misia_bela_1
30.10.07, 00:39
jestem z facetem od roku. jesteśmy około czterdziestki. bez planów
matrymonialnych. ja mam syna. kłopot jest taki: w
warunkach "miejskich" układa się dobrze. pełna harmonia, i w
codziennym życiu, w łóżku, itp. on jest humanistą, pracuje naukowo
na państwowej uczelni (nie przemęcza się), niewiele zarabia, ale mu
wystarcza. ja - po studiach ścisłych, praca w IT. zarabiam nieźle.
jak wspomniałam, w warunkach domowych dobrze funkcjonujemy (ale bez
planów o ślubie).
koszmar rozgrywa się na praktycznie wszystkich wyjazdach. dla
każdego z nas turystyka jest b. ważna.ale każde chce postawić na
swoim, nie umiemy iść na kompromisy, każdy wyjazd to seria kłótni,
negatywnych emocji (gwałtownie wyrażanych lub tłumionych), myśli o
tym że ten związek trzeba jak najszybciej skończyć. Potem wracamy do
domu, 2 dni milczenia, spotykamy się, lądujemy w łóżku, i jest
dobrze. I nie wiem co z tym zrobić.