Dodaj do ulubionych

rzuciłam go

28.01.08, 21:51
właściwie robiłam to już kilkakrotnie i zawsze dawałam się przekonać
do powrotu. to trudny zwiazek- zakazany.ale jest nam razem
cudownie,doskonale się rozumiemy. jednak nie ma przed nami żadnej
przyszłości.ranimy innych.teraz on mówi,że nie umie życ beze mnie,
obarcza mnie odpowiedzialnością za swój obecny stan,za to,że bez
przerwy o mnie myśli,ze sobie poprostu nie radzi.znów nie daje mi
odejść, choć to juz trwa kilka dni, wciąż mnie prowokuje do rozmów,
wyjasnien, szukania innych rozwiązań. moje argumenty go nie
przekonują, bo właściwie nie są mocne.wie,że nadal go kocham.zna
mnie.takie pomieszanie z poplątaniem. i znów zaczynam się
wachać.chcę i nie chcę być z nim.on czeka aż się odezwę-widzę, jak
co chwila wchodzi na gg.wiem,że go dręczę ale -co powinnam zrobić?
Obserwuj wątek
    • kontik_71 Re: rzuciłam go 28.01.08, 21:54
      Jesli sie kochacie, jesli jestescie taka dobrana para to walczcie o
      siebie.. i swoja przyszlosc
      • kitek_maly Re: rzuciłam go 28.01.08, 21:56

        No żeś się uwziął na dziewczynę. Ona się przyszła pochwaliś swą
        odwagą i dzielnością a Ty jej każesz wracać. :-P
        • kontik_71 Re: rzuciłam go 28.01.08, 21:57
          ja wyczytalem cos dokladnie odwrotnego.. prosbe o popchniecie w jego
          ramiona
          • kitek_maly Re: rzuciłam go 28.01.08, 21:59

            Ano może fakt-ycznie. ;-)
            Nie widziałam pytań na końcu, więc myślałam, że chce dziewczyna po
            prostu zakomunikować ostateczną decyzję. :-)
    • rosa_de_vratislavia Re: rzuciłam go 28.01.08, 21:59
      amboj napisała:

      > to trudny zwiazek- zakazany.

      Kazirodczy?
      Bo wszystkie inne rodzaje związków mogą z "zakazanych" przerodzić
      się w legalne (księżą porzucają sutanny, reszta się rozwodzi)

      >teraz on mówi,że nie umie życ beze mnie,
      > obarcza mnie odpowiedzialnością za swój obecny stan,za to,że bez
      > przerwy o mnie myśli,ze sobie poprostu nie radzi.

      Szantażyk emocjonalny?
    • kiddo Re: rzuciłam go 28.01.08, 21:59
      on jest żonaty?
      • kontik_71 Re: rzuciłam go 28.01.08, 22:01
        istnieja rozwody
        • angoisse Re: rzuciłam go 28.01.08, 22:04
          a facet po rozwodzie już taki chętny na starą kochankę wcale nie
          jest :)
          • kontik_71 Re: rzuciłam go 28.01.08, 22:04
            A skad takie przypuszczenie? Masz jakies wlasne doswiadczenia czy
            tylko zaslyszane opinie?
            • angoisse Re: rzuciłam go 28.01.08, 22:05
              o , ze 20 doświadczen wielu pokolen :))))
              • kontik_71 Re: rzuciłam go 28.01.08, 22:07
                To musisz byc niezwykle wiekowa osoba pokolenie to ok 25 lat.. czyli
                tak kolo 200 latek na karku, co :)?
                • angoisse Re: rzuciłam go 28.01.08, 22:09
                  to już mogę się autorytatywnie wypowiadac, co nie ? :)))

                  dlaczego owoc zakazany jest taki smaczny? bardziej dlatego ze
                  smaczny? czy dlatego że zakazany?
                  • kontik_71 Re: rzuciłam go 28.01.08, 22:10
                    Ale owoc mozna pokachac a wtedy wychodzi z kategorii tych
                    zakazanych...
                    • angoisse Re: rzuciłam go 28.01.08, 22:12
                      ...i przestaje być smaczny, bo staje sie taki szaro-codzienny, i
                      gnijące łupiny po chałupie rozrzuca :DD ....

                      może też dlatego teraz być smacznym- bo jedząca strasznie wygłodzona
                      a nic innego pod ręką nie ma.
                      • kontik_71 Re: rzuciłam go 28.01.08, 22:13
                        boszzz a gdzie jest choc kropelka romatycznej milosc? Gnijace
                        lupiny.. fuuujjjj
                        • angoisse Re: rzuciłam go 28.01.08, 22:17
                          no sam widzisz. nie ma letko, nie. poki była żona- to łupiny
                          sprzątała. gdy żony zabrakło- stara, dotąd chołubiona kochanka musi
                          łupiny wąchać. i cały romantyzm na pysk padł. i było się chłopie
                          rozwodzić?? po co? :D
                          • kontik_71 Re: rzuciłam go 28.01.08, 22:18
                            Ale nie zawsze tak jest.. mam zywe przyklady dowodzace czegos
                            innego.. zero gnijacych lupin...
                            • angoisse Re: rzuciłam go 28.01.08, 22:20
                              powaga? także w tych przypadkach, gdzie sie średnio co miesiąc
                              wcześniej rzucają a potem sado-masochują powrotami, szantazami
                              emocjonalnymi i szarpaniem nerwów? :)
                              • kontik_71 Re: rzuciłam go 28.01.08, 22:23
                                Tak znam takie przyklady.. a samo-masochizm jest czesto wywolany
                                otoczeniem, obawa przed opinia i osadem otoczenia
                                • angoisse Re: rzuciłam go 28.01.08, 22:30
                                  czyli tchórzostwem.

                                  ale ja o saDo-masochiźmie mówiłam.
                                  autorka napisała "rzuciłam go". nie "odeszłam od niego" czy cos w
                                  tym stylu sugerującego, ze to człowieka dotyczy i jak człowieka go
                                  trakuje, a nie jakiegos tam sprzęta, czy męczącego rzepa.

                                  jak sama nie ma odwagi ani być, ani żyć z kimś kogo ponoć "kocha"...
                                  to nagle jej się nie zmieni bo mamusia pozwoliła.
                                  chyba, ze problem w tym, ze jedno nie chce się rozwodzić , a drugie
                                  nie chce się ukrywać z kochankiem/ą.

                                  • kontik_71 Re: rzuciłam go 28.01.08, 22:32
                                    Za malo informacji aby wyciagac takie wnioski.. moim zdaniem
                                    • angoisse Re: rzuciłam go 28.01.08, 22:33
                                      no przecież mówię ze przeze mnie doświadczenie 20 pokoleń
                                      przemawia :))
                                      • kontik_71 Re: rzuciłam go 28.01.08, 22:35
                                        oj musze prosic o wybaczenie.. nie doszacowalem Twojego wieku...
                                        powinno byc 500 lat a nie 200 :)
                                        • angoisse Re: rzuciłam go 28.01.08, 22:38
                                          ach, nie jestem drobiazgowa :)
                                          • kontik_71 Re: rzuciłam go 28.01.08, 22:39
                                            hahaha :) dziekuje za laskawosc :)
                                  • amboj angoisse 28.01.08, 22:39
                                    mądralo spytałam co zrobić gdy się kogoś kocha i tak naprawdę nie
                                    mozna z nim być.bo mu się tym na dłuższą metę niszczy życie. i nie
                                    tylko jemu.co zrobić z miłoscią, której nie powinno być a jest?
                                    zostawiłam go i na chwilę poczułam się lepiej tzn, że teraz juz
                                    nikogo nie ranię, ze teraz będzie prawidłowo-tak jak być powinno.
                                    tylko,ze przyszła tęsknota, natłok wspomnień i on- wiem,że
                                    zdruzgotany. niełatwo żyć ze swiadomoscią, że jest się przyczyną
                                    czyjejs udręki, osoby ,którą sie kocha.tak jest lepiej dla nas i dla
                                    swiata,kiedy nie jestesmy razem.z drugiej strony to strasznie boli i
                                    gubie juz cały sens i nie umiem logicznie myslec. nie wiem co
                                    powinnam zrobic. bo serca nie da sie oszukac.
                                    • angoisse Re: angoisse 28.01.08, 22:41
                                      och, "świat" na pewno będzie wam wdzięczny za ten akt heroizmu.

                                      A ten świat to konkretnie kto? żona , dzieci, mąż? nagle a
                                      niespodziewanie objawione?

                                      • amboj Re: angoisse 28.01.08, 22:46
                                        niech świat zostanie światem. podstawowe fakty podałam. i dokładnie
                                        chodzi też o to,aby nikogo nie ranić przy okazji swojego szczęścia.
                                        tylko co wtedy- wyrzec się go całkowicie? zrezygnować z miłosci? i
                                        skrzywdzić ukochaną osobę? mam mętlik
                                        • kontik_71 Re: angoisse 28.01.08, 22:47
                                          Nie da sie tak zyc aby nigdy nikogo nie zranic.. tak to juz niestety
                                          jest..
                                        • angoisse Re: angoisse 28.01.08, 22:56
                                          wróć do logicznego myślenia.
                                          weszłaś w zakazany związek. świadomie, dobrowolnie. myślałaś że uda
                                          się coś uszczknąć dla siebie bez ponoszenia kosztów i
                                          odpowiedzialności. Ale się nie udało. i teraz płacz, bo w
                                          harlekinach to inaczej było.
                                          ponosisz konsekwencje swoich wczesniejszych decyzji. i ty, i on.
                                          chyba nie myslisz przy tym, ze żony/męża i dzieci sprawa na tym
                                          etapie omija bezboleśnie? w emocjach tamtego małżeństwa juz nie ma
                                          i nie odbuduje się po zdradzie do pierwotnej wersji zaufania. to juz
                                          się stało, zdrada.
                                          więc nie tłumacz się teraz, że nie chcesz nikogo krzywdzić. Ty
                                          chcesz tylko wymigać się od odpowiedzialności i konsekwencji tego co
                                          już się stało. czujesz się za słaba żeby to unieść, spojrzeć innym w
                                          twarz odkryta i przyznac przed "swiatem" brałam w trym udział. i
                                          chcesz zwiać. a gadanie o "miłości"... w gadaniu to wszyscy dobrzy.
                                          • amboj Re: angoisse 28.01.08, 23:04
                                            to bardziej skomplikowane niż myślisz.nie planowałam tego i nie
                                            podejmowałam zadnych decyzji.brały w tym udział tez inne
                                            osoby.zresztą nie chodzi tu o zadne winy. stało sie i jest.teraz
                                            odeszłam i poczułam sie jakby lepiej ale czy samej siebie nie
                                            oszukałam? czy nie wmówiłam sobie,ze tak jest dobrze bo powinno tak
                                            byc? boje sie,czy nie bedę tej decyzji kiedys żalowac, ze na własne
                                            życzenie pozbyłam sie czegos najpiekniejszego. no i jest jeszcze on.
                                            ze złamanym sercem.
                                            • sad-ex Re: angoisse 28.01.08, 23:14
                                              ojeju...
                                            • angoisse Re: angoisse 28.01.08, 23:16
                                              każdy twierdzi o swoim przypadku "to bardziej skomplikowane".
                                              a schemat we wszystkim podobny.

                                              jak sama nie wiesz czego od życia chcesz, to.... to tego nie
                                              dostaniesz. możesz żałować że coś zrobiłaś i żałować że czegoś nie
                                              zrobiłaś.
                                              jeśli masz charakter "niedowartościowany" (z takim najłatwiej wtopić
                                              w zakazane układy a potem "przeżywać"..) który chłonie poczucie
                                              winy, daje się wrabiać i szantażować emocjom innych osób - to
                                              cokolwiek zrobisz to będziesz potem żałować. bo tak.

                                              kierując się w życiu strachem niewątpliwie dotrzesz kiedyś do
                                              poziomu frustrującego niespełnienia.
                                              a jak się chcesz przekonać i być pewną, to zrob jak radzi Kontik.
                                              może się wielkie uczucie skończy za pierwszym zakrętem.
                                              najgorsze jest huśtanie.
                                              a w koncu, jako dorośli, zawsze mozecie zostac przyjaciołmi i pobrać
                                              sie kiedyś na emeryturce.
                                    • kontik_71 Re: angoisse 28.01.08, 22:42
                                      Zobacz moja pierwsza odpowiedz...
    • angoisse Re: rzuciłam go 28.01.08, 22:02
      bo odpowiada wam sado-maso układ i tyle :)

      pobujacie się jeszcze z rok wte i we wte i Ci się znudzi. tylko ile
      z ciebie zostanie po tym bujaniu? tyci tyci.. albo nic.
    • lopi1 Re: rzuciłam go 28.01.08, 22:26
      WaHać, a tak w ogole to wypad na drzewo
      • kontik_71 Re: rzuciłam go 28.01.08, 22:27
        A ty wypad do kosza..
        • lopi1 Re: rzuciłam go 28.01.08, 22:38
          Lubisz czytać po raz enty podobne wynurzenia?.
          Jeśli tak to masz chłopie(babo) cierpliwość. Takie ciepłe kluchy.
          • kontik_71 Re: rzuciłam go 28.01.08, 22:40
            Od tego sa takieg fota jak to aby KAZDY mogl pisac na KAZDY temat.
            Powinienies (zakladam, ze jestes plci meskiej) sie nauczyc pewnej
            kultury "obcowania" na ogolnodostepnych forach
            • lopi1 Re: rzuciłam go 28.01.08, 22:45
              Zgoda, ale powiedz szczerze, nie nudzą cię takie wynurzenia?
              Wszyscy z powaga udzielają uczonych rad a laska powinna przysiąść fałdów i
              podciągnąć się intelektualnie. Może wtedy nie będzie sadzić takich pustych postów.
              • kontik_71 Re: rzuciłam go 28.01.08, 22:46
                Ty mowisz o intelektualnym podciaganiu sie? Ty, ktory uzywa takich
                slow jak "dupczyciel" ?
                • lopi1 Re: rzuciłam go 28.01.08, 23:27
                  Oj rozbawiłes mnie do łez Kontik. To takie straszne słowo, to d......?.
                  Niewazne, użyłem go, bo przypomniał mi sie dawno nie widziany gość o nicku "Boa
                  d.. " Zresztą nieistotne. Strasznie jesteście drętwi.
              • angoisse Re: rzuciłam go 28.01.08, 22:46
                lopi, sadzi to się ziemniaki.
                • lopi1 Re: rzuciłam go 28.01.08, 23:30
                  Mylisz się stokrotko.
                  • angoisse Re: rzuciłam go 28.01.08, 23:33
                    alez skąd, jak dziadkowie bedą sadzić ziemniaki na wiosne, to dam Ci
                    znać, kazda para rąk do pomocy się przyda. tylko bez tipsów, please,
                    coby sadzeniaków nie uszkodzić.
                    • lopi1 Re: rzuciłam go 28.01.08, 23:35
                      Rolniczka? Sadzenie to betka, a zbierałaś kiedyś kartofelki?
                      No i potem rozładunek kilku ton do piwnicy.
                      • angoisse Re: rzuciłam go 28.01.08, 23:37
                        zbieranie jest extra. jesien, słoneczko przygrzewa, babie lato, pies
                        aportuje ziemniaczki, ognisko, winko, mgła na łakach, faceci i
                        śpiew... ech, to se ne vrati :)
    • angoisse Re: rzuciłam go 28.01.08, 22:37
      >wiem,że go dręczę ale -co powinnam zrobić?

      1. nie dręczyć ludzi ani zwierząt
      2. być konsekwentną - a jeśli się tego nie umie to marsz do
      psychologa się nauczyć
      3. zapytać samą siebie czego ona chce od życia, tylko bez ochów-
      achów i rozczulania się nad swoim losem, tylko konkrety
      4. odpowiedzieć sobie, jak i dlaczego się ona znalazła w tej
      sytuacji w której jest i "przeżywa zakazany związek", mozliwe, ze do
      tego też potrzebny punkt.2.
    • widokzmarsa Re: rzuciłam go 28.01.08, 23:05
      moglibyście kupić sobie biczyki z kolcami i się po plecach nap... a jak będzie
      mało bolało to po narządach. Albo np. gdybyś się powiesiła to on już by musiał
      przyjąć że ciebie mieć nie będzie.
      • amboj Re: rzuciłam go 28.01.08, 23:20
        widze,ze dzis wszyscy jacys podnieceni wątkiem o fetyszystach są :-)
        • angoisse Re: rzuciłam go 28.01.08, 23:22
          bo ty się fetyszystujesz rzucaniem tego swojego. niezła ferajda.
          tylko głupio będzie, jak go już rzucisz całkiem, odciącie od
          rozrywki jest bolesne.
          • amboj Re: rzuciłam go 28.01.08, 23:26
            bo pewnie masz rację,ze poczucie winy mnie męczy. dlatego próbuję to
            zakonczyć. i wtedy czuję się jak sadystka, bo widzę jak łamie się
            jego życie.a najgorsze jest to,że kochając go odchodzę. wiem,to
            brzmi juz jak herezje.kurcze, nie przypuszczałam,ze spotka mnie coś
            takiego.
            • angoisse Re: rzuciłam go 28.01.08, 23:31
              to mu powiedz jak jest, ze nie dajesz rady, ze wina, że za trudno.
              ustalcie rozstanie i zęby w ścianę ale być konsekwentnym.
              albo ustalcie dalszy związek i na barki koszty.
              a nie pogrywaj z rzucaniami i powrotami bo to najnormalniej
              toksyczne się robi a to nieładnie.

              mozecie też razem iść do psychologa. może on wam pomoże odpowiedzieć
              na pytanie co tak naprawdę was łączy i czy to ma szanse być
              miłością, czy tylko ognie świętego elma na maszcie zakazanego
              owocu.
              • amboj Re: rzuciłam go 28.01.08, 23:35
                dziękuję. pomogłaś. przemyślę.
                • angoisse Re: rzuciłam go 28.01.08, 23:54
                  myśle, ze najważniejsze wiedzeć czego się od życia chce. cel.
                  powinnas to u siebie zidentyfikować. i zastanowić się czy obecny
                  obiekt uczuć jest ci w stanie to dać. i adekwatnie do tego- działać.
              • widokzmarsa Re: rzuciłam go 28.01.08, 23:51
                jaka mądra odpowiedź. zaraz będę odszczekiwał swoje seksistowskie posty
                • angoisse Re: rzuciłam go 28.01.08, 23:55
                  że przepraszam, że co?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka