Dodaj do ulubionych

KASA! KASA! KASA! w związku....

11.06.08, 18:18
Może ktoś podpowie mi dobre rozwiązanie, bo ja już powoli teracę
jasność umysłu.
Chcemy zamieszkać razem z chłopakiem - czyt. wynająć mieszkanie.
Bardzo chcemy tego oboje.Ale tu pojawia się problem - KASA.

A mianowicie po obliczeniu wszystkich wydatków na pół (opłaty,
jedzenie + kosmetyki i ubrania od czasu do czasu) mnie nie zostaje
nic więcej. Chłopak nie ma tego problemu, bo zarabia 3 razy więcej,
z tendencją zwyżkową, a ja narazie nie mam perspektywy na
lepiejpłatną pracę.
On nie może zrozumieć, że to dla mnie mało komfortowa sytuacja, mówi
że może mi dołożyć, jak już nie będe miała pieniędzy.
Ale ja nie będę czuła się dobrze w sytuacji, kiedy po opłaceniu
niezbędnych rzeczy nic mi nie zostanie i o wszytsko (dosłownie) będe
musiała prosić jego.
Narazie nie widzimy wyjścia z sytuacji:(
Może ktoś podpowie jakieś racjonalne rozwiązanie?
Dzięki
Obserwuj wątek
    • laska.waniliowa Re: 11.06.08, 18:21
      tańsze mieszkanie?
    • prom_do_szwecji odp 11.06.08, 18:22
      niech facet płaci wiecej za mieszkanie, a ty będziesz częściej niż
      on sprzatała czy gotowała
      • mini_mini26 Re: odp 11.06.08, 18:24
        Hehe...ja zawsze będę gotowała i przeważnie ja będę sprzątała:)
        • trypel Re: odp 11.06.08, 18:25
          no to przepraszam bardzo - to on nie wie że takie usługi kosztują minimum
          1000/msc? i juz masz kase
          • condziu Re: odp 11.06.08, 18:31
            Nawet chyba więcej ... www.kasakobiet.oai.pl
        • prom_do_szwecji Re: odp 11.06.08, 18:25
          to on niech płaci. Przeciez to absurd, ze ty masz dziadowac, prosić
          o o kaskę i jeszcze zapierniczać na domowym etacie. jak tradycyjny
          podział obowiązkow, to do końca
          • wielorak Re: odp 16.06.08, 16:24

            a kto więcej je ;-)
        • nekomimimode Re: odp 11.06.08, 18:26
          <lol> czemu? kolejna służąca...
        • laska.waniliowa Re: odp 11.06.08, 18:33
          jeśli wchodzisz w szablonową rolę pramatki, to niech on wejdzie w rolę praojca i
          niech przynosi zwierzynę do jaskini.
          • moniakos1 Re: odp 11.06.08, 18:46
            dokładnie! pierwszego wypłata na stół i już!
    • marzeka1 Re: dla faceta to czysty zysk! 11.06.08, 18:53
      "Hehe...ja zawsze będę gotowała i przeważnie ja będę sprzątała:)"- dzielicie kasę po połowie, ale obowiązki już nie, czyli facet zyskuje darmową kucharkę i sprzątaczkę (piszę to jako doświadczona mężatka, która akurat sprawę tzw. podziału obowiązków od początku jasno postawiła).
    • jan-w Re: Pieniądze w związku.... 11.06.08, 18:53
      Planujecie że się szumnie wyrażę: wspólnotę małżeńską, czy spółkę akcyjną?
      Jeżeli to pierwsze, wspólne konto bankowe całkowicie rozwiązuje ten problem.
    • i.nes Re: Kasa w związku.... 11.06.08, 18:53
      Jeśli jedna z osób zarabia dużo więcej niż druga, to wydatki trzeba podzielić
      inaczej, np. 2:3. Jak zarobki drugiej osoby wzrosną, to daną proporcję można
      zmienić.
    • 83kimi Re: 11.06.08, 19:47
      Moja siostra rozwiązała kwestię finansową w związku następująco:
      cała kasa idzie na wspólne konto + z tego każdy bierze sobie
      kieszonkowe (w takiej samej wysokości). Czyli przykładowo Ty
      zarabaisz 1000 zł, on 3000 zł, składacie wszystko do kupy i macie
      razem 4000 zł, każde z Was bierze np po 500 zł na własne wydatki,
      reszta jest wspólna.
      • niesforna.blondynka Re: 11.06.08, 19:51
        A co Ty masz za skrupuły ? To facet jest od zarabiania większej kasy
        niż kobieta, dla mnie byłoby to uwłaczające abym to ja miała wyższe
        zarobki. Nie przejmuj się i tyle.
      • kitek_maly Re: 11.06.08, 19:52

        > reszta jest wspólna.

        Rozumiem w małżeństwie, ale w związku?
        • stedo Re: 11.06.08, 20:06
          No i tu dochodzimy do problemu definicji, co to takiego jest ten związek.Czy to
          takie wspólne mieszkanie bez zobowiązań a całe wspólne życie ogranicza się do
          wspólnego spania? Czy też naprawdę wspólnota życiowa,czy inaczej konkubinat,
          czyli takie małżeństwo bez papierka. Jeśli związek traktuje się poważnie, to
          moim zdaniem ta druga definicja jest bardziej adekwatna.A jeśli tak to i wspólna
          KASA.cZYLI SKłADAMY ZAROBKI OBOJGA "DO KUPY",KAżDE BIERZE TYLE ILE POTRZEBUJE NA
          osobiste wydatki/nie zawsze może być równo, bo np.samochód, drogie leki itp./a
          resztę wspólne - wyżywienie, mieszkanie, wakacje itp.
          • kitek_maly Re: 11.06.08, 20:25

            związek traktuje się poważnie, to
            > moim zdaniem ta druga definicja jest bardziej adekwatna.

            Myślę, że niekoniecznie od razu należy tak się słownie zobowiązywać.
            Można związek poważnie traktować, ale żeby wejść w fazę decydującą
            pomieszkać jeszcze tak na próbę. :-)
            • mini_mini26 Re: 11.06.08, 20:45
              To nie jest do końca tak, że to ja będę na etacie sprzątaczki.Po to, żeby on
              mógł więcej zarobić, musi również czasami pracować w domu, po godzinach, dlatego
              to logiczne, że ja będę wykonywała więcej (nie wszystkie) obowiązków domowych.
              Poza tym doszliśmy też do wniosku, że powinnam znaleźć lepszą pracę. Niedługo
              kończę studia, więc pewnie będzie to możliwe.
              No ale to za jakiś czas, a problem jest już, teraz.
              • anna_heche Re: 11.06.08, 20:48
                No to właśnie Ci tu wszyscy tłumaczą. On pracuje więcej zawodowo,
                żeby mieć więcej kasy a Ty będziesz wykonywać jego część obowiązków
                domowych. I to też jest praca. Tym samym nie możecie równo składać
                się na dom. On powinien płacić więcej. Wtedy Ty będziesz miała na
                swoje wydatki. A jak znajdziesz lepszą pracę to wtedy albo
                podzielicie się obowiązkami albo kogoś zatrudnicie.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: KASA! w związku.... 11.06.08, 20:58
      Nie widzę możliwości aby w sytuacji gdy istnieje znaczna dysproporcja zarobków,
      dzielić się stałymi wydatkami po równo. Taka propozycja nie przeszła by mi przez
      gardło.
      Tym bardziej że piszesz że on w domu pracuje na SWOJĄ kasę, a ty w domu
      pracujesz na WSPÓLNY dom. Czyli obecnie to ty będziesz więcej wkładała w dom.
      • mnemonic82 Re: KASA! w związku.... 11.06.08, 21:26
        Witam :)

        Wtrące się i może podsumuje jakoś całą naszą sytuacje.
        Generalnie szukamy rozwiązania i nikt nie ma żadnych złych intencji. Nie szukam
        sprzątaczki bo sam też ogarniam co potrzeba, no ale do rzeczy :)

        Jesteśmy razem jakoś tak ponad pół roku (znamy sie ze 3 lata.) Mieszkamy
        oddzielnie i chcemy zamieszkać razem, co wiąże się naturalnie z podziałem
        obowiązków w domu.

        Ja prowadzę własną firmę co wiąże się z tym że często pracuje wieczorami, wiec
        automatycznie ona będzie pewnie więcej obowiązków typowo domowych. Wychodzi tak
        że moje łączne przychody to 5 tyś, jej 2 tyś.

        Przeliczyliśmy sobie wszystko i przy założeniu że dzielimy opłaty związane z
        mieszkaniem i życiem (wyjścia i np jedzenie) Jej nic nie zostaje a mi owszem.
        Poza tym każdy ma jeszcze swoje wydatki, chociaż ja mam raczej mniejsze. Ona ma
        dziecko i w związku z tym koszty ja samochód, hehe marne porównanie no ale
        mówimy o wydatkach :)

        I teraz pytanie co zrobić. Wrzucamy wszystko do wspólnego wora? czyli wychodzi
        nam 7 tyś i to co zostaje przeznaczamy z kolei na jakieś inne wspólne wydatki
        typu np sofa :), wakacje itp itd. Czy może jakaś inna opcja.

        Mi w sumie taki układ pasuje jak napisałem. Natomiast jej zależy na tym żeby te
        opłaty mieszkaniowe i życiowe wspólne o których napisałem dzielić po równo,
        tylko że wtedy jej nic nie zostaje :(

        Doradźcie coś konkretnego, myślę że jasno opisałem sytuacje.
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: KASA! w związku.... 11.06.08, 22:12
          > A mianowicie po obliczeniu wszystkich wydatków na pół (opłaty,
          > jedzenie + kosmetyki i ubrania od czasu do czasu)
          No akurat prywatnych kosmetyków i ciuchów nie należałoby dzielić pół na pół.
          mnemonic82 - Budujecie związek, wspólnotę dwóch osób. Nie proponuję aby od razu
          wszystkie dochody były wspólne, na to może przyjdzie czas a może nie - nie ma
          się co śpieszyć. Natomiast wydatki na utrzymanie powinny być dzielone
          proporcjonalnie do dochodów, tak aby nikt nie czuł się pokrzywdzony. A wypowiedź
          twojej partnerki sugeruje że podział fifty-fifty stanowi dla niej problem.
          Jeszcze jedna sprawa - piszesz o 5tyś przychodu, a ile z tego idzie na
          utrzymanie i rozwój firmy?
          • mnemonic82 Re: KASA! w związku.... 11.06.08, 22:29
            Problem w tym że jeśli dzielimy wydatki proporcjonalnie od dochodów to jej nie
            starczy niestety na te prywatne wydatki, co stanowi niekomfortową sytuacje.

            5 tyś to pieniądze z firmy które przeznaczam na życie cała reszta idzie na
            rozwój firmy.
            • prom_do_szwecji Re: KASA! w związku.... 11.06.08, 22:36
              mnie w domu zawsze powtarzano: jezeli zarabiasz tyle, że nie
              wystarcza ci na życie to albo zmień prace albo poszukaj sobie
              dodatkowej. Może niech twoja dziewczyna znajdzie sobie jakies
              dodatkowe zajęcie, zlecenia itd. które da jej kaskę i po kłopocie.
              A swoją drogą - jak ona ma 2 tys. i jeżeli połowa pojdzie na
              utrzymanie, to na własne wydatki typu ciuchy i kosmetyki tysiac
              złotych to chyba sporo
              • kitek_maly Re: KASA! w związku.... 11.06.08, 22:39

                Z tego co zrozumiałam, to ma jeszcze dziecko na utrzymaniu.
                • prom_do_szwecji Re: KASA! w związku.... 11.06.08, 22:40
                  a, to ja nie wyłapałam wątku dziecka. A dziecko też chyba ma tatusia
                  i alimenty
              • mnemonic82 Re: KASA! w związku.... 11.06.08, 22:58
                ona ma 2 tyś w tym alimenty.

                No ok 1 tyś wyda na koszt naszego wspólnego życia i 1 tyś jej zostaje gdzie ma
                jeszcze dziecko na utrzymaniu...

                Sek w tym że nie starczy jej na te kosmetyki i ciuchy, będzie musiała liczyć
                każdego plna.

                I sytuacja będzie wyglądała tak że mnie będzie stać na te wszystkie rzeczy extra
                a jej nie. To nawet nie chodzi o coś Extra tylko o jakieś rzeczy typu wyjście na
                lody z dzieciakiem, czy prezent dla kogoś jakieś takie podstawowe rzeczy...

                To co napisałem ma zastosowanie zarówno przy założeniu że koszty naszego
                wspólnego życia dzielimy po połowie jak i proporcjonalnie od zarobków.

                Bo i tak jej nie starczy na nic i tak.

                Niekomfortowa sytuacja jest zarówno wtedy gdy jej nie starcza na nic extra a mi
                tak, oraz wtedy gdy ja daje więcej i nie może czuć się na równi ze mną...
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: KASA! w związku.... 11.06.08, 22:41
              > Problem w tym że jeśli dzielimy wydatki proporcjonalnie od dochodów to jej nie
              > starczy niestety na te prywatne wydatki, co stanowi niekomfortową sytuacje.
              >
              > 5 tyś to pieniądze z firmy które przeznaczam na życie cała reszta idzie na
              > rozwój firmy.

              Chwilunia - przy podziale proporcjonalnym(czyli w sytuacji gdy ty płacisz więcej per capita) a mimo to nie starcza jej na prywatne wydatki? No to żyje/żyjecie ponad stan i kropka. Bo w takim wypadku sama nie potrafiłaby się utrzymać.
              • mini_mini26 Re: KASA! w związku.... 11.06.08, 22:52
                No więc właśnie dotychczas utrzymywałam się sama, tylko ten wynajem generuje
                teraz tak duży koszt, wczesniej mieszkałam z rodziną
                No ale za 2200 miesięcznie w Warszawie dorosła osoba z 5-letnim dzieckiem to
                chyba poszaleć nie może za bardzo co? Więc gdzie to życie ponad stan?
        • kitek_maly Re: KASA! w związku.... 11.06.08, 22:41

          > Mi w sumie taki układ pasuje jak napisałem. Natomiast jej zależy
          na tym żeby te
          > opłaty mieszkaniowe i życiowe wspólne o których napisałem dzielić
          po równo,
          > tylko że wtedy jej nic nie zostaje :(

          Hmm to ja nie bardzo rozumiem co jeszcze możemy doradzić...
          Kobieta jest świadoma tego, że jak będziecie dzielić te koszty po
          równo, to wyjdzie na zero. A podziału po równo się domaga, więc co
          pozostaje?... :-|
          • mini_mini26 Re: KASA! w związku.... 11.06.08, 23:00
            No tak, początkowy plan był taki, żeby było sprawiedliwie, więc wszystko
            fifty-fifty (opłaty+jedzenie). Poza tym nie chcę być utrzymywana przez faceta.
            No tylko, że po dokładnym wyliczeniu wydatków okazuje się, ze będą jednak
            problemy z kasą.
            Dlatego myślimy co z tym zrobić, negocjacje jeszcze trwają:)
            • prom_do_szwecji Re: KASA! w związku.... 11.06.08, 23:05
              myślę, ze utrzymywanie jest wtedy, gdy druga strona nie pracuje.
              Powiem ci jak jest u nas. Ja mam stała prace i stały dochód, mój
              facet jest muzykiem i zarabia wtedy, kiedy gra. i też ma dziecko na
              utrzymaniu.
              czasami jest tak, ze w gorszym miesiacu zarabia mniej ode mnie.
              Wtedy ja płace wiecej. W następnym on zarabia więcej i on płaci
              wiecej. W życiu tak bywa, ze raz ma sie kase innym razem nie. to
              normalne, ze jak ktoś jest totalnie w d... to mu się pomaga.
              A role czesto sie odwracaja
              • mini_mini26 Re: KASA! w związku.... 11.06.08, 23:12
                No pewnie tak powinno być...
                Jednak nie pasowało mi to, że jak ja już się ostatecznie "wypłuczę" z całej kasy
                przed końcem miesiąca, to on mi dołoży na te przysłowiowe tampony czy szminkę.
                No jakoś dziwnie bym sie z tym czuła.
                Opcji "do wspólnego worka" jeszcze nie omawialiśmy.
                • prom_do_szwecji Re: KASA! w związku.... 11.06.08, 23:27
                  jak sie razem mieszka to jest to w pewnym momencie naturalne. masz
                  po prostu świadomośc, ze kasa jest wspólna. ja szalejecie to razem,
                  jak zaciskacie pasa to tez razem. My idziemy na obiad do knajpy,
                  płacę ze sto złotych rachunku, na drugi dzien Prom jedzie na zakupy
                  i tankuje mi samochód.
                  Ja uznałam, ze jak jesteśmy razem na dobre i na złe, to konsekwentnie
    • enith Może procentowo? 11.06.08, 21:32
      Przy takiej dysproporcji zarobków sensownie byłoby się umówić, że np. 50 procent każdej wypłaty idzie na wydatki wspólne typu wynajem, rachunki itp. Jeśli ktoś zarabia 1000, a ktoś inny 3000 to pierwsza osoba dokłada 500 zł, a druga 1500 na "dom" i każdy zostaje z połową wypłaty, którą może dowolnie dysponować. Sytuacja, gdy ty pozbywasz się całej wypłaty na "dom", a faceta musisz prosić o kasę na tampony czy szminkę jest nie do pomyślenia.
    • hsirk Re: KASA! w związku.... 11.06.08, 21:35
      coz... to co opisujesz to nie jest zwiazek, to tylko wzajemny uklad
      dupczenia w sobote po filmie. no i przykrosc. na to cie nie stac
      najwyrazniej.


      takie zycie.
    • vandikia Re: KASA! ! w związku.... 11.06.08, 23:13
      wszystkie rady powyżej są w miarę ok, bo w sumie co można doradzić
      nietypowego
      jest tylko jeszcze jedno: czemu mialabys sie czuc niekomfortowo
      jezeli chlopak kupilby Ci ubranie albo kosmetyk? nie mozna
      przesadzac w dwie strony, zbytnia "poprawnosc" tez sie staje
      uciazliwa
    • pianazludzen zmienic prace? 12.06.08, 00:48
      zmienic prace na lepiej platna?
      • martas29 Re: zmienic prace? 12.06.08, 09:17
        U mnie wszystkie pieniądze są wspólne - leżakują na koncie a gdy
        brakuje w portfelu to idę do bankomatu i wypłacam ( z rególy robię
        to ja bo mąż nie ma karty ) Rachunki płacimy ze wspólnych pieniędzy
        i robi to ten komu pasuje. To co zostaje przechodzi na kolejny
        miesiąc a jak się uzbiera więcej to coś kupujemy ( z reguły są to
        zakupy do domu tak jak np ostatnio telewizor )Teraz zbieramy na
        samochód i pomimo że obecnie mój "wkład finansowy" jest niewielki (
        jestem na wychowawczym ) to zakupiony samochód będzie używamy w 99%
        przeze mnie ponieważ mąż ma służbowy. I jakoś tak nikomu nie
        przyszło do głowy by myśleć że skoro nie pracuję i zarabia mąż to
        samochód będzie jego. Przecież ma litość jesteśmy małżeństwem a nie
        jakąś spółką z ograniczoną odpowiedzialnością.. A wogóle to nie mam
        doświadczenia (to moje pierwsze małżeństwo :)) ale zawsze wydawało
        mi się że w małżeństwie kasa powinna być wspólna a nie jakieś cyrki
        z podziałem
        • jan-w Re: zmienic prace? 12.06.08, 09:19
          Oczywiście że samochód będzie jego. Przecież żona należy do niego wraz z całym
          swoim majątkiem ;-).
    • fotofirma papapa koledze powiedzieć 16.06.08, 16:29
      papapa koledze powiedzieć - bo potem będzie gorzej - pokazac mu reklame ING:
      facet musi zarabiac!! a od sknerusów trzymamy się daleko
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka