Dodaj do ulubionych

Wiecie co, jednak nie jestem asertywna...

25.05.08, 19:25
Zapowiadałam dziś, że dziś po robocie, od 18:00, piszę referat i
mnie nie ma. Dla nikogo. Nie dzwonić, nie pisać, nie przychodzić,
nie przeszkadzać!
Efekt jest taki, że pisząc swoją pracę, udzielam jednocześnie na
gadu gadu korepetycji, rysuję bratu wzory związków chemicznych,
piszę wypracowanie dziecku, pilnuję szczeniaka sąsiadów, który cały
czas mi coś gryzie. Cholera jasna, czemu ja taka jestem... Nie
potrafię powiedzieć NIE komuś, kogo lubię...
Obserwuj wątek
    • dr.verte Re: Wiecie co, jednak nie jestem asertywna... 25.05.08, 19:34

      zrobisz coś z tym czy dalej będziesz taka beznadziejna?
      • eluch_a Re: Wiecie co, jednak nie jestem asertywna... 25.05.08, 19:37
        Chcę coś z tym zrobić, tylko jak z teorii do praktyki się
        przechodzi, to nie umiem. A wiem, że potem będzie gorzej. Będę
        siedziała po godzinach w robocie, robiła za innych różne rzeczy i
        nie będę nawet miała czasu maseczki na pysk nałożyć, czy do fryzjera
        skoczyć.
    • selica Re: Wiecie co, jednak nie jestem asertywna... 25.05.08, 19:35
      Wystaw potem wszystkim rachunek, to wyjdziesz na swoje ;)
      • kochanica-francuza Re: Wiecie co, jednak nie jestem asertywna... 25.05.08, 19:39
        selica napisała:

        > Wystaw potem wszystkim rachunek, to wyjdziesz na swoje ;)
        >
        I psu. ;-)
        • eluch_a Re: Wiecie co, jednak nie jestem asertywna... 25.05.08, 19:53
          Zeżarł mi kapcia.
          • funny_game Re: Wiecie co, jednak nie jestem asertywna... 25.05.08, 19:55
            Wyjedz mu jego żarełko z michy, niech wie! :D
            • eluch_a Re: Wiecie co, jednak nie jestem asertywna... 25.05.08, 19:56
              Hie hie :)
          • kochanica-francuza Swoją drogą, elucha... 25.05.08, 19:58
            eluch_a napisała:

            > Zeżarł mi kapcia.

            Policz sąsiadom za kapcia!

            (Moja Mama: Jak mu rachunek wystawisz, może się nie przejąć i też może zeżreć)

            ... dlaczego piszesz dziecku wypracowanie?

            Nie powinno pisać samo?


            • eluch_a Re: Swoją drogą, elucha... 25.05.08, 20:02
              To nie moje dziecko, tylko znajomych.
              Ja nie chciałam jej napisać, powiedziałam jej, żeby zrobiła sama, bo
              ja nie mam czasu. A ona napisała dwa akapity i i tak mi przysłała
              na maila, żebym jej pomogła, bo sobie nie radzi. I tak ciągle, na
              maila, na komórkę. A komórki wyłączyć nie mogę, bo moja mama jak
              będzie dzwonić i się nie dodzwoni to się zdenerwuje (nie pytaj o
              szczegóły, z moją mamą tak jest, że ja muszę być pod telefonem).
              Więc usiadłam wreszcie i napisałam dzieciakowi, żeby mi już dała
              spokój. Wiem, źle, że ustąpiłam, ale temat wypracowania faktycznie
              dość trudny...
              • kochanica-francuza Re: Swoją drogą, elucha... 25.05.08, 20:05
                eluch_a napisała:

                > To nie moje dziecko, tylko znajomych.
                > Ja nie chciałam jej napisać, powiedziałam jej, żeby zrobiła sama, bo
                > ja nie mam czasu. A ona napisała dwa akapity i i tak mi przysłała
                > na maila, żebym jej pomogła, bo sobie nie radzi.

                A co ona się akurat ciebie uczepiła?

                I co o tym sądzą ci znajomi?



                I A komórki wyłączyć nie mogę, bo moja mama jak
                > będzie dzwonić i się nie dodzwoni to się zdenerwuje (nie pytaj o
                > szczegóły, z moją mamą tak jest, że ja muszę być pod telefonem).

                A, nie pytam, różnie bywa.


                > Więc usiadłam wreszcie i napisałam dzieciakowi, żeby mi już dała
                > spokój. Wiem, źle, że ustąpiłam, ale temat wypracowania faktycznie
                > dość trudny...

                ??? Można wiedzieć jaki ( i która klasa)?
                • eluch_a Re: Swoją drogą, elucha... 25.05.08, 20:10
                  Bo to wypracowanie z polskiego, a ja polonistykę studiuję, dlatego.
                  Co do rodziców dziecka, to nie wiem, czy oni wiedzą, że ona mnie tak
                  maltretuje.
                  A co do wieku dziecka: to właściwie młodzież, I LO. a temat głupi,
                  sama mam problem, żeby to na 3 strony a4 rozciągnąć: Mężczyzna i
                  kobieta wyznaje miłość. I to jest porównanie wiersza Morsztyna i
                  Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej ze zwróceniem uwagi na język, obraz
                  miłości, motywy religijne i forma.
                  • eluch_a Re: Swoją drogą, elucha... 25.05.08, 20:11
                    A wiersze Pawlikowskiej: Cnoty a Morsztyna: Na krzyżyk na piersiach
                    jednej panny
                    • kochanica-francuza Re: Swoją drogą, elucha... 25.05.08, 20:14
                      eluch_a napisała:

                      > A wiersze Pawlikowskiej: Cnoty a Morsztyna: Na krzyżyk na piersiach
                      > jednej panny

                      ten "krzyżyk" to wyznanie miłości??? znam wiersz, bluźnierczy erotyk!

                      Pawlikowska: wszystkie cnoty miłe Panu Bogu? o, faktycznie krótki, hehehe...
                      • eluch_a Re: Swoją drogą, elucha... 25.05.08, 20:18
                        No i teraz wiesz, w czym tkwi trudność :) Pawlikowska napisała
                        krótko, a Morsztyn długo, ale nie o miłości. I ja mam tę miłość
                        znaleźć :) Na swoje zajęcia inaczej bym żem pisała :)
                        • kochanica-francuza Re: Swoją drogą, elucha... 25.05.08, 20:23
                          eluch_a napisała:

                          > No i teraz wiesz, w czym tkwi trudność :) Pawlikowska napisała
                          > krótko, a Morsztyn długo, ale nie o miłości.

                          Niech zgadnę. Nauczyciel jest płci męskiej. Faceci w każdej erekcji widzą miłość.

                          Jak się dowiedziałam z opisu, że w książce "Ławka pod kasztanem" bohater kocha
                          bohaterkę, to mi kopara opadła z hukiem. Rzecz sprowadza się do tego, że bohater
                          pragnie przelecieć seksowną kobietę w srebrnej kiecy i szpilkach, zafascynowany
                          jej szpilkami, chodem na nich oraz układaniem się kiecy.
                          • eluch_a Re: Swoją drogą, elucha... 25.05.08, 20:25
                            Facet, facet :) Dziwny zresztą, sądząc po tematach wypracowań jakie
                            zadaje (pomagałam już dziołsze czasem).
                            • kochanica-francuza Re: Swoją drogą, elucha... 25.05.08, 20:26
                              eluch_a napisała:

                              > Facet, facet :)

                              Aaaaaaa! Niech żyje moja intuicja!



                              Dziwny zresztą, sądząc po tematach wypracowań jakie
                              > zadaje (pomagałam już dziołsze czasem).

                              ??? Jakie?
                              • eluch_a Re: Swoją drogą, elucha... 25.05.08, 20:29
                                Kurcze, ja już teraz nie pamiętam. Ale kazał kiedyś na przykład
                                porównywać "Imię Róży" z filmem Monthy Pythona (jak to się pisze, bo
                                już zgłupiałam?). Rzecz byłaby nawet zabawna, gdyby nie kazał w
                                absurdalnym angielskim humorze szukać respektowania zasad etosu
                                średniowiecznego i traktować to śmiertelnie poważnie.
                    • funny_game Re: Swoją drogą, elucha... 25.05.08, 20:14
                      I dajesz radę, jako studentka fil. pol., napisać to na poziomie pannicy z I
                      klasy LO i to takiej, która nie radzi sobie z tego typu zadaniami samodzielnie?
                      To musi boleć :/
                      • kochanica-francuza Re: Swoją drogą, elucha... 25.05.08, 20:16
                        funny_game napisała:

                        > I dajesz radę, jako studentka fil. pol., napisać to na poziomie pannicy z I
                        > klasy LO i to takiej, która nie radzi sobie z tego typu zadaniami samodzielnie?
                        > To musi boleć :/


                        Oj tam - wsadzi z piętnaście błędów gramatycznych, w 20 miejscach użyje słowa w
                        niewłaściwym znaczeniu i będzie pisać "krzyżyk" na różne sposoby (kszyżyk,
                        kszyrzyk, krzyrzyk etc.) I przestawi kolejność akapitów.
                        >
                      • eluch_a Re: Swoją drogą, elucha... 25.05.08, 20:17
                        Kiedyś robiłam prezentacje maturalne. Jeden wieczór - ze dwie
                        matury :) teraz przestałam, stwierdziłam, że to mi uwłacza...
                        • kochanica-francuza Re: Swoją drogą, elucha... 25.05.08, 20:18
                          eluch_a napisała:

                          > Kiedyś robiłam prezentacje maturalne. Jeden wieczór - ze dwie
                          > matury :) teraz przestałam, stwierdziłam, że to mi uwłacza...

                          Tobie jak tobie, ale jak chcesz, żeby społeczeństwem rządzili półanalfabeci...
                        • funny_game Re: Swoją drogą, elucha... 25.05.08, 20:21
                          Najsampierw ryknęłam ze śmiechu.
                          Ale jak pomyślę o tych osłach, co później dostają "derektorskom" posadę dzięki
                          tacie, a nie potrafili zliczyć do 7, to już mi tak niezbyt wesoło.

                          Autentyk:
                          Prof.: Na czym polega system parlamentarny?
                          Student politologii (sic!!!): Na tym, że rządzi prezydent.

                          :/
                          • eluch_a Re: Swoją drogą, elucha... 25.05.08, 20:22
                            Ja rozmawiałam ostatnio ze studentką prawa, II rok. Zapytałam, co
                            znaczy, że wyrok jest prawomocny i ona nie wiedziała.
                            • kochanica-francuza Re: Swoją drogą, elucha... 25.05.08, 20:27
                              eluch_a napisała:

                              > Ja rozmawiałam ostatnio ze studentką prawa, II rok. Zapytałam, co
                              > znaczy, że wyrok jest prawomocny i ona nie wiedziała.

                              Że można go egzekwować? Na prawie znam się jak kura na pieprzu.
                              • funny_game Re: Swoją drogą, elucha... 25.05.08, 20:35
                                Wyroki są w Polsce dwuinstancyjne. Od wyroku sądu I instancji można się odwołać
                                w ciągu 14 dni. Po tym terminie (jeśli nie nastąpiły okoliczności mogące go
                                przedłużyć) staje się prawomocny czyli "można go egzekwować".
                                Jeśli się odwołujemy i wyrok zostaje podtrzymany, jest prawomocny.
                                Ew. można wnosić o kasację, ale to insza inszość.

                                Trochę to inaczej wygląda przy zmianie pierwotnego wyroku.
                                Nuda, zwłaszcza, że nie jestem prawnikiem ;)
                              • eluch_a Re: Swoją drogą, elucha... 25.05.08, 20:37
                                No :) wyrok prawomocny to taki, od którego nie ma już apelacji i
                                oskarżony musi poddać się karze. A nieprawomocny - jest możliwość
                                apelacji, jeśli jej nie będzie, uprawomocnia się po pewnym czasie.
                                Jest jeszcze wyrok ostateczny :) - kiedy już w ogóle nie ma się
                                gdzie odwoływać, nawet do Sądu Najwyższego, no,chyba, że do
                                Strasburga :)
                          • kochanica-francuza Re: Swoją drogą, elucha... 25.05.08, 20:25
                            funny_game napisała:

                            > Najsampierw ryknęłam ze śmiechu.
                            > Ale jak pomyślę o tych osłach, co później dostają "derektorskom" posadę dzięki
                            > tacie, a nie potrafili zliczyć do 7, to już mi tak niezbyt wesoło.

                            Ni ma co ryczeć, moja droga.

                            Menedżerskom posade zyskujemy dzięki talentom, ale nie wiemy, że list oficjalny
                            zaczyna się słowami "Szanowny Panie" i że przekręcenie nazwy firmy kontrahenta
                            może zostać odebrane jako brak szacunku. Bo nas nikt tego nie nauczył.
                  • kochanica-francuza Re: Swoją drogą, elucha... 25.05.08, 20:13

                    > sama mam problem, żeby to na 3 strony a4 rozciągnąć: Mężczyzna i
                    > kobieta wyznaje miłość. I to jest porównanie wiersza Morsztyna i
                    > Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej ze zwróceniem uwagi na język, obraz
                    > miłości, motywy religijne i forma.

                    Niech dziecko ćwiczy wodolejstwo. ;-) Przyda jej się przy pisaniu LM. Temat nie
                    jest trudny wcale.
                    • eluch_a Re: Swoją drogą, elucha... 25.05.08, 20:15
                      Niby nie, ale wiesz, ten Morsztyn i te jego pieprzone koncepty...
                      Barokowe wiersze są trudne i ja rozumiem, że jej to trudność sprawia.
                      • kochanica-francuza Re: Swoją drogą, elucha... 25.05.08, 20:17
                        eluch_a napisała:

                        > Niby nie, ale wiesz, ten Morsztyn i te jego pieprzone koncepty...

                        To się wyjaśnia jak krowie na polu, co autor miał na myśli i won, niech bachor
                        pisze sam.
    • filipinka1212 Re: Wiecie co, jednak nie jestem asertywna... 25.05.08, 19:36
      Obiecuję sobie- dość.Więcej już nie będę słuchać problemów innych ludzi ,że
      przecież ja nie rozwiąże ich problemów.Ciągle tylko daje i daje nie dostając nic
      w zamian.Ciągle jestem chusteczką cholera.Pozdrawiam.










      1
    • izabellaz1 Re: Wiecie co, jednak nie jestem asertywna... 25.05.08, 20:02
      eluch_a napisała:

      > ... Nie potrafię powiedzieć NIE komuś, kogo lubię...

      Dlatego musisz pisać referat w bardzo niekomfortowych warunkach;P
    • funny_game Re: Wiecie co, jednak nie jestem asertywna... 25.05.08, 20:05
      Oślepniesz (tfu, tfu!) od tego ślęczenia. Trochę odskoczni w postaci pracy
      fizycznej by Ci sie przydało, a tak sie składa, że u mnie jest kilka okien do
      umycia (za krówki, kalorie spalisz), maj dir ;)))
      • kochanica-francuza Re: Wiecie co, jednak nie jestem asertywna... 25.05.08, 20:06
        funny_game napisała:

        > Oślepniesz (tfu, tfu!) od tego ślęczenia. Trochę odskoczni w postaci pracy
        > fizycznej by Ci sie przydało, a tak sie składa, że u mnie jest kilka okien do
        > umycia (za krówki, kalorie spalisz), maj dir ;)))

        Dodaję swoje okna. Za talerz zupki. ;-)
        • izabellaz1 Re: Wiecie co, jednak nie jestem asertywna... 25.05.08, 20:06
          kochanica-francuza napisała:

          > funny_game napisała:
          >
          > > Oślepniesz (tfu, tfu!) od tego ślęczenia. Trochę odskoczni w postaci prac
          > y
          > > fizycznej by Ci sie przydało, a tak sie składa, że u mnie jest kilka okie
          > n do
          > > umycia (za krówki, kalorie spalisz), maj dir ;)))
          >
          > Dodaję swoje okna. Za talerz zupki. ;-)

          Cholera a ja swoje umyłam!!!
          • funny_game Re: Wiecie co, jednak nie jestem asertywna... 25.05.08, 20:08
            To niech Ci Ela oddaje krówki albo zupkę! :DDD
            • izabellaz1 Re: Wiecie co, jednak nie jestem asertywna... 25.05.08, 20:10
              funny_game napisała:

              > To niech Ci Ela oddaje krówki albo zupkę! :DDD

              Wolę swoje domowej roboty musli:PPP
          • kochanica-francuza Re: Wiecie co, jednak nie jestem asertywna... 25.05.08, 20:10

            > Cholera a ja swoje umyłam!!!
            >
            >
            Głupia baba!!! ;-)))))
      • izabellaz1 Re: Wiecie co, jednak nie jestem asertywna... 25.05.08, 20:06
        funny_game napisała:

        > Oślepniesz (tfu, tfu!) od tego ślęczenia. Trochę odskoczni w postaci pracy
        > fizycznej by Ci sie przydało, a tak sie składa, że u mnie jest kilka okien do
        > umycia (za krówki, kalorie spalisz), maj dir ;)))

        Trochę prywaty...kiedy będziesz w Wawie w czerwcu?...Bo czekam <stuka
        paznokciami o biurko>...;P
        • eluch_a Re: Wiecie co, jednak nie jestem asertywna... 25.05.08, 20:07
          A zapraszasz?
          • izabellaz1 Re: Wiecie co, jednak nie jestem asertywna... 25.05.08, 20:09
            eluch_a napisała:

            > A zapraszasz?

            Funny obiecała mi macanki w knajpie:D
            • eluch_a Re: Wiecie co, jednak nie jestem asertywna... 25.05.08, 20:12
              Ale kto z kim się będzie macał? Ty z funny? To po co tam ja...
              • funny_game Re: Wiecie co, jednak nie jestem asertywna... 25.05.08, 20:16
                Dementuję :D

                Oj dobra, chodziło, z tego, co pamiętam, o babską imprę z różnymi dziwnymi
                atrakcjami pod stołem i przy stole i wszędzie. Czym nas więcej, tym weselej :D
                • eluch_a Re: Wiecie co, jednak nie jestem asertywna... 25.05.08, 20:20
                  Ale dżez, to ja przyjeżdżam :) Zatańczę wam flamenco na stole :)
                  • funny_game Re: Wiecie co, jednak nie jestem asertywna... 25.05.08, 20:22
                    Bardzo proszę, ale prawdziwym wyczynem byłoby zatańczenie flamenco POD STOŁEM,
                    nie sądzisz? :D
                    • eluch_a Re: Wiecie co, jednak nie jestem asertywna... 25.05.08, 20:23
                      Mogę spróbować, tylko muszę mieć wysoki stół :)
                      • funny_game Re: Wiecie co, jednak nie jestem asertywna... 25.05.08, 20:36
                        Koniecznie chcesz, żeby było NORMALNIE? :D
                        • eluch_a Re: Wiecie co, jednak nie jestem asertywna... 25.05.08, 20:39
                          Pod warunkiem, że ty zatańczysz pierwsza POD stołem NORMALNEJ
                          wysokości :)
                          • funny_game Re: Wiecie co, jednak nie jestem asertywna... 25.05.08, 20:44
                            Stoi.

                            Ale, żeby nie było dwóch flamenco pod rząd, ja zatańczę ogniste tango z rurą od
                            odkurzacza :>
      • eluch_a Re: Wiecie co, jednak nie jestem asertywna... 25.05.08, 20:06
        Uwielbiam myć okna :)
        • funny_game Re: Wiecie co, jednak nie jestem asertywna... 25.05.08, 20:09
          W takim razie wisisz mi przysługę za tę przyjemność :D
          • eluch_a Re: Wiecie co, jednak nie jestem asertywna... 25.05.08, 20:13
            Jaką przysługę? Paczkę krówek?
            • funny_game Re: Wiecie co, jednak nie jestem asertywna... 25.05.08, 20:18
              Chyba paczkĄ krówek (bez łeb na ten przykład), skoro to ma być przysługa.
              Ale nie, coś innego wymyślę.
              • eluch_a Re: Wiecie co, jednak nie jestem asertywna... 25.05.08, 20:21
                Krówki się zjada, czyli robi się sobie dobrze krówkami :)
                • funny_game Re: Wiecie co, jednak nie jestem asertywna... 25.05.08, 20:29
                  Przysługę pt. "Zrobić sobie dobrze" to ja sobie sama dobrze zrobię, dobrze? ;)))
                  • eluch_a Re: Wiecie co, jednak nie jestem asertywna... 25.05.08, 20:38
                    Sama? Własnoręcznie? ;)
                    • funny_game Re: Wiecie co, jednak nie jestem asertywna... 25.05.08, 20:43
                      No chyba nie krówką!!!







                      Łomójbosze :DDD
                      • eluch_a Re: Wiecie co, jednak nie jestem asertywna... 25.05.08, 20:44
                        Weź batona :)
                        • funny_game Re: Wiecie co, jednak nie jestem asertywna... 25.05.08, 20:48
                          Ufffff, na szczęście nie mam :D
      • nie.grzeczna.kobieta Re: Wiecie co, jednak nie jestem asertywna... 25.05.08, 20:08
        bo asertywność to bujda. Takie ubranie w ładne słowa spadaj, bo
        teraz Ja jestem najważniejsza. Czyli przez wiele osob bylabys
        postrzegana jako egoistyka co w naszej kulturze nie jest dobrze
        widziane:)
        • mnop2 Re: Wiecie co, jednak nie jestem asertywna... 25.05.08, 20:38
          pieprzyć kulturę!!!!!
          :DDDDDDDDDD
    • mnop2 Re: Wiecie co, jednak nie jestem asertywna... 25.05.08, 20:24
      Elu, wyjdziesz z psem? ;-)
      • eluch_a Re: Wiecie co, jednak nie jestem asertywna... 25.05.08, 20:26
        ZARAZ!!!!
        Hehe, pies to mi akurat najmniej przeszkadza :) Pozwoliłam mu zjeść
        kapcia do końca, skoro już zaczął. I jest cicho.
        • mnop2 Re: Wiecie co, jednak nie jestem asertywna... 25.05.08, 20:32
          eluch_a napisała:

          > ZARAZ!!!!

          zła odpowiedź ;D
        • funny_game Re: Wiecie co, jednak nie jestem asertywna... 25.05.08, 20:37
          Jest cicho, bo go brzuszek boli. Będę płakać :(
          • mnop2 Re: Wiecie co, jednak nie jestem asertywna... 25.05.08, 20:39
            dobrze, że mu nieasertywnie nie pozwoliła zjeść trutki
          • eluch_a Re: Wiecie co, jednak nie jestem asertywna... 25.05.08, 20:41
            Nic go nie boli. Jest radosny :)
            • mnop2 Re: Wiecie co, jednak nie jestem asertywna... 25.05.08, 20:43
              eluch_a napisała:

              > Nic go nie boli. Jest radosny :)

              a brzuszek w kształcie kapcia nakryjemy serwetą, o!
              • funny_game Re: Wiecie co, jednak nie jestem asertywna... 25.05.08, 20:46
                <rotfl>
            • funny_game Re: Wiecie co, jednak nie jestem asertywna... 25.05.08, 20:45
              eluch_a napisała:

              > Nic go nie boli. Jest radosny :)

              Tak się kończy bunkrowanie marychy w kapciu :DDD
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka