Gość: czesia
IP: *.localdomain / 10.0.1.*
28.08.03, 16:25
w maju poznałam gościa, przyjezdzał do mojej firmy w interesach, wydębił
cudem telefon kom. i się zaczęło najpierw sms, emaile, spotkania, w końcu
wyjazd do monachium, wakacje u niego we Włoszech - bajka...
prawie cały czas starałam się żeby nie zaangazować się, żeby nie traktować
tego poważnie, bo przeciez TAKIE rzeczy się nie zdarzają... jestem dużą
dziewcznką i nie wierzę w bajki...
a jesli nawet się zdarzą to na pewno są jakies felerne... mam za
sobą "bajkowe" małżeństwo i wiem coś o tym...
problem w tym, że chyba zaczynam chcieć wierzyć w tę bajkę, może tego w
życiu mi brakowalo? żeby ktoś w końcu cos mi dał, żebym to ja coś dostała a
nie była stałym, etatowym dawcą (tak było w małżeństwie)