akkknes
02.01.08, 23:40
nie no.... musze sie wam wygadac ;(
jak wiecie rok po moim spektakularnym i slynnym rozstaniu z facetem
udalo mi sie wrocic do zycia...
nagle pan F okazal sie szczytem moich marzen (dobra, nie szczytem
ale byl ok) - to ten co go na slub chcialam ciagnac...
wszystko zmierzalo ku szczesliwemu koncowi - do wczoraj!!
bylam juz o krok!!
no ale dzis caly dzien sie nie odzywal, wiec zadzwonilam - nie
odbieral.
dzwonie drugi - cisza. wyslalam smsa siedze teraz na gg, odzywa sie -
ale widze ze taki nie 'moj', wiec pytam co jest, ciagne go za
jezyk, twardy byl ale sie przyznal - spotkal sie dzis ze swoja byla
i stracil na razie ochote na spotkania ze mna...
boze zarycze sie
i w afekcie napisze bylemu tego co rok po nim wylam ze to wszystko
przez niego!!
boze juz nawet w horoskopie wyczytalam jak bedzie pieknie - wszystko
sie zgadzalo (nie wierze w nie, ale fajnie poczytac), juz byl
taki 'moj'.... i co??????????????????????????????
dlaczego ;(
niech mnie ktos qrva przytuli...