Dodaj do ulubionych

okropny dzien

30.03.08, 16:11
bosz tragedia :(
nie dosc ze wstalam po obiedzie, ledwo zdazylam sie wykapac i
pocieszyc WIOSNA to tak sie poklocilam z mama ze az mi glupio...
bo oczywiscie klocilam sie o co, o co nie mialam racji. dopiero
teraz to zauwazylam :( no ale klotnia taka, ze az prawie talerze
lecialy, wszyscy domownicy wkreceni w akcje...
jest wiosna a ja nie jestem jednak zakochana - przed chwila to sobie
uzmyslowilam - zarabiam za malo, odpuscilam troche szkole, po zimie
zostalo mi pare kg, ..., nie no!! w ogole tragedia.
czy wiosna nie mogla poczekac do jutra??
Obserwuj wątek
    • mnop2 Re: okropny dzien 30.03.08, 16:14
      i jedno szczęście, że wiosna przyszła, to od razu wszystko
      naświetliła, odkryła i jest po co żyć!
      Dla porządków... :)
      • akkknes Re: okropny dzien 30.03.08, 16:17
        nooo wlasnie!! jedna wiosna a naswietlila mi, ze juz chyba nadszedl
        ten moment, ze dzieci z rodzicami pod jednym domem to hardcore...
        odkryla ze qrfa nie kocham na smierc i zycie....
        ze musze pogadac z szefem ze mi pensji nie starcza, ze musze zabrac
        sie do roboty bo od sesji prawie palcem nie ruszalam w kierunku
        szkoly, ze mam za malo szafy w pokoju i w ogole ze po co ja dzis
        wstawalam???

        :(
        • mnop2 Re: okropny dzien 30.03.08, 16:24
          to może od kasy zacznij, zawsze lepiej mieć więcej niż mniej...
          :)

          Z rodzicami faktycznie w pewnym wieku nie mieszkać, bo to wszystkim
          szkodzi.


          Tylko nie pałuj się na wiosnę! :)))
        • stedo Re: okropny dzien 30.03.08, 17:12
          akkknes napisał:
          >nadszedl ten moment, ze dzieci z rodzicami pod jednym domem to hardcore..<.
          No tak.Ale czasami przydaje się mieszkanie wspólne.Vide:twoje załamanie, o
          którym pisałaś w tym kilkutysięcznym wątku/To Ty byłaś, bo nie jestem pewna?/

          >odkryla ze qrfa nie kocham na smierc i zycie....<
          Oj, od razu "na śmierć". Kocha się "na życie"

          Co do pozostałych zadań to proponuję następującą kolejność:
          1/> musze zabrac sie do roboty bo od sesji prawie palcem nie ruszalam w kierunku
          szkoly<
          2/ >musze pogadac z szefem ze mi pensji nie starcza,<- skończysz szkołę, będzie
          więcej kasy,mam nadzieję:)
          3/> mam za malo szafy w pokoju> - wyprowadzisz się od rodziców,będzie więcej
          kasy jak skończysz szkołę,to sobie sprawisz szafę na całą ścianę, aż do sufitu;))
          4/>po co ja dzis wstawalam???<- aby o tym pomyśleć;))
          Pozdrawiam.
          • akkknes Re: okropny dzien 30.03.08, 17:19
            nie zalamanie, a rozczarowanie ;P
            ale TAK TO JA.

            kolejnosc fajna, ale... bosz, ja naprawde coraz czesciej doswiadczam
            tego, ze nadszedl ten czas kiedy nie da sie mieszkac z rodzicami.
            zaraz potem zalacza mi sie moja troska, wdziecznosc, bla bla bla...
            ale czasami naprawde ten nieumyty kubek w zlewie potrafi byc druga
            hiroszima :(
            szkole nadrobie, wiem to - my kujony juz to w sobie mamy.
            pensja - w sumie nie wiem czy JUZ moge: pracuje niecaly rok i to na
            pol etatu... poza tym boje sie jednego - ze mi odmowi, a ja
            codziennie i tak bede sie z nim widziec...
            niech ta niedziela sie konczy :(
            • stedo Re: okropny dzien 30.03.08, 17:46
              No to Cię trochę pomęczę,bo stałaś mi się jakoś bliska, gdy czytałam o tej
              twojej walce z samą sobą.Było to dla mnie pasjonujące,ten dramatyzm,ta burza
              uczuć.Od tego zaczęłam swój pobyt na tym forum:)

              akkknes napisał:
              nie zalamanie, a rozczarowanie ;P
              Z tego co pisałaś nie wynikało że to tylko rozczarowanie.Wtedy to była dla
              Ciebie tragedia.Widzisz jak czas leczy rany.I przykre wspomnienia bledną.I
              zostaje tylko wrażenie rozczarowania.Weż to pod uwagę na przyszłość, gdyby Ci
              się, czego nie życzę, jeszcze drugi raz coś takiego przytrafiło.
              P.S. A co tam u kolesia?Nadal puszcza te swoje foty w necie?A panna z syfami
              nadal go trzyma?Wiesz coś o tym?;))

              >ja naprawde coraz czesciej doswiadczam tego, ze nadszedl ten czas kiedy nie da
              sie mieszkac z rodzicami.
              > zaraz potem zalacza mi sie moja troska, wdziecznosc, bla bla bla...
              > ale czasami naprawde ten nieumyty kubek w zlewie potrafi byc druga
              > hiroszima :(<
              Mam córkę w twoim wieku.Też się wyprowadziła kilka miesięcy temu.Rodziców
              docenia się naprawdę dopiero wtedy gdy się jest "na swoim".
              > szkole nadrobie, wiem to - my kujony juz to w sobie mamy.<
              I tak trzymaj.To najważniejsze na teraz.I będzie procentować.

              > pensja - w sumie nie wiem czy JUZ moge: pracuje niecaly rok i to na
              > pol etatu... poza tym boje sie jednego - ze mi odmowi, a ja
              > codziennie i tak bede sie z nim widziec...<
              To faktycznie jeszcze za wcześnie by się upominać.A ile Ci zostało do końca
              nauki?I ona Ci się przyda w tym co teraz robisz?

              > niech ta niedziela sie konczy :(- Wyjdż na spacer póki widno,dziś dłużej bo
              zmiana czasu.Przewietrz się,jest ciepło, dobrze Ci to zrobi.:))
              • akkknes Re: okropny dzien 30.03.08, 19:59
                hej stedo widzisz, wtedy to dla mnie naprawde byla tragedia i to
                jeszcze taka z trauma, dzis wiem ze rozczarowanie.
                fajnie ze przebrnelas przez ten watek, ja od paru miesiecy modle
                sie, zeby nikt go nie odswiezyl, bo jednak kiedys siedzialam w nim
                codziennie i sie uzewnetrznialam - i to troche taki moj 'pamietnik'.
                do ktorego wole wracac tylko w myslach, bo jak wiadomo - czego oczy
                nie widza... :) przykre wspomnienia nie bledna. siedza gdzies tam we
                mnie, dzis wiem ze wybaczylam, ale nie zapomnialam.
                on (znowu?) z nia nie jest, wyjechal stad i czasami zdarza sie nam
                posiedziec do 3ej nad ranem na skype. prawie ze smiechem mozemy
                gadac o tym co bylo, zdarza nam sie cos powspominac. albo on potrafi
                nagle wyskoczyc z naszymi fotkami. dziwnie sie wtedy czuje, bo
                rozmawiajac z nim nie jestem spontaniczna, jednak - prawie jak
                alkoholik - musze ciagle sie pilnowac. on chyba chce czasami zebym
                mu sie wygadala, ale ja ciagle sie boje. bo co z tego ze teraz z nia
                nie jest - jak tylko wroci to ja znowu bede rzucona w kat jak stara
                lalka - a tego nie robi sie nawet tylko dobrym znajomym. przestalam
                juz tesknic, uwierzylam w siebie. naprawde tamten czas byl przelomem
                w moim zyciu: szkola, praca. nagle okazalo sie nie jestem taka
                kiepska, ze oprocz niego sa i inni faceci. no i jednak rodzina i
                przyjaciele - tego sie nie da zapomniec. poza tym, kiedy juz wyszlam
                z tego koszmaru - naprawde bylo fajnie! znowu posmakowalam zycia :)

                co do rodzicow - ja wiem, ze pewnie nie raz zatesknie za tym brudnym
                kubkiem i hiroszima :) ale mam juz 23 lata i tak naprawde - u nas
                bylo od zawsze po partnersku a nie sila - rodzice nie maja juz nade
                mna kontroli. ale jak slysze ze po co z kims tam rozmawiam, po co
                cos tam robie, po co robie, albo ze zle robie... nawet z obiadami:
                no po zimie zostalo mi gdzies tam pare kg. ok, nie jem wiec
                smazonego i slodyczy. nie nie moze byc tak, ze ok - nie chcesz, nie
                jedz. tylko to zaraz musi byc jakos skomentowane. zeby nie bylo -
                nigdy sie nie glodzilam i nie zamierzam, wszystko z glowa :)
                albo prosze mame - nie pierz moich ciuchow, bo je potem rozwieszasz
                po calym mieszkaniu i ja ich szukam, a niejednokrotnie pranie sklada
                tata i np moje majtki klasyfikuje jako mamy. i hops do jej szuflady.
                a ja potem szukam tych jedynych bialych fig, ktore zakladam pod
                biale spodnie... i awantura gotowa.
                pewnie ze teraz jest mi i latwiej i wygodniej i w ogole... ale
                dzieli nas jednak pokolenie, obowiazki, formy odpoczynku... i to ja
                musze ich zrozumiec, oni mnie nie chca. ja wole wstac rano,
                posprzatac zrobic zakupy i lezec do gory brzuchem wieczorem. nie,
                lepiej po obiedzie zrobic sobie przerwe i wtedy kiedy ja chcialabym
                w koncu obejrzec tv to mama szaleje z odkurzaczem... nie, to nie
                jest tak, ze ja sie skarze... tylko ja tez jestem tylko czlowiekiem,
                tez bywam zmeczona czy zla.
                co do pracy - szkola 'kierunkowa' zawodowo, wiec wszystko jest ok.
                zostaly mi jeszcze 3semestry.... najgorzej jest mi z tym, ze kiedys
                kolega w pracy nie chcacy skomentowal prace na pol etatu: robisz to
                samo co na pelnym ale za polowe kasy. i ta konsternacja mojego
                szefa... to mnie zabolalo i boli do dzis.
                bylam sie przejsc, w domu akurat atmosfera sie rozbila :) ale i tak
                mam po dziurki w nosie tej niedzieli...

                uhhh to sie wygadalam!
                • stedo Re: okropny dzien 30.03.08, 20:24
                  Zawsze Was podziwiam dziewczyny,że wy potraficie się kontaktować z byłymi i
                  utrzymujecie w miarę poprawne stosunki.Kiedyś tak nie było,nie było tego
                  zwyczaju.Zrywało się kontakt i już.Ja swoimi byłymi zwykle...no może nie
                  gardziłam,ale lekceważyłam,bo dochodziłam do wniosku że nie zasługują na moją
                  uwagę i nie mamy o czym rozmawiać.
                  Z rodzicami po osiągnięciu pewnego wieku tak się właśnie układa.Po prostu
                  gniazdo staje się za ciasne i to niezależnie od jego fizycznych rozmiarów.Co do
                  pracy ,płacy, szefa i kolegi.Nie wiem co Cię zabolało.Wg mnie b.dobrze że on wie
                  że ty zdajesz sobie sprawę że Cię w pełni nie wynagradza. Będziesz miała
                  argument, gdy już dostaniesz papierek ,do upominania się o godziwą
                  pensję:)Trzymaj się.Powodzenia.
                  • akkknes Re: okropny dzien 30.03.08, 20:42
                    'w miare poprawne' to duuuuzo powiedziane :)
                    tylko ja wiem ile mnie kosztowalo zeby nasza 'rozmowa' byla czyms
                    innym niz mieszanka pretnesji, placzu, zalu itp....
                    nie umialabym mu teraz powiedziec 'wiesz jest mi tak przykro bo ktos
                    mi cos tam powiedzial' czy cos w tym stylu.
                    ja w sumie MUSIALAM z nim tak postapic, zeby nie mial tej
                    satysfakcji (?) ze zlamal mi serducho i dalej za nim wyje. musialam
                    sie ogarnac zeby wiedzial co umnie. prozne i puste, wiem, ale czulam
                    ze tak musze.

                    a co do pracy - ten ktory zamarl na 5min w konsternacji - NIE jest
                    juz moim przelozonym. a ten ktory stwierdzil ten fakt, tak naprawde
                    ma guzik do mojej pensji, bo pracujemy w innych zespolach.
    • ansag Re: okropny dzien 30.03.08, 17:11
      Miałam rano tak samo :)
      Na szczęście już mi przeszło ;)
    • polla.k Re: okropny dzien 30.03.08, 17:13
      nie mogła :) a Ty przynajmniej dzisiaj po kłotni spojrzałaś na siebie
      krytycznie, więc...do roboty kochana :)
      • akkknes Re: okropny dzien 30.03.08, 17:24
        kurde!! nie mam tyle kasy zeby kupic sobie swoje mieszkanko :9
        a jest mi glupio teraz powiedziec ze to moja wina, bo standardowo
        poklocilysmy sie o to co zawsze, a z reguly bylo tak, ze to i tak
        nie byla moja wina. poza tym ja jestem z tych osob, co jak sie kloca
        to sie kloca, a nie udaja ze nic sie nie stalo. i jej to
        powiedzialam...
        na sile tez sie nie zakocham.
        FAK
    • lacido Re: okropny dzien 30.03.08, 17:22
      to u mnie podobnie z tą wiosną :) zdecydowałam że muszę sie pozbyć parę
      centymetrów w talii, doszłam do wniosku że mój krem pod oczy mógłby dawać lepsze
      rezultaty :)
      co do zakochania wiosna dopiero sie zaczęła wiec jeszcze jest szansa :)
      • akkknes Re: okropny dzien 30.03.08, 17:25
        aaa no wlasnie!! jeszcze moja wlasna doopa!!
        prawie o niej zapomnialam.
        a od wczoraj nie jem slodyczy i smazonego...
        • polla.k Re: okropny dzien 30.03.08, 17:25
          najważniejszy pierwszy krok ;)
          • akkknes Re: okropny dzien 30.03.08, 17:27
            chyba NAJTRUDNIEJSZY... :(

            polla.k napisała:
            > najważniejszy pierwszy krok ;)
            • polla.k Re: okropny dzien 30.03.08, 17:30
              ale jak go nie zrobisz, bedzie jeszcze trudniej :)
              • akkknes Re: okropny dzien 30.03.08, 17:33
                o chryste... :(
        • lacido Re: okropny dzien 30.03.08, 17:29
          aaaaaa moja też :DDD
          musze nad nią popracować :)
    • selica Re: okropny dzien 30.03.08, 17:27
      To teraz szoruj matkę przeprosić :)))) od razu Ci się lepiej zrobi :)
      • akkknes Re: okropny dzien 30.03.08, 17:32
        no wlasnie nie ma jej.
        na szczescie! przeciez bysmy sie tu chyba slowami pozabijaly...
        u mnie w domu - przynajmniej z nia - nie praktykuje sie
        przepraszania, po prostu po 5min udaje sie ze nic nie bylo, zeby po
        5 latach to wygarnac :/ takie troche dziwne, ale dzis widze ze
        babcia robi to samo. jak kiedys chcialam 'normalnie' to wygladalo to
        prawie jak program 'wybacz mi' czy jak to tam bylo, tylko kwiatow i
        kamery brakowalo :(
        • lacido Re: okropny dzien 30.03.08, 17:45
          jesteś moją siostrą czy jak? u mnie jest podobnie
          • akkknes Re: okropny dzien 30.03.08, 20:01
            spojrzalam n godziny wpisow - nie mozemy byc siostrami :)

            lacido napisała:
            > jesteś moją siostrą czy jak? u mnie jest podobnie
    • modliszka24 Re: okropny dzien 30.03.08, 19:31
      Pewnie że mogła .Przeproś mamę
      • akkknes Re: okropny dzien 30.03.08, 20:02
        boze czuje sie jak 5latka ktorej babcia kaze przeprosic mame... :(


        modliszka24 napisała:
        > Pewnie że mogła .Przeproś mamę
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka