Dodaj do ulubionych

Kwestia zaufania

10.12.07, 08:00
Witam, mam jedno krótkie pytanie do kobiet. Czy puściłybyście swojego faceta
na piwo z dwoma koleżankami? Ja ostatnio usłyszałem NIE od mojej. Upiera się,
że to nie kwestia zaufania, bo wie że jej nie zdradzę. Boi się po prostu, że
się zakocham. Chore? A może chore jest to, że muszę się pytać jej o zdanie?
Jak to jest u Was? (zaznaczam, że nie chciałem wyjść specjalnie bez niej, po
prostu akurat wyjechała)
Obserwuj wątek
    • quba40 Re: Kwestia zaufania 10.12.07, 08:17
      Ja nie mam z tym problemu, mogę wychodzić z kim mi się podoba i tak samo ona, to
      kwestia zaufania. Nie można pilnować się 24/7 bo to chore, taki związek długo
      nie pociągnie. Często jest tak, że to co zakazane bardziej pociąga, zdrada jest
      wtedy czymś bardziej prawdopodobnym ;)
      A po drugie to po co Ty się jej pytasz? Nie może iść, jest zajęta i tak się nie
      spotkacie to dlaczego masz przez to cierpieć? Odrobina zazdrości to nic złego,
      ale chorobliwa zazdrość zniszczy wszelkie uczucie.
      • libero3 Re: Kwestia zaufania 10.12.07, 08:26
        Pytam się, bo ostatnio jak tego nie zrobiłem, to miałem przej%^&ne. Postanowiłem
        odpuścić i teraz zawsze wie gdzie i z kim jestem. Na początku chodziło jej tylko
        o to, by wiedzieć, a teraz już wypowiada się czy to się jej podoba czy nie.
        Twierdzi, że wszyscy tak robią, że nie spotykają się z płcią przeciwną, bo takie
        spotkania to tylko stwarzanie sobie okazji do zakochania się w innej osobie.
        Dziwi się, że w imię miłości nie potrafię z tego zrezygnować.
    • spojler22 Re: Kwestia zaufania 10.12.07, 08:24
      Na tyle, na ile znam mechanizm "zakochiwania się" (chemia itp.)
      to dziewczyna ma słuszne obawy. Jeśli dziewczyny były niczego sobie, a ty jesteś
      typem wiecznego łowcy, to różnie mogło się to skończyć.
      W etologii rozróżnia się strategie samców: wierny/niewierny i samic:
      łatwa/trudna, jeśli trafiło, ze one akurat były na etapie samic łatwych, to
      zagrożenie mogło być spore :P
      • libero3 Re: Kwestia zaufania 10.12.07, 08:28
        Zaznaczyłem, że tu nie chodzi o zdradę. Ona się tego nie boi, tylko boi się
        powolnego zakochiwania się, ze spotkania na spotkanie. To miało być pierwsze
        takie spotkanie na piwie.
        • spojler22 Re: Kwestia zaufania 10.12.07, 08:39
          Ani mi nie chodziło. Zaznaczyłem, że sugerowałem się mechanizmami "zakochiwania".
          One są niezależne od naszej woli. Możesz nie chcieć zaliczyć panienki, bo jesteś
          wierny, ale mimo to zakochać się, bo tak i już :)
    • echtom Re: Kwestia zaufania 10.12.07, 09:22
      Dla mnie to jest dziwne. Kiedy byłam w związku z facetem, którego
      kochałam, nie odczuwałam potrzeby spotykania się na piwie z innymi.
      Ale może u mężczyzn działa to inaczej a do tego żyjemy teraz podobno
      w zupełnie innej rzeczywistości.
    • justysialek Re: Kwestia zaufania 10.12.07, 09:53
      A nie możecie iść sobie w większej grupie, bardziej mieszanej?
      Pewnie, że wszystko ci wolno ale czy tak samo byś myślał, gdyby to ona miałą iść
      na piwo z 2 kolegami? Albo np z jednym?
      • libero3 Re: Kwestia zaufania 10.12.07, 15:33
        Na spotkanie towarzyskie zawsze bym ją puścił, na randkę nie. Nie wyobrażam
        sobie inaczej. Oczywiście że chodzimy też w większych grupach, również
        mieszanych, ale akurat w tą sobotę nikt inny nie mógł wyjść.
        • eleni80 Re: Kwestia zaufania 10.12.07, 19:33
          libero3 napisał:

          > Na spotkanie towarzyskie zawsze bym ją puścił, na randkę nie.

          a czymże to się różni?
          Czy jak kogoś prosisz o spotkanie to mówisz : spotkamy się na spotkaniu
          towarzyskim na piwie lub spotkamy się na randce aby pochlipać piwko , czy po
          prostu spotkamy się na piwko????
          ;PPP
    • bitch.with.a.brain Re: Kwestia zaufania 10.12.07, 09:55
      Nie mogę się czepiać bo musiałabym przestać chodzić na piwo z kolegami:)
      A co do zakochania się - i tak go w pracy otaczają kobiety, jak ma sie zakochać
      to nie potrzebuje do tego pójścia na piwo.
    • edzia1033 Re: Kwestia zaufania 10.12.07, 10:27
      To troche jest kwestia zaufania, ale nie do końca. Nie dziwię sie Twojej dziewczynie. Tez bym powiedziała nie..chyba że by mi zaproponował pujscie razem.Zaproponuj jej,czemu jej nie wezmiesz.I ona bedzie spokojniejsza. Kobiety nie tyle nie ufaja swoim facetom, co poprostu innym dziewczynom.Ja tak mam, wiem że Moje Kochanie mnie nie zdradzi, ale nie ufam kobietom.Bo wiem, że baby potrafią być podłe heh tak prawda. No i rzeczywiscie to zazdrosnym mozna byc..Troche to dziwnie zabrzmiałoby, gdyby Ci dziweczyna powiedziała.: kochanie wychodze z kolegami na piwko i cos zjesc, nie martw sie.Nie wróce za pużno" no Moj chłopak to chyba by padł
      • bitch.with.a.brain Re: Kwestia zaufania 10.12.07, 10:30
        jak to nie ufasz innym kobietom? Uważasz,że zgwałcą twojego faceta?
      • libero3 Re: Kwestia zaufania 10.12.07, 10:51
        Oczywiście, że bym ją zabrał, po prostu wtedy wyjechała. Ale czy to znaczy, że
        ja mam siedzieć w domu jak kołek i odrzucać zaproszenia od znajomych w sobotę
        wieczorem?
        • des-na Re: Kwestia zaufania 10.12.07, 11:23
          Ale czy to znaczy, że
          > ja mam siedzieć w domu jak kołek i odrzucać zaproszenia od
          znajomych w sobotę
          > wieczorem?

          Nie od znajomych tylko od dziewczyn!
          • libero3 Re: Kwestia zaufania 10.12.07, 11:40
            A dziewczyny nie mogą być znajomymi? Ja je tak traktuje
        • klapoucha1 Re: Kwestia zaufania 10.12.07, 11:28
          no niedoczekanie!Twoja dziewczyna ma jakiś problem z logiką.Czy
          sprawdziła dokładnie rewir pocztowy w twojej okolicy?Bo jesli listy
          przynosi ci kobieta,to możesz się zakochać widując z nią.Do sklepu
          też 'pozwala' ci chodzić,gdy ekspedientem jest mężczyzna ewentualnie
          stara baba z wąsami?A może to ona boi sie pokus przy innych
          facetach,więc automatycznie nie ufa tobie?Ja mam dwie świetne
          koleżanki i większość dobrych kolegów.Mój mężczyzna bywa
          zazdrosny,ale nie nie ma prawa zabraniać mi spotykania się z moimi
          kumplami,tak jak ja nie śmiałabym zabronić mu spotkania z
          koleżanką.Ciężko jest żyć ze świadomością,że każdy człowiek to taka
          lotna istota i jak wychodzi od partnera,to automatycznie jest
          podatny na zakochanie-co to przeziębienie drogą kropelkową?Żal mi
          ludzi,którzy sa tak ograniczeni,że zaprzeczają istnieniu przyjaźni
          między płciami-wiele im może uciec.Pozatym to zakrawa na psychozę i
          grozi szpitalem psychiatrycznym-przeświadczenie,że jak się jest bez
          partnera,to szuka się wrażeń,a inni wokół tylko czekają na
          okazję,żeby cię zgwałcić.Dla takich osób mam konkluzję-krótka smycz
          powoduje efekt odwrotny do zamierzonego,człowiek jak będzie chciał
          zdradzić,to zdradzi,nawet jak będzie kontrolowany permanentnie-i te
          zaborcze osoby nawet nie będa wiedziały kiedy..
          • wbita_w_jego_cien Re: Kwestia zaufania 10.12.07, 11:36
            Powiem tak, ja mialam zaufanie, sama sie źle czulam i nie miam checi
            pojsc na imprez no i teraz jestem sama. Wiec zaufanie zaufaniem
            ale .... rzeczywistosc jest jednak inna. Tez myslalm naiwnie ze
            zaufanie wystarczy.
    • nighthrill Re: Kwestia zaufania 10.12.07, 16:05
      Nie zgodziłabym się na :
      -spotkanie z koleżanką z internetu, której nigdy nie widział ( ale zgodziłam
      się, żeby poszedł na spotkanie - pierwsze! - z dziewczyną z netu, którą poznał
      zanim poznał mnie. To znajomość czysto przyjacielska, dziewczyna jest mężatką.
      Obecnie nie mają już kontaktu.)
      -spotkanie z eks lub dziewczyną, do której coś czuł
      -miałabym wątpilwości co do spotkania z dziewczyną, która ma lub miała na niego
      ochotę. Wśród jego znajomych jest taka osoba, teraz mieszkamy w innym mieście,
      nawet nas odwiedziła:) Pomyślałam sobie, że jeśli nie chciał jej, gdy był wolny,
      to teraz nie zechce tym bardziej.
      Co do wyjść z ludźmi z pracy, wśród których są dziewczyny - nie mam z tym
      problemu. Gdyby chciał iść na piwo z dwiema koleżankami, a ja bym akurat nie
      mogła, nie stroiłabym fochów.
      Zresztą, co to za pytanie o pozwolenie? Mówi się "Mam ochotę na piwo, zaprosił
      mnie ten i ten, ty nie możesz, więc może skoczę na godzinę". W trakcie pisze się
      smsa czy dzwoni i mówi jak tam zabawa. Oboje tak robimy. Nigdy nie ukrywamy
      przed sobą tego, gdzie i z kim jesteśmy.
    • carlabruni Re: Kwestia zaufania 10.12.07, 17:01
      libero3 napisał:

      > Witam, mam jedno krótkie pytanie do kobiet. Czy puściłybyście
      swojego faceta
      > na piwo z dwoma koleżankami? Ja ostatnio usłyszałem NIE od mojej.
      Upiera się,
      > że to nie kwestia zaufania, bo wie że jej nie zdradzę. Boi się po
      prostu, że
      > się zakocham. Chore? A może chore jest to, że muszę się pytać jej
      o zdanie?
      > Jak to jest u Was? (zaznaczam, że nie chciałem wyjść specjalnie
      bez niej, po
      > prostu akurat wyjechała)
      puscilabym. pozdrawiam serdecznie.
    • lacido Re: Kwestia zaufania 10.12.07, 19:13
      super uzasadnienie
      nie zdziw się jak Ci każe chodzić w opasce na oczach no bo w końcu zawsze możesz
      zakochać się od pierwszego wejrzenia :) w przechodzącej obok kobiecie :P
      Nie możecie pójśc razem?
      PS masz zadatki na niezłego pantoflarza-walcz z tym :)))
      • agaoki Re: Kwestia zaufania 10.12.07, 19:38
        niedawno przerabiałam ten temat. mam dobrego kolegę. mój mąż go zna. raz on był
        z żoną u nas, raz my u nich. poza tym raz byłam z nim sama na piwie i raz on u
        mnie na śniadaniu (TYLKO na śniadaniu). nie rozumiałam, dlaczego mój mąż jest
        zazdrosny. ale jak się wczułam w jego położenie - też nie byłoby mi miło, gdyby
        spotykał się z jakąś koleżanką sam na sam. trochę to głupie, że będąc w związku
        nie można się przyjaźnić z płcią przeciwną, ale chyba tak jest jednak lepiej.
        albo przynajmniej trzeba te spotkania bardzo bardzo ograniczyć. dla dobra
        sprawy. trudno.
        to głupie, że dorosły człowiek pyta partnera, czy i z kim może się spotkać. ale
        chyba to jest frycowe, jakie trzeba zapłacić za miłość.
        rozumiem teorię o powolnym zakochiwaniu się. też bym się tego bała. co innego
        kontakty w pracy, a co innego po pracy, przy piwie...
        ja mam nawet problem z tym, że mój mąż chodzi na kosza z ludźmi z pracy, w tym z
        kobietami. boję się, że one mu imponują. a ja w kosza grać nie umiem i nie lubię.
        ale nie marudzę, bo wiem, że to głupie.
        może gdybym bardzo dobrze znała te dziewczyny, z którymi miałby pójść na piwo i
        sama nie uznawałabym ich za zagrożenie, to bym go puściła... MOŻE...
        • lacido Re: Kwestia zaufania 10.12.07, 19:41
          na kosza możesz chodzić jako kibic :)
          przy spocnych babkach na pewno będziesz sie lepiej prezentować :P
    • tiuia Re: Kwestia zaufania 11.12.07, 16:25
      Nie. Mamy małe dziecko. Ja sama tęsknię za knajpą. Byłoby niesprawiedliwie jakby
      mój mąż siedział w knajpie, i to z jakimiś laskami, a ja z synkiem w domu.

      Czasami mój mąż wychodzi na imprezy firmowe, czasami wychodzę ja (znacznie
      rzadziej). I nie jest to problem.

      Poza tym odkąd się znamy mamy wspólne grono znajomych z którymi się spotykamy na
      imprezach (teraz oczywiście znacznie rzadziej). Jeśli mój mąż miałby ochotę na
      piwo z laskami, których nie znam, byłoby to co najmniej podejrzane.
    • figgin1 Nie 11.12.07, 16:52
      Nie pozwalam mojemu facetowi chodzić na imprezy ani na piwo. Bo nie mam nic do
      pozwalania. On nie jest moją własnością.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka