k.tosia
15.05.08, 12:23
Pisałam ostatnio o dwóch takich: jeden, którego rzuciłam, a który
nagle ocknął się co stracił i chce wrócić; drugi z pracy, który
deklarował Bóg wie jaką miłość i że sobie dnia beze mnie nie
wyobraża itd., a później uciekł bez słowa. Ostatnio w swojej
głupocie napisałam mu jakiegoś niewinnego sms-a, a ten mi na to, że
przeżył ze mną najlepszy seks w swoim życiu…
A najgorsze jest to, że ja zwyczajnie głupia baba jestem i prawdę
powiedziawszy chciałabym, żeby znowu zaczął traktować mnie jak skarb
i wiecie, inne takie tam. I to nie chodzi o tamtego sms-a, bo to to
z zeszłego tygodnia temat, ale tak ogólnie. Katuję się, chyba bez
sensu. Rozsądek mówi, że powinnam zapomnieć, a serce… no właśnie, i
to jest problem…