Dodaj do ulubionych

lubię mleczne bary!

20.07.03, 00:57
a zwłaszcza pomidorową z ryżem i pierogi radzieckie ;)
nie wiem co w nich takiego, ale nie odstrasza nawet towarzystwo bezdomnych.
przecież wszyscy homo sum (byle tylko nie śmierdzieli zbyt intensywnie).
niechcący Kasa+krowa zainspirował mnie do ślinotoku :D

soczewica
Obserwuj wątek
    • Gość: Casanova Re: lubię mleczne bary! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.07.03, 01:03
      No pisałem że to socjalna DZIADÓWA!!! Chłopak ją na obiad do baru mlecznego
      zaprosił i tak się poznali. Romantycznie było kiedy mu na szpinak zabrakło.
      Dzia-dów-ka. Powtórz. Dzia-dów-ka.
      • soczewica Re: lubię mleczne bary! 20.07.03, 12:08
        Gość portalu: Casanova napisał(a):

        > Dzia-dów-ka. Powtórz. Dzia-dów-ka.

        Bu-rak. powtórz. bu-rak.
        nie widzę nic zdrożnego w jedzeniu tam, gdzie mi smakuje, natomiast tobie widzę
        bardzo przeszkadza że za jedzenie musiałbyś zapłacić mniej niż 10 złotych od
        zupki?
        nie dość że snob, to jeszcze głupi snob. a mózgu to ci raczej nie przybędzie od
        jedzenia vol-au-vent albo vermicelle aux oeufs poches, podanego z ręki kelnera
        w białych rękawiczkach. oto.

        soczewica
    • rzulw Re: lubię mleczne bary! 20.07.03, 01:36
      Tak... też mam swój ulubiony. Niestety chyba ostatni w mieście. Jedzonko tak
      jak mówisz: pomidorowa, pierogi radzieckie ;))) + placki ziemniaczane... i
      wiele innych przysmaków. KLientela ? Wszyscy, przychodzą studenci, strasi,
      młodsi, biedni, bogaci. Klimat z wczesnych lat osiemdziesiątych. Ściany z
      luksferów, krzywe stoliki i nadal aktualne hasło :
      "Uprasza się klientów o zwrot sztucców" ;-)
      Za kontuarem biega chyba z sześć panien z talerzami, a dyryguje nimi szefowa
      kuchni. Lubiłem tam przychodzić bo czułem się jak w filmie Barei i do tego
      wszystkiego ceny też wzięte chyba z wczesnych lat osiemdziesiątych ;)

      smacznego ! :)
    • Gość: verte Re: lubię mleczne bary! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.03, 02:27
      soczewica napisała:

      > a zwłaszcza pomidorową z ryżem i pierogi radzieckie ;)
      > nie wiem co w nich takiego, ale nie odstrasza nawet towarzystwo bezdomnych.
      > przecież wszyscy homo sum (byle tylko nie śmierdzieli zbyt intensywnie).
      > niechcący Kasa+krowa zainspirował mnie do ślinotoku :D
      >
      > soczewica
      >
      >



      To poleć mi jakiś.Ostatnio nie mam kasy.Podobno gdzieś koło pl.Matejki jest
      jakiś bar-legenda.Może wiesz coś o tym.
      • Gość: lolyta Re: lubię mleczne bary! IP: *.bct.bellsouth.net 20.07.03, 02:42
        jak dla mnie legendy sa trzy:
        EUROPA na Mogilskiej - moja ulubiona
        KUCHNIA POLSKA na Karmelickiej - chyba jedyne miejsce w Krakowie, gdzie mozna
        obstalowac PRZYSMAZONE na maselku lub slonince pierogi ruskie
        i absolutnie legendarna BARCELONA na Straszewskiego (mam nadzieje ze jeszcze
        istnieje)
        • anahella Re: lubię mleczne bary! 20.07.03, 03:17
          eeee tam:) najlepsze zarcie w Krakowie to El Passo:P Nie pamietam na jakiej
          ulicy, strasznie dlugo kluczylam po uliczkach przy rynku zeby tam dotrzec.
          • Gość: lolyta Re: lubię mleczne bary! IP: *.mia.bellsouth.net 20.07.03, 18:33
            Eeee tam, prawdziwym testem dla knajpy jest kiedy musisz sie w niej stolowac
            przez dlugi czas, jak nie wychodzi bokiem po paru tygodniach - to jest bosko.
            El Passo ok, ale okazjonalnie, nie na codzien.
            • anahella Re: lubię mleczne bary! 20.07.03, 20:26
              Gość portalu: lolyta napisał(a):

              > Eeee tam, prawdziwym testem dla knajpy jest kiedy musisz sie w niej stolowac
              > przez dlugi czas, jak nie wychodzi bokiem po paru tygodniach - to jest bosko.
              > El Passo ok, ale okazjonalnie, nie na codzien.

              Biorac pod uwage czestotliwosc moich pobytow w Krakowie, to El Paso rzadzi:)
        • soczewica Re: lubię mleczne bary! 20.07.03, 12:03
          Gość portalu: lolyta napisał(a):

          > i absolutnie legendarna BARCELONA na Straszewskiego (mam nadzieje ze jeszcze
          > istnieje)

          Barcelony na Straszewskiego już nie ma - za to otworzyli tam, uwaga, sklep, coś
          w rodzaju ogólnospożywczego... i w naszej ogólnoluksusowej rzeczywistości
          wygląda to na powrót w czasy PRL, bo stylistyka sklepu przypomina tą sprzed 20
          lat (nadal jest kamienna podłoga, półki za ladą.. mniut! :D)
          polecić mogę bar Pod Temidą na Grodzkiej (nawet nie wiem, czy to ma taką nazwę,
          czy tylko się przyjęło.)

          soczew
          • Gość: lolyta Re: lubię mleczne bary! IP: *.mia.bellsouth.net 20.07.03, 18:37
            A no to w takim razie zamiast Barcelony inna propozycja - nie jest to calkiem
            bar mleczny, ale miejsce niezwykle zacne, nazwy nie pomne, nazywalismy je po
            prostu "Obiad" - na Karmelickiej, zaraz za Tribeca Caffee, malenki lokal obity
            drewnem, znakomite i niedrogie zestawy obiadowe.
          • Gość: basia Re: lubię mleczne bary! IP: *.kolornet.pl / 192.168.3.* 20.07.03, 21:17
            soczewica napisała:

            > Gość portalu: lolyta napisał(a):
            >
            > > i absolutnie legendarna BARCELONA na Straszewskiego (mam nadzieje ze jeszc
            > ze
            > > istnieje)
            >
            > Barcelony na Straszewskiego już nie ma

            Barcelona jest na Lubicz (naprzeciwko Botanicznej). Mozliwe, że przenieśli sie
            tam ze Straszewskiego, a może to tylko zbieżność nazw. Ale jedzenie jest
            smaczne.
    • snow.white Re: lubię mleczne bary! 20.07.03, 11:02
      A ja pamietam jeden-w Toruniu.Bylam tam w czasie rejsu-postoj mielismy w
      Toruniu.Och,jakie pyszne byly te nalesniki z jagodami i bita smietana...
      mniam... :))) i kakao :))))
    • losiu4 Re: lubię mleczne bary! 20.07.03, 18:42
      soczewica napisała:

      > a zwłaszcza pomidorową z ryżem i pierogi radzieckie ;)
      > nie wiem co w nich takiego, ale nie odstrasza nawet towarzystwo bezdomnych.
      > przecież wszyscy homo sum (byle tylko nie śmierdzieli zbyt intensywnie).
      > niechcący Kasa+krowa zainspirował mnie do ślinotoku :D

      ech, ja też lubię. Przypominają mi się stare, dobre (chociaż siermiężne)
      czasy. W Krakówku jadałem w kilku: jeden koło Jubilatu, inny na (teraz)
      Królewskiej (chyba). Było jeszcze ich parę. Najbardziej smakowały mi:
      jarzynowa (z tego koło Jubilatu, bo gdzie indziej była niedobra), kasza
      gryczana ze szpinakiem (tam dopiero zasmakowałem w papce szpinakowej) i
      jajkiem sadzonym, naleśniki z serem... Sentyment do tamtych lat (i jadłodajni)
      mam taki, że nawet teraz od czasu do czasu wpadam do ocalałych barów (chociaż
      już nie w Krakowie), by co nieco przekąsić

      Pozdrawiam

      Losiu
      • daffne Re: lubię mleczne bary! 20.07.03, 19:01
        Ja tez lubie mleczne bary !! :)))
        Niestety w moim miescie "umarl smiercia naturalna" nascie lat temu :((
        Pozdrowionka:)
    • yuka22 Re: lubię mleczne bary! 20.07.03, 20:04
      Ha !! Kiedys w liceum na wycieczce trzydniowej do Wrocławia (bez zapewnionego
      wyzywienia) całą klasą w tajemnicy przed wychowawczynią chodzilismy do barów
      mlecznych. To był klimat!! Zarcie OK, no i jeszcze zaoszczędzona na wieczorne
      imprezowanie kasa :) To były czasy....
    • moboj Re: lubię mleczne bary! 20.07.03, 20:21
      tu we wrocławiu na brak barów mlecznych nie można, na szczęście, narzekać:
      jest "jacek i agatka", "miś"... cudo:) uwielbiam takie jedzenie.
      • rzulw Re: lubię mleczne bary! 20.07.03, 20:37
        moboj napisała:


        > jest "jacek i agatka", "miś"...

        ...Mewa ;-)
    • podomka_cioci_sabci Re: lubię mleczne bary! 20.07.03, 20:32
      Ja tez lubie. Chociarz bylam tylko pare razy. Z czego dwa razy- w Krakowie.
      • soczewica Re: lubię mleczne bary! 20.07.03, 21:09
        wielu studentów mogłoby ci pozazdrościć :)
        ja nie.
        aż kurde jutro sobie pójdę na pomidorową.
    • jackie.brown kapusniak 20.07.03, 20:38
      ja tez lubie.
      ja lubie KAPUSNIAK!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      marchewke z groszkiem, chlodnik i wiele, wiele innych.kompot, kisiel.
      • rzulw Re: kapusniak 20.07.03, 20:44

        marchewka z groszkiem - mistrzostwo świata !
        jeszcze rzepa w śmietanie i jarzynowa "firmowa".

        mniam
        • yagnieszka Manifestu Lipcowego... 20.07.03, 23:12
          Byl taki bar, chyba sie Uniwersytecki zwal na Manifestu Lipcowego (jestem
          pewna, ze ta urocza nazwa ulicy padla juz pod ciosami nowych budowniczych
          kolejnej Polski) - jakiez tam bywaly bulki z pasta jajowa i kakao na
          sniadanie - zaraz chyba obslinie klawiature na mysl o tamtych sniadankach ;o)
          Byl tez bar zaraz niedaleko na Podwalu kolo sklepu obuwniczego i tam z kolei
          bywalo sie na obiadkach ale trzeba bylo uwazac, bo jak czlowiek glupi zostawil
          na stole zupe i poszedl po sztuciec, to gdy wracal, zupa juz byla siorbana
          przez kompletnie niepolitycznego w tamtych czasach - bezdomnego.
          No a w Warszawie - niezapomniany bar Nadwislanski na rogu tamki i Solca. Tam
          to byl barszcz z krokietami z kapusta a potem nalesniki z serem bialym ze
          smietana i cukrem. Boze, ludzie - jak mysmy sie kiedys zdrowo odzywiali!
          Jak kiedy znow do Polski zaiwtam, to chyba tylko zeby odbyc pielgrzmke sladami
          ukochanych barow.
          Bo mi sie jeszcze bary w Zakopanem i w Gdansku zaczynaja przypominac - lza sie
          w oku kreci a slina kapie bezwstydnie.
          • Gość: lolyta Re: Manifestu Lipcowego... IP: *.mia.bellsouth.net 21.07.03, 02:05
            ten Uniwersytecki to wcielenie Barcelony wlasnie, ktorej podobno juz nie ma.
            Zreszta i Manifestu Lipcowego od lat nazywa sie z powrotem
            Pilsudskiego...ciekawe, co zrobili ze zdjeciem pani tanczacej flamenco co tam
            cieszylo oczy...
            A ten drugi to moze Warszawianka? Bo na tym kawalku zadnego innego nie ma na
            pewno od lat, a przechodzilam tamtedy codziennie przez 15 lat. Ale Warszawianka
            to jest juz na Dunajewskiego (czyli przedluzenie Podwala), tez fajny lokal,
            skrzyzowanie baru mlecznego z restauracja i dancingiem (wieczorki samotnych
            serc...)
    • melinek "Mleczne bary" ma moja dziecina, melcznobiale. nt 23.07.03, 00:06

    • luiza-w-ogrodzie Re: lubię mleczne bary! 23.07.03, 03:47
      Po osmiu latach nieobecnosci w Polsce zajrzalam do mojego ukochanego baru
      mlecznego. Wystroj sie zmienil, panie z obslugi maja czyste fartuchy i gustowne
      czepeczki, juz nie rzucaja talerzami i nie wrzeszcza "leeeeniiiiiiwe raz!!"
      albo "KTO zamawial ruuuuskie??", ale na szczescie dania te same. Klientela tez
      ta sama: handlarze z targowiska, studenci, panienki i sutenerzy z "pigala",
      ubodzy emeryci... znacie te klimaty.

      Zasiadlysmy do stolu i zamowilysmy leniwe, pomidorowa, pierogi z kapusta,
      ruskie i pyzy. Ledwo wstalam po tej uczcie. Przyjemnie jest zjesc w barze
      mlecznym, szczegolnie gdy na codzien sie tam jesc nie musi.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>¸.
      .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
    • Gość: Z Warszawy A ja nie cierpię!!! IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.07.03, 11:57
      Jeszcze nie trafiłem do baru, w którym by nie śmierdziało, zastawa nie była
      brudna, klientela nie wyglądała tak, że pozbawiała apetytu a obsługa nie była
      zwyczajnie chamska.

      Po studenckich latach, gdy był to mus, teraz omijam z daleka i spluwam z
      obrzydzeniem.
      • soczewica Re: A ja nie cierpię!!! 23.07.03, 12:06
        Gość portalu: Z Warszawy napisał(a):

        > Po studenckich latach, gdy był to mus, teraz omijam z daleka i spluwam z
        > obrzydzeniem.

        pech.
        ja tam uwielbiam.
        ale prosze mi tu nie wciskac, ze to mus dla studenta, bo przy odrobinie dobrej
        woli student pobieży na targ, kupi produktów na tydzień, i sobie nagotuje
        żarełka. nawet może wyjść taniej - tylko, że studentowi się nie chce... (wiem,
        bo też studiuję i jem, i czasem lenistwo zapanowało)

        pzdr
        soczewic
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka