Dodaj do ulubionych

Jak zniszczyć własne wesele? Proszę o rady.

    • einewald Re: Jak zniszczyć własne wesele? Proszę o rady. 02.12.07, 16:05
      najlepiej nie przyjdź na ślub;]
      ---
      www.rmsu.pl
      dla odważnych mężczyzn
    • pj.pj Troll? A raczej trollica? 02.12.07, 16:22
      Coś reklamujesz i ktoś ci za to płaci czy jesteś zwykłym trollem? Jak ktoś
      słusznie zauważył, zakładasz wątki, w których przedstawiasz zupełnie różne
      sytuacje. To się nazywa troll.
    • seasalt Re: Jak zniszczyć własne wesele? Proszę o rady. 02.12.07, 16:43
      Hmm,a ja tu widze inny problem.Uleganie rodzinie i jej
      wplywom.Pewnie mamusia chlopaka postanowila ze synek musi miec
      wesele bo przeciez co ludzie powiedza. Presja srodowiska niestety w
      podobnych imprezach jest spora.Sam to przerabialem.Zaprosisz wujka
      to od razu z ciotka no i ich dziecmi,dzieci maja swoich partnerow
      wiec ich tez by wypadalo i lista zaproszonych sie wydluza w
      nieskonczonosc. A potem fajne wesele bylo,zostaje kaseta video czy
      plyta DVD ktorych i tak nikt nie chce ogladac a zyc dalej trzeba.I
      po weselu wujkow i ciotek nie obchodzi ze poszlo 20-40 tys na wesele
      a para mloda nie ma gdzie mieszkac czy za co mebli kupic.I co
      najlepsze zamiast sie dobrze pobawic chociaz, musieli do konca
      wygladac slicznie ,milo i wysluchiwac pijackich glupawych komentarzy
      obu rodzin ktore i tak potem skrytykuja wszystko,od
      jedzenia,picia,zespolu,po wyglad.
    • qw994 Re: Jak zniszczyć własne wesele? Proszę o rady. 02.12.07, 17:13
      > Jakieś sugestie i pomysły?

      Tak. Przełóż ślub do czasu, kiedy dorośniesz.
    • buciki_jj Re: Jak zniszczyć własne wesele? Proszę o rady. 02.12.07, 18:03
      Rozumiem Cię, miałam podobny dylemat.
      Udało się pójść na kompromis, negocjowany z teściami przez pół roku :
      -wesele było w mieście
      -było 60 a nie 200 osób
      -wytrzymaliśmy z trudem do czwartej - rodzice niestety musieli zostać dłużej
      bilans jest taki - większość rodziny męża jest wciąż delikatnie obrażona czego
      staram się nie zauważać (minęło 10 lat!)
      wesele było bez rozrywek i typowych zabaw, całe szczęście, ale komentarze są
      takie - w mieście nie umieją się bawić ;-)
      a ja jestem BARDZO zadowolona, podobnie jak mąż ...
      Pozdrowienia i powodzenia ...
    • wejder [...] 02.12.07, 18:17
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • polla.k zwariowałaś? n/t 02.12.07, 18:23

    • rafalopat Re: Jak zniszczyć własne wesele? Proszę o rady. 02.12.07, 18:42
      Mieliśmy podobny problem z weselem aczkolwiek oboje go nie
      chcielismy. Postawilismy rodzinę przed faktem dokonanym - slub w
      Zakopanem dla nas, rodziców i najbliższej rodziny 9 osób.
      Stwierdziliśmy, że inne rozwiązanie spwoduje, iż będzie to dla nas
      najgorszy dzień życia. Było super. Pochodzilismy po górach w milej
      atmosferze, slub był przepiękny a zamiast wesela zagościliśmy w
      Litwworze i tam zjedliśmy wspaniałą odswiętną kolacje. Cieszymy się,
      że tak wszytsko wyszło wysmienicie. Dla młodzieży zrobilismy potem
      bibkę w pubie a trochę "rodzinki" mieliśmy na imieninach mamy.
      Wszyscy zadowoleni i szczęśliwi. Ot całe rozwiązanie problemu.
      Najważniejsze szczęscie właśsne a nie obrazalstwo kogs tam. Fotki ze
      ślubu są tu picasaweb.google.com/rafalopat/SlubAniIRafala :)
    • malwa1000 Re: Jak obronić własną niezależność 02.12.07, 19:32
      Nie daj się namówić, aby wszystko było tak jak inni chcą, a nie Ty.
      To Twoje wesele, a nie rodziny.Najważniejsze to być wierną sobie. To
      rodzina powinna zrozumieć Twoje potrzeby, w końcu to Twoje wesele.
      Wybierz to, co będzie dobre dla Ciebie. Z narzeczonym powinniście
      dojść do porozumienia przed weselem ... jak dalej będziecie się
      porozumiewać? To pierwsza taka poważne przedsięwzięcie i od razu
      coś zgrzyta....
      • gspnstr Re: Jak obronić własną niezależność? 02.12.07, 21:38
        > Nie daj się namówić, aby wszystko było tak jak inni chcą, a nie
        Ty.
        > To Twoje wesele, a nie rodziny.Najważniejsze to być wierną sobie.

        No wlasnie. Tyle, ze jak sie chce byc az tak niezalezna, to nie
        nalezy wychodzic za maz. Do wiadomosci: to nie tylko jej wesele, ale
        i jej narzeczonego, i jego wola tez sie liczy. Udany zwiazek to m.
        in. umiejetnosc wypracowywania kompromisow. Ja chcecie by zawsze
        wszystko bylo po waszemu, to umrzecie starymi zgorzknialymi pannami
        bo nikt sie z takimi primadonnami jak wy na dluzej nie zwiaze.
    • extrafresh [...] 02.12.07, 20:07
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • mlusca Re: Jak zniszczyć własne wesele? Proszę o rady. 02.12.07, 20:59
      Nie wygłupiaj się,jakoś to wesele przeżyjesz,po co robić przykrość
      bliskim.Od Ciebie też dużo zależy czy będzie fajnie.Jak ktoś nie
      chce robić wesela to nie robi,a jak już mimo wszystko jest weselisko
      to niech będzie udane,ja po takim Twoim ,,wygłupie" też wyszedłbym.
    • kucurek Re: Jak zniszczyć własne wesele? Proszę o rady. 02.12.07, 21:03
      pozwol zerżnąc swemu kochasio druchnę: wesele bedzie zniszcone
    • mgr_gosia Re: Jak zniszczyć własne wesele? Proszę o rady. 02.12.07, 22:24
      Bez obrazy ale długo to wy małżeństwem nie będziecie, skoro nie
      możecie się już od samego początku dogadać....
    • niewygodny Re: Pytanie 02.12.07, 23:37
      Czy potrafisz się poświęcić choć trochę dla osoby którą kochasz i
      z którą chcesz spędzić całe życie ?

      Jeśli nie to faktycznie wytnij numer - ale taki na 100% - nie pojaw
      się na ślubie.
      Zaoszczędzisz na przyszłość i sobie i jemu dalszych numerów
      w sprawach na które się pozornie zgadzasz a w głębi duszy nie.\
      Małżeństwo to nie tylko miłość i seks - to minie w dużym stopniu
      wierz mi - małżeństwo to przede wszystkim sztuka porozumiewania się,
      sztuka szacunku, sztuka zrozumienia (to że Twój mąż nie utrzymuje
      kontaktów ze swoją rodziną nie znaczy że mu na niej nie zależy - to
      byłoby zbyt proste) czasami również sztuka dyplomacji.
      Jak zaczynasz wasze małżeństwo od takiego numeru to co będzie dalej
      Czy pomyślałaś jak on się poczuje w stosunku do jego rodziny, gdy Ty
      po prostu wyjdziesz ?
      Zależy Ci na jego uczuciach ? Czy ważniejsze są dla Ciebie jego
      uczucia czy Twoje chwilowe niezadowolenie ?
      Jeśli Cię to nie obchodzi - daj sobie spokój.
    • edzia1033 Re: Jak zniszczyć własne wesele? Proszę o rady. 02.12.07, 23:42
      W sumie mogłas na poczatku związku uświadomic swojego faceta, Jakie Ty masz podejscie do tego, ale mniejsza. Jesli naprawde Cie to denerwuje i nie chcesz tego to poprostu postaw ultimatum, albo bedzie skromne, albo wcale.. i wierz mi niech sobie mysla co chca. Ja sie tak bałam powiedziec rodzicom, najbardziej im, bo bedzie awantura i nawet niechce mysle co jeszcze, że niechce slubu z moim facetem. Coram blizej tego wszystkiego, coraz mniej czasu, a ja nie chce. Powody miałam inne, ale w koncu nie bede zyła i robiła to cego inni ode mnie oczekuja. Chce zrobic to co ja chce. Zerwałam dwa miesiace przed weselem, co sie działo w domu nawet nie wpomne, płace lementy awantury,m mama, tata babcia, ciocia, jakby wszystkich to dotyczyło, wyprowadziłam sie i przez kilka miesiecy w domu nie byłam, to było w tym roku, nie dawno pojechałm do rodziny i jest teraz nawet ok pogodzilismy sie, ale widisz jakbym patrzyła na innych bo sie obraza bo cos pomysla itp to była bym teraz nieszczesliwa mezatką. A tak mam faceta w tym miescie do którego przeprowadziłam sie juz na stałe. Mieszkamy sobie razem, jest cudownie hi
    • acc-e-so Re: Jak zniszczyć własne wesele? Proszę o rady. 02.12.07, 23:44
      wątek wyraźnie odnosi się do wesela, ale czy chodzi ci tylko o wesele,
      lista zagadnień do rozpatrzenia z kandydatem na męża, żonę
      1. po co się pobieramy
      2. jak długo będziemy małżeństwem
      3. ile dzieciaków
      4. kto je wychowuje, jak w jakim duchu
      5. co z dynamizmem zawodowym
      6. czy małżeństwo jest równoznaczne z akceptacją "obcej" rodziny małżonka - na
      różnych poziomach he he
      7. dopisz sama ...
      forumowicze mogę dorzucić do tej mini listy jeszcze tonę takich kruczków - tak
      czy inaczej wesele to tylko początek kompromisów, kompromisy robi się w imię
      czegoś konkretnego,
      ale wesele ograniczaj do minimum siłą woli, asertywnością nie dywersją - wuj
      dobra rada
    • adomas Wyluzuj się 03.12.07, 01:09
      Idź na wesele, tak jakbyś poszła na cudze. Zanim zdążysz pogadać z wszystkimi
      chociaż przez minutę to się zrobi rano. Nie rób z igły wideł. To tylko wesele.
      Ja na swoim miałem wrażenie, że czas sunie z kopyta, było fajnie. Nawet nie
      zdążyłem skosztować wszystkich potraw.
      Zawsze byłem kontestatorem takich obyczajów ale podszedłem do tematu na luzie i
      było fajnie, nie żałuję.
      • andrzejc1974 Re: Wyluzuj się 03.12.07, 09:33
        adomas ma racje. Dla mnie też wesele było tylko "obowiązkiem" wobec
        rodziny. Czas mi minął błyskawicznie i co ciekawe bez stresu. Goście
        byli szczęśliwi wybawili się, napili, najedli a potem były
        poprawiny. Także nie ma co wydziqwiać
    • jarecki_m Re: Jak zniszczyć własne wesele? Proszę o rady. 03.12.07, 09:24
      Podam ci pomysł który był kawałem na 18-tkę mojej kumpeli.
      robisz tak:
      wybierasz dwóch wyluzowanych facetów, oraz 2 grupki kumpli (po ok. 10 osób).
      Umawiacie się że w pewnym momencie dwóch kolesi zaczyna się przy wszystkich
      całować. Wtedy grupa nr 1 udając oburzenie wstaje i chce spuścić manto
      "pedixom". Wtedy grupa nr 2 bierze w obronę figlującą parkę i zaczyna się
      (kontrolowana) bójka. Goście się przyłączają, a ty wybiegasz z rozwianym włosiem
      i przerażeniem w oczach bo boisz się o siebie i już nie wracasz.
      Proste??
      • skuti Re: Jak zniszczyć własne wesele? Proszę o rady. 03.12.07, 10:40
        co za bladzia!!! gdy bym sie dowiedział,ze moja partnerka ma takie pomysły,
        wykorzystał bym kilka ciosow Chucka Norisa zwłaszcza z pół obrotu i pognał w piz$%#
        bo co innego mozna pomyslec o osobie tak piszacej
        "Jak zniszczyć własne wesele? Proszę o rady"
        myslałem ze chodzi o jakies fajne pomysły jak mile i smiesznie zaskoczyc gosci
        ehhh te baby(nie wszystkie)
        proponuje kopnac sie w mózg
    • monika_04 Troll 03.12.07, 10:46
      Nie karmić trolli ;)
    • cioccolato_bianco Re: Jak zniszczyć własne wesele? Proszę o rady. 03.12.07, 10:56
      rozumiem, ze mozna nie chciec brac slubu i robic wesela, natomiast
      takiego zachowania jak twoje to nie rozumiem. ewidentnie nie
      dojrzalas do zycia w zadnym powaznym zwiazku, zwiazanym wiezami
      formalnymi czy tez nie.
    • symulacrum Re: Jak zniszczyć własne wesele? Proszę o rady. 03.12.07, 11:18
      Miałam podobny problem, ale został już rozwiązany (długo gadaliśmy).

      Nie chciałam robić z siebie małpy, na wesela znajomych chodziłam,
      skoro byłam/ byliśmy zapraszani, ale sama myśl, że byłabym na
      miejscu panny młodej powodowała u mnie ból żołądka.

      Narzeczonemu zależało ze względu na gadanie rodziny - zapytałam, co
      jest ważniejsze, moje szczęscie i dobry nastrój w tym bardzo ważnym,
      jedynym, niepowtarzalnym dniu, czy zaspokojenie pragnień cioty Ziuty
      albo wujka Miecia, których nie widział narzeczony albo ja od 10 lat
      i dla których jest to jedna z wielu imprez. A nie wierzę, żeby
      obecność na moim weselu była niezbędnie im do szczęścia i zbawienia
      potrzebna. Nie chodzi o to, że stawiałam go pod ścianą - albo ja,
      albo rodzina. Ale ślub bierze ze mną i ze mną bedzie żyć i mnie
      podobno kocha. A to dla mnie naprawdę był problem nie do przejścia,
      a nie kaprys. Nie zamierzałam reszty dnia po przysiędze spędzić w
      kiblu uciekając przez gośćmi. Ani oni nie byliby zadowoleni, ani
      mąż, ani ja.

      Nie widzę powodu, by się poświęcać. Bo i co i po co? Dla nas to
      przeżycie bardzo duchowe i nie chcemy się rozwalać psychicznie i
      emocjonalnie na jakąś bibkę i podpitych wujków. A relacje z rodziną
      wolę budować w innych okolicznościach, bardziej sprzyjających.
      Nie jestem dzieckiem, mam prawo przeżywać swoje życie jak chcę.
      Rodzina może na mnie polegać, ale nie dyktować mi jak żyć ani
      wymagac takich ofiar. Rzecz gustu i usposobienia, dla kogoś to dobra
      zabawa, a dla mnie nie. A dla narzeczonego też raczej niezbyt fajna
      perspektywa. Ahca, jeszcze mówiła, ze pewnie będę pięknie wyglądała,
      i chciałby się mną pochwalić. Powiedziałam, że będzie miał na to
      całe życie, ani przy okazji, to nie jestem samochodem na pokaz ani
      innym przedmiotem. Co ja, jakieś trofeum, które upolował? No i
      przeprosił.

      Kompromis radosny polega na tym, ze zgodziłam się na obiad dla
      najbliższej rodziny co by im podziękować za życie i wychowanie oraz
      by radość podzielić ( jakieś 15 osób, 3-4 godziny spędzone w
      restauracji). A wcześniej po samym ślubie w kościele lampka wina dla
      wszystkich ( skromne nawiązanie do Kany Galilejskiej) a potem
      składanie życzeń ( a będzie pewnikiem na ślubie w Kościele będzie co
      najmniej 200 osób, mamy mnóstwo serdecznych znajomych i rodziny).
      Dla znajomych imprezka kameralna niedługo po ślubie.

      Pomysł z niszczeniem wesela mi się nie podoba. Jak już tych ludzi
      zaprosisz (sami się nie wpraszają), to winna im jesteś szacunek i
      obecność. Inaczej będzie większy dym i niesmak i pretensje niż
      gdybyś w ogóle nie organizowała imprezy. Lepiej zadziałaj wcześniej
      i przepracuj formę wesela na akceptowalną przez Ciebie.

      Pozdrawiam, powodzenia.
      • teyoo Re: Jak zniszczyć własne wesele? Proszę o rady. 03.12.07, 16:23
        symulacrum napisała:


        > Narzeczonemu zależało ze względu na gadanie rodziny - zapytałam, co
        > jest ważniejsze, moje szczęscie i dobry nastrój w tym bardzo ważnym,
        > jedynym, niepowtarzalnym dniu, czy zaspokojenie pragnień cioty Ziuty
        > albo wujka Miecia, których nie widział narzeczony albo ja od 10 lat
        > i dla których jest to jedna z wielu imprez. A nie wierzę, żeby
        > obecność na moim weselu była niezbędnie im do szczęścia i zbawienia
        > potrzebna. Nie chodzi o to, że stawiałam go pod ścianą - albo ja,
        > albo rodzina. Ale ślub bierze ze mną i ze mną bedzie żyć i mnie
        > podobno kocha. A to dla mnie naprawdę był problem nie do przejścia,
        > a nie kaprys. Nie zamierzałam reszty dnia po przysiędze spędzić w
        > kiblu uciekając przez gośćmi. Ani oni nie byliby zadowoleni, ani
        > mąż, ani ja.
        >
        > Nie widzę powodu, by się poświęcać. Bo i co i po co? Dla nas to
        > przeżycie bardzo duchowe i nie chcemy się rozwalać psychicznie i
        > emocjonalnie na jakąś bibkę i podpitych wujków. A relacje z rodziną
        > wolę budować w innych okolicznościach, bardziej sprzyjających.
        > Nie jestem dzieckiem, mam prawo przeżywać swoje życie jak chcę.
        > Rodzina może na mnie polegać, ale nie dyktować mi jak żyć ani
        > wymagac takich ofiar. Rzecz gustu i usposobienia, dla kogoś to dobra
        > zabawa, a dla mnie nie. A dla narzeczonego też raczej niezbyt fajna
        > perspektywa. Ahca, jeszcze mówiła, ze pewnie będę pięknie wyglądała,
        > i chciałby się mną pochwalić. Powiedziałam, że będzie miał na to
        > całe życie, ani przy okazji, to nie jestem samochodem na pokaz ani
        > innym przedmiotem. Co ja, jakieś trofeum, które upolował? No i
        > przeprosił.

        Bardzo mądrze piszesz. Autorka wątku wg mnie popełniła błąd, zgadzając się na
        wesele, skoro na myśl o nim robi jej się słabo (rozumiem to doskonale;). Pisze,
        że nawet na slubie jej nie zależało, ale ustapiła mężowi. Dlaczego więc ustępuje
        drugi raz? Wg mnie jedno ustępstwo wystarczy - będzie ślub, OK. Ale wesele - po
        kiego licha się męczyć dla jakiejś cioci Ziuty i wuja Franka?

        Symulacrum - uwaga o "trofeum" jak najbardziej trafna. Nie wiem, czemu faceci
        mają potrzebę chwalenia się partnerką.. Jakby to jakaś upolowana małpa była:(
    • ponury_drwiacy_szyderca [...] 03.12.07, 11:20
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • azanna Re: Jak zniszczyć własne wesele? Proszę o rady. 03.12.07, 11:20
      Nie rozumiem takiego zachowania. Bo jest wysoce nieuprzejme wobec
      gości. O ile brak wesela doskonale rozumiem - w końcu to Wasz ślub i
      nikomu nic do tego, że nie chcecie zapraszać mnóstwa gości to jednak
      zaproszenie ludzi, a potem uciekanie z wesela jest zachowaniem
      dziecinnym i bardzo nieuprzejmym. To tak jakby zaprosić kogoś do
      siebie domu, zrobić mu kawę i wyjśc sobie z domu. Jeśli już
      zgodziłaś się na wesele nie pozostaje Ci nic innego tylko odgrywanie
      szczęśliwej panny młodej do końca imprezy.
    • norymberga3 Pytanie tak postawione brzmi jak "na złość mamie 03.12.07, 11:36
      niech mi uszy zmarzną!" Dziwię się, że osoba tak infantylna wybiera się do
      ślubu. Jak można tak instrumentalnie, nieszczerze i podstępnie traktować gości?
      Łaskę im robicie czy co?
      • oranvag Re: Pytanie tak postawione brzmi jak "na złość ma 03.12.07, 14:26
        Nie rozumiem. A nie robi łaski?
    • gogggo Re: Jak zniszczyć własne wesele? Proszę o rady. 03.12.07, 11:41
      Jak zniszczyc wlasne wesele? Wydaje mi sie,ze juz wiesz,juz jest
      zniszczone.Wiesz co mala; zal mi Ciebie.
      Gdzie to bylo;Gdyby glupota umiala fruwac....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka