21.02.06, 20:00
Troche na temat malkontenctwa polakow.

Czy nie zauwazyliscie ze w Polsce sa zawsze CIĘŻKIE CZASY? czy kiedys tym
kraju bylo normalnie? a moze to polacy sa juz tak skrzywieni, ze nie potrafia
docenic tego co maja?

Czasami warto pomyslec jak ludzie musza zyc w Afryce czy Pakistanie i czy
naprawde mamy ciezkie czasy, czy czasem nie chcemy najnormalniej w swiecie
konsumowac wiecej?
Obserwuj wątek
    • tomek854 Re: czasy 21.02.06, 20:03
      Hihi, ciekawe czy do mojego wątku pijesz ;-)

      Wiesz, ja wiem, ze dzieci biedne w Etiopii głodują, ale ja bym wolał, żebyśmy równali do zachodu na przykład niż do Etiopii :-)

      A zauważyłem tylko jedno: parę lat temu było lepiej. I to nie było, ze bylismy młodzi i bardziej nam zależało na samochodach - żaden z kolegów mojego młodszego brata autem nie jeździ, a myśmy pod szkołą o miejsca na parkingu się kłócili ;-)
      • franek-b Re: czasy 21.02.06, 20:17
        > Hihi, ciekawe czy do mojego wątku pijesz ;-)

        Moze nie uwierzysz ale nie:-)

        > Wiesz, ja wiem, ze dzieci biedne w Etiopii głodują, ale ja bym wolał, żebyśmy
        r
        > ównali do zachodu na przykład niż do Etiopii :-)

        Tylko my nie rownamy w dol... prawda jest brutalna dla malkontentow, ale jest
        ludziom powodzi sie coraz lepiej.

        > A zauważyłem tylko jedno: parę lat temu było lepiej. I to nie było, ze
        bylismy
        > młodzi i bardziej nam zależało na samochodach - żaden z kolegów mojego
        młodszeg
        > o brata autem nie jeździ, a myśmy pod szkołą o miejsca na parkingu się
        kłócili
        > ;-)

        W moich czasach to tylko ja i moj kolega, mielismy auta w liceum:-)

        Zupelnie nie chodzi mi o porownywanie, czy jest czy bylo lepiej. Chodzi mi o
        to, ze wszedzie mowi sie o CIĘŻKICH CZASACH, mimo, ze tak naprawde to co jest
        ciezkiego w tych czasach? no co??? ze pracowac trzeba? a kiedy nie trzeba bylo?
        czy kiedys jako polacy mielismy wieksze szanse na stabilizacje, na kontakty z
        innymi krajami, na mozliwosc nauki itd itp To co ludzie w czasach okupacji
        powinni mowic skoro teraz mamy ciezkie czasy?
        • tomek854 Re: czasy 21.02.06, 20:32
          > Zupelnie nie chodzi mi o porownywanie, czy jest czy bylo lepiej. Chodzi mi o
          > to, ze wszedzie mowi sie o CIĘŻKICH CZASACH, mimo, ze tak naprawde to co jest
          > ciezkiego w tych czasach? no co??? ze pracowac trzeba? a kiedy nie trzeba bylo?

          No tak. To prawda. Mniej teraz moich znajomych ma samochód, ale za to każdy może sobie pojechać do UK i zarobić tam mnóstwo - w gruncie rzeczy nie jest źle :-) Ja ująłem tylko jeden aspekt sprawy - który akurat był w tym momencie dla mnie ważny.

          > czy kiedys jako polacy mielismy wieksze szanse na stabilizacje, na kontakty z
          > innymi krajami, na mozliwosc nauki itd itp

          Mi się wydaje ze przed ostatnimi wyborami ;-)
    • inna-bajka Re: czasy 21.02.06, 20:03
      Jasne, jak patrzę na moje zapyziałe miasto zawsze się pocieszałam, że w
      Koluszkach mają jeszcze bardziej do d..... ;-)
      • franek-b Re: czasy 21.02.06, 20:24
        > Jasne, jak patrzę na moje zapyziałe miasto zawsze się pocieszałam, że w
        > Koluszkach mają jeszcze bardziej do d..... ;-)

        Nie koniecznie o to chodzi. Slucham dzisiaj radia i takie bla bla bla o tym,
        zeby nie sprzedawac piwa przed meczami pilkarskimi itd, no to dziennikarz
        przedstawia druga strone medalu, ze oczywiscie taki zakaz jest przeciwko
        sklopikarzom, ktorzy maja dzieki temu zarobek w CIĘŻKICH CZASACH. To jest taki
        sposob opisywania rzeczywistosci, bo dla Polakow, rzeczywistosc jest CIĘŻKA -
        skoczkowie maja ciezko wiec skacza blizej, pilkarzom wiatr w oczy wieje,
        gornicy maja CIĘŻKO bo skonczyli podstawowki i jedyne co potrafia to walic
        kilofem, lekarze maja CIĘŻKO, politycy maja CIĘŻKO, wszysty w tym kraju mają
        CIĘŻKO!!!
        • inna-bajka Re: czasy 21.02.06, 20:30
          Zawsze Ci którzy siedzą na forsie bedą labidzić i są kutwami.
          Przytocze Ci przykład, od 3 tygodni w mojej firmie i wśród znajomych było
          wiadomo, że organizuje bal karnawałowy na ok 30 osób zebrała się z 40, a kasę
          dało 10. Oczywiście wszyscy jutro, jutro wpłacą. Więc zakładając że rozmawiam z
          ludźmi założyłam za nich pieniądze, dla mnie duże, bo całą swją wypłatę.
          I co się okazało, Ci którzy najwiacej zarabiają odwołali przyjście w dzień
          zabawy. A jak się okazało, że trzeba dopłacić 12 złotych od łebka, to tylko
          mechanicy mi oddali, ci którzy ciułaja pieniądze.
    • bassooner Re: czasy 21.02.06, 20:08
      Masz chyba rację,a jako przykład podam jak byłem odwiedzić kumpla na onkologii.
      Po godzinie odwiedzin jak wyszedłem z tego oddziału i odetchnąłem zewnętrznym
      powietrzem poczułem jakie życie jest piękne...
      Wyszedł na szczęście z raka,pijemy czasami bro.
      • franek-b Re: czasy 21.02.06, 20:27
        > Masz chyba rację,a jako przykład podam jak byłem odwiedzić kumpla na
        onkologii.
        > Po godzinie odwiedzin jak wyszedłem z tego oddziału i odetchnąłem zewnętrznym
        > powietrzem poczułem jakie życie jest piękne...
        > Wyszedł na szczęście z raka,pijemy czasami bro.

        To juz inna liga zmartwien... obysmy nigdy nie zaznali tego

        Nie doceniamy tego co mamy.
    • typson Re: czasy 21.02.06, 20:36
      ech, to zlozone zagadnienie. Ludzie ucza sie zycia w kapitalizmie. ucza sie
      tego, ze nic za frajer nie dostana, ze trzeba sie postarac, etc. Wydaje mi sie
      jednak, ze jak juz osiagna jakis poziom w tej edukacji, to wszystko sie zmienia
      i okazuje sie, ze znow sa niedostosowani do kapitalizmu. Czyli ludziska idą ku
      lepszemu ale sytuacja sie pogarsza wiec calosc stoi w miejscu (przy caly czas
      narastajacym wysilku spoleczenstwa) To wlasnie rodzi frustracje.

      Wydaje mi sie, ze stały rozwoj, ktory jest warunkiem koniecznym dobrobytu, to
      nie wszystko. To ze powstaja nowe firmy, biura, mieszkania i budynki
      uzytecznosci publicznej to nie znak postępu ale standardowy objaw kapitalizmu i
      jeszcze nie swiadczy o "polepszaniu sie" co najwyzej o tym, ze jest stagnacja.Za
      komuny nie dzialo sie nic, bo wszystko bylo sterowane centralnie a wlasciwie
      zostalo raz kiedys wysterowane. Ale to juz rownia pochyla w dół a nie zastój.
      • franek-b Re: czasy 21.02.06, 21:16
        > To wlasnie rodzi frustracje.

        Frustracja to jedna strona medalu, ale nie o to mi chodzi. Tylko takie
        generalne nastawienie WSZYSTKICH, ZAWSZE - to jest takie samonapedzajace sie
        kolo goryczy. Z kazdej strony czlowiek slyszy, ze sa CIĘŻKIE CZASY - nawet
        jestes milionerem to sie boisz, bo otworzysz lodowke a tam ser powtarza jedz bo
        sa ciezkie czasy, otworzysz tv a tam pisiory, leppery czy elpeery mowia o tym
        ze sa ciezkie czasy dla zwyklego czlowieka, ze trzeba mu pomagac, bo zwykly
        czlowiek nie jest w stanie sam przetrwac w takich ciezkich czasach, kazdy i
        zawsze widzi ciezkie czasy...

        >
        > Wydaje mi sie, ze stały rozwoj, ktory jest warunkiem koniecznym dobrobytu, to
        > nie wszystko. To ze powstaja nowe firmy, biura, mieszkania i budynki
        > uzytecznosci publicznej to nie znak postępu ale standardowy objaw kapitalizmu
        i
        > jeszcze nie swiadczy o "polepszaniu sie" co najwyzej o tym, ze jest stagnacja.

        Tutaj sie nie zgodze w calej linii ale nie temu chcialbym poswiecic ten watek.

        Czy faktycznie mamy CIĘŻKIE CZASY? to ze oczekiwania ludzi rosna (nie wystaczy
        1,2 i polsat w tv, trzeba miec kablowke, nie wystaczy zwykly papier do d...
        trzeba miec pachnacy itd), to ze nie wszyscy maja to samo, ze roznice w
        zarobkach sa i beda, to ze jedni maja lepiej czy gorzej, czy to oznacza ze sa
        CIĘŻKIE CZASY? moze te czasy nie sa ciezkie, tylko zwykle, pelne szarosci
        codziennosci?
    • mejson.e Polska szkoła maudzenia 21.02.06, 22:00
      Chyba obawa przed zawiścią sprawia, że boimy się przyznać, że nam jest ... dobrze.

      Że stać nas na kilkuletni samochód, wczasy na Słowacji, odtwarzacz DVD i komputer.

      Że nie pijemy na umór, gdy odwiedzą nas goście, że szanujemy pracę, w kinie
      obejrzymy Jamesa Bonda a nie "Człowieka z Akordeonem" na Festiwalu Filmów
      Radzieckich.

      Że wokół bloku rzadko spotka się już kanciastego malucha czy poloneza a oczy
      cieszą krągłości nowszych samochodów.
      Że mamy cztery komórki w rodzinie zamiast czekać dwadzieścia lat na gniazdko
      telefoniczne.

      Nie - nie można na pytanie, co u nas tak po prostu: "świetnie!", trzeba się
      skrzywić, jęknąć i machnąć ręką.
      By nie urazić znękanego ciężkimi czasami sąsiada.

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • mrzagi01 live in provinzz... 22.02.06, 09:13
      ... czyli lekko nie jest.
      z perspektywy mojego zadupia pewne rzeczy widać trochę inaczej. ja nie
      narzekam, uważam, że los jest dla mnie łaskawy, ale wielu, bardzo wielu, zbyt
      wielu ziomków musi ostro przebierać łapkami żeby nie utonąć. i ja im wierzę że
      jest ciężko.
      • pizza987 Re: live in provinzz... 22.02.06, 09:48
        Wiadomo że trzeba zakasać rękawy i zasuwać bo nic samo z nieba nie spadnie. Mnie jednak wkurza to, że mój znajomy żyjący na niezłym poziomie, mający dobrze płatną stałą pracę przy każdym spotkaniu/telefonie na pytanie co słychać odpowiada jak zwykle stara bida....

        Ale nie można też cały czas mówić że jest ciężko. Jeszcze pamiętam siermiężne czasu socjalizmu w tym kraju problemy ze zdobyciem benzyny na wakacyjny wyjazd do Koszalina dla 4 osobowej rodziny jadącej tam maluchem z bagażnikiem na dachu. Teraz jest mi lepiej, bo taki wyjazd nie znaczy dla mnie kombinowania skąd zdobyć paliwo. Inna rzecz że nie jeżdżę tam dla przyjemności raz w miesiącu. Ja jednak widzę plusy obecnych czasów, które jednak nie przesłaniaja minusów ;-) Z minusami także się borykam jak każdy w tym kraju. Tyle że nie siedzę tylko na dupie i nie marudzę nic nie robiąc: "że kiedyś to panie lepiej było.... i wódka tańsza i człowiek zarabiał czy robił czy nie, należało się...."
    • fanfan1 Re: czasy 22.02.06, 09:47
      Lata przeżyte w socjaliźmie zrobiły swoje - to procentuje. W tych czasach (w
      rzeczonym socjaliźmie) jak tylko zaczynało brakować produktów żywnościowych, to
      TVP zaczynała pokazywać głodujące narody Afryki. Te wzdęte brzuchy miały
      zadziałać na naszą podświadomość tak, żebyśmy doszli do przekonania - "no,
      przecież u nas nie jest tak źle".
    • mrzagi01 CIĘŻKIE CZASY....... 22.02.06, 13:08
      ....powiedział radziecki żołnież rabując zegar z wieży niemieckiego ratusza :)
      • typson Re Ciężkie Czasy ....... ;) 22.02.06, 13:31
        hehehehe

        kurna, nie moge wyslac wiadomosci, bo "za duzo wielkich liter w temacie" ?? WTF??
    • simr1979 Re: czasy 22.02.06, 13:17
      franek-b napisał:

      > Troche na temat malkontenctwa polakow.

      (...)
      > Czasami warto pomyslec jak ludzie musza zyc w Afryce czy Pakistanie (...)

      Różnica jest zasadnicza - Przeciętny Pakistańczyk czy Afrykanin nie ma o rzut
      beretem do Berlina lub Wiednia, dlatego jest o wiele mniej sfrustrowany niż
      Polak. Natura ludzka już taka jest - co z oczu to i z serca... ;)
      • franek-b Re: czasy 22.02.06, 14:05

        > Różnica jest zasadnicza - Przeciętny Pakistańczyk czy Afrykanin nie ma o rzut
        > beretem do Berlina lub Wiednia, dlatego jest o wiele mniej sfrustrowany niż
        > Polak. Natura ludzka już taka jest - co z oczu to i z serca... ;)

        Zgadzam sie, oczekiwania sa duzo wyzsze. Ale z drugiej strony jest takie ludowe
        powiedzenie: wszedzie dobrze gdzie nas nie ma. Troche czasu spedzilem
        mieszkajac za granica (i to nie jako gastarbaiter) i to wszystko zaczyna
        wygladac troche inaczej jak zaczyna sie tam zyc i poznawac codzienne problemy -
        nagle okazuje sie, ze placi sie na rozwoj niemiec wschodnich, ze instalacje
        anteny satelitarnej trzeba uzgodnic z cieciem wczesniej i cala wspolnota itd
        itp...
        Nie chodzi mi w tym o porownywanie gdzie jest gozej a gdzie lepiej, jedynie czy
        faktycznie mamy cieżkie czasy? ja bede sie upieral, ze czasy wcale nie sa
        ciezkie, nigdy w PL ludzie nie mieli tak dobrze jak teraz (mamy prawie 1/4
        spoleczenstwa utrzymywana przez panstwo, 4 razy wiecej rencistow statystycznie
        niz holandia czy niemcy). Mysle, ze przyda sie troche wstrzemiezliwosci w
        nazywaniu rzeczywistosci ciezka.
        • mrzagi01 Re: czasy 22.02.06, 14:14
          franek-b napisał:


          > faktycznie mamy cieżkie czasy? ja bede sie upieral, ze czasy wcale nie sa
          > ciezkie, nigdy w PL ludzie nie mieli tak dobrze jak teraz (mamy prawie 1/4
          > spoleczenstwa utrzymywana przez panstwo, 4 razy wiecej rencistow
          statystycznie
          > niz holandia czy niemcy
          >
          no właśnie dlatego pozostałym 3/4 jest ciężko ;)))
          a inna sprawa jest taka że Polacy nie są wyjątkowymi narzekaczami. jak się
          dobrze wsłuchać to cała europa "czarnowidzi", czyli można powiedzieć że u nas
          jest całkowicie normalnie :)
        • simr1979 Re: czasy 22.02.06, 15:46
          franek-b napisał:

          >
          > > Różnica jest zasadnicza - Przeciętny Pakistańczyk czy Afrykanin nie ma o
          > rzut
          > > beretem do Berlina lub Wiednia, dlatego jest o wiele mniej sfrustrowany n
          > iż
          > > Polak. Natura ludzka już taka jest - co z oczu to i z serca... ;)


          (...)
          > Nie chodzi mi w tym o porownywanie gdzie jest gozej a gdzie lepiej, jedynie
          czy
          > faktycznie mamy cieżkie czasy? (...)

          Nie chciałbym niepotrzebnie bić piany, ale na tak postawione pytanie nie ma
          odpowiedzi abstrahującej od jakiegoś wzorca porównawczego - dlatego napisałem
          to co napisałem.
          U nas wzorzec jest tak ustawiony (i tak ewoluuje), że mamy poczucie życia w
          ciężkich czasach. Nie jesteśmy w tym osamotnieni - podobne odczucia mają (choć
          ich wzorzec jest nieco inny) niedostrzegani przez nas zwykle nasi sąsiedzi:
          Bałtowie, Rumuni, Ukraińcy.

          Aby to poczucie znikło, musiałaby zapewne zostać przekroczona jakaś masa
          krytyczna dobrobytu, co jeszcze u nas nie nastąpiło.
          Ale zbliżamy się powoli: moi znajomi - emigranci do Stanów i Niemiec z lat 80-
          ych - podczas kolejnych wizyt coraz częściej zadają sobie głośno pytanie "no i
          po co właściwie jedliśmy tę żabę" .....;)
    • inna-bajka Polski humor, na ciężkie czasy 22.02.06, 13:23
      Dziś dostałam od kolegi, pewnie typowego Polaka ;-)
      "Kiedy tak sobie patrzę na tę otaczającą nas rzeczywistość,
      to mi przychodzi do głowy taka myśl,
      że wczoraj było chujowo, dziś jest chujowo, jutro będzie chujowo.
      Czyżby, kurwa, wreszcie długo oczekiwana stabilizacja?"
      • franek-b Re: Polski humor, na ciężkie czasy 22.02.06, 13:55
        > Dziś dostałam od kolegi, pewnie typowego Polaka ;-)
        > "Kiedy tak sobie patrzę na tę otaczającą nas rzeczywistość,
        > to mi przychodzi do głowy taka myśl,
        > że wczoraj było chujowo, dziś jest chujowo, jutro będzie chujowo.
        > Czyżby, kurwa, wreszcie długo oczekiwana stabilizacja?"

        Dobre bo polskie:-)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka