melitta2
10.02.08, 22:01
Dwa miesiące temu natknęłam się na list mojego męża do dawnej swojej
koleżanki ze studiów (nie miał z nią kontaktu przez ponad 15 lat, a
do tego, że go odnowił przyczynił się bardzo popularny obecnie
portal Nasza Klasa). Pierwszy mail do tej dziewczyny był
następującej treści: kiedyś laska, a teraz jeszcze fajniejsza. Słowa
te sprawiły, że przeczytałam kolejne maile. A tam posypały się
dalsze komplementy, typu: piękne oczy (w komentarzu do zdjęcia),
super wyglądasz, trzymaj się tak dalej jak na zdjęciu, u Ciebie z
urodą jest tak jak z winem, im bardziej dojrzałe, tym lepsze, była
nawet wzmianka o mnie, że żonę (czyli mnie) zamieniłby na parę dni,
padła również propozycja z jego strony, że może się z nią spotkać,
bo często bywa służbowo w tym, czy innym mieście, podał numer
swojego telefonu. Zatkało mnie, do tej pory nie mogę spokojnie o tym
myśleć. Nie spodziewałam się czegoś takiego po nim. Jest mi bardzo
przykro. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że on uważa że nic
takiego się nie stało, że to tylko pisanina, że odważniej się pisze,
niż robi i co ja w ogóle chcę. Jest obrażony na to, jak mogłam
przeczytać jego korespondencję.
Ludziska, to co napisałam to boli i boli jeszcze to, że w domu tak
mało mówi, a jej opisuje różne wydarzenia z dnia. Wiem, bo pytałam,
że pisują regularnie, niestety nie znam już i nie poznam treści
kolejnych listów. Co o tym sądzicie, jak byście zareagowały,-li?
Muszę dodać jeszcze jedną rzecz, dziewczyna (adresatka maili) była w
mojej ocenie w miarę neutralna jeśli chodzi o reakcje swoje na jego
komplemementy, do tamtego momentu oczywiście.