Dodaj do ulubionych

wyznania 40-latki

19.08.03, 14:59
Chciałabym przedstawić Wam sytuację, w której się znalazłam. Nie chcę,
byście mnie oceniali, nie oczekuje też rad. Po prostu chcę się przed kimś
wygadać.
jestem 40 letnią mężatka z dwojgiem dzieci (17, 15 lat). Jestesmy calkiem
normalna rodzina, ale... Nie potrafię i nigdy nie potrafiłam zaprzyjaźnić
się z moim mężem. Nigdy nie mieliśmy wspólnych tematów do rozmów, nie
mieliśmy wspólnych zainteresowań. Owszem mamy wspólne grono znajomych, ale
nie potrafie dostosować sie do trendów w nim panujących. Tzn. co sobotnie
spotkania, chlanie piwa i wódy. Mnie ciągnęło zawsze do aktywnego życia,
którego niestety u boku mego męża nie dane mi było prowadzić. Przykładnie
trwałam u jego boku, wychowywałam dzieci, skończyłam podyplomówkę.Jednak
serce me w marzeniach wyrywało sie zawsze gdzieś indziej. Nic nie dały
rozmowy z nim o moich marzeniach, potrzebach, czy też chęciach zmiany
istniejącego stanu rzeczy. Męczyłam się dla dobra dzieci. Z mężem żyjemy
razem, ale obok siebie.
W maju tego roku mieliśmy spotkanie klasowe z naszej szkoly podstawowej.
Wielu z kolegów i koleżanek nie widziałam 25 lat. Miedzi innymi JEGO.
Czarujący, uśmiechnięty z głową pełną niesamowitych pomysłów, które
realizuje. Rozmawialiśmy do rana. Potem były sms-y, kilka spotkań na
przysłowiowej kawie. Przestawał mi być obojętny. U jego boku odżywałam.
Serce me zaczęło się radować, a w życie wkradł się promym szczęścia.
Ostatnie 2 tygodnie spędziłam z rodziną nad morzem. Z NIM wymienialiśmy sms-
y. Dowiedziałam sie, że również nie jestem mu obojętna. Jednak to człowiek
wielkiego taktu, nie chce ruinować mi życia rodzinnego, burzyć tego, co mam.
Po moich namowach zgodził się na spotkanie. Ma do niego dojść w najbliższych
dniach. Do tej pory fizycznie między nami do niczego nie doszło. Wiem, że on
nie będzie nalegał. Wiem też, że taka sytuacja nie będzie trwała wiecznie i
kiedys wylądujemy w łóżku. Nie mam ochoty na jednorazową przygodę, ale
trudnym dla mnie będzie do doprowadzenia do stanu, w którym będę musiała
zerwać z moim mężem. Czy kobieta 40-letnia, ma prawo jeszcze myśleć o
szczęściu i miłości, za która teskniła całe życie? Czy ma prawo poczuć się
szczęśliwa w ramionach faceta, który pojawił sie niespodziewanie w jej życiu
po 25 latach?
Obserwuj wątek
    • Gość: m. Re: wyznania 40-latki IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 19.08.03, 15:05
      wiana napisała:

      > Czy kobieta 40-letnia, ma prawo jeszcze myśleć o
      > szczęściu i miłości, za która teskniła całe życie? Czy ma prawo poczuć się
      > szczęśliwa w ramionach faceta, który pojawił sie niespodziewanie w jej życiu
      > po 25 latach?

      oczywiscie ze tak!!! skoro nie teraz to kiedy...?
      pozdrawiam i trzymam kciuki!!!
      m.
      • wiana Re: wyznania 40-latki 19.08.03, 15:09
        Dzięki. To miłe, że tak myślisz. We mnie walczą dwie sprzeczności; chęć byćia
        szczęśliwą, kochaną i kochającą z jednej strony. A z drugiej koniecznośc było-
        nie było zdrady. Węzeł gordyjski, którego nie da się rozsupłać.
        • nawiedzona_baba Re: wyznania 40-latki 19.08.03, 15:13
          wiana napisała:

          > We mnie walczą dwie sprzeczności; chęć byćia
          > szczęśliwą, kochaną i kochającą z jednej strony. A z drugiej koniecznośc było-
          > nie było zdrady

          a gdzież tu zdradę widzisz ?
          przecież sama piszesz, że z mężem nic Cię nie łączy, żyjecie OBOK siebie
          chłop (jaki by nie był) ślepy nie jest - chyba widzi co się w Waszym domu
          dzieje ?

          > Węzeł gordyjski, którego nie da się rozsupłać

          to go przetnij
          im szybciej, tym lepiej
          • wiana Re: wyznania 40-latki 19.08.03, 15:16
            No widzisz. Jemu właśnie wydaje sie,że wszystko jest ok. Mamy mieszkanie,
            samochód, normalne dzieci. Nie kłócimy sie, jest cicho i spokojnie. Dla mnie
            za spokojnie. Mąż oprócz wyjść na sobotnie grille ze mną jest raczej domatorem
            stale zajętym oglądaniem TV. Są jednak jeszcze nasze dzieci. Tu tkwi chyba
            problem i ból przy przecinaniu tego węzła.
            • nawiedzona_baba Re: wyznania 40-latki 19.08.03, 15:24
              wiana napisała:

              > Są jednak jeszcze nasze dzieci.

              i one też uważają, że mają "cudowny dom" i "szczęśliwą" matkę ???
              • wiana Re: wyznania 40-latki 19.08.03, 15:36
                Wyobraź sobie,że chyba tak. Nie widziały nas nigdy kłócących się, a ja z nimi
                o swoich rozterkach nigdy nie rozmawiałam. Myślisz, że zrozumiałyby? Przecież
                na pozór jest wszystko ok!
                • nawiedzona_baba Re: wyznania 40-latki 19.08.03, 15:41
                  wiana napisała:

                  > Myślisz, że zrozumiałyby? Przecież na pozór jest wszystko ok!

                  dzieci, w tym wieku, nie są ani ślepe, ani głupie
                  może zrozumiałyby

                  sama piszesz "na pozór jest ok"
                  i taki obraz rodziny im przekazujesz - wybacz dosłowność - ZGROZA
                  • wiana Re: wyznania 40-latki 19.08.03, 15:51
                    Wiesz, tu właśnie tkwi problem. Bo one na prawde nie zdają sobie sprawy z tego
                    co się we mnie dzieje. Pozory są tylko dla mnie. Dla nich to realia.
                    Przyzwyczajeni są do tego, że mama sie nie skarży, uśmiecha się do nich,
                    pomaga i jest tylko ich. Pozory, to udawanie ( do tej pory swkuteczne), że
                    tworzymy najszczęśliwszą rodzinę na świecie. Nigdy nie usłyszały słowa skargi
                    ode mnie. Nigdy nie usłyszały słowa krytyki pod adresem męża. Dlatego boję się
                    o to, jak sprawę rozegrać. Myślę, że na razie pozostaje jedno z proponowanych
                    przez Ciebie wyjść; miast grilla- spacer, lub co tam sobie wykombinujemy :)
                    Czas zweryfikuje wtedy również resztę. Trwałość tego co mnie z NIM łączy i tym
                    podobne kwestie.
            • jackie.brown Re: wyznania 40-latki 19.08.03, 18:40
              > za spokojnie. Mąż oprócz wyjść na sobotnie grille ze mną jest raczej
              domatorem
              > stale zajętym oglądaniem TV.

              a mezczyzni o sobie mowia, ze sa spadkobiercami mysliwych.cos tu jest nie tak.
        • Gość: Ewelina Re: wyznania 40-latki IP: *.debniki.sdi.tpnet.pl 24.08.03, 17:50
          Jestem w bardzo podobnej sytuacji od paru miesięcy i tez nie bardzo wiem co
          robić,jak życ,bije się z myslami,rozsądkiem...
    • nawiedzona_baba Re: wyznania 40-latki 19.08.03, 15:09
      wiana napisała:


      > Nie mam ochoty na jednorazową przygodę, ale
      > trudnym dla mnie będzie do doprowadzenia do stanu, w którym będę musiała
      > zerwać z moim mężem.

      kochana, już dawno powinnaś to zrobić (tak mniej więcej "po pierwszym dziecku")

      > Czy kobieta 40-letnia, ma prawo jeszcze myśleć o
      > szczęściu i miłości, za która teskniła całe życie? Czy ma prawo poczuć się
      > szczęśliwa w ramionach faceta, który pojawił sie niespodziewanie w jej życiu
      > po 25 latach?

      a kiedy masz myśleć ? jak będziesz na emeryturze ?
      Carpe diem
      • wiana Re: wyznania 40-latki 19.08.03, 15:12
        Powinnam, ale nie zrobiłam. Teraz jest ktoś, przy którym nie myślę ze strachem
        o tym, co może sie zdarzyć póżniej. Wiem, że mogę JEMU zaufać. Tzn. wiem, że
        może on być dyskretny, lub, jeśli powezmę taką decyzje pozostanie przy mnie.
        • Gość: nana Re: wyznania 40-latki IP: 195.94.203.* 19.08.03, 15:17
          Twój mąż pewnie by się nie zastanawiał. Powalcz o swoje szczęście. Zastanów się
          i rób tak, żebyś była szczęśliwa. Nie jest za późno
          • wiana Re: wyznania 40-latki 19.08.03, 15:34
            Mój mąż jest przekonany, że tak właśnie powinno wyglądać życie małżeńskie.
            Jest pewien, że wszystko co robi jest OK. Jest pewien, że nic się nie może
            zmienić. Jemu nawet nie w głowie to, żeby wyjść gdzieś, nie mówiąc o
            zainteresowaniu kogoś sobą.
    • pajdeczka Re: wyznania 40-latki 19.08.03, 15:23
      Nie jest sztuką odejść od męża do innego mężczyzny. Dlaczego dopiero, kiedy
      pojawił się na horyzoncie mężczyzna, postanowiłaś coś zmienić w swoim życiu?
      Uważam to za nieucziciwe wobec człowieka , z którym przeżyłaś prawie 20 lat i
      masz z nim aż dwoje dzieci. I w ten sposób kobiety wyrabiają o sobie opinię...
      A co z rodziną tantego faceta? Może też ma żonę i dzieci. Nie pomyślałaś o
      nich? A może funkcjonujesz w myśl zasady: głowa siwieje - dupa szaleje?
      Też 40latka.
      • nawiedzona_baba Re: wyznania 40-latki 19.08.03, 15:28
        pajdeczka napisała:

        > Nie jest sztuką odejść od męża do innego mężczyzny.
        ...
        > A co z rodziną tantego faceta? Może też ma żonę i dzieci. Nie pomyślałaś o
        > nich? A może funkcjonujesz w myśl zasady: głowa siwieje - dupa szaleje?
        > Też 40latka.

        to też racja
        (również 40-latka)
      • wiana Re: wyznania 40-latki 19.08.03, 15:31
        spędziłam z nim 18 lat. Lat normalnych, bez fajerwerków pozytywnych, czy też
        negatywnych. Lat wiejacych nudą, rutyną i marazmem. W perspektywie mam
        następnych 19, a może i więcej. Nie dopytuję o radę. Decyzja należy przecież
        do mnie.
        A ON? Jest człowiekiem wolnym. Owszem ma córe z którą jest w ciągłym kontakcie.

        Czy ja wpływam na opinię o innych kobietach? Jeśli w ogólnej opinii sa to mało
        szczęśliwe kobiety chcące otrzymać w życiu minimum uczucia, to tak!
        • nawiedzona_baba Re: wyznania 40-latki 19.08.03, 15:35
          wiana napisała:

          > W perspektywie mam następnych 19, a może i więcej.

          nie przesadzaj, za kilka lat dzieci (17, 15) będą "dorosłe" i nic Cię już
          w "domu" nie będzie trzymało
        • nawiedzona_baba Re: wyznania 40-latki 19.08.03, 15:38
          wiana napisała:

          > spędziłam z nim 18 lat. Lat normalnych, bez fajerwerków pozytywnych, czy też
          > negatywnych. Lat wiejacych nudą, rutyną i marazmem.

          jest jeszcze jedno wyjście
          oczywiście mniej eleganckie i "utwierdzające w przekonaniu jakie to kobiety ..."
          zamiast na sobotniego grilla z mężem i znajomymi - z "nowym" panem na spacer,
          do kina/teatru czy co tam sobie "wykombinujecie"
    • gal_ja Re: wyznania 40-latki 19.08.03, 15:38
      Nie do końca jestem pewien o co pytasz; "Czy pozwolić sobie na romans?"
      czy "Czy odejść od męża?" Bo to są dwa różne pytania - na pierwsze musisz
      sobie sama odpowiedzieć, bo to zależy wyłącznie od Twoich poglądów.

      Drugie pytanie jest ciekawsze, gdy zadane w kontekście tego, że spotkałaś
      kogoś, kto odpowiada Ci bardziej niż obecny mąż. Zawsze byłem przekonany, że
      człowiek tworzy związek z kimś, z kim CHCE żyć, a odchodzi OD kogoś z kim nie
      chce... Z tego co piszesz wynika, że nie chcesz odejść OD, a raczej DO... a to
      nieco zmienia sytuację.

      Spędziłaś ze swoim mężem koło 20 lat i dopiero teraz zauważyłaś, że to nie
      TEN? Zakładam, że w momencie kiedy się z nim poznałaś odpowiadał Ci. Dopiero
      po ślubie się zmienił? To wydaje się, że TEN, też może nie być do końca taki
      jak Ci się teraz wydaje, albo zmienić się za czas jakiś...

      Pzdr.
      Gal
      • wiana Re: wyznania 40-latki 19.08.03, 15:57
        To, że nie jesteśmy z mężem dobraną para wiedziałam już dawniej. Może to
        stereotyp, ale gdyby nie dzieci... Dla ich dobra robiłam dotychczas to co
        robiłam. Chciałam im zapewnić wszystko, w tym normalne dzieciństwo i młodość.
        Udało się!

        A teraz? Teraz to ja po postu chce być szczęśliwa, ale muszę poszukać jakiegoś
        salomonowego wyjścia z sytuacji. To prawda- ja chcę być z kimś innym, z kimś
        przy kim czuję się szczęśliwa, doceniana, kto traktuje mnie jak partnerkę,
        potrafi się zatroszczyć, pośmiać ze mną i popłakać.
        • Gość: drak Re: wyznania 40-latki IP: *.pg.com 19.08.03, 16:05
          Znając życie sadzę że już podjęłaś decyzję i romans jest nieunikniony.
          A może powinnaś porozmawiać z mężem - jasno określić swoje oczekiwania.
          Może on nie zdaje sobie sprawy z tego że nie spelnia twioch oczekiwań.
          • wiana Re: wyznania 40-latki 19.08.03, 16:12
            decyzja co do najbliższego spotkania już jest podjęta :) Co do reszty naprawde
            nie wiem. Nie wiem jak sie sprawa rozwinie, dokąd się potoczy. Bardzo
            chciałabym by ON był już stale obecny w moim życiu.
            Z Mężem natomiast rozmowa nic nie da. Próby porozumienia inicjowane przeze
            mnie niestety spełzły na niczym. Mąż to typowy technokrata. Nie ma zrozumienia
            dla potrzeb duchowych, czy innych wykraczających poza obręb TV i gazety.
            • Gość: drak Re: wyznania 40-latki IP: *.pg.com 19.08.03, 16:16
              wiana napisała:

              > decyzja co do najbliższego spotkania już jest podjęta :) Co do reszty
              naprawde
              > nie wiem. Nie wiem jak sie sprawa rozwinie, dokąd się potoczy. Bardzo
              > chciałabym by ON był już stale obecny w moim życiu.
              > Z Mężem natomiast rozmowa nic nie da. Próby porozumienia inicjowane przeze
              > mnie niestety spełzły na niczym. Mąż to typowy technokrata. Nie ma
              zrozumienia
              > dla potrzeb duchowych, czy innych wykraczających poza obręb TV i gazety.

              To może zacznij od telewizora- wyrzuć go przez okno.
              Potem zrób to samo z mężem:)
              • nawiedzona_baba Re: wyznania 40-latki 19.08.03, 16:21
                Gość portalu: drak napisał(a):

                > To może zacznij od telewizora- wyrzuć go przez okno.

                nie przesadzaj, w takim tv nieraz jest na co popatrzeć ;)

                > Potem zrób to samo z mężem:)

                a chłopa przez drzwi - po diabła się męczyć :PP
        • gal_ja Re: wyznania 40-latki 19.08.03, 16:22
          No to poinformuj o tym swojego męża (tzn. że Ci nie odpowiada i nie chcesz z
          nim żyć), odejdź od niego a POTEM zwiąż się z tym jedynym i bądż wreszcie
          szczęśliwa. Chodzi tylko o kolejność zdarzeń.

          Tak naprawdę, jeżeli wiążesz się z kimś innym w czasie trwania małżeństwa,
          TWOJA opinia o tym małżeństwie nie ma znaczenia. Liczy się tylko JEGO (męża)
          opinia. Jeżeli on uważa, że wszystko jest OK to, no cóż, po prostu go
          zdradzasz. Jeżeli go przedtem poinformujesz, że nie chcesz z nim żyć - to
          Twoja jesteś wolna. Choć z zarzutem, że "zmieniasz model na młodszy/lepszy"
          spotkasz się napewno.

          Pzdr.

          Gal
          • aankaa Re: wyznania 40-latki 19.08.03, 16:40
            gal_ja napisał:

            > poinformuj o tym swojego męża (tzn. że Ci nie odpowiada i nie chcesz z
            > nim żyć), odejdź od niego a POTEM zwiąż się z tym jedynym i bądż wreszcie
            > szczęśliwa. Chodzi tylko o kolejność zdarzeń.

            to będzie najuczciwsze rozwiązanie

            > z zarzutem, że "zmieniasz model na młodszy/lepszy" spotkasz się napewno.

            no naturalne, mało jest takich, którzy zmieniają "na gorsze"

            z drugiej strony
            "nowy" partner jest o niebo ciekawszy od tego 20-letniego
            diabli tylko wiedzą, co z niego wyjdzie po "pierwszych uniesieniach"
    • Gość: Aisza stary mąż jak ...znoszone kapcie IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 19.08.03, 16:43
      zaczekaj... az minie euforia nowości, aż zaczniesz dostrzegac w Tym Nowszym
      podobieństwo do Tego Znanego Jak Własna Kieszeń, aż stać Cie będzie na myslenie
      bardziej racjonalne
      smsy, nocne pogaduszki to nie jest zycie,kazdy się kreuje na kogoś kim nie jest
      tak naprawdę, a chciałby byc: samiczki stroszą piórka, a samczyki gruchają o
      słodkiej przyszłości ;-) (to taniec godowy)
      Twój Obecny to jak wygodny fotel, w którym od lat zagłebiasz się by odpocząć, a
      Ten Nowy to nowoczesne siedzisko (z lepszych materiałaów, o zywych kolorach,
      ale nie taki wygodny) - trzeba będzie sporo czasu, żeby dopasować go do Twoich
      przyzyczajeń
      masz 40 lat - to naturalne, że bilansujesz zycie, czujesz niedostyt,
      rozczarowanie ("miało być tak inaczej, nierutynowo, a jest...jak u milionów
      innych")
      zanim podejmiesz decyzje nieodwracalne, sprawdź, czy to czasem nie zalety Tego
      Nowszego, ale kryzys czterdziestolatki sprawił, że tak bardzo pragniesz zmian

      zanim odejdziesz ...porozmawiaj o swoich potrzebach z Tym z Kim Jeszcze Jesteś
      pamiętaj:
      Jego kochasz ...dłużej ...a z Tym Nowym, choc kochasz go mocniej (ale o wiele
      krócej) nie masz nawet ...wspomnień

      pozdrawiam
      A
      • nawiedzona_baba Re: stary mąż jak ...znoszone kapcie 19.08.03, 17:30
        Gość portalu: Aisza napisał(a):

        > zaczekaj... az minie euforia nowości, aż zaczniesz dostrzegac w Tym Nowszym
        > podobieństwo do Tego Znanego Jak Własna Kieszeń, aż stać Cie będzie na
        myslenie
        >
        > bardziej racjonalne
        > smsy, nocne pogaduszki to nie jest zycie,kazdy się kreuje na kogoś kim nie
        jest
        >
        > tak naprawdę, a chciałby byc: samiczki stroszą piórka, a samczyki gruchają o
        > słodkiej przyszłości ;-) (to taniec godowy)
        > Twój Obecny to jak wygodny fotel, w którym od lat zagłebiasz się by odpocząć,
        a
        >
        > Ten Nowy to nowoczesne siedzisko (z lepszych materiałaów, o zywych kolorach,
        > ale nie taki wygodny) - trzeba będzie sporo czasu, żeby dopasować go do
        Twoich
        > przyzyczajeń
        > masz 40 lat - to naturalne, że bilansujesz zycie, czujesz niedostyt,
        > rozczarowanie ("miało być tak inaczej, nierutynowo, a jest...jak u milionów
        > innych")
        > zanim podejmiesz decyzje nieodwracalne, sprawdź, czy to czasem nie zalety
        Tego
        > Nowszego, ale kryzys czterdziestolatki sprawił, że tak bardzo pragniesz zmian
        >
        > zanim odejdziesz ...porozmawiaj o swoich potrzebach z Tym z Kim Jeszcze Jesteś
        > pamiętaj:
        > Jego kochasz ...dłużej ...a z Tym Nowym, choc kochasz go mocniej (ale o wiele
        > krócej) nie masz nawet ...wspomnień
        >
        > pozdrawiam
        > A

        Aiszo, jesteś NIESAMOWITA
        chylę czoła
    • Gość: renia Po pierwsze - do Nawiedzonej Baby IP: *.ath.spark.net.gr 19.08.03, 16:51
      Jakim prawem oceniasz wzorzec rodziny, który przekazuje Autorka postu swoim
      dzieciom jako "zgroze" w dodatku piszesz ten wyraz wielkimi literami? CZy aby
      nie zapedzilas sie za daleko? uwazasz, ze zgroza jest to, ze dzieci maja
      spokojny dom , rodzicow zapewniajacych im cieplo i posiadajacych jakies tam
      niespelnienia? Przepraszam Cie najmocniej, ale chyba nie ma tak naprawde
      idealnych malzenstw, idealnych rodzin, a to, co opisuje Autorka to nie zadna
      zgroza, lecz dom, o ktoym miliony dieci na swiecie marza przed snem. Uwazaj na
      slowa nawiedzona babo. Ostrozenie z ocenami. Jaka masz pewnosc, ze prawdziwa
      zgroza nie bedzie dla tych dzieci rozwalenie nagle tego domu, ktory maja z
      powodu naglego przyplywu namietnosci u matki do inego faceta?
      • nawiedzona_baba Re: Po pierwsze - do Nawiedzonej Baby 19.08.03, 17:24
        Gość portalu: renia napisał(a):

        > Jakim prawem oceniasz wzorzec rodziny, który przekazuje Autorka postu swoim
        > dzieciom jako "zgroze" w dodatku piszesz ten wyraz wielkimi literami?

        moja ocena wynikała z "rozmowy na gorąco" i za tą ocenę (może nie doczytałaś)
        przeprosiłam (dziwi mnie jedno - oburzasz się Ty, nie Autorka wątku)
        Ty - w kolejnym poście - proponujesz:

        > Wiesz, mysle, ze powinnas zachowac maximum ostroznosci w sytuacji, w ktorej
        > jestes. W zasadzie powinnam napisac, ze malzenstwo jest swietoscia, ktorej
        > nie wolno burzyc, zwlaszcza, ze chodzi Ci w zasadzie o zaspokojenie
        > egoistycznych (mimo wszystko) potrzeb, ktorych nie spelnil i nie spelnia Twoj
        > maz.

        i dalej

        > Jesli moge Ci cokolwiek radzic to naprawde wielka ostroznosc w podejmowaniu
        > jakiejkolwiek decyzji, spokoj, zachowanie dyskrecji i mozliwie kierowanie sie
        > rozsadkiem, a nie tylko sercem i hormonami w podejmowaniu decyzji.

        wiesz, zgrozą (proszę zauważ, że nie używam dużych liter) jest - dla mnie - to,
        co Ty piszesz

        > to, co opisuje Autorka to nie zadna
        > zgroza, lecz dom, o ktoym miliony dieci na swiecie marza przed snem. Uwazaj
        > na slowa nawiedzona babo. Ostrozenie z ocenami.

        nie mi sądzić, czy miliony dzieci marzą o domu pełnym obojętności, chłodu,
        pozorów normalności

        wiem, są dzieci, które na codzień rozdzielają bijących się rodziców, sprzątają
        puste butelki po imprezie, lub takie, które żadnego domu nie mają

        ale nie zapominaj, że dzieci w "sterylnym" domu mogą być równie nieszczęśliwe
        (bo skąd mają wiedzieć jak wyglądają "ludzkie" uczucia ?)

        > Jaka masz pewnosc, ze prawdziwa zgroza nie bedzie dla tych dzieci rozwalenie
        > nagle tego domu, ktory maja z powodu naglego przyplywu namietnosci u matki
        > do inego faceta?

        mam pewność, to będzie dla nich zgrozą. Dotychczas wydaje im się, że taki
        uczuciowy chłód to normalny dom. Tym bardziej, że sama Autorka pisze, że z
        dziećmi nigdy o takich rzeczach nie rozmawiała
        • Gość: renia Re: Po pierwsze - do Nawiedzonej Baby IP: *.ath.spark.net.gr 19.08.03, 17:30
          nawiedzona_baba napisała:

          > moja ocena wynikała z "rozmowy na gorąco" i za tą ocenę (może nie
          doczytałaś)
          > przeprosiłam


          Fakt, nie doczytalam, zatem przepraszam.


          >(dziwi mnie jedno - oburzasz się Ty, nie Autorka wątku)

          No trudno, zdziwienie, to domena ludzi inteligentnych, zatem mozna sie tylko
          cieszyc :))))


          > wiesz, zgrozą (proszę zauważ, że nie używam dużych liter) jest - dla mnie -
          to,
          >
          > co Ty piszesz


          Zatem co? Najlepiej pojsc na calosc, olac rozsądek, olac wszelkie wartosci i
          szalec szalec szalec? Naprawde nie rozumiem, co takiego w tym co pisze jest
          zgroza (z malej litery). Proponuje jedynie rozwage, ostroznosc, zastanowienie
          przed podjeciem decyzji. Jaka to zgroza???


          • nawiedzona_baba Re: Po pierwsze - do Nawiedzonej Baby 19.08.03, 17:40
            Gość portalu: renia napisał(a):

            > Zatem co? Najlepiej pojsc na calosc, olac rozsądek, olac wszelkie wartosci i
            > szalec szalec szalec? Naprawde nie rozumiem, co takiego w tym co pisze jest
            > zgroza (z malej litery). Proponuje jedynie rozwage, ostroznosc, zastanowienie
            > przed podjeciem decyzji. Jaka to zgroza???

            czy to nie Twoje słowa :
            "Moze wystarczy tylko szalony, burzliwy, filmowy romans?
            • Gość: renia Re: Po pierwsze - do Nawiedzonej Baby IP: *.ath.spark.net.gr 19.08.03, 17:53
              nawiedzona_baba napisała:

              > czy to nie Twoje słowa :
              > "Moze wystarczy tylko szalony, burzliwy, filmowy romans?

              No moje slowa. Taki romans moze zmienic wiele w zyciu kobiety zniecheconej
              monotonia zycia, moze byc superprzygoda, a rownoczesnie moze nie skonczyc sie
              rozbiciem rodziny, ja naprawde nie wiem co w przypadku Wiany jest lepsze.
              Gdybym ja osobiscie byla w podobnej sytuacji to na pewno wybralabym szalony
              romans pelen emocji, nawet ryzyka, nad wiazaniem sie na cale zycie z nowym
              partnerem i rozbijaniem mojej spokojnej rodziny. Moze to i zgroza.
              • Gość: renia a z drugiej strony... IP: *.ath.spark.net.gr 19.08.03, 17:59
                ... to uwazam, ze trzeba byc kobieta silna i odwazna zeby po 18 latach
                powiedziec dosc, koniec, zycie zaczyna sie po 40 i rozpoczac wszystko na nowo,
                skonczyc tak dlugie malzenstwo i zmienic w swoim zyciu w zasadzie wszystkie
                podstawy. Ja osobiscie podziwiam odwage i sile takich kobiet. Naprawde NIE
                WIEM co jest lepsze.
                • nawiedzona_baba Re: a z drugiej strony... 19.08.03, 18:20
                  wydaje mi się, że Wiana wcale nie jest aż taka silna i odważna
                  raczej "oszołomiona", że może być "inaczej"

                  sama nie wie co robić (narazie na drugie spotkanie się szykuje), dalej ma
                  wątpliwości czy "burzyć dom"
                  • wiana Re: a z drugiej strony... 19.08.03, 18:24
                    oczywiście, że mam wątpliwości, ale tylko i wyłącznie ze względu na dzieci.
                    Spotkań było więcej niż jedno. Tyle, że to nadchodzące może się zakończyć w
                    sposób niekontrolowany, albo przynajmniej zostaną wypowiedziane słowa, których
                    nie da sie już cofnąć. Co zresztą na jedno wychodzi.
                    • nawiedzona_baba Re: a z drugiej strony... 19.08.03, 18:31
                      wiana napisała:

                      > oczywiście, że mam wątpliwości, ale tylko i wyłącznie ze względu na dzieci.

                      no to przyłbica do góry i zacznij wreszcie rozmawiać ze swoimi dziećmi
                      to nie są Twoi wrogowie, kochają - zrozumieją
                      za chwilę i one zaczną kogoś kochać (albo już kochają)

                      > Spotkań było więcej niż jedno. Tyle, że to nadchodzące może się zakończyć w
                      > sposób niekontrolowany, albo przynajmniej zostaną wypowiedziane słowa,
                      > których nie da sie już cofnąć. Co zresztą na jedno wychodzi.

                      zatem - miłego spotkania :))
    • Gość: renia A po drugie do Wiany. IP: *.ath.spark.net.gr 19.08.03, 16:58
      Wiesz, mysle, ze powinnas zachowac maximum ostroznosci w sytuacji, w ktorej
      jestes. W zasadzie powinnam napisac, ze malzenstwo jest swietoscia, ktorej nie
      wolno burzyc, zwlaszcza, ze chodzi Ci w zasadzie o zaspokojenie egoistycznych
      (mimo wszystko) potrzeb, ktorych nie spelnil i nie spelnia Twoj maz. Z drugiej
      strony, doskonale Cie rozumiem (wierz mi na slowo) i absolutnie nie oceniam.
      Jesli moge Ci cokolwiek radzic to naprawde wielka ostroznosc w podejmowaniu
      jakiejkolwiek decyzji, spokoj, zachowanie dyskrecji i mozliwie kierowanie sie
      rozsadkiem, a nie tylko sercem i hormonami w podejmowaniu decyzji. Zycze Ci,
      zebys zachowala spokoj sumienia, cokolwiek postanowisz. Wiele jest osob, ktore
      moga zostac zranione, z Toba wlacznie, dlatego dobrze rozwaz kazda decyzje,
      ktora podejmiesz. Moze wystarczy tylko szalony, burzliwy, filmowy romans?
      • nawiedzona_baba Re: A po drugie do Wiany. 19.08.03, 17:29
        Gość portalu: renia napisał(a):

        > Moze wystarczy tylko szalony, burzliwy, filmowy romans?

        Reniu - "brawo"
        • Gość: renia Re: A po drugie do Wiany. IP: *.ath.spark.net.gr 19.08.03, 17:33
          nawiedzona_baba napisała:

          > Gość portalu: renia napisał(a):
          >
          > > Moze wystarczy tylko szalony, burzliwy, filmowy romans?
          >
          > Reniu - "brawo"


          Nawiedzona Babo, "dzieki" za "brawa".

          ( pisze to jedynie z powodu dobrego wychowania, dlatego mozemy juz zakonczyc
          te wymiane złośliwości)
          • nawiedzona_baba Re: A po drugie do Wiany. 19.08.03, 17:58
            Gość portalu: renia napisał(a):

            > ( pisze to jedynie z powodu dobrego wychowania, dlatego mozemy juz zakonczyc
            > te wymiane złośliwości)

            żałuję, że odebrałaś to w ten sposób
    • wiana Re: wyznania 40-latki 19.08.03, 18:21
      Czy moje życie przez te 18 lat z moim mężem było szczęśliwe? Nie wiem! Było
      spokojne w miarę. Było szare i przeplatane codziennościa, w której jednak
      znajdowałam coś dla siebie. Przecież ukończyłam podyplomówkę. Przecież czegoś
      tam dokonałam. Przecież jestem ceniona w pracy. Nie brakowało mi do tej pory
      zainteresowania ze strony innych mężczyzn. Nie znalazłam jednak takiego, który
      byłby godny ( w/g moich kryteriów) by się nim poważniej zainteresować. Poza
      tym naprawde dom i dzieci były tylko na mojej głowie. W tym codziennym
      kieracie tłumiłam w sobie moje potrzeby ( nie chodzi o sex, chociaż w moim
      małżeństwie to rutyna powoli zanikająca). Lubie teatr i książkę, lubię
      przyrodę i aktywny wypoczynek. Lubie wyjazdy na łono przyrody. Z moim mężem
      było to niemożliwe. Nieraz słyszałam : "znów cie nosi" Tak - mnie nosiło, ale
      musiałam podpożądkować sie schematowi drobnomieszczańskiemu kultywowanemy
      przez mego ślubnego. Poza tym ja i moje potrzeby w ogóle go nie interesowały.
      Ważne było, bym siedziała w domu, najlepiej z książką i sie niepotrzebnie nie
      odzywała.
      Aiszo. To co nazwałaś tańcem godowym, to rozgrywało się troszeczkę inaczej. On
      jest raczej skryty. Nie za wiele o sobie opowiadał. Rozmawiałam jednak z
      ludźmi z klasy, którzy mieli z nim przez te kilkadziesiat lat częstszy
      kontakt. On naprawdę dokonał w swoim życiu rzeczy, o których niejednemy
      śmiertelnikowi może sie tylko przyśnić. Nie rozumiem, dlaczego się tym nie
      chwalił. A właściwie nie rozumiałam. Wiem, że on wcześniej wiedział, jakie
      rozterki mogą mną zacąć targać , gdy sie zaangażuje. Dlatego chyba nie chciał
      się ze mną spotkać. Cghciał mnie uchronić przed tym wszystkim. Jednak tak
      sobie myślę, że może wtedy pojaiłby sie na horyzoncie ktoś mniej godny
      zaufania, ktoś, kto poigrałby ze mną i ... zostawił. Jego jestem pewna. Tak
      samo jak jestem pewna,że chciałabym z min być. Tyle że to takie trudne, że
      nawet małorealne.
      ten stary fotel wcale nie był taki wygodny. Wrecz przeciwnie- nieraz wyłaziły
      z niego pluskwy i mocno gryzły w tyłek. W imię wartości, które przytoczyłam
      wcześniej nie reagowałam. Znosiłam wszystko zaciskając zęby- godzac sie żyć
      przytłumiona, wrecz zakneblowana. Teraz chcę krzyczeć, bo mnie sie też coś od
      życia chyba należy! Chcę kochać i być kochana.
      • Gość: renia Re: wyznania 40-latki IP: *.ath.spark.net.gr 19.08.03, 18:29
        Oj, ja czuje, ze tak naprawde to decyzja jest juz podjeta, tylko Ty sama boisz
        sie przed soba do tego przyznac, a po drugie nie wiesz za bardzo jak sie
        zabrac do realizacji tej decyzji. Powodzenia we wszystkim cokolwiek zrobisz.
        :)))
        • nawiedzona_baba i z damskiej solidarności 19.08.03, 18:33
          kciuki trzymam
          • wiana Re: i z damskiej solidarności 19.08.03, 18:38
            Dzięki kobitki. Dużo szczęścia i powodzenia na pewno mi sie przyda :) A może
            wsze ściskanie kciuków doda mi odwagi? Oby :)
            • nawiedzona_baba Re: i z damskiej solidarności 19.08.03, 18:45
              naczytałaś się tu różniastych rzeczy
              i złośliwości, i szczerych rad

              sama zdecyduj
              Twoje życie, Twoja decyzja
              oby dla Ciebie dobra

              nie zapomnij jednak o dzieciach
              z nimi też musisz to jakoś "ustalić"
              • Gość: renia Re: i z damskiej solidarności IP: *.ath.spark.net.gr 19.08.03, 18:47
                nawiedzona_baba napisała:

                > naczytałaś się tu różniastych rzeczy
                > i złośliwości, i szczerych rad
                >
                > sama zdecyduj
                > Twoje życie, Twoja decyzja
                > oby dla Ciebie dobra
                >
                > nie zapomnij jednak o dzieciach
                > z nimi też musisz to jakoś "ustalić"

                Dorzuce jeszcze, ze mimo wszystko z męzem tez nalezaloby sprawe jakos ustalic,
                w koncu to czlowiek, spedzilas z nim ponad 18 lat, jakis szacunek mimo
                wszystko mu sie nalezy, nie robmy z niego nic nie znaczacego rekwizytu.
                • wiana Re: i z damskiej solidarności 19.08.03, 18:52
                  Małe sprostowanie. Z nim nie spędziłam tych 18 lat- ale obok niego !
                  Jednak macie rację, jakoś muszę sobie to poukładać. Nikt za mnie tego nie
                  zrobi.
                • nawiedzona_baba Re: i z damskiej solidarności 19.08.03, 18:54
                  Gość portalu: renia napisał(a):

                  > w koncu to czlowiek, spedzilas z nim ponad 18 lat, jakis szacunek mimo
                  > wszystko mu sie nalezy, nie robmy z niego nic nie znaczacego rekwizytu.

                  Reniu,
                  ojciec Jej / Twojego / Mojego dziecka to nie rekwizyt
                  w końcu, kiedyś tam, wybrałyśmy sobie tego faceta

                  i chociażby z tego powodu (jeśli jeszcze z nim się mieszka/żyje) należą mu
                  się "jakieś" względy
                  • wiana Re: i z damskiej solidarności 19.08.03, 19:02
                    Szczerze powiedziawszy za mnie wybrał los, albo jak wolicie- brak skuteczności
                    patentexu-oval. No ale wtedy... wlaśnie- to nie to samo co dziś.
                    • nawiedzona_baba tu mnie dobiłaś 19.08.03, 19:07
                      rozumiem tego/tą 17-latka/latkę
                      takie skuteczne metody wtedy były (sama też mam "efekt anty" tamtych czasów)

                      ale drugie dziecko ???

                      na zasadzie "pierwsze nie pomogło w naprawieniu" ?
                      • wiana Re: tu mnie dobiłaś 19.08.03, 19:13
                        Drugie poszło jak gdyby z marszu. tym razem jakiś krem plemnikobójczy, czy coś
                        takiego. Nazwy już nie wspomne. Niestety dziś to na pewno nie miałoby miejsca.
                        Chyba rzeczywiście muszę z córa porozmawiać poważniej :)
                        • nawiedzona_baba o metodach anty- 19.08.03, 19:24
                          z jednym i z drugim (dzieckiem) porozmawiaj
                          (licho nie śpi)
                      • moniorek1 Re: tu mnie dobiłaś 19.08.03, 19:21
                        Kurcze skoro wiedzialas ,ze nie pasujecie do siebie to dlaczego mimo to
                        wychodzilas za niego za maz? Mimo ,ze bylas w ciazy nie musialas tego robic,to
                        nie byly juz te czasy kiedy panne z dzieckiem wytykano palcami.Zycie z kims
                        bez przyjazni i wspolnych zainteresowan to nie zycie.Zmarnowalas najlepsze
                        lata swojego zycia.
                        • nawiedzona_baba Re: tu mnie dobiłaś 19.08.03, 19:26
                          moniorek1 napisała:

                          > Zmarnowalas najlepsze lata swojego zycia.

                          tak Ci się tylko wydaje
                          te "najlepsze" są właśnie przed Nią

                          byle ich nie "przegrała"
                          • wiana Re: tu mnie dobiłaś 19.08.03, 19:38
                            Tez mi sie tak wydaje, chociaż tych lat nie ma znowu aż tak wiele. Zresztą
                            trudno teraz powiedzieć dlaczego za niego wychodziłam. Coś miedzy nami musiało
                            być, ale jestem przekonana, że gdyby nie ciąża do ślubu by nie doszło. Czasy
                            wtedy naprawdę były inne, a na pomoc, czy zrozumienie nie mogłam liczyć.
                            Myślałam,że inaczej się ułoży i naprawdę robiłam wszystko, by tak się stało.
                            Teraz widzę, że udało się połowicznie. Tę drugą połowę szczęścia mam na
                            wyciągnięcie ręki, ale naprawdę się boję. Chcę i boję się.
                            • nawiedzona_baba Re: tu mnie dobiłaś 19.08.03, 19:48
                              wiana napisała:

                              > Tę drugą połowę szczęścia mam na
                              > wyciągnięcie ręki, ale naprawdę się boję. Chcę i boję się.

                              a jesteś pewna, że to "druga połowa" ?

                              on "już jest wolny", pewnie w Twoim wieku
                              dlaczego jest "do wzięcia" ?

                              zastanów się

                              z "daleka", w perspektywie SPOTKAŃ, może być tym jedynym, wyśnionym

                              może (też) w zaciszu domowym, na kanapie lubi jedynie tv + pilota i sobotnie
                              grille :(
                              • wiana Re: tu mnie dobiłaś 19.08.03, 19:57
                                Jest wolny, bo się rozwiódł. Dosyć dawno temu. Jak już wspominałam chodziliśmy
                                do tej samej klasy, wiec rzeczywiście jest w moim wieku. O powodach rozwodu
                                nie wiem zbyt wiele i prawdę powiedziawszy nie za bardzo mnie to interesuje.
                                Widzę jak opiekuje sie swoja córką i swoją matką.
                                W weekendy stale z małą gdzieś wyjeżdża. A to kajaki, a to Tatry, a to żagle.
                                Poznalam kilka osób z grona jego najbliższych przyjaciół. To nie kanapowi
                                pierdzacze, a ludzie bardzo aktywni. nie ukrywam, że taka postawa bardzo mi
                                imponuje. Wyobraż sobie ludzi w wieku 40-45 lat, kórzy wyjeżdżają na żagle ze
                                swoimi dziećmi, rozbijają namioty rozpalają ognisko, grają na gitarach... Nie
                                ma ani słowa o bisnesach, interesach czy pracy. Kompletny relaks. Z moim mężem
                                nigdy nie było to możliwe. Wiesz, że takie życie bardzo mnie pociąga? Ja tego
                                nigdy nie miałam, a bardzo chcę.
                                • nawiedzona_baba Re: tu mnie dobiłaś 19.08.03, 20:03
                                  wiana napisała:

                                  > Jest wolny, bo się rozwiódł. Dosyć dawno temu.
                                  ...
                                  > O powodach rozwodu nie wiem zbyt wiele i prawdę powiedziawszy nie za bardzo
                                  > mnie to interesuje.
                                  ...
                                  > W weekendy stale z małą gdzieś wyjeżdża. A to kajaki, a to Tatry, a to żagle.
                                  > Poznalam kilka osób z grona jego najbliższych przyjaciół. To nie kanapowi
                                  > pierdzacze, a ludzie bardzo aktywni. nie ukrywam, że taka postawa bardzo mi
                                  > imponuje. Wyobraż sobie ludzi w wieku 40-45 lat, kórzy wyjeżdżają na żagle ze
                                  > swoimi dziećmi, rozbijają namioty rozpalają ognisko, grają na gitarach... Nie
                                  > ma ani słowa o bisnesach, interesach czy pracy. Kompletny relaks.
                                  ...

                                  pycha !!!
                                  właśnie tak mój były spędza czas
                                  ma syna, więc nie łączy nas "zbyt wiele"

                                  > nigdy nie było to możliwe. Wiesz, że takie życie bardzo mnie pociąga? Ja tego
                                  > nigdy nie miałam, a bardzo chcę.

                                  też nie miałam, wolał ze znajomymi
                                  • wiana Re: tu mnie dobiłaś 19.08.03, 20:08
                                    Wiem, że tu byłoby inaczej. Zresztą zapraszana jestem regularnie, tylko
                                    niestety do tej pory jakoś nie mogłam się zdecydować. Wyjechałam tylko raz na
                                    sobotę od rana do wieczora. Było pysznie. Powiedz, może wymyśleć w domu jakiś
                                    pretekst, by raz z nimi wyjechać i przekonać sie naprawdę jak to jest?
                                    • nawiedzona_baba Re: tu mnie dobiłaś 19.08.03, 20:27
                                      wiana napisała:

                                      > Wiem, że tu byłoby inaczej.
                                      ...
                                      > Powiedz, może wymyśleć w domu jakiś pretekst, by raz z nimi wyjechać i
                                      > przekonać sie naprawdę jak to jest?

                                      nie kombinuj "jak koń pod górę"

                                      powiedz rodzinie, że masz zaproszenie, zapakuj manatki i wyjedź
                                      mąż "uważający, że wszystko jest ok", dzieci nie widzące "problemów" nie
                                      powinni być przeciw
                                      w końcu, Ty, Matka-Żona-Polka (to było złośliwe), żadnego "numeru im nie
                                      wywiniesz". Zabawisz się i wrócisz ...

                                      na miejscu się przekonasz jak jest
    • Gość: asia Re: wyznania 40-latki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.08.03, 19:55
      jasne, ze masz prawo
      nie napisze Ci, ze kosztem rodziny, bo na nieszczesciu nie zbudujesz szczescia
      pomysl tylko o jednym: byc moze Twoj znajomy jest taki fascynujacy wlasnie
      jako znajomy, moze w domu tez zamienia sie w tatuska w papuciach
      • wiana Re: wyznania 40-latki 19.08.03, 19:58
        napisałam o tym w moim ostatnim poście do Nawiedzonej Baby
        • moniorek1 Wiano 19.08.03, 20:08
          Czy twoj maz nie jest czasem spod znaku Byka? Ciekawi mnie to wiec pytam :)
          • wiana Re: Wiano 19.08.03, 20:09
            Tak to człowiek kwietniowy. Dlaczego pytasz?
            • moniorek1 Re: Wiano 19.08.03, 20:14
              Bo z twojego opisu pasowal mi Byk.Chcialam sprawdzic czy trafilam.Mialam dwoch
              chlopakow z tego znaku i tescia.Glowna rozrywka tych osob to telewizor ,a z
              zony robia kury domowe dobre do garow.
              • wiana Re: Wiano 19.08.03, 20:17
                To by się chyba zgadzało. Poza tym ta obojetność i pewność "posiadania" swojej
                kobiety. Uśmiech na twarzy, to tylko marzenie.
                • moniorek1 Re: Wiano 19.08.03, 20:24
                  Widze ,ze mialas bardzo "rozrywkowe" zycie u jego boku. Sobotnie grile szczyt
                  marzen. Takie osoby nie maja polotu.To chadzace przewody pokarmowe. Nazrec
                  sie ,wypic,pozniej wysrac i usiasc z zadowolona geba przed telewizorem. Zanim
                  go wymienisz na kolege ze szkoly miej pewnosc ,ze to nie drugi Byk lub
                  Koziorozec :)
                  • jackie.brown Re: Wiano 19.08.03, 21:48
                    tylko wodnik, przy nim zwariujesz juz do konca:) nie bedziesz wiedziala co jest
                    prawda, a co nie, czy on jest chory psychicznie, czy nie. z wodnikiem sie nie
                    zanudzisz napewno. cofniesz sie za to nietylko do podstawowki z dawnych lat ale
                    i do przedszkola.:::)))
    • Gość: Gal Re: wyznania 40-latki IP: *.knc.pl 19.08.03, 20:21
      Przeczytałem wszystko i tak mnie zastanowiło jak przyjęty byłby na forum post
      mężczyzny 40-letniego w stylu:

      "Chciałabym przedstawić Wam sytuację, w której się znalazłem. Nie chcę,
      byście mnie oceniali, nie oczekuje też rad. Po prostu chcę się przed kimś
      wygadać.
      jestem 40 letnim mężem z dwojgiem dzieci (17, 15 lat). Jestesmy calkiem
      normalna rodzina, ale... Nie potrafię i nigdy nie potrafiłem zaprzyjaźnić
      się z moją żoną. Nigdy nie mieliśmy wspólnych tematów do rozmów, nie
      mieliśmy wspólnych zainteresowań. Owszem mamy wspólne grono znajomych, ale
      nie potrafie dostosować sie do trendów w nim panujących. Tzn. co sobotnie
      spotkania, gadanie o szmatkach, kosmetykach i dzieciach. Mnie ciągnęło zawsze
      do aktywnego życia, którego niestety u boku mej żony nie dane mi było
      prowadzić. Przykładnie trwałem u jej boku, wychowywałem dzieci, skończyłem
      podyplomówkę. Jednak serce me w marzeniach wyrywało sie zawsze gdzieś indziej.
      Nic nie dały rozmowy z nią o moich marzeniach, potrzebach, czy też chęciach
      zmiany istniejącego stanu rzeczy. Męczyłem się dla dobra dzieci. Z żoną żyjemy
      razem, ale obok siebie.

      W pracy poznałem wspaniałą dziewczynę..."


      itd.itp. Nie chce mi się dalej przepisywać, ale dręczy mnie jedno:
      Czy dla niego też byłybyście równie tolerancyjne i współ-czujące?


      Pzdr.
      Gal

      PS.Mam wrażenie, że mąż wiany (taki hipotetyczny, nie ten konkretny - bo go
      nie znam, znam tylko opis wiany) mógłby także dużo napisać o braku szczęścia w
      swoim związku. Więc jedyne co pozostaje bezdyskusyjne dla każdego, to tylko
      poczucie przyzwoitości, a zdrada jest zawsze zdradą, bez względu na to jak ją
      sobie zracjonalizujemy.
      .
      • Gość: Aisza gdyby to wyznał 40-latek... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 19.08.03, 20:34
        jestem przekonana, że sporo uczestniczek tego forum rzuciłoby sie na gościa z
        pazurami: "na
        stos", "powiesić", "egoista", "sobek", "niedojrzały", "nieodpowiedzialny", "zami
        ast mózgiem mysli ..fiutem" itd. bardziej lub mniej dosadnie...
        a rzeczywistość jest taka:
        cokolwiek postanowi "niniejsza 40-latka" będzie to jej decyzja, do której ma
        prawo i nic nam do niej
        ważne aby ją dostatecznie dokładnie przemyślała
        to jest jej decyzja, jej zycie, jej prawa i jej przyszłość
        a nam pozostaje po ludzku i kulturalnie to ...uszanować - cokolwiek bysmy o tym
        nie mysleli
        A
        • Gość: Gal Re: gdyby to wyznał 40-latek... IP: *.knc.pl 19.08.03, 20:35
          Ależ moje pytanie było do forumowiczek, nie do wiany...
          :)

          Pzdr.
          Gal
        • jackie.brown Re: gdyby to wyznał 40-latek... 19.08.03, 21:37
          > jestem przekonana, że sporo uczestniczek tego forum rzuciłoby sie na gościa z
          > pazurami: "na
          >

          zauwaz, ze spro listow tego rodzaju okazuje sie czysta prowokacja, stworzona na
          potzreby tego forum. ciekawe, ze panowie podrzucaja takie listy na to forum, a
          nie na mezczyzna.
          • Gość: Gal Re: gdyby to wyznał 40-latek... IP: *.knc.pl 19.08.03, 21:44
            jackie.brown napisała:

            >
            > zauwaz, ze spro listow tego rodzaju okazuje sie czysta prowokacja, stworzona
            na
            >
            > potzreby tego forum.

            Przyznam, że TEN (tzn. inicjujący wątek) list mi też na podpuchę wygląda.:)

            Pzdr.
            Gal
            • nawiedzona_baba Re: gdyby to wyznał 40-latek... 19.08.03, 21:50
              Gość portalu: Gal napisał(a):

              > Przyznam, że TEN (tzn. inicjujący wątek) list mi też na podpuchę wygląda.:)

              oo, kolejny "wątpiący"
              • Gość: Gal Re: gdyby to wyznał 40-latek... IP: *.knc.pl 19.08.03, 22:04
                nawiedzona_baba napisała:

                > oo, kolejny "wątpiący"

                A da się w coś wierzyć na tym forum? (np. w to, że kobiety to łagodne i
                miłujące sa istoty?:)))))
                Gal
            • jackie.brown Re: gdyby to wyznał 40-latek... 19.08.03, 21:55

              > >
              > > zauwaz, ze spro listow tego rodzaju okazuje sie czysta prowokacja, stworzo
              > na
              > na
              > >
              > > potzreby tego forum.
              >
              > Przyznam, że TEN (tzn. inicjujący wątek) list mi też na podpuchę wygląda.:)

              ale widzisz, ze dobrotliwie napisala o koledze ze szkoly z dawnych lat, a nie o
              ogierze mlodszym o dwadziescia lat, fajnym chlopaku z pracy;)
              • Gość: Gal Re: gdyby to wyznał 40-latek... IP: *.knc.pl 19.08.03, 22:09
                jackie.brown napisała:

                >
                > ale widzisz, ze dobrotliwie napisala o koledze ze szkoly z dawnych lat, a
                nie o
                >
                > ogierze mlodszym o dwadziescia lat, fajnym chlopaku z pracy;)

                To tylko znaczy, że zna to forum i gdyby napisała o 20-latku, paralela
                do "obleśnego czterdziestoletniego pryka myslącego swoim ch***" była by zbyt
                oczywista, a tym samym podpucha nieskuteczna.
                :)

                Gal
      • nawiedzona_baba Re: wyznania 40-latki 19.08.03, 20:35
        Gość portalu: Gal napisał(a):

        > Przeczytałem wszystko i tak mnie zastanowiło jak przyjęty byłby na forum post
        > mężczyzny 40-letniego w stylu:
        ...
        > Nie chce mi się dalej przepisywać, ale dręczy mnie jedno:
        > Czy dla niego też byłybyście równie tolerancyjne i współ-czujące?

        "solidarność jajników" ??

        > PS.Mam wrażenie, że mąż wiany (taki hipotetyczny, nie ten konkretny - bo go
        > nie znam, znam tylko opis wiany) mógłby także dużo napisać o braku szczęścia
        > w swoim związku. Więc jedyne co pozostaje bezdyskusyjne dla każdego, to tylko
        > poczucie przyzwoitości, a zdrada jest zawsze zdradą, bez względu na to jak ją
        > sobie zracjonalizujemy.

        ale i o tym pisano
      • Gość: Nina Re: wyznania 40-latki IP: *.toya.net.pl / 10.0.227.* 19.08.03, 20:58
        Gość portalu: Gal napisał(a):
        >
        > PS.Mam wrażenie, że mąż wiany (taki hipotetyczny, nie ten konkretny - bo go
        > nie znam, znam tylko opis wiany) mógłby także dużo napisać o braku szczęścia
        w
        > swoim związku.

        Wiesz, sa mezczyzni, ktorzy zadowalaja sie raz zdobytym trofeum i tylko
        nadzwyczajna sytuacja moze ich zmusic do kolejnego wysilku.
        Malo tego-wybieraja na partnerki kobiety, co do ktorych maja pewnosc, ze
        dostosuja sie do ich zasad, ich swiata.Mijaja lata, podczas ktorych zycie
        plynie tak bezbarwnie, ze prawie nie mozna odroznic dni powszednich od
        swiat.Im to pasuje,sa zadowoleni-nie wiem, czy szczesliwi-za nic nie chca
        zmieniac swego zycia a "marudzenie' zon traktuja niemal jak staly element dnia.
        Nie wiem, czy maz wiany moglby napisac o braku szczescia, ale mam wrazenie, ze
        jest szczesliwy szczesciem na swoja miare i nic a nic nie obchodzi go, czy
        jego zona podziela to szczescie.
        I nie wiem, co w tym jest, ale rzeczywiscie Byki tak maja...
        Pozdrawiam.
        • Gość: Gal Re: wyznania 40-latki IP: *.knc.pl 19.08.03, 21:22
          Gość portalu: Nina napisał(a):
          >
          > Wiesz, sa mezczyzni, ktorzy zadowalaja sie raz zdobytym trofeum i tylko
          > nadzwyczajna sytuacja moze ich zmusic do kolejnego wysilku.
          > Malo tego-wybieraja na partnerki kobiety, co do ktorych maja pewnosc, ze
          > dostosuja sie do ich zasad, ich swiata.Mijaja lata, podczas ktorych zycie
          > plynie tak bezbarwnie, ze prawie nie mozna odroznic dni powszednich od
          > swiat.Im to pasuje,sa zadowoleni-nie wiem, czy szczesliwi-za nic nie chca
          > zmieniac swego zycia a "marudzenie' zon traktuja niemal jak staly element
          dnia.
          > Nie wiem, czy maz wiany moglby napisac o braku szczescia, ale mam wrazenie,
          ze
          > jest szczesliwy szczesciem na swoja miare i nic a nic nie obchodzi go, czy
          > jego zona podziela to szczescie.
          > I nie wiem, co w tym jest, ale rzeczywiscie Byki tak maja...
          > Pozdrawiam.

          I tu niewiele trzeba zmieniać aby zamienić żonę na męża:) Co więcej, to chyba
          kobiety częściej są domatorkami (statystycznie i z własnych obserwacji) i
          hamują mężów przed nadmiernym rozhasaniem (sport, hobby, rozrywka). Większość
          z tych właśnie (hamowanych) mężów nie śmiałaby napisać, że ze względu na nudę
          z żoną z którą przeżyli 20lat (i którą sobie w końcu wybrali - w ten czy inny
          sposób) i mają dwójkę dzieci, mają zamiar zrobic skok w bok z panienką, która
          ma w sobie duuużo wiecej życia niż stara żona, bo natychmiast zostaliby
          zgładzeni na forum za niedocenianie tego, co ta nudna zona im przez 20 lat
          małżeństwa dała z siebie. I tyle.

          A poza tym przypomina mi się bajka o pasikoniku:)

          Pzdr.
          Gal
          • Gość: nawiedzona_baba Re: wyznania 40-latki IP: *.acn.waw.pl 19.08.03, 21:30
            Gość portalu: Gal napisał(a):

            > I tu niewiele trzeba zmieniać aby zamienić żonę na męża:) Co więcej, to chyba
            > kobiety częściej są domatorkami (statystycznie i z własnych obserwacji) i
            > hamują mężów przed nadmiernym rozhasaniem (sport, hobby, rozrywka). Większość
            > z tych właśnie (hamowanych) mężów nie śmiałaby napisać, że ze względu na nudę
            > z żoną z którą przeżyli 20lat (i którą sobie w końcu wybrali - w ten czy inny
            > sposób) i mają dwójkę dzieci, mają zamiar zrobic skok w bok z panienką, która
            > ma w sobie duuużo wiecej życia niż stara żona, bo natychmiast zostaliby
            > zgładzeni na forum za niedocenianie tego, co ta nudna zona im przez 20 lat
            > małżeństwa dała z siebie.

            wiesz, taki facet powinien raczej na forum Mężczyzna napisać
            tu go, rzeczywiście, zgładzą
            • Gość: Gal Re: wyznania 40-latki IP: *.knc.pl 19.08.03, 21:33
              Tam sami geje. Mało ich to interesuje.
              :)

              Pzdr.
              Gal
              • nawiedzona_baba Re: wyznania 40-latki 19.08.03, 21:36
                tak mało jest panów na FK

                stąd ten "atak jajników"
          • Gość: Lena Re: wyznania 40-latki IP: 80.48.96.* 19.08.03, 21:47
            Gość portalu: Gal napisał(a):

            > A poza tym przypomina mi się bajka o pasikoniku:)
            >
            > Pzdr.
            > Gal

            Czy mogłabym prosić o tą bajkę bo nie znam ? Z góry dziękuję.
            • Gość: Gal Re: wyznania 40-latki IP: *.knc.pl 19.08.03, 22:00
              Czyli będę musiał sięgnąć do zamierzchłych pokładów pamięci... eee, do
              internetu:)

              Konik polny i mrówka

              Niepomny jutra, płochy i swawolny,
              Przez całe lato śpiewał konik polny.
              Lecz przyszła zima, śniegi, zawieruchy -
              Gorzko zapłakał biedaczek.
              "Gdybyż choć jaki robaczek.
              Gdyby choć skrzydełko muchy
              Wpadło mi w łapki... miałbym bal nie lada!"
              To myśląc, głodny, zbiera sił ostatki,
              Idzie do mrówki sąsiadki
              I tak powiada:
              "Pożycz mi, proszę, kilka ziarn żyta;
              Da Bóg doczekać przyszłego zbioru,
              Oddam z procentem - słowo honoru!"
              Lecz mrówka skąpa i nieużyta
              (Jest to najmniejsza jej wada)
              Pyta sąsiada:
              "Cóżeś porabiał przez lato,
              Gdy żebrzesz w zimowej porze?
              "Śpiewałem sobie" . - Więc za to
              Tańcujże teraz, nieboże! "


              A przypomniało mi się (gdyby to nie było jasne), w związku z zarzutem wiany,
              że mąż to nudny inżynier-technokrata, a TEN jedyny wręcz przeciwnie.

              :)

              Pzdr.
              Gal

              • Gość: :ena Re: wyznania 40-latki IP: 80.48.96.* 19.08.03, 22:18
                Gość portalu: Gal napisał(a):

                > A przypomniało mi się (gdyby to nie było jasne), w związku z zarzutem wiany,
                > że mąż to nudny inżynier-technokrata, a TEN jedyny wręcz przeciwnie.
                >
                > :)
                >
                > Pzdr.
                > Gal
                >
                Ja równiez uważam, że na wzystko w życiu zarabiamy sobie sami. Czasem ludzie
                czekają aż ktos im coś zmieni lub spadnie im gwiazdka. A to takie proste -
                zmieniać samemu, mieć na wszystko wpływ.
                Pozdrawiam i dziękuję.
    • Gość: a psik Re: wyznania 40-latki IP: *.zrpa.com / 192.168.1.* 19.08.03, 20:30
      cenie kobiety (gdy sa nieszczesliwe) ktore odchodza od meza i rozpoczynaja
      samodzielne zycie bez tego trzeciego.
      gardze tymi (gdy sa nieszczesliwe) ktore to robia odchodzac do innego feceta.
      • nawiedzona_baba poczułam się (wreszcie) doceniona :)) 19.08.03, 20:41
        • gal_ja Re: poczułam się (wreszcie) doceniona :)) 19.08.03, 23:10
          To nie moje stwierdzenie (chyba), że mężczyźni odchodzą OD kogoś, a kobiety DO
          kogoś. Trudno powiedzieć na ile sprawiedliwe, ale z obserwacji własnych -
          potwierdza się. Tym bardziej szapobas (jak mówi Padalcowa).
          :)
          Pzdr.
          Gal
          • nawiedzona_baba Re: poczułam się (wreszcie) doceniona :)) 19.08.03, 23:16
            gal_ja napisał:

            > To nie moje stwierdzenie (chyba), że mężczyźni odchodzą OD kogoś, a kobiety
            DO
            > kogoś. Trudno powiedzieć na ile sprawiedliwe, ale z obserwacji własnych -
            > potwierdza się. Tym bardziej szapobas (jak mówi Padalcowa).
            > :)
            > Pzdr.
            > Gal

            niektóre kobiety OD czegoś, co im nie pasuje
            do NICZEGO (przepraszam za określenie)
    • Gość: Lena Re: wyznania 40-latki IP: 80.48.96.* 19.08.03, 22:12
      Myślę i widzę w życiu, że są sytuacje na które ma się już niewielki wpływ. Może
      raczej ogarnia człowieka uczucie, entuzjazm który wyzwala go z marazmu. W
      małżeństwie autorki wątku jakieś uczucie "na boku" mogło dotknąć i jego i ją.
      Dotknęło ją /nic nie wiemy o tym czy i on czegoś takiego w życiu nie przeżył/.
      Właściwie na taki związek jaki mają zapracowali sobie obydwoje w równym
      stopniu. Co teraz? Również radziłabym choć odrobinę rozsądku. Zmienianie
      dzieciom tatusia to nie to samo co zmiana partnera. Rozmowy - jak ktoś radzi -
      z obydwojgiem dzieci na temat stosunków rodzinnych to pomysł-niewypał. Dzieci
      na pewno będą wolały spokojny dom z rodzicami których mają niż zakochaną
      mamusię z nowym "tatusiem". Dzieci w wieku nastu lat wcale nie chcą oszalałych
      z miłości rodziców i to jeszcze do kogoś dla nich obcego. Do tego jeszcze nie
      wiadomo jak ułożyłyby się stosunki dzieci-nowy partner. Podejrzewam, że byłby
      to duży szok i nielekka sytuacja.
      Czy romans "na boku" rozwiązałby sprawę czy raczej skomplikował? Obawiam się,
      że ten romans to kwestia czasu i to niedługiego a wtedy ... emocji pozytywnych
      i negatywnych przeżyjesz dziewczyno w nadmiarze.
      Lena - też 40-latka.
      • nawiedzona_baba Re: wyznania 40-latki 19.08.03, 22:41
        Gość portalu: Lena napisał(a):

        > Zmienianie dzieciom tatusia to nie to samo co zmiana partnera. Rozmowy - jak
        ktoś radzi - z obydwojgiem dzieci na temat stosunków rodzinnych to pomysł-
        niewypał. Dzieci na pewno będą wolały spokojny dom z rodzicami których mają niż
        zakochaną mamusię z nowym "tatusiem". Dzieci w wieku nastu lat wcale nie chcą
        oszalałych z miłości rodziców i to jeszcze do kogoś dla nich obcego. Do tego
        jeszcze nie wiadomo jak ułożyłyby się stosunki dzieci-nowy partner.
        Podejrzewam, że byłby to duży szok i nielekka sytuacja.

        a kto mówił, że te układy (dzieci - tata - nowy partner) będą łatwe ?
        w końcu, 40-letnia kobieta, mająca nastoletnie dzieci, decydująca się na taki
        krok, musi zdawać sobie sprawę, że "bułka z masłem" ją nie czeka

        > Czy romans "na boku" rozwiązałby sprawę czy raczej skomplikował? Obawiam się,
        > że ten romans to kwestia czasu i to niedługiego a wtedy ... emocji
        > pozytywnych i negatywnych przeżyjesz dziewczyno w nadmiarze.
        > Lena - też 40-latka.

        widzisz, Leno, Autorka wątku czeka na EMOCJE
        i na tym Jej problem polega
    • tralalumpek Re: wyznania 40-latki 19.08.03, 23:43
      wiana napisała:

      .... Czy kobieta 40-letnia, ma prawo jeszcze myśleć o
      > szczęściu i miłości, za która teskniła całe życie? Czy ma prawo poczuć się
      > szczęśliwa w ramionach faceta, który pojawił sie niespodziewanie w jej życiu
      > po 25 latach?


      tak
    • luiza-w-ogrodzie Re: wyznania 40-latki 20.08.03, 01:11
      Pojsc za glosem serca jest latwo i fascynujaco, ale najpierw odpowiedz sobie na
      kilka pytan:

      Po co bylas z mezem tyle lat? Dlaczego zdecydowalas sie wychowywac dzieci w
      fikcji udanego zwiazku, skoro twierdzisz, ze dla Ciebie to byla meka i nuda?
      Jak mozesz sie spodziewac ze w takiej sytuacji dzieci Ciebie zrozumieja? A maz?
      Po latach spokoju i stabilizacji nagle zwali mu sie na glowe taka bomba - czy
      na to zasluguje? Jaka moze byc jego reakcja? Moze sie bedzie mscil, buntowal
      dzieci, rozpuszczal takie plotki na Twoj temat, ze stracisz znajomych i
      poparcie rodziny?

      Nie wiadomo tez czy ten "czarujący, uśmiechnięty z głową pełną niesamowitych
      pomysłów, które realizuje" bedzie rownie czarujacy w domu, gdy nie zechce
      naprawic telewizora albo zalozyc rolki papieru toaletowego, bedzie wydzielal
      Tobie pieniadze i lazil po domu w kalesonach.

      Ktos (chyba Gal) proponowal, zebys najpierw odeszla od meza a potem rozpoczela
      burzliwy romans. Uwazam to za najlepsze rozwiazanie.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      PS Ja sie zdecydowalam rozstac z moim mezem (Koziorozec!), mimo ze dzieci byly
      male, bo nie wyobrazalam sobie spedzenia z nim dziesiecioleci. Po rozstaniu
      osiagnelam rzeczy, ktore bylyby niemozliwe gdybym zostala w malzenstwie.

      ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·...¸><((((º>¸.
      .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
      • kalifornian Re: wyznania 40-latki 21.08.03, 01:53
        Tu glupku tez sie produkujesz?

        hau hau
        szczekaczko
    • wiana Re: wyznania 40-latki 20.08.03, 09:24
      Witajcie,
      dzięki za wszystkie głosy oddane w tym temacie. Nie ze wszystkimi mogę się
      zgodzić, ale przecież nie oczekiwałam samych pochwał i pocieszenia. Moim celem
      było podzielenie się z kimś moim problemem. Chciałam zostać wysłuchana i
      trochę o mojej sytuacji porozmawiać.
      Zdaję sobie sprawę z odpowiedzialności spoczywającej na mnie. Wiem, że nie ma
      prostej drogi wyjścia. Decyzja i jej konsekwencje spoczną wyłącznie na moich
      barkach. Pragnę jednocześnie nadmienić, że wbrew pojawiającej się opinii wątek
      ten nie jest prowokacją, a opisem tego, co naprawdę ma miejsce. Smutno mi, że
      kilku prześmiewców zdołało zakwalifikować mnie i to co piszę w kategoriach
      podpuchy. Z drugiej strony nie dziwię się kobietom, które nie akceptują mojego
      sposobu myślenia. Ja sama broniłam się przed czymś takim przez ładnych kilka
      lat. Teraz i mnie to dosięgnęło.
      Rzucić wiec to, co los dał niemal na talerzu i tkwić w szarości dnia
      codziennego, gdzie brak uśmiechu i uczucia, zrozumienia i przyjażni jest
      rekompensowany względnym spokojem? Czy też udać sie za porywem serca, być może
      już ostatnim, tak silnym w moim życiu? Spostrzegłam, że życie uciekło przez
      palce. Straciłam bezpowrotnie coś, czym wielu innym dane było się cieszyć
      przez wiele lat. Mam wiec dwie nakreślone drogi przede mną. Którą wybiorę.? Na
      prawde nie wiem, chociaż bardzo chciałabym pójść tą, którą wskazuje mi serce.
      • cardamon WIANO !!! 23.08.03, 10:08
        Napisalam Ci mail na skrzynke gazety, mam nadzieje, ze tam zagladasz... Bo ja
        wciaz czekam na odpis..
        • Gość: bodo38 Re: WIANO !!! IP: *.vc.shawcable.net 26.08.03, 00:07
          Zanim cokolwiek zrobisz,porozmawiaj wpierw z mezem.Lepiej niech sie dowie od
          Ciebie niz od innych i po fakcie.Pozniej boli o wiele bardziej.PS.Po 20 latach
          pozycia kazdy inny facet jest lepszy od meza.....czy aby na pewno-pytanie jest
          tylko?Przemina pierwsze fascynacje i bedzie znowu szara codziennosc-bedziesz
          tego nowego porownywac do meza-to skarpetki polozyl gdzie nie trzeba,to spodnie
          rzucil w kat...taka ludzka natura i przyzwyczajania poprzez 20 lat
          pozycia...Trzymaj sie.Pozdrawiam.
    • Gość: gościnna Re: wyznania 40-latki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.03, 09:32
      to co z daleka mami z bliska moze okazac wielce negatywna niespodzinak - ale
      moze byc i odwrotnie - choc moze to bedzie trudne zanim podejmiesz ostateczna
      decyzje postaraj sie nabrac dystansu do tego co sie dzieje w twoim zyciu
      emocjonalnym - to co masz moze nie jest szczytem marzen ale czy to za czym
      gonisz nie bedzie zludnym kwiatem paproci w noc czarow. warto zyc dla jednej
      chwili zapomnienia ale potem - trzeba stanac przed luistrem i rozwazyc za i
      przeciw, a to juz nie takie latwe. ale pamietaj - czy masz 40 czy 50 czy
      niespelna 30 jak ja - kazdy ma prawo do szczescia. kazda z NAS jest wyjatkowa.
      pozdrawiam i zycze ci abys odnalazla swoja sciezke prawdziwego szczescia.
    • zuta Re: wyznania 40-latki 20.08.03, 09:37
      Wszystko zależy od tego, co uważasz za najważniejsze - czy to żeby trwać z
      tym "panem" do grobowej deski, czy wpływać na swój los. Wydaje mi się również,
      że jeśli dzieci widzą, że w małżeństwie ich rodziców jest źle - to dla ich
      dobra, i dla dobra wszystkich wokół, należy albo uzdrowić stosunki, albo się
      pożegnać. Ja nie cenię tego, że moja mama przez całe życie się poświęcała dla
      ojca i wykonywała za niego wszystko, od prania gaci po malowanie i tapetowanie
      ścian. Jedyne wytłumaczenie to byłyby kwestie finansowe i to, że kobieta nie
      byłaby w stanie się utrzymać. Zresztą zależy, jak jest źle w rodzinie.
      Swoją drogą, dlaczego za niego wyszłaś, skoro nie macie o czym gadać?
      • Gość: DJ M Re: wyznania 40-latki IP: *.ct.com.pl / 10.0.0.* 20.08.03, 19:06
        A co stało na przeszkodzie aby po podstawóce kontynuować znjaomość skoro taki
        był wspaniały. Jak mawiala moja ksiegowa z pracy: szanuj męża swego, możesz
        mieć gorszego
        • wiana Re: wyznania 40-latki 20.08.03, 19:37
          W podstawówce niczym szczególnym sie nie wyróżniał. o może tylko tym, że był
          najlepszym uczniem w klasie. Póżniej poszliśmy do różnych szkół średnich, na
          inne kierunki studiów. On studiował za granicą. Poza tym, ja w podstawówce nie
          oglądałam się poważnie za chłopakami.
          Co innego teraz. Fizycznie i intelektualnie robi na prawdę wrażenie. I to nie
          tylko na mnie. Wiekszość koleżanek na wspomnianym spotkaniu było podobnego
          zdania.
          • luiza-w-ogrodzie Spoznic sie 21.08.03, 01:48
            Tak, na takich spotkaniach ludzie zaczynaja myslec: "Czemu nie zauwazylam
            jego/jej wtedy? Spoznilam sie...".

            Mnie tez nogi podcielo na rocznicy matury na widok pewnych dwoch. Jeden do dzis
            sie we mnie podkochuje i szczerze mu wspolczuje.

            Pozdrawiam
            Luiza-w-Ogrodzie

            ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·...¸><((((º>¸.
            .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
      • Gość: Kan_z_oz Re: wyznania 40-latki IP: *.mega.tmns.net.au 21.08.03, 12:31
        Do Wianay;

        Wszystko sprowadza sie do jednego pytania; dlaczego go poslubilas? z milosci
        czy rozsadku?
        Jesli z milosci to walcz o to malzenstwo, jesli nie, to im szybciej odejdziesz
        tym lepiej. Brzmi to moze brutalnie , ale zycie jest naprawde proste, tylko my
        komplikujemy je.
        Bedzie to bolesne dla wszystkich, ale na dlugi okres czasu korzystne dla
        Ciebie, dzieci i meza.
        Sama musisz podjac decyzje, poinformuj o niej meza i dzieci.
        Pozdrawiam
      • Gość: kasiosa Re: wyznania 40-latki IP: 217.153.159.* 24.08.03, 20:55
        Witaj,

        serce nie sluga jak powiadaja,jednakze uwazam,ze w Twoim przypadku potrzebna
        jest powazna rozmowa z mezem,a nie szukanie przygodnego romansu ze szkolna
        miloscia z przeszlosci...przepraszam,jesli Cie urazilam,ale wychodzac za
        maz,dobrze wiedzialas kim jest i kim bedzie partner Twojego zycia.Na pewno jest
        to wspanialy facet,czas jednak sprawil,ze stal sie on zmeczony,moze praca,a
        moze szara codziennoscia?Wybacz mu i prosze,wez sie w garsc!Badz
        lwica,krolowa,stawiaj warunki i nie poddawaj sie.Zorganizuj jakis fajny
        wypadzik,spakuj manatki i ruszajcie w poszukiwaniu wrazen.Nie daj sie
        uciszyc,postaw wszystkich na rowne nogi,nie akceputj zandego NIE.Wierze,ze Ci
        sie uda,naprawde.Mazenstwo jest na cale zycie,warto o nie walczyc.


        Pozdrawiam,

        19tka mezatka
    • matrek Re: wyznania 40-latki 21.08.03, 11:13
      A czy kobieta 40-toletnia wie, ze wlasnie tego szuka ?
    • Gość: suzy Re: wyznania 40-latki IP: proxy / 172.30.1.* 21.08.03, 11:36
      Po przeczytaniu tego wątku nasuwa mi sie wiele pytań i wątpliwości.
      Autorka watku twierdzi, że jej małżeństwo było nieszczesliwe - osmielam się
      twierdzić że było typowe, bo jak do cholery ma wyglądać małżeństwo po 20 latach
      wspólnego życia - czy naprawdę spodziewasz sie, ze ciągle bedziecie chodzić
      trzymjąc się za ręce i czule patrzeć w oczy - to byłoby urocze ale w przyrodzie
      nie występuje.

      spotkałaś kogoś kto wydaje Ci sie ze jest uroczy - najprawdopodobniej wydaje Ci
      się - bo w codziennym zyciu pewnie okaże się mniej uroczy, tez będzie oglądał
      tv, czytał gazetę itp.
      Ale najwazniejsze dla mnie pytanie brzmi - czy gdybyś nie spotkała tego faceta -
      czy chciałabyś odejść od męża?
      Bo wydaje mi się że nie, że chcesz jakiejś nowości, zagrały hormony itp.czujesz
      nadchodzaca starość - może to ten ostatni moment (menopaza?)

      Nie musisz mi odpowiadać - odpowiedz sobie.

      pozdrawiam
      P.s. nie chcę być złośliwa, ale tak to widzę.....i ostrzegam
    • photoart Re: wyznania 40-latki 21.08.03, 12:02
      Ani trochę Ci nie współczuję, choć próbujesz swoją historią usprawiedliwić
      dążenie do szczęścia. Bo przecież każdy z nas ma, kurna, prawo być szczęśliwym!
      tak się uważa ogólnie. A jednak mam odmienne zdanie.
      1. "wiedziały gały co brały"
      dlaczego Ten Były, Wyśniony stał się byłym a nie obecnym? Rozpoczęłaś ileś lat
      temu nową książkę życia ze swoim obecnym partnerem. W jakiś sposób Ci
      odpowiadał, jeżeli się z nim związałaś, chyba, że zmusił Cię do małżeństwa, ale
      wątpię bo o tym nie piszesz.
      2. "nie opuszczę Cię na dobre i złe".
      Nie powtórzę ślubnej przysięgi, chcę tylko Tobą potrząsnąć i obudzić Cię. Wiesz
      co znaczy "nie opuszczę Cię", co znaczy słowo "przysięga"? Dlaczego karze się
      zdrajców ojczyzny, są publicznie piętniowani, społeczeństwo odnosi się do nich
      z pogardą? Zdrada małżeńska to też sprzedanie swoich zasad, swojego honoru
      innemu, innej... Czasami pod wpływem impulsu, słabości (hahaha), czarującego
      uśmiechu, wspomnień sprzed latt, grubszego portfela lub nadziei, że z nim, z
      nią będzie lepiej niż z byłym partnerem. I nie ważne czy kończy się to
      jednorazowym "przespaniem" czy założeniem nowego związku.
      Dzisiaj niezobowiazujący seks stał się tak łatwym, tanim towarem, wręcz
      nudnym!:) Błachy pretekst by wylądować z dopiero poznaną kobietą w cichym
      hoteliku lub umówić się z facetem z internetu gdzieś w ... mniejsza z tym.
      3. "co by było gdyby...?"
      Gdyby nie doszło do spotkania po latach? Trwałabyś w swoim nieszczęściu nadal
      oczekując starości?
      "Co było a nie jest..."
      to powinna być Twoja dewiza. Pozostańcie z Byłym przyjaciółmi, ale nie idźcie
      do łóżka, nie wiążcie się. A jeżeli boisz się, że taki będzie finał (?) waszej
      znajomości - skończ ją. Będziesz miała cholerną satysfakcję i bez obawy
      popatrzsz każdego rana w lustro a męża będziesz mogła przytulić i uśmiechnąć
      się szczerze z radością, że wytrwałaś.
      Słuchaj: ŻYCIE KAŻDEGO CZŁOWIEKA TO RADOŚĆ I DRAMAT. NIE MYŚL, ŻE ZASŁUGUJESZ
      NA LEPSZY LOS. LEPSZY LOS NIE ISTNIEJE. Sami tworzymy życie.
      Stanęłaś przed próbą albo wymyśliłaś sobie problem i pretekst...
      Żebyś nie myślała, że pisze "nawiedzony"...:) Jestem 43 letnim facetem, po
      rozwodzie. Przeżyłem smak zdradzania i bycia zdradzanym... Byłem przyczyną
      rozpadu związku, który też miał "problemy", a ja chciałem tylko być Jej
      przyjacielem, tylko pomóc... Jakie to teraz wydaje mi się banalne i trywialne.
      Popełniłem sporo błędów i żyję ze świadomością ich popełnienia... Każde z nas
      wkłąda dłoń do ognia dopóki się nie sparzy.. chciałbym może naiwnie oszczędzić
      Ci tych przeżyć.
      A może dalej naiwnie wierzę, że w przestrzeni, gdzieś w przestrzeni materii
      pozostanie moje "przepraszam" do wszystkich których skrzywdziłem.
      • Gość: suzy Re: wyznania 40-latki IP: proxy / 172.30.1.* 21.08.03, 12:46
        hm, ja tez piszę z własnego doświadczenia,
        choć mam 30 lat i nie mam dzieci.
        To ja odeszłam, podjęłąm te drastyczną decyzję - w poszukiwaniu szczęścia i
        cóż,
        mogę tylko przestrzeć,
        myślę, że w każdym związku wkarada się z czasem codzienność i rutyna
        i czasem warto walczyć o lepsze, ale nie po trupach.....
        pozdrawiam
    • photoart Re: wyznania 40-latki 21.08.03, 20:00
      Ani trochę Ci nie współczuję, choć próbujesz swoją historią usprawiedliwić
      dążenie do szczęścia. Bo przecież każdy z nas ma, kurna, prawo być szczęśliwym!
      tak się uważa ogólnie. A jednak mam odmienne zdanie.
      1. "wiedziały gały co brały"
      dlaczego Ten Były, Wyśniony stał się byłym a nie obecnym? Rozpoczęłaś ileś lat
      temu nową książkę życia ze swoim obecnym partnerem. W jakiś sposób Ci
      odpowiadał, jeżeli się z nim związałaś, chyba, że zmusił Cię do małżeństwa, ale
      wątpię bo o tym nie piszesz.
      2. "nie opuszczę Cię na dobre i złe".
      Nie powtórzę ślubnej przysięgi, chcę tylko Tobą potrząsnąć i obudzić Cię. Wiesz
      co znaczy "nie opuszczę Cię", co znaczy słowo "przysięga"? Dlaczego karze się
      zdrajców ojczyzny, są publicznie piętniowani, społeczeństwo odnosi się do nich
      z pogardą? Zdrada małżeńska to też sprzedanie swoich zasad, swojego honoru
      innemu, innej... Czasami pod wpływem impulsu, słabości (hahaha), czarującego
      uśmiechu, wspomnień sprzed latt, grubszego portfela lub nadziei, że z nim, z
      nią będzie lepiej niż z byłym partnerem. I nie ważne czy kończy się to
      jednorazowym "przespaniem" czy założeniem nowego związku.
      Dzisiaj niezobowiazujący seks stał się tak łatwym, tanim towarem, wręcz
      nudnym!:) Błachy pretekst by wylądować z dopiero poznaną kobietą w cichym
      hoteliku lub umówić się z facetem z internetu gdzieś w ... mniejsza z tym.
      3. "co by było gdyby...?"
      Gdyby nie doszło do spotkania po latach? Trwałabyś w swoim nieszczęściu nadal
      oczekując starości?
      "Co było a nie jest..."
      to powinna być Twoja dewiza. Pozostańcie z Byłym przyjaciółmi, ale nie idźcie
      do łóżka, nie wiążcie się. A jeżeli boisz się, że taki będzie finał (?) waszej
      znajomości - skończ ją. Będziesz miała cholerną satysfakcję i bez obawy
      popatrzsz każdego rana w lustro a męża będziesz mogła przytulić i uśmiechnąć
      się szczerze z radością, że wytrwałaś.
      Słuchaj: ŻYCIE KAŻDEGO CZŁOWIEKA TO RADOŚĆ I DRAMAT. NIE MYŚL, ŻE ZASŁUGUJESZ
      NA LEPSZY LOS. LEPSZY LOS NIE ISTNIEJE. Sami tworzymy życie.
      Stanęłaś przed próbą albo wymyśliłaś sobie problem i pretekst...
      Żebyś nie myślała, że pisze "nawiedzony"...:) Jestem 43 letnim facetem, po
      rozwodzie. Przeżyłem smak zdradzania i bycia zdradzanym... Byłem przyczyną
      rozpadu związku, który też miał "problemy", a ja chciałem tylko być Jej
      przyjacielem, tylko pomóc... Jakie to teraz wydaje mi się banalne i trywialne.
      Popełniłem sporo błędów i żyję ze świadomością ich popełnienia... Każde z nas
      wkłąda dłoń do ognia dopóki się nie sparzy.. chciałbym może naiwnie oszczędzić
      Ci tych przeżyć.
      A może dalej naiwnie wierzę, że w przestrzeni, gdzieś w przestrzeni materii
      pozostanie moje "przepraszam" do wszystkich których skrzywdziłem.
      • Gość: bloom Nie rób tego... IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 21.08.03, 21:20
        Znam podobną historię.Dotyczyła moich przjaciół.Ona odeszła do innego z 2
        dzieci. Po roku mówi do mnie " Wiesz mężą można mieć tylko jednego". Po 3
        latach stwierdziła ,że kocha tylko swojego byłego męża i chce wrócić... On
        początkowo depresja, zaczął nawet pisać wiersze (musieliśmy z moją żoną to
        czytać-zabójcza grafomania!!), ale po ok. roku znalazł sobie partnerkę (kobietę
        z dzieckiem) i ułożyli sobie życie....
        Ale rób jak chcesz, to i tak nie ma większego znaczenia...
        Mam jeszcze 2 uwagi:
        1. Zgłoś temat a forum 60 lub 70-latków... ciekawe jak to wygląda z ich
        perspektywy
        2. I do wszystkich "wolnych ptaków" : Odp... się od byków! Prawdziwy byk jest
        koneserem życia choćtwardo stąpa po ziemi.

    • photoart Re: wyznania 40-latki 22.08.03, 10:00
      Ani trochę Ci nie współczuję, choć próbujesz swoją historią usprawiedliwić
      dążenie do szczęścia. Bo przecież każdy z nas ma, kurna, prawo być szczęśliwym!
      tak się uważa ogólnie. A jednak mam odmienne zdanie.
      1. "wiedziały gały co brały"
      dlaczego Ten Były, Wyśniony stał się byłym a nie obecnym? Rozpoczęłaś ileś lat
      temu nową książkę życia ze swoim obecnym partnerem. W jakiś sposób Ci
      odpowiadał, jeżeli się z nim związałaś, chyba, że zmusił Cię do małżeństwa, ale
      wątpię bo o tym nie piszesz.
      2. "nie opuszczę Cię na dobre i złe".
      Nie powtórzę ślubnej przysięgi, chcę tylko Tobą potrząsnąć i obudzić Cię. Wiesz
      co znaczy "nie opuszczę Cię", co znaczy słowo "przysięga"? Dlaczego karze się
      zdrajców ojczyzny, są publicznie piętniowani, społeczeństwo odnosi się do nich
      z pogardą? Zdrada małżeńska to też sprzedanie swoich zasad, swojego honoru
      innemu, innej... Czasami pod wpływem impulsu, słabości (hahaha), czarującego
      uśmiechu, wspomnień sprzed latt, grubszego portfela lub nadziei, że z nim, z
      nią będzie lepiej niż z byłym partnerem. I nie ważne czy kończy się to
      jednorazowym "przespaniem" czy założeniem nowego związku.
      Dzisiaj niezobowiazujący seks stał się tak łatwym, tanim towarem, wręcz
      nudnym!:) Błachy pretekst by wylądować z dopiero poznaną kobietą w cichym
      hoteliku lub umówić się z facetem z internetu gdzieś w ... mniejsza z tym.
      3. "co by było gdyby...?"
      Gdyby nie doszło do spotkania po latach? Trwałabyś w swoim nieszczęściu nadal
      oczekując starości?
      "Co było a nie jest..."
      to powinna być Twoja dewiza. Pozostańcie z Byłym przyjaciółmi, ale nie idźcie
      do łóżka, nie wiążcie się. A jeżeli boisz się, że taki będzie finał (?) waszej
      znajomości - skończ ją. Będziesz miała cholerną satysfakcję i bez obawy
      popatrzsz każdego rana w lustro a męża będziesz mogła przytulić i uśmiechnąć
      się szczerze z radością, że wytrwałaś.
      Słuchaj: ŻYCIE KAŻDEGO CZŁOWIEKA TO RADOŚĆ I DRAMAT. NIE MYŚL, ŻE ZASŁUGUJESZ
      NA LEPSZY LOS. LEPSZY LOS NIE ISTNIEJE. Sami tworzymy życie.
      Stanęłaś przed próbą albo wymyśliłaś sobie problem i pretekst...
      Żebyś nie myślała, że pisze "nawiedzony"...:) Jestem 43 letnim facetem, po
      rozwodzie. Przeżyłem smak zdradzania i bycia zdradzanym... Byłem przyczyną
      rozpadu związku, który też miał "problemy", a ja chciałem tylko być Jej
      przyjacielem, tylko pomóc... Jakie to teraz wydaje mi się banalne i trywialne.
      Popełniłem sporo błędów i żyję ze świadomością ich popełnienia... Każde z nas
      wkłąda dłoń do ognia dopóki się nie sparzy.. chciałbym może naiwnie oszczędzić
      Ci tych przeżyć.
      A może dalej naiwnie wierzę, że w przestrzeni, gdzieś w przestrzeni materii
      pozostanie moje "przepraszam" do wszystkich których skrzywdziłem.
      • brytan Re: wyznania 40-latki 22.08.03, 10:11
        ale z drugiej strony RAZ sie zyje!
        Pewnie 40latka mysli ze to sa ostatnie jej podrygi jako kobiety (bo niemloda)
        przed menopauza. Czy to takie dziwne ze chce zaznac pasji???
        • Gość: ewcia Re: wyznania 40-latki IP: *.elmont1.com.pl / 192.168.1.* 22.08.03, 12:42
          to jest o mnie za 10 lat.
          Dzis mam lat 30, coreczke 2 letnia, 6 lat po slubie.
          Juz przed slubiem wiedzialam przeciez, jaki jest moj wybranek. Galy wiedzialy
          co braly, tylko rozum zle ocenil realia i sily. Kochalam go, pewnie nadal
          kocham, wiedzialam, ze bardzo sie roznimy w tzw. zyciowych priorytetach, ale
          gleboko wierzylam, ze milosc i sztuka kompromisu pozwoli nam zyc dlugo i
          szczesliwie. No i wlasnie, mnie nosi, chce spotykac ludzi, jezdzic za miasto,
          chodzic do kina, na koncerty, lazic po lesie, robic tysiace milych rzeczy, a
          moj maz tylko widzi co trzeba zrobic w domu, jest niewolnikiem czystych podlog.
          Dla mnie liczy sie cieplo, rozmowa, usmiech, on mowi raczej malo, uczuc za
          wiele nie okazuje. Na codzien raczej jakos zyjemy (eh, to jakos), a raz na
          jakis czas dochodzi do wiekszego kryzysu, maz sie budzi i zaczyna dbac o nasz
          zwiazek. Zapalu mu wystarcza na jakies 3 m-ce.
          Ja juz dzis wiem, ze to nie jest zwiazek na cale zycie, kiedys sie skonczy.
          Gdybym byla bardzo odwazna, to bym sie z niego wypisala, ale... ale sie boje,
          boje sie odbierac dziecku ojca, maz uwielbia coreczke, tez by mu bylo ciezko.
          Boje sie samotnosci i tego, ze bede sama, boje sie pochopnej decyzji.
          Boje sie, ze wybierajac los samotnej matki bedzie mi jeszcze gorzej niz teraz.
          Po prostu.
          ale pewnie kiedys braknie mi/jemu cierpliwosci grzmotniemy tym calym
          kompromisem i zaczniemy zyc na nowo. Moze wlasnie za 10lat?


    • Gość: ja baba Re: wyznania 40-latki IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 24.08.03, 23:54
      Kobieto,pewnie,ze warto!!! Doświadczyłam podobnych dylematów,trudnych
      decyzji,rozterek.Zdecydowałam się,choć nie było to łatwe.Od pięciu lat wiem,że
      żyję !Wygrałam!Teraz mam 43.Mężczyznę kochanego,przyjaciela na dobre i złe.Mam
      komu dać potencjał ciepła,emocji,seksu,Pragnę mu to dawać.I dopiero przy nim
      czuję,że żyję pełnią życia i ZAWSZE tego oczekiwałam.Mam wsparcie i opokę w
      każdej dziedzinie.WARTO!!!!!!!! Moje dzieci zaakceptowały,wolą matkę szczęśliwą
      i pełną energii oraz radości.Z perspektywy czasu i życiowych doświadaczeń
      uważam.ze w takiej sytuacji trzeba wyjść na przeciw losowi.Najważniejsze - ten
      Człowiek MUSI być tego wart w każdym względzie.Nie mogą to być wyłącznie
      pozory,początkowa fascynacja i zachłyśnięcie się innością.Musi Cię kochać i
      zechcieć znieść wszelkie trudy decyzji.No,odpowiedzialny facet,który świata
      poza Tobą nie widzi....Życzę spełnienia,które pysznie smakuje u kogoś
      kochanego...
      • Gość: AGA Wiano! IP: 194.181.128.* 25.08.03, 13:30
        Witaj,
        Wiele mądrych postów ostatnio internauci Ci napisali...
        Chciałam Cię zapytać dlaczego nie pojedziesz ze swoim znajomym pod namiot ,na
        żagle, w góry ???Jedź, przecież mąż nawet jak mu zaproponujesz żeby z Wami się
        wybrał to najprawdopodobniej nie zechce.A Ty zobaczysz jak to wspaniale jest
        wypoczywać aktywnie.Tylko jeśli zamierzasz się przespać z ukochanym to polecam
        jakąś pewną metodę antykoncepcyjną ,żeby potem znów nie było niespodzianki tak
        jak przed 17 czy 15 laty.Myślę ,że może nasycisz się emocjami na takich
        wyjazdach i docenisz małżeństwo...A jeśli nie to wtedy pomyślisz o przerwaniu
        go...
    • Gość: Andrew Re: wyznania 40-latki czyli gdy rozum spi. IP: *.home.cgocable.net 25.08.03, 22:15
      wiana napisała:

      > udać sie za porywem serca, być może
      już ostatnim
      ================================================================================

      Pesymistka ! jakim tam ostatnim ! po tym facecie z podstawowki , moze byc
      kolega z kursow podyplomowych "Czarujący, uśmiechnięty z głową pełną
      niesamowitych pomysłów, które realizuje".

      P.S. Ciekawe czy tenze kochas bedzie taki czarujacy gdy przyjdzie mu placic
      alimenty na dwoje dzieci ktore na 100% zostana przy ojcu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka