2szarozielone 04.05.08, 02:45 ...tak sobie piszę i piszę, jestem taka fajna, w ogóle najlepsza na świecie - a nikt mnie nie podrywa. Potwierdza się, że faceci są... niemądrzy :P Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
cookie_monsterzyca Re: wiecie co... 04.05.08, 02:49 hahah :) a mnie podrywają tylko jak są pijani ... na trzeźwo żaden nie ma odwagi... Odpowiedz Link Zgłoś
2szarozielone Re: wiecie co... 04.05.08, 03:00 a mnie pijani też nie :( przez chwilę mi nawet parę razy serce drgnęło... ale zatrzymało się w pół drgnięcia. Przez brak odzewu :( głupi jacyś :P bo przecież to nie tak, że ja niefajna jestem. No nie ma takiej opcji :) Odpowiedz Link Zgłoś
wesoly.profanator Re: wiecie co... 04.05.08, 03:06 a może za fajna jesteś i się wstydzą? :P Odpowiedz Link Zgłoś
2szarozielone Re: wiecie co... 04.05.08, 03:08 to prawdopodobne :) ale ja przecież nie gryzę - to czego tu się bać? :) Odpowiedz Link Zgłoś
wesoly.profanator Re: wiecie co... 04.05.08, 03:09 hmmm faceci już tak mają, że się boją czasami :P Odpowiedz Link Zgłoś
eluch_a Re: wiecie co... 04.05.08, 02:49 Też tak mam. Ahonen jest wyjątkiem, ale ja czasem mam wrażenie, że on by wychędożył wszystko, co się rusza i przed nim nie ucieka. Odpowiedz Link Zgłoś
2szarozielone Re: wiecie co... 04.05.08, 02:58 ...no ale Ciebie jakoś wychędożyć nie może... pewnie kocha :) Odpowiedz Link Zgłoś
eluch_a Re: wiecie co... 04.05.08, 03:07 Wychędoży, wychędoży... w piątek najpewniej. Super, będę miała z głowy ;) Nie kocha, szaraczku, nie kocha. Pożąda jedynie :) I z wzajemnością. Ja czekam na księcia z bajki, a Ahonen nim nie jest. Ale tak w ogóle to on na pewno istnieje :) Muszę w to wierzyć, kiedy kładę się spać i się budzę. Chociaż kładę się spać i budzę się sama :) Odpowiedz Link Zgłoś
2szarozielone Re: wiecie co... 04.05.08, 03:10 Wieeeesz... Taki pierwszy raz też może spowodować, że facet oszaleje... I nawet jak nie kocha - to pokocha :) Na 100% wiesz, że om tym właściwym nie jest? Odpowiedz Link Zgłoś
eluch_a Re: wiecie co... 04.05.08, 03:13 Wiem, że to nie ten. To nie jest facet, w którym mogłabym się zakochać, to ino chuć jest :) Heh, ja też pewnie jestem za fajna, żeby się we mnie zakochać. Na raz to why not, ale żeby się zaangażować, to już ich przerasta. Myślałam do "przed chwilą", że mam brzydką twarz, ale przecie Ahonen by mnie nie pożądał, jakbym miała brzydką twarz. To ja nie wiem, o co loto :) Odpowiedz Link Zgłoś
2szarozielone Re: wiecie co... 04.05.08, 03:16 Ja już nic nie wiem :( przed chwilą zaliczyłam z kumpelą rajd po knajpach z hasłem na ustach "zarwijmy coś fajnego". Nie było nawet do czego uderzać. Nic nie uderzyło do nas. Faceci dla mnie nie istnieją :( a ten którego kocham - ale nic z tego nie wynika - nawet smsa nie wysłał... Odpowiedz Link Zgłoś
eluch_a Re: wiecie co... 04.05.08, 03:22 Mój M. ostatnio "pozdrowił mnie, mimo wszystko z całą sympatią". Mimo wszystko, pie..c jeden zawszony. Odpowiedz Link Zgłoś
wesoly.profanator Re: wiecie co... 04.05.08, 03:17 ha - a mówiłem, żebyś nie przesadzała z tą twarzą? :) Odpowiedz Link Zgłoś
eluch_a Re: wiecie co... 04.05.08, 03:21 :) kochany jesteś Ja przez tego głupka M. odkryłam w sobie całe pokłady jakichś kompleksów i niepewności. No jak mi nie wychodzi raz czy drugi, to stwierdziłam, że to musi ze mną być coś nie tak, a nie z tymi bogu ducha winnymi facetami. Mam mojego kolegę (tylko kolegę, żeby jasne było), który przez dwie godziny mi potrafi powtarzać, że jestem śliczna, ładna, mądra itd., to ten, który mnie zaprowadził na Stary Rynek i kazał ładnych kobiet szukać... ale to na krótko pomaga. Odpowiedz Link Zgłoś
2szarozielone Re: wiecie co... 04.05.08, 03:23 Ty jesteś OK :) Tylko faceci do d***. Tylko ta świadomość wiele nie zmienia i humoru nie poprawia :/ Odpowiedz Link Zgłoś
eluch_a Re: wiecie co... 04.05.08, 03:27 No to chyba ja sobie wybieram takich, którzy mi prędzej czy później zrobią krzywdę... Powiem ci tak: patrzę w lustro czy na zdjęcie i widzę beznadziejną, popapraną babę, która musi być w jakimś chorym układzie, bo ma to w genach chyba. Czy ja chcę wiele? Normalnego, kochanego, męskiego faceta, który przytuli i ukocha, ale i powydurnia się jak będzie trzeba. Takie mam kosmiczne wymogi? Odpowiedz Link Zgłoś
2szarozielone Re: wiecie co... 04.05.08, 03:32 Kosmiczne :( Tak mi sie powoli zaczyna wydawać. Ja znalazłam - tylko że facet jest 20 lat starszym. nie chcącym się wiązać alkoholikiem, co stanowi pewną przeszkodę. Znalezienie tego, o czym piszesz, bez przeszkód nie do pokonania, zaczyna mi się powoli wydawać niemożliwością :( Odpowiedz Link Zgłoś
wesoly.profanator Re: wiecie co... 04.05.08, 03:25 eluch_a napisała: > :) kochany jesteś dziękuję :) > Mam mojego kolegę (tylko kolegę, żeby jasne było), który przez dwie > godziny mi potrafi powtarzać, że jestem śliczna, ładna, mądra itd., > to ten, który mnie zaprowadził na Stary Rynek i kazał ładnych kobiet > szukać... ale to na krótko pomaga. ehhh, to takie typowe - kobiety tak często nie wierzą w szczerość komplementów, a szkoda :| Odpowiedz Link Zgłoś
eluch_a Re: wiecie co... 04.05.08, 03:29 Ale ja wierzę w szczerość jego komplementów. Komplementy od faceta, który jest w związku bardzo szczęśliwym. A ja po jego komplementach wracam do siebie i dalej nie mam nikogo. Tu tkwi diabeł. Tu nie chodzi o komplement raz na jakiś czas, tu chodzi o to, żeby widzieć miłość i zachwyt w czyichś oczach na co dzień. Odpowiedz Link Zgłoś
wesoly.profanator Re: wiecie co... 04.05.08, 03:31 Rozumiem, ale zadręczanie się, szukanie przyczyn samotności w sobie nie jest dobre. I na pewno nie pomoże Ci w poszukiwaniu szczęścia. Faceci wolą kobiety pewne siebie, znające swoją wartość, potrafiące wykorzystać własne atuty. Odpowiedz Link Zgłoś
eluch_a Re: wiecie co... 04.05.08, 03:36 Wiesz, tak ostatnio dostałam po łbie, że naprawdę trudno mi uwierzyć, że jestem kimś więcej niż jakimś komicznym antropomimetycznym kuśtykaniem przez życie. Ale to tylko czasami tak jest, wieczorem, jest mi smutno i źle. Ja naprawdę na co dzień jestem stworzonkiem pogodnym, radosnym, świadomym siebie, tylko że ten mój uśmiech sprawia wrażenie coraz bardziej "doklejonego". Gdzie tam... mam super życie. Czytam mądre książki, wykładowcy cenią aktywność na zajęciach, promotor zachwyca się oczytaniem, wszyscy, że ja taka mądra, radosna... Ta, pewnie, jakbym miała inne wyjście... Odpowiedz Link Zgłoś
wesoly.profanator Re: wiecie co... 04.05.08, 03:41 Już miałem na końcu języka [opuszków palców?] coś mądrego do powiedzenia, ale nie, lepiej nie, nie ma po co. Musisz walczyć Odpowiedz Link Zgłoś
eluch_a Re: wiecie co... 04.05.08, 03:43 Jak to nie ma po co? Ja mądrości życiowe chłonę jak gąbka :) Wiem, że muszę walczyć, wiem, bo inaczej wszyscy mi wejdą na głowę, a ten szczur anorektyczny nie jest wart, żebym przez niego ryczała i nie jest wart tego, żeby tkwić w cholernej żałobie przez niego. A przede wszystkim nie jest taki wybitny, żeby mi tu życie rujnował. Odpowiedz Link Zgłoś
wesoly.profanator Re: wiecie co... 04.05.08, 03:49 No to postaraj się go wymazać z pamięci i nie wracaj ciągle do tego co zrobił, jak zrobił, jak Cię skrzywdził, jaki jest zły, jak było źle - jak sama widzisz nie wart jest tej żałoby. A tak to co chwilę przy okazji bieżących wydarzeń Twoja główka przywołuję retrospekcję tego co było a razem z tym smutki i żale - a w ten sposób nie spojrzysz na to co się dzieje dookoła Ciebie [i na wewnętrzne zmiany] obiektywnie, tylko cały czas przez pryzmat przeszłości. Walcz z tym, walcz ze sobą. Odpowiedz Link Zgłoś
wesoly.profanator Re: wiecie co... 04.05.08, 03:52 ale Ty to pewnie sama wszystko zauważasz... Odpowiedz Link Zgłoś
eluch_a Re: wiecie co... 04.05.08, 03:55 Ty byś mnie podziwiał, jakbyś widział, jaki ja zachowuję zimny spokój niemal codziennie mijając tego dupka na korytarzach :) Ja wiem, ja to wszystko wiem... Tylko jeśli to prawda, że wszyscy jesteśmy Simsami, to bardzo prosiłabym dziecko, które mną steruje, żeby dało mi jakąś szansę, tegoż księcia z bajki :) Mam nadzieję, że jak książe z bajki się pojawi, to moje życie odpłaci mi z nawiązką za te lata posuchy :) Odpowiedz Link Zgłoś
wesoly.profanator Re: wiecie co... 04.05.08, 03:58 eluch_a napisała: > Ty byś mnie podziwiał, jakbyś widział, jaki ja zachowuję zimny > spokój niemal codziennie mijając tego dupka na korytarzach :) już Cię podziwiam > Ja wiem, ja to wszystko wiem... no to ja nic już więcej nie mam do dodania > Mam nadzieję, że > jak książe z bajki się pojawi, to moje życie odpłaci mi z nawiązką > za te lata posuchy :) szczerze Ci tego życzę :) Odpowiedz Link Zgłoś
eluch_a Re: wiecie co... 04.05.08, 04:01 Ja się tylko pytam: SKĄD SIĘ KSIĘCIÓW BIERZE? ;) bo ja se sama wezmę, niech mi ino ktoś powie skąd :) Odpowiedz Link Zgłoś
wesoly.profanator Re: wiecie co... 04.05.08, 04:02 Z ulicy se można wziąć jak się trafi - ale trzeba się rozejrzeć :) Odpowiedz Link Zgłoś
fabrizio_meoni Re: wiecie co... 04.05.08, 03:00 nie ma już nic... tararaaaaa... może musisz dać sie poderwać. tzn nic nie musisz ale spowoduj. Odpowiedz Link Zgłoś
cookie_monsterzyca Re: wiecie co... 04.05.08, 03:09 no powiedziała przecież , że nie ma odzewu ;) ja też tak mam, niby też fajna jestem ale na trzeźwo to żaden nie może się zebrać... i nawet jak dostaje ode mnie sygnały hehe Odpowiedz Link Zgłoś
fabrizio_meoni Re: wiecie co... 04.05.08, 03:20 nie no tak. bo faceci są strasznie nieśmiali tak naprawdę. dzielą się na nieśmiałych mówiących wszystko, nieśmiałych patrzących i nieśmiałych Potrafiących Podejść i Zagadać. A niestety większość ostatnich to nawalone chodzące bomby składające się z erosfery. Nieśmiałość i zajętość, ponadto trochę obawy, ze np okaże się Nieodpowiadająca w sferze gustu :/ Odpowiedz Link Zgłoś
2szarozielone Re: wiecie co... 04.05.08, 03:22 Jooooooł... Z tego, co widzę, na świecie nie ma żadnych facetów :/ Odpowiedz Link Zgłoś
eluch_a Re: wiecie co... 04.05.08, 03:24 Są. Znaczy jest: mój Ahonen - nawalona chodząca bomba składająca się z erosfery. I super. Odpowiedz Link Zgłoś
2szarozielone Re: wiecie co... 04.05.08, 03:29 Noooo, ja też mam mojego kochanego, cudownego, mądrego, naładowanego testosteronem metala - ale obawiam się, że on mnie zniszczy. I szukam kogoś innego. I pustka. Mówisz, że są inni? Gdzieś? Czasem? Odpowiedz Link Zgłoś
eluch_a Re: wiecie co... 04.05.08, 03:32 Szaraku kochany, musi być :) Bo jeśli tak, to ja mogę od razu do Warty wskoczyć :) Już mówiłam Kitkowi ostatnio, że będziemy miały fajnych facetów, jeszcze nam będzie cały świat zazdrościł takich. Póki co, to postawiłam "życie na czekanie" i wierzę, że to, na co czekam, jest tego warte :) Odpowiedz Link Zgłoś
2szarozielone Re: wiecie co... 04.05.08, 03:34 Do /warty? Z Poznania jesteś? Czy skąd? Napisz na priv :) popolujemy razem. Odpowiedz Link Zgłoś
eluch_a Re: wiecie co... 04.05.08, 03:38 Z Poznania :) Myślałam konkretnie, żeby się z mostu Rocha rzucić. Taki ładny jest... jak ta Wanda, której Niemiec nie chciał (tak to było w tej legendzie? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
2szarozielone Re: wiecie co... 04.05.08, 03:39 Niemiec, nie Niemiec - jak będzie nudno, to napisz. Jestem w Poznaniu, a mało kogo tu znam i trudno się zaaklimatyzować :) Odpowiedz Link Zgłoś
cheekymonkey Re: wiecie co... 04.05.08, 11:13 2szarozielone napisała: > Niemiec, nie Niemiec - jak będzie nudno, to napisz. Jestem w Poznaniu, a mało > kogo tu znam i trudno się zaaklimatyzować :) Mogę sie do was odezwać jak się w końcu wybiorę do Poznania? Wyniosłam się z niego i czasem mi się tęskni :) Odpowiedz Link Zgłoś
cheekymonkey Re: wiecie co... 04.05.08, 11:23 Przeczytałam wasze posty wyżej i chyba w jeszcze innym wątku(nie dałam rady wczoraj wysiedzieć), kurde, pod większością mogłabym podpisać się obiema rękami :( Ale chyba nie mam sił dopisywać teraz wszystkiego co mi chodzi po głowie. Wesoly pisze, że oni lubią pewne siebie, zdecydowane i takie tam...A z kolei gdzie indziej ktoś napisał, że właśnie takich się boją... To jak w końcu? Odpowiedz Link Zgłoś
fabrizio_meoni Re: wiecie co... 04.05.08, 03:32 są wszędzie. jak cwiety na łący. rozkochani, samotni, chcący, setki miliony. Odpowiedz Link Zgłoś
fabrizio_meoni Re: wiecie co... 04.05.08, 03:31 nie o to mnie chodziło. rany jak zwykle coś mi sie napisało i teraz będzie szydzenie ;) :D Przepraszam. Posłuchajcie - są goście co nie mogą bez alkoholu. Są inni, którym to nie wpływa w żaden sposób, są tez tak starsznienieśmiali, że nie kumają Znaków i temu podobnych - nie ma zmartwień, zawsze Jakiś (dla drugiej strony Jakaś) coś zrozumie. hm okej pogrążam się chyba :) Odpowiedz Link Zgłoś
eluch_a Re: wiecie co... 04.05.08, 04:15 No, tak, w sumie Ahonen trzeźwy zawsze jest. On się składa z erosfery bez procentów :) Odpowiedz Link Zgłoś
2szarozielone Re: wiecie co... 04.05.08, 04:18 Mój kuma wszystko zawsze - ale jednak zazwyczaj jest po % :/ Odpowiedz Link Zgłoś
eluch_a Re: wiecie co... 04.05.08, 04:23 A widzisz... A Ahonen kuma na trzeźwo. Już pierwszego dnia jak mnie widział w stajni z widłami, wiedział, że ja bez faceta i na głodzie :) Odpowiedz Link Zgłoś
2szarozielone Re: wiecie co... 04.05.08, 04:26 Pierwszego dnia, jak mnie mój uwiódł i omotał, to też był trzeźwy jak prosiaczek. A ja pijana jak świnia. Późniejsze kombinacje i odwracanie tych relacji i tak zachowywały jego przewage i pokazywały, że jego umysł na mocnej bani i tak wygrywa z moim umysłem, czyściutkimi trzeźwiutkim. Przykre :) Odpowiedz Link Zgłoś
cookie_monsterzyca Re: wiecie co... 04.05.08, 03:36 ehhh... to my se jednak musimy poszukać tego księcia jakoś szybko:) ja ostatnio poznałam prawie księcia;) wysoki, niebrzydki, dobrze zbudowany, męski, spokojny, mało pije, nie pali, dobrze tańczy i dobrze całuje... i miło się do niego w tańcu przytulić, czułam się w końcu malutka i kruchtka hehe...ale on mnie nie chhce chiiiba:( Odpowiedz Link Zgłoś
eluch_a Re: wiecie co... 04.05.08, 03:39 Ej, ja nie kumam... czemu oni nas nie chcą? Odpowiedz Link Zgłoś
cookie_monsterzyca Re: wiecie co... 04.05.08, 03:48 a co ty tez masz może jakiegoś prawie księcia co cię nie chce? :( i tez musisz dalej szukać? hhehe ja to już w desperacji myślę żeby se blond na włoski strzelić idąc tropem takim,że książe z bajki zawsze miał blondyne (no prawie zawsze) Odpowiedz Link Zgłoś
eluch_a Re: wiecie co... 04.05.08, 03:53 Nie, ja jeszcze nie znalazłam mojego księcia z bajki. Ale inni, bez błękitnej krwi w żyłach, też mnie nie chcą. Odpowiedz Link Zgłoś
cookie_monsterzyca Re: 2szarozielone 04.05.08, 03:53 dobre pytanie:) bo mnie to tez zafrapowało Odpowiedz Link Zgłoś
eluch_a Re: 2szarozielone 04.05.08, 03:57 Mało tego, relacja szaraczka wskazuje, że małpa się odzywa :) Odpowiedz Link Zgłoś
cookie_monsterzyca Re: 2szarozielone 04.05.08, 04:08 biorąc pod uwagę fakt , że w relacji tej pojawił sie uśmiech i zważywszy na porę nocy (a raczej dnia w tej chwili) całość zrobiła się już wysoce intrygująca czyż nie? :) Odpowiedz Link Zgłoś
eluch_a Re: 2szarozielone 04.05.08, 04:13 Ano :) Swoją drogą, zawsze mnie intrygowało, czy kiedy spotykam wykładowcę o trzeciej w nocy na Starym Rynku np. to mówię mu dobry wieczór, czy dzień dobry? Bo ja zawsze dobry wieczór, ale jak się zastanowić, nie jest to takie oczywiste :) Odpowiedz Link Zgłoś
cookie_monsterzyca Re: 2szarozielone 04.05.08, 04:24 hehe ale to w sumie chyba bym to rozpatrywala tak: jeżeli dla mnie do tej trzeciej nadal trwa wieczór to mówię dobry wieczór :) albo mniej kłopotliwe "witam" :) Odpowiedz Link Zgłoś
eluch_a Re: 2szarozielone 04.05.08, 04:27 Oj, nie mów, naciąć się można. Ja całe życie w mailach stosuje formułkę witam-pozdrawiam, a ostatnio dowiedziałam się, że to nie kulturalne, bo "witam" może powiedzieć wykładowca do studenta, a na odwrót nie, bo "witam" implikuje hierarchię. A ja zawsze tak narzucałam swoją wyższość :) Odpowiedz Link Zgłoś
2szarozielone Re: 2szarozielone 04.05.08, 04:06 Ktoś kto nie ma małpy, nigdy nie zrozumie tego, który ją ma... Taka filozoficzna maksyma :) Odpowiedz Link Zgłoś
inka-inka-inka Re: 2szarozielone 04.05.08, 04:21 stwierdzam ze zycie jest do bani :( sorry ze sie wtranżoliłam w wątek szczerze nie wiem nawet o czym jest ale musialam sie wygadać dziekuje za uwage Odpowiedz Link Zgłoś
eluch_a Re: 2szarozielone 04.05.08, 04:25 Ale to akurat w dobry wątek się wstrzeliłaś ze swoim osądem :) Odpowiedz Link Zgłoś
cookie_monsterzyca Re: 2szarozielone 04.05.08, 04:26 no jo, bo jak życie bez księcia z bajki może nie byc ani trochę do bani ani przez chwilę? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
eluch_a Re: 2szarozielone 04.05.08, 04:29 Ej, ale powiedz, że mój książe z bajki istnieje... Że warto czekać, a nie wziąć se jakiegoś menela ze śmietnika, troche umyć i mieć :) Odpowiedz Link Zgłoś
cookie_monsterzyca Re: 2szarozielone 04.05.08, 04:35 ahaha toś mnie rozwaliła teraz, leże na laptopie i kwiczę ze śmiechu :) no jasne ,że istnieje!! co ma nie istnieć, mój też istnieje napewno:) no kurcze, muszą istnieć no bo jak to tak... w deficycie są ewiedentnie ale są:) Odpowiedz Link Zgłoś
eluch_a Re: 2szarozielone 04.05.08, 04:38 I czego kwiczysz? ;) Tak się wątpliwościami podzieliłam :) Odpowiedz Link Zgłoś
2szarozielone Re: wiecie co... 04.05.08, 04:28 Doooobra, idę spać w końcu. Bo juz jakieś ptaki śpiewają :) Dobranoc :* Odpowiedz Link Zgłoś
eluch_a Re: wiecie co... 04.05.08, 04:31 Opłaca ci się? Ja czekam do 6, aż sklep otworzą, bo muszę sobie mleko do kawy kupić :) Odpowiedz Link Zgłoś
cookie_monsterzyca Re: wiecie co... 04.05.08, 04:37 twarda jesteś ;) ja to niewiem, sppać mi się nie chce...za to pojawiła się dziwnie natrętna myśl co by se talarki ziemniakowe usmażyc :) Odpowiedz Link Zgłoś
eluch_a Re: wiecie co... 04.05.08, 04:44 Też zgłodniałam :) A mam w ogóle już napisany pierwszy tekst na zajęcia. Zamiast "perswazyjność" napisałam "perwersyjność". Dobrze, że sprawdziłam przed wydrukiem, bo by było :) Odpowiedz Link Zgłoś
widokzmarsa a po co cię podrywać 04.05.08, 11:15 jak ty cały czas piszesz że jesteś zakochaną kochanką jakiegoś starego alkoholika. Odpowiedz Link Zgłoś
cookie_monsterzyca Re: a po co cię podrywać 04.05.08, 14:25 no jak to po co?! żeby ją wyrwać z jego szponów ;) Odpowiedz Link Zgłoś
2szarozielone Re: a po co cię podrywać 04.05.08, 14:27 otóż to. to jak z księżniczką na wieży. pilnowaną przez smoka. nikt nie chce księżniczki? :P Odpowiedz Link Zgłoś
cookie_monsterzyca Re: a po co cię podrywać 04.05.08, 14:36 bo on to by chciał na łatwiznę ;) żeby nie musiał walczyć o twą rękę z tak silnym konkurentem jakim jest podstarzały kochanek-alkoholik :) Odpowiedz Link Zgłoś
2szarozielone Re: a po co cię podrywać 04.05.08, 14:39 Pfff, nikt nie mówił, że będzie łatwo. Smok to smok :) Odpowiedz Link Zgłoś
wiarusik Re: a po co cię podrywać 04.05.08, 14:47 jestes zbyt wybredna patrzysz czy rycerz ma zbroje mediolanska,zamiast co w tej zbroi i czy ma sile zayebac smoka,he he Odpowiedz Link Zgłoś
2szarozielone Re: a po co cię podrywać 04.05.08, 14:51 Eeee, nieprawda, jakby miał tę siłę, to niech nawet występuje w koszulce z Kotem Sylwestrem. Albo Behemothem. Odpowiedz Link Zgłoś
cookie_monsterzyca Re: a po co cię podrywać 04.05.08, 15:04 ejj ni nie, jak sweterek to tylko w romby ;) Odpowiedz Link Zgłoś
2szarozielone Re: a po co cię podrywać 04.05.08, 15:09 chrzanić sweterek, sweterek i tak w kluczowym momencie ląduje na podłodze :) Odpowiedz Link Zgłoś
dita.von.teese Re: a po co cię podrywać 04.05.08, 15:12 To Ty Szaro urzedujesz w P-niu? hmm, hm:] dobrze wiedziec jakby cus.. Odpowiedz Link Zgłoś
dita.von.teese Re: a po co cię podrywać 04.05.08, 15:19 nie, ale mieszkalam tam, potem wpadalam raz po raz. I wiecznie sie tam przeprowadzam;) albo wpadam na 1-2dni do znajomego, kiedy go nie ma w P.(choc ostatnio b.rzadko) wiec dlatego napisalam ze jakby cus, to dobrze wiedziec:) Odpowiedz Link Zgłoś
2szarozielone Re: a po co cię podrywać 04.05.08, 15:22 aaa - to ok :) jak coś - to coś :) Odpowiedz Link Zgłoś
wiarusik Re: a po co cię podrywać 04.05.08, 15:16 festung posen jaaaaaaa ich mochte viel bier trinken und sehr schon fraulein geyebcyś sieg! Odpowiedz Link Zgłoś
wiarusik Re: a po co cię podrywać 04.05.08, 15:22 naturlich PRUSSISCHE Festung,jaaaaaa Zitadelle und keiserische Schloss Odpowiedz Link Zgłoś
dita.von.teese Re: a po co cię podrywać 04.05.08, 15:26 ten jezyk jest dla mnie znosny tylko i wylacznie w wykonaniu Tilla Lindemanna z Rammstein. Wtedy jest nawet, o dziwo, sexy;) ale ty Wiarusik nie jestes teraz sexy, obawiam sie;P Odpowiedz Link Zgłoś
dita.von.teese Re: a po co cię podrywać 04.05.08, 15:46 kiedys moj dawny kochanek zartowal sobie ze ubierze mundur SSmana i bedzie do mnie gadal po niemiecku w trakcie...;) chyba bym zeszla . na zawal, albo ze smiechu. Odpowiedz Link Zgłoś
dita.von.teese Re: a po co cię podrywać 04.05.08, 15:50 www.youtube.com/watch?v=zC9zeyAcNj4;D Odpowiedz Link Zgłoś
2szarozielone Re: a po co cię podrywać 04.05.08, 15:52 też szwabskiego nie trawię :) Odpowiedz Link Zgłoś