twarz_bez_wyrazu
13.06.08, 16:24
Mam tak wiele pytań, ale chyba boję się usłyszeć ewentualnych odpowiedzi, ponieważ jestem przerażony własną niemocą i brakiem sił, by wprowadzić dobre i słuszne porady w życie. Nie było mi dane przebywać w towarzystwie kobiet. Przespałem chyba najważniejszą część mojego życia koncentrując swoją uwagę na czymś zupełnie zbędnym, na czymś co spowodowało, że znajduję się w martwym punkcie, nie widząc szans na wydostanie się z tej sytuacji. Ćwierć wieku samotności, zacofania, bezradności.
Za młodu nie nauczyłem się prawidłowych odruchów związanych z nawiązywaniem nowych znajomości, poznawaniem kobiet, ich komplementowaniem, adorowaniem i kochaniem. Im usilniej praegnę działać, tym bardziej się wycofuję, "obrażam" i chyba po prostu boję się kompromitacji.
Czy znacie facetów, którzy nie posiadają umiejetności pozwalających im żyć wśród kobiet, dla kobiet, z kobietami? Czy facet, który ma chłopięce rysy twarzy, okulary i szczupłą budowe ciała może się podobać? Czy nieśmiałość, małomówność i brak obycia może skreślać na wstępie? Jak nadrobić stracony czas? Jak poznać, którym kobietom wpadło się w oko? Co mówić, jak mówić, jakie wykonywać gesty, czego nie robić, kiedy zacząć, kiedy skończyć, jakie kobiety adorować jednocześnie nie ryzykując szybkiego odrzucenia i wyśmiania? Jak pielęgnować znajomość? Od czego zacząć?
Czy to po prostu karma, której nie da się zmienić? Pogodzić się z tym i skoncentrować na "przyziemnych" sprawach?