diabel_wcielony
03.02.08, 17:19
No więc...
Moja żona ma młodszą siostrę - ona i jej facet są przyjaciółmi naszej rodziny.
Niedawno rozstali się po kilku latach wspólnego bycia razem. Ona chciała się
już ustatkować (mieszkanie razem, ślub itp.), a on nie. Pewnego dnia on
powiedział, że to koniec i teraz ona jest w wielkiej rozpaczy.
Nie w tym jednak rzecz. Kasia, siostra mojej żonki, zwierzyła mi się, że nie
są ze sobą, ale są w układzie: tylko seks. Tzn. spotykają się tylko na seks, a
na co dzień nie rozmawiają ze sobą, nie spotykają się itp. Ja znam Piotra, jej
byłego, bardzo dobrze i wiem, że już nic z tego związku raczej nie będzie,
chociaż czasem Piotr mówi, że żałuje, że szkoda i może warto byłoby to
odkręcić, ale to chwilowe, bo on już nawet inne podrywa. Niestety Kaśka śpiąc
z nim, myśli że może za jakiś czas wrócą do siebie itp. Nie wiem na jakiej
zasadzie dokładnie, no ale się łudzi.
No i teraz ja jestem w takiej głupiej sytuacji. Znam dwie strony i dwie strony
mi się zwierzają. To nie jest zbyt wygodne, chociaż z drugiej strony wiem co
czasem powiedzieć. Niestety do Kaśki nie dociera, że to koniec i żeby
przestała z nim sypiać. Ona nadal sobie wmawia, że wszystko będzie dobrze. Z
drugiej strony jednak, Piotr po tych ich spotkaniach chodzi wesolutki jak
dziecko i tak się zastanawiam czy to dlatego, że prze...uchał babę, czy
dlatego, że nadal coś do niej czuje.
BTW. On nie wie, że ja wiem. Boże, to poje...ane, ale niestety wpakowałem się
w takie gó... i nie wiem co robić.
Co ja mam Kaśce powiedzieć, bo ona ciągle mi płacze, że nie wie co ma robić?
Mówiłem - zostaw, ale ona nie, ciągle swoje.
Może lepiej podejść z drugiej strony i Piotrowi rzucić aluzję, żeby spróbowali
jeszcze raz?
Co wy powiedzielibyście swojej przyjaciółce, która jest w takiej sytuacji?
Pocieszać, zrównać z błotem, zaaranżować spotkanie?