Dodaj do ulubionych

brak seksu

15.11.07, 10:25
mam 27 lat,wstaje do pracy po 3 w nocy,jadę do niej 1.5h,w pracy spędzam około
12h,potem podróż powrotna i w domu jestem ok.7 wieczorem.Przed 8 muszę już być
w łóżku,żeby móc znowu wstać w nocy. Jak widzicie raczej nie mam wiele wolnego
czasu.Mąż również ciężko prauje,ale wraca do domu kilka godzin wcześniej.Gdy
przekraczam próg,myślę żeby jak najszybciej położyć się do łóżka i resztką sił
zmuszam się żeby wypić kubek herbaty i pobyć dosłownie kilka minut z mężem.Gdy
kładę głowę na poduszcze,dosłownie film mi się urywa.Seks od kilku miesięcy
dla mnie nie istnieje.Na mojej liście rzeczy do zrobienia jest gdzieś zaraz za
podróżą na Saturna.Mąż z definicji ma swoje potrzeby,ostatnio zrezygnował z
seksu"na nieboszczyka",stara się nie nalegać,ale widzę że go już rozsadza.Mąż
ciągle żyje mitycznym"sobotnim wieczorem",a ja albo w soboty też pracuję,albo
nadrabiam zaległości we wszystkim z całego tyg.,albo nie mam siły w ogóle się
ruszyć.Dochodzi jeszcze fakt,że mąż wstaje razem ze mną żeby zrobić mi
śniadanie,robi obiady,sprząta,zakupy etc. i w ramach wdzięczności powinnam
chociaż coś poudawać 2/tydz.,ale ja po prostu nie mam na to siły.Za 2m-ące
zmieniam pracę,przeprowadzamy się żeby już móc żyć nomalnie.Nowa praca i dojdą
kolejne stresy.Mąż chce mnie wysłać do lekarza,bo twierdzi że mój brak
zainteresowania seksem jest wynikiem niskiego poziomu hormonów.Może macie
jakieś pomysły jak przetrwać te kilka najbliższych miesięcy w miarę
pokojowo,chociaż nie wiem czy później coś się nagle zmieni,bo jakoś
nadnormalnej ochoty na seks nigdy nie
miałam.Od kilku m-ęcy nie używamy zabezpieczeń,w wiadomym celu,bez
skutku(chociaż przy takiej częstotliwości ciężko pewnie o jakieś skutki).Może
rzeczywiście powinnam odwiedzić lekarza?
Pozdrawiam i dziękuję.
Obserwuj wątek
    • krzysiek1042 Re: brak seksu 15.11.07, 10:32
      może odwiedźcie seksuologa we dwójkę. To żaden wstyd. Jeśli mąż faktycznie
      miałby rację w sprawie hormonów to seksuolog wystawi odpowiednią receptę. Sądzę
      ,że warto.
      • lamarea Re: brak seksu 15.11.07, 11:02
        Nie wiem dlaczego jeszcze do tej pory tego nie zrobiliśmy.
        Pozdrawiam.
    • aserath Re: brak seksu 15.11.07, 10:37
      wiesz co ci powiem - ty się idź leczyć kobieto. SERIO. Co ci po tej pracy? Co ci
      po tej harówie? Co ci po tym wstawianiu w środku nocy? Życie jest za krótkie
      zeby pracować po 12h dziennie. To co sie naprawdę liczy, to bliscy, rodzina,
      mąż, partner, LUDZIE na których nam zależy. Wnioskuję ze tobie albo nie zależy,
      albo gdzieś sie pogubiłaś w życiu.; To naprawdę przykre że jest masa ludzi
      takich jak ty. Bo to nie chodzi o seks, to chodzi o styl życia. Niestety
      najczęściej dopiero jak trafi nas poważna choroba, ktoś bliski umrze, albo sami
      jesteśmy umierający - to dochodzimy do tego co jest w życiu najważniejsze. I się
      okazuje, ze dałoby się zyć bez dodatkowej kasy z nadgodzin, ale jest za późno,
      bo pewne chwile bezpowtornie minęły. Zmieniasz prace - oby na normalną. A na
      najbliższe 2 miesiące radze pójśc do psychiatry/psychologa i wziąć zwolnienie
      przynajmniej na 2 tygodnie. Może jak zwolnisz, to otworzysz oczy. Bo jak na
      razie to zycie ci zapier.... w zaje.... tempie, a ty nawet z tego nie masz
      przyjemności.

      Przy okazji polecam książkę ktora akurat jest do wygrania w konkursie, ktory jak
      nic pasuje do ciebie:
      www.wellnesslife.pl/konkursy/konkurs-jak-wyrwac-sie-z-kieratu.html
      • maker6 Re: brak seksu 15.11.07, 11:05
        podpisuję się z tym co powyżej...
        i jeszcze dodam, że dla was szkoda czasu na lekarza, czas który tam
        stracicie można wykorzystac na seks we dwoje i rozmowę..
        a tak wogóle to nie rozumiem za czym tak gonisz w tej pracy skoro
        masz ja za chwilę zmienić... ja już dawno bym sobie ją odpuścił i
        pracował na pół gwizdka...
        a coś o chorobie z przepracowania wiem dlatego radzę wyhamuj póki
        nie jest za późno!!!
    • justysialek Re: brak seksu 15.11.07, 11:22
      lamarea napisała:
      Od kilku m-ęcy nie używamy zabezpieczeń,w wiadomym celu,bez
      > skutku(chociaż przy takiej częstotliwości ciężko pewnie o jakieś
      skutki).Może
      > rzeczywiście powinnam odwiedzić lekarza?

      Kobieto, czy ciebie Bóg opuścił??!!
      Zamierzasz zajść w ciążę pracując po 12h dziennie, nie mając nie
      tylko czasu dla siebie i dla męża ale nawet na to, by odpocząć??!!
      Czy ty wiesz, na czym polega ciąża i jakie są jej skutki?!
      Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że
      1. bardzo ciężko jest zajść w ciążę w takim przemęczeniu i stresie,
      2. a jak już zajdziesz to może łatwo dojść do poronienia!!!
      czy ty naprawdę chcesz siebie i swoje dziecko na to narażać?!
      Poza tym nie ma to jak zrobić sobie dziecko, kiedy nie można się
      dogadać ze współmałżonkiem i ma sie jeszcze tyle na głowie.
      • wiecejczarnego Re: brak seksu 15.11.07, 11:48
        to wszystko przez stres , przez gonitwe , ja tez niestety nawet o seksie nie
        pomysle, raczej o tysiacu innych spraw nie dopietych na ostatni guzik , nawet by
        mnie to nie odprezylo czekam na moment w ktorym cos mi sie zachce ale nie wiem
        czy wtedy bede miala silę
        • lamarea odwrócenie ról 15.11.07, 11:59
          mój wątek chyba powinien znaleźć się na forum"feminizm".Wiem że stres i
          szybkość życia jest główną przyczyną sytuacji. Nie ma możliwości tego uniknąć i
          to powoduje kolejny stres. Pewnie nikt mi nie uwierzy, gdy napiszę,że
          najchętniej bym siedziała w domu,czekała na męża,gotowała pyszne obiadki i
          zajmowała się sobą. Nie moja wina,że przyszło nam żyć w czasach odwróconych ról.
          Myślę, że w ciągu jednego pokolenia wszystko się zmieni i kobiety zaczną umierać
          wcześniej od mężczyzn.
          • justysialek Re: odwrócenie ról 15.11.07, 12:20
            Nie wiem, co tu feminizm ma do rzeczy. Ja jestem feministką ale to
            nie znaczy, że zaharowuję sie na śmierć albo zaniedbuję bliskich...
            i siebie zresztą też.
            Osobiście uważam, że jest to niezdrowe dla ciebie i na pewno dla
            twojego związku. Seks jest jednym z filarów związku - nie twierdzę,
            że jest najważniejszy, ale IMO jest niezbędny, aby tworzyć zdrowe i
            pełne relacje. I nie mówię tu robieniu tego dla faceta, bo ty też
            powinnaś czerpać z tego przyjemność.

            A uniknąć tego całego stresu i 12h pracy można, jakoś ja unikam i
            też żyję.

            Pewnie nikt mi nie uwierzy, gdy napiszę,że
            > najchętniej bym siedziała w domu,czekała na męża,gotowała pyszne
            obiadki i
            > zajmowała się sobą.

            Kompletnie nie rozumiem, czemu robisz w życiu coś, czego tak
            naprawdę nie chcesz, bo wolałabyś robić coś innego. Ty nie jesteś
            wcale wyzwolona, jesteś właśnie w pułapce jakichś chorych dążeń,
            oczekiwań, ambicji - nie wiem. W każdym razie marnujesz sobie
            zdrowie, jednocześnie pragnąc czego innego.

            Ja bym na twoim miejscu zrewidowała swoje wartości, poglądy,
            potrzeby i dążyła do ich spełnienia najprostszą drogą. Jesli
            uważasz, że nie można żyć obecnie bez 12h pracy z dojazdami to się
            mylisz! Znam kobiety, które pracują we własnym domu albo tylko po 4-
            6h dziennie i są w stanie same się utrzymać.
            Pozdrawiam
            • felietonista Re: odwrócenie ról 15.11.07, 12:45
              Ludzie, wyluzujcie z tymi ocenmami, bo tak naprawdę, to oceniacie
              osobę nie mając pojęcia w jakiej rzeczywiście jest sytuacji.
              Na przykład
              justysialek napisała:
              > Kompletnie nie rozumiem, czemu robisz w życiu coś, czego tak
              > naprawdę nie chcesz, bo wolałabyś robić coś innego. Ty nie jesteś
              > wcale wyzwolona, jesteś właśnie w pułapce jakichś chorych dążeń,
              > oczekiwań, ambicji - nie wiem. W każdym razie marnujesz sobie
              > zdrowie, jednocześnie pragnąc czego innego.

              A gó.. prawda powiem dobitnie, bo czasem rzeczywiście trzeba przez
              jakiś czas zacisnąć zęby i wykazać zaangażowanie po to właśnie, żeby
              dojść z czasem do tego, co chciałoby się robić i co przyniesie
              satysfakcję i zadowolenie.

              O dziwo wypowiadają się tylko osoby, które rzeczywiście się nie
              zapracowują i tego nie rozumieją, a jeszcze nie ma opinii tych,
              którym przyszło żyć w tym dzisiejszym świecie odwróconych ról, o
              którym pisze autorka. Powiem Wam zatem jedno - cieszcie się z tego i
              nie oceniajcie innych, bo nie jesteście na ich miejscu.

              Piszę o tym, bo mi się nóż w kieszeni otwiera na te komentarze. Sama
              przez to przechodziłam parę lat temu, mając jeszcze małe dziecko,
              ale dorobek zawodowy na tyle lepszy, że łatwiej było mnie znaleźć
              dobrą pracę niż mojej kochanej połówce. I to dlatego on został w
              domu z dzieckiem, gotował i kupował, a ja pracowałam po 10-12 godzin
              dziennie i też na nic innego nie miałam siły (o przedmiotowym sexie
              nawet nie wspominając). A wszystko po to, by po kilku miesiącach
              tego wysiłku bez problemu dostać podobną robotę, tyle, że na
              lepszych warunkach, nie tylko finansowych. Obecnie się nie
              przemęczam, praca nie jest dla mnie priorytetem, bo już nie musi, bo
              sobie na to wcześniej ciężko zapracowałam. I doszłam do wniosków
              podobnych do Waszych, że lepiej jest myśleć więcej o rodzinie. Ale
              ja doszłam do tego tą trudniejszą drogą na której jest obecnie
              autorka, której życzę, by za te 2 miesiące jej obecny wysiłek
              zaowocował.
              Więc proszę Was, nie oceniajcie nikogo w tak łatwy i bezproblemowy
              sposób. Życie nie jest takie proste i tylko czarne i białe. Więcej
              empatii...
              • justysialek Re: odwrócenie ról 15.11.07, 13:37
                felietonista napisała:

                > Ludzie, wyluzujcie z tymi ocenmami, bo tak naprawdę, to oceniacie
                > osobę nie mając pojęcia w jakiej rzeczywiście jest sytuacji.
                Na tym polega forum. Cały czas oceniamy tu ludzi, których wcale nie
                znamy, na podstawie tego co piszą i robimy to na ich własne
                życzenie - więc spokojnie, nie denerwuj się.

                czasem rzeczywiście trzeba przez
                > jakiś czas zacisnąć zęby i wykazać zaangażowanie po to właśnie,
                żeby
                > dojść z czasem do tego, co chciałoby się robić i co przyniesie
                > satysfakcję i zadowolenie.

                Tak, zgadzam się. Jak masz tą świadmość, to robisz to z zadowoleniem
                i nie twierdzisz chyba, że wolałabyś siedzieć w domu, tylko
                rzeczywstość ci nie pozwala - jak to zrobiła autorka wątku.
                Przypominam, że sama napisała, że chciałaby robić co innego.

                a jeszcze nie ma opinii tych,
                > którym przyszło żyć w tym dzisiejszym świecie odwróconych ról, o
                > którym pisze autorka.
                A to mnie dziwi, bo ja myślałam, że wszyscy żyjemy w tym samym
                świecie.
                Ja jakoś nie czuję presji "śwata odwróconych ról", że muszę pracować
                po 12h dziennie, bo... no właśnie, bo co?
                Piszesz,że też harowałaś, żeby osiągnąć coś więcej - wymarzoną
                pracę. Więc nie robiłaś tego z musu, tylko z własnej woli. Miałaś
                konkretny cel i chciałaś go osiągnąć.
                Więc chyba nie było powodu do narzekań. Było ciężko, ale sama się
                tego podjęłąś, by osiągnąć konkretny cel. I tylko o to mi chodzi.
                Drażnią mnie narzekania ludzi pracujących klkanaście h dziennie,
                którzy twierdz a, że inaczej nie mżna, bo taki teraz mamy świat itp.
                G... prawda - dosadnie mówiąc. Można inaczej. Można być bezrobotnym,
                można zostać artysta i życ z dnia na dzień ale cieszyć się swoim
                życiem, można roić kasę na tym co sie kocha, można robić tylko tyle
                kasy, żeby starczyło na życie, a resztę czasu się lenić itd. To od
                każdego człowieka zależy co wybierze. Wybierasz karierę w
                korporacji, bo chcesz mieć dom pod Wawą i 2 samochody - to nie
                narzekaj, że ci ciężko, bo godziny pracy itd - sam to wybrałeś. A
                ponieważ sama żyję inaczej i wielu ludzi w tym kraju też to
                zapewniam, że świat i rzeczywistość wcale tego nie wymuszają.
                • lamarea do justysialek 15.11.07, 14:00
                  Pod wpływem Twojej powyższej wypowiedzi przeczytałam jeszcze raz swój wątek.
                  Znalazłam tam konkretne pytanie i opis sytuacji.Kilka osób odpowiedziało mi na
                  postawione pytanie, więc nie jest to subiektywne.Pomimo wszystko proszę o
                  dokładne przeczytanie postu. Dziękuję.
                  • justysialek Re: do justysialek 15.11.07, 14:15
                    Spokojnie, ta wypowiedź nie była do ciebie, tylko do Felietonisty i
                    tyczyła się tematu "konieczności harowania w dzisiejszych czasach".

                    Problem karierowiczostwa niejako wyszedł z twojego opisu ale wiem,
                    że nie musi dotyczyć ciebie w 100%. Taka dygresja mi wyszła, jeśli
                    zasugerowałam, że na pewno dotyczy to ciebie to przepraszam.
          • aire1 Re: odwrócenie ról 15.11.07, 12:30
            Proszę cię, nie wciskaj nam kitu że tak musi być, że nie masz
            wyboru. Wszyscy pracujemy, większość ma rodziny, dzieci, czas na
            odpoczynek, czas na wakacje, na rozrywkę i na seks również.
            • lamarea Re: odwrócenie ról 15.11.07, 12:45
              do poprzednich autorek: dziękuję Wam za uwagi i gotowe recepty.Moja aktualna
              praca nie jest moim świadomym wyborem dlatego ją zmieniam na tzw."normalną"co
              zajmie 2 miesiące.Nie żyję dla willi z basenem,nie pracuję żeby kupić kolejny
              samochód,nie jestem młodą gniewną pracoholiczką.Czasami po prostu życie stawia
              nas w takich,a nie innych sytuacjach.Moje pytanie brzmiało,jak w miarę
              bezkonfliktowo i bez dalszego uszczerbku dla związku przetrwać te kilka
              pozostałych,ciężkich tygodni. Dziękuję.
              • justysialek Re: odwrócenie ról 15.11.07, 13:53
                Po pierwsze - na razie nie starajcie sie o dziecko. Jak już
                odpoczniesz sobie i twój organizm wróci do normy, to wtedy
                zacznijcie próbować.
                Powiedz mężowi to co nam napisałaś. Zapewnij, że go kochasz itd,
                tylko siły nie masz. Wizja rychłego końca tej sytuacji powinna
                osłodzić mu czekanie. A w soboty zamiast nadrabiać inne rzeczy,
                pomyśl jednak o seksie - dla ciebie też to będzie odskocznia i
                przyjemność i na pewno też zwiększy to bliskość między wami.
                Dziewczyny piszą - nie zmuszaj się ale ja ci powiem coś od siebie.
                Czasem mi się trochę nie chce - też jestem zmęczona albo głowa mnie
                boli ale staram się nastroić, poddać sytuacji. Wiadomo, że wtedy
                potrzebuję dużo więcej pieszczot i "wstępów" niż wtedy, gdy mam dużą
                ochotę - i mąż musi o tym pamiętać.
                I wiesz co w 80% sytuacji kończy się naprawdę super i jestem
                zadowolona, że dałam się "skusić". A w pozostałych 20%, kiedy nie
                uda mi sie rozbudzić, to po prostu kończymy w inny sposób
                (pieszczenie bliskiej osoby tylko i wyłącznie dla jej przyjemności
                też jest fajne).
              • promyk.rosy Re: odwrócenie ról 15.11.07, 14:20
                lamarea napisała:

                >Moje pytanie brzmiało,jak w miarę
                > bezkonfliktowo i bez dalszego uszczerbku dla związku przetrwać te >kilka
                pozostałych,ciężkich tygodni. Dziękuję.


                Lamareo nas o to pytasz? Obcych ludzi na forum, którzy mają różne doświadczenia
                życiowe, inne priorytety, poglądy i odmienną sytuację materialną. Tutaj nikt nie
                da ci recepty na szczęśliwe życie, bo to jest twoje życie. Usiądź kochanie ze
                swoim mężem i z nim porozmawiaj. Zapytaj co on czuje, jak widzi waszą sytuację,
                jak według niego można wyjść z tego zaklętego kręgu, co można z robić by
                przetrwać te ciężkie miesiące. Może wspólnie znajdziecie rozwiązanie. Może
                trzeba będzie zwolnić tempo, przewartościować, ustalić inne priorytety... Zrób
                to, dopóki nie jest za późno. Zrób to, żeby za kilka miesięcy nie zakładać wątku
                na FK pt: "Mąż zostawił mnie dla innej kobiety".
                Pozdrawiam i trzymam za was kciuki :)))
    • kalina.tt Re: brak seksu 15.11.07, 12:43
      Zawsze mnie zastanawia po co ludzie tak harują, skoro nie mogą nawet cieszyć się
      z efektów tego zapierniczania. Przyjeżdzać do domu/mieszkania żeby się przespać?
      To można się przespać na dworcu albo w autku. Po co w ogóle komuś takiemu dom?

      Mam nadzieję, że to prowokacja, bo nie wiem czy fizycznie da się takie coś
      znieść. Nie bardzo w to wierzę, wstawać o 3-ciej w nocy i wracać o 19-tej? Szok.
      • lamarea Re: brak seksu 15.11.07, 12:46
        da się wytrzymać.Pozdrawiam.
      • felietonista Re: brak seksu 15.11.07, 12:47
        Kalina, proszę Cię..... przeczytaj mój powyższy post. Nikt nie
        zaharowuje się dla samego zaharowywania, tylko czasem po to, by móc
        harować mniej....
        Znowu nóż....
        • lamarea Re: brak seksu 15.11.07, 12:58
          Twój wcześniejszy post trafił prosto w dziesiątkę.Znajduję się obecnie w
          identycznej sytuacji, z małą różnicą - nie mamy dziecka. Chylę czoła i naprawdę
          jestem pełna podziwu dla Ciebie. Taki kopniak od życia to twarda i bolesna
          szkoła,pozwala wszystko przewartościować i nabrać odpowiedniego dystansu.Paradoks.
          Najważniejsze jest dobre zakończenie bajki.
          Pozdrawiam.
        • kalina.tt Re: brak seksu 15.11.07, 13:18
          Wiesz co, masz rację. ja też bym, na takie coś poszła. Kilka miesięcy, rok
          zapierniczania żeby potem był luzik.
          Tylko po jaką cholerę autorka zakłada tu wątek, jeśli za dwa miesiące ma to się
          zmienić na lepsze? Nie rozumiem w takim przypadku jej biadolenia.
          • felietonista Re: brak seksu 15.11.07, 13:56
            kalina.tt napisała:

            > Wiesz co, masz rację. ja też bym, na takie coś poszła. Kilka
            miesięcy, rok
            > zapierniczania żeby potem był luzik.
            > Tylko po jaką cholerę autorka zakłada tu wątek, jeśli za dwa
            miesiące ma to się
            > zmienić na lepsze? Nie rozumiem w takim przypadku jej biadolenia.

            Kalinko, znowu mnie rozzbroiłaś. Dziewczyna właśnie przed momentem
            przyznała, że jest w podobnej sytuacji do mojej, na dowód, że to
            okres przejściowy. A po co pisze? A po co piszą inni, którzy nie
            radzą sobie ze swoimi problemami? Czy im forum pomaga? Otóż tak,
            pomaga, bo mogą wyrzucić z siebie bezradność i posłuchać co o tym
            myślą inni, mogą posłychać opinii podobnych do Twojej, które ją
            zdołują jeszcze batrdzie oraz podobnych do mojej, które ją
            podbudują, bo będzie wiedziała, że nie jest z tym tak zupełnie
            sama.
            Linczujmy ludzi na tym forum za zdradę, za uwodzenie mężów i tym
            podobne oczywiste anomalie, ale nie za ciężką pracę i sytuację
            życiową, która w dzisiejszym świecie też jest anomalią, ale nie aż
            taką patologią do jasnego gwizdka...
            Pozdrawiam
    • rapsodiagitana Re: brak seksu 15.11.07, 12:58
      Taki tekscik Łony, na temat troszkę ;) :

      Raz biznesmen szef siedmiu spółek, sześciu banków
      Pięciu hoteli i czterech luksusowych kółek
      Miał znajomych w AWS, mój Boże
      Jednym słowem wiodło mu się nienajgorzej
      Idylla - mogło by się wydawać
      Z tym, że podupadł na zdrowiu
      Mo a w sumie to miał zawał
      Wyszedł z tego, co miał nie wyjść, a jak?
      Wziął go lekarz i powiedział tak:
      "Panie, co tak spieszno panu z tą ciasną trumnš?
      Masz pan żonę, masz pan dzieci, weź pan urlop
      Rzuć pan wszystko, serce może walnąć w każdej chwili
      I spie..j na wakacje, nie wiem, do Brazylii!?"
      Ziomek się przestraszył, w końcu zawał to nie katar
      Wsiadł w samolot i na drugi koniec świata
      A tam: spacer, relaks, joga, ch..e muje
      Mówił "Tak, teraz odpoczynku potrzebuję"
      Tu się rzecz komplikuje, bo po dwóch dniach lenistwa
      Cała nadzieja na powrót do zdrowia prysła
      Otóż była tam przystań, w tej mieścinie rzadkiej,
      Na którą nasz bohater trafił przypadkiem
      pomyślał: "O, tu ludzie pracy są też"
      I podszedł do rybaka który chlał wino, zresztą piąte
      Popatrzył i żeby zaczšć gadkę chyba, powiedział:
      -No co tam słychać panie rybaku?
      A rybak na to:
      -A dobrze, dzisiaj rano wstałem
      Odbiłem łódkę, trochę popływałem, ku..
      Przez godzinę wyłowiłem ryb z piętnaście
      I odpoczywam sobie od południa tutaj właśnie
      -Od dwunastej? - krzyknął biznesmen - Od dwunastej już masz wolne?
      -A co? Sišdę tu gdzieś i wino pie..ę
      Biznesmen chociaż na wczasach poczuł się w żywiole:
      -Pozwolisz, że dam ci radę...
      -A co? Pozwolę!
      -Jak to ku..? O dwunastej dzień pracy skończony?
      Przecież mógłbyś zarobić więcej, tylko pomyśl!
      Połowiłbyś od rana, aż do chwili kiedy słońce znika
      I po tygodniu miałbyś pana pomocnika
      Po miesiącu kupiłbyś drugą łódkę, a potem trzecią
      Po roku śmigałbyś pięknym miejskim kutrem
      Później drugim, siódmym i tak dalej...
      Stary, wielka firma - czy to nie brzmi wspaniale?
      Tu rybak przerwał:
      -Panie, muszę powiedzieć, że pomysł niezły
      Ale ze mną co bedzie?
      -Jak to co? Będziesz odpoczywał sobie!
      -Tak? No a co ja teraz robię?
    • kroliczek_85 Re: brak seksu 15.11.07, 12:59
      mam nadzieję, że jak zmienisz prace wszystko się ułoży, a do tego
      czasu mąż wytrzyma. nie zmuszaj sie i nie "udawaj" niczego bo to bez
      sensu a jemu też nie sprawi przyjemności. a co z niedzielami,
      chociaż poranki powinny być wasze, wyspać się i pleniuchować
      razem....
    • modliszka24 Re: brak seksu 15.11.07, 14:13
      czarno to widzę seks jest bardzo ważny jeszcze chwilka i nie będzie męża w domu
      nie wytrzyma szybko rób coś

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka