona musiała się zgodzić na ten romans, nie prawda??
            Zrozumiałabym, gdyby nie wiedziała, że on ma żonę, ale od początku wiedziała.
            Poza tym ona niby nikogo nie zdradza ale w taki sam sposób krzywdzi żonę faceta
            jak i on to robi!! A na takie coś to ja już nie mam wytłumaczenia! I nie
            zamierzam chwalic kogoś za to, że po fakcie zrozumiał jaki jest głupi - mleko
            już wylane...
            • rosa_de_vratislavia Re: On ma żonę... 16.10.07, 19:35
              fergie18 napisała:

              > Oczywiście , że głównym winnym w tej sytuacji jest ten facet, ale
              nawet gdyby to on ją najpierw podrywał, to ona musiała się zgodzić
              na ten romans, nieprawda??

              Prawda, ale czy naprawdę nie mogłaś tego sformułować tak jak w
              dyskusji ze mną tylko nazywać Roseanę "zwykłym ścierwem"?!
              Czy gdybyś stanęła z nią twarzą w twarz lub miała się podpisać
              imieniem i nazwiskiem, też byś tak postąpiła?

              • traicionera Re: On ma żonę... 16.10.07, 20:02
                ja bym powiedziała nawet więcej niż fergie18
                naplułabym jej w twarz!!!!! Za ten szalony sex z żonatym bez żadnych
                uczuć!!!!
                • trypel Re: On ma żonę... 17.10.07, 08:20
                  traicionera napisała:

                  > Za ten szalony sex z żonatym bez żadnych
                  > uczuć!!!!

                  Ciebie ktoś zdradził? Jesli tak to moze dlatego że nie miał "szalonego sexu"...
                  wg Waszych definicji ścierwa wyglądają dużo bardziej interesująco od Was :)
                  • sarkazm-to-ja Re: On ma żonę... 17.10.07, 08:42
                    ja uwazam własnie, ze te scierwa sa brzydsze i głupsze no i
                    oczywiscie latwiejsze.
                  • traicionera Re: On ma żonę... 17.10.07, 09:22
                    pięknie brzmi:"s z a l o n y seks"-to mi się akurat podoba,ale
                    dlaczego z żonatym- mało to wolnych facetów do szalonego seksu:)
                    szalenie wprost szalenie uwielbiam seks, ale nie z żonatymi to robię
                    te ścierwa nie sądzę, że interesująco wyglądają lecz raczej
                    dziwacznie, egzotyczniej jest zeszmacić taką kiepską sztukę niż
                    anioła stąpającego ledwie po ziemi :):):)są wyrzuty sumienia póżniej
              • fergie18 Re: On ma żonę... 16.10.07, 20:26
                gdybym w realu znała osobę taka jak ona to pewnie nie tylko do słów z mojej
                strony by doszło, a "ścierwem" taka osoba dla mnie jest zawsze i tyle...do
                Ciebie nic nie mam to piszę normalnie...
      • traicionera Re: On ma żonę... 16.10.07, 19:21
        Wiesz ta twoja historia cos mi przypomina.

        Ja mam takiego kolege(jest singlem) i ma romans z żonata dziewczyna.
        Oboje maja 25 lat. oczywiscie cała historia tez dzieje sie w pracy,
        on jest prezesem, ona tylko pracownikiem biura.

        Dziwnym trafem dzisiaj sie rozstali, ona ma strasznego doła, wyglada
        tragicznie. Ta biedna laseczka liczyła na cos wiecej niz przelotny,
        przygodny sex. Dziewczyna sie chyba zakochała bo on i bogaty i
        przystojny a na dodatek jeszcze Hiszpan.

        Chwile zapomnienia jemu już minęły, a jej zauroczenie nim stało się
        nieznośne. W pracy zachowywała się jak żona prezesa-miał ochotę ją
        zwolnić, by już nie patrzeć, jak ona umiera na jego widok.
      • napoleo Re: On ma żonę... 17.10.07, 01:16
        bardzo słusznie postąpiłaś - mądra z Ciebie dziewczyna.. jeszcze
        trochę i zrobiłoby się w tej relacji niefajnie, zaczęłabyś coraz
        bardziej za nim tęsknić (intymna bliskość uzależnia), zadręczać się
        tym, że kocha się z żoną wtedy, kiedy Ty akurat chciałabyś aby był
        przy Tobie - po co Ci to wszystko? dobrze, że wycofałaś się póki
        jeszcze masz siłę
        • alka85 Re: On ma żonę... 17.10.07, 07:54
          rosena ciekawa jestem czy dasz rade wytrzymać w swoim postanowieniu, szczerze
          mówiąc wątpię jestem w takiej samej sytuacji jak ty moze troche bardziej
          skomplikowanej i uwierz mi ja tez zrywałam i wracałam to jest jak choroba
          jak alkoholizm ciężko z tego wyjść kto tego nie przeżył nigdy nie zrozumie.
    • sarkazm-to-ja Re: On ma żonę... 17.10.07, 08:06
      ja nie rozumiem lasek, czemu one chca byc lepsze od wszystkich, co
      ty myslałas??? ze moze jestes lepsza niz jego zona <hahaha> ze
      lepsze w sexie,ze wolna?? nagadał ci glupot a ty mu uwierzyłas
      <hahaha>
      nie napisałas jeszcze czy on ma dzieci, bo to dosc wazne i zmienia
      postac rzeczy.

      pewnie jestes brzydkim grubym maszkaronem a on powiedziął ci ze
      ksieżniczka i aniołkiem <hahaha>
      dałas mu nowe doznania, bo moze jeszcze nigdy nie robił tego z taka
      kobieta <hahaha> (pomyls co jest takiego dziwnego w tobie co
      go moze krecic)
      • dori-dora Re: On ma żonę... 17.10.07, 16:31
        dlaczego zakładacie, że dziewczyny, które ida do łóżka z żonatymi są
        pasztetami?:)nie sądzę..a szalony seks z żonatym to jest na zasadzie zakazanego
        owocu, który wiadomo że smakuje najlepiej. Facet krzywdzi żonę ale ponieważ ona
        nie wie nic o romansie więc nie ma poczucia krzywdy no chyba że się dowie....ja
        jestem daleka od totalnej krytyki kochanki, która jak wynika z postu jest
        zauroczona albo może zakochana już? i próbuje jednak zerwać mając poczucie, że
        postępuje mimo wszystko nie fair. Ja nauczona doświadczeniem nie chcę nikogo
        potępiać bowiem tak to jakoś w życiu się składa, że jeśli kogoś tak bardzo
        ganimy potem może się okazać że znajdziemy się w podobnej sytuacji..a poza tym
        babki lepiej się na tym forum nie obrzucać inwektywami:) pozdrawiam
        • sarkazm-to-ja Re: On ma żonę... 17.10.07, 18:44
          nie krytykujesz takiej ździry bo sama nia jestes, a jak wiadomo
          samego siebie sie ciezko krytykuje <hahaha>

          ale pewnie, dobrze, miłosc to takie piekne uczycie, do tego
          wspaniały sex, nasza bochaterka postepuje w zgodzie ze swoimi
          moraliami <których nie ma> jest wzorem do nasladowania <hahaha>--
    • blueska3 Re: On ma żonę... 17.10.07, 17:38
      Jak tak czasem czytam wasze posty, wypowiedzi to normalnie nóż się w kieszeni
      otwiera. Odbijacie mężów swoim koleżankom, idziecie do łóżka z facetami wiedząc
      o tym, że to ojciec i mąż dla kogoś...i nie macie żadnych skrupułów, żeby to
      robić i o tym opowiadać.. ale gdyby wam ktoś odebrał mężczyzne to...
      wyzwałybyście taka laskę od dziwek i nie wiadomo kogo jeszcze i..zrobiłybyście
      wszystko, żeby jej zaszkodzić!!!! Więc drogie panie decydujcie się jakie
      wartości moralne liczą się dla was tak naprawdę..bo jesli uważacie ze zdrada to
      zlo to pamietajcie o tym, że to działa w obie strony.. a nie tylko w jedna!!
      • trypel Re: On ma żonę... 17.10.07, 17:39
        Kalemu ukraść krowe - źle, Kali ukraść - dobrze
        • blueska3 Re: On ma żonę... 17.10.07, 17:42
          To dotyczy zarówno facetów jak i kobiet.. żeby nie było :)
      • fergie18 Re: On ma żonę... 17.10.07, 18:55
        to jest najmądrzejsza wypowiedź w tym wątku...
        • dori-dora Re: On ma żonę... 17.10.07, 19:05
          nic błędnego!akurat ja żadnego romansu z żonatym nie miałam. nawet tak się
          złożyło że mój narzeczony miał romans z mężatką zresztą niezbyt szczęśliwą w
          małżeństwie i która na poważnie traktowała ich romans. No i przebaczyłam chociaż
          do tej pory nie jestem pewna czy dobrze zrobiłam.ale jak widzicie od szmat
          nikogo nie wyzywam
      • napoleo Re: On ma żonę... 17.10.07, 19:28
        a ja jej nie potępiam.. zauroczyła się, wylądowała ze znajomym w
        łóżku - każdemu się to może zdarzyć (są osoby, które nie potrafią
        zapanować nad emocjami).. siły charakteru wymaga wyplątanie się z
        tej sytuacji i powiedzenie sobie "nie" (bo przecież krzywdzę kogoś
        kto mi nic nie zawinił - w tym przypadku żonę tego faceta)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka