ska-fander
07.05.08, 16:04
Niestety mam świadomość, że sporo złego w naszym związku zrobiłem. Ona też
święta nie była. Jednak kiedy pisze mi jakiego ma doła, że nie może sobie
poradzić w pracy i jak bardzo jest jej przykro to coś mnie w środku skręca.
Nie młodnieję i nasze rozstanie jest już dużym problemem. Nie miałem
praktycznie innego życia niż nasze domowe. Wiecie - praca domek i tak w kółko.
Bardzo to zresztą lubiłem ponieważ imprezy były czymś wyjątkowym. Teraz kiedy
jestem sam nie potrafię się dostosować. Znajomi nie są tacy fajni, dawne
zajęcia są do dupy... Nie mogę sie skupić na niczym konkretnym.
Kiedy myślę o niej ... zdarza sie, że muszę opuścić pokój albo inne
pomieszczenie.
To dobra kobieta. Ostatnio nie rozumieliśmy się i mieliśmy coraz mniej
wspólnego. Ale ja bez niej żyć nie mogę .W końcu to miłość mojego życia.
i co dalej. co pomogło Wam w adekwatnej sytuacji?