amboj
28.01.08, 21:51
właściwie robiłam to już kilkakrotnie i zawsze dawałam się przekonać
do powrotu. to trudny zwiazek- zakazany.ale jest nam razem
cudownie,doskonale się rozumiemy. jednak nie ma przed nami żadnej
przyszłości.ranimy innych.teraz on mówi,że nie umie życ beze mnie,
obarcza mnie odpowiedzialnością za swój obecny stan,za to,że bez
przerwy o mnie myśli,ze sobie poprostu nie radzi.znów nie daje mi
odejść, choć to juz trwa kilka dni, wciąż mnie prowokuje do rozmów,
wyjasnien, szukania innych rozwiązań. moje argumenty go nie
przekonują, bo właściwie nie są mocne.wie,że nadal go kocham.zna
mnie.takie pomieszanie z poplątaniem. i znów zaczynam się
wachać.chcę i nie chcę być z nim.on czeka aż się odezwę-widzę, jak
co chwila wchodzi na gg.wiem,że go dręczę ale -co powinnam zrobić?